rogatek_bambi 07.05.08, 20:22 www.rodzicpoludzku.pl/akcja/index.php Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 21:40 Taka kampania robi więcej złego niż dobrego. To, czy nacięcie jest konieczne powinien ocenić lekarz, a nie rodząca. Osobiście uważam, że lepiej zostać naciętą, niż drastycznie popękać. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:03 madzik744 napisała: > Taka kampania robi więcej złego niż dobrego. To, czy nacięcie jest konieczne > powinien ocenić lekarz, a nie rodząca. Osobiście uważam, że lepiej zostać > naciętą, niż drastycznie popękać. No właśnie ta kampania DLATEGO jest potrzebna! żeby uświadomić madzik744, że lekarz nie są wszystkowiedzący. Jeszcze sto lat temu lekarze byli przekonani, że kobieca macica wędruje po ciele, a edukacja kobiet prowadzi do ich bezpłodności. Lekarze to też ludzie i też się mylą, są niedouczeni, itp. Nie pozwól się z tego powodu okaleczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 00:24 o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki na krocze przy wypieraniu dziecka... możan wyłącznie wizualnie określić czy pęknie czy nie... ale nigdy nie da się określić jak bardzo pęknie.. poza tym nacina się również ze względu na dziecko... OBOWIĄZKOWO należy naciąć kobietę rodzącą przedwcześnie np 25 tydz mimo, że dziecko jest bardzo małe... ale nie wolno mu stwarzać dodatkowych trudności do pokonania... gdyby pacjentka powiedziała mi, że absolutnie nie życzy sobie nacięcia i woli popękać... kazałabym sobie to wpisać i popisać czytelnie imieniem nazwiskiem i datą w historii choroby... z adnotacją, że przy pęknięci III i IV stopnia nie będzie sobie rościła odszkodowania... wtedy proszę bardzo... inaczej naprawdę nie ja muszę przyjmować ten poród... jak wie lepiej jak należy prowadzić poród niech mnie nauczy i pokaze... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 03:34 A czy prawdą jest to, co przeczytałam, że pęknięcia 3 i 4 stopnia w większości występują jako powikłania właśnie nacięcia krocza. Czy prawda jest, że pęknięcia owe nie zdarzają się prawie nigdy jeśli rodząca jest w pozycji wertykalnej? Co o tym sadzisz? Czy w swojej pracy na codzień chronisz krocze i ile zdarzyło ci się razy żeby twoja pacjentka pękła poważnie pomimo pozycji wertykalnej i ochrony krocza? Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:07 widziałam w swojej krótkiej praktyce 4 letniej na sali porodowej koszmarne pęknięcia III i IV st w pozycjach wertykalnych przy porodzie na ochronę... dobrze nacięte krocze nigdy nie pęknie dalej... i nie jest prawdą, że pęknięcie III I IV st jest powikłaniem nacięcia... jestt powikłaniem porodu na ochronę, który został źle prowadzony - bo koniecznie położna chciała ochrtonić krocxzę, którego ochronić się nie dało, lub poród postępował zbyt szybko... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:58 Tygrysiątko, doszukałam się gdzie, czytałam o tych powikłaniach w postaci pęknięć 3 i 4 stopnia po nacięciu Jest to broszura FRPL “Naciecie krocza – konieczność czy rutyna?” rozdział pt. “Rutynowe nacięcie krocza nie jest ochroną”. Co sądzisz o wynikach badań, które zostały przedstawione w tym rozdziale? Czy Twoje doświadczenie w żadnym razie nie potwierdza teorii z tej broszury? Czy masz dostęp do jakichś nowszych badań, które podważają teorie przedstawione w w tej broszurce? Wiem, że jestem potwornie upierdliwa, ale interesuje mnie Twoje zdanie jako profesjonalistki. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:15 tygrysiatko1 napisała: > widziałam w swojej krótkiej praktyce 4 letniej na sali porodowej > koszmarne pęknięcia III i IV st w pozycjach wertykalnych przy > porodzie na ochronę... > dobrze nacięte krocze nigdy nie pęknie dalej... i nie jest prawdą, > że pęknięcie III I IV st jest powikłaniem nacięcia... jestt > powikłaniem porodu na ochronę, który został źle prowadzony - bo > koniecznie położna chciała ochrtonić krocxzę, którego ochronić się > nie dało, lub poród postępował zbyt szybko... Wiesz co,w takie bajki to Ci nie uwierzę! Czytałam wypowiedzi położnych z wieloletnią praktyką,które odebrały tysiące porodów i które robią wszystko,żeby krocze ochronić no i mówią zupełnie co innego niż Ty!!!!! Już naprawde nie wspomne,że w Anglii w szpitalu w którym rodziłam też słyszałam co innego niż twoje brednie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 00:52 no osatecznie to Ty a Nie ja ukończyłaś Akademię medyczną... na pewno wiesz lepiej... radzę uważać na słowa i nie obrażać innych... Odpowiedz Link Zgłoś
pinezka82 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 09:52 A ja będąc Twoją pacjentką poprosiłabym Cię o podpisanie czytelnie imieniem i nazwiskiem oświadczenia, że zrobiłaś wszystko, żeby moje krocze ochronić. Jak sama powiedziałaś, to co się dzieje z kroczem można ocenić tylko wizualnie, a rodząco nie jest w stanie tego zrobić. Dlatego ma prawo ufać, że położna która kieruje nią podczas porodu zrobi wszystko, aby do nacięcia krocza nie doszło, jeśli taka jest wola rodzącej. Po to masz wiedzę, żeby korzystać z niej dla dobra kobiety, a nie przedkładać nad dobro rodzącej i dziecka swojej wygody czy też strachu, że któraś kobieta będzie od Ciebie dochodziła odszkodowania za Twoje błędy. Widać niestety, że nawet w młodym pokoleniu położnych stosunek do pacjentki pozostaje taki jak dotychczas. I to jest prawdziwa tragedia, a nie to że kobiety są bardziej świadome swoich praw i że coraz więcej wiedzą o fizjologii porodu, a w konsekwencji pytają i podważają rutynowe decyzje personelu medycznego. A tam, gdzie nacięcie jest konieczne każda kobieta ma prawo wiedzieć, że zostaje ono wykonane i dlaczego. I to położna powinna umieć wyjaśnić zasadność decyzji o nacięciu, a nie kobieta swojej prośby o nienacinanie. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:12 ja akurat jestem "wychowana" przez takie położne sali porodowej, które nacinają wyłącznie wtedy kiedy trzeba... a kiedy można to rodzą na ochronę... ale nic na siłe... to jest jeden moment w którym decyduje się albo nacinam, albo uda się ne naciąć... w momencie kiedy główka napiera na krocze... jeżeli jest ono bardzo mocno napięte, cieniutkie i bieleje trzeba naciąć... jeżeli nie można nie, ale moemnt porodu głóki nie jest jedynym momentem, w którym krocze może pęknąć... dużo większym "zagrożeniem" jest moment rodzenia barków i to w tym momencie właśnie dochodzin do dużych pęknięć, jeżeli barki są szerokie i rodzą się zbyt szybko Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:34 No, skoro staracie sie nie nacinac i chronicie krocze, to znaczy, ze nie robicie tego zabiegu rutynowo ale w wielu szpitalch niestety naciecie jest zachwalane jako dobre rozwiazanie dla kazdej kobiety, wiem to z rekonesansu przedporodowego. Wskazuja na to tez statystyki i to przeciw takim prktykom jest ta kampania skierowana. A co do tych pekniec 3 i 4 stopnia w pozycjach wertykalnych to czy duzo ich widzialas? Mam nadzieje, ze niewiele ich bylo. Kiedy ja szukalam szpitala, to trafilam na jeden szpital i dom narodzin, gdzie polozne, mlode dziewczyny, poinformowaly mnie, ze u nich naciecie robi sie bardzo rzadko i powazniejsze pekniecia zdarzaja sie tez niezwykle rzadko i zachecaja do rodzenia w pionie. Z tym ze tam to bylo zalecenie odgorne i sam ordynator byl przeciwny rodzeniu z nogami na podporkach. Kobietom nie mogacym sie utrzymac w pionie proponuja tam krzeselko a dopiero w ostatecznosci loze. Odpowiedz Link Zgłoś
pinezka82 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:35 No to nie rozumiem Twojego powyższego postu. Przecież ta kampania dotyczy właśnie rutynowego nacięcia krocza. Każdy kto zadał sobie choć trochę trudu, żeby o tym poczytać wie, że czasami nie ma innego wyjścia i dla dobra kobiety krocze jest nacinane. W tej kampanii chodzi o to, żeby uświadomić kobietom, że mają prawo poprosić położną o ochronę krocza, bo w większości wypadków jest to możliwe, a położne wiedzą jak to zrobić (w odróżnieniu od większości rodzących, które po prostu nie chcą być nacięte i trzeba to uszanować dopóki nie ma wskazań do nacięcia). Osobiście nie odbieram tej kampanii jako histerycznej i uważam, że dobrze służy sprawie. Przecież położna też pewnie czerpie większą satysfakcję z porodu, z którego rodząca była zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b oczywiście, łatwiej zastraszyć... 08.05.08, 10:17 niż podjąć jakąkolwiek próbę ochrony krocza, a później się kobita męczy z gojeniem rany - co za problem... a rodzić bez nacinania krocza się DA w wątku, którego link podaję poniżej mamy bardzo wiele przykładów, a dla mnie osobiście najlepszym przykładem jest moja własna Mama... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10810025 Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:25 tygrysiatko1 napisała: > o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki > na krocze przy wypieraniu dziecka... To fajnie, bo akurat w większości polskich szpitali o tym czy naciąć decyduje się przy pytaniu "czy to pierwszy poród?" Odpowiedz Link Zgłoś
jola7117 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:54 Cała akcja "Rodzić po ludzku" to moim zdaniem, tylko "bicie piany". Szpitale przepełnione, rodzące często są odsyłane do innych szpitali, Sal do porodów rodzinnych jak na lekarstwo- najczęściej zajęte przy takim nawale pacjentek. Akcja tej fundacji "Rodzić po..." przynosi tylko dane statystyczne liczbowe! Moim zdaniem ta kampania :" nie daj się naciąć" też da takie same rezultaty. Jestem w trzeciej ciąży. Nie spotkałam na swojej drodze położnych, które chciałyby mi zaszkodzić, czy które byłyby dla mnie złośliwe. To trudny i odpowiedzialny zawód, a głaskanie po główce i pozwolenie na przejęcie całkowitej inicjatywy przez rodzącą to byłby duży błąd. Położne może nie rodzą w chwili, gdy są przy nas, ale ich doświadczenie jest o klasy(!) wyżej niż nasza wiedza z internetu, czy opowieści koleżanek, czy mam. Ja nie powiem czy macie się naciąć, czy nie! Ja na pewno o to poproszę (niech nawet nie próbują mnie nie nacinać). Chcę aby mięśnie mojej pochwy nie były w wieku 50 lat sflaczałe i nie chcę wtedy szukać chirurga plastyka. A nacięcia się wcale nie czuje. Proponuję zmienić kampanię na inną z nazwą: "Więcej szpitali położniczych, bo jest nas więcej niż 50 lat temu!" Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:03 Co więcej Fundacja - powinna głwonie łsuchac nas kobiet, bo skoro działa na rzecz kobiet..natomiast mam wrażenie, że osoby tam pracujące kręcą się we wlasnym sosie, słuchając tylko siebie, położnych i WHO. A to za mało!! Przykro mi ale poród po ludzku powinien być zdefiniowany przez rodzące! zzo! - podstawa - podstawa. Dla każdej rodzącej. A tu pierdóła nacięcie krocza..przykro m i, ale dla mnie poród po ludzku to także cesarka..i dla wielu kobiet także, co już fundacja nie bierze pod uwage. Chodzi o to, żę będąc świadomą kobietą z pełnią praw chcę sama decydować o rodzaju porodu, nawet za opłatą, idę do szpitala - płacę dostaje f-re, mam cc - co jest dla mnei wyborem i porodem po ludzku. A nie hipokryzja, która panuje, wszyscy mówią nie cc na życzenie, a klepią je w szpitalach za kasę/koperty....Ale podstawą powinno być zzo do pn. Odpowiedz Link Zgłoś
pillow-book Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:35 A posłuchaj kochanieńka opowieści o tym jak rodziła Twoja mama, chyba, że miałą szczęście i nie była przedmiotem tylko podmiotem, jak Ty leżałaś na sali noworodków, jak w latach 70tych opisywano wyższość mieszanki nad mlekiem matki i tak dalej i tak dalej... Poczytaj i na tym forum, że na usg w Bródnowskim trzeba mieć własny ręcznik jednorazowy... to są rzeczy, o które "walczy" fundacja, żeby kobieta miała komfort przynajmniej podstawowy, żeby mogła być ze swoim dzieckiem zaraz po jego urodzeniu, żeby coś takiego jak jednorazowy ręcznik po usg był standardem, żeby poród przestał być traktowany jako choroba a kobieta rodząca jako pacjentka. Dzięki akcji "Rodzić po ludzku" naprawdę wiele się zmieniło w polskich szpitalach acz baaardzo nam jeszcze daleko do tego co dzieje się na przykład w Holandii (piszę o Nederlandach bo stamtąd mam doświadczenia położnicze-szpitalne). Jeśli uważasz, że swobodny dostęp do cesarki jest tak samo ważny jak możliwość przyjęcia dowolnej pozycji podczas porodu fizjologicznego to dlaczego nie założysz własnej fundacji w tym temacie? Cesarka jest bardzo poważną ingerencją w ciało kobiety, koszmarną traumą dla dziecka, może powodować wiele powikłań także już w dorosłym życiu dziecka a także utrudnia nawiązanie kontaktu z dzieckiem - wybuch miłości przychodzi troszkę później, częściej pojawia się depresja poporodowa. To nie jest reguła oczywiście... Ale wydaje mi się, że nie bez powodu wszystkie ssaki rodzą tak jak rodzą. A mu przecież też jesteśmy ssakami (nie piszę o przypadkach wymagających interwencji medycznej tylko o prawidłowej ciąży fizjologicznej i takim porodzie) Co do zzo - zgadzam się, że kobieta powinna mieć możliwość wyboru, nie tylko tego czy będzie miała znieczulenie czy nie ale także jakie to będzie znieczulenie - czy farmakologiczne i jeśli tak to jakie, czy akupunktura czy hipnoza... O to warto powalczyć ale wydaje mi się, że z NFZem, który jak na razie nie chce znieczuleń refundować. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:17 Nacięcie nie pomoże uniknąć sflaczenia pochwy bo i jak skoro się je wykonuje w maksymalnym rozciągnięciu. Masz mięśnie w środku to je trzeba ćwiczyć tak samo jak brzuch i tyłek żeby nie wisiały. Odpowiedz Link Zgłoś
mamabe2 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 23.05.08, 13:27 Całkowicie się zgadzam, dla mnie ta cała fundacja to ściema...Zamiast zając sie warunkami porodu, tym żeby sala 1 osobowa była standardem to o nacięciu krocza... i co ciekawe wtóruja temu pomysłowi położne z zelaznej. W grudniu 2006 rodziłam tam swoje pierwsze dziecko, płacąc słone pieniądze za sale i znieczulenie, ale nikt nie pytał mnie o pozycję do porodu ani o nacięcie , no może jakbym miała zapłaconą położną.... Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 23.05.08, 14:23 mamabe2 napisała: > Całkowicie się zgadzam, dla mnie ta cała fundacja to > ściema...Zamiast zając sie warunkami porodu, tym żeby sala 1 osobowa > była standardem to o nacięciu krocza... i Moze zamiast krytykować, najpierw zapoznałabyś się z działalnością Fundacji która w zasadzie w całości dotyczy warunków porodu... akurat to, ze jednoosobowa sala to warunek poszanowania intymności i że powinna być standardem, jest często przez działaczki Fundacji powtarzane Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 16.06.08, 16:02 Sama sobie przeczysz. Poza tym, choc sala jednoosobowa powinna byc standardem, to czesto rozbija sie to o koszty (niedofinansowanie szpitali). Wybor pozycji kosztuje jedynie odrobine dobrej woli, a znaczaca podnosi komfort. Odpowiedz Link Zgłoś
rayon_de_soleil Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 03.06.08, 15:46 Z tym nacinaniem to jest chyba różnie, myślę, że położne starają się nie nacinać, ale nie zawsze tak można. Z kolei pisanie o tym, że lepiej trochę popękać niż nacinać chyba nie do końca jest prawdą. Moja babcia rodziła trzy razy, nie była nacinana. I nby wszystko w porządku, ale stopniowo zaczęły się u niej pojawiać problemy z wypadaniem macicy. To był poważny problem, usunięto jej macicę, bo inaczej nie można było temu zaradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
dynema Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 04.06.08, 00:26 Wlasnie dlatego jest ta kampania, bo poloznie sie czesto nie staraja. Juz to padlo, ale powtorze : czym sie rozni krocze Polek od krocza Angielek? Dlaczego u nas jest to 80% a u nich 20%? Wypadanie macicy ma niewiele wspolnego z przebiegiem porodu( poza drastycznymi przypadkami gdzie nastapilo glebokie naciecie lub glebokie pekniecie) tylko z samym faktem kilku miesiecy przeciezen wywolanych ciaza. Olbrzymia role graja uwarunkowania genetyczne, cwiczenia miesni i aktywnosc fizyczna. Byl kiedys watek - mozesz go wyszukac- pisaly osoby ktore nie byly nacinane( co jest absolutnym standardem w cywilizowanych krajach swiata) i na kilkaset wypowiedzi byla tylko 1 negatywna. Tak wiec nie strasz ludzi bo jeszcze w wyniku twoich wypowiedzi ktos zostanie okaleczony. A moze niech wszystkie noworodki maja usuwany wyrostek przy urodzeniu, bo ktos mial ciotke co mu na zapalenie wyrostka zmarla? A pozniej wyrwijmy wszystkie zeby stale, bo znasz kogos kto mial zapalenie mozgu od prochnicy? Odpowiedz mi dlaczego by nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:14 Jednak chyba wypadanie macicy nie jest związane z ciążą i porodem (a przynaniej nie bezpośrednio), bo zakonnicom tak samo czesto wypada narzd rodny jak kobietom ktore rodziły. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:11 tygrysiatko1 napisała: > o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki > na krocze przy wypieraniu dziecka... możan wyłącznie wizualnie > określić czy pęknie czy nie... ale nigdy nie da się określić jak > bardzo pęknie.. poza tym nacina się również ze względu na dziecko... > OBOWIĄZKOWO należy naciąć kobietę rodzącą przedwcześnie np 25 tydz > mimo, że dziecko jest bardzo małe... ale nie wolno mu stwarzać > dodatkowych trudności do pokonania... > gdyby pacjentka powiedziała mi, że absolutnie nie życzy sobie > nacięcia i woli popękać... kazałabym sobie to wpisać i popisać > czytelnie imieniem nazwiskiem i datą w historii choroby... z > adnotacją, że przy pęknięci III i IV stopnia nie będzie sobie > rościła odszkodowania... wtedy proszę bardzo... inaczej naprawdę nie > ja muszę przyjmować ten poród... jak wie lepiej jak należy prowadzić > poród niech mnie nauczy i pokaze... Ja mam bardzo wąskie biodra...powiedziałabym nawet,że bioder nie mam,przed porodem powiedziałam,że nie chce być nacinana-chyba że bedzie to absolutną koniecznością-nikt mnie nie naciął ,pękłam,ale ok 2 godzin po porodzie sama się wykąpałam,siadałam,leżałam,tzn robiłam co chciałam bo tylko trochę odczuwałam ból!Rana mi sie bardzo szybko zagoiła,po ok tyg nie czułam prawie wogóle bólu. Moja znajoma,którą nacieli musiała korzystać z nadmuchiwanego kółeczka przez pierwsze 3 tyg zeby móc usiąść!!!!!A bioderek nie ma zbyt wąskich... Tylko różnica jest taka-ona rodziła w Polsce,gdzie w wiekszości szpitali(z tego co słyszę i czytam) położne i lekarze mają gdzieś rodzącą i jej krocze-robią tak jak im jest wwygodnie!,a ja rodziłam w Anglii (i podkreślam mówie tylko i wyłacznie o swoim przypadku),no i tu położne robią wszystko żeby krocze ochronić,no i żeby kobieta rodząca czuła sie jak najlepiej bo to ona jet najważniejsza,a nie położna i lekarz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wolanka79 potwierdzam 09.05.08, 21:18 przeżyłam dwa porody i cieszę się, że zdecydowano się na nacięcie - inaczej pękłoby wszytko co by mogło - na bank. Nie wyczuwałam tego za pierwszym razem, za drugim już tak, rozpierający, ostry i piekący ból pękającego krocza - gdyby położna mnie nie nacięła, pękłabym po bliźnie jeszcze bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
agah80 Re: potwierdzam 18.05.08, 11:56 Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu poczułam ulgę, bo parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim brzuchu... Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był ułamek sekundy i zupełnie nie bolało. Odpowiedz Link Zgłoś
forum0wicz Re: potwierdzam 27.06.08, 08:20 agah80 napisała: > Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu poczułam ulgę, bo > parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim brzuchu... > Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był ułamek sekundy > i zupełnie nie bolało. O to, to - żona miała szybki i gwałtowny poród, który wstrzymał się w najbardziej newralgicznym momencie, kiedy główka córki utknęła w grogach rodnych. Jak zobaczyłem położną podchodzącą z nożyczkami, to ja się bardziej wystraszyłem niz żona, która dzięki temu "w końcu" wydała na świat córeczkę. żona nie czuła _absolutnie_nic_, ślad ma kilka milimetrów długości i ok 1 mm szerokości i prawie w ogole go nie widać i nie czuć. Rzeczywiście, podczas pierwszych zbliżeń po porodzie lekko "ciągnęło", ale po kilku tygodniach minęło. Moja babcie przy drugim dziecku popękała cała i ma problemy do dzisiaj. Teściowej, która popękała również, funkcjonalność i kształt przywróciły dopiero dwie operacje. Zatem ostrożnie z tym potępianiem cięcia na zasadzie nie bo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
berna_dette Re: potwierdzam 27.06.08, 08:50 forum0wicz napisał: > agah80 napisała: > > > Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu > poczułam ulgę, bo > > parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim > brzuchu... > > Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był > ułamek sekundy > > i zupełnie nie bolało. > > O to, to - żona miała szybki i gwałtowny poród, który wstrzymał się > w najbardziej newralgicznym momencie, kiedy główka córki utknęła w > grogach rodnych. Jak zobaczyłem położną podchodzącą z nożyczkami, to > ja się bardziej wystraszyłem niz żona, która dzięki temu "w końcu" > wydała na świat córeczkę.. > A w jakiej pozycji parła Twoja żona? Idę w zakład o stówe że na leżąco. A gdyby np parła w kucki to żadne nacięcie nie byłoby potrzebne, bo wtedy kobieta praktycznie nie musi przec, dziecko samo powoli się wydostaje(siła grawitacji) Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: potwierdzam 27.06.08, 09:36 spokojnie przede wszystkim nie chodzi tu, żeby nie nacinać BO NIE ale chodzi o to, że w wilu przypadkach jest to rzeczywiście nadużywana procedura. w mojej rodzinie są przykłady kobiet, które rodziły bez nacięcia: moja babcia (4-krotna mama) i moja mama (2-krotna mama) i nie miały żadnych problemów. ja natomiast za dobrze pamiętam ból po nacięciu, który towarzyszył jeszcze przez dobrych kilka miesięcy od narodzin mojego synka. Odpowiedz Link Zgłoś
elve Re: potwierdzam 19.05.08, 23:10 dobre! jesteś pewna że by pękło! wcale nie możesz być tego pewna. jestem po dwóch porodach. w trakcie obu bardzo piekło mnie krocze, właśnie jakby miało pęknąć. przy obu nie byłam jednak nacinana. miałam pęknięcia pierwszego stopnia, od początku mogłam normalnie siadać i się poruszać. zagoiły się szybko i bez śladu! Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 15:29 Tutaj we Francji, gdzie rodzilam, polozna decyduje w momencie napierania glowki, czy glowka da rade przejsc, czy nie. U mnie obyla sie prawie bez naciecia, krocze praktycznie nie peklo, a dziecko przeszlo prawie idealnie. Mialam jeden malutki szew, ktory rozpuscil sie po 10 dniach. Prawie w ogole nic mnie nie bolalo i nie mialam problemow ani z siedzeniem, ani z chodzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
bassus Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 20.05.08, 22:50 NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA RUTYNOWEGO NACINANIA KROCZA!, jedynie jego zblednięcie może to sugerować, a i wtedy specjalista wie, że nie od razu należy nacinać... Tygrysiątko - powtarzasz to czego Cię nauczyły dinozaury - nie obwiniam Cię.. - stąd kampania, żeby uświadomić jak jest naprawdę. Spójrz na Szwecję - tam się praktycznie nigdy nie nacina krocza. Wiesz w czym tkwi przyczyna? Po prostu wolicie, żeby kobieta rodziła w pozycji na plecach, bo jest Wam wygodniej.. po kilku godzinach ciało cierpnie, krew odpływa.. w tej pozycji rozwarcie krocza jest o ok. 30% mniejsze niż w pozycji np. kolankowo-łokciowej.. w takiej sytuacji krocze blednie i faktycznie "nie ma" innej rady niż naciąć. Należy przy tym wiedzieć, że rana cięta (o dziwo) goi się dłużej i gorzej niż rana "naturalna", powikłań jest cała masa, że nie wspomnę źle nałożone szwy, złe szycie itd. Znam kilka położnych i na szczęście tylko jedna podzieliłaby Twoje zdanie, ale to jest maszyna do rodzenia, do której nie życzę żadnej kobiecie trafić - również Tobie Tygrysiątko Skoro już się rozwinął temat przytoczę kilka spraw, które mogą się przydać kobietom w ciąży podczas porodu (np. mojej żonie). Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia "Poród nie jest chorobą" 1985rok. (proszę zwrócić uwagę na datę.. stąd wniosek, że większość szpitali jest opóźniona w rozwoju i wiedzy o jakieś 20 lat): 1. Szpitale powinny ogłaszać własne dane statystyczne dotyczące porodów (np. cięć cesarskich itd.) 2. Dobre psychiczne samopoczucie matki powinno być zapewnione nie tylko poprzez obecność przy porodzie wybranej przez nią osoby, ale też poprzez umożliwienie swobodnego przyjmowania wizyt przez matkę po porodzie. 3. Noworodek powinien pozostać z matką (kolonizowanie bakteriami matki, a nie szpitala), o ile pozwala na to stan zdrowia obojga. Prowadzenie obserwacji (np. APGAR - wzrokowo!) zdrowego noworodka nie uzasadnia oddzielenia dziecka od matki. 4. Karmienie piersią powinno być podjęte natychmiast(!) po porodzie, jeszcze przed opuszczeniem przez matkę sali porodowej (pierwsze karmienie - 4ml. siara - z przeciwciałami) 5. W krajach, w których jest najniższy odsetek śmierci okołoporodowej, odsetek cesarskich cięć wynosi mniej niż 10%. W żadnym rejonie geograficznym odsetek cesarskich cięć nie powinien przekraczać 10-15%. 6. Brak jest dowodów na konieczność wykonywania cięcia cesarskiego po wcześniejszym cięciu w poprzecznie dolnym odcinku. W takich przypadkach poród powinien odbywać się drogą naturalną, o ile możliwe jest udzielenie, w razie potrzeby, natychmiastowej pomocy chirurgicznej. 7. Nie ma dowodów na to, że rutynowe, elektroniczne monitorowanie (KTG) płodu podczas porodu ma pozytywny wpływ na jego wynik. Monitorowanie powinno się wykonywać tylko w starannie wyselekcjonowanych przypadkach (związanych z wysokim prawdopodobieństwem śmiertelności okołoporodowej), oraz przy porodach indukowanych. 8. Nie ma żadnych wskazań usuwania owłosienia łonowego i do wykonywania lewatyw przed porodem. 9. Podczas porodu kobiety nie powinny być układane w pozycji na wznak. Powinny być zachęcane do chodzenia w okresie rozwierania oraz swobodnie decydować jaką pozycję przyjąć w czasie wyłaniania się części przodującej. 10. NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA RUTYNOWEGO NACINANIA KROCZA! 11. Nie powinno się indukować porodów dla wygody. W żadnym rejonie geograficznym odsetek porodów indukowanych nie powinien przekraczać 10%. 12. W trakcie porodu powinno się unikać podawania środków analgetycznych i anestetycznych, jeśli nie są one zalecane dla przeciwdziałania lub zapobiegania komplikacjom. 13. Pęknięcie pęcherza płodowego jest oczekiwane w późnej fazie drugiego okresu porodu. Nie ma naukowego uzasadnienia dla rutynowego, wczesnego przebijania. To tylko niektóre z zaleceń WHO, ale warto o tym wiedzieć zanim poddamy się rutynowemu działaniu pracowników szpitali (którym nie zależy na naszej wygodzie, ale żeby jak najszybciej z nami skończyć). Mężczyznom również zalecam zapoznanie się z tematem, zwłaszcza, że to my powinniśmy przejąć inicjatywę podczas zmagań z położnymi i pielęgniarkami, kiedy te próbują coś nie po naszej myśli załatwić... ŻONY W TYM CZASIE POWINNY SIĘ JUŻ TYLKO RELAKSOWAĆ.. POWODZENIA !!! Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:11 Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na to, że kampania jest przeciwko RUTYNOWEMU stosowaniu nacięcia - czyli nieważne czy jest potrzeba, czy jej nie ma, tniemy. WHO, na podstawie badań naukowych uważa, że do 20% nacięć jest uzasadnione, a w POlsce jest ich co najmniej 80%. A co do wyższości nacięcia nad pęknięciem - nacięcie odpowiada pęknieciu II stopnia (czyli śluzówka, skóra i mięśnie), większość pęknieć przy porodach fizjologicznych to powierzchowne obrażenia śluzowki i skóry, bez naruszenia mieśni, a większość pęknięć III i IV stopnia to "prujące się" do odbytu nacięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:35 > WHO, na podstawie badań naukowych uważa, że do 20% nacięć jest uzasadnione, a w > POlsce jest ich co najmniej 80%. WHO uważa też, że nie powinno być wiecej niż 20% cc (a już tym bardziej nie cc na życzenie). Tylko nagle jakoś okazuje się, że te akurat zalecenia WHO są niezgodne z godnoscią, wolną wolą, prawem rodzącej do decyzji itd... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:23 Jakie prujące sie do odbytu?? Przecież nacina sie w strone pośladka. I ncina sie po to w zasadzie zeby nadac peknieciu kiernek - w inna strone niz odbyt. Odpowiedz Link Zgłoś
mattula Rodziłam - Nie pękłam 11.06.08, 16:52 Dziewczyny, nie znam sie na medycynie, ale rodziłam za granica. Pierwsze dziecko, długi poród, prawie 24 godziny. pełna swoboda ruchu i wybór pozycji, a jednak szło mi wolno. Więc, aby w koncu wypchac dziecko, byłam w pozycji półleżącej, pchałam pod kontrola położnej, dziecko wychodziło niemal cała ostatnia godzinę, owszem byłam umęczona . Ale efekt takiego porodu, ani draśnięcia. Jestem bardzo zadowolona z takiego przebiegu sprawy. Teraz przed drugim porodem, nie mam zamiaru dać sie naciąć na zapas! Pozdrawiam mamy ciężarne!! Odpowiedz Link Zgłoś
titta do madzik774 16.06.08, 15:54 Tylko, co jesli trafisz na lekarza, ktory wlasnie tak mysli jak ty: "lepiej naciac (prewencyjnie) niz popekac. Poza tym lekarzowi wygodniej, jak kobieta lezy na plecach, zostanie nacieta. Nie trzeba sie gimnastykowac, jest szybciej i wygodniej. Dla lekarza, nie dla kobiety... Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:25 pa_ra_no_ja!!! dla rozluznienia atmosfery powinni jeszcze zbierac e-maile od pan ktorym naciecie uratowalo dziecko od niedotlenienia... i dla rownowagi od tych ktore wcale takiej strasznej traumy z powodu naciecia nie mialy Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 03:50 Elza nikt nie neguje, że nacięcie jest czasem potrzebne, w niektórych przypadkach jest błogosławieństwem ratującym zdrowie lub życie ale statystyki bezlitośnie pokazują, że jest to zabieg nadużywany i z tymi nadużyciami trzeba walczyć. Pozwolę się pokroić, jeżeli będzie potrzebowało tego moje dziecko. W pierwszym porodzie parłam ok. 1,5h a stan dziecka był dobry więc nacięcie w moim przypadku nie było konieczne ale w niewielu szpitalach czekaliby tyle czasu, aż spokojnie urodzę. Pękłam owszem ale niegroźnie. Za parę mcy znów będę rodzić i liczę, że znów uda mi się uniknąć nacięcia. A to że rzeczywiście większość kobiet traumy z powodu rutynowego nacięcia nie ma, to doskonale wiem. Wszystkie moje koleżanki dziwią mi się, że ja tak się boję tego nacinania i uważają, że bez nacinania po prostu się nie da ale przecież ja nikomu nie bronię dać się naciąć jeśli tak czuje się bezpieczniej i bardziej komfortowo (psychicznie rzecz jasna). Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:44 auszrine napisała: > No właśnie ta kampania DLATEGO jest potrzebna! > żeby uświadomić madzik744, że lekarz nie są wszystkowiedzący. Jeszcze sto lat t > emu lekarze byli przekonani, że kobieca macica wędruje po ciele, a edukacja kob > iet prowadzi do ich bezpłodności. > Lekarze to też ludzie i też się mylą, są niedouczeni, itp. > Nie pozwól się z tego powodu okaleczyć! to jeden z powyzszych postow... cytacik... niedouczony lekarz porod odbiera bo to rodaca wie czy ma sie naciac czy nei a doktor to mysli ze macica po calym ciele wedruje... wlasnie takie skrajne opinie sa wyrazem glupoty... nie dam sie naciac bo nie bez wzgledu na wszystko, nie to nie jest tekst w stylu poszukam poloznej ktora poprowadzi porod z ochrona ktorej ufam tylko NIE bo NIE i juz... szkoda dzieci poprostu ktore moga dzieki tej idiotycznej akcji wmawiania kobietom ze lekarz to debil ktoremu chce sie nacinac je rutynowo stracic zdrowie... czasem zycie... brawo dla rodzic po ludzku - pojawi sie wiecej desperatek z oswiadczeniami zawiazujacymi calkowicie rece lekarzom na trakcie, ciekawe kto potem bedzie rehabilitowal ich dzieciaki... Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 15:56 elza78 napisała: > niedouczony lekarz porod odbiera bo to rodaca wie czy ma sie naciac czy nei a > doktor to mysli ze macica po calym ciele wedruje... > wlasnie takie skrajne opinie sa wyrazem glupoty... Jeśli już cytujesz kogoś, to przeczytaj, co cytujesz: wyraźnie piszę, że wędrująca macica to poglądy sprzed STU lat, więc nie wciskaj kitów, że ktoś tak myśli obecnie. Zwracam uwagę, że poglądy medyczne się zmieniają, i to, co kiedyś było oczywiste, dziś jest niedorzeczne. To nie jest skrajna opinia, tylko stwierdzenie faktów. Dla mnie wyrazem głupoty jest nieprzyjmowanie do wiadomości, że medycyna i uprawiający ją lekarze mogą się mylić, myśleć schematycznie, mieć przestarzałe informacje i wiedzę. Sorry, ale takie są fakty, czy Ci się to podoba, czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 20:01 dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug... zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe... Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:16 elza78 napisała: > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro > tak uwazasz A niby gdzie napisałam, że "każdy lekarz co do joty się myli"? Naucz się czytać ze zrozumieniem (albo w ogóle czytać) > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody > na zabieg ratujacy zycie Dziękuję bardzo. To dobrze świadczy o Tobie, że mi tak życzysz > bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe Nie musiało. Mam swój rozum. Czego i Tobie życzę Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:26 widze ze nie rozumiesz co znaczy sugerowac sugerowanie to nei to samo co twierdzenie (czytaj pisanie) jak dla mnie EOT, nie chce mi sie dyskutowac z kims, kto ma poglady na zasadzie nie bo nie, oni nie wiedza nic, ja wiem wszystko... i generalnie teoria spisku wokol krocza... Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:36 elza78 napisała: > widze ze nie rozumiesz co znaczy sugerowac Zapoznaj się lepiej ze znaczeniem słowa "imputować". > nie chce mi sie dyskutowac z kims, kto ma poglady na zasadzie > nie bo nie, oni nie wiedza nic, ja wiem wszystko... To Twoje poglądy i nie wciskaj ich innym. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:41 elza78 napisała: > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro > tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug... > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody > na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe.. Dziwna jesteś!Nikt nie mówi, "że myli sie kazdy lekarz co do joty",tylko,ze wiekszość dla swojej wygody nacina rutynowo,ale później to rodząca bedzie sie męczyć z bólem ,a nie on . Jesteś pewnie jedną z tych kobiet,którym w szkole rodzenia wmawiali,że nacięcie jest lepsze niż pęknięcie hi hi Jak chcesz w to wierzyć to proszę bardzo nikt Ci nie broni. Ja wiem z własnego doświadczenia,że pęknięcie nie jest straszne,no i nie pisz głupot,że jak ktoś nie da sie naciąć to jego dziecko bedzie później musiało być rehabilitowane-moja dzidzia jest zdrowa jak rybka i wiekszośc dzieci,ktorym nie trzeba było torować drogi nacięciem też. Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 13:36 elza78 napisała: > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro > tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug... > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody > na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe... Nie wiem za to po co ty sugerujesz, że bez nacięcia krocza dziecko będzie niedotlenione...? Skąd taka wiedza? Co do niedotlenienia i nieomylności lekarzy to ostatnio rodziła znajoma, dużo po terminie, choć nie do końca, bo 2 lekarzy i 2 różne terminy porodu, kazali cierpliwie czekać, że jeszcze jest czas, dzięki czemu dziecko urodziło się z zamartwicą. Nieomylność nie do podwarzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:29 Każdy lekarz poprostu uwielbia dziergac w srodku nocy krocze. Oni naprawde wola poczekac 10 minut dluzej niz potem godzine szyć. I to rzadko lekarz nacina - raczej polozna. A to nie one to szyja. Odpowiedz Link Zgłoś
karolcia86 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:37 Popieram. Mam porównanie nacięcia i pęknięcie i zdecydowanie wolę to drugie. Mniej bólu, brak blizny, podczas gdy tą pierwszą czuję do tej pory (czyli 5 lat). Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:47 moge zapytac skad pewnosc, ze czujesz szef a nie blizne po peknieciu? Odpowiedz Link Zgłoś
eliza313 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 10:20 karolcia86 napisała: > Popieram. Mam porównanie nacięcia i pęknięcie i zdecydowanie wolę to > drugie. Mniej bólu, brak blizny, podczas gdy tą pierwszą czuję do > tej pory (czyli 5 lat). Witam.Ja co prawda porównania nie mam bo podczas porodu mnie nacinali ale wiem jakie tego skutki odczuwam do dziś.Na pytanie dlaczego mam zostać nacięta pan doktor powiedział "Bo inaczej się nie da".No tak,czego się mogłam spodziewać skoro rodziłam pierwszy raz?A jakie są skutki?Nie dosyć,że zszyli mnie za mocno to w dodatku krzywo.Minął rok od porodu a mnie nadal wszystko ciągnie a moje życie seksualne po prostu nie istnieje bo żadne próby ani środki nie pomagają.Dziękuję Panie Ordynatorze Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 23:18 a ja mówiąc szczerze nie rozumiem panującej na forum fobii lewatywowo-nacięciowej miałam jedno i drugie, żadna trauma, szybkie i bezbolesne zabiegi osobiście wolę nacinanie, to tak jakby mieć pęknięcie pod kontrolą - ja niestety nie urodziłabym gdyby nie nacięcie lub pęknięcie, tylko kto wie jak to drugie by "poszło" (oczywiście nacięcie w uzasadnionych wypadkach nie rutynowo) Odpowiedz Link Zgłoś
bestagnieszka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 18:46 No dokladnie tez tego nie rozumie, dla mnie lewatywa byla komfortem przynajmniej nic nie popuscilam, a krocze po nacieciu wyglada tak jak sprzed ciazy.Jestem teraz w drugiej ciazy i napewno zdecyduje sie na naciecie, choc polog zle znosilam. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 18:54 bestagnieszka napisała: napewno zdecyduje > sie na naciecie, Jak to "zdecyduję się"? sama się zdecydujesz? Przecież położna albo lekarz zdecydują za Ciebie. No, chyba, że oni też poddadzą się tej "fobii nacięciowej" i pozostawią wybór pacjentce. Ale nie sądzę, żeby tak się stało... Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:46 kruche_ciacho napisała: > a ja mówiąc szczerze nie rozumiem panującej na forum fobii > lewatywowo-nacięciowej > > miałam jedno i drugie, żadna trauma, szybkie i bezbolesne zabiegi > osobiście wolę nacinanie, to tak jakby mieć pęknięcie pod kontrolą - > ja niestety nie urodziłabym gdyby nie nacięcie lub pęknięcie, tylko > kto wie jak to drugie by "poszło" > > (oczywiście nacięcie w uzasadnionych wypadkach nie rutynowo) > Ja kiedyś przeczytałam porównanie krocza podczas porodu do bardzo napietego materiału,no i wyobraź sobie,że nacinasz bardzo napięty materiał,co sie z nim najprawdopodobniej wydarzy????Najprawdopodobniej rozpruje sie dużo bardziej niz gdy sam pęknie...no nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:35 Oczywiscie ze tak. Tylko krocze peka w strone odbytu a tego najlepiej jest uniknac. Bo jak peknie razem ze zwieraczami to sie bedi srac pod siebie cale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 23:23 napisałam dłuuuuuuugi list pod wskazany adres ciekawe czy zostanie opublikowany... Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 08:38 Abu ułatwić niektórym zrozumienie o co chodzi, oto cytat z tej strony: "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy. Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 %, w USA ok. 33%, w Szwecji 9,7 %, w Nowej Zelandii 11%. Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia określają rutynowe nacięcie krocza jako zabieg, którego szkodliwość została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Rekomenduje się ograniczenie stosowania tego zabiegu." Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:50 kaeira napisała: > Abu ułatwić niektórym zrozumienie o co chodzi, oto cytat z tej strony: > > "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe > nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga > rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy. > Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 %, w USA ok. 33% > , > w Szwecji 9,7 %, w Nowej Zelandii 11%. > Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia określają rutynowe nacięcie krocza jako > zabieg, którego szkodliwość została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. > Rekomenduje się ograniczenie stosowania tego zabiegu." > Dziekuje Ci bardzo za powyższe. Pozdrawiam bardzo serdecznie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 FAKTY! 08.05.08, 22:56 www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf Nacięcie krocza jest najczęściej stosowanym podczas porodu zabiegiem chirurgicznym, pomimo tego, że jego skuteczność nigdy nie została udowodniona. Wręcz przeciwnie, prowadzone od początku lat 1980. badania dostarczają nowych dowodów na szkodliwość tej procedury. Standardem w medycynie powinno być opieranie się na aktualnych, rzetelnych i wiarygodnych badaniach naukowych. To one dają lekarzom i położnym pewność, że to, co robią, jest najlepsze dla ich pacjentek, ponieważ badacze i eksperci w drodze badań, eksperymentów i analiz zbadali skuteczność danej procedury. W przypadku nacięcia krocza, możemy zadać sobie pytanie – dlaczego, wbrew wnioskom z badań, zabieg ten jest wciąż tak szeroko stosowany? W Polsce jednym z powodów jest nieznajomość wśród większości lekarzy i położnych wyników aktualnych badań. Innym - głęboko zakorzenione przyzwyczajenia i rutyna, które utrudniają przyjęcie nowych standardów. Jednocześnie kobiety coraz bardziej są świadome tego, że nacięcie krocza w większości przypadków nie jest konieczne i podważają sens jego powszechnego stosowania. Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe nacięcie krocza jest uznanym elementem prowadzenia porodu. Nikt nie poddaje analizie zasadności takiego postępowania, jego kosztów oraz licznych powikłań. Echa takiego podejścia odnajdujemy nawet we współczesnych podręcznikach położnictwa. Mamy nadzieję, że przedstawione w tej publikacji argumenty na rzecz odejścia od rutynowego nacięcia krocza zainteresują część środowiska lekarzy i położnych. Czas rozpocząć dyskusję, w której zostaną zweryfikowane stosowane dzisiaj standardy postępowania. Zespół Fundacji Rodzić po Ludzku Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: FAKTY! Poczytajcie trochę!!! 08.05.08, 23:04 Rutynowe nacięcie nie jest ochroną!!!!! Jednym z najczęściej podawanych powodów, dla których stosuje się rutynowe nacięcie krocza jest jego ochrona. Nasuwa się pytanie – jak można chronić coś, jednocześnie powodując jego uszkodzenie? Nacięcie krocza odpowiada pęknięciu II stopnia, podczas gdy kobiety rodzące bez nacięcia najczęściej mają krocze bez obrażeń lub z pęknięciem I stopnia. Przeprowadzona na początku lat 1980. analiza 350 publikacji medycznych z lat 1860 – 1980 nie znalazła w żadnej z nich potwierdzenia skuteczności rutynowego nacięcia w zapobieganiu głębokim obrażeniom krocza sięgającym odbytu, uszkodzeniom mięśni miednicy, obrażeń główki płodu (Thacker, Banta 1983). Autorzy wymieniają natomiast podawane w literaturze liczne negatywne konsekwencje rutynowego nacięcia – dalsze pękanie nacięcia, znaczną utratę krwi, dyspaurenię (bolesność w trakcie stosunku), bolesność krocza, długie gojenie, infekcje. Jak podają Sarfati i Marechaud, utrata krwi w wyniku nacięcia krocza jest porównywalna z utratą krwi przy cesarskim cięciu (Sarfati, Marechaud 1999). McGuiness i Norr dokonali krótkiego przeglądu badań, z których wynika, że nacięcie krocza nie zapobiegania obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy, pęknięciom ani nie chroni płodu. Zwiększa natomiast ryzyko infekcji, włączając w to infekcje ze skutkiem śmiertelnym, zwiększa ból i dyspaurenię, a także powoduje znaczącą utratę krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: FAKTY! Poczytajcie trochę!!! 27.05.08, 13:48 kala196 napisała: > McGuiness i Norr dokonali krótkiego przeglądu badań, z których wynika, że nacię > cie > krocza nie zapobiegania obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy, pęknięciom ani > nie > chroni płodu. Zwiększa natomiast ryzyko infekcji, włączając w to infekcje ze > skutkiem > śmiertelnym, zwiększa ból i dyspaurenię, a także powoduje znaczącą utratę krwi. Dokładnie tak, moją teściową tak pięknie zszyli, że zaraz po wypisie musiała wrócić do szpitala, oczywiście bez dziecka, dzięki czemu straciła pokarm i dziecko musiało być karmione sztucznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 08:56 Brawo dlka kolejnej, histerycznej kampanii która daje złudne parwo kobietom byc mądrzejszą od lekarza. Jak już jednas z Was tutaj napisała lekarze tez są nieduczeni..... Swiadoma i mądra komapania uswiadamiała by kobietom plusy i minusy stosowania naciec, kiedy powinny byc wykonywane a kiedy nie. Listy od kobiet to same traumy. Odpowiedz Link Zgłoś
madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:00 To jest właśnie rzucanie haseł ad hoc. Kampania - nie daj się naciąć, kampania - rodzić po ludzku itp. - a za przykłady same traumy. Dzięki kampanii "rodzić po ludzku" kobiety w ciąży stresują się i mają wielkie oczekiwania nie znając realiów porodu. Doszło do paranoicznych sytuacji jeśli chodzi o wynajmowanie położnych, opłacanie porodów i różnych podczas nich bajerów. Koniec końców, matki często są pozostawione same z dzieckiem ( niech im instynkt podpowie co robić ) i z gronem odwiedzających i często przesiadujących po 12 godzin członków rodziny - bo przecież mają prawo...! Ale sąsiadka z łóżka obok już nie ma prawa do intymności, skazana na ciągłą obecność cudzych mężów, ojców itp. Nie rozumiem problemu lewatywy, golenia i nacinania - co w tym strasznego? Ten strach ma takie wielkie oczy dzięki owym kampaniom. Jeśli poród odbywa się w szpitalu to dajmy decydować medykom, a nie z góry zakładajmy, że są niedouczeni. I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej pozycji, bo tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje przecież alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a asystować wam będzie mogła cała rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:46 Zgadzam się, moim zdaniem kampania zwraca uwagę na problemy mniej istotne, a bardziej medialne. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego lewatywa czy ogolenie krocza mają być sztandarową zbrodnią przeciwko rodzeniu "po ludzku"? Czyżbym do szczęścia potrzebowała tej kupy podczas parcia? Czyżby nagle lepsze było cięcie/szycie owłosionej skóry, niż skóry ogolonej? Co do cięcia- ok, nie róbmy go rutynowo. Ale kto w Polsce słyszał np. o balonikach do rozciągania krocza? Ile kosztuje sprzęt rehabilitacyjny stosowany przy nietrzymaniu moczu u nas, a ile w Szwecji? Czy Kampania zainteresowała się, jak pomóc szpitalom wyposażyć się w nowy sprzęt, umożliwiający rodzenie w dogodnych pozycjach, w wannie itd? Rzecz jasna łatwiej jest wmówić kobietom, że lewatywa, ogolenie czy nacięcie to koszmarna zbrodnia, zamiast poszukać srodków na znieczulenie dla każdej rodzącej. Ja ze swojej strony wiem tyle, że na 100% zrobię sobie lewatywę i ogolę krocze. Poproszę o ochronę krocza- ale jeśli miałoby pęknąć, to niech tną i się nie zastanawiają. Nie mam ochoty na pęknięcie odbytnicy. Jeśli nie będę miała siły, żeby urodzić- niech lekarz do oporu naciska mi na dno macicy i pomaga w parciu! Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 16.06.08, 16:05 Prawidlowo zrobione naciecie NIE ZAPOBIEGA wysilkowemu nietrzymaniu moczu. Dlaczego jednak u nas jest mniej przypadkow niz na "zachodzie"? Z bardzo prostej przyczyny - w Polsce kobiety sie z tym po prostu do lekarza nie zglaszaja. (moze sie myle, ale jeszcze takowej - leczacej sie - nie spodkalam, a z problemami tak.) Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 13:58 > I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej pozycji, bo > tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje przecież > alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a asystować wam > będzie mogła cała rodzina. A wiesz jak to jest rodzić w pozycji leżącej, na boczku z KTG przez 1,5 godziny ze skurczami tak silnymi, że brakowało skali na wydruku? Ja tak właśnie miałam przyjemność, chciałam wstać, przyjąć wygodną pozycję, nie *konkretną* tylko wygodną, ale nie, bo proszę leżeć i nie krzyczeć tylko zachowywać się normalnie jak każda rodząca. To powiedział mi lekarz, jak łaskawie wrócił z herbatki. Czułam się bardzo komfortowo. A potem położna miała założyć welfron, usłyszałam: "Panie Doktorze, słyszałam, że nigdy Pan tego nie robił może chce Pan spróbować?" I spróbował, 2 razy się nie udało, ale co tam. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:45 Na wiekzosci porodowek w tym kraju dyzuruja rezydenci i lekarze w trakcie specjalizacji i moga wielu rzeczy nie wiedziec. Taki kraj. Podczas wielu porodów nikt nie zobaczy specjalisty gin- pol. I tak dobrze jak w szpitalu i prywatnej klinice jest anestezjolog aby wykonac ew. nagle cecie. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 16:24 > Nie rozumiem problemu lewatywy, golenia i nacinania - co w tym strasznego? Ten > strach ma takie wielkie oczy dzięki owym kampaniom. Jeśli poród odbywa się w > szpitalu to dajmy decydować medykom, a nie z góry zakładajmy, że są niedouczeni Już pewnie po całej dyskusji, ale zdenerwował mnie ten post. Wredny jak cholera jest. Można wszystko, np ogolić głowę przed porodem, albo wymalować pacjentce nos na czerwono, w końcu żadna trauma. Tylko po co? Skurcze są bolesne, to pewnie truizm, ale widac trzeba to innyn uświadamiać! Podczas skurczu boli czasem też zwykły dotyk. Po co cierpiącym kobietom dodatkowa atrakcja w postaci lewatywy,golenia czego tam jeszcze, skoro to niepotrzebne? Po drugie: czy pobyt w szpitalu uprawnia personel do decydowania za pacjenta, co ma byc mu robione? O ile wiem, to na każdą operację czy zabieg musi być zgoda tegoż. Medyk ma poinformować o stanie zdrowia i możliwości leczenia, decyzję o leczeniu podejmuje pacjent. No ale my jesteśmy 100 lat za Albanią, niczego nie ujmujac Albanii. Taki post jak twój uświadamia mi to boleśnie po raz kolejny. Dzięki kampanii "rodzić po > ludzku" kobiety w ciąży stresują się i mają wielkie oczekiwania nie znając > realiów porodu. Doszło do paranoicznych sytuacji jeśli chodzi o wynajmowanie > położnych, opłacanie porodów i różnych podczas nich bajerów. W cywilizowanym świecie realia porodu są takie, że te tzw wielkie oczekiwania to zadne oczekiwania, tylko święte prawo pacjentki: do godności, informacji, intymności, do decyzji, do wysłuchania, do dobrej opieki. To nie są żadne bajery, bajerem może byc zamówienie fryzjera dzień po porodzie, co zrobiła moja koleżanka rodząca we Francji zanim odwiedziła ja rodzina w szpitalu, choc tam to bynajmniej żaden bajer, tylko jedna z wielu dostępnych usług. U nas po prostu wciąż się tych najbardziej podstawowych praw kobiecie odmawia, dlatego dochodzi do takich paraniodalnych sytuacji, że to, co kobiecie się po prostu należy za opłacane składki, musi byc dodatkowo opłacane. Tylko zapewniam cię, że przyczyną tej paranoi nie są same kobiety, nawet nie sytuacja w naszej służbie zdrowia, a mentalność personelu medycznego. > I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej pozycji, bo > tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje przecież > alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a asystować wam > będzie mogła cała rodzina. Wredne to bardzo. Nikt się nie kłóci o konkretną pozycję, każdy się kłóci jedynie o możliwość jej wyboru - tylko o to tu chodzi. Końcówka twojej wypowiedzi ujawnia, że "świetnie" życzysz rodzącym, i tym, które chcą w jakimś stopniu decydować o swoim porodzie, i tym, które - o zgrozo - zamierzają rodzić bez asysty lekarza w domu. Jakiś kompleks "lekarza- pana i władcy"? Smutne to, oj smutne. Pokazuje, że nie brak pieniędzy, a mentalność jest najgorszym z braków. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:05 To chyba napisze od siebie ale bez traumy. Trauma była dla mnie cesarka po której blizne czuje do dzis i na kazdą zmiane pogody a prawidłowo zszytego naciecia krocza ginekolog z trudem sie dopatrzył. Tylko pewnie mojego listu nie opublikuja bo burzy paln kampanii. Odpowiedz Link Zgłoś
madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:13 I tu jest paradoks, bo wiele kobiet tak walczących o poród po ludzku, chciałoby, aby cesarka była na życzenie! Masz rację Przeciwciało, blizna po cesarce, oraz samopoczucie po niej jest dużo gorsze niż nacięcie krocza. Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:29 zależy dla kogo, dla mnie cc było własnie porodem po ludzku...blizna mała, nie boli, w miesiąc po cc byłam już na siłowni, gdzie ćwiczyłam (z tym, zę pdo okime trenerki i jej zaleceniami). W dwa tygodnie po cc wyjechałam z małą na wyjad na jezioro do domku, wszystko było ok..także nie generalizujcie, rzoumiem, że dla części cc był koszmar, ale bez ogólniania prosze :] Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:48 po dwoch cc oswiadczam, ze blizny nie czuje, nie boli mie, jest prawie niewidoczna (2,5 roku i 3 miesiace temu), a inne panny pisza, ze je boli. Podobnie pewnie jest z nacieciami i pekaniem. Jedne nawet nie zauwaza, inne rycza latami z bolu czy niewygody zrostow. Ja mialam cc m.in. po to, zeby chronic krocze . Sama akcja podoba mi sie, uswiadamianie ze nacinanie rutynowe jest fe jest ok, obawiam sie tylko, ze moga byc takie sytuacje ze lekarze pod wplywem presji na ochrone krocza moga czekac z nacieciem za dlugo. Podobnie jak teraz mamy krucjate anty cc i opoznianie ciecia jak tylko sie da. A czy rodzac sn wiekszosc z was nei ma wykupionych poloznych, ktore powinny znac wasze zdanie? Czy ta akcja ma dotyczyc tylko tych dziewczyn, ktore nie oplacaja poloznych? pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:50 Z bliznami jest tak ze generalnie zalezy d tego jak oktor zszyje. I krocze i brzuch po cesarce. Jak zszyje tkanke podsorna tak ze nic do niczego nie pasuje to potem cigna i bola. Niestety na porodówce jest tak ze efekt urodzenia zdrowego noworodka jest szczytem wyzwan dla doktorow. Nikt nieskarze lekara za nierowne zszycie krocza czy brzucha po cesarce. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:47 > zależy dla kogo, dla mnie cc było własnie porodem po ludzku... Niemniej jednak człowiek jest zaprogramowany na rodzenie pochwą, a nie brzuchem. Odpowiedz Link Zgłoś
aintha Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 01.06.08, 20:26 doprecyzujmy - kobieta , bo facet może tylko brzuchem ))))))))) patrz ostatni przypadek zza granicy... --------------------------- Dzieciaczkowo-Filmowo Piosenki i wierszykidla Dziecióf Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:53 Na własnej skórze nie doświadczyłam nacinania, na szczęście mnie ta wątpliwa przyjemność ominęła. Więc może i masz rację i rzeczywiście strach ma wielkie oczy. Może rzeczywiście to nie takie straszne i pewnie w większości przypadków obejdzie sie bez powikłań po nacinaniu. Ale ja i tak cholernie się boję być okaleczoną w intymnym miejscu, nie trzeba było kampani, żeby mi to uświadomić, i zrobię wszystko, oczywiście w rozsądnych granicach, żeby nacięcia uniknąć i tego samego oczekuję od położnej. O pozycję nie chcę walczyć ale o swobodę wyboru tak, też oczywiście w granicach rozsądku, czyli nie będę się upierać że ja chcę w kucki jak dziecku spada tętno i trzeba założyć próżnociąg. I tego samego oczekuję od położnej, że nie będzie mnie przekonywać do pozycji (półl)leżącej jeśli mnie to nie będzie odpowiadać. A już na pewno nie pójdę do szpitala w którym rodzi się tylko na leżąco z nastawieniem,że może i tak by mi wertykalna pozycja nie spasowała. Nieprawdą jest, że jedyną alternatywą do porodu silnie zmedykalizowanego jest poród w domu. Dowodem na to jest istnienie szpitali, które bardziej niż inne respektują naturalny przebieg porodu, chodzi tylko o to, żeby ich było więcej i żeby każda kobieta, której na tym zależy miała do takiego szpitala dostęp. I owszem jestem za cesarką na życzenie, chociaż nie powiem, że rozumiem,jak można dać się dobrowolnie pociąć, ale chodzi mi jedynie o to, żeby uwzględniano preferencje kobiet co do sposobu rodzenia tak samo jak dla siebie żądam prawa do niepoddawania mnie niepotrzebnym inwazyjnym zabiegom. Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:29 Nie miałam nacięcia krocza, ale miałam 2 cc. Nigdy nic nie czułam (ani w trakcie, ani po), a samopoczucie po cc miałam doskonałe, więc może przyjmijmy, że dobrze zszyta rana po cc to też nie trauma i nie straszmy innych kobiet. Prawo wyboru polega właśnie na wyborze - z knieczności a poniesienia konsekwencji, a nie na tym, by "inni wiedzieli lepiej". Dla przypomnienia - jeśli kobieta jest przytomna lekarz nie ma prawa wykonywania zabiegów medycznych bez jej wyraźnej zgody (ogólna zgodna na "wszelki konieczne zabiegi" jest nic nie znaczącą formułką i nie ostanie się w sądzie). Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 14:07 przeciwcialo napisała: > To chyba napisze od siebie ale bez traumy. Trauma była dla mnie > cesarka po której blizne czuje do dzis i na kazdą zmiane pogody a > prawidłowo zszytego naciecia krocza ginekolog z trudem sie dopatrzył. Miałam traumę po cesarce jakiś rok czasu, bo jako osoba wysportowana czułam się uwięziona w ciele, które odmawiało mi posłuszeństwa - to było straszne, nie mówiąc już o połogu, pierwszych karmieniach w szpitalu, kiedy to podnosiłam się 5 minut do płaczącego dziecka. Za drugim razem będę walczyć o poród naturalny, ale o ochronę krocza także. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Lekarze... 16.06.08, 16:15 Lekarze kiedys nie urzywali rekawiczek, a mycie rak uwarzali za zabobon. Ok 1/3 kobiet rodzacych w szpitalach umierala w wyniku goraczki pologowej (znacznie mniej niz tych zacofanych, rodzacych w domach). Duzo czasu minelo, zanim dali sie przekonac... Oczywiscie bylo to dawno, ale lekarze sa tylko ludzmi. Ludzmi majajacymi swoje przyzwyczajenia, metody z ktorymi sie czuja dobrze i pewnien "opor materialu". Jedni sa otwarci, chetnie szukaja nowych metod i weryfikuja je, inni potrafia przez lata trzymac sie utartego schematu. Rowniez ze wzgledu na bespieczenstwo, stosuja procedury i czasem durzo czasu musi uplynac aby edna procedura wyparla druga. Warto czasem o te zmiany troche samemu powalczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:57 dynda mito, bicie piany dla panienek, ktore nie wiedza na czym in tylek jezdzi. takie jest moje zdanie. jak komus zalezy, niech walczy. mnie bardziej interesuja inne aspekty porodow, ktore fundacja nonszalancko omija, a ktore maja wiekszy wplyw na komfort porodu: np znieczulenie. mamy XXI wiek, w europie i ameryce kobiety rodza bez bolu. u nas zdaniem wielu lekarzy porod musi bo,lec i byc gehenna. Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:01 , a ktore maja wiekszy wplyw na komfort > porodu: np znieczulenie. mamy XXI wiek, w europie i ameryce kobiety > rodza bez bolu. u nas zdaniem wielu lekarzy porod musi bo,lec i byc > gehenna. Fakt, u mnie w mieście wojewódzkim, na 4 szpitale w żadnym nie ma zzo - w żadnym! XXI wiek!! niemniej ukochana Fundacja Rodzić po Ludzku nie jest za bardzo pro nastwiona zzo..raczej promuje masaże, aromatoerapie i inne zasętpniki. A zzo powinno być na życzenie! Kto nie chce nie korzysta! o To ta zakichana fundacja powinna walczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:05 jak mnie cos boli i ktos sie do mnie zbliza probujac dotykac moglabym wowczas zabic. potrzebuje zniesienia bolu a nie masazu! prysznic? a co jak ktoras musi non stop pod ktg lezec? a w ogole pisanie o wannie z woda i prysznicu jako lagodzeniu bolu dla mnie jest komicznym nieporozumieniem. moja szwagierka miala 3 godziny bole parte, jest twarda kobieta, ale wyla jak nie wiem. nikt nie mogl jej pomoc. skandal.porod nie musi i nie powinien bolec! Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:03 Dobrze napisane. Znieczulenie nie jest tak medialne ka nacięcie i okaleczenie jakby conajmniej obrzezanie przy tym robiono. Fundacja powinna walczyc o darmowe znieczulenie porodów. Odpowiedz Link Zgłoś
bonkreta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 07:04 Naciecie krocza jest o wiele wiekszym naruszeniem tkanek niz obrzezanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:05 pewnie, fajnie byłoby rodzić komfortowo bez bólu, taka kampania też by się przydała. rodziłam naturalnie, skurcze bolały bardzo, bo dostałam oksytocynę, ale te kilka godzin bólu na szpitalnym łóżku dla mnie było niczym w porównaniu z długotrwałym bólem rany krocza, który uniemożliwiał mi w miarę normalne funkcjonowanie. Położne doradzają jak pielęgnować ranę krocza - mnie z tego wynika, że właściwie non-stop wypadałoby leżeć z rozkraczonymi nogami i albo wietrzyć ranę, albo robić okłady... masakra Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:15 Ja, choć sama zrezygnowałam z zzo na rzecz ochrony krocza, również uważam za skandaliczne, że rodząca kobieta nie ma dostępu do znieczulenia w XXI wieku. A słyszałam, że w Ameryce to oprócz tego, że prawie wszystkie rodzą ze znieczuleniem to do tego nie nacinają ich rutynowo. Nie wiem, czy to prawda ale brzmi to jak jakaś piękna bajka. Na pewno tamtejsi anestezjolodzy mają o wiele większe doświadczenie w znieczulaniu porodów. Eh pomarzyć sobie można. Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:25 W dekalogu Fundacji Rodzić po Ludzk jest że kbieta ma prawo nie zgodzić się na znieczulenie....a odwrotnie? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:33 cota napisała: > W dekalogu Fundacji Rodzić po Ludzk jest że kbieta ma prawo nie > zgodzić się na znieczulenie....a odwrotnie? juz widze jak w polskich szpitalach personel stoi nad rodzaca i sam z siebie mowi, ze wezwie anestezjologa z zzopem. moze jestem niesprawiedliwa, ale nie wierze w taki scenariusz. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:50 Taaa, a rodząca z cierpiętniczym uśmiechem na ustach zapiera się, że woli muzykę delfinów i masaże olejkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
pillow-book Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:51 Ale wiesz... są takie kobiety, które przez całą ciążę przygotowują się do porodu, czasem same, czasem z pomocą specjalistów od technik relaksacyjnych, masażystów, psychologów, etc bo nie chcą znieczulenia farmakologicznego z różnych powodów a jednocześnie nie chcą jakoś strasznie cierpieć. I co? Śmieszne są bo wkładają pracę w to jak będą się czuły podczas porodu? Każdy ma prawo wyboru dlatego uważam, że powinno się pisać o nieograniczonym dostępnie do RÓŻNYCH metod minimalizujących lub znoszących ból podczas porodu a nie tylko zzo. Pomijając fakt, że i znieczuleń farmakologicznych jest kilka rodzajów... nie tylko igła w kręgosłup Odpowiedz Link Zgłoś
elve Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 23:20 well, mi proponowano zzo, odmówiłam. wojewódzki w Gdańsku. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:27 Dekalog odnosi się do rzeczywistości porodówek, a jest ona taka, że powszechnie używa się środków przeciwbólowych typu dolargan, czyli po prostu narkotyków, szkodliwych zarówno dla matki i dziecka. Bólu za bardzo to nie znosi, za to oszałamia, i powoduje, szczególnie u dziecka, poważne konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:21 Zgadzam sie z Imbirka, ja tez ten punkt dekalogu zrozumialam, ze kobieta moze sie nie zgodzic na rutynowe podanie srodkow typu dolargan. Czytalam w niektorych listach, ze byl on podawany bez wiedzy i pytania o zgode. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:59 Tak sa genialnymi lekarzami a porod kosztuje 40 000 $. A u nas 1200 pln. A i w genialnym kraju jakim jest USA obrzeza sie chlopców rutynowo. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Co do znieczulenia... 08.05.08, 14:55 Unikanie *niepotrzebnego*, rutynowego nacięcia NIC nie kosztuje, nie wymaga żadnego specjalnego personelu, żadnej reorganizacji pracy, specjalnych dyżurów. Wymaga tylko poszerzenia wiedzy i dobrej chęci personelu. Zaś znieczulenie kosztuje, wymaga obecności anestezjologa, o co wiadomo ostatnio niełatwo. Choć o obie rzeczy należy walczyć, logiczne wydaje się, że łatwiej wygrać z niepotrzebnym nacinaniem. Choć może to złudne przekonanie - biorąc pod uwagę niechęć lekarzy i położnych do uczenia się, oraz nastawienie tylu kobiet - które z dziwnym uporem powtarzają, że przecież nacięcia "jak leci" są konieczne, i tylko dla dobra pacjentek. (Dlaczego nie są więc one konieczne w innych krajach - nie wiadomo. Pewnie kobiety tam mają krocza z gumy.) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Co do znieczulenia... 08.05.08, 15:00 > Zaś znieczulenie kosztuje, wymaga obecności anestezjologa, o co wiadomo ostatni > o > niełatwo. ooo to moze zaczniemy operowac na zywca? co? bol porodu drogami natury porownuje sie do bolu amputacji nogi bez znieczulenia. poza tym takie tlumaczenie jest glupie po prostu i kompromituje kazdego, kto je wyglasza. > Choć o obie rzeczy należy walczyć, logiczne wydaje się, że łatwiej wygrać z > niepotrzebnym nacinaniem. mamy walczyc dla zasady? chrzanie to, wole walczyc o to co naprawde wplywa na jakosc porodu.na inne sprawy szkoda mi mojego czasu i energii, wole jedno i drugie ukierunkowac na cos wartosciowego. Choć może to złudne przekonanie - biorąc pod uwagę > niechęć lekarzy i położnych do uczenia się, oraz nastawienie tylu kobiet - któr > e > z dziwnym uporem powtarzają, że przecież nacięcia "jak leci" są konieczne, i > tylko dla dobra pacjentek. (Dlaczego nie są więc one konieczne w innych krajach > - nie wiadomo. Pewnie kobiety tam mają krocza z gumy.) > Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Co do znieczulenia... 08.05.08, 15:20 maretina napisała: > ooo to moze zaczniemy operowac na zywca? co? bol porodu drogami > natury porownuje sie do bolu amputacji nogi bez znieczulenia. Kto porównuje, ten porównuje. Wiadomo, ból jest indywidualny, i pewnie są kobiety dla ktorych jest on gorszy od tej kończyny. Na szczęście są one w mniejszości, o czym mogą zaświadczyć doświadczone położne. Ja mogę mówić o sobie, miałam co prawda skurcze tylko do 8cm, ale za to przez 24 godziny (potem CC). NIGDY w życiu nie przyszło by mi do głowy takie porównanie. Bóle jako takie były całkiem znośne. Ja byłam teoretycznie przeciw znieczuleniu, ale zostawiałam sobie taką możliwość, bo przecież nie wiedziałam, jak zareaguje na ból. W końcu owszem, wzięłam, ale nie dlatego że bóle były takie straszne, bo WCALE nie były, tylko dlatego, że ja nie byłam w stanie sobie z nimi radzić (straszne przeziębienie + 2 noce bez snu). Miało znieczulic "na 70-80 procent" jak powiedział anestezjolog. Może i tak było, ale ulga była krotka, i to glownie dlatego, że osłabiło i tak dość słabą akcję skurczową, dalej oksytocyna, po której znowu bardziej boli, i tak to się nakręca. Widzę, że nie była to dobra decyzja, choć w tamtej sytuacji było pewnie dla mnie nieunikniona - w sensie psychicznym. > poza tym takie tlumaczenie jest glupie po prostu i kompromituje > kazdego kto je wyglasza. Uprzejmie dziękuje za jakże grzeczną ocenę mojej wypowiedzi. Miło się było dyskutowało z panienką, pa pa! Odpowiedz Link Zgłoś
landri83 o fundacji 08.05.08, 16:10 Posty o tym, czym powinna zajac sie Fundacja i czym to TRZEBA sie jeszcze zajc sa dla mnie szokujace. Swiadcza o kompletnej nieznajomosci realiow, w jakich funkcjonuja polskie organizacje pozarzadowe - malo pracownikow, problemy z grantami, brak wsparcia instytucji (bo chyba nie sadzicie, ze Ministerstwo Zdrowia wspiera Fundacje) to codziennosc. Fundacje i stowarzyszenia tworza ludzie, ktorych cos laczy, chca razem dzialac w dobrej ich zdaniem sprawie. TO NIE SA PLACOWKI USLUGOWE. Jesli uwazacie, ze Fundacja Rodzic po Ludzku nie dziala w Waszym imieniu, to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby zalozyc wlasna - np. TAK dla cc na zyczenie Chociaz nie ze wszystkimi priorytetami Fundacji sie zgadzam (jestem zwolenniczka zzo, chociaz tez, ze to nie witaminy), to jednak doceniam ich role w budowaniu swiadomosci nt. porodow innych niz mialy nasze mamy... Gdyby nie cala ta akcja, to nasi mezowie nadal staliby pod szpitalem zamiast byc z nami na sali (teraz maja wybor). Przepelnienie porodowek to zupelnie inny problem, wynika ze zlej polityki miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
emigrantka34 znieczulenie !!!! 14.05.08, 15:57 Zgadzam sie, ze niedogodnosci typu lewatywa, golenie i nacinanie to nic w porownaniu w samymi bolami porodowymi. Z jednej strony walczy sie o "ludzki" porod bez nacinania, golenia i lewatywy, a z drugiej strony nic nie mowi sie o znieczuleniu. Podobno w Polsce bardzo niewielki odsetek kobiet rodzi przy znieczuleniu, bo podobno (nie wiem tego bo rodzilam we Francji) znieczulenie jest odplatne. Panuje tez mit, ze znieczulenie szkodzi dziecku. Tymczasem w jednym z najlepszych szpitali PUBLICZNYCH w Paryzu, gdzie urodzilam kilkanascie tygodni temu, znieczulenie jest darmowe i jest rzecza powszechna. Okolo 99 procent porodow fizjologicznych to porody ze znieczuleniem. Nacinanie tylko w razie ostatecznosci. Nie bylam golona, co akurat mi odpowiadalo, ale tez nie robi sie lewatywy, co akurat mi nie odpowiadalo, poniewaz mialam stresa ze sie porobie w trakcie. Natomiast nie ma czegos takiego jak cesarka na zyczenie, ktore to z kolei rozwiazanie jest coraz bardziej popularne w Polsce (okolo 30 procent porodow). Przynajmniej w szpitalu, w ktorym rodzilam, cesarka byla dozwolona tylko w przypadkach patologicznych. Znieczulenie robia tutaj swietnie i w miare wczesnie, bo przy 4-5 cm rozwarciu, zastrzyk bolal mniej niz znieczulenie w dziaslo u dentysty, bol ustapil po 10 minutach, a wyciaganie drena nic nie bolalo. Krocze tez wytrzymalo (mialam tylko jeden malutki szew i praktycznie zero problemow w siadaniem, chodzeniem i wyproznianiem sie). Dzieki znieczuleniu w trakcie porodu zartowalam sobie z mezem, a po porodzie nie bylam w ogole zmeczona i moglam sie zajac dzieckiem, zadzwonilam do rodziny i przyjaciol, zjadlam kolacyjke i poszlam spac. Moze by wiec tak wrzucic watek na temat znieczulenia??? Odpowiedz Link Zgłoś
silije.amj Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:14 Ja urodziłam dzieci 3410 g i 4000 g z nacięciem i bolesnym połogiem Natomiast trzecie dziecko 45000 bez nacięcia, bez pęknięcia (małe otarcie) i z cudownym samopoczucie po. Jaka była przyczyna? Ano pierwsze i drugie mniejsze dzieci rodziłam w szpitalach. Trzecie największe w domu z położną która nie miała potrzeby nacinania. Odpowiedz Link Zgłoś
silije.amj Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:16 Nie wspominając już o wielomięsięcznych problemach ze współżyciem po nacięciach, których zupełnie nie było po ostatnim porodzie bez. Odpowiedz Link Zgłoś
emi28 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:25 Moge tylko o własnym doświadczniu. pierwszy poród, nacięcie w szpitalu rutynowe. zszyto mnie za ciasno, co przez wiele miesięcy powodowało dyskomfort. samo nacięcie bardzo bolesne, nie uprzedzono mnie o chwili nacinania, choc o to prosilam, głębokie i długie. Wiele tygodni nie chciało się zagoić powodując ból przy chodzeniu. To był największy koszmar mojego porodu.w październiku będe rodzić drugi raz i na sama myśl o nacięciu juz się boję... Odpowiedz Link Zgłoś
balbinkag Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 19:13 Ja rodziałam raz i był to ból nie do zniesienia-jak amputacja, jak wyżej przytoczono. Wykonano oczywiście nacięcie, z tym, że lekarz się nade mną ulitował i dał się namówić na znieczulenie miejscowe krocza do nacięcia-i to było właśnie to. Uważam, że jeżeli trzeba nacinać, to znieczulenie do nacięcia powinno być standardem. Dodam, że lekarz był stażystą-pewnie dlatego był jeszcze człowiekiem. Obok mnie inny powiedzmy stary lekarz "obsługiwał" drugą kobietę, która przy nacięciu bez znieczulenia tak zapiszczała, że pomimo mojego bólu, przy którym mdlałam, jej krzyk ocucił mnie natychmiast. Odpowiedz Link Zgłoś
gata19 to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą.... 08.05.08, 20:05 ... jak to się dzieje, że w Szwecji tylko 9,7% się nacina. plus 80% dostaje znieczulenie zewnątrzoponowe??? Nikt tam nie pęka aż po odbyt i nie ma traumy??? SKORO TAM SIĘ DA I W INNYCH EUROPEJSKICH KRAJACH SIĘ DA? to zastanówcie się wy co tak gorliwie bronicie nacięcia. Czego właściwie bronicie? Cała europa się z nas śmieje! Z położniczego zacofania Polski. I to nie są przeczytane gdzieś newsy, to w szpitalach szwedzkich widziałam na własne oczy, rozmawiałam ze szwedzkimi ginekologami. Jak opowiedziałam im jak jest w Polsce najpierw się śmiali bo myśleli, że to żart, a potem z przerażeniem w oczach nie mogli uwierzyć! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 20:33 gata19 napisała: > ... jak to się dzieje, że w Szwecji tylko 9,7% się nacina. > plus 80% dostaje znieczulenie zewnątrzoponowe??? > Nikt tam nie pęka aż po odbyt i nie ma traumy??? > SKORO TAM SIĘ DA I W INNYCH EUROPEJSKICH KRAJACH SIĘ DA? > to zastanówcie się wy co tak gorliwie bronicie nacięcia. > Czego właściwie bronicie? Cała europa się z nas śmieje! > Z położniczego zacofania Polski. Ja spróbuję odpowiedzieć. Żeby wiedzieć kiedy nacięcie jest naprawdę potrzebne, trzeba mieć w tym temacie doświadczenie. W Polsce przez lata nacinano profilaktycznie, nie uczono położnych, jak odróżniać sytuacje kiedy trzeba od tych kiedy nie trzeba. Nie jestem na tyle odważna, żeby w szpitalu nie zgodzić się na profilaktyczne nacinanie krocza i zdać się na opinię położnej, o której nie wiem, jakie ma doświadczenie w temacie. Boję się. Wolę już to profilaktyczne nieduże nacięcie niż ryzyko konsekwencji błędnej decyzji położnej. Gdyby natomiast mój poród odbierała położna, o której wiedziałabym, że ma porządną praktykę i efekty w temacie ochrony krocza - zaufałabym jej z chęcią zgadzając się na nacięcie tylko w obliczu dużego ryzyka pęknięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 20:39 gaja78 napisała: > Żeby wiedzieć kiedy nacięcie jest naprawdę potrzebne, trzeba mieć w tym temacie > doświadczenie. W Polsce przez lata nacinano profilaktycznie, nie uczono położn > ych, jak odróżniać sytuacje kiedy trzeba od tych kiedy nie trzeba. Nie jestem n > a tyle odważna, żeby w szpitalu nie zgodzić się na profilaktyczne nacinanie kro > cza i zdać się na opinię położnej, o której nie wiem, jakie ma doświadczenie w > temacie. Boję się. Wolę już to profilaktyczne nieduże nacięcie niż ryzyko konse > kwencji błędnej decyzji położnej. Co do umiejętności położnych - zgoda. Ale weź pod uwagę, że to "nieduże" nacięcie może łatwo stać się, zwłaszcza przy pozycji leżącej i parciu na siłę, które są nagminne w Polsce, pęknieciem do odbytu, i okaleczeniem. Na tym polega problem - skoro 80% rodzących ma nacinane krocze, to cierpią przede wszytskim te, którym krocze "profilaktycznie" nacięto, a nie te którym niewprawna połozna próbowała chronić krocze. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 21:06 imbirka napisała: > Co do umiejętności położnych - zgoda. Ale weź pod uwagę, że to "nieduże" nacięc > ie może łatwo stać się, zwłaszcza przy pozycji leżącej i parciu na siłę, które > są nagminne w Polsce, pęknieciem do odbytu, i okaleczeniem. Jesteś pewna ? Szczerze mówiąc pierwsze słyszę, ale może po prostu za mało się interesuję tematem. Przydałyby się statystyki, ile porodów z nacięciem kończy się okaleczeniem. Albo w ogóle ile porodów kończy się okaleczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:17 w raportach ze strony Rodzić po Ludzku. Rzeczywiście przemawiają do wyobraźni. Tylko ja kompletnie czegoś nie rozumiem Skoro nacinanie krocza nie chroni kobiety przed pęknięciem, to dlaczego WHO uważa za zasadne nacinanie krocza w 5-20% przypadków ? Zupełnie tego nie rozumiem (( Przecież to są (przynajmniej na pierwszy rzut oka) dwie sprzeczne ze sobą informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
gata19 Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:36 Bo nacięcie krocza - to nie zabieg chroniący krocze przed pęknięciem. Nacinamy wtedy gdy dziecko się zaklinuje, spada mu tętno, jest baaardzo duże np 5kg, albo istnieje konieczność założenia kleszczy albo próżnociągu. W tych przypadkach się nacina dla dobra dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:53 gata19 napisała: > Bo nacięcie krocza - to nie zabieg chroniący krocze przed pęknięciem. > Nacinamy wtedy gdy dziecko się zaklinuje, spada mu tętno, jest > baaardzo duże np 5kg, albo istnieje konieczność założenia kleszczy > albo próżnociągu. W tych przypadkach się nacina dla dobra dziecka. Czy to znaczy, że w tych przypadkach o których piszesz, bez nacięcia dziecko by się "nie przebiło" ? Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia podejrzewam ze nie wiadomo 09.05.08, 12:39 a skoro nie wiadomo to po co ryzykowac? jednak w sytuacji kiedy dziecieciu tetno spada kwestia czy bede mogła siadac po porodzie schodzi jakby na dalszy plan... Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 23:03 gaja78 napisała: > Tylko ja kompletnie czegoś nie rozumiem Skoro nacinanie krocza nie chroni ko > biety przed pęknięciem, to dlaczego WHO uważa za zasadne nacinanie krocza w 5-2 > 0% przypadków ? Zupełnie tego nie rozumiem (( Przecież to są (przynajmniej na > pierwszy rzut oka) dwie sprzeczne ze sobą informacje. Są sytuacje w których poród nie przebiega w sposób prawidłowy, i wtedy ryzyko poważnego pęknięcia wzrasta. WHO uważa za zasadne nacięcie w ściśle określonych sytuacjach, a i przy nich należy indywidualnie rozpatrzyć każdy przypadek - jest to np. dystocja barkowa. Natomiast przy porodzie normalnym, czyli przebiegającym w sposób spontaniczny, w fizjologicznej pozycji, przy odpowiednio prowadzonym II okresie porodu (np. parcie na wydechu, a nie na siłę) etc. sytuacje takie zdarzają się niezwykle rzadko, a pękniecie I stopnia (czyli niewielkie obrażenia śluzówki ew, skóry) uważa się za fizjologiczne. Często nie wymagają szwów i goją się łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 22:57 Ile to jest porodów rocznie, można by oszacować, opierając się na wynikach badań porównawczych, których skróty możesz znaleźć tutaj www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf a w wersji angielskiej są powszechnie dostępne w internecie. A to, ze pęknięcia III i IV stopnia są w przeważającej większości przypadków następstwem nacięcia, zostało szeroko opisane w literaturze, poza tym każda z nas może się o tym przekonać, nacinając napięty brzeg tkaniny i próbując go rozerwać. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 23:13 Odpowiedziałam Ci powyżej, nie zauważyłam, ze już odnalazłaś te dane, no i drzewko się już bardzo rozbudowało Pozdrawiam Imbirka Odpowiedz Link Zgłoś
beanata_irl Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 19:25 Imbirka - pytanie- Ty rodziłaś już? Ja urodziłam dużą córkę z nacięciem i nie czuję się okaleczona... To wcale nie boli, bo nacięcie wykonuje się tuż przed wyjściem główki. Przed porodem rozmawiałam z ginekologiem i położnikiem na temat nacięcia krocza. I po rozmowie z nim wolałam zostać nacięta i nacinają "na nogę". Tak na marginesie szpital w którym rodziłam jest pod patronatem "rodzić po ludzku". A to czy naciąć czy tez nie zależy nie od fachowości i doświadczenia położnej, tylko od kondycji rodzącej i wielkiości dziecka oraz jak już ktoś wcześniej wspomniał przedterminowych porodów. Pewnie, że można się uprzeć i nie dać się naciąć. Tylko później po zjedzeniu "fasoli" zakładaj pampersa również sobie. Znam kobietę, która po porodzie, bo pękła, po prostu "pierdzi" nawet w kościele, bo nie działa jej zwieracz. Gratuluję tematu i szukajcie sobie jeszcze bzdetniejszych problemów i tematów. Nudzicie się widać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 21:07 beanata_irl napisała: >Znam kobietę, która po porodzie, bo pęk > ła, po prostu "pierdzi" nawet w kościele Nawet w kościele? )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 20.05.08, 16:28 Jedne boli, jedne nie. Jedne szybko dochodzą do siebie po nacięciu, inne miesiącami cierpią. U jednych nie ma śladu po nacięciu, inne muszą iść na plastykę krocza... Ta akcja jest po to, by zmusić lekarzy i położne do indywidualnego podejścia do rodzących, a nie wrzucenie ich do jednego wora, bo łatwiej i szybciej. Poza tym jeśli ktoś chce być nacięty i powie o tym personelowi, to nie sądzę, żeby ktoś robił z tym problem. Ale niech takie takie, co nie chcą, też mają coś do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
basza7 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 08:37 ja rodziłam 14 sierpnia 2007 w Warszawie w szpitalu św. Zofii i nikt mnie nie nacinał. mialam super położna,ktora sama zaproponowala poród w wodzie.dodam,że nic jej nie płaciłam i nie była umowiona.pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
gata19 a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 20:39 niejedna położna tu pisała, że "kobiety pękały bez nacięcia bo rodziły za szybko, albo barki za szybko przechodziły" otóż ochorna krocza polega właśnie na tym żeby zabronić kobiecie przeć podczas wyżynania się główki, główka sama przejdzie w pozycji wertykalnej za pomocą samych skurczów. Zadaniem położnej jest powstrzymywanie nawet głowki dziecka przez łagodny ucisk żeby za szybko nie przechodziła przez krocze. To samo z barkami. Po zrotowaniu barków, którym też pozwalamy urodzić się samych. Wtedy kobieta może przeć i urodzić resztę. Tak się rodzi w Szwecji. Spokojnie, bez traumy, ze znieczuleniem, nikt nikogo nie nacina, nikt nie pęka!!! Uwierzcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:12 A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku. hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z lekarzem. Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do naciecia czy nie. Po takich akcjach tyciace wyedukowanych kobiet na małych broszurkach fundacji bedzie wpadac w paranoję. To własnie sie stało z cc, goleniem krocza czy lewatywą. Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie naturalnego porodu i opóźnia się cc. Golenie to dla mnie standart higieny, tak jak bogi czy pachy a lewatywa nie rozumiem - rodzic po ludzki to nie z kupą na łóżku. To sa jednak moje odczucia. Może wiec tzreba pomyslec jak przygotowac kampanię aby kobiety były swiadome swoich praw, nie były zmuszane do niepotrzebnego bólu, aby opowiesci o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i wreszcie aby pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie była w opozycji do Nich. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:43 kira_koslin napisała: > A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku. > hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z lekarzem. A należy się tych lekarzy ślepo słuchać i niczego kwestionować, nawet wtedy, kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki) > Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do > naciecia czy nie. Owszem. Ale np. jeżeli kobieta wie, że w jednym szpitalu nacina się wszystkie pierworódki jak leci, a w drugim np. 30 procent, są w nim położne znające się na ochronie krocza, a lekarze nie przeszkadzają w przyjęciu najlepszej do tego celu pozycji, może podjąć decyzję wyborze odpowiedniego dla siebie szpitala. I wtedy może mieć zaufanie do lekarzy i położnych, wiedzieć, że to co robią, ma sens i jest dla jej i dziecka dobra, a nie wynikiem bezsensownej rutyny. > Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie > naturalnego porodu i opóźnia się cc. Mmm, dlatego zapewne z roku na rok spada procent CC (uwaga: ironia) > Golenie to dla mnie standart higieny, tak jak bogi czy pachy a lewatywa nie rozumiem - rodzic po ludzki to nie z kupą na łóżku. Naprawdę nie wiesz, jak kiedyś (a i teraz czasami) wyglądały te zabiegi, w jakich warunkach, z jakim poszanowaniem godności rodzącej były wykonywane? Chyba raczej powierzchownie znasz akcję "Rodzić po ludzku". > aby opowiesci o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i > wreszcie aby pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie > była w opozycji do Nich. A, bo te życiowe traumy to wina masowo niewspółpracujących, opozycyjnie nastawionych "pacjentek"? Rozumiem. (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:49 kaeira napisała: > kira_koslin napisała: > > A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku. > > hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z lekarzem. > > A należy się tych lekarzy ślepo słuchać i niczego kwestionować, nawet wtedy, > kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej > nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki) Jesteś pewna że na pewno wiesz? Gratuluję!!!! > > > Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do > > naciecia czy nie. > > Owszem. Ale np. jeżeli kobieta wie, że w jednym szpitalu nacina się wszystkie > pierworódki jak leci, a w drugim np. 30 procent, są w nim położne znające się n > a > ochronie krocza, a lekarze nie przeszkadzają w przyjęciu najlepszej do tego cel > u > pozycji, może podjąć decyzję wyborze odpowiedniego dla siebie szpitala. I wtedy > może mieć zaufanie do lekarzy i położnych, wiedzieć, że to co robią, ma sens i > jest dla jej i dziecka dobra, a nie wynikiem bezsensownej rutyny. Nie odmawiam kobietom myslenia. Chyba każda kobieta wybierajac szpital czyms się kieruje. > > Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie > > naturalnego porodu i opóźnia się cc. > > Mmm, dlatego zapewne z roku na rok spada procent CC (uwaga: ironia) > > > Golenie to dla mnie standart higieny, tak jak bogi czy pachy a lewatywa n > ie > rozumiem - rodzic po ludzki to nie z kupą na łóżku. > > Naprawdę nie wiesz, jak kiedyś (a i teraz czasami) wyglądały te zabiegi, w > jakich warunkach, z jakim poszanowaniem godności rodzącej były wykonywane? Chyb > a > raczej powierzchownie znasz akcję "Rodzić po ludzku". Uhmmm wiem ale mam na mysli tu i teraz. > > > aby opowiesci o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i > > wreszcie aby pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie > > była w opozycji do Nich. > > A, bo te życiowe traumy to wina masowo niewspółpracujących, opozycyjnie > nastawionych "pacjentek"? Rozumiem. Spłycasz i robisz to specjalnie > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... A to już kiepska uwaga, nic nie wnosząca, z tym usmiechem to miało byc że Ty taka sprytna jestes i wiesz jak łapac za słówka? Pudło! Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:13 I najważniejsze o którym zapomniałaś skupiajac się na wielkosci litey uzytej w słowie "nich" przeze mnie. ja nie neguję fundacji ani jej dokonań, nie podoba mi sie ta kampania i to hasło! A to jest bardzo duża róznica. Rózżnica ta również to to że jestem pzreciwna tej kampani ale nie uważam że wszsytkie naciecia powinny zostac wykonane, tylko dlatego że tak "leci" Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 10:15 kira_koslin napisała: > kaeira napisała: > nawet wtedy, > > kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej > > nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki) > > Jesteś pewna że na pewno wiesz? Gratuluję!!!! O matko, no wiem. Oczywiście nie w konkretnym przypadku. Ale jeżeli w Polsce nacina się ok. 80 procent kobiet, zaś w innych krajach np. 8-20 procent (bez żadnych zwiększonych komplikacji), to wiadomo, że ogromna większość nacięć u nas jest nieuzasadniona. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:50 kaeira napisała: > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... ))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:53 auszrine napisała: > kaeira napisała: > > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... > > ))))))))))) Smieszne??? Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:56 kira_koslin napisała: > Smieszne??? Bardzo Mimowolnie pokazałaś swój stosunek do położnych i lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:01 auszrine napisała: > kira_koslin napisała: > > Smieszne??? > > Bardzo Mimowolnie pokazałaś swój stosunek do położnych i lekarzy. hahaha no to rzeczywiscie posmiejmy się razem, że wydało się, wyszło na jaw, ze lekarzy i polozne traktuję z szacunkiem i daje sobie prawo do myslenia ze może jednak maja wiekszą wiedze ode mnie. Rzeczywiscie to nienormalne, może zgłosze się do Ziobro i bedę po połroku wydawac takie osady jak on. A powaznie: czepianie się piszac że o lekarzach napisałam z dużej litery jest mimowolnym okazywaniem bardzo małego rozumku - bez urazy ale dla mnie tak własnie jest! Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:33 kira_koslin napisała: > hahaha no to rzeczywiscie posmiejmy się razem Razem to się nie pośmiejemy, bo niestety nie umiesz śmiać się z własnych pomyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:35 aha! Jasne ok, usmiechne sie zawsze jak ktos po prostu bedzie czepiał i bedzie zlosliwy - ach jakie to urocze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 10:07 kira_koslin napisała: > aha! Jasne ok, usmiechne sie zawsze jak ktos po prostu bedzie > czepiał i bedzie zlosliwy - ach jakie to urocze!!! Nie, to nie jest czepianie, tylko wskazanie na coś co może być spokojnie literówką, ale wygląda jak "freudowska pomyłka", dość zabawna w kontekście. A uśmieszek z przymrużonym oczkiem, o ten: - oznaczał, że nie mówiłam tego na poważnie!!! Naprawdę, nie miało to być złośliwością, a tylko dowcipem. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:02 Wspolpraca z polozna to podstawa dobrego porodu. Ale ta wspolpraca powinna byc obustronna i nie powinna polegac na stawianiu kobiety w sytuacji, ze ma potulnie wykonywac polecenia i nie zastanawiac sie co i po co sie jej robi. To juz nie jest wspolpraca. Poza tym podstawa wspolpracy jest otwartosc personelu na nasze potrzeby oraz zaufanie i wiara, ze to co nam proponuja jest zgodne z aktualna wiedza medyczna i jest dla naszego dobra a nie dla czyjejs wygody. A jak tu ufac w szpitalu, w ktorym nacinaja prawie wszystkie pierworodki i wiekszosc wielorodek, a lekarz zachwala i poleca nacinanie. Uwazam, ze w takiej sytuacji mam prawo do watpliwosci na temat wiedzy takiego lekarza. A co do broszurek fundacji, to owszem czytam i interesuje sie ale nie przyjmuje za pewnik wszystkiego co pisza. W broszurce na temat nacinania jest bogata bibliografia i wyniki badan. Bardzo chetnie zapoznam sie z jakimis swiezszymi informacjami na temat nacinania sprzecznymi z tym, co jest w broszurce. Ale poki co sie z takimi nie spotkalam. Poza tym czesc srodowiska medycznego zwlaszcza poloznych zgadza sie z trescia tej broszurki. No wiec chyba watpliwosci co do slusznosci rutynowego nacinania nie sa bezpodstawne. Poza tym z relacji poloznych na temat ochrony krocza, dowiedziec sie mozna, ze w szkolach ich tego nie uczono a nacinanie bylo jedyna sluszna droga. Dopiero w miare zdobywania doswiadczenia czesc z tych poloznych zrewidowala swoje poglady na temat nacinania i na wlasna reke uzupelnila luki w wyksztalceniu. Doprowadzila ich do tego chec wyjscia naprzeciw potrzebom kobiet i aktualizowania swojej wiedzy wedlug najnowszych badan. Odpowiedz Link Zgłoś
pillow-book Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:03 Bardzo lubię te opinie, że kupa nie jest ludzka... I włosy nie są ludzkie... To jakim cudem, do diabła, seks polegający głównie na wymianie płynów ustrojowych jest ludzki??? ))) I bardzo współczuję położnym, które zamiast normalnej kupy łatwej do szybkiego uprzątnięcia są narażane na obryzgiwanie roztworem do lewatywy wymieszanym z resztką kału ponieważ pacjentka sama sobie zrobiła lewatywę... Bo porządną lewatywę to trzeba umieć zrobić lub/i mieć na nią sporo czasu, tak dobę mniej więcej Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:09 Kupa wiadomop jest ludzka, dla mnie nie jest miłe rodzenie w kupie i dlatego wybieram lewatywę. Moja położna nie została obryzgana jak tutaj ładnie opisałas, wszsytko odbyło się normalnie po ludzku dla niej i dla mnie Odpowiedz Link Zgłoś
pillow-book Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 00:48 No to miałyście szczęście )) A swoją drogą właśnie zaczęłam się zastanawiać dlaczego moja kotka, która uznała, że mój brzuch będzie najbezpieczniejszym miejscem na powicie kociąt, urodziła kociaki a kupy nie... Może dlatego, że wcześniej miała coś na kształt rozwolnienia? Muszę zapytać weterynarza... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:25 gata19 napisała: > niejedna położna tu pisała, że "kobiety pękały bez nacięcia bo > rodziły za szybko, albo barki za szybko przechodziły" > otóż ochorna krocza polega właśnie na tym żeby zabronić kobiecie > przeć podczas wyżynania się główki, główka sama przejdzie w pozycji > wertykalnej za pomocą samych skurczów. Zadaniem położnej jest > powstrzymywanie nawet głowki dziecka przez łagodny ucisk żeby za > szybko nie przechodziła przez krocze. To samo z barkami. Po > zrotowaniu barków, którym też pozwalamy urodzić się samych. Wtedy > kobieta może przeć i urodzić resztę. Tak się rodzi w Szwecji. > Spokojnie, bez traumy, ze znieczuleniem, nikt nikogo nie nacina, > nikt nie pęka!!! Uwierzcie!!! Ja wierzę całym sercem. I zazdroszczę możliwości przeżycia takiego porodu. Niestety w szpitalu, w którym będę rodzić, raczej nie będzie szwedzkiej położnej na dyżurze. W takiej sytuacji wolę, żeby położna "obsługiwała" mnie w sposób, który praktykuje od lat i w którym czuje się pewnie. Jak już pisałam - nie posiadam na stanie wystarczająco wiele odwagi, żeby robić za obiekt czyichś ćwiczeń w ramach doszkalania się Odpowiedz Link Zgłoś
hab_ek Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:39 tak się również rodzi w Polsce... we własnym domu położna w momencie wysunięcia się główki, natychmiast dokonała lekkiego okręcenia i bez żadnego dodatkowego parcia z mojej strony wysunęły się najpierw jedno, a potem drugie ramię. po tych wszystkich opisach na forum i w książkach wyobrażałam sobie, że urodzenie barków to niemalże tragedia, a okazało się, że w odpowiedniej pozycji porodowej i przy doświadczonej położnej one same "wychodzą" Odpowiedz Link Zgłoś
laminja Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 09.05.08, 18:15 W Polsce też się da. Są szpitale, w których nie ma rutynowego naciania krocza. Odpowiedz Link Zgłoś
jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 00:03 uważam że kampania jest beznadziejna- bo zamiast mówić o nacięciu tak jak o cesarce- gdy jest potrzeba to ok, wmawaiją kobietom że nacięcie im szkodzi! I mają sie przed nim bronić jak przed największym złem. Zachęta do pisania listów o tym jakie dolegliwości sie pojawiły w związku z nacięciem potęguje to! Ile kobiet które opisze swoje doświadczenia miało nacięcie z konieczności a ile z rutyny? ktoś to zweryfikuje? NIE, bo PO CO? dla nich to NIEWAŻNE, liczy się że moga straszyć polskimi szpitalami. Miałam fantastyczny poród. Szwy po nacięciu w ogóle nie dokuczały- zaraz po porodzie mogłam fizycznie funkcjonować jak przed (o tym że mam szwy przypominało mi się gdy chciałam usiąść "po turecku"- ale to w głowie miałam lęk a nie fizyczny ból), ale świadomość tego okaleczenia rozwalała moją psychikę zupełnie! Żałuję że się naczytałam stron Fundacji- w czasie porodu i tak byłam zdana na połozną- przecież nie stanę koło niej żeby mi pokazywała jak wygląda moje krocze i wyjasniała dlaczego chce naciąć- żebym mogła podjąć śwadomą decyzję- to ona widziała i ja jej mogłam zaufać albo być mądrzejsza... szkoda że Fundacja burzy zaufanie rodzacych do personelu, zamiast je budować, bo dla mnie "Rodzić po ludzku" to rodzić bez lęku że ktoś tylko czyha by mnie okaleczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 07:45 A ja popieram kampanię całym sercem. Kiedyś juz pisałam o tym. Rodziłam dwa razy. Jeden raz bez nacięcia, drugi raz z małym nacięciem (3 szwy). Dla mnie nie ma porównania. Dojście po drugim porodzie (z nacięciem) też nie było nie do przejścia i z jakimiś strasznymi mękami, ale nawet nie ma co porównywać z pierwszym połogiem. KOmfort "po" zdecydownie inny. A akcja nie jest po to, by straszyć pacjentki masową chęcią okaleczenia, ale po to by zwiększyć ich świadomość, że mogą powiedzieć "nie". Babka rodząca nie jest w stanie określić, czy nacięcie jest konieczne, jak to podkreślają niektóre z was. Ale większość lekarzy w Polsce też nie ocenia, czy trzeba naciąć a po prostu nacina rutynowo i tyle. Przed pierwszym porodem usłyszałam w jednym szpitalu: "no tu tnie się raczej wszystkie pierworódki". Jaka to ocena konieczności? Często jest tak, że z góry zakłada się, że nacięcie będzie i tyle. No chyba nasza budowa anatomiczna nie różni się tak bardzo od mieszkanek innych krajów europejskich. Tam nacięć jest dużo mniej niż u nas. Koleżanka urodziła dziecko we Francji z zzo (tam standardowo dają rodzącym) i nawet jej nie nacięli. I nie popękała. Czy my jesteśmy jakieś inne, że u nas trzeba zdecydowaną większość naciąć a tam zdecydowaną mniejszość? A co do fundacji, że robi tyle hałasu o nacięcia, a nie mówi np. o zzo, to niestety wszystkiemu winne są pieniądze. Jak ktoś słusznie zauważył, poród naturalny bez nacięcia nie kosztuje nic więcej niż poród z nacięciem i dlatego można o to walczyć. I choć fundacja może też uważać, że zzo dla wszystkich chętnych jest niezbędne, to na to wpływu nie ma. To jest sprawa Ministerstwa Finansów, NFZ a problem w tym, czy dadzą na to pieniądze. Trzeba o nacięciu mówić głosno. W końcu kiedyś były cięte wszystkie albo prawie wszystkie rodzące. Teraz to się powoli zmienia. Ale nie od razu Rzym zbudowano. Jeśli kobiety będą bardziej świadome tego, że mogą na coś się zgodzić lub nie, to coraz więcej będzie takich lekarzy czy położnych, którzy rzeczywiście najpierw ocenią czy trzeba naciąć a potem podejmą decyzję. Bo jest ich coraz więcej, ale cały czas jeszcze za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 08:54 tyle że "nie daj się naciąć" już samym hasłem zwraca się do kobiet, żeby to one decydowały o nacięciu, bo lekarz/położna to się nie zna... beznadziejne podejście! a pisanie listów o tym że po nacięciu było źle jest zwykłym manipulowaniem. u mnie było bardzo dobrze więc pewnie u innych kobiet też. sprawa raczej indywidualna. tak jak z bólem- ja nie potrzebowałam zzo, nie bolało jakoś bardzo i wytrzymałabym jeszcze duuuużo więcej. Dla mnie rodzenie było fajnym przeżyciem, ale inną kobietę może boleć. Ile porodów tyle historii. co mają udowodnić te historie o złym gojeniu się krocza?- przecież to ma sie nijak do przyczyn nacięcia, a chyba z tym "walczy" Fundacja. bo czy rutynowe czy konieczne- musi się zagoić i będzie się goić indywidualnie i tak jak rutynowe może goić się dobrze/źle tak konieczne może dokuczać lub nie. Nie widzę związku między przyczyną nacięcia a późniejszymi problemami, dlatego uważam akcję za nietrafioną. Aha- jest jeszcze kwestia szycia- i wg mnie to od tego zależy komfort po. A szyją po pęknięciu również. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 09:44 Kampania chce uświadomić kobietom nie tylko to, że rutynowe nacinanie jest szkodliwe ale też to, że sama kobieta może mieć udział w ochronie krocza. Na stronie fundacji jest więcej materiałów na temat nacinania krocza podpartych naukowymi badaniami. A ta kampania jest dla mnie częścią już wcześniej rozpoczętej akcji, dlatego nie odbieram jej jako rzucenia pustego sloganu, który ma tylko zachęcić kobietę do stawania okoniem na porodówce. Poza tym, zmiany w położnictwie nie odbędą się bez udziału samych zainteresowanych i bez wywierania presji na personel położniczy, który jak widać woli podążać utartymi przez dziesięciolecia szlakami zamiast korzystać z nowszych osiągnięć. A co do powikłań po samym nacięciu: fundacja powołuje się na badania, które wskazują na to, że rutynowe nacinanie jest szkodliwe, nie chroni przed poważnymi urazami i naraża kobiety na dodatkowe problemy związane z przedłużającym się gojeniem krocza. Ty powołujesz się na własne doświadczenie, a może masz dostęp do innych badań? Nie miałaś problemów z nacięciem ale kilka procent kobiet je miało. Czy według ciebie dla tych kilku procent kobiet, które faktycznie ucierpiały w wyniku nacięcia nie warto zrezygnować z rutyny i wykonywać ten zabieg tylko w sytuacji konieczności? Odpowiedz Link Zgłoś
jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 10:57 a jaka jest różnica w nacięciu koniecznym a rutynowym jeśli chodzi o gojenie sie krocza? czy nierutynowe nacięcie ma inne konsekwencje niż rutynowe? czy moje krocze by gorzej się goiło gdyby zrobione nacięcie było rutynowym? Co do fundacji, to powołuje się na dane dot. powikłań po nacięciu- oznacza to że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe. Bo przecież te dane nie dotycza kobiet nacinanych rutynowo, skoro poza zacofaną Polską sie tego nie wykonuje... czemu WHO nie jest za pękaniem, tylko uzasadnia "zbrodnię" nacięcia u nawet 20% kobiet? wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- manipuluje i straszy! czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć w Polsce, tylko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie byłam cięta rutynowo, ale kogo to- ważne że byłam nacięta i podwyższam statystyki szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:09 jasne_slonkoo napisała: Fundacja to robi- m > anipuluje i straszy! Ciekawe, jaki fundacja ma interes w tym "manipulowaniu i straszeniu". Może wyjaśnisz nam w jakim celu to robi? Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:23 jasne_slonkoo napisała: > a jaka jest różnica w nacięciu koniecznym a rutynowym jeśli chodzi o gojenie sie krocza? Na przykład taka, ze nienacięte rutynowo krocze nie miało by powodu aby się goić, bo byłoby nie nacięte Wtedy, gdy jest wskazanie do nacięcia, istnieje wyższa konieczność, dolegliwość jest łatwiejsza do zaakceptowania, nie sądzisz? Jeśli przy moim porodzie dziecko by się zaklinowało, i konieczne byłoby nacięcie, to nawet jeśli goiło by sie fatalnie, a nawet pękło dalej, to rozumiem, że sytuacja usprawiedliwa i uzasadnia zastosowanie interwencji, która może mieć taki skutek uboczny. >czy nierutynowe nacięcie ma inne konsekwencje niż rutynowe? czy moje > krocze by gorzej się goiło gdyby zrobione nacięcie było rutynowym? Dana interwencja ma swoje określone konsekwencje. Np. wyobraź sobie antybiotyk, po którym ma się straszne mdłości. Jeżeli masz infekcję, i tylko ten antybiotyk może Ci pomóc, bierzesz go przyjmując uboczne skutki w postaci mdłości z dobrodziejstwem inwentarza, natomiast gdybyś była zdrowa, ale w kraju w którym mieszkasz wszystkie kobiety dostają ten antybiotyk z "urzędu", bez wględu na to czy mają infekcję czy nie, to wtedy sprawa tych skutów ubocznych wygląda nieco inaczej, prawda? Dlaczego masz borykać się z mdłościami, skoro ten antybiotyk w ogóle nie jest Ci potrzebny? > Co do fundacji, to powołuje się na dane dot. powikłań po nacięciu- oznacza to że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe. Bo przecież te dane nie dotycza kobiet nacinanych rutynowo, skoro poza zacofaną Polską sie tego nie wykonuje... czemu WHO nie jest za pękaniem, tylko uzasadnia "zbrodnię" nacięcia u nawet 20% kobiet? > wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- manipuluje i straszy! Dane podawane przez fundację pochodzą z badań prowadzonych na świecie od wielu lat, po to by sprawdzić, czy nacięcie jest rzeczywiście tak skuteczne, jak uważano. Jest to nurt "medycyny opartej na dowodach", czyli organizując opiekę zdrowotną i tworząc standardy postępowania w danych przypadkach bierze się pod uwagę rzetelne, spełniające wiele rygorów badania naukowe. W krajach Europy Zachodniej odchodzi się od rutynowego nacięcia od około 20-30 lat, a więc mają doświadczenia pozwalające na porównanie czasów w których stosowano je rutynowo, i nie rutynowo. Co d0 WHO - nie nazywa nacięcia "zbrodnią", zwraca jedynie uwagę na fakt, iż sytuacje, w których nacięcie jest potrzebne zdarzają się w ok. 20% przypadków. I w tych sytuacjach, powracając do mojego przykładu z antybiotykiem, korzyść wynikająca z jego zastosowania przewyższa ryzyko komplikacji. > czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć >w Polsce, tylko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie >byłam cięta rutynowo, ale kogo to- ważne że byłam nacięta i >podwyższam statystyki szpitala. Gdyby w Polsce było ok. 20% nacięć, nikt by się nie oburzał. Skoro jest ich 80%, a Polki nie odbiegają budową od kobiet w innych krajach, w których odsetek jest dużo niższy, to coś jest na rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
veronique_p Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:48 Czy to naprawdę trzeba tak łopatologicznie wytłumaczyć? Jeżeli nacina sie rutynowo to 90%kobiet to odsetek tych z problemami będzie większy niż wtedy kiedy nacina się 20% z konieczności. Dla ciebie skoro miałaś nacięcie z konieczności nic to nie zmieni ale dla kobiety naciętej rutynowo na pewno jest różnica bo miała spore szanse uniknąć nie tylko nacinania ale jakichkolwiek obrażeń krocza. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe, pokaż mi, gdzie jest to w taki sposób sformułowane. Piętnuje się rutynowe nacięcie czyli takie,które jest przeprowadzane czy trzeba czy nie trzeba. I dane te pochodzą bodajże z lat 80tych. Jak widzisz swiat juz 20 lat temu uznał nacinanie rutynowe za szkodliwe. Uzasadnia sie 20% nacięć bo są też porody z komplikacjami, osłabieniem tętna dziecka, kiedy dziecko trzeba popchnąć lub wyciągać próżnociągiem. >wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- m > anipuluje i straszy Proszę cię, jeśli masz dostęp do jakichś innych danych to podziel sie nimi dla dobra nas szystkich. > czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć w Polsce, ty > lko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie byłam cięta rutynowo, ale k > ogo to- ważne że byłam nacięta i podwyższam statystyki szpitala Wytłumacz mi, jak moga takie dane przedstawić skoro w Polsce głównym powodem nacinania w bardzo wielu, jeśli nie w wiekszości szpitali jest to, że kobieta rodzi po raz pierwszy. Twój przypadek podwyższa statystyki ale to nie jest wina fundacji tylko wlasnie samego szpitala, jeśli przeprowadza bezzasadne zabiegi. Jeśli natomiast twój uczciwie stara się ograniczać ten zabieg tylko do sytuacji koniecznych to nie obawiaj się będzie to widać w jego statystykach i twój przypdek nie zostanie zinterpretowany jako rutynowy. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 09:48 I jeszcze sprawa pęknięcia i szycia. Owszem po pęknięciu szyją ale rzadko pęknięcie jest tak głębokie jak nacięcie. Zwykle pęka tylko skóra a tnie się po mięśniach to chyba ma większe znaczenie dla komfortu po. Odpowiedz Link Zgłoś
asiunia007 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 14:23 Faktycznie wg mnie nazwa samej akcji śednio trafiona, faktycznie sugeruje, że położna i lekarze stoją w opozycji do rodzącej. Ale uważam, ze sama akcja ma sens. Dla mnie zawsze argumentem, ze coś jest "na rzeczy" jest fakt, że w Polsce nacina się zdecydowana większość pierworódek,podczas gdy w innych krajach jak już tu wielkokrotnie pisano -NIE. Więc absolutnie nikt nie jest w stanie mi wmówić, ze ten zabieg jest bezwzględnie konieczny. Sama byłam nacinana i wspominam to okropnie. Nie sam fakt nacięcia ale komplikacje, które miałam PO. Ogromny ból i dyskomfort. Na samo wspomnienie wzdrygam się, dlatego teraz marzy mi się poród domowy z zaufana położną, która wie jak nie naciać bez potrzeby. Uważam również, że lekarze i położne w Polsce bywają nie tyle niedouczeni ile nie mają praktyki w prowadzeniu porodów bez nacięć i wola po prostu postępować wedle starych schematów. czują się tak po prostu bezpieczniej. I to jest podstawowy problem. jak w tym przysłowiu "czego Jaś itd.I to bezwzlędnie trzeba zmieniać. A z tym bywa róznie, bo np jak ostatnio byłam na usg to młody skądinąd bardzo sympatyczny lekarz, jak wspomnialam mu, ze jedyne czego pragnę podczas porodu to nie jest wcale znieczulenie tylko unikniecie nacięcie, odpowiedział: "no ale wie Pani lepsze to niż peknięcie do odbytu". Wydawało mi sie, ze wsród młodych lekarzy ipołożnych coś się zmienia a tu... Nie mówiąc już o tym, że lekarz do którego chodzę (szef porodówki) również jest tego zdania. Dlatego też nawet nie zamierzam mu wspomnieć o porodzie w domu. Przy pierwszym porodzie nemiło zaskoczył mnie również fakt, ze połozna ze szkoły rodzenia, która akurat była na dyżurze podczas mojego porodu, zaraz po nim powiedziala mi, że te wszsytkie dziewczyny co tak "walczą" i uważają że naciecie jest najczęsciej zbyteczne są głupie. Naprawdę tak powiedziala, jakoś wcześniej z tymi poglądami się nie ujawniała ;-( czyli niby coś się tam zmienia ale opornie to idzie, dlatego takie akcje, oczywiście odpowienio przeprowadzane uważam za jka najbardzie sluszne. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 15:36 asiunia007 napisała: > Dla mnie zawsze argumentem, ze coś > jest "na rzeczy" jest fakt, że w Polsce nacina się zdecydowana > większość pierworódek,podczas gdy w innych krajach jak już tu > wielkokrotnie pisano -NIE. Więc absolutnie nikt nie jest w stanie mi > wmówić, ze ten zabieg jest bezwzględnie konieczny. Z pewnoscia zabieg nie jest bezwzglednie konieczny, ale... Czy ktos zauwazyl ze przebieg porodu w innych krajach wyglada tez inaczej tzn nie sa nagminnie uzywane przyspieszacze porodu jak oksytocyna, nie przebija sie pecherza plodowego, po odejsciu wod czeka sie nawet do 72 godzin na pojawienie sie skurczy, kobiety moga przyjmowac dowolne pozycje podczas parcia i jak trzeba to polozna sie schyla, nikt kobiety nie pogania zmieniajaca sie zmiana, na ile to bezpieczne pozwala sie dzialac naturze. Moze to wlasnie sa powody dla ktorych kobiet sie nie nacina. Bo jak sie spieszy lekarzowi, poloznej to przeciez prosciej zrobic wieksza dziure i popchac jeszcze lezeniem na brzuchu rodzacej...bo tez i takie praktyki byly a moze i sa stosowane. Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:06 Tak Hanalui-tu się z Tobą zgodzę-poród wygląda inaczej a także nieco bardziej namawia się do dbania o to już w czasie ciąży.Są sposoby na uelastycznienie krocza,masaże,baloniki i inne cuda wianki. A u nas co? Przyjdzie taka rodzącą niemal "z ulicy" i będzie się upierać przy uchronie w takich warunkach jak u nas są.To powodzenia.Bo to od szczęscia będzie zależało. Oczywiście,że nie powinno się rutynowo nacinać.Ale to chyba nie do kobiet powinna byc skierowana ta kampania tylko do lekarzy i położnych. Bo dla mnie to trochę jak budowanie domu od dachu a nie od fundamentów.Co z tego,że ja nie będę chciała być nacięta jak np.połozna albo lekarz inaczej nie potrafią.Albo programowo nacinają "bo tak i już"? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:07 hanalui napisała: > Z pewnoscia zabieg nie jest bezwzglednie konieczny, ale... > Czy ktos zauwazyl ze przebieg porodu w innych krajach wyglada tez > inaczej tzn nie sa nagminnie uzywane przyspieszacze porodu jak > oksytocyna, nie przebija sie pecherza plodowego, po odejsciu wod > czeka sie nawet do 72 godzin na pojawienie sie skurczy, kobiety moga > przyjmowac dowolne pozycje podczas parcia i jak trzeba to polozna > sie schyla, nikt kobiety nie pogania zmieniajaca sie zmiana, na ile > to bezpieczne pozwala sie dzialac naturze. Moze to wlasnie sa powody > dla ktorych kobiet sie nie nacina. Bo jak sie spieszy lekarzowi, > poloznej to przeciez prosciej zrobic wieksza dziure i popchac > jeszcze lezeniem na brzuchu rodzacej...bo tez i takie praktyki byly > a moze i sa stosowane. Brawo Hanalui. Zgadzam się z tobą całkowicie. Samo nienacinanie bez zmiany innych praktyk i przede wszystkim - bez dokształcenia położnych w temacie ochrony krocza może przynieść więcej szkody niż pożytku IMHO fundacja zabiera się za ten konkretny temat od nie tej strony co trzeba. Najpierw jest potrzebny personel który POTRAFI chronić krocze, który potrafi patrzeć i myśleć o kroczu rodzącej kobiety inaczej niż dotychczas. Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:11 O Gaja,prawie w tym samym czasie napisałyśmy to samo Widze,że nie jestem w swoich poglądach osamotniona Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:21 sevilay napisała: > O Gaja,prawie w tym samym czasie napisałyśmy to samo > > Widze,że nie jestem w swoich poglądach osamotniona )) Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:52 Dziewczyny, ale gdzie wy wyczytałyście żeby fundacja zachęcała kobiety do kategorycznego niewyrażania zgody na nacięcie i zwalania wszystkiego na nieprzygotowany personel. Na stronie fundacji znajdziecie też wskazówki jak przygotować krocze do porodu oraz jakie pozycje porodowe są dla nas korzystne. Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe zmiany nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za pomocą oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem naiwna ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając jednocześnie, że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara. Nawet jeśli nie uda się uniknąć nacięcia to może przynajmniej pozwoli takiej kobiecie rodzić w bardziej fizjologicznej pozycji i zmniejszy przez to rozmiar nacięcia, to też będzie jakiś sukces. Im częściej takie potrzeby będą artykułowane przez kobiety tym większa szansa na to, że położne będą po prostu zmuszone się doszkolić i w końcu ochrona stanie się standardem. Na zachodzie też kiedyś nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś ofiary trzeba było ponieść. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:23 franczii napisała: > Dziewczyny, ale gdzie wy wyczytałyście żeby fundacja zachęcała kobiety do > kategorycznego niewyrażania zgody na nacięcie i zwalania wszystkiego na > nieprzygotowany personel. Kampania ma tytuł "Nie daj się naciąć", to już wiele mówi > Na stronie fundacji znajdziecie też wskazówki jak > przygotować krocze do porodu oraz jakie pozycje porodowe są dla nas korzystne. Owszem, masz rację, ale zauważ, że główny nacisk położony jest na tą negatywną stronę : nie daj się, to jest złe, to jest szkodliwe, poczytaj o traumatycznych przejściach. A można było dać tytuł w stylu "Chroń krocze" i przekaz główny: nie musisz być cięta, możesz napisać oświadczenie, ale wiedz, że czasem cięcie jest konieczne. W oświadczeniu możesz napisać, że zgadzasz się na nacinanie tylko w następujących sytuacjach: ... Jest różnica ? Dla mnie jest. Przekaz negatywny może się bardziej przyczynić do braku współpracy między rodzącą a personelem niż przekaz pozytywny. A brak współpracy może być bardziej szkodliwy niż nacięcie krocza > Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama > mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność > biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe zmian > y > nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za pomoc > ą > oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem naiwna > ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając jednocześnie, > że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku > związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej > będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara. Nawet jeśli nie uda > się uniknąć nacięcia to może przynajmniej pozwoli takiej kobiecie rodzić w > bardziej fizjologicznej pozycji i zmniejszy przez to rozmiar nacięcia, to też > będzie jakiś sukces. Im częściej takie potrzeby będą artykułowane przez > kobiety tym większa szansa na to, że położne będą po prostu zmuszone się > doszkolić i w końcu ochrona stanie się standardem. Na zachodzie też kiedyś > nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś > ofiary trzeba było ponieść. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:32 franczii napisała: > Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama > mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność > biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe zmiany nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za pomocą oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem naiwna ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając jednocześnie, > że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara. Taki byłby idealny skutek akcji promującej ochronę krocza. Ale dam sobie rękę uciąć, że niestety nie tylko takie "świadome" kobiety są odbiorcami przekazu akcji "Nie daj się naciąć". Myślę że znajdzie się wiele, które po prostu zabronią się pociąć bez jakiejkolwiek refleksji naokoło tego zabiegu. Tak jak napisałam wyżej - IMHO trochę nie za bardzo wyszło rozłożenie ciężaru między ochroną krocza (przekaz pozytywny) a nie zgadzaniem się na nacięcie (przekaz negatywny). > Na zachodzie też kiedyś > nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś > ofiary trzeba było ponieść. No z pewnością. Chcesz się zgłosić na ochotniczkę w charakterze materiału szkoleniowego dla położnej bez doświadczenia w temacie ochrony krocza ? Dla słusznej idei ? Bo ja raczej dziękuję bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:37 Może zbytnio idealizuję akcję prowadzoną przez fundację, dla mnie naprawdę ona dużo znaczyła bardziej w sensie uświadomienia mi pewnych spraw związanych z porodem i pomogła mi ujarzmić mój strach, pewnie dlatego jest mi trudno się zgodzić z tym co piszesz ty i osoby reprezentujące twoj punkt widzenia. Tytuł tej kampani jest rzeczywiście bardzo mocny ale nie potrafię go rozpatrywać inaczej jak tylko w perspektywie wcześniejszych działań fundacji, wcześniejszych informacji i publikacji. Dlatego w moim osobistym odbiorze przekaz tej kampanii brzmi: nie daj się naciąć czyli zrób wszystko (w pozytywnym znaczeniu), co możesz aby uniknąć rutynowego nacinania. Sięgnięcie po traumatyczne doświadczenia kobiet to chwyt w stylu tego jaki stosuje wielu lekarzy i położnych: “nie dasz się naciąć to pęknie ci odbyt”. Jak widać na wiele kobiet on działa więc może autorzy tej kampani postanowili z niego skorzystać, żeby przyciągnąć uwagę. Nie jest to eleganckie posunięcie ale twierdzenie, że może ono mieć tragiczne skutki to moim skromnym zdaniem gruba przesada. > >Chcesz się zgłosić na ochotniczkę w charakterze materiału szkoleniowego dla położnej bez doświadczenia w temacie ochrony krocza ? Gaju co to, to nie Nie jestem na tyle odważna i skora do poświęceń, zresztą już w innym wątku mnie od czci i wiary odsądzono za to, że nie odmawiam uzyczaia swego ciała dla przyszłości medycyny Ja zdecydowałam się na szukanie i jechanie kawał drogi do położnych z odpowiednimi umiejętnościami. Uważam, że taki sposób też jest dobry, choć naturalnie mniej spektakularny, na zakomunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:43 franczii napisała: > Może zbytnio idealizuję akcję prowadzoną przez fundację, dla mnie naprawdę ona > dużo znaczyła bardziej w sensie uświadomienia mi pewnych spraw związanych z > porodem i pomogła mi ujarzmić mój strach, pewnie dlatego jest mi trudno się > zgodzić z tym co piszesz ty i osoby reprezentujące twoj punkt widzenia. Ja w zasadzie też bardzo cenię to, co fundacja zrobiła do tej pory - propagowanie "dobrych" informacji na temat porodu i praw rodzących kobiet. ALE istnieją też dość rażące przykłady konsekwencji, których zapewne sami założyciele fundacji się nie spodziewali. Takim przykładem są np. oficjalne cenniki usług "ponadstandardowych" oferowanych przez niektóre szpitale. Niektóre usługi są nielegalne (indywidualna opieka położnej pracującej w szpitalu). Niektóre kosztują skandaliczne pieniądze. Szpitale uprawiają brudny marketing pt. jak nie zapłacisz, będziesz miała kiepskie warunki. I jednocześnie reklamują się, jako laureaci rankingu fundacji Rodzić Po Ludzku ... Fundacja nie ma sobie tutaj nic do zarzucenia, jest czysta, gra uczciwie, bije na alarm, że wspomniane praktyki opłacania "prywatnej" położnej są nielegalne. Ale tego kobiety nie chcą słyszeć - po części im się nie dziwię. Płacą te kosmiczne pieniądze za poczucie bezpieczeństwa w szpitalu, który oferuje usługi na należytym poziomie, czego świadectwem jest wysokie miejsce rankingu Rodzić po ludzku w latach poprzednich ... To przykład na to, jak nieprzewidywalny kierunek mogą mieć konsekwencje bardzo cennej i szlachetnej w gruncie rzeczy działalności fundacji. Przykład, który nakazuje zdrowemu rozsądkowi zachować szczególną ostrożność przy planowaniu kolejnych akcji Fundacji. I tylko o tą ostrożność mi przynajmniej chodzi. Jestem za ochroną krocza jak najbardziej, ale boję się nieprzewidzianych konsekwencji zbyt negatywnej kampanii w tej sprawie. > Sięgnięcie po traumatyczne doświadczenia kobiet to chwyt w stylu tego jaki > stosuje wielu lekarzy i położnych: “nie dasz się naciąć to pęknie ci odbyt”. > Jak widać na wiele kobiet on działa więc może autorzy tej kampani postanowili z > niego skorzystać, żeby przyciągnąć uwagę. Nie jest to eleganckie posunięcie ale > twierdzenie, że może ono mieć tragiczne skutki to moim skromnym zdaniem gruba przesada. Mam nadzieję, że masz rację > Ja zdecydowałam się na szukanie i jechanie kawał drogi do położnych z > odpowiednimi umiejętnościami. Uważam, że taki sposób też jest dobry, choć > naturalnie mniej spektakularny, na zakomunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań. > Ja też tak uważam. Szkoda że nie możemy tego realizować swobodnie w Polsce, mając do wyboru sprywatyzowane placówki, które muszą walczyć o klientów Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 13:29 Ja miałam właśnie taki "inny" poród. Wody zaczęły odchodzić w piątek, urodziłam w poniedziałek. Cały czas monitorowano na USG, czy wody jeszcze są i czy można poczekać. Oksy nie dostałam. A cholerka, jak przyszło co do czego, to była zmiana personelu i lekarz kazał mnie naciąć. Bo akurat temu nie chciało się czekać. I z tym trzeba walczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 14:51 Fundacja prosi o listy kobiet z trauma po naciecięciu albo takich które ciecia uniknęły. Te z nacięciem bez traumy to dla nich zaden materiał badawczy- co wiecej, popsuje im statystyki. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 15:29 "Dziecko" jest partnerem kampanii a ja jestem jej orędowniczką dlatego pozwalam sobie zabrać głos w tej dyskusji. Nie bardzo rozumiem napastliwy ton jaki tu mozna spotkać, skierowany pod adresem Fundacji i pomysłodawców Akcji. Przeciez jeśli ktoś uważa, że nacięcie jest Ok, i chce je "u siebie" mieć, to może je w Polsce mieć bez żadnego problemu. Jak wiemy ze statystyk, dostęp do tego zabiegu jest nieograniczony, bezpłatny - nie trzeba o niego zabiegac ani prosić. Ale są też kobiety, które wolałyby tego zabiegu uniknąć - jeśli tylko będzie taka możliwość. Nie chcą mieć przecinanej skóry, śluzówki ani pochwy w tym intymnym miejscu. Mają prawo tego nie chcieć, prawda? Tu chodzi o respektowanie prawa do decydowania o swoim ciele, o prawo do posiadania wpływu na ważne decyzje dotyczące swojego zdrowia (także emocjonalnego). Tu chodzi o to, by do szkół dla połoznych powróciły zajęcia z ochrony krocza, by kształcący sie na położników lekarze wiedzieli na czym ona polega, by z sal porodowych zniknęła RUTYNA a powróciło podmiotowe traktowanie każdego człowieka. Jak to jest, że to okazało się możliwe do zrobienia w UK, Szwecji, Holandii? Czy Brytyjki mają inne krocze niz Polki? Zastanawiam się - jaka krzywda stanie się (i komu?) jeśli w Polsce zabieg nacinania krocza stanie się zabiegiem stosowanym celowo, w sytuacjach tego wymagających, a nie rutynowo. Zastanawiam sie też - co takiego jest w kobiecej waginie i w clitoris, że w różnych kulturach, na różne sposoby , usiłuje się je chirurgicznie "poprawiać". Zadając przy tym tyle bólu i cierpienia... Pozdrawiam JD Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:00 justyna_dabrowska napisała: > Tu chodzi o to, by do szkół dla połoznych powróciły zajęcia z > ochrony krocza, by kształcący sie na położników lekarze wiedzieli na czym ona polega, by z sal porodowych zniknęła RUTYNA a powróciło > podmiotowe traktowanie każdego człowieka. Jeśli można - proszę o wyjaśnienie, jaki związek z walką o przywrócenie w szkołach dla położnych zajęć z ochrony krocza ma publikowanie na stronach fundacji Rodzić Po Ludzku listów z traumatycznymi przeżyciami kobiet po nacięciu ? Jak ma zadziałać ten mechanizm wymuszenia ? Czy nie jest przypadkiem tak, że fundacja posłuży się rodzącymi kobietami jako królikami doświadczalnymi ? Czy liczycie się państwo z tym, że mechanizm o który pytam może wyglądać tak: - gro kobiet pod wpływem publikowanych na waszej stronie informacji i relacji innych rodzących bezwzględnie nie wyrazi w szpitalu zgody na nacięcie krocza, - część z tych kobiet zostanie okaleczona podczas porodu, bo przecież już pracujący w szpitalu personel ma SŁABĄ PRAKTYKĘ w ochronie krocza, - zwiększająca się liczba przypadków okaleczenia zmusi Ministerstwo Zdrowia (czy inny odpowiedzialny organ) do podjęcia stosownych decyzji dotyczących zmian w systemie edukacji położnych ? I druga sprawa: co robicie państwo w sprawie tematu ochrony krocza bezpośrednio na linii fundacja - osoby odpowiedzialne za system edukacji położnych w Polsce ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:13 Kobieta rodząc decyduje nie tylko o sobie ale tez o dziecku. Boje się że zwolenniczki slepo wpatrzone w hasło "Nie daj sie naciąc" zaryzykuja zdrowiem dzieci. Czy komus sie podoba czy nie nacięcie ułatwia dziecku przejście przez kanał rodny. Kazdy kij ma 2 końce. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:53 Naprawdę myślisz, że któraś matka będzie się upierać przy ochronie krocza, jeśli jej dziecku będzie spadać tętno? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:34 przeciwcialo napisała: > Niestety tak. Ja również Zwłaszcza po lekturze tego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:11 Obrażacie kobiety takimi wypowiedziami. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:38 To jest Twoje zdanie! Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:42 Dziewczyny, jest tragiczniej, niż myślałam Nie spodziewałam się i wobec takiej odpowiedzi nie mamy sobie chyba już nic więcej do powiedzenia((. Skoro wychodzicie z założenia, że matka to potencjalna morderczyni, to przestaję się dziwić, że nie dopuszczacie możliwości, aby mogła ona aktywnie urodzić swoje dziecko a główną rolą położnych i lekarzy powinno być hamowanie jej morderczych zapędów i ratowanie przed nią samą jej własnego dziecka. Swoją drogą jesteśmy chyba jakimś ewenementem na skalę światową. Najpierw się okazuje że inaczej zbudowane krocza mamy a teraz jeszcze żeśmy zdolne do świadomego okaleczania lub pozbawiania życia własnych dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:49 franczii napisała: > Dziewczyny, jest tragiczniej, niż myślałam > Nie spodziewałam się i wobec takiej odpowiedzi nie mamy sobie chyba już nic > więcej do powiedzenia((. > Skoro wychodzicie z założenia, że matka to potencjalna morderczyni, to > przestaję się dziwić, że nie dopuszczacie możliwości, aby mogła ona aktywnie > urodzić swoje dziecko a główną rolą położnych i lekarzy powinno być hamowanie > jej morderczych zapędów i ratowanie przed nią samą jej własnego dziecka. Użyłaś bardzo dużego skrótu myślowego. > Swoją drogą jesteśmy chyba jakimś ewenementem na skalę światową. Najpierw się > okazuje że inaczej zbudowane krocza mamy a teraz jeszcze żeśmy zdolne do > świadomego okaleczania lub pozbawiania życia własnych dzieci To my w tym wątku rozmawiamy o kampanii "Nie daj się naciąć" czy może o konieczności nacięcia i budowie krocza ? Bo to są IMHO dwie kompletnie różne sprawy i myślę że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 08:24 Jakiego skrótu? Mowa jest przecież o matce nie zgadzającej się na zabieg ratujący życie dziecka! Jeżeli nie morderstwo to odmowa udzielenia pomocy duszącemu się dziecku. Dla mnie to i tak wszystko jedno. Nie przekonacie mnie, żeby jakakolwiek matka troszczyła się o swoje krocze w momencie kiedy lekarz informuje ją, że właśnie przestaje bić serce jej dziecka. Jestem pewna, że w takiej sytuacji wszelkie slogany w rodzaju “nie daj się naciąć” czy “pękniesz po odbyt” przestają mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie niezależnie od tego jak bardzo sobie nimi wcześniej nabiła głowę i niezależnie od poziomu świadomości. Zaszokowały mnie wasze odpowiedzi. > To my w tym wątku rozmawiamy o kampanii "Nie daj się naciąć" czy może o > konieczności nacięcia i budowie krocza ? Bo to są IMHO dwie kompletnie różne > sprawy i myślę że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Oczywiście. To było tylko takie spostrzeżenie natury ogólnej, rzucone ot tak i bez związku z całym wątkiem, raczej wyrażające moje osłupienie tym co właśnie przeczytałam Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 10:22 franczii napisała: > Jakiego skrótu? Mowa jest przecież o matce nie zgadzającej się na zabieg > ratujący życie dziecka! Jeżeli nie morderstwo to odmowa udzielenia pomocy > duszącemu się dziecku. Dla mnie to i tak wszystko jedno. > Nie przekonacie mnie, żeby jakakolwiek matka troszczyła się o swoje krocze w > momencie kiedy lekarz informuje ją, że właśnie przestaje bić serce jej dziecka. > Jestem pewna, że w takiej sytuacji wszelkie slogany w rodzaju “nie daj si > ę > naciąć” czy “pękniesz po odbyt” przestają mieć dla niej jaki > ekolwiek znaczenie > niezależnie od tego jak bardzo sobie nimi wcześniej nabiła głowę i niezależnie > od poziomu świadomości. Zaszokowały mnie wasze odpowiedzi. Rzeczywiście, może jeśli chodzi o sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia dziecka - może to była zbyt pochopna prognoza - że wiele kobiet będzie się "stawiać". Ale są też sytuacje, gdzie życie dziecka nie jest zagrożone, ale zagrożone jest jego zdrowie (wspomniane złe ułożenie barków). Jeśli kobieta jest nastawiona na niedowierzanie słowom lekarza (nie wierzę że pęknę po odbyt jak straszy lekarz) to może też IMHO nie uwierzyć, że barki dziecka są zagrożone. > Oczywiście. To było tylko takie spostrzeżenie natury ogólnej, rzucone ot tak i > bez związku z całym wątkiem, raczej wyrażające moje osłupienie tym co właśnie > przeczytałam Chcemy rozmawiać racjonalnie na temat czy nieracjonalnie-emocjonalnie nie na temat ? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 14:37 Dziewczyny, chyba się w tej sprawie nie dogadamy) Chodzi mi oczywiście o tę wizję kategorycznej odmowy współpracy kobiety, która właśnie podejmuje największy wysiłek swojego życia a nie o waszą ocenę poczynań fundacji. Wydaje mi się z mojego doświadczenia i z opowieści innych, że w 2giej fazie porodu kobieta nie ma ani głowy ani siły, żeby “bronić” się przed lekarzami i zastanawiać się czy zabieg, który jej proponuje położna czy lekarz jest zasadny i analizować, czy zaklinowanie się barków to zagrożenie życia czy tylko groźba kalectwa, czy niedotlenienie to śmierć czy tylko 5 punktów agpar mniej, czy zanik tętna dziecka to trzeba szybko kończyć czy można jeszcze przez parę minut sobie poprzeć, a nóż się uda. Uważam też, że poród to taka niezwykła sytuacja, że pomiędzy ludźmi siłą rzeczy wytwarza się więź i chęć współpracy. Co więcej wydaje mi się, że większość kobiet wtedy bardzo potrzebuje poczucia takiej więzi i po prostu bardzo chce zaufać bo daje im to poczucie bezpieczeństwa, co więcej w takich ekstremalnych okolicznościach wystarczy niewiele aby zdobyć sobie przychylność i zaufanie kobiety, wystarczy odrobina życzliwości a do tego chyba nie trzeba jakichś ogromnych nakładów sił. Dlatego, nawet najbardziej nieufna i podejrzliwa osoba jeśli przez kilka a nawet kilkanaście godzin porodu będzie traktowana uprzejmie i z szacunkiem oraz będzie informawana o przebiegu i o tym co się z nią robi i dlaczego to nie ma siły, aby nie wyzbyła się swojej podejrzliwości. No i jakoś ta odmowa współpracy i skupienie się na forsowaniu swoich pomysłów na poród bardzo mi nie pasują do tej sytuacji, kiedy powiedzmy sobie szczerze biedulka marzy głównie o tym, aby się męczarnia nareszczie skończyła. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: franczi 17.05.08, 11:40 wez sie kobieto rozejrzyj troche wokol siebie. nie jestes statystyczna przedstawicielka polskich kobiet. niestety wiekszosc "niuniek" postapi wlasnie tak, jak sugeruja dziewczyny - "postawi" sie i bedzie dzialac w mysl zasady nie bo nie. a przyjmij dodatkowo, ze podczas porodu niewiele z nas zachowuje racjonalnosc wyborow i poczynan. Zgadzam sie z memphis, elza, kira, gaja i innymi dziewczynami, ktore probuja Wam wytlumaczyc, ze sama akcja moze byc dobrym pomyslem, ale inaczej poprowadzona. jak ktos juz to slusznie wyzej zauwazyl (chyba kira) samo haslo "NIE DAJ" stawia ciezarna w opozycji do personelu medycznego, a takze w roli ofiary (Ci zli chca Cie skrzywdzic - nie daj sobie tego zrobic). Byc moze Ty i wiekszosc dziewczyn broniacych jestescie na tyle swiadome, wyksztalcone i oczytane, ze zdajecie sobie sprawe, ze w pewnych przypadkach naciecie krocza jest koniecznoscia. Ale moge Cie zapewnic, ze istnieja tysiace kobiet, ktore nie posiadaja takiego stanu swiadomosci jak Ty i z powodu tak a nie inaczej prowadzonej "akcji" moga stracic jedyne co moze je uratowac w sytuacji nieprzewidzianej - zaufanie do personelu medycznego. rowniez uwazam, ze takie kwestie jak nacinanie krocza, golenie czy lewatywa to rzeczy tak naprawde malo istotne dla rozsadnie podchodzacych do zycia i porodu kobiet. mysle, ze Rodzic po ludzku powinno raczej zajac sie tlokiem na porodowkach, ktory nie pozawala, by w tak waznym momencie zycia kazdej rodziny, pacjentki i ich partnerzy mieli prawo do intymnosci. Pozdrawiam obie strony sporu. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra medical fiction 19.05.08, 09:44 iestety wiekszosc "niuniek" postapi wlasnie > tak, jak sugeruja dziewczyny - "postawi" sie i bedzie dzialac w mysl zasady nie > bo nie. kompletnie nierealistyczna wizja, nie wiem, w jakim Ty się środowisku obracasz, bo IMO kobiety na szczęście nie są w swej masie tak głupie i pozbawione pomyślunku. póki co mamy odbicie w drugą stronę - potężne grono kobiet święcie przekonanych, że ZBĘDNE nacięcie należy sie każdej jak psu buda:p a jedynym z jego uzasadnienień jest "patologia" w postaci bycia pierworódką Odpowiedz Link Zgłoś
caline-czka78 Re: medical fiction 19.05.08, 15:35 Tez jestem za "nie nacinaniem".Rodzilam dwoje dzieci.Pierwsze w malej miescinie,w Polce,10 lat temu a drugie w Niemczech,niedawo.Oczywiscie przy pierwszym dziecku bylam nacinana jako tz.perworodka.Prod byl strasznym,bolesnym przezyciem.Rana po nacieciu zagoila sie dobrze.mialm pewnie szczescie.Drugie dziecko urodzilam normalnie,mialam pekniecie i tez zagoilo sie dobrze,i napewno szybciej niz ciecie.Pomimo bolu wspominam ten porod za wspaniale przezycie.Polozna "chronila" moje krocze,spowalniala,mowila spokojnie co sie dzieje,jak porod postepuje.Obok byl lekarz. Naciecie stosuje sie tylko w ostatecznosci.Nie slyszalam tez zeby ktoras z pacjetek prosila o naciecie.Kazda jest swiadoma ze nastepuje ono tylko w razie koniecznej potrzeby. Wszystkim rodzacym zycze takiego personelu.I(tylko)doradzam-nie pozwolcie sie naciac bez potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 11:15 Oj franczii idealistka z Ciebie Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest zmęczona i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko Piszemy o tym, że kobieta moz e za poźno podjac decyzję albo skupic się wyłacznie na tym aby nie dokonano tego zabiegu. Nie rozumiem dlaczego ta kampania jest głównie ukierunkowana na kobiety, chociażby pzrez to hasło. Adresat jest błędny. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 16:39 kira_koslin napisała: > Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez > byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest zmęczona > i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała > zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko Dla mnie to wcale nie brzmi dziwnie. Z tego co czytałam, to bardzo typowy etap porodu, kiedy kobieta mówi (albo krzyczy), że się rozmyśliła, że wraca do domu, "ródźcie beze mnie", "natychmiast to ze mnie wyjmijcie", "a właśnie że nie będę", "umieram", itp. Rolą położnej jest pomóc rodzącej przetrwać ten etap i znaleźć w sobie siłę na koniec porodu. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 18:34 kaeira napisała: > kira_koslin napisała: > > Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez > > byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest zmęczona > > i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała > > zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko > > Dla mnie to wcale nie brzmi dziwnie. Z tego co czytałam, to bardzo typowy etap > porodu, kiedy kobieta mówi (albo krzyczy), że się rozmyśliła, że wraca do domu, > "ródźcie beze mnie", "natychmiast to ze mnie wyjmijcie", "a właśnie że nie > będę", "umieram", itp. Rolą położnej jest pomóc rodzącej przetrwać ten etap i > znaleźć w sobie siłę na koniec porodu. > I własnie to co napisałas to dowód na to, że ta kampania ma złego adresata! Poniewaz to nie kobiety powinnismy zmieniac a lekarze i położne. Powtarzam, hasło nie daj sie naciac, wzbudza konflikt na lini pacjentka - lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 14:43 Ja mam nieco inne zdanie na ten temat. Kobiety nie muszą się zmieniać ale chodzi o uświadomienie im, że to właśnie one mają możliwość wymuszenia na położnikach pewnych zmian. Uważam, że w procesie forsowania zmian, o jakie walczy fundacja rola kobiet jest nie do pominięcia a wręcz kluczowa. Dane na temat szkodliwości rutynowego nacinania są dostępne już od przeszło 20 lat, od kilku lat trąbi o tym fundacja w Polsce więc środowisko lekarskie miało czas się z nimi nie tylko zapoznać ale i wprowadzić do praktyki. Tymczasem obecnie na zachodzie widać wyniki odejścia od rutynowego nacinania a w Polsce nadal uważa się je za konieczne. W sytuacji, kiedy większości położników brakuje chęci i dobrej woli by wprowadzić odpowiednie zmiany i jak widać wolą oni uporczywie trwać przy starych zwyczajach powołując się na przestarzałe niepodparte dowodami teorie i powtarzając do znudzenia wyświechtane argumenty to kobiety swoją postawą muszą zachęcić, dać motywację lub w ostateczności wymusić te zmiany. Jeżeli brak rutynowego nacinania stanie się ważnym kryterium przy wyborze szpitala a lekarze i położne posiadające umiejętności prowadzenia porodu bez nacinania zaczną być masowo poszukiwani na rynku to pozostali będą zmuszeni dostosować się do potrzeb rynku i doszkolić i zmienić przyzwyczajenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nunia01 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:03 > Zastanawiam sie też - co takiego jest w kobiecej waginie i w > clitoris, że w różnych kulturach, na różne sposoby , usiłuje się je > chirurgicznie "poprawiać". Zadając przy tym tyle bólu i > cierpienia... Może to to samo coś co w innych kulturach skazuje kobietę na okaleczenie poprzez obrzezanie (czasem nawet na śmierć z powodu warunków w jakich się tego obrzezania dokonuje, a na pewno na cierpienie) - jakaś atawistyczna niechęć do kobiecych narządów rozrodczych, chęć odebrania im przyjemności seksualnej. I jeszcze to eufemistyczne 'nacięcie krocza' - przecież to nie żadne nacięcie krocza tylko nacięcie pochwy (bardzo się pomylę jeśli powiem, że najdelikatniejszej części kobiecego ciała). Proponuję wymyślić odpowiednik dla panów - powiedzmy nacięcie penisa, ot na przykład przy 'rodzeniu' kamienia nerkowego - ciekawe czy którykolwiek zgodził by się na ingerencję? I też nazwijmy to eufemistycznie powiedzmy 'poszerzeniem ujścia' i wykonujmy rutynowo. Ja się zastanawiam dlaczego kobietę rodzącą traktuje się niespełna rozumu - można na nią krzyczeć, stosować zabiegi i procedury medyczne bez pytania o zgodę, ba, bez informowania nawet, lekceważyć strach i ból, kłamać, nie informować o zaistniałych nieprawidłowościach i to wszystko w imię wygody własnej. Mam nadzieję, że urodzę w domu - co pewnie dla większości uczestniczek tego forum (tak jak dla moich znajomych i rodziny) jest wyrazem zacofania, skrajnej nieodpowiedzialności, egoizmu i głupoty. Rozmawiając z młodymi i wydawało by się inteligentnymi młodymi kobietami dochodzę do wniosku, że jeszcze długo nic się nie zmieni, bo nie mają żadnej wiedzy i żadnej woli zmian w tym temacie. Nawet mój osobisty mąż twierdził, że lekarz wie najlepiej - na szczęście tu mogę stosować czas przeszły. Odpowiedz Link Zgłoś
redtower Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:45 Tak sobie czytam ten temat i szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co jest taki krzyk... Może to kwestia tego, że moja położna mnie zapytała czy chcę? Powiedziała również, że mogę urodzić bez nacinania ale będzie to trwało dłużej... Zdecydowałam się na nacięcie, bo byłam już skrajnie wyczerpana po 12 godzinach męczarni... I co się okazało??? Okazało się że uratowałam tą decyzją moje dziecko przed stałym niedowładem prawej ręki... Synek miał krzywo ułożone ramię i urodził się z niedowładem wynikającym z wewnętrznego opuchnięcia... Całe szczęście że zdecydowałam się na nacięcie!!! Przedłużenie porodu doprowadziłoby do stałego zerwania nerwów... a co za tym idzie do kalectwa mojego brykającego non stop synka... do tego na bank by mnie porozrywał... Co byłoby w moim przypadku większym bólem? Nacięcie zrobione przy miejscowym znieczuleniu, które potem zagoiło się bez żadnych problemów i teraz jest po nim malutka kreska? Czy rozerwanie źle ułożonymi barkami dziecka??? Pozdrawiam, Towerek Odpowiedz Link Zgłoś
gata19 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:54 zadaniem położnej jest odpowiednio zrotować barki jeśli są źle ustawione, tak by urodziły się same. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:34 Taaa.... a połozna to ma usg w oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:37 gata19 napisała: > zadaniem położnej jest odpowiednio zrotować barki jeśli są źle > ustawione, tak by urodziły się same. Świetnie. W takim razie ja poproszę gwarancję, że od jutra wszystkie położne będą posiadały wiedzę i praktykę umożliwiającą odpowiednią diagnozę i działanie w sytuacji złego ustawienia barków dziecka. Wtedy całym sercem będę wspierać hasło "Nie daj się naciąć". Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:32 Widzisz podjełąs decyzję i jak okazało się słuszną. Mam obawy, że przyszłe mlode mamy po hasle "nie daj się naciac" bedę głownie walczyc o to i dzieki temu może dojsc do przykrych wydarzeń. Ta kampania ustawia dwie strony na pzreciwko siebie. Powinna byc ukierunkowana na lekarzy i położne, aby nie wykonywac tego zabiegu rutynowo. Kobiety zas powinny przeczytac i o traumatycznych przezyciach po nacięciu krocza ale równiez takie historie jak Twoja. I że mimo wszystko trzeba wspołpracowac z osobą która odbiera poród!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gata19 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:52 Kochana bardzo mi się podobała Twoja wypowiedź, to jest dokładnie to wszystko co ciśnie mi się od dawna na usta Trzymam kciuki za Twój domowy poród niech wszystko pójdzie dobrze i tak jak chcesz Ja będę rodzić w szpitalu... ale w Szwecji i wiem, że nikt mnie nie potraktuje rutynowo... dlatego nie boję się porodu, wręcz napawa mnie przerażeniem rodzenie w Polsce A rodzenie w domu to nie głupota i zacofanie - nie daj sobie tego wmówić. Poród to fizjologia, nie patologia, nie choroba. Nie trzepa ciąć żeby kanał rodny poszerzać, czy to takie ciężkie do zrozumienia? Gdyby to było normalne robić nacięcie każdemu matka natura wbudowała by nam zamki błyskawicze w pochwy. I nie mówię tego jako zagorzała nawiedzona przeciwniczka cięcia krocza która nie wie co mówi - jestem lekarzem, znam podstawy naukowe i medyczne podejście do przedmiotu. Te 10% kobiet które nacina się w innych krajach - to porody z komplikacjami kiedy rzeczywiście naciąć trzeba u nas nacina się 90% kobiet w tym wszystkie pierworódki. Nikt mi nie wmówi że te 90% miało poród z komplikacją!!! Bo większość porodów to FIZJOLOGIA kiedy żadna interwencja medyczna NIE JEST POTRZEBNA. Ale oczywiście jak się kobietę w Polsce kładzie na plecach na łóżku każe się jej przeć na siłę byle tylko szybko urodziła i położna mogła iść do domu (bo przecież nie będzie czekać 1,5h na parciu) skoro może wziąść nożycze i załatwić sprawę w 5 min // Skoro położna na tyle jest wielką damą że za przeproszeniem nie schyli swojej szlachetnej części pleców żeby odebrać poród w kucki... Której przeszkadza jak kobieta krzyczy... jak kobieta się skarży... Pamiętajcie to jest wasz poród i wasze dzieci i wasza vagina. Dbajcie o to... ale jeśli istnieje zagrożenie życia dziecka pamiętajcie że naciąć trzeba. Bo nacięcie to OCHRONA dziecka, a NIE ochrona krocza przed pęknięciem. i nie dajcie sobie wmówić, że jak nie dacie się naciąć to później wypadną wam narządy, nie będziecie trzymać moczu itd... już mnie mdli od tych wszystkich kłamstw położnych albo wręcz co jest przerażajace bardziej jeśli faktycznie tak uważają to boję się ich zacofania i kompetencji. Odpowiedz Link Zgłoś
nunia01 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 09:49 Dzięki! Ja swoje wiem i wmówić sobie nic nie dam. Co mnie smuci to kompletny brak samodzielnego myślenia u znanych mi młodych i inteligentnych (tak je oceniałam wcześniej) ciężarnych. Z porodem domowym - po prostu mogę się nie nadawać (pewne problemy zdrowotne posiadam) i dlatego wolałabym żeby ludzkie warunki panowały również na porodówkach Będę się martwić we właściwym czasie. Ja z natury taka wojująca jestem i innym chcę zrobić dobrze nawet jak nie chcą Tam na dole mi apap proponują na gorączkę - dziękuję - świadomie nie używam, ani na gorączkę ani przeciwbólowo. Nie każę mężczyzną nacinać penisów - każę wykonać ćwiczenie myślowe - czy by się zgodzili. A my sie godzimy w imię wygody lekarzy w przeważającej części. Bo w imię ochrony dziecka zgodzę się na wszystko - mogą mnie na paski pokroić jeśli to dziecku pomoże. Nie każe nikomu czcić swoich narządów płciowych. Wskazuję tylko na te tajemnicze 'coś' - co w różnych kulturach różnie się objawia - ale wszystkie te objawy wskazują na jakąś atawistyczną niechęć do tej części kobiecego ciała. Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:22 Może ton wypowiedzi akcji jest niewłasciwy przez co budzi ona takie emocje? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:31 alez to nie tak! fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami. najwazniejszy w porodzie jest bol. tym sie zajmijcie!!!! jak zalatwimy najpowazniejsze kwestie, ktore tak naprawde spedzaja nam sen z powiek, bedziemy w stanie rozmawiac o czyms innym. trudno wyjac z bolu zajmowac sie ochrona krocza. w takich chwilach czlowiekowi dynda to co ktos przetnie lub nie. marzy sie o tym, by meka juz sie zakonczyla! dlaczego kobiety z innych krajow moga rodzic bez bolu? dlaczego tam nie parcia na cesarki? bo maja pewnosc, ze personel w pierwszym rzedzie zadba o ich komfort, ze bolu nie bedzie, albo bedzie on tak leczony, ze stanie sie do zniesienia. za slowa kultu waginy dziekuje. nie jestem nawiedzona w zadna strone, swoim narzadem plciowym ani sie nie zachwycam, ani nie placze z powodu jego posiadania. urodzilam sie z nim i czesc.nie bede do tego dorabiac filozofii. w ktoryms poscie jakas dziewczyna napisala, ze w zamian [owinno sie facetom penisy nacinac... proponuje jej w pierwszej kolejnosci apap na goraczke a potem zimny prysznic na wytrzezwienie i nie sprowadzanie dyskusji do rynsztokowego absurdu. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:52 maretina napisała: > alez to nie tak! > fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami. > najwazniejszy w porodzie jest bol. Dla Ciebie najważniejszy jest ból PRZY porodzie, ale jest wiele kobiet, dla których najważniejszy i najtrudniejszy był i jest ból PO porodzie, który "zawdzięczały" nacięciu krocza. Tu nie ma jednej obowiązującej hierarchii "spraw do załatwienia". Ważne jest i jedno i drugie (oraz trzecie, czwarte, itp.). Jeśli zależy Ci na jakiejś sprawie to zaangażuj się aktywnie w działania, zamiast krytykować kogoś, że zajmuje się "drugim rzędem". Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:59 nie sadze, zeby byla na tym swiecie kobieta, ktora po psn nie odczuwa bolu w kroczu, nie ma znaczenia czy pekla, czy tez ktos przecial kilka milimetrow skory.nie zamierzam tez tracic czasu na gdybanie o ochronie krocza, bo jest to dla mnie temat zastepczy i juz. mam prawo do swobodnej wypowiedzi i oceny dzialan fundacji, ktora dziala w imieniu ciezarnych kobiet, a zatem takze i w moim. skad wiesz, ze nie walcze na rzecz godnego porodu bez bolu? nie spowiadalam sie ze swoich dzialan, zatem nie sadze, zebys ty lub ktokolwiek inny mogl w tej materii mnie ocenic! Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 21:01 auszrine napisała: > maretina napisała: > > > alez to nie tak! > > fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami. > > najwazniejszy w porodzie jest bol. > > Dla Ciebie najważniejszy jest ból PRZY porodzie, ale jest wiele kobiet, dla któ > rych najważniejszy i najtrudniejszy był i jest ból PO porodzie, który "zawdzięc > zały" nacięciu krocza. > Tu nie ma jednej obowiązującej hierarchii "spraw do załatwienia". Ważne jest i > jedno i drugie (oraz trzecie, czwarte, itp.). > Jeśli zależy Ci na jakiejś sprawie to zaangażuj się aktywnie w działania, zamia > st krytykować kogoś, że zajmuje się "drugim rzędem". Tylko weź pod uwage, że czasami chcac dobrze, można wyrzadzic i duzo złego. Mam wrażenie, że tutaj tak może włąsnie byc. Lepiej edukowac niz straszyc. Odpowiedz Link Zgłoś
jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:58 1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak Polki mają mniej elastyczne krocze (elastyczność nie jest rzeczą wyłącznie przyrodzoną ale nabytą) 2. skoro kobiety mają kanał rodny idealnie dostosowany do rozmiarów dziecka to skąd bierze się niewspółmierność? 3. Do Pani orędowniczki akcji- zastanawia się Pani kto ucierpi na mniejszej liczbie nacięć- wg mnie kobiety które będą rodziły z nieprzygotowanym personelem (młody zepół- nawet jak już sie w szkole nauczy jak powinno być to i tak na porodówce nie będzie rządził!)i będą pękać (i to nie będą pęknięcia I czy II stopnia), a potem będzie- że przecież mają to co chciały! Bo presja niecięcia będzie taka, że nikt nie będzie się pytał czy kobieta ćwiczyła masowała- ma rodzić bez nacięcia.. i będzie jak teraz z porodem przez cc- mając wskazania nie mamy pewności czy nie zostaniemy zmuszone do sn- bo to takie pozytywne. niestety u nas jak robi się takie akcje to prowadzą do przesady w druga stronę.- może właśnie przez ten negatywny wydźwięk samego hasła? 4. do dziewczyn marzących o rodzeniu w domu- powodzenia, ale z mojej wiedzy wynika że poród w domu nie jest równoznaczny z brakiem nacięcia, ale na pewno łatwiej zaufać połoznej że nie przyspieszy Wam w ten sposób porodu! w każdym razie w obecnej sytuacji na porodówkach jest to super pomysł- trzymam kciuki 5. dla mnie ból wcale nie jest pierwsząrzędną sprawą- raczej prawdziwie rodzinna atmosfera podczas porodu (najlepszy środek przeciwbólowy) i przez cały okres pobytu w szpitalu- a nie że ojciec może tylko być odwiedzającym! Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:54 jasne_slonkoo napisała:' > 1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak Pol > ki mają mniej elastyczne krocze Dziękuję, że miałaś odwagę to napisać. Myślę, że to zdanie znakomicie podsumowuje dyskusję w tym wątku. Taka jest prawda, drogie Panie! Jesteśmy mniej elastyczne... w kroczu. Odpowiedz Link Zgłoś
kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 11.05.08, 10:54 auszrine napisała: > jasne_slonkoo napisała:' > > 1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak Polki mają mniej elastyczne krocze > Dziękuję, że miałaś odwagę to napisać. Myślę, że to zdanie znakomicie podsumowuje dyskusję w tym wątku. > Taka jest prawda, drogie Panie! Jesteśmy mniej elastyczne... w kroczu. Wybaczcie,ale na podstawie czego stwierdzacie,że angielki,szwedki i inne kobiety z europy zach. mają bardziej elastyczne krocze niż Polki????? Pokarzcie jakieś wyniki badań,no cokolwiek,żeby potwierdzić swoją wiarygodność, bo pewnie nie tylko ja byłabym ciekawa wyników....hi hi Od razu napiszę,że mojego krocza nikt nie badała pod tym względem ;-DDDDDDD Rozbawiła mnie ta wasza wypowiedź ;-DDDDDDD,no ,ale czekam na odp może to poprostu ja nie słyszałam o takich badaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 11.05.08, 17:29 kala196 napisała: > Wybaczcie,ale na podstawie czego stwierdzacie,że angielki,szwedki i inne kobiet > y > z europy zach. mają bardziej elastyczne krocze niż Polki????? No oczywiście na podstawie niczego. A na pewno nie zdrowego rozsądku Na końcu mojej wypowiedzi zabrakło emotki oznaczającej ironię. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 08:28 Jasne Słonko, do pkt. 3 Nie obawiałabym się o tę presję nienacinania. Zmiany, o które walczy fundacja na pewno nie będą postępować tak szybko, jak myślisz. Owszem, będzie coraz więcej szpitali z ochroną krocza ale obok nich jeszcze bardzo długo będą działać szpitale, w których preferują nacinanie. Obserwuję coś takiego w kraju, w którym obecnie przebywam. Można powiedzieć, że są tu w połowie drogi pomiędzy rutynowym nacinaniem a porodami z ochroną. Są trochę bardziej zaawansowani niż w Polsce bo jest już pierwsze pokolenie młodziutkich położnych przygotowanych do ochrony krocza ale większość starej gwardii nadal trwa przy swoim więc do statystyk Skandynawii jeszcze bardzo daleko. I rezultat jest właśnie taki, że ciągle się nawołuje do zaprzestania rutynowych praktyk uznanych za szkodliwe przez who, piętnuje się je w czasopismach dla ciężarnych ale problemu z dostępem do nacinania wcale nie ma, wręcz aby go uniknąć trzeba się mocno postarać. A na forum internetowym identyczne dyskusje się toczą i identyczne argumenty padają co tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_dabrowska Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 23:05 Nacinanie krocza zostało wymyślone w czasach gdy uwazano że każde dziecko powinno się rodzić za pomoca kleszczy. ............... To taka dygresja na temat różnych obyczajów w medycynie i tego na ile sa sensowne... ............... Odpowiadam na pytanie 3. Nie sadze by tu ktokolwiek miał "ucierpieć". Zaniechanie NIEPOTRZEBNEGO zabiegu nie wywołuje cierpienia tylko przynosi ulgę. Akcja ma skłonić wszystkie zainteresowane strony do porzucenia RUTYNY na rzecz refleksji i racjonalnego myślenia. To troche tak jak z wycinaniem wyrostka - czasami trzeba, bo to ratuje komuś zycie, ale pomysł by KAZDEMU wycinać wyrostek bo wtedy na pewno nie umrze z powodu zapalenia otrzewnej wydaje się nieco karkolomy, prawda? Od tego mamy wyksztlcony personel by móc ufać jego profesjonalizmowi czyli temu by interweniował wtedy gdy jest to konieczne - czyli, jak wskazują statystyki - w ok 15-20 %. A co do hasła kampanii...nie zdarzylo się ( i może szkoda) by jakiekolwiek hasło marketingowe ZMIENIłO POSTAWY ludzi, a zwłaszcza te dotyczace zdrowia. PALENIE ZABIJA to tez mocne stwierdzenie, pradwa? jednak nikt nie mówi ze to jest "niepotzrebne straszenie" choć palenie NIE zabija 100% palaczy. Akcja bilbordowa z napisem "Bo zupa była za słona" wywyołala jedną z najostrzejszych krytyk, także w srodowisku reklamy. Ze za ostra, że nie wieadomo o co chodzi...a jednak...do dziś ją pamiętamy a od tego czasu o przemocy domowej mówi się wielokrotnie częsciej niż kilkanaście lat temu. Co do priorytetów - to jest JEDNA Z AKCJI Fundacji, co robi ta Organizacja można przeczytać na jej stonach. Ostatnia edycja akcji konsumenckiej oceniającej szpitale odbywała się właśnie pod hasłem BEZPłATNEGO dostępu do godnego porodu. Nie rozumiem więc skąd te zarzuty, że FRPL zajmuje się nie tym co trzeba. Zajmuje się wieloma rzeczami (a my staramy się pomagać) - w tym między innymi edukacją kobiet ORAZ personelu szpitalnego. Doświadczenia innych krajów pokazuja bowiem że jeśli kobiety nie będa naciskać w sprawie zmian w opiece okołoporodowej nic SAMO Z SIEBIE się nie zmieni. Pozdrawiam serdecznie JD Odpowiedz Link Zgłoś
kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 23:19 justyna_dabrowska napisała: > Nacinanie krocza zostało wymyślone w czasach gdy uwazano że każde dziecko > powinno się rodzić za pomoca kleszczy. > ............... > To taka dygresja na temat różnych obyczajów w medycynie i tego na ile sa sensow > ne... > ............... > Odpowiadam na pytanie 3. > Nie sadze by tu ktokolwiek miał "ucierpieć". Zaniechanie NIEPOTRZEBNEGO zabieg > u > nie wywołuje cierpienia tylko przynosi ulgę. Akcja ma skłonić wszystkie > zainteresowane strony do porzucenia RUTYNY na rzecz refleksji i racjonalnego > myślenia. To troche tak jak z wycinaniem wyrostka - czasami trzeba, bo to ratuj > e > komuś zycie, ale pomysł by KAZDEMU wycinać wyrostek bo wtedy na pewno nie umrze > z powodu zapalenia otrzewnej wydaje się nieco karkolomy, prawda? > Od tego mamy wyksztlcony personel by móc ufać jego profesjonalizmowi czyli temu > by interweniował wtedy gdy jest to konieczne - czyli, jak wskazują statystyki - > w ok 15-20 %. > > A co do hasła kampanii...nie zdarzylo się ( i może szkoda) by jakiekolwiek hasł > o > marketingowe ZMIENIłO POSTAWY ludzi, a zwłaszcza te dotyczace zdrowia. > > PALENIE ZABIJA to tez mocne stwierdzenie, pradwa? jednak nikt nie mówi ze to > jest "niepotzrebne straszenie" choć palenie NIE zabija 100% palaczy. > > Akcja bilbordowa z napisem "Bo zupa była za słona" wywyołala jedną z > najostrzejszych krytyk, także w srodowisku reklamy. Ze za ostra, że nie wieadom > o > o co chodzi...a jednak...do dziś ją pamiętamy a od tego czasu o przemocy domowe > j > mówi się wielokrotnie częsciej niż kilkanaście lat temu. > > Co do priorytetów - to jest JEDNA Z AKCJI Fundacji, co robi ta Organizacja możn > a > przeczytać na jej stonach. Ostatnia edycja akcji konsumenckiej oceniającej > szpitale odbywała się właśnie pod hasłem BEZPłATNEGO dostępu do godnego porodu > . > Nie rozumiem więc skąd te zarzuty, że FRPL zajmuje się nie tym co trzeba. > Zajmuje się wieloma rzeczami (a my staramy się pomagać) - w tym między innymi > edukacją kobiet ORAZ personelu szpitalnego. > > Doświadczenia innych krajów pokazuja bowiem że jeśli kobiety nie będa naciskać > w > sprawie zmian w opiece okołoporodowej nic SAMO Z SIEBIE się nie zmieni. > > Pozdrawiam serdecznie > JD Naprawdę wierzycie, że to kobiety dokonają tej rewolucji? podane za przykłady hasła "palenie zabija", czy "zupa byała za słona" mają własnie zwrócic uwagę, dac się zapamietac i utrwalic. Hasło nie daj sie naciac ustawia pacjentke w konflikcie z lekarzem. Ona walczy, on tez aby jej udownic ze sie myli. Tutaj jest już konflikt od początku. Co wiecej stawia to Was w konflickie bo walczycie o to aby rodzic po ludzku. Nie da sie jednak tego osiagnac bez wspołpracy, budowie zaufania, ludzkiego traktowania. I własnie to jak to hasło zostało pzryjete tutaj na forum i co za tym idzie jak odbierana jest kampania daje do myslenia czy aby na pewno trafiliscie w adresata akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re:no tak 17.05.08, 11:43 ale akcja wyborcza PIS ze znikajacymi zabawkami z pokoiku dzieciecego juz skutek przyniosla. mysle, ze nie docenia Pani sily wplywu wlasnej organizacji, jednak idac tym tokiem myslenia - skoro nie przynosi zadnych rezultatow - po ką cholere w ogole ja prowadzicie? mysle, ze sa powazniejsze sprawy, ktorymi powinniscie sie zajac... Odpowiedz Link Zgłoś
cota decydowanie o własnym ciele 14.05.08, 20:23 to w imie tego co powiedziała redaktorka "Tu chodzi o respektowanie prawa do decydowania o swoim ciele, o prawo do posiadania wpływu na ważne decyzje dotyczące swojego zdrowia (także emocjonalnego)." - chcę mieć także prawo o cc na życzenie..nie tylko w prywatnych klinikach Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 13:23 Można też twierdzić, że pisanie listów o tym, że po nacięciu jest super to też manipuowanie bo przecież sporo pań cierpiało po, tak jak sporo było takich, którym nic nie dolegało. Należy pisać o jednych, i o drugich. Bo nie jest tak, że nacięcie to tylko sam miód. Bywają nacięcia i gojenie po nich bolesne i problematyczne. I przyszłe rodzące powinny o tym wiedzieć, by głośno prosić o ochronę krocza. Żeby była jasność: mam na myśli sprzeciwianie się RUTYNOWEMu nacięciu i prośbę o ochronę krocza, gdy to jest możliwe. Ja też nie wspominam nacięcia jako wyjątkowej traumy, ale poród bez nacięcia wspominam dużo lepiej. I byłam nacięta niepotrzebnie! Położne przy porodzie były dwie i obie stwierdziły, że nie będzie trzeba naciąć, bo to mój drugi poród, nie zanikało tętno, dziecko ustawione prawidłowo itd. Przyszedł lekarz z założonymi rękami (nawet mnie nie obejrzał dokładnie) i stwierdził "naciąć", a położna na to: "przepraszam, lekarz kazał". I głupia byłam, że głośno nie zaprotestowałam. A powinnam. Przy pierwszym porodzie pękłam na 2 szwy. I generalnie bolało "siedzenie", ale tak całościowo. Generalnie jeszcze tego samego dnia mogłam usiąść. Nacięcie po drugim porodzie było na 3 szwy, więc nie duże, ale bolało dłużej i ból po kilku godzinach był skoncentrowany w jednym miejscu. Generalnie przez mniej więcej tydzień wolałam siedzieć na jednym pośladku. Jest chyba różnica. A zszyta byłam dobrze. Na wizycie kontrolnej (4 miesiące po porodzie, wiem trzeba iść po sześciu tygodniach, ale nieh poszłam i tyle) lekarka czytając wypis myślała, ze się pomylił ktoś, bo śladu po nacięciu nie było. A co do tego aspektu wypowiedzi: > tak jak z bólem- ja nie potrzebowałam zzo, nie bolało jakoś bardzo i wytrzymała > bym jeszcze duuuużo więcej. Dla mnie rodzenie było fajnym przeżyciem, ale inną > kobietę może boleć. Ile porodów tyle historii to ZGADZAM SIĘ w 100%. Ale niech lekarze i położne też wyjdą z założenia, że porody są różne, każda sytuacja indywidualna a nie z góry wkładają wszystkich do jednego worka twierdząc, że trzeba naciąć. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta do 10.05.08, 13:46 Cyttat IMHO fundacja zabiera się za ten konkretny temat od nie tej strony co trzeba. Najpierw jest potrzebny personel który POTRAFI chronić krocze, który potrafi patrzeć i myśleć o kroczu rodzącej kobiety inaczej niż dotychczas. Raczej nikt nie chce być królikiem doświadczalnym, ale... Kiedyś też lekarze upuszczali krew, a np. rozrusznik serca był jak teraz film s- f. A jednak teraz nikt nie podważa sensowności wstawiania rozruszników czy przeprowadzania skomplikowanych operacji. Taka jest medycyna idzie do przodu. Z porodami jest o tyle inaczej, że naturalny nie wymaga posiadania niezwykle skomplikowanej wiedzy, umiejętności, jak przy np. operacji serca. To fizjologia i o niej położne czy lekarze położnicy też się uczą. To nie jest tak, że do tej pory rodzono inaczej i nagle nastała rewolucja, bo ktoś odkrył, że można urodzić naturalnie. I trzeba szybko zmienić cały system nauczania personelu położniczego. Oni wiedzą co i jak, ale problem leży w czymś innym. Przeprowadzenie fijologicznych porodów wymaga poświęcenia CZASU, czasu i czasu pacjentce a to jest produkt deficytowy. Dobrze by było, gdyby położnicy za punkt wyjścia wzięli właśnie naturę i fizjologię porodu; o ile tego chce pacjentka. A jakby były problemy, wówczas korzystaliby z rozwoju medycyny. Bo po to jest medycyna, by z jej dobrodziejstw, rozwiązań korzystać ale nie wpychać jej tam, gdzie nie potrzeba np. dla zaoszczędzenia czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Miało być do Gaja78 10.05.08, 13:48 tak to jest, jak się dwie urwiski bawią obok Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: do 10.05.08, 21:08 joanna.marta napisała: > I trzeba szybko zmienić cały system > nauczania personelu położniczego. Oni wiedzą co i jak, ale problem > leży w czymś innym. Przeprowadzenie fijologicznych porodów wymaga > poświęcenia CZASU, czasu i czasu pacjentce a to jest produkt > deficytowy. Zgadzam się całkowicie co do kwestii czasu. Tylko że w obliczu obecnej sytuacji służby zdrowia, za którą kobiety rodzące nie są ani trochę odpowiedzialne, kierowanie kampanii do ciężarnych doprowadzi prawdopodobnie do jeszcze większego rozwoju praktyk nielegalnych pt. opłacanie "prywatnego" porodu w państwowej placówce. Bo jeśli ochrona krocza to przede wszystkim kwestia poświęcania czasu, to hasło "nie daj się naciąć" znajdzie przełożenie w zasadzie "jak zapłacę, będę miała więcej czasu pod okiem indywidualnej położnej" Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: do 10.05.08, 21:15 Tylko że mój pierwszy poród właśnie taki był. ZA DARMO. W państwowym szpitalu. Ja nawet chciałam opłacić położną, ale usłyszałam, że tam nie można. I poród był w 100% naturalny. Drugi też zapowiadał się nieźle. Wody odeszły w piątek, urodziłam w niedzielę. Było częste USG dla oceny ilości wód, oksy nie było. Tylko to nacięcie na samym końcu . Dobrze może być też w państwowym szpitalu. I chociaż są trudności formalne (np. pieniądze z NFZ), to najważniejsze jest nastawienie i chęci personelu. Odpowiedz Link Zgłoś
martulina85 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 14:54 Ja widzę, że ta cala kampania to budzi wiele kontrowersji. Ja powiem tak! Przy swoim pierwszym dziecku byłam nacięta i nawet nikt się mnie w tej kwestii nie zapytał o zdanie. Położna oznajmiła "nacinamy krocze" i już. Nie zaprzeczę - bolało jak cholera i jeszcze długo do siebie dochodziłam po tym nacięciu. Teraz jestem znowu w ciąży i troszkę poznałam swoich praw. Wiem doskonale, że nie chodzi o to aby pokłócić się z lekarzem, że "ja się nie dam naciąć i koniec", bo są momenty kiedy na prawdę trzeba. Ja osobiście wolę chronić własne dziecko przed powikłaniami niż swoją cipkę (przepraszam za wyrażenie). Jednak warto, aby kobiety wiedziały, że są rzeczy które mogą je uchronić przed tym zabiegiem. Bo to czy zostanie to krocze nacięte zależy też w dużej mierze od was - od waszego podejścia oraz współpracy z lekarzami. Dlatego ćwiczcie mięśnie Kegla, masujcie krocze oraz chodźcie do szkoły rodzenia, która uświadomi wam wiele ważnych spraw. I przede wszystkim nie bójcie się prosić położnej o to, aby te wasze krocze ochroniła. Bo można - trzeba tylko mieć dobre nastawienie, wierzyć że się uda i nie toczyć wojny z lekarzami tylko po ludzku się dogadać. Wydaje mi się, że są ważniejsze sprawy niż walka i nienacinanie. Chociażby rutynowe podawanie oksytocyny, czy też umożliwienie rodzenia w innych pozycjach niż tylko leżąca. Ja tym razem zabieram ze sobą karimatę do szpitala. Naciąć się dam jak będzie trzeba, ale na pewno nie będę rodziła w pozycji leżącej. To właśnie dla mnie nie jest ludzkie. Sama sobie stworzę warunki do rodzenia na kuckach czy też na stojąco. Odpowiedz Link Zgłoś
reniason Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 15:25 Witam chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami. Ja do porodu szłam z mężem i wybraną położną i nikt mnie nie zapytał czy chce żeby mnie nacinać. Bardzo się bałam tego nacięcia chyba gorzej niż samego porodu bo wiem jakie potworne póżniej są komplikacje. Jestem osobą drobną mam 158 i przed ciążą ważyłam 48 kg natomiast w ciąży też dużo nie przytyłam bo 10,5 kg. Urodziłam bez nacinania krocza i tylko dzięki mojej położnej bo inna od razu by mnie nacieła dziecko ważyło 3.780kg. Miałam założony tylko jeden szew na szyjce i dwa na kroczu. Po porodzie w drugiej dobie czułam się jakbym nigdy nie rodziła nic mnie nie bolało. Także jestem przeciwna rutynowemu nacinaniu krocza i przy następnym porodzie już od razu powiem aby mnie bez potrzeby nie cieli. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
olko33 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 10:15 Ja nie wybierałam, wybrał lekarz. Nikt sie nie pytał...a ja rodziłam więc, wogóle o nic sie nie pytałam...tylko ...rodziłam. Czyli zostałam nacieta. Maluch był, jezeli chodzi o wieklość, normalny- 3,1 kg, 54 cm. Po nacięcieu - przez chyba pół roku miałam komlikacje, aż do tego stopnie że moj ginekolog radził aby ponownie wszysko rozwalic z zszyc. Nawet nie wiem co "tam " była, ale siedziałm jak na jezu. OKROPNOŚC nikomu nie zycze takich wrazen. Zamiast cieszyc się dzickeim ja buczała z bólu i siedzialm w misce z tantum rose. A dzis 2 lata po tych wydarzeniach, mam mega blizne i brak czucia w miejscu naciecia. MOJ WNOISEK: trafił mi sie rzeźnik a nie lekarz. Przyszłe mamy zróbcie co sie da oby uniknąc naciecia, Odpowiedz Link Zgłoś
lenatka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 16:02 doskonale wiem co wtedy czułaś, przez dwa tygodnie nie mogłam przejść na drugą stronę ulicy bo nie wyrabiałam się na światłach dla pieszych, nie potrafiłam sobie wyobrazić że babki tydzień po porodzie są sprawne, mi zajęło to kilka miesięcy, już nie mowa o tym że miałam założonych kilkanaście szwów które jeszcze przez półtora roku były odczuwalne przy zmianie pogody, fakt że dziecko urodziło się duże 4063/58 ale to co było po porodzie to najgorszemu wrogowi bym nie życzyła, ale wracając do tematu wątku; takie komplikacje miałam POMIMO nacięcia, czy nacięcie przyczyniło się do dalszego rozerwania? nie wiem ale na pewno gdybym nie była nacinana byłoby jeszcze gorzej, za 2 miesiące znów rodzę, nie wiem co będzie ale obawiam się że nacięcie będzie konieczne w celu zmniejszenia ryzyka rozerwania po szwach, boję się bardzo ale najważniejsze jest zdrowie dziecka, jak muszą - niech tną Odpowiedz Link Zgłoś
klaudynka79 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 17.05.08, 13:03 Witajcie!Moja druga coreczke urodzilam w Anglii.Porod byl niesamowity.Rodzilam w basenie i co mnie zdziwilo polozna nie naciela mi krocza.Zdziwilo mnie to poniewaz w Polsce mnie nacinano.Caly porod przebiegal super byly ze mna caly czas dwie polozne i maz,na wlasne zyczenie nie podano mi zadnych srodkow przeciwbolowych i sie ciesze bo jak tylko Emi przyszla na swiat czulam sie jak nowo narodzona.Na drugi dzien wyszlysmy do domu i nic mnie nie bolalo.Polecam porody w basenie. Odpowiedz Link Zgłoś
aluap Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 17.05.08, 23:31 Nawet jeśli nazwa akcji jest mało trafiona, to jestem za. Po pierwszym porodzie z powodu nacięcia tak cierpiałam, że nie chciałam mieć drugiego dziecka. Cóź, czas leczy rany... w sierpniu mam termin drugiego porodu. Nie planuję opłacania lekarza czy pielęgniarki, ale planuję powiedzieć im na początku, że bardzo mi zależy na tym, aby nie być naciętą i jestem gotowa współpracować mocno, żeby tego uniknąć. Plus chcę także powtórzyć zzo, tak jak przy poprzednim porodzie. Ogolę się w domu, lewatywy nie dam sobie zrobić,w momencie rozpoczęcia się porodu przestanę jeść i liczę na naturalne "wypróżnienie"... Zobaczymy, zo z tych zamierzeń uda mi się zrealizować, prawda jest taka, że jest się całkowicie zależnym od lekarza i położnej, ich umiejętności i dobrej woli, hasła "nie daj się naciąć" czy "znieczulenie for everybody" zderzają się z codzienną praktyką stosowaną w polskich szpitalach. To kwestia edukacji i chyba kolejnego pokolenia, a nie decyzji kobiet... Odpowiedz Link Zgłoś
kubuspietruszka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 23:08 w czasie porodu najpierw skóra pękła sama a żeby nie pogorszyć sprawy położna zrobiła małe nacięcie, oczywiście za moją zgodą. gdybym miała rodzić jeszcze raz chcialabym nacięcia od razu. to jakaś chora moda żeby nie nacinać - taka moda na naturalność. wyobraźcie sobie kawałek materiału - przecięty nożyczkami łatwo zszyć, ale jak się go rozerwie zszycie już nie będzie takie równe. a nie ma nic gorszego jak skóra zszyta na okrętkę ... każdemu polecam nacięcie Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 23:42 kubuspietruszka napisała: >to > jakaś chora moda żeby nie nacinać - taka moda na naturalność. >każdemu polecam > nacięcie co za kuriozum :o Odpowiedz Link Zgłoś
anders76 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 15:49 Nie daj sie "naciac", pozwol naciac swoje krocze. Jako lekarz (nie poloznik) widzialem wiele obszernych uszkodzen u nienacietych rodzacych, zwlaszcza poza Polska, gdzie moda na dyktowanie lekarzom postepowania istnieje juz wczesniej, wlasciwie powoli mija. Jezeli jakas rodzaca przepadkiem, cudem czy treningiem tak rozluzni krocze, ze nie widac ryzyka rozerwania tkanek to nikt nie bedzie jej nacinal. W tej fazie porodu trzeba tez myslec o dziecku, jest w tym momencie mocno niedotlenione i przedluzanie tego stanu nie jest dla niego korzystne. Kolejne skutki wyskakuja za lat paredziesiat w postaci wypadania na zewnatrz narzadow wewnetrznych, o wiele czestszy problem tam, gdzie kroczy sie nie nacina. No ale jak ktos nie chce lekarza sluchac to jest ok, byle by to odnotowac w histori choroby. A trenig miesni Kegla ze wszech miar polecam, takze dla poprawienia kontroli przy stosunku dla pozytku dla obu partnerow, tyle, ze taki trening przy rownoczesnym kreceniu kierownica w jadacym samochodzie moze jednak co nieco zaburzyc i myslenie i tor jazdy. Nie chcial bym byc "skeglowany" na jakims zakrecie. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 20:56 anders76 Ubawiła mnie twoja wypowiedź. Może zamiast pisać na forach poczytałbyś trochę literatury naukowej. Dobrze, że nie jesteś położnikiem, bo nie życzę żadnej kobiecie takiego zabawnego lekarza przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
denea Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 20.05.08, 08:00 Mało zabawna prowokacja nieudolnego trolla. Co do "skeglowania" na zakręcie to rzeczywiście, ciężarne powodują więcej wypadków niż pijacy i gó..arze, powszechnie to wiadomo O_O Odpowiedz Link Zgłoś
pepperann Kampania powinna być skierowana do połoznych!!!!!! 19.05.08, 17:06 Fakt faktem, w Polsce robi się częściej nacięcie krocza niż na Zachodzie. Ale kampania "nie daj się naciąć" to pomyłka! Oczywiście, jeśli da się uniknąć - lepiej unikać. Ale akcję powinno się kierować do lekarzy i położnych, uczyć, jak lepiej chronić krocze, jak oceniać ryzyko. A nie do kobiet "nie daj się naciąć". Chore! I co? Za wszelką cenę mają nie dać sobie zrobić cięcia? Ja sama miałam dobrą położną, robiłam ćwiczenia, żeby chronić krocze. W moim przypadku się nie udało. MIałam nacięcie, i bardzo dobrze! Rozmawiałam o ochronie krocza z położną przed potodem. W trakcie nikt mnie nie pytał, bo to nie jest moment na decyzje. TO nic strasznego. Lepsze jest na pewno cięcie niż niekontrolowane pęknięcie. Nie można takiego zabiegu przestawiać jako czegoś szkodliwego. To tylko straszy kobiety, zwłąszcza rodzące pierwszy raz. Równie dobrze można robić kampanię "Nie daj sobie zrobić cesarki", bo lepiej urodzić sn. Odpowiedz Link Zgłoś
auszrine Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 19.05.08, 21:12 pepperann napisała: >Równie dobrze można robić kampanię "Ni > e > daj sobie zrobić cesarki", bo lepiej urodzić sn. Jakby 90% pierworódek miało robione cesarki, to taka kampania byłaby bardzo potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
caline-czka78 Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 19.05.08, 22:05 Ta kampania ma na celu uswiadomic rodzace o skutkach zarowno naciecia jak i pekniecia.Ma przciwdzialac rutynowym nacieciom.Ja tak to rozumiem.a nie jak ktos tu ponizej pisze-"nie dac sie naciac za wszelka cene".Mysle ze doswiadczony/a poloznik wie co robic,zarowno dla zdowia matki jak i dziecka! Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 20.05.08, 16:46 pepperann napisała: > Fakt faktem, w Polsce robi się częściej nacięcie krocza niż na Zachodzie. Ale > kampania "nie daj się naciąć" to pomyłka! Oczywiście, jeśli da się uniknąć - > lepiej unikać. Ale akcję powinno się kierować do lekarzy i położnych, Ale jeśli kobiety nie będą głośno o tę ochrone krocza prosić, to żaden (albo prawie żaden) lekarz dobrowolnie, z własnej chęci nie dołoży sobie pracy. Prowadzenie porodu z nacięciem jest szybsze, niż takiego bez nacięcia. I po co męczyć się z pacjentką, jak można naciąć i wrócić do gabinetu, i się np. przespać, bo poród wypadł w dyżurze nocnym. Odpowiedz Link Zgłoś
linka4 czytam Was i jestem w szoku... 19.05.08, 22:25 bo ja to wogóle chyba rodziłam w jakims innym swiecie Był to bardzo dobry szpital położniczy w Krakowie. Nikt mnie nawet nie poinformował ze mnie nacina.Jakie parcie na krocze? Ja ledwie poczułam bole parte zostałam rozłożona na tym zasranym łózku i chlaśnięta. Przy drugim parciu ta flądra(która podobną położną jest) wsadziła we mnie obie ręce i wyjęła calego synka (nie dusił się nic mu nie groziło). Nie wiem co to znaczy rodzic główke, barki czy resztę.No ale niczemu się nie dziwię, w końcu nie dałam w łapę, a jej spieszyło sie do tych co dały i im musiała chronic krocze Odpowiedz Link Zgłoś
pani_krystynka No może w końcu ktoś z tym coś zrobi,ja więcej nie 20.05.08, 22:50 Tak miałam chronione krocze za tzw. opłatą-parę stów-dla mnie dużo tylko po to aby ochronić krocze. Dziecko było duże?. POza tym poród spieprzony ,bo położnej śpieszyło się- sztuczna oksytocyna,POCIĄGNIĘCIE ZA PĘPOWINĘ-przez co miałam znaczną utratę krwi. Nauczcie położne że nie wolno ciągnąć za pępowinę w czasie porodu- NIE WOLNO!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia pepowina 21.05.08, 14:37 > znaczną utratę krwi. Nauczcie położne że nie wolno ciągnąć za pępowinę w czasie > porodu- NIE WOLNO!!!!!!!! one to chyba powinny umiec w podrecznikach pisza to dużymi literami Odpowiedz Link Zgłoś
pieszczoszek5 Mam jeszcze propozycje 20.05.08, 23:15 Oczywiście ta kampania jest bardzo dobra. Może jeszcze kilka innych propozycji na kampanie,czyli co mi się nie podobało w czasie porodu. 1. Łapówka za ochronę krocza-300 złotych,konkretnie położna powiedziała mi że MUSZĘ zapłacić 3 stówy i tak niestety nie potrafiła do końca ochronić krocza,subtelne pęknięcie. NIE NACINANIE KROCZA POWSZECHNE. 2. NIE DLA SZTUCZNEJ OKSYTOCYNY. NIe chcę mieć podawanej sztucznej oksytocyny,bo położnej się śpieszy, mi nic ta sztuczna oksytocyna nie pomogła, tylko bardziej bolało. 3. NIE dla Ciągnięcia za pępowinę- BARDZO CZĘSTO SPOTYKANE- bo przecież położnej się śpieszy. Może fundacja zrobi coś ,uświadomi położne że nie wolno ciągnąć za pępowinę- NIESTETY BARDZO CZĘSTO się to zdarza- skutek znaczna utrata krwi, anemia i u mnie 3 woreczki krwi przetaczane po porodzie , bo położnej się śpieszyło i nie mogła poczekać na skurcz, choć ja powiedziałam że jeszcze nie, to ona: NO faktycznie- stara niedouczona pi... 4. NIE DLA ROZWALANIA łapskami SZYJKI MACICY-oj tak niestety,bolało ku..ko, potem infekcja i niewiem czy nie będzie to skutkowało negatywnie przy następnej ciąży ,bo niestety mam rozerwaną na końcu szyjkę u ujścia,-mogę to sama wyczuć palcami- jak kończy się pochwa i zaczyna szyjka-jest rozwalona -zamiast delikatnie zamknięta. Odpowiedz Link Zgłoś
lenatka Re: Mam jeszcze propozycje 21.05.08, 16:10 co to jest sztuczna oksytocyna??? Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Mam jeszcze propozycje 21.05.08, 19:12 lenatka napisała: > co to jest sztuczna oksytocyna??? Ta, którą dostaje się w kroplówce. To hormon syntetyczny, sztucznie wyprodukowany. Odpowiedz Link Zgłoś
waniliax Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 29.05.08, 14:42 Bardzo dobra akcja i bardzo potrzebna. Przejrzałam część wypowiedzi. Przy lekturze niektórych oczy otwierały mi się szeroko ze zdumienia. Nic dziwnego, że wciąż jest tak, jak jest, skoro wiele kobiet wciąż nie widzi nic złego w przedmiotowym ich traktowaniu przy porodzie. Cała akcja ma na celu nie tworzenie antagonizmów na linii personel medyczny - kobieta, ale uświadomienie, że kobieta ma prawo do bycia informowaną o możliwych zabiegach i decydowania o własnym ciele. Trzeba wreszcie odejść od tych wszystkich kłamstw, jakie się wciąż w Polsce powtarza. Od położnych wciąż można usłyszeć argumenty, które juz dawno zostały obalone przez badania naukowe. Wystarczy myśleć samodzielnie, żeby dostrzec niektóre absurdy (np. nacięcie jako ochrona przed pęknięciem). Przeanalizujcie wyniki tych badań - wiele kobiet ma "fundowane" obrażenia co najmniej nie mniejsze, niż miałyby bez nacięcia. To tak, jakby wyrywać każdy ząb, który zaczyna się psuć, bo przecież w przyszłości może się on stać źródłem zakażenia organizmu - tu nikt nie ma chyba wątpliwości, że to idiotyzm. Idąc tym tropem argumentowania, nie powinno się wykonywać wielu zabiegów, które mogą powodować poważne powikłania u kilku- kilkunastu procent pacjentów, a mimo ryzyka jednak wykorzystuje się szanse. Czy wyobrażacie sobie, aby dentysta wyrwał Wam ząb nie pytając wcześniej o zgodę? Aby fryzjer/ka ścięła włosy bez wcześniejszego uzgodnienia warunków z klientem? Takich przykładów można mnożyć tysiące i w każdym z nich nikt nie będzie miał ŻADNYCH wątplwiości, do kogo należy decyzja i to bez obowiązku tłumaczenia się z niej. Jest dla mnie sprawą niepojętą, że pesonel medyczny przyznaje sobie prawo do podejmowania decyzji za a nawet wbrew rodzącej (naturalnie wyłączając przypadki ratowania życia). Właśnie to trzeba jak najszybciej zmienić. Znacie jakieś inne okoliczności, w których wykonuje się jakiekolwiek zabiegi bez poinformowania o nich pacjenta i bez uzyskania jego zgody !??? Ja nie... p.s. Ja przy porodzie powiedziałam, że nie zgadzam się na nacięcie, a mimo to zostałam nacięta. Nikt nawet nie próbował ze mną rozmawiać na ten temat. Za bardzo im się chyba spieszyło. Czułam się, jak na jakimś wyścigu i zanim zdążyłam zapanować nad wygenerowanym przez lekarza chaosem, kiedy słyszałam tylko, że mam przeć, było już po nacięciu (tak, tak, wytrzymali jakieś 10 minut, a potem już się zniecierpliwili). Nacięcie bolało potwornie, na dwa razy, szycie trwało godzinę, gojenie z komplikacjami 6 tygodni. Po 1,5 roku blizna wciąż jest bolesna. Nikt mi nie wytłumaczy, że w takich okolicznościach to było coś, co miało mnie przed czymkolwiek uratować. Nadmienię, że z dzieckiem było wszystko w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
daniem Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 01.06.08, 13:17 skoro część lekarzy i położnych nie chce się dokształacać to niestety pacjentki muszą im o tym przypominać i walczyć o swoje prawa. Dla personelu pacjent zgadzający się na wszystko jest najlepszy i współpracuje wg nich. Kampania rodzić po ludzku ma bardzo duży sens bo dzięki niej i kobietom (znającym swoje prawa) mamy teraz porody rodzinne, odwiedziny, intymność, brak lewaty, golenia itp. To jest fakt. Jak pomyśle jak rodziły nasze mamy to mnie szlak trafia i to jest jedna z przyczyn żadkich odwiedzin ginekologów tych kobiet obecnie. Na nic zdają sie akcje typu cytologia , raka szyjki macicy itd Wracając do tematu. Obecnie kobieta nie może wypierac dziecka w pozycji jakiej jest jej wygodnie tylko jak wygodnie personelowi. Pekniecia krocza zdarzaja sie najcześciej jak kobiety rodzą na plecach. wystarczy popatrzeć na statystyki. We wszystkich dziedzinach "nieznajomość prawa szkodzi" Odpowiedz Link Zgłoś
berna_dette Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.06.08, 15:40 Chciałam powiedzieć że akcja nie daj sie naciąć jest również kierowana do położnych i lekarzy, a nie tylko po to by zbuntować pacjentki. Moim zdaniem jesli są dowody że nacięcie krocza RUTYNOWE- bez uzasadnienia medycznego, jest szkodliwe, to znaczy że tak jest naprawdę i trzeba to zmienić. Po co 80% kobiet ma tak cierpieć po porodzie? Bo połoznym sie spieszy?? Odpowiedz Link Zgłoś
lonka100 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.06.08, 18:41 Nie rozumiem tak do końca tego szumu o nacinanie. Urodziłam dziecko, cięto mnie w czasie skurczu więc i tak nie boli. Szybkie szycie, po 10 dniach wyjeto mi szwy i po sprawie. Moja koleżanka jest bardzo oczytana i swiadoma własnych praw. Powiedziała kategorycznie że nie wolno Jej nacinać i zrobi syf jak Ją potną. Teraz sama przyznaje że położna walczyła żeby nie popękała ale nic z tego. Goiła się o tydzień dłużej niż ja i mówi, że po prostu popełniła błąd. Naczytała się mądrych dziewczyn, takich które nigdy nie rodziły i wszystko wiedzą i miała. Przeprosiła położną za swoja głupotę i zpodkulonym ogonem wróciła do domu. Kobiety teraz robią zbyt dużo szumu wokół porodu. Pewnie, że żadna z nas nie chce być traktowana jak zwierzę, olewana i popychana bo to skandal ale poród to poród. Od zarania dziejów mówi sie że to największy ból na świecie ale też najpiękniejszy dla kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
waniliax Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.06.08, 12:16 Mnie nacięto na dwa razy, choć powiedziałam, że tego nie chcę, na dodatek nie w czasie skurczu (tak się personelowi spieszyło, że mieli gdzieś, czy mam skurcze, czy nie) i bolało potwornie (z samej II fazy porodu, to jedyny ból, jaki mnie spotkał). Przy nacięciu zrobił się krwiak. Zszywali mnie godzinę, co nie należało do przyjemności. Straciłam sporo krwi. Po porodzie miałam problemy z chodzeniem, o siedzeniu nawet nie wspominając. Goiło się 6 tygodni z komplikacjami (miałam problemy z zajmowaniem się dzieckiem). Teraz, półtora roku po porodzie, blizna jest wciąż bolesna. Nie było wskazań medycznych do wykonania nacięcia. Zostało ono wykonane bezprawnie, wbrew mojej woli. Podsumowując - nie wyciągaj wniosków na podstawie dwóch przypadków. Mów za siebie. Każdy ma prawo decydować o sobie osobiście i zgodnie z własnymi przekonaniami i wiedzą. Pęka się tyle, ile trzeba, a nacięcie jest takie, jakie zrobią. Przy tym jest ogromne prawdopodobieństwo, że obrażenia po nacięciu będą zdecydowanie większe, niż w przypadku braku ingerencji. Jak na razie jak ktoś chce być nacięty, to nie ma z tym żadnego problemu, ale równie dobrze można sobie wszytkie zęby dotknięte przez próchnicę powyrywać, żeby przypadkiem nie doszło kiedyś do stanu zapalnego (tak, tak, różnica jest tylko w czasie, w jakim się to może zdarzyć). Odpowiedz Link Zgłoś