Dodaj do ulubionych

kampania "nie daj sie NACIĄĆ"

07.05.08, 20:22
www.rodzicpoludzku.pl/akcja/index.php
Obserwuj wątek
    • madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 21:40
      Taka kampania robi więcej złego niż dobrego. To, czy nacięcie jest konieczne
      powinien ocenić lekarz, a nie rodząca. Osobiście uważam, że lepiej zostać
      naciętą, niż drastycznie popękać.
      • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:03
        madzik744 napisała:

        > Taka kampania robi więcej złego niż dobrego. To, czy nacięcie jest konieczne
        > powinien ocenić lekarz, a nie rodząca. Osobiście uważam, że lepiej zostać
        > naciętą, niż drastycznie popękać.

        No właśnie ta kampania DLATEGO jest potrzebna!
        żeby uświadomić madzik744, że lekarz nie są wszystkowiedzący. Jeszcze sto lat temu lekarze byli przekonani, że kobieca macica wędruje po ciele, a edukacja kobiet prowadzi do ich bezpłodności.
        Lekarze to też ludzie i też się mylą, są niedouczeni, itp.
        Nie pozwól się z tego powodu okaleczyć!
        • tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 00:24
          o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki
          na krocze przy wypieraniu dziecka... możan wyłącznie wizualnie
          określić czy pęknie czy nie... ale nigdy nie da się określić jak
          bardzo pęknie.. poza tym nacina się również ze względu na dziecko...
          OBOWIĄZKOWO należy naciąć kobietę rodzącą przedwcześnie np 25 tydz
          mimo, że dziecko jest bardzo małe... ale nie wolno mu stwarzać
          dodatkowych trudności do pokonania...
          gdyby pacjentka powiedziała mi, że absolutnie nie życzy sobie
          nacięcia i woli popękać... kazałabym sobie to wpisać i popisać
          czytelnie imieniem nazwiskiem i datą w historii choroby... z
          adnotacją, że przy pęknięci III i IV stopnia nie będzie sobie
          rościła odszkodowania... wtedy proszę bardzo... inaczej naprawdę nie
          ja muszę przyjmować ten poród... jak wie lepiej jak należy prowadzić
          poród niech mnie nauczy i pokaze...
          • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 03:34
            A czy prawdą jest to, co przeczytałam, że pęknięcia 3 i 4 stopnia w większości
            występują jako powikłania właśnie nacięcia krocza. Czy prawda jest, że pęknięcia
            owe nie zdarzają się prawie nigdy jeśli rodząca jest w pozycji wertykalnej? Co o
            tym sadzisz?
            Czy w swojej pracy na codzień chronisz krocze i ile zdarzyło ci się razy żeby
            twoja pacjentka pękła poważnie pomimo pozycji wertykalnej i ochrony krocza?
            • tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:07
              widziałam w swojej krótkiej praktyce 4 letniej na sali porodowej
              koszmarne pęknięcia III i IV st w pozycjach wertykalnych przy
              porodzie na ochronę...
              dobrze nacięte krocze nigdy nie pęknie dalej... i nie jest prawdą,
              że pęknięcie III I IV st jest powikłaniem nacięcia... jestt
              powikłaniem porodu na ochronę, który został źle prowadzony - bo
              koniecznie położna chciała ochrtonić krocxzę, którego ochronić się
              nie dało, lub poród postępował zbyt szybko...
              • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:58
                Tygrysiątko, doszukałam się gdzie, czytałam o tych powikłaniach w postaci
                pęknięć 3 i 4 stopnia po nacięciusmile Jest to broszura FRPL “Naciecie krocza –
                konieczność czy rutyna?” rozdział pt. “Rutynowe nacięcie krocza nie jest
                ochroną”. Co sądzisz o wynikach badań, które zostały przedstawione w tym
                rozdziale? Czy Twoje doświadczenie w żadnym razie nie potwierdza teorii z tej
                broszury? Czy masz dostęp do jakichś nowszych badań, które podważają teorie
                przedstawione w w tej broszurce? Wiem, że jestem potwornie upierdliwa, ale
                interesuje mnie Twoje zdanie jako profesjonalistki.
              • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:15
                tygrysiatko1 napisała:

                > widziałam w swojej krótkiej praktyce 4 letniej na sali porodowej
                > koszmarne pęknięcia III i IV st w pozycjach wertykalnych przy
                > porodzie na ochronę...
                > dobrze nacięte krocze nigdy nie pęknie dalej... i nie jest prawdą,
                > że pęknięcie III I IV st jest powikłaniem nacięcia... jestt
                > powikłaniem porodu na ochronę, który został źle prowadzony - bo
                > koniecznie położna chciała ochrtonić krocxzę, którego ochronić się
                > nie dało, lub poród postępował zbyt szybko...

                Wiesz co,w takie bajki to Ci nie uwierzę! Czytałam wypowiedzi położnych z
                wieloletnią praktyką,które odebrały tysiące porodów i które robią wszystko,żeby
                krocze ochronić no i mówią zupełnie co innego niż Ty!!!!!
                Już naprawde nie wspomne,że w Anglii w szpitalu w którym rodziłam też słyszałam
                co innego niż twoje brednie!!!!
                • tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 00:52
                  no osatecznie to Ty a Nie ja ukończyłaś Akademię medyczną... na
                  pewno wiesz lepiej...
                  radzę uważać na słowa i nie obrażać innych...
          • pinezka82 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 09:52
            A ja będąc Twoją pacjentką poprosiłabym Cię o podpisanie czytelnie imieniem i nazwiskiem oświadczenia, że zrobiłaś wszystko, żeby moje krocze ochronić. Jak sama powiedziałaś, to co się dzieje z kroczem można ocenić tylko wizualnie, a rodząco nie jest w stanie tego zrobić. Dlatego ma prawo ufać, że położna która kieruje nią podczas porodu zrobi wszystko, aby do nacięcia krocza nie doszło, jeśli taka jest wola rodzącej. Po to masz wiedzę, żeby korzystać z niej dla dobra kobiety, a nie przedkładać nad dobro rodzącej i dziecka swojej wygody czy też strachu, że któraś kobieta będzie od Ciebie dochodziła odszkodowania za Twoje błędy.
            Widać niestety, że nawet w młodym pokoleniu położnych stosunek do pacjentki pozostaje taki jak dotychczas. I to jest prawdziwa tragedia, a nie to że kobiety są bardziej świadome swoich praw i że coraz więcej wiedzą o fizjologii porodu, a w konsekwencji pytają i podważają rutynowe decyzje personelu medycznego. A tam, gdzie nacięcie jest konieczne każda kobieta ma prawo wiedzieć, że zostaje ono wykonane i dlaczego. I to położna powinna umieć wyjaśnić zasadność decyzji o nacięciu, a nie kobieta swojej prośby o nienacinanie.
            • tygrysiatko1 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:12
              ja akurat jestem "wychowana" przez takie położne sali porodowej,
              które nacinają wyłącznie wtedy kiedy trzeba... a kiedy można to
              rodzą na ochronę... ale nic na siłe...
              to jest jeden moment w którym decyduje się albo nacinam, albo uda
              się ne naciąć... w momencie kiedy główka napiera na krocze... jeżeli
              jest ono bardzo mocno napięte, cieniutkie i bieleje trzeba naciąć...
              jeżeli nie można nie, ale moemnt porodu głóki nie jest jedynym
              momentem, w którym krocze może pęknąć... dużo większym "zagrożeniem"
              jest moment rodzenia barków i to w tym momencie właśnie dochodzin do
              dużych pęknięć, jeżeli barki są szerokie i rodzą się zbyt szybko
              • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:34
                No, skoro staracie sie nie nacinac i chronicie krocze, to znaczy, ze nie robicie
                tego zabiegu rutynowo ale w wielu szpitalch niestety naciecie jest zachwalane
                jako dobre rozwiazanie dla kazdej kobiety, wiem to z rekonesansu
                przedporodowego. Wskazuja na to tez statystyki i to przeciw takim prktykom jest
                ta kampania skierowana.
                A co do tych pekniec 3 i 4 stopnia w pozycjach wertykalnych to czy duzo ich
                widzialas? Mam nadzieje, ze niewiele ich bylo. Kiedy ja szukalam szpitala, to
                trafilam na jeden szpital i dom narodzin, gdzie polozne, mlode dziewczyny,
                poinformowaly mnie, ze u nich naciecie robi sie bardzo rzadko i powazniejsze
                pekniecia zdarzaja sie tez niezwykle rzadko i zachecaja do rodzenia w pionie. Z
                tym ze tam to bylo zalecenie odgorne i sam ordynator byl przeciwny rodzeniu z
                nogami na podporkach. Kobietom nie mogacym sie utrzymac w pionie proponuja tam
                krzeselko a dopiero w ostatecznosci loze.
              • pinezka82 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:35
                No to nie rozumiem Twojego powyższego postu.
                Przecież ta kampania dotyczy właśnie rutynowego nacięcia krocza. Każdy kto zadał sobie choć trochę trudu, żeby o tym poczytać wie, że czasami nie ma innego wyjścia i dla dobra kobiety krocze jest nacinane.
                W tej kampanii chodzi o to, żeby uświadomić kobietom, że mają prawo poprosić położną o ochronę krocza, bo w większości wypadków jest to możliwe, a położne wiedzą jak to zrobić (w odróżnieniu od większości rodzących, które po prostu nie chcą być nacięte i trzeba to uszanować dopóki nie ma wskazań do nacięcia).
                Osobiście nie odbieram tej kampanii jako histerycznej i uważam, że dobrze służy sprawie. Przecież położna też pewnie czerpie większą satysfakcję z porodu, z którego rodząca była zadowolona.
          • gonia28b oczywiście, łatwiej zastraszyć... 08.05.08, 10:17
            niż podjąć jakąkolwiek próbę ochrony krocza, a później się kobita
            męczy z gojeniem rany - co za problem...

            a rodzić bez nacinania krocza się DA
            w wątku, którego link podaję poniżej mamy bardzo wiele przykładów,
            a dla mnie osobiście najlepszym przykładem jest moja własna Mama...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10810025
          • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:25
            tygrysiatko1 napisała:

            > o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki
            > na krocze przy wypieraniu dziecka...
            To fajnie, bo akurat w większości polskich szpitali o tym czy naciąć decyduje się przy pytaniu "czy to pierwszy poród?"
            • jola7117 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:54
              Cała akcja "Rodzić po ludzku" to moim zdaniem, tylko "bicie piany". Szpitale przepełnione, rodzące często są odsyłane do innych szpitali,
              Sal do porodów rodzinnych jak na lekarstwo- najczęściej zajęte przy takim nawale pacjentek. Akcja tej fundacji "Rodzić po..." przynosi tylko dane statystyczne liczbowe! Moim zdaniem ta kampania :" nie daj się naciąć" też da takie same rezultaty.
              Jestem w trzeciej ciąży. Nie spotkałam na swojej drodze położnych, które chciałyby mi zaszkodzić, czy które byłyby dla mnie złośliwe.
              To trudny i odpowiedzialny zawód, a głaskanie po główce i pozwolenie na przejęcie całkowitej inicjatywy przez rodzącą to byłby duży błąd.
              Położne może nie rodzą w chwili, gdy są przy nas, ale ich doświadczenie jest o klasy(!) wyżej niż nasza wiedza z internetu, czy opowieści koleżanek, czy mam. Ja nie powiem czy macie się naciąć, czy nie! Ja na pewno o to poproszę (niech nawet nie próbują mnie nie nacinać). Chcę aby mięśnie mojej pochwy nie były w wieku 50 lat sflaczałe i nie chcę wtedy szukać chirurga plastyka. A nacięcia się wcale nie czuje.
              Proponuję zmienić kampanię na inną z nazwą: "Więcej szpitali położniczych, bo jest nas więcej niż 50 lat temu!"
              • cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:03
                Co więcej Fundacja - powinna głwonie łsuchac nas kobiet, bo skoro
                działa na rzecz kobiet..natomiast mam wrażenie, że osoby tam
                pracujące kręcą się we wlasnym sosie, słuchając tylko siebie,
                położnych i WHO. A to za mało!! Przykro mi ale poród po ludzku
                powinien być zdefiniowany przez rodzące! zzo! - podstawa - podstawa.
                Dla każdej rodzącej. A tu pierdóła nacięcie krocza..przykro m i, ale
                dla mnie poród po ludzku to także cesarka..i dla wielu kobiet także,
                co już fundacja nie bierze pod uwage. Chodzi o to, żę będąc świadomą
                kobietą z pełnią praw chcę sama decydować o rodzaju porodu, nawet za
                opłatą, idę do szpitala - płacę dostaje f-re, mam cc - co jest dla
                mnei wyborem i porodem po ludzku. A nie hipokryzja, która panuje,
                wszyscy mówią nie cc na życzenie, a klepią je w szpitalach za
                kasę/koperty....Ale podstawą powinno być zzo do pn.
                • pillow-book Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:35
                  A posłuchaj kochanieńka opowieści o tym jak rodziła Twoja mama, chyba, że miałą
                  szczęście i nie była przedmiotem tylko podmiotem, jak Ty leżałaś na sali
                  noworodków, jak w latach 70tych opisywano wyższość mieszanki nad mlekiem matki i
                  tak dalej i tak dalej... Poczytaj i na tym forum, że na usg w Bródnowskim trzeba
                  mieć własny ręcznik jednorazowy... to są rzeczy, o które "walczy" fundacja, żeby
                  kobieta miała komfort przynajmniej podstawowy, żeby mogła być ze swoim dzieckiem
                  zaraz po jego urodzeniu, żeby coś takiego jak jednorazowy ręcznik po usg był
                  standardem, żeby poród przestał być traktowany jako choroba a kobieta rodząca
                  jako pacjentka.

                  Dzięki akcji "Rodzić po ludzku" naprawdę wiele się zmieniło w polskich
                  szpitalach acz baaardzo nam jeszcze daleko do tego co dzieje się na przykład w
                  Holandii (piszę o Nederlandach bo stamtąd mam doświadczenia położnicze-szpitalne).

                  Jeśli uważasz, że swobodny dostęp do cesarki jest tak samo ważny jak możliwość
                  przyjęcia dowolnej pozycji podczas porodu fizjologicznego to dlaczego nie
                  założysz własnej fundacji w tym temacie? Cesarka jest bardzo poważną ingerencją
                  w ciało kobiety, koszmarną traumą dla dziecka, może powodować wiele powikłań
                  także już w dorosłym życiu dziecka a także utrudnia nawiązanie kontaktu z
                  dzieckiem - wybuch miłości przychodzi troszkę później, częściej pojawia się
                  depresja poporodowa. To nie jest reguła oczywiście... Ale wydaje mi się, że nie
                  bez powodu wszystkie ssaki rodzą tak jak rodzą. A mu przecież też jesteśmy
                  ssakamismile

                  (nie piszę o przypadkach wymagających interwencji medycznej tylko o prawidłowej
                  ciąży fizjologicznej i takim porodzie)

                  Co do zzo - zgadzam się, że kobieta powinna mieć możliwość wyboru, nie tylko
                  tego czy będzie miała znieczulenie czy nie ale także jakie to będzie
                  znieczulenie - czy farmakologiczne i jeśli tak to jakie, czy akupunktura czy
                  hipnoza... O to warto powalczyć ale wydaje mi się, że z NFZem, który jak na
                  razie nie chce znieczuleń refundować.
              • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:17
                Nacięcie nie pomoże uniknąć sflaczenia pochwy bo i jak skoro się je wykonuje w
                maksymalnym rozciągnięciu. Masz mięśnie w środku to je trzeba ćwiczyć tak samo
                jak brzuch i tyłek żeby nie wisiały.
              • mamabe2 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 23.05.08, 13:27
                Całkowicie się zgadzam, dla mnie ta cała fundacja to
                ściema...Zamiast zając sie warunkami porodu, tym żeby sala 1 osobowa
                była standardem to o nacięciu krocza... i co ciekawe wtóruja temu
                pomysłowi położne z zelaznej. W grudniu 2006 rodziłam tam swoje
                pierwsze dziecko, płacąc słone pieniądze za sale i znieczulenie, ale
                nikt nie pytał mnie o pozycję do porodu ani o nacięcie , no może
                jakbym miała zapłaconą położną....
                • imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 23.05.08, 14:23
                  mamabe2 napisała:

                  > Całkowicie się zgadzam, dla mnie ta cała fundacja to
                  > ściema...Zamiast zając sie warunkami porodu, tym żeby sala 1 osobowa
                  > była standardem to o nacięciu krocza... i

                  Moze zamiast krytykować, najpierw zapoznałabyś się z działalnością Fundacji która w zasadzie w całości dotyczy warunków porodu... akurat to, ze jednoosobowa sala to warunek poszanowania intymności i że powinna być standardem, jest często przez działaczki Fundacji powtarzane
                • titta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 16.06.08, 16:02
                  Sama sobie przeczysz. Poza tym, choc sala jednoosobowa powinna byc
                  standardem, to czesto rozbija sie to o koszty (niedofinansowanie
                  szpitali). Wybor pozycji kosztuje jedynie odrobine dobrej woli, a
                  znaczaca podnosi komfort.
              • rayon_de_soleil Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 03.06.08, 15:46
                Z tym nacinaniem to jest chyba różnie, myślę, że położne starają się
                nie nacinać, ale nie zawsze tak można.
                Z kolei pisanie o tym, że lepiej trochę popękać niż nacinać chyba
                nie do końca jest prawdą. Moja babcia rodziła trzy razy, nie była
                nacinana. I nby wszystko w porządku, ale stopniowo zaczęły się u
                niej pojawiać problemy z wypadaniem macicy. To był poważny problem,
                usunięto jej macicę, bo inaczej nie można było temu zaradzić.
                • dynema Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 04.06.08, 00:26
                  Wlasnie dlatego jest ta kampania, bo poloznie sie czesto nie
                  staraja.

                  Juz to padlo, ale powtorze : czym sie rozni krocze Polek od krocza
                  Angielek? Dlaczego u nas jest to 80% a u nich 20%?

                  Wypadanie macicy ma niewiele wspolnego z przebiegiem porodu( poza
                  drastycznymi przypadkami gdzie nastapilo glebokie naciecie lub
                  glebokie pekniecie) tylko z samym faktem kilku miesiecy przeciezen
                  wywolanych ciaza. Olbrzymia role graja uwarunkowania genetyczne,
                  cwiczenia miesni i aktywnosc fizyczna.

                  Byl kiedys watek - mozesz go wyszukac- pisaly osoby ktore nie byly
                  nacinane( co jest absolutnym standardem w cywilizowanych krajach
                  swiata) i na kilkaset wypowiedzi byla tylko 1 negatywna. Tak wiec
                  nie strasz ludzi bo jeszcze w wyniku twoich wypowiedzi ktos zostanie
                  okaleczony.

                  A moze niech wszystkie noworodki maja usuwany wyrostek przy
                  urodzeniu, bo ktos mial ciotke co mu na zapalenie wyrostka zmarla? A
                  pozniej wyrwijmy wszystkie zeby stale, bo znasz kogos kto mial
                  zapalenie mozgu od prochnicy? Odpowiedz mi dlaczego by nie?
                  • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:14
                    Jednak chyba wypadanie macicy nie jest związane z ciążą i porodem (a przynaniej
                    nie bezpośrednio), bo zakonnicom tak samo czesto wypada narzd rodny jak kobietom
                    ktore rodziły.
          • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:11
            tygrysiatko1 napisała:

            > o tym czy naciąć czy nie dyecyduje się w momencie napierania główki
            > na krocze przy wypieraniu dziecka... możan wyłącznie wizualnie
            > określić czy pęknie czy nie... ale nigdy nie da się określić jak
            > bardzo pęknie.. poza tym nacina się również ze względu na dziecko...
            > OBOWIĄZKOWO należy naciąć kobietę rodzącą przedwcześnie np 25 tydz
            > mimo, że dziecko jest bardzo małe... ale nie wolno mu stwarzać
            > dodatkowych trudności do pokonania...
            > gdyby pacjentka powiedziała mi, że absolutnie nie życzy sobie
            > nacięcia i woli popękać... kazałabym sobie to wpisać i popisać
            > czytelnie imieniem nazwiskiem i datą w historii choroby... z
            > adnotacją, że przy pęknięci III i IV stopnia nie będzie sobie
            > rościła odszkodowania... wtedy proszę bardzo... inaczej naprawdę nie
            > ja muszę przyjmować ten poród... jak wie lepiej jak należy prowadzić
            > poród niech mnie nauczy i pokaze...



            Ja mam bardzo wąskie biodra...powiedziałabym nawet,że bioder nie mam,przed
            porodem powiedziałam,że nie chce być nacinana-chyba że bedzie to absolutną
            koniecznością-nikt mnie nie naciął ,pękłam,ale ok 2 godzin po porodzie sama się
            wykąpałam,siadałam,leżałam,tzn robiłam co chciałam bo tylko trochę odczuwałam
            ból!Rana mi sie bardzo szybko zagoiła,po ok tyg nie czułam prawie wogóle bólu.

            Moja znajoma,którą nacieli musiała korzystać z nadmuchiwanego kółeczka przez
            pierwsze 3 tyg zeby móc usiąść!!!!!A bioderek nie ma zbyt wąskich...
            Tylko różnica jest taka-ona rodziła w Polsce,gdzie w wiekszości szpitali(z tego
            co słyszę i czytam) położne i lekarze mają gdzieś rodzącą i jej krocze-robią tak
            jak im jest wwygodnie!,a ja rodziłam w Anglii (i podkreślam mówie tylko i
            wyłacznie o swoim przypadku),no i tu położne robią wszystko żeby krocze
            ochronić,no i żeby kobieta rodząca czuła sie jak najlepiej bo to ona jet
            najważniejsza,a nie położna i lekarz.

            Pozdrawiam
          • wolanka79 potwierdzam 09.05.08, 21:18
            przeżyłam dwa porody i cieszę się, że zdecydowano się na nacięcie - inaczej
            pękłoby wszytko co by mogło - na bank. Nie wyczuwałam tego za pierwszym razem,
            za drugim już tak, rozpierający, ostry i piekący ból pękającego krocza - gdyby
            położna mnie nie nacięła, pękłabym po bliźnie jeszcze bardziej.
            • agah80 Re: potwierdzam 18.05.08, 11:56
              Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu poczułam ulgę, bo
              parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim brzuchu...
              Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był ułamek sekundy
              i zupełnie nie bolało.
              • forum0wicz Re: potwierdzam 27.06.08, 08:20
                agah80 napisała:

                > Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu
                poczułam ulgę, bo
                > parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim
                brzuchu...
                > Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był
                ułamek sekundy
                > i zupełnie nie bolało.

                O to, to - żona miała szybki i gwałtowny poród, który wstrzymał się
                w najbardziej newralgicznym momencie, kiedy główka córki utknęła w
                grogach rodnych. Jak zobaczyłem położną podchodzącą z nożyczkami, to
                ja się bardziej wystraszyłem niz żona, która dzięki temu "w końcu"
                wydała na świat córeczkę. żona nie czuła _absolutnie_nic_, ślad ma
                kilka milimetrów długości i ok 1 mm szerokości i prawie w ogole go
                nie widać i nie czuć. Rzeczywiście, podczas pierwszych zbliżeń po
                porodzie lekko "ciągnęło", ale po kilku tygodniach minęło.

                Moja babcie przy drugim dziecku popękała cała i ma problemy do
                dzisiaj. Teściowej, która popękała również, funkcjonalność i kształt
                przywróciły dopiero dwie operacje. Zatem ostrożnie z tym potępianiem
                cięcia na zasadzie nie bo nie.
                • berna_dette Re: potwierdzam 27.06.08, 08:50
                  forum0wicz napisał:

                  > agah80 napisała:
                  >
                  > > Ja mam takie same odczucia po pierwszym porodzie. Po nacięciu
                  > poczułam ulgę, bo
                  > > parłam już od dłuższego czasu, a Kubuś leżał chwilę po tym na moim
                  > brzuchu...
                  > > Szybko się zagoiło, po tygodniu już o tym nie pamiętałam. To był
                  > ułamek sekundy
                  > > i zupełnie nie bolało.
                  >
                  > O to, to - żona miała szybki i gwałtowny poród, który wstrzymał się
                  > w najbardziej newralgicznym momencie, kiedy główka córki utknęła w
                  > grogach rodnych. Jak zobaczyłem położną podchodzącą z nożyczkami, to
                  > ja się bardziej wystraszyłem niz żona, która dzięki temu "w końcu"
                  > wydała na świat córeczkę..
                  >

                  A w jakiej pozycji parła Twoja żona? Idę w zakład o stówe że na leżąco. A gdyby
                  np parła w kucki to żadne nacięcie nie byłoby potrzebne, bo wtedy kobieta
                  praktycznie nie musi przec, dziecko samo powoli się wydostaje(siła grawitacji)

                • gonia28b Re: potwierdzam 27.06.08, 09:36
                  spokojnie
                  przede wszystkim nie chodzi tu, żeby nie nacinać BO NIE
                  ale chodzi o to, że w wilu przypadkach jest to rzeczywiście
                  nadużywana procedura.
                  w mojej rodzinie są przykłady kobiet, które rodziły bez nacięcia:
                  moja babcia (4-krotna mama) i moja mama (2-krotna mama) i nie miały
                  żadnych problemów.
                  ja natomiast za dobrze pamiętam ból po nacięciu, który towarzyszył
                  jeszcze przez dobrych kilka miesięcy od narodzin mojego synka.
            • elve Re: potwierdzam 19.05.08, 23:10
              dobre! jesteś pewna że by pękło!
              wcale nie możesz być tego pewna.
              jestem po dwóch porodach. w trakcie obu bardzo piekło mnie krocze, właśnie jakby
              miało pęknąć. przy obu nie byłam jednak nacinana. miałam pęknięcia pierwszego
              stopnia, od początku mogłam normalnie siadać i się poruszać. zagoiły się szybko
              i bez śladu!
          • emigrantka34 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 15:29
            Tutaj we Francji, gdzie rodzilam, polozna decyduje w momencie
            napierania glowki, czy glowka da rade przejsc, czy nie. U mnie obyla
            sie prawie bez naciecia, krocze praktycznie nie peklo, a dziecko
            przeszlo prawie idealnie. Mialam jeden malutki szew, ktory rozpuscil
            sie po 10 dniach. Prawie w ogole nic mnie nie bolalo i nie mialam
            problemow ani z siedzeniem, ani z chodzeniem.
          • bassus Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 20.05.08, 22:50
            NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA RUTYNOWEGO NACINANIA KROCZA!,
            jedynie jego zblednięcie może to sugerować,
            a i wtedy specjalista wie, że nie od razu należy nacinać...

            Tygrysiątko - powtarzasz to czego Cię nauczyły dinozaury - nie
            obwiniam Cię.. - stąd kampania, żeby uświadomić jak jest naprawdę.

            Spójrz na Szwecję - tam się praktycznie nigdy nie nacina krocza.

            Wiesz w czym tkwi przyczyna?

            Po prostu wolicie, żeby kobieta rodziła w pozycji na plecach,
            bo jest Wam wygodniej.. po kilku godzinach ciało cierpnie, krew
            odpływa.. w tej pozycji rozwarcie krocza jest o ok. 30% mniejsze niż
            w pozycji np. kolankowo-łokciowej.. w takiej sytuacji krocze blednie
            i faktycznie "nie ma" innej rady niż naciąć.

            Należy przy tym wiedzieć, że rana cięta (o dziwo) goi się dłużej i
            gorzej niż rana "naturalna", powikłań jest cała masa, że nie wspomnę
            źle nałożone szwy, złe szycie itd.

            Znam kilka położnych i na szczęście tylko jedna podzieliłaby Twoje
            zdanie, ale to jest maszyna do rodzenia, do której nie życzę żadnej
            kobiecie trafić - również Tobie Tygrysiątko

            Skoro już się rozwinął temat przytoczę kilka spraw, które mogą się
            przydać kobietom w ciąży podczas porodu (np. mojej żonie).

            Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia "Poród nie jest chorobą"
            1985rok.
            (proszę zwrócić uwagę na datę.. stąd wniosek, że większość szpitali
            jest opóźniona w rozwoju i wiedzy o jakieś 20 lat):

            1. Szpitale powinny ogłaszać własne dane statystyczne dotyczące
            porodów (np. cięć cesarskich itd.)

            2. Dobre psychiczne samopoczucie matki powinno być zapewnione nie
            tylko poprzez obecność przy porodzie wybranej przez nią osoby, ale
            też poprzez umożliwienie swobodnego przyjmowania wizyt przez matkę
            po porodzie.

            3. Noworodek powinien pozostać z matką (kolonizowanie bakteriami
            matki, a nie szpitala), o ile pozwala na to stan zdrowia obojga.
            Prowadzenie obserwacji (np. APGAR - wzrokowo!) zdrowego noworodka
            nie uzasadnia oddzielenia dziecka od matki.

            4. Karmienie piersią powinno być podjęte natychmiast(!) po porodzie,
            jeszcze przed opuszczeniem przez matkę sali porodowej (pierwsze
            karmienie - 4ml. siara - z przeciwciałami)

            5. W krajach, w których jest najniższy odsetek śmierci
            okołoporodowej, odsetek cesarskich cięć wynosi mniej niż 10%. W
            żadnym rejonie geograficznym odsetek cesarskich cięć nie powinien
            przekraczać 10-15%.

            6. Brak jest dowodów na konieczność wykonywania cięcia cesarskiego
            po wcześniejszym cięciu w poprzecznie dolnym odcinku. W takich
            przypadkach poród powinien odbywać się drogą naturalną, o ile
            możliwe jest udzielenie, w razie potrzeby, natychmiastowej pomocy
            chirurgicznej.

            7. Nie ma dowodów na to, że rutynowe, elektroniczne monitorowanie
            (KTG) płodu podczas porodu ma pozytywny wpływ na jego wynik.
            Monitorowanie powinno się wykonywać tylko w starannie
            wyselekcjonowanych przypadkach (związanych z wysokim
            prawdopodobieństwem śmiertelności okołoporodowej), oraz przy
            porodach indukowanych.

            8. Nie ma żadnych wskazań usuwania owłosienia łonowego i do
            wykonywania lewatyw przed porodem.

            9. Podczas porodu kobiety nie powinny być układane w pozycji na
            wznak. Powinny być zachęcane do chodzenia w okresie rozwierania oraz
            swobodnie decydować jaką pozycję przyjąć w czasie wyłaniania się
            części przodującej.

            10. NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA DLA RUTYNOWEGO NACINANIA KROCZA!

            11. Nie powinno się indukować porodów dla wygody. W żadnym rejonie
            geograficznym odsetek porodów indukowanych nie powinien przekraczać
            10%.

            12. W trakcie porodu powinno się unikać podawania środków
            analgetycznych i anestetycznych, jeśli nie są one zalecane dla
            przeciwdziałania lub zapobiegania komplikacjom.

            13. Pęknięcie pęcherza płodowego jest oczekiwane w późnej fazie
            drugiego okresu porodu. Nie ma naukowego uzasadnienia dla
            rutynowego, wczesnego przebijania.

            To tylko niektóre z zaleceń WHO, ale warto o tym wiedzieć zanim
            poddamy się rutynowemu działaniu pracowników szpitali (którym nie
            zależy na naszej wygodzie, ale żeby jak najszybciej z nami skończyć).

            Mężczyznom również zalecam zapoznanie się z tematem, zwłaszcza, że
            to my powinniśmy przejąć inicjatywę podczas zmagań z położnymi i
            pielęgniarkami, kiedy te próbują coś nie po naszej myśli załatwić...
            ŻONY W TYM CZASIE POWINNY SIĘ JUŻ TYLKO RELAKSOWAĆ.. POWODZENIA !!!
      • imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:11
        Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na to, że kampania jest przeciwko RUTYNOWEMU
        stosowaniu nacięcia - czyli nieważne czy jest potrzeba, czy jej nie ma, tniemy.
        WHO, na podstawie badań naukowych uważa, że do 20% nacięć jest uzasadnione, a w
        POlsce jest ich co najmniej 80%.
        A co do wyższości nacięcia nad pęknięciem - nacięcie odpowiada pęknieciu II
        stopnia (czyli śluzówka, skóra i mięśnie), większość pęknieć przy porodach
        fizjologicznych to powierzchowne obrażenia śluzowki i skóry, bez naruszenia
        mieśni, a większość pęknięć III i IV stopnia to "prujące się" do odbytu nacięcia.
        • memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:35
          > WHO, na podstawie badań naukowych uważa, że do 20% nacięć jest uzasadnione, a w
          > POlsce jest ich co najmniej 80%.

          WHO uważa też, że nie powinno być wiecej niż 20% cc (a już tym bardziej nie cc
          na życzenie). Tylko nagle jakoś okazuje się, że te akurat zalecenia WHO są
          niezgodne z godnoscią, wolną wolą, prawem rodzącej do decyzji itd...
        • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:23
          Jakie prujące sie do odbytu?? Przecież nacina sie w strone pośladka. I ncina sie
          po to w zasadzie zeby nadac peknieciu kiernek - w inna strone niz odbyt.
      • mattula Rodziłam - Nie pękłam 11.06.08, 16:52
        Dziewczyny, nie znam sie na medycynie, ale rodziłam za granica. Pierwsze
        dziecko, długi poród, prawie 24 godziny. pełna swoboda ruchu i wybór pozycji, a
        jednak szło mi wolno. Więc, aby w koncu wypchac dziecko, byłam w pozycji
        półleżącej, pchałam pod kontrola położnej, dziecko wychodziło niemal cała
        ostatnia godzinę, owszem byłam umęczona .
        Ale efekt takiego porodu, ani draśnięcia. Jestem bardzo zadowolona z takiego
        przebiegu sprawy. Teraz przed drugim porodem, nie mam zamiaru dać sie naciąć na
        zapas!
        Pozdrawiam mamy ciężarne!!
      • titta do madzik774 16.06.08, 15:54
        Tylko, co jesli trafisz na lekarza, ktory wlasnie tak mysli jak
        ty: "lepiej naciac (prewencyjnie) niz popekac. Poza tym lekarzowi
        wygodniej, jak kobieta lezy na plecach, zostanie nacieta. Nie trzeba
        sie gimnastykowac, jest szybciej i wygodniej. Dla lekarza, nie dla
        kobiety...
    • elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:25
      pa_ra_no_ja!!!
      dla rozluznienia atmosfery powinni jeszcze zbierac e-maile od pan ktorym
      naciecie uratowalo dziecko od niedotlenienia...
      i dla rownowagi od tych ktore wcale takiej strasznej traumy z powodu naciecia
      nie mialy wink
      • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 03:50
        Elza nikt nie neguje, że nacięcie jest czasem potrzebne, w niektórych
        przypadkach jest błogosławieństwem ratującym zdrowie lub życie ale statystyki
        bezlitośnie pokazują, że jest to zabieg nadużywany i z tymi nadużyciami trzeba
        walczyć. Pozwolę się pokroić, jeżeli będzie potrzebowało tego moje dziecko. W
        pierwszym porodzie parłam ok. 1,5h a stan dziecka był dobry więc nacięcie w moim
        przypadku nie było konieczne ale w niewielu szpitalach czekaliby tyle czasu, aż
        spokojnie urodzę. Pękłam owszem ale niegroźnie. Za parę mcy znów będę rodzić i
        liczę, że znów uda mi się uniknąć nacięcia.
        A to że rzeczywiście większość kobiet traumy z powodu rutynowego nacięcia nie
        ma, to doskonale wiem. Wszystkie moje koleżanki dziwią mi się, że ja tak się
        boję tego nacinania i uważają, że bez nacinania po prostu się nie da ale
        przecież ja nikomu nie bronię dać się naciąć jeśli tak czuje się bezpieczniej i
        bardziej komfortowo (psychicznie rzecz jasna).
        • elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:44
          auszrine napisała:


          > No właśnie ta kampania DLATEGO jest potrzebna!
          > żeby uświadomić madzik744, że lekarz nie są wszystkowiedzący. Jeszcze sto lat t
          > emu lekarze byli przekonani, że kobieca macica wędruje po ciele, a edukacja kob
          > iet prowadzi do ich bezpłodności.
          > Lekarze to też ludzie i też się mylą, są niedouczeni, itp.
          > Nie pozwól się z tego powodu okaleczyć!


          to jeden z powyzszych postow...
          cytacik...
          niedouczony lekarz porod odbiera bo to rodaca wie czy ma sie naciac czy nei a
          doktor to mysli ze macica po calym ciele wedruje...
          wlasnie takie skrajne opinie sa wyrazem glupoty...
          nie dam sie naciac bo nie bez wzgledu na wszystko, nie to nie jest tekst w stylu
          poszukam poloznej ktora poprowadzi porod z ochrona ktorej ufam tylko NIE bo NIE
          i juz...
          szkoda dzieci poprostu ktore moga dzieki tej idiotycznej akcji wmawiania
          kobietom ze lekarz to debil ktoremu chce sie nacinac je rutynowo stracic
          zdrowie... czasem zycie...
          brawo dla rodzic po ludzku - pojawi sie wiecej desperatek z oswiadczeniami
          zawiazujacymi calkowicie rece lekarzom na trakcie, ciekawe kto potem bedzie
          rehabilitowal ich dzieciaki...
          • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 15:56
            elza78 napisała:
            > niedouczony lekarz porod odbiera bo to rodaca wie czy ma sie naciac czy nei a
            > doktor to mysli ze macica po calym ciele wedruje...
            > wlasnie takie skrajne opinie sa wyrazem glupoty...
            Jeśli już cytujesz kogoś, to przeczytaj, co cytujesz: wyraźnie piszę, że wędrująca macica to poglądy sprzed STU lat, więc nie wciskaj kitów, że ktoś tak myśli obecnie.
            Zwracam uwagę, że poglądy medyczne się zmieniają, i to, co kiedyś było oczywiste, dziś jest niedorzeczne. To nie jest skrajna opinia, tylko stwierdzenie faktów.
            Dla mnie wyrazem głupoty jest nieprzyjmowanie do wiadomości, że medycyna i uprawiający ją lekarze mogą się mylić, myśleć schematycznie, mieć przestarzałe informacje i wiedzę. Sorry, ale takie są fakty, czy Ci się to podoba, czy nie.
            • elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 20:01
              dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro
              tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug...
              zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody
              na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe...
              • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:16
                elza78 napisała:

                > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro
                > tak uwazasz
                A niby gdzie napisałam, że "każdy lekarz co do joty się myli"? Naucz się czytać ze zrozumieniem (albo w ogóle czytać)

                > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody
                > na zabieg ratujacy zycie
                Dziękuję bardzo. To dobrze świadczy o Tobie, że mi tak życzysz uncertain

                > bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe
                Nie musiało. Mam swój rozum. Czego i Tobie życzę smile
                • elza78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:26
                  widze ze nie rozumiesz co znaczy sugerowac smile
                  sugerowanie to nei to samo co twierdzenie (czytaj pisanie)
                  jak dla mnie EOT, nie chce mi sie dyskutowac z kims, kto ma poglady na zasadzie
                  nie bo nie, oni nie wiedza nic, ja wiem wszystko... i generalnie teoria spisku
                  wokol krocza...
                  • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:36
                    elza78 napisała:

                    > widze ze nie rozumiesz co znaczy sugerowac smile
                    Zapoznaj się lepiej ze znaczeniem słowa "imputować".

                    > nie chce mi sie dyskutowac z kims, kto ma poglady na zasadzie
                    > nie bo nie, oni nie wiedza nic, ja wiem wszystko...
                    To Twoje poglądy i nie wciskaj ich innym.
              • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:41
                elza78 napisała:

                > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do joty, skoro
                > tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug...
                > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie wyrazisz zgody
                > na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w glowe..

                Dziwna jesteś!Nikt nie mówi, "że myli sie kazdy lekarz co do joty",tylko,ze
                wiekszość dla swojej wygody nacina rutynowo,ale później to rodząca bedzie sie
                męczyć z bólem ,a nie on .
                Jesteś pewnie jedną z tych kobiet,którym w szkole rodzenia wmawiali,że nacięcie
                jest lepsze niż pęknięcie hi hi
                Jak chcesz w to wierzyć to proszę bardzo nikt Ci nie broni.
                Ja wiem z własnego doświadczenia,że pęknięcie nie jest straszne,no i nie pisz
                głupot,że jak ktoś nie da sie naciąć to jego dziecko bedzie później musiało być
                rehabilitowane-moja dzidzia jest zdrowa jak rybka i wiekszośc dzieci,ktorym nie
                trzeba było torować drogi nacięciem też.
              • mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 13:36
                elza78 napisała:

                > dla mnie glupota jest sugerowanie, ze myli sie kazdy lekarz co do
                joty, skoro
                > tak uwazasz - nie ma przymusu korzystania z ich uslug...
                > zycze powodzenia z rehabilitacja niedotlenionego dziecka gdy nie
                wyrazisz zgody
                > na zabieg ratujacy zycie bo tak ci rodzic po ludzku nakladlo w
                glowe...
                Nie wiem za to po co ty sugerujesz, że bez nacięcia krocza dziecko
                będzie niedotlenione...? Skąd taka wiedza? Co do niedotlenienia i
                nieomylności lekarzy to ostatnio rodziła znajoma, dużo po terminie,
                choć nie do końca, bo 2 lekarzy i 2 różne terminy porodu, kazali
                cierpliwie czekać, że jeszcze jest czas, dzięki czemu dziecko
                urodziło się z zamartwicą. Nieomylność nie do podwarzenia...
          • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:29
            Każdy lekarz poprostu uwielbia dziergac w srodku nocy krocze. Oni naprawde wola
            poczekac 10 minut dluzej niz potem godzine szyć. I to rzadko lekarz nacina -
            raczej polozna. A to nie one to szyja.
    • karolcia86 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 22:37
      Popieram. Mam porównanie nacięcia i pęknięcie i zdecydowanie wolę to
      drugie. Mniej bólu, brak blizny, podczas gdy tą pierwszą czuję do
      tej pory (czyli 5 lat).
      • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:47
        moge zapytac skad pewnosc, ze czujesz szef a nie blizne po peknieciu?
      • eliza313 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 10:20
        karolcia86 napisała:

        > Popieram. Mam porównanie nacięcia i pęknięcie i zdecydowanie wolę
        to
        > drugie. Mniej bólu, brak blizny, podczas gdy tą pierwszą czuję do
        > tej pory (czyli 5 lat).


        Witam.Ja co prawda porównania nie mam bo podczas porodu mnie
        nacinali ale wiem jakie tego skutki odczuwam do dziś.Na pytanie
        dlaczego mam zostać nacięta pan doktor powiedział "Bo inaczej się
        nie da".No tak,czego się mogłam spodziewać skoro rodziłam pierwszy
        raz?A jakie są skutki?Nie dosyć,że zszyli mnie za mocno to w dodatku
        krzywo.Minął rok od porodu a mnie nadal wszystko ciągnie a moje
        życie seksualne po prostu nie istnieje bo żadne próby ani środki nie
        pomagają.Dziękuję Panie Ordynatorzesad
    • kruche_ciacho Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 23:18
      a ja mówiąc szczerze nie rozumiem panującej na forum fobii
      lewatywowo-nacięciowej

      miałam jedno i drugie, żadna trauma, szybkie i bezbolesne zabiegi
      osobiście wolę nacinanie, to tak jakby mieć pęknięcie pod kontrolą -
      ja niestety nie urodziłabym gdyby nie nacięcie lub pęknięcie, tylko
      kto wie jak to drugie by "poszło"

      (oczywiście nacięcie w uzasadnionych wypadkach nie rutynowo)

      • bestagnieszka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 18:46
        No dokladnie tez tego nie rozumie, dla mnie lewatywa byla komfortem
        przynajmniej nic nie popuscilam, a krocze po nacieciu wyglada tak
        jak sprzed ciazy.Jestem teraz w drugiej ciazy i napewno zdecyduje
        sie na naciecie, choc polog zle znosilam.
        • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 18:54
          bestagnieszka napisała:
          napewno zdecyduje
          > sie na naciecie,

          Jak to "zdecyduję się"? sama się zdecydujesz?
          Przecież położna albo lekarz zdecydują za Ciebie.
          No, chyba, że oni też poddadzą się tej "fobii nacięciowej" i pozostawią wybór pacjentce. Ale nie sądzę, żeby tak się stało...
      • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:46
        kruche_ciacho napisała:

        > a ja mówiąc szczerze nie rozumiem panującej na forum fobii
        > lewatywowo-nacięciowej
        >
        > miałam jedno i drugie, żadna trauma, szybkie i bezbolesne zabiegi
        > osobiście wolę nacinanie, to tak jakby mieć pęknięcie pod kontrolą -
        > ja niestety nie urodziłabym gdyby nie nacięcie lub pęknięcie, tylko
        > kto wie jak to drugie by "poszło"
        >
        > (oczywiście nacięcie w uzasadnionych wypadkach nie rutynowo)
        >

        Ja kiedyś przeczytałam porównanie krocza podczas porodu do bardzo napietego
        materiału,no i wyobraź sobie,że nacinasz bardzo napięty materiał,co sie z nim
        najprawdopodobniej wydarzy????Najprawdopodobniej rozpruje sie dużo bardziej niz
        gdy sam pęknie...no nie???
        • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:35
          Oczywiscie ze tak. Tylko krocze peka w strone odbytu a tego najlepiej jest
          uniknac. Bo jak peknie razem ze zwieraczami to sie bedi srac pod siebie cale zycie.
    • gonia28b Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.05.08, 23:23
      napisałam dłuuuuuuugi list pod wskazany adres smile
      ciekawe czy zostanie opublikowany... smile
    • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 07:46
      Kolejna fobia.
    • kaeira Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 08:38
      Abu ułatwić niektórym zrozumienie o co chodzi, oto cytat z tej strony:

      "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe
      nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga
      rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy.
      Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 %, w USA ok. 33%,
      w Szwecji 9,7 %, w Nowej Zelandii 11%.
      Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia określają rutynowe nacięcie krocza jako
      zabieg, którego szkodliwość została udowodniona ponad wszelką wątpliwość.
      Rekomenduje się ograniczenie stosowania tego zabiegu."
      • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 22:50
        kaeira napisała:

        > Abu ułatwić niektórym zrozumienie o co chodzi, oto cytat z tej strony:
        >
        > "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe
        > nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga
        > rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy.
        > Tymczasem w Wielkiej Brytanii i Danii odsetek nacięć wynosi 12 %, w USA ok. 33%
        > ,
        > w Szwecji 9,7 %, w Nowej Zelandii 11%.
        > Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia określają rutynowe nacięcie krocza jako
        > zabieg, którego szkodliwość została udowodniona ponad wszelką wątpliwość.
        > Rekomenduje się ograniczenie stosowania tego zabiegu."
        >

        Dziekuje Ci bardzo za powyższe.
        Pozdrawiam bardzo serdecznie wink)))
        • kala196 FAKTY! 08.05.08, 22:56

          www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf
          Nacięcie krocza jest najczęściej stosowanym podczas porodu zabiegiem
          chirurgicznym, pomimo tego, że jego skuteczność nigdy nie została udowodniona. Wręcz
          przeciwnie, prowadzone od początku lat 1980. badania dostarczają nowych dowodów na
          szkodliwość tej procedury.
          Standardem w medycynie powinno być opieranie się na aktualnych, rzetelnych i
          wiarygodnych badaniach naukowych. To one dają lekarzom i położnym pewność, że to, co
          robią, jest najlepsze dla ich pacjentek, ponieważ badacze i eksperci w drodze badań,
          eksperymentów i analiz zbadali skuteczność danej procedury. W przypadku nacięcia
          krocza,
          możemy zadać sobie pytanie – dlaczego, wbrew wnioskom z badań, zabieg ten jest wciąż
          tak szeroko stosowany? W Polsce jednym z powodów jest nieznajomość wśród większości
          lekarzy i położnych wyników aktualnych badań. Innym - głęboko zakorzenione
          przyzwyczajenia i rutyna, które utrudniają przyjęcie nowych standardów. Jednocześnie
          kobiety coraz bardziej są świadome tego, że nacięcie krocza w większości
          przypadków nie
          jest konieczne i podważają sens jego powszechnego stosowania.
          Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe nacięcie
          krocza jest uznanym elementem prowadzenia porodu. Nikt nie poddaje analizie
          zasadności
          takiego postępowania, jego kosztów oraz licznych powikłań. Echa takiego podejścia
          odnajdujemy nawet we współczesnych podręcznikach położnictwa.
          Mamy nadzieję, że przedstawione w tej publikacji argumenty na rzecz odejścia od
          rutynowego nacięcia krocza zainteresują część środowiska lekarzy i położnych. Czas
          rozpocząć dyskusję, w której zostaną zweryfikowane stosowane dzisiaj standardy
          postępowania.
          Zespół Fundacji Rodzić po Ludzku
          • kala196 Re: FAKTY! Poczytajcie trochę!!! 08.05.08, 23:04
            Rutynowe nacięcie nie jest ochroną!!!!!

            Jednym z najczęściej podawanych powodów, dla których stosuje się rutynowe nacięcie
            krocza jest jego ochrona. Nasuwa się pytanie – jak można chronić coś, jednocześnie
            powodując jego uszkodzenie? Nacięcie krocza odpowiada pęknięciu II stopnia,
            podczas gdy
            kobiety rodzące bez nacięcia najczęściej mają krocze bez obrażeń lub z pęknięciem I
            stopnia.
            Przeprowadzona na początku lat 1980. analiza 350 publikacji medycznych z lat 1860 –
            1980 nie znalazła w żadnej z nich potwierdzenia skuteczności rutynowego nacięcia w
            zapobieganiu głębokim obrażeniom krocza sięgającym odbytu, uszkodzeniom mięśni
            miednicy, obrażeń główki płodu (Thacker, Banta 1983). Autorzy wymieniają natomiast
            podawane w literaturze liczne negatywne konsekwencje rutynowego nacięcia – dalsze
            pękanie nacięcia, znaczną utratę krwi, dyspaurenię (bolesność w trakcie stosunku),
            bolesność krocza, długie gojenie, infekcje. Jak podają Sarfati i Marechaud,
            utrata krwi w
            wyniku nacięcia krocza jest porównywalna z utratą krwi przy cesarskim cięciu
            (Sarfati,
            Marechaud 1999).
            McGuiness i Norr dokonali krótkiego przeglądu badań, z których wynika, że nacięcie
            krocza nie zapobiegania obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy, pęknięciom ani nie
            chroni płodu. Zwiększa natomiast ryzyko infekcji, włączając w to infekcje ze
            skutkiem
            śmiertelnym, zwiększa ból i dyspaurenię, a także powoduje znaczącą utratę krwi.
            • mamciulka-nikulka Re: FAKTY! Poczytajcie trochę!!! 27.05.08, 13:48
              kala196 napisała:
              > McGuiness i Norr dokonali krótkiego przeglądu badań, z których
              wynika, że nacię
              > cie
              > krocza nie zapobiegania obniżeniu napięcia mięśni dna miednicy,
              pęknięciom ani
              > nie
              > chroni płodu. Zwiększa natomiast ryzyko infekcji, włączając w to
              infekcje ze
              > skutkiem
              > śmiertelnym, zwiększa ból i dyspaurenię, a także powoduje znaczącą
              utratę krwi.
              Dokładnie tak, moją teściową tak pięknie zszyli, że zaraz po wypisie
              musiała wrócić do szpitala, oczywiście bez dziecka, dzięki czemu
              straciła pokarm i dziecko musiało być karmione sztucznie.
    • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 08:56
      Brawo dlka kolejnej, histerycznej kampanii która daje złudne parwo
      kobietom byc mądrzejszą od lekarza. Jak już jednas z Was tutaj
      napisała lekarze tez są nieduczeni.....
      Swiadoma i mądra komapania uswiadamiała by kobietom plusy i minusy
      stosowania naciec, kiedy powinny byc wykonywane a kiedy nie.
      Listy od kobiet to same traumy.
      • madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:00
        To jest właśnie rzucanie haseł ad hoc. Kampania - nie daj się naciąć, kampania -
        rodzić po ludzku itp. - a za przykłady same traumy. Dzięki kampanii "rodzić po
        ludzku" kobiety w ciąży stresują się i mają wielkie oczekiwania nie znając
        realiów porodu. Doszło do paranoicznych sytuacji jeśli chodzi o wynajmowanie
        położnych, opłacanie porodów i różnych podczas nich bajerów. Koniec końców,
        matki często są pozostawione same z dzieckiem ( niech im instynkt podpowie co
        robić ) i z gronem odwiedzających i często przesiadujących po 12 godzin członków
        rodziny - bo przecież mają prawo...! Ale sąsiadka z łóżka obok już nie ma prawa
        do intymności, skazana na ciągłą obecność cudzych mężów, ojców itp.
        Nie rozumiem problemu lewatywy, golenia i nacinania - co w tym strasznego? Ten
        strach ma takie wielkie oczy dzięki owym kampaniom. Jeśli poród odbywa się w
        szpitalu to dajmy decydować medykom, a nie z góry zakładajmy, że są niedouczeni.
        I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej pozycji, bo
        tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje przecież
        alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a asystować wam
        będzie mogła cała rodzina.
        • memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:46
          Zgadzam się, moim zdaniem kampania zwraca uwagę na problemy mniej istotne, a
          bardziej medialne. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego lewatywa czy ogolenie
          krocza mają być sztandarową zbrodnią przeciwko rodzeniu "po ludzku"? Czyżbym do
          szczęścia potrzebowała tej kupy podczas parcia? Czyżby nagle lepsze było
          cięcie/szycie owłosionej skóry, niż skóry ogolonej? Co do cięcia- ok, nie róbmy
          go rutynowo. Ale kto w Polsce słyszał np. o balonikach do rozciągania krocza?
          Ile kosztuje sprzęt rehabilitacyjny stosowany przy nietrzymaniu moczu u nas, a
          ile w Szwecji? Czy Kampania zainteresowała się, jak pomóc szpitalom wyposażyć
          się w nowy sprzęt, umożliwiający rodzenie w dogodnych pozycjach, w wannie itd?
          Rzecz jasna łatwiej jest wmówić kobietom, że lewatywa, ogolenie czy nacięcie to
          koszmarna zbrodnia, zamiast poszukać srodków na znieczulenie dla każdej rodzącej.

          Ja ze swojej strony wiem tyle, że na 100% zrobię sobie lewatywę i ogolę krocze.
          Poproszę o ochronę krocza- ale jeśli miałoby pęknąć, to niech tną i się nie
          zastanawiają. Nie mam ochoty na pęknięcie odbytnicy. Jeśli nie będę miała siły,
          żeby urodzić- niech lekarz do oporu naciska mi na dno macicy i pomaga w parciu!
          • titta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 16.06.08, 16:05
            Prawidlowo zrobione naciecie NIE ZAPOBIEGA wysilkowemu nietrzymaniu
            moczu. Dlaczego jednak u nas jest mniej przypadkow niz
            na "zachodzie"? Z bardzo prostej przyczyny - w Polsce kobiety sie z
            tym po prostu do lekarza nie zglaszaja. (moze sie myle, ale jeszcze
            takowej - leczacej sie - nie spodkalam, a z problemami tak.)
        • mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 13:58
          > I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej
          pozycji, bo
          > tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje
          przecież
          > alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a
          asystować wam
          > będzie mogła cała rodzina.
          A wiesz jak to jest rodzić w pozycji leżącej, na boczku z KTG przez
          1,5 godziny ze skurczami tak silnymi, że brakowało skali na wydruku?
          Ja tak właśnie miałam przyjemność, chciałam wstać, przyjąć wygodną
          pozycję, nie *konkretną* tylko wygodną, ale nie, bo proszę leżeć i
          nie krzyczeć tylko zachowywać się normalnie jak każda rodząca. To
          powiedział mi lekarz, jak łaskawie wrócił z herbatki. Czułam się
          bardzo komfortowo. A potem położna miała założyć welfron,
          usłyszałam: "Panie Doktorze, słyszałam, że nigdy Pan tego nie robił
          może chce Pan spróbować?" I spróbował, 2 razy się nie udało, ale co
          tam.
          • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:45
            Na wiekzosci porodowek w tym kraju dyzuruja rezydenci i lekarze w trakcie
            specjalizacji i moga wielu rzeczy nie wiedziec. Taki kraj. Podczas wielu porodów
            nikt nie zobaczy specjalisty gin- pol. I tak dobrze jak w szpitalu i prywatnej
            klinice jest anestezjolog aby wykonac ew. nagle cecie.

        • ahhna Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 16:24
          > Nie rozumiem problemu lewatywy, golenia i nacinania - co w tym
          strasznego? Ten
          > strach ma takie wielkie oczy dzięki owym kampaniom. Jeśli poród
          odbywa się w
          > szpitalu to dajmy decydować medykom, a nie z góry zakładajmy, że
          są niedouczeni

          Już pewnie po całej dyskusji, ale zdenerwował mnie ten post. Wredny
          jak cholera jest. Można wszystko, np ogolić głowę przed porodem,
          albo wymalować pacjentce nos na czerwono, w końcu żadna trauma.
          Tylko po co? Skurcze są bolesne, to pewnie truizm, ale widac trzeba
          to innyn uświadamiać! Podczas skurczu boli czasem też zwykły dotyk.
          Po co cierpiącym kobietom dodatkowa atrakcja w postaci
          lewatywy,golenia czego tam jeszcze, skoro to niepotrzebne?
          Po drugie: czy pobyt w szpitalu uprawnia personel do decydowania za
          pacjenta, co ma byc mu robione? O ile wiem, to na każdą operację czy
          zabieg musi być zgoda tegoż. Medyk ma poinformować o stanie zdrowia
          i możliwości leczenia, decyzję o leczeniu podejmuje pacjent. No ale
          my jesteśmy 100 lat za Albanią, niczego nie ujmujac Albanii. Taki
          post jak twój uświadamia mi to boleśnie po raz kolejny.

          Dzięki kampanii "rodzić po
          > ludzku" kobiety w ciąży stresują się i mają wielkie oczekiwania
          nie znając
          > realiów porodu. Doszło do paranoicznych sytuacji jeśli chodzi o
          wynajmowanie
          > położnych, opłacanie porodów i różnych podczas nich bajerów.

          W cywilizowanym świecie realia porodu są takie, że te tzw wielkie
          oczekiwania to zadne oczekiwania, tylko święte prawo pacjentki: do
          godności, informacji, intymności, do decyzji, do wysłuchania, do
          dobrej opieki. To nie są żadne bajery, bajerem może byc zamówienie
          fryzjera dzień po porodzie, co zrobiła moja koleżanka rodząca we
          Francji zanim odwiedziła ja rodzina w szpitalu, choc tam to
          bynajmniej żaden bajer, tylko jedna z wielu dostępnych usług. U nas
          po prostu wciąż się tych najbardziej podstawowych praw kobiecie
          odmawia, dlatego dochodzi do takich paraniodalnych sytuacji, że to,
          co kobiecie się po prostu należy za opłacane składki, musi byc
          dodatkowo opłacane. Tylko zapewniam cię, że przyczyną tej paranoi
          nie są same kobiety, nawet nie sytuacja w naszej służbie zdrowia,
          a mentalność personelu medycznego.

          > I nie kłóćmy się za wczasu, że chcemy rodzić w jakiejś konkretnej
          pozycji, bo
          > tego nie jesteśmy przed porodem w stanie stwierdzić. Istnieje
          przecież
          > alternatywa porodu w domu - i tam same popękacie, postoicie, a
          asystować wam
          > będzie mogła cała rodzina.

          Wredne to bardzo. Nikt się nie kłóci o konkretną pozycję, każdy się
          kłóci jedynie o możliwość jej wyboru - tylko o to tu chodzi.
          Końcówka twojej wypowiedzi ujawnia, że "świetnie" życzysz rodzącym,
          i tym, które chcą w jakimś stopniu decydować o swoim porodzie, i
          tym, które - o zgrozo - zamierzają rodzić bez asysty lekarza w domu.
          Jakiś kompleks "lekarza- pana i władcy"? Smutne to, oj smutne.
          Pokazuje, że nie brak pieniędzy, a mentalność jest najgorszym z
          braków.
      • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:05
        To chyba napisze od siebie ale bez traumy. Trauma była dla mnie
        cesarka po której blizne czuje do dzis i na kazdą zmiane pogody a
        prawidłowo zszytego naciecia krocza ginekolog z trudem sie dopatrzył.
        Tylko pewnie mojego listu nie opublikuja bo burzy paln kampanii.
        • madzik744 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:13
          I tu jest paradoks, bo wiele kobiet tak walczących o poród po ludzku,
          chciałoby, aby cesarka była na życzenie! Masz rację Przeciwciało, blizna po
          cesarce, oraz samopoczucie po niej jest dużo gorsze niż nacięcie krocza.
          • cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:29
            zależy dla kogo, dla mnie cc było własnie porodem po ludzku...blizna
            mała, nie boli, w miesiąc po cc byłam już na siłowni, gdzie
            ćwiczyłam (z tym, zę pdo okime trenerki i jej zaleceniami). W dwa
            tygodnie po cc wyjechałam z małą na wyjad na jezioro do domku,
            wszystko było ok..także nie generalizujcie, rzoumiem, że dla części
            cc był koszmar, ale bez ogólniania prosze :]
            • ariella Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:48
              po dwoch cc oswiadczam, ze blizny nie czuje, nie boli mie, jest
              prawie niewidoczna (2,5 roku i 3 miesiace temu), a inne panny pisza,
              ze je boli. Podobnie pewnie jest z nacieciami i pekaniem. Jedne
              nawet nie zauwaza, inne rycza latami z bolu czy niewygody zrostow.
              Ja mialam cc m.in. po to, zeby chronic krocze smile. Sama akcja podoba
              mi sie, uswiadamianie ze nacinanie rutynowe jest fe jest ok, obawiam
              sie tylko, ze moga byc takie sytuacje ze lekarze pod wplywem presji
              na ochrone krocza moga czekac z nacieciem za dlugo. Podobnie jak
              teraz mamy krucjate anty cc i opoznianie ciecia jak tylko sie da.
              A czy rodzac sn wiekszosc z was nei ma wykupionych poloznych, ktore
              powinny znac wasze zdanie? Czy ta akcja ma dotyczyc tylko tych
              dziewczyn, ktore nie oplacaja poloznych?
              pozdr
              • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:50
                Z bliznami jest tak ze generalnie zalezy d tego jak oktor zszyje. I krocze i
                brzuch po cesarce. Jak zszyje tkanke podsorna tak ze nic do niczego nie pasuje
                to potem cigna i bola. Niestety na porodówce jest tak ze efekt urodzenia
                zdrowego noworodka jest szczytem wyzwan dla doktorow. Nikt nieskarze lekara za
                nierowne zszycie krocza czy brzucha po cesarce.
            • memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:47
              > zależy dla kogo, dla mnie cc było własnie porodem po ludzku...

              Niemniej jednak człowiek jest zaprogramowany na rodzenie pochwą, a nie brzuchem.
              • pillow-book Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:43
                smile))

                piąteczka!
                • aintha Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 01.06.08, 20:26

                  doprecyzujmy - kobieta smile, bo facet może tylko brzuchem smile))))))))) patrz
                  ostatni przypadek zza granicy...
                  ---------------------------
                  Dzieciaczkowo-Filmowo
                  Piosenki i wierszykidla Dziecióf
          • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:53
            Na własnej skórze nie doświadczyłam nacinania, na szczęście mnie ta wątpliwa
            przyjemność ominęła. Więc może i masz rację i rzeczywiście strach ma wielkie
            oczy. Może rzeczywiście to nie takie straszne i pewnie w większości przypadków
            obejdzie sie bez powikłań po nacinaniu. Ale ja i tak cholernie się boję być
            okaleczoną w intymnym miejscu, nie trzeba było kampani, żeby mi to uświadomić, i
            zrobię wszystko, oczywiście w rozsądnych granicach, żeby nacięcia uniknąć i tego
            samego oczekuję od położnej.
            O pozycję nie chcę walczyć ale o swobodę wyboru tak, też oczywiście w
            granicach rozsądku, czyli nie będę się upierać że ja chcę w kucki jak dziecku
            spada tętno i trzeba założyć próżnociąg. I tego samego oczekuję od położnej, że
            nie będzie mnie przekonywać do pozycji (półl)leżącej jeśli mnie to nie będzie
            odpowiadać. A już na pewno nie pójdę do szpitala w którym rodzi się tylko na
            leżąco z nastawieniem,że może i tak by mi wertykalna pozycja nie spasowała.
            Nieprawdą jest, że jedyną alternatywą do porodu silnie zmedykalizowanego jest
            poród w domu. Dowodem na to jest istnienie szpitali, które bardziej niż inne
            respektują naturalny przebieg porodu, chodzi tylko o to, żeby ich było więcej i
            żeby każda kobieta, której na tym zależy miała do takiego szpitala dostęp.

            I owszem jestem za cesarką na życzenie, chociaż nie powiem, że rozumiem,jak
            można dać się dobrowolnie pociąć, ale chodzi mi jedynie o to, żeby uwzględniano
            preferencje kobiet co do sposobu rodzenia tak samo jak dla siebie żądam prawa do
            niepoddawania mnie niepotrzebnym inwazyjnym zabiegom.

          • mim288 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:29
            Nie miałam nacięcia krocza, ale miałam 2 cc. Nigdy nic nie czułam
            (ani w trakcie, ani po), a samopoczucie po cc miałam doskonałe,
            więc może przyjmijmy, że dobrze zszyta rana po cc to też nie trauma
            i nie straszmy innych kobiet. Prawo wyboru polega właśnie na
            wyborze - z knieczności a poniesienia konsekwencji, a nie na tym,
            by "inni wiedzieli lepiej". Dla przypomnienia - jeśli kobieta jest
            przytomna lekarz nie ma prawa wykonywania zabiegów medycznych bez
            jej wyraźnej zgody (ogólna zgodna na "wszelki konieczne zabiegi"
            jest nic nie znaczącą formułką i nie ostanie się w sądzie).
        • mamciulka-nikulka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.05.08, 14:07
          przeciwcialo napisała:

          > To chyba napisze od siebie ale bez traumy. Trauma była dla mnie
          > cesarka po której blizne czuje do dzis i na kazdą zmiane pogody a
          > prawidłowo zszytego naciecia krocza ginekolog z trudem sie
          dopatrzył.
          Miałam traumę po cesarce jakiś rok czasu, bo jako osoba wysportowana
          czułam się uwięziona w ciele, które odmawiało mi posłuszeństwa - to
          było straszne, nie mówiąc już o połogu, pierwszych karmieniach w
          szpitalu, kiedy to podnosiłam się 5 minut do płaczącego dziecka. Za
          drugim razem będę walczyć o poród naturalny, ale o ochronę krocza
          także.
      • titta Lekarze... 16.06.08, 16:15
        Lekarze kiedys nie urzywali rekawiczek, a mycie rak uwarzali za
        zabobon. Ok 1/3 kobiet rodzacych w szpitalach umierala w wyniku
        goraczki pologowej (znacznie mniej niz tych zacofanych, rodzacych w
        domach). Duzo czasu minelo, zanim dali sie przekonac...
        Oczywiscie bylo to dawno, ale lekarze sa tylko ludzmi. Ludzmi
        majajacymi swoje przyzwyczajenia, metody z ktorymi sie czuja dobrze
        i pewnien "opor materialu". Jedni sa otwarci, chetnie szukaja nowych
        metod i weryfikuja je, inni potrafia przez lata trzymac sie utartego
        schematu. Rowniez ze wzgledu na bespieczenstwo, stosuja procedury i
        czasem durzo czasu musi uplynac aby edna procedura wyparla druga.
        Warto czasem o te zmiany troche samemu powalczyc...
    • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 10:57
      dynda mito, bicie piany dla panienek, ktore nie wiedza na czym in
      tylek jezdzi. takie jest moje zdanie. jak komus zalezy, niech
      walczy. mnie bardziej interesuja inne aspekty porodow, ktore
      fundacja nonszalancko omija, a ktore maja wiekszy wplyw na komfort
      porodu: np znieczulenie. mamy XXI wiek, w europie i ameryce kobiety
      rodza bez bolu. u nas zdaniem wielu lekarzy porod musi bo,lec i byc
      gehenna.
      • cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:01
        , a ktore maja wiekszy wplyw na komfort
        > porodu: np znieczulenie. mamy XXI wiek, w europie i ameryce
        kobiety
        > rodza bez bolu. u nas zdaniem wielu lekarzy porod musi bo,lec i
        byc
        > gehenna.
        Fakt, u mnie w mieście wojewódzkim, na 4 szpitale w żadnym nie ma
        zzo - w żadnym! XXI wiek!! niemniej ukochana Fundacja Rodzić po
        Ludzku nie jest za bardzo pro nastwiona zzo..raczej promuje masaże,
        aromatoerapie i inne zasętpniki. A zzo powinno być na życzenie! Kto
        nie chce nie korzysta! o To ta zakichana fundacja powinna walczyć...
        • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:05
          jak mnie cos boli i ktos sie do mnie zbliza probujac dotykac
          moglabym wowczas zabic. potrzebuje zniesienia bolu a nie masazu!
          prysznic? a co jak ktoras musi non stop pod ktg lezec? a w ogole
          pisanie o wannie z woda i prysznicu jako lagodzeniu bolu dla mnie
          jest komicznym nieporozumieniem. moja szwagierka miala 3 godziny
          bole parte, jest twarda kobieta, ale wyla jak nie wiem. nikt nie
          mogl jej pomoc. skandal.porod nie musi i nie powinien bolec!
      • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:03
        Dobrze napisane. Znieczulenie nie jest tak medialne ka nacięcie i
        okaleczenie jakby conajmniej obrzezanie przy tym robiono.
        Fundacja powinna walczyc o darmowe znieczulenie porodów.
        • bonkreta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 07:04
          Naciecie krocza jest o wiele wiekszym naruszeniem tkanek niz
          obrzezanie.
      • gonia28b Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:05
        pewnie, fajnie byłoby rodzić komfortowo bez bólu, taka kampania też
        by się przydała. rodziłam naturalnie, skurcze bolały bardzo, bo
        dostałam oksytocynę, ale te kilka godzin bólu na szpitalnym łóżku
        dla mnie było niczym w porównaniu z długotrwałym bólem rany krocza,
        który uniemożliwiał mi w miarę normalne funkcjonowanie.
        Położne doradzają jak pielęgnować ranę krocza - mnie z tego wynika,
        że właściwie non-stop wypadałoby leżeć z rozkraczonymi nogami i albo
        wietrzyć ranę, albo robić okłady... masakra
      • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 11:15
        Ja, choć sama zrezygnowałam z zzo na rzecz ochrony krocza, również uważam za
        skandaliczne, że rodząca kobieta nie ma dostępu do znieczulenia w XXI wieku. A
        słyszałam, że w Ameryce to oprócz tego, że prawie wszystkie rodzą ze
        znieczuleniem to do tego nie nacinają ich rutynowo. Nie wiem, czy to prawda ale
        brzmi to jak jakaś piękna bajka.
        Na pewno tamtejsi anestezjolodzy mają o wiele większe doświadczenie w
        znieczulaniu porodów.
        Eh pomarzyć sobie można.
        • cota Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:25
          W dekalogu Fundacji Rodzić po Ludzk jest że kbieta ma prawo nie
          zgodzić się na znieczulenie....a odwrotnie?
          • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 12:33
            cota napisała:

            > W dekalogu Fundacji Rodzić po Ludzk jest że kbieta ma prawo nie
            > zgodzić się na znieczulenie....a odwrotnie?

            juz widze jak w polskich szpitalach personel stoi nad rodzaca i sam
            z siebie mowi, ze wezwie anestezjologa z zzopem. moze jestem
            niesprawiedliwa, ale nie wierze w taki scenariusz.
            • memphis90 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 14:50
              Taaa, a rodząca z cierpiętniczym uśmiechem na ustach zapiera się, że woli muzykę
              delfinów i masaże olejkiem...
              • pillow-book Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 21:51
                Ale wiesz... są takie kobiety, które przez całą ciążę przygotowują się do
                porodu, czasem same, czasem z pomocą specjalistów od technik relaksacyjnych,
                masażystów, psychologów, etc bo nie chcą znieczulenia farmakologicznego z
                różnych powodów a jednocześnie nie chcą jakoś strasznie cierpieć. I co? Śmieszne
                są bo wkładają pracę w to jak będą się czuły podczas porodu?

                Każdy ma prawo wyboru dlatego uważam, że powinno się pisać o nieograniczonym
                dostępnie do RÓŻNYCH metod minimalizujących lub znoszących ból podczas porodu a
                nie tylko zzo. Pomijając fakt, że i znieczuleń farmakologicznych jest kilka
                rodzajów... nie tylko igła w kręgosłup smile
            • elve Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 23:20
              well, mi proponowano zzo, odmówiłam. wojewódzki w Gdańsku.
          • imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 13:27
            Dekalog odnosi się do rzeczywistości porodówek, a jest ona taka, że powszechnie
            używa się środków przeciwbólowych typu dolargan, czyli po prostu narkotyków,
            szkodliwych zarówno dla matki i dziecka. Bólu za bardzo to nie znosi, za to
            oszałamia, i powoduje, szczególnie u dziecka, poważne konsekwencje.
            • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:21
              Zgadzam sie z Imbirka, ja tez ten punkt dekalogu zrozumialam, ze kobieta moze
              sie nie zgodzic na rutynowe podanie srodkow typu dolargan. Czytalam w
              niektorych listach, ze byl on podawany bez wiedzy i pytania o zgode.
        • ewa9934 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 27.06.08, 14:59
          Tak sa genialnymi lekarzami a porod kosztuje 40 000 $. A u nas 1200 pln.
          A i w genialnym kraju jakim jest USA obrzeza sie chlopców rutynowo.
      • kaeira Co do znieczulenia... 08.05.08, 14:55
        Unikanie *niepotrzebnego*, rutynowego nacięcia NIC nie kosztuje, nie wymaga
        żadnego specjalnego personelu, żadnej reorganizacji pracy, specjalnych dyżurów.
        Wymaga tylko poszerzenia wiedzy i dobrej chęci personelu.

        Zaś znieczulenie kosztuje, wymaga obecności anestezjologa, o co wiadomo ostatnio
        niełatwo.

        Choć o obie rzeczy należy walczyć, logiczne wydaje się, że łatwiej wygrać z
        niepotrzebnym nacinaniem. Choć może to złudne przekonanie - biorąc pod uwagę
        niechęć lekarzy i położnych do uczenia się, oraz nastawienie tylu kobiet - które
        z dziwnym uporem powtarzają, że przecież nacięcia "jak leci" są konieczne, i
        tylko dla dobra pacjentek. (Dlaczego nie są więc one konieczne w innych krajach
        - nie wiadomo. Pewnie kobiety tam mają krocza z gumy.)
        • maretina Re: Co do znieczulenia... 08.05.08, 15:00
          > Zaś znieczulenie kosztuje, wymaga obecności anestezjologa, o co
          wiadomo ostatni
          > o
          > niełatwo.
          ooo to moze zaczniemy operowac na zywca? co? bol porodu drogami
          natury porownuje sie do bolu amputacji nogi bez znieczulenia. poza
          tym takie tlumaczenie jest glupie po prostu i kompromituje kazdego,
          kto je wyglasza.
          > Choć o obie rzeczy należy walczyć, logiczne wydaje się, że łatwiej
          wygrać z
          > niepotrzebnym nacinaniem.

          mamy walczyc dla zasady? chrzanie to, wole walczyc o to co naprawde
          wplywa na jakosc porodu.na inne sprawy szkoda mi mojego czasu i
          energii, wole jedno i drugie ukierunkowac na cos wartosciowego.
          Choć może to złudne przekonanie - biorąc pod uwagę
          > niechęć lekarzy i położnych do uczenia się, oraz nastawienie tylu
          kobiet - któr
          > e
          > z dziwnym uporem powtarzają, że przecież nacięcia "jak leci" są
          konieczne, i
          > tylko dla dobra pacjentek. (Dlaczego nie są więc one konieczne w
          innych krajach
          > - nie wiadomo. Pewnie kobiety tam mają krocza z gumy.)
          >
          • kaeira Re: Co do znieczulenia... 08.05.08, 15:20
            maretina napisała:
            > ooo to moze zaczniemy operowac na zywca? co? bol porodu drogami
            > natury porownuje sie do bolu amputacji nogi bez znieczulenia.

            Kto porównuje, ten porównuje. Wiadomo, ból jest indywidualny, i pewnie są
            kobiety dla ktorych jest on gorszy od tej kończyny. Na szczęście są one w
            mniejszości, o czym mogą zaświadczyć doświadczone położne.

            Ja mogę mówić o sobie, miałam co prawda skurcze tylko do 8cm, ale za to przez 24
            godziny (potem CC). NIGDY w życiu nie przyszło by mi do głowy takie porównanie.
            Bóle jako takie były całkiem znośne. Ja byłam teoretycznie przeciw znieczuleniu,
            ale zostawiałam sobie taką możliwość, bo przecież nie wiedziałam, jak zareaguje
            na ból. W końcu owszem, wzięłam, ale nie dlatego że bóle były takie straszne, bo
            WCALE nie były, tylko dlatego, że ja nie byłam w stanie sobie z nimi radzić
            (straszne przeziębienie + 2 noce bez snu).
            Miało znieczulic "na 70-80 procent" jak powiedział anestezjolog. Może i tak
            było, ale ulga była krotka, i to glownie dlatego, że osłabiło i tak dość słabą
            akcję skurczową, dalej oksytocyna, po której znowu bardziej boli, i tak to się
            nakręca. Widzę, że nie była to dobra decyzja, choć w tamtej sytuacji było pewnie
            dla mnie nieunikniona - w sensie psychicznym.

            > poza tym takie tlumaczenie jest glupie po prostu i kompromituje
            > kazdego kto je wyglasza.

            Uprzejmie dziękuje za jakże grzeczną ocenę mojej wypowiedzi. Miło się było
            dyskutowało z panienką, pa pa!
            • landri83 o fundacji 08.05.08, 16:10
              Posty o tym, czym powinna zajac sie Fundacja i czym to TRZEBA sie jeszcze zajc sa dla mnie szokujace. Swiadcza o kompletnej nieznajomosci realiow, w jakich funkcjonuja polskie organizacje pozarzadowe - malo pracownikow, problemy z grantami, brak wsparcia instytucji (bo chyba nie sadzicie, ze Ministerstwo Zdrowia wspiera Fundacje) to codziennosc. Fundacje i stowarzyszenia tworza ludzie, ktorych cos laczy, chca razem dzialac w dobrej ich zdaniem sprawie. TO NIE SA PLACOWKI USLUGOWE. Jesli uwazacie, ze Fundacja Rodzic po Ludzku nie dziala w Waszym imieniu, to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby zalozyc wlasna - np. TAK dla cc na zyczenie wink

              Chociaz nie ze wszystkimi priorytetami Fundacji sie zgadzam (jestem zwolenniczka zzo, chociaz tez, ze to nie witaminy), to jednak doceniam ich role w budowaniu swiadomosci nt. porodow innych niz mialy nasze mamy... Gdyby nie cala ta akcja, to nasi mezowie nadal staliby pod szpitalem zamiast byc z nami na sali (teraz maja wybor).

              Przepelnienie porodowek to zupelnie inny problem, wynika ze zlej polityki miasta.
      • emigrantka34 znieczulenie !!!! 14.05.08, 15:57
        Zgadzam sie, ze niedogodnosci typu lewatywa, golenie i nacinanie to
        nic w porownaniu w samymi bolami porodowymi. Z jednej strony walczy
        sie o "ludzki" porod bez nacinania, golenia i lewatywy, a z drugiej
        strony nic nie mowi sie o znieczuleniu. Podobno w Polsce bardzo
        niewielki odsetek kobiet rodzi przy znieczuleniu, bo podobno (nie
        wiem tego bo rodzilam we Francji) znieczulenie jest odplatne. Panuje
        tez mit, ze znieczulenie szkodzi dziecku.
        Tymczasem w jednym z najlepszych szpitali PUBLICZNYCH w Paryzu,
        gdzie urodzilam kilkanascie tygodni temu, znieczulenie jest darmowe
        i jest rzecza powszechna. Okolo 99 procent porodow fizjologicznych
        to porody ze znieczuleniem. Nacinanie tylko w razie ostatecznosci.
        Nie bylam golona, co akurat mi odpowiadalo, ale tez nie robi sie
        lewatywy, co akurat mi nie odpowiadalo, poniewaz mialam stresa ze
        sie porobie w trakcie. Natomiast nie ma czegos takiego jak cesarka
        na zyczenie, ktore to z kolei rozwiazanie jest coraz bardziej
        popularne w Polsce (okolo 30 procent porodow). Przynajmniej w
        szpitalu, w ktorym rodzilam, cesarka byla dozwolona tylko w
        przypadkach patologicznych. Znieczulenie robia tutaj swietnie i w
        miare wczesnie, bo przy 4-5 cm rozwarciu, zastrzyk bolal mniej niz
        znieczulenie w dziaslo u dentysty, bol ustapil po 10 minutach, a
        wyciaganie drena nic nie bolalo. Krocze tez wytrzymalo (mialam tylko
        jeden malutki szew i praktycznie zero problemow w siadaniem,
        chodzeniem i wyproznianiem sie). Dzieki znieczuleniu w trakcie
        porodu zartowalam sobie z mezem, a po porodzie nie bylam w ogole
        zmeczona i moglam sie zajac dzieckiem, zadzwonilam do rodziny i
        przyjaciol, zjadlam kolacyjke i poszlam spac. Moze by wiec tak
        wrzucic watek na temat znieczulenia???
    • silije.amj Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:14
      Ja urodziłam dzieci 3410 g i 4000 g z nacięciem i bolesnym połogiem
      Natomiast trzecie dziecko 45000 bez nacięcia, bez pęknięcia (małe otarcie) i z
      cudownym samopoczucie po.
      Jaka była przyczyna?
      Ano pierwsze i drugie mniejsze dzieci rodziłam w szpitalach.
      Trzecie największe w domu z położną która nie miała potrzeby nacinania.
      • silije.amj Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:16
        Nie wspominając już o wielomięsięcznych problemach ze współżyciem po nacięciach,
        których zupełnie nie było po ostatnim porodzie bez.
    • emi28 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 16:25
      Moge tylko o własnym doświadczniu. pierwszy poród, nacięcie w
      szpitalu rutynowe. zszyto mnie za ciasno, co przez wiele miesięcy
      powodowało dyskomfort. samo nacięcie bardzo bolesne, nie uprzedzono
      mnie o chwili nacinania, choc o to prosilam, głębokie i długie.
      Wiele tygodni nie chciało się zagoić powodując ból przy chodzeniu.
      To był największy koszmar mojego porodu.w październiku będe rodzić
      drugi raz i na sama myśl o nacięciu juz się boję...
      • balbinkag Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 08.05.08, 19:13
        Ja rodziałam raz i był to ból nie do zniesienia-jak amputacja, jak
        wyżej przytoczono. Wykonano oczywiście nacięcie, z tym, że lekarz
        się nade mną ulitował i dał się namówić na znieczulenie miejscowe
        krocza do nacięcia-i to było właśnie to. Uważam, że jeżeli trzeba
        nacinać, to znieczulenie do nacięcia powinno być standardem. Dodam,
        że lekarz był stażystą-pewnie dlatego był jeszcze człowiekiem. Obok
        mnie inny powiedzmy stary lekarz "obsługiwał" drugą kobietę, która
        przy nacięciu bez znieczulenia tak zapiszczała, że pomimo mojego
        bólu, przy którym mdlałam, jej krzyk ocucił mnie natychmiast.
    • gata19 to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą.... 08.05.08, 20:05
      ... jak to się dzieje, że w Szwecji tylko 9,7% się nacina.
      plus 80% dostaje znieczulenie zewnątrzoponowe???
      Nikt tam nie pęka aż po odbyt i nie ma traumy???
      SKORO TAM SIĘ DA I W INNYCH EUROPEJSKICH KRAJACH SIĘ DA?
      to zastanówcie się wy co tak gorliwie bronicie nacięcia.
      Czego właściwie bronicie? Cała europa się z nas śmieje!
      Z położniczego zacofania Polski.
      I to nie są przeczytane gdzieś newsy, to w szpitalach szwedzkich
      widziałam na własne oczy, rozmawiałam ze szwedzkimi ginekologami.
      Jak opowiedziałam im jak jest w Polsce najpierw się śmiali bo
      myśleli, że to żart, a potem z przerażeniem w oczach nie mogli
      uwierzyć!
      • gaja78 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 20:33
        gata19 napisała:

        > ... jak to się dzieje, że w Szwecji tylko 9,7% się nacina.
        > plus 80% dostaje znieczulenie zewnątrzoponowe???
        > Nikt tam nie pęka aż po odbyt i nie ma traumy???
        > SKORO TAM SIĘ DA I W INNYCH EUROPEJSKICH KRAJACH SIĘ DA?
        > to zastanówcie się wy co tak gorliwie bronicie nacięcia.
        > Czego właściwie bronicie? Cała europa się z nas śmieje!
        > Z położniczego zacofania Polski.

        Ja spróbuję odpowiedzieć.
        Żeby wiedzieć kiedy nacięcie jest naprawdę potrzebne, trzeba mieć w tym temacie doświadczenie. W Polsce przez lata nacinano profilaktycznie, nie uczono położnych, jak odróżniać sytuacje kiedy trzeba od tych kiedy nie trzeba. Nie jestem na tyle odważna, żeby w szpitalu nie zgodzić się na profilaktyczne nacinanie krocza i zdać się na opinię położnej, o której nie wiem, jakie ma doświadczenie w temacie. Boję się. Wolę już to profilaktyczne nieduże nacięcie niż ryzyko konsekwencji błędnej decyzji położnej.

        Gdyby natomiast mój poród odbierała położna, o której wiedziałabym, że ma porządną praktykę i efekty w temacie ochrony krocza - zaufałabym jej z chęcią zgadzając się na nacięcie tylko w obliczu dużego ryzyka pęknięcia.
        • imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 20:39
          gaja78 napisała:
          > Żeby wiedzieć kiedy nacięcie jest naprawdę potrzebne, trzeba mieć w tym temacie
          > doświadczenie. W Polsce przez lata nacinano profilaktycznie, nie uczono położn
          > ych, jak odróżniać sytuacje kiedy trzeba od tych kiedy nie trzeba. Nie jestem n
          > a tyle odważna, żeby w szpitalu nie zgodzić się na profilaktyczne nacinanie kro
          > cza i zdać się na opinię położnej, o której nie wiem, jakie ma doświadczenie w
          > temacie. Boję się. Wolę już to profilaktyczne nieduże nacięcie niż ryzyko konse
          > kwencji błędnej decyzji położnej.

          Co do umiejętności położnych - zgoda. Ale weź pod uwagę, że to "nieduże" nacięcie może łatwo stać się, zwłaszcza przy pozycji leżącej i parciu na siłę, które są nagminne w Polsce, pęknieciem do odbytu, i okaleczeniem. Na tym polega problem - skoro 80% rodzących ma nacinane krocze, to cierpią przede wszytskim te, którym krocze "profilaktycznie" nacięto, a nie te którym niewprawna połozna próbowała chronić krocze.
          • gaja78 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 21:06
            imbirka napisała:

            > Co do umiejętności położnych - zgoda. Ale weź pod uwagę, że to "nieduże" nacięc
            > ie może łatwo stać się, zwłaszcza przy pozycji leżącej i parciu na siłę, które
            > są nagminne w Polsce, pęknieciem do odbytu, i okaleczeniem.

            Jesteś pewna ? Szczerze mówiąc pierwsze słyszę, ale może po prostu za mało się interesuję tematem. Przydałyby się statystyki, ile porodów z nacięciem kończy się okaleczeniem. Albo w ogóle ile porodów kończy się okaleczeniem.
            • gaja78 Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:17
              w raportach ze strony Rodzić po Ludzku. Rzeczywiście przemawiają do wyobraźni.

              Tylko ja kompletnie czegoś nie rozumiem sad Skoro nacinanie krocza nie chroni kobiety przed pęknięciem, to dlaczego WHO uważa za zasadne nacinanie krocza w 5-20% przypadków ? Zupełnie tego nie rozumiem sad(( Przecież to są (przynajmniej na pierwszy rzut oka) dwie sprzeczne ze sobą informacje.
              • gata19 Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:36
                Bo nacięcie krocza - to nie zabieg chroniący krocze przed pęknięciem.
                Nacinamy wtedy gdy dziecko się zaklinuje, spada mu tętno, jest
                baaardzo duże np 5kg, albo istnieje konieczność założenia kleszczy
                albo próżnociągu. W tych przypadkach się nacina dla dobra dziecka.
                • gaja78 Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 21:53
                  gata19 napisała:

                  > Bo nacięcie krocza - to nie zabieg chroniący krocze przed pęknięciem.
                  > Nacinamy wtedy gdy dziecko się zaklinuje, spada mu tętno, jest
                  > baaardzo duże np 5kg, albo istnieje konieczność założenia kleszczy
                  > albo próżnociągu. W tych przypadkach się nacina dla dobra dziecka.

                  Czy to znaczy, że w tych przypadkach o których piszesz, bez nacięcia dziecko by się "nie przebiło" ?
                  • ciociacesia podejrzewam ze nie wiadomo 09.05.08, 12:39
                    a skoro nie wiadomo to po co ryzykowac? jednak w sytuacji kiedy
                    dziecieciu tetno spada kwestia czy bede mogła siadac po porodzie
                    schodzi jakby na dalszy plan...
              • imbirka Re: Ok, znalazłam dane 08.05.08, 23:03
                gaja78 napisała:
                > Tylko ja kompletnie czegoś nie rozumiem sad Skoro nacinanie krocza nie chroni ko
                > biety przed pęknięciem, to dlaczego WHO uważa za zasadne nacinanie krocza w 5-2
                > 0% przypadków ? Zupełnie tego nie rozumiem sad(( Przecież to są (przynajmniej na
                > pierwszy rzut oka) dwie sprzeczne ze sobą informacje.
                Są sytuacje w których poród nie przebiega w sposób prawidłowy, i wtedy ryzyko poważnego pęknięcia wzrasta. WHO uważa za zasadne nacięcie w ściśle określonych sytuacjach, a i przy nich należy indywidualnie rozpatrzyć każdy przypadek - jest to np. dystocja barkowa. Natomiast przy porodzie normalnym, czyli przebiegającym w sposób spontaniczny, w fizjologicznej pozycji, przy odpowiednio prowadzonym II okresie porodu (np. parcie na wydechu, a nie na siłę) etc. sytuacje takie zdarzają się niezwykle rzadko, a pękniecie I stopnia (czyli niewielkie obrażenia śluzówki ew, skóry) uważa się za fizjologiczne. Często nie wymagają szwów i goją się łatwo.
            • imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 22:57
              Ile to jest porodów rocznie, można by oszacować, opierając się na wynikach badań porównawczych, których skróty możesz znaleźć tutaj
              www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf
              a w wersji angielskiej są powszechnie dostępne w internecie. A to, ze pęknięcia III i IV stopnia są w przeważającej większości przypadków następstwem nacięcia, zostało szeroko opisane w literaturze, poza tym każda z nas może się o tym przekonać, nacinając napięty brzeg tkaniny i próbując go rozerwać.
              • imbirka Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 08.05.08, 23:13
                Odpowiedziałam Ci powyżej, nie zauważyłam, ze już odnalazłaś te dane, no i
                drzewko się już bardzo rozbudowało smile Pozdrawiam Imbirka
                • beanata_irl Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 19:25
                  Imbirka - pytanie- Ty rodziłaś już?
                  Ja urodziłam dużą córkę z nacięciem i nie czuję się okaleczona... To wcale nie boli, bo nacięcie wykonuje się tuż przed wyjściem główki.
                  Przed porodem rozmawiałam z ginekologiem i położnikiem na temat nacięcia krocza. I po rozmowie z nim wolałam zostać nacięta i nacinają "na nogę". Tak na marginesie szpital w którym rodziłam jest pod patronatem "rodzić po ludzku". A to czy naciąć czy tez nie zależy nie od fachowości i doświadczenia położnej, tylko od kondycji rodzącej i wielkiości dziecka oraz jak już ktoś wcześniej wspomniał przedterminowych porodów.

                  Pewnie, że można się uprzeć i nie dać się naciąć. Tylko później po zjedzeniu "fasoli" zakładaj pampersa również sobie. Znam kobietę, która po porodzie, bo pękła, po prostu "pierdzi" nawet w kościele, bo nie działa jej zwieracz. Gratuluję tematu i szukajcie sobie jeszcze bzdetniejszych problemów i tematów. Nudzicie się widać.
                  Pozdrawiam
                  • auszrine Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 21:07
                    beanata_irl napisała:
                    >Znam kobietę, która po porodzie, bo pęk
                    > ła, po prostu "pierdzi" nawet w kościele

                    Nawet w kościele? smile))))))
                  • joanna.marta Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 20.05.08, 16:28
                    Jedne boli, jedne nie. Jedne szybko dochodzą do siebie po nacięciu,
                    inne miesiącami cierpią. U jednych nie ma śladu po nacięciu, inne
                    muszą iść na plastykę krocza... Ta akcja jest po to, by zmusić
                    lekarzy i położne do indywidualnego podejścia do rodzących, a nie
                    wrzucenie ich do jednego wora, bo łatwiej i szybciej. Poza tym jeśli
                    ktoś chce być nacięty i powie o tym personelowi, to nie sądzę, żeby
                    ktoś robił z tym problem. Ale niech takie takie, co nie chcą, też
                    mają coś do powiedzenia.
            • basza7 Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 19.05.08, 08:37
              ja rodziłam 14 sierpnia 2007 w Warszawie w szpitalu św. Zofii i nikt mnie nie
              nacinał. mialam super położna,ktora sama zaproponowala poród w wodzie.dodam,że
              nic jej nie płaciłam i nie była umowiona.pozdrawiam serdecznie
        • gata19 a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 20:39
          niejedna położna tu pisała, że "kobiety pękały bez nacięcia bo
          rodziły za szybko, albo barki za szybko przechodziły"
          otóż ochorna krocza polega właśnie na tym żeby zabronić kobiecie
          przeć podczas wyżynania się główki, główka sama przejdzie w pozycji
          wertykalnej za pomocą samych skurczów. Zadaniem położnej jest
          powstrzymywanie nawet głowki dziecka przez łagodny ucisk żeby za
          szybko nie przechodziła przez krocze. To samo z barkami. Po
          zrotowaniu barków, którym też pozwalamy urodzić się samych. Wtedy
          kobieta może przeć i urodzić resztę. Tak się rodzi w Szwecji.
          Spokojnie, bez traumy, ze znieczuleniem, nikt nikogo nie nacina,
          nikt nie pęka!!! Uwierzcie!!!
          • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:12
            A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku.
            hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z lekarzem.
            Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do
            naciecia czy nie. Po takich akcjach tyciace wyedukowanych kobiet na
            małych broszurkach fundacji bedzie wpadac w paranoję.
            To własnie sie stało z cc, goleniem krocza czy lewatywą.
            Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie
            naturalnego porodu i opóźnia się cc. Golenie to dla mnie standart
            higieny, tak jak bogi czy pachy a lewatywa nie rozumiem - rodzic po
            ludzki to nie z kupą na łóżku. To sa jednak moje odczucia. Może wiec
            tzreba pomyslec jak przygotowac kampanię aby kobiety były swiadome
            swoich praw, nie były zmuszane do niepotrzebnego bólu, aby opowiesci
            o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i wreszcie aby
            pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie była w opozycji
            do Nich.
            • kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:43
              kira_koslin napisała:
              > A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku.
              > hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z lekarzem.

              A należy się tych lekarzy ślepo słuchać i niczego kwestionować, nawet wtedy,
              kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej
              nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki)

              > Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do
              > naciecia czy nie.

              Owszem. Ale np. jeżeli kobieta wie, że w jednym szpitalu nacina się wszystkie
              pierworódki jak leci, a w drugim np. 30 procent, są w nim położne znające się na
              ochronie krocza, a lekarze nie przeszkadzają w przyjęciu najlepszej do tego celu
              pozycji, może podjąć decyzję wyborze odpowiedniego dla siebie szpitala. I wtedy
              może mieć zaufanie do lekarzy i położnych, wiedzieć, że to co robią, ma sens i
              jest dla jej i dziecka dobra, a nie wynikiem bezsensownej rutyny.

              > Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie
              > naturalnego porodu i opóźnia się cc.

              Mmm, dlatego zapewne z roku na rok spada procent CC (uwaga: ironia)

              > Golenie to dla mnie standart higieny, tak jak bogi czy pachy a lewatywa nie
              rozumiem - rodzic po ludzki to nie z kupą na łóżku.

              Naprawdę nie wiesz, jak kiedyś (a i teraz czasami) wyglądały te zabiegi, w
              jakich warunkach, z jakim poszanowaniem godności rodzącej były wykonywane? Chyba
              raczej powierzchownie znasz akcję "Rodzić po ludzku".

              > aby opowiesci o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i
              > wreszcie aby pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie
              > była w opozycji do Nich.

              A, bo te życiowe traumy to wina masowo niewspółpracujących, opozycyjnie
              nastawionych "pacjentek"? Rozumiem.
              (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... wink
              • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:49
                kaeira napisała:

                > kira_koslin napisała:
                > > A dla mnie tam kampania dalej jest nie w porządku.
                > > hasło "nie daj się naciac" stawia w konflikcie pacjentke z
                lekarzem.
                >
                > A należy się tych lekarzy ślepo słuchać i niczego kwestionować,
                nawet wtedy,
                > kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej
                > nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki)

                Jesteś pewna że na pewno wiesz? Gratuluję!!!!



                >
                > > Pacjentka mnie jest w stanie ocenic czy nastpiły pzresłanki do
                > > naciecia czy nie.
                >
                > Owszem. Ale np. jeżeli kobieta wie, że w jednym szpitalu nacina
                się wszystkie
                > pierworódki jak leci, a w drugim np. 30 procent, są w nim położne
                znające się n
                > a
                > ochronie krocza, a lekarze nie przeszkadzają w przyjęciu
                najlepszej do tego cel
                > u
                > pozycji, może podjąć decyzję wyborze odpowiedniego dla siebie
                szpitala. I wtedy
                > może mieć zaufanie do lekarzy i położnych, wiedzieć, że to co
                robią, ma sens i
                > jest dla jej i dziecka dobra, a nie wynikiem bezsensownej rutyny.

                Nie odmawiam kobietom myslenia. Chyba każda kobieta wybierajac
                szpital czyms się kieruje.



                > > Teraz czesto zdarza się ze w szpitalach maja fioła na punkcie
                > > naturalnego porodu i opóźnia się cc.
                >
                > Mmm, dlatego zapewne z roku na rok spada procent CC (uwaga:
                ironia)
                >
                > > Golenie to dla mnie standart higieny, tak jak bogi czy pachy a
                lewatywa n
                > ie
                > rozumiem - rodzic po ludzki to nie z kupą na łóżku.
                >
                > Naprawdę nie wiesz, jak kiedyś (a i teraz czasami) wyglądały te
                zabiegi, w
                > jakich warunkach, z jakim poszanowaniem godności rodzącej były
                wykonywane? Chyb
                > a
                > raczej powierzchownie znasz akcję "Rodzić po ludzku".

                Uhmmm wiem ale mam na mysli tu i teraz.

                >
                > > aby opowiesci o porodach nie pzrekształcały się życiowe traumy i
                > > wreszcie aby pacjentka współpracowała z lekarzem i położna a nie
                > > była w opozycji do Nich.
                >
                > A, bo te życiowe traumy to wina masowo niewspółpracujących,
                opozycyjnie
                > nastawionych "pacjentek"? Rozumiem.

                Spłycasz i robisz to specjalnie

                > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... wink


                A to już kiepska uwaga, nic nie wnosząca, z tym usmiechem to miało
                byc że Ty taka sprytna jestes i wiesz jak łapac za słówka?
                Pudło!
                • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:13
                  I najważniejsze o którym zapomniałaś skupiajac się na wielkosci
                  litey uzytej w słowie "nich" przeze mnie.
                  ja nie neguję fundacji ani jej dokonań, nie podoba mi sie ta
                  kampania i to hasło! A to jest bardzo duża róznica. Rózżnica ta
                  również to to że jestem pzreciwna tej kampani ale nie uważam że
                  wszsytkie naciecia powinny zostac wykonane, tylko dlatego że
                  tak "leci"
                • kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 10:15
                  kira_koslin napisała:
                  > kaeira napisała:
                  > nawet wtedy,
                  > > kiedy wiemy, że ich rutynowe postępowanie jest najprawdopodobniej
                  > > nieuzasadnione? (patrz wyżej podane statystyki)
                  >
                  > Jesteś pewna że na pewno wiesz? Gratuluję!!!!

                  O matko, no wiem. Oczywiście nie w konkretnym przypadku. Ale jeżeli w Polsce
                  nacina się ok. 80 procent kobiet, zaś w innych krajach np. 8-20 procent (bez
                  żadnych zwiększonych komplikacji), to wiadomo, że ogromna większość nacięć u nas
                  jest nieuzasadniona.
              • auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:50
                kaeira napisała:
                > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... wink

                smile)))))))))))
                • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:53
                  auszrine napisała:

                  > kaeira napisała:
                  > > (Te "Nich" przez duże N dużo mówi... wink
                  >
                  > smile)))))))))))


                  Smieszne???
                  • auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:56
                    kira_koslin napisała:
                    > Smieszne???

                    Bardzosmile Mimowolnie pokazałaś swój stosunek do położnych i lekarzy.
                    • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:01
                      auszrine napisała:

                      > kira_koslin napisała:
                      > > Smieszne???
                      >
                      > Bardzosmile Mimowolnie pokazałaś swój stosunek do położnych i lekarzy.

                      hahaha no to rzeczywiscie posmiejmy się razem, że wydało się, wyszło
                      na jaw, ze lekarzy i polozne traktuję z szacunkiem i daje sobie
                      prawo do myslenia ze może jednak maja wiekszą wiedze ode mnie.
                      Rzeczywiscie to nienormalne, może zgłosze się do Ziobro i bedę po
                      połroku wydawac takie osady jak on.

                      A powaznie:
                      czepianie się piszac że o lekarzach napisałam z dużej litery jest
                      mimowolnym okazywaniem bardzo małego rozumku - bez urazy ale dla
                      mnie tak własnie jest!
                      • auszrine Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:33
                        kira_koslin napisała:
                        > hahaha no to rzeczywiscie posmiejmy się razem
                        Razem to się nie pośmiejemy, bo niestety nie umiesz śmiać się z własnych pomyłek.
                        • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:35
                          aha! Jasne ok, usmiechne sie zawsze jak ktos po prostu bedzie
                          czepiał i bedzie zlosliwy - ach jakie to urocze!!!
                          • kaeira Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 10:07
                            kira_koslin napisała:
                            > aha! Jasne ok, usmiechne sie zawsze jak ktos po prostu bedzie
                            > czepiał i bedzie zlosliwy - ach jakie to urocze!!!

                            Nie, to nie jest czepianie, tylko wskazanie na coś co może być spokojnie
                            literówką, ale wygląda jak "freudowska pomyłka", dość zabawna w kontekście.
                            A uśmieszek z przymrużonym oczkiem, o ten: wink - oznaczał, że nie mówiłam tego
                            na poważnie!!! Naprawdę, nie miało to być złośliwością, a tylko dowcipem.
            • franczii Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:02
              Wspolpraca z polozna to podstawa dobrego porodu. Ale ta wspolpraca powinna byc
              obustronna i nie powinna polegac na stawianiu kobiety w sytuacji, ze ma potulnie
              wykonywac polecenia i nie zastanawiac sie co i po co sie jej robi. To juz nie
              jest wspolpraca. Poza tym podstawa wspolpracy jest otwartosc personelu na nasze
              potrzeby oraz zaufanie i wiara, ze to co nam proponuja jest zgodne z aktualna
              wiedza medyczna i jest dla naszego dobra a nie dla czyjejs wygody. A jak tu
              ufac w szpitalu, w ktorym nacinaja prawie wszystkie pierworodki i wiekszosc
              wielorodek, a lekarz zachwala i poleca nacinanie. Uwazam, ze w takiej sytuacji
              mam prawo do watpliwosci na temat wiedzy takiego lekarza.
              A co do broszurek fundacji, to owszem czytam i interesuje sie ale nie przyjmuje
              za pewnik wszystkiego co pisza. W broszurce na temat nacinania jest bogata
              bibliografia i wyniki badan. Bardzo chetnie zapoznam sie z jakimis swiezszymi
              informacjami na temat nacinania sprzecznymi z tym, co jest w broszurce. Ale poki
              co sie z takimi nie spotkalam. Poza tym czesc srodowiska medycznego zwlaszcza
              poloznych zgadza sie z trescia tej broszurki. No wiec chyba watpliwosci co do
              slusznosci rutynowego nacinania nie sa bezpodstawne. Poza tym z relacji
              poloznych na temat ochrony krocza, dowiedziec sie mozna, ze w szkolach ich tego
              nie uczono a nacinanie bylo jedyna sluszna droga. Dopiero w miare zdobywania
              doswiadczenia czesc z tych poloznych zrewidowala swoje poglady na temat
              nacinania i na wlasna reke uzupelnila luki w wyksztalceniu. Doprowadzila ich do
              tego chec wyjscia naprzeciw potrzebom kobiet i aktualizowania swojej wiedzy
              wedlug najnowszych badan.
            • pillow-book Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:03
              Bardzo lubię te opinie, że kupa nie jest ludzka... I włosy nie są ludzkie... To
              jakim cudem, do diabła, seks polegający głównie na wymianie płynów ustrojowych
              jest ludzki???

              wink)))

              I bardzo współczuję położnym, które zamiast normalnej kupy łatwej do szybkiego
              uprzątnięcia są narażane na obryzgiwanie roztworem do lewatywy wymieszanym z
              resztką kału ponieważ pacjentka sama sobie zrobiła lewatywę... Bo porządną
              lewatywę to trzeba umieć zrobić lub/i mieć na nią sporo czasu, tak dobę mniej
              więcej smile
              • kira_koslin Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 22:09
                Kupa wiadomop jest ludzka, dla mnie nie jest miłe rodzenie w kupie i
                dlatego wybieram lewatywę.
                Moja położna nie została obryzgana jak tutaj ładnie opisałas,
                wszsytko odbyło się normalnie po ludzku dla niej i dla mniesmilesmilesmilesmile
                • pillow-book Re: a i jeszcze jedno :)) 09.05.08, 00:48
                  No to miałyście szczęście wink))

                  A swoją drogą właśnie zaczęłam się zastanawiać dlaczego moja kotka, która
                  uznała, że mój brzuch będzie najbezpieczniejszym miejscem na powicie kociąt,
                  urodziła kociaki a kupy nie... Może dlatego, że wcześniej miała coś na kształt
                  rozwolnienia? Muszę zapytać weterynarza...

          • gaja78 Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:25
            gata19 napisała:

            > niejedna położna tu pisała, że "kobiety pękały bez nacięcia bo
            > rodziły za szybko, albo barki za szybko przechodziły"
            > otóż ochorna krocza polega właśnie na tym żeby zabronić kobiecie
            > przeć podczas wyżynania się główki, główka sama przejdzie w pozycji
            > wertykalnej za pomocą samych skurczów. Zadaniem położnej jest
            > powstrzymywanie nawet głowki dziecka przez łagodny ucisk żeby za
            > szybko nie przechodziła przez krocze. To samo z barkami. Po
            > zrotowaniu barków, którym też pozwalamy urodzić się samych. Wtedy
            > kobieta może przeć i urodzić resztę. Tak się rodzi w Szwecji.
            > Spokojnie, bez traumy, ze znieczuleniem, nikt nikogo nie nacina,
            > nikt nie pęka!!! Uwierzcie!!!

            Ja wierzę całym sercem. I zazdroszczę możliwości przeżycia takiego porodu. Niestety w szpitalu, w którym będę rodzić, raczej nie będzie szwedzkiej położnej na dyżurze. W takiej sytuacji wolę, żeby położna "obsługiwała" mnie w sposób, który praktykuje od lat i w którym czuje się pewnie. Jak już pisałam - nie posiadam na stanie wystarczająco wiele odwagi, żeby robić za obiekt czyichś ćwiczeń w ramach doszkalania się sad
          • hab_ek Re: a i jeszcze jedno :)) 08.05.08, 21:39
            tak się również rodzi w Polsce... we własnym domusmile
            położna w momencie wysunięcia się główki, natychmiast dokonała lekkiego
            okręcenia i bez żadnego dodatkowego parcia z mojej strony wysunęły się najpierw
            jedno, a potem drugie ramię. po tych wszystkich opisach na forum i w książkach
            wyobrażałam sobie, że urodzenie barków to niemalże tragedia, a okazało się, że w
            odpowiedniej pozycji porodowej i przy doświadczonej położnej one same "wychodzą"
      • laminja Re: to niech mi zwolenniczki nacięcia wytłumaczą. 09.05.08, 18:15
        W Polsce też się da. Są szpitale, w których nie ma rutynowego naciania
        krocza.
    • jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 00:03
      uważam że kampania jest beznadziejna- bo zamiast mówić o nacięciu tak jak o cesarce- gdy jest potrzeba to ok, wmawaiją kobietom że nacięcie im szkodzi! I mają sie przed nim bronić jak przed największym złem.
      Zachęta do pisania listów o tym jakie dolegliwości sie pojawiły w związku z nacięciem potęguje to! Ile kobiet które opisze swoje doświadczenia miało nacięcie z konieczności a ile z rutyny? ktoś to zweryfikuje? NIE, bo PO CO? dla nich to NIEWAŻNE, liczy się że moga straszyć polskimi szpitalami.
      Miałam fantastyczny poród. Szwy po nacięciu w ogóle nie dokuczały- zaraz po porodzie mogłam fizycznie funkcjonować jak przed (o tym że mam szwy przypominało mi się gdy chciałam usiąść "po turecku"- ale to w głowie miałam lęk a nie fizyczny ból), ale świadomość tego okaleczenia rozwalała moją psychikę zupełnie!
      Żałuję że się naczytałam stron Fundacji- w czasie porodu i tak byłam zdana na połozną- przecież nie stanę koło niej żeby mi pokazywała jak wygląda moje krocze i wyjasniała dlaczego chce naciąć- żebym mogła podjąć śwadomą decyzję- to ona widziała i ja jej mogłam zaufać albo być mądrzejsza... szkoda że Fundacja burzy zaufanie rodzacych do personelu, zamiast je budować, bo dla mnie "Rodzić po ludzku" to rodzić bez lęku że ktoś tylko czyha by mnie okaleczyć!
      • joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 07:45
        A ja popieram kampanię całym sercem. Kiedyś juz pisałam o tym.
        Rodziłam dwa razy. Jeden raz bez nacięcia, drugi raz z małym
        nacięciem (3 szwy). Dla mnie nie ma porównania. Dojście po drugim
        porodzie (z nacięciem) też nie było nie do przejścia i z jakimiś
        strasznymi mękami, ale nawet nie ma co porównywać z pierwszym
        połogiem. KOmfort "po" zdecydownie inny. A akcja nie jest po to, by
        straszyć pacjentki masową chęcią okaleczenia, ale po to by zwiększyć
        ich świadomość, że mogą powiedzieć "nie". Babka rodząca nie jest w
        stanie określić, czy nacięcie jest konieczne, jak to podkreślają
        niektóre z was. Ale większość lekarzy w Polsce też nie ocenia, czy
        trzeba naciąć a po prostu nacina rutynowo i tyle. Przed pierwszym
        porodem usłyszałam w jednym szpitalu: "no tu tnie się raczej
        wszystkie pierworódki". Jaka to ocena konieczności? Często jest tak,
        że z góry zakłada się, że nacięcie będzie i tyle. No chyba nasza
        budowa anatomiczna nie różni się tak bardzo od mieszkanek innych
        krajów europejskich. Tam nacięć jest dużo mniej niż u nas. Koleżanka
        urodziła dziecko we Francji z zzo (tam standardowo dają rodzącym) i
        nawet jej nie nacięli. I nie popękała. Czy my jesteśmy jakieś inne,
        że u nas trzeba zdecydowaną większość naciąć a tam zdecydowaną
        mniejszość?
        A co do fundacji, że robi tyle hałasu o nacięcia, a nie mówi np. o
        zzo, to niestety wszystkiemu winne są pieniądze. Jak ktoś słusznie
        zauważył, poród naturalny bez nacięcia nie kosztuje nic więcej niż
        poród z nacięciem i dlatego można o to walczyć. I choć fundacja może
        też uważać, że zzo dla wszystkich chętnych jest niezbędne, to na to
        wpływu nie ma. To jest sprawa Ministerstwa Finansów, NFZ a problem w
        tym, czy dadzą na to pieniądze.
        Trzeba o nacięciu mówić głosno. W końcu kiedyś były cięte wszystkie
        albo prawie wszystkie rodzące. Teraz to się powoli zmienia. Ale nie
        od razu Rzym zbudowano. Jeśli kobiety będą bardziej świadome tego,
        że mogą na coś się zgodzić lub nie, to coraz więcej będzie takich
        lekarzy czy położnych, którzy rzeczywiście najpierw ocenią czy
        trzeba naciąć a potem podejmą decyzję. Bo jest ich coraz więcej, ale
        cały czas jeszcze za mało.
        • jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 08:54
          tyle że "nie daj się naciąć" już samym hasłem zwraca się do kobiet, żeby to one decydowały o nacięciu, bo lekarz/położna to się nie zna... beznadziejne podejście! a pisanie listów o tym że po nacięciu było źle jest zwykłym manipulowaniem. u mnie było bardzo dobrze więc pewnie u innych kobiet też. sprawa raczej indywidualna.
          tak jak z bólem- ja nie potrzebowałam zzo, nie bolało jakoś bardzo i wytrzymałabym jeszcze duuuużo więcej. Dla mnie rodzenie było fajnym przeżyciem, ale inną kobietę może boleć. Ile porodów tyle historii. co mają udowodnić te historie o złym gojeniu się krocza?- przecież to ma sie nijak do przyczyn nacięcia, a chyba z tym "walczy" Fundacja. bo czy rutynowe czy konieczne- musi się zagoić i będzie się goić indywidualnie i tak jak rutynowe może goić się dobrze/źle tak konieczne może dokuczać lub nie. Nie widzę związku między przyczyną nacięcia a późniejszymi problemami, dlatego uważam akcję za nietrafioną.
          Aha- jest jeszcze kwestia szycia- i wg mnie to od tego zależy komfort po. A szyją po pęknięciu również.
          • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 09:44
            Kampania chce uświadomić kobietom nie tylko to, że rutynowe nacinanie jest
            szkodliwe ale też to, że sama kobieta może mieć udział w ochronie krocza. Na
            stronie fundacji jest więcej materiałów na temat nacinania krocza podpartych
            naukowymi badaniami. A ta kampania jest dla mnie częścią już wcześniej
            rozpoczętej akcji, dlatego nie odbieram jej jako rzucenia pustego sloganu,
            który ma tylko zachęcić kobietę do stawania okoniem na porodówce.
            Poza tym, zmiany w położnictwie nie odbędą się bez udziału samych
            zainteresowanych i bez wywierania presji na personel położniczy, który jak widać
            woli podążać utartymi przez dziesięciolecia szlakami zamiast korzystać z
            nowszych osiągnięć.
            A co do powikłań po samym nacięciu: fundacja powołuje się na badania, które
            wskazują na to, że rutynowe nacinanie jest szkodliwe, nie chroni przed poważnymi
            urazami i naraża kobiety na dodatkowe problemy związane z przedłużającym się
            gojeniem krocza. Ty powołujesz się na własne doświadczenie, a może masz dostęp
            do innych badań? Nie miałaś problemów z nacięciem ale kilka procent kobiet je
            miało. Czy według ciebie dla tych kilku procent kobiet, które faktycznie
            ucierpiały w wyniku nacięcia nie warto zrezygnować z rutyny i wykonywać ten
            zabieg tylko w sytuacji konieczności?
            • jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 10:57
              a jaka jest różnica w nacięciu koniecznym a rutynowym jeśli chodzi o gojenie sie krocza? czy nierutynowe nacięcie ma inne konsekwencje niż rutynowe? czy moje krocze by gorzej się goiło gdyby zrobione nacięcie było rutynowym?
              Co do fundacji, to powołuje się na dane dot. powikłań po nacięciu- oznacza to że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe. Bo przecież te dane nie dotycza kobiet nacinanych rutynowo, skoro poza zacofaną Polską sie tego nie wykonuje... czemu WHO nie jest za pękaniem, tylko uzasadnia "zbrodnię" nacięcia u nawet 20% kobiet?
              wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- manipuluje i straszy!
              czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć w Polsce, tylko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie byłam cięta rutynowo, ale kogo to- ważne że byłam nacięta i podwyższam statystyki szpitala.
              • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:09
                jasne_slonkoo napisała:
                Fundacja to robi- m
                > anipuluje i straszy!

                Ciekawe, jaki fundacja ma interes w tym "manipulowaniu i straszeniu".
                Może wyjaśnisz nam w jakim celu to robi?
              • imbirka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:23
                jasne_slonkoo napisała:

                > a jaka jest różnica w nacięciu koniecznym a rutynowym jeśli chodzi o gojenie sie krocza?
                Na przykład taka, ze nienacięte rutynowo krocze nie miało by powodu aby się goić, bo byłoby nie nacięte smile Wtedy, gdy jest wskazanie do nacięcia, istnieje wyższa konieczność, dolegliwość jest łatwiejsza do zaakceptowania, nie sądzisz? Jeśli przy moim porodzie dziecko by się zaklinowało, i konieczne byłoby nacięcie, to nawet jeśli goiło by sie fatalnie, a nawet pękło dalej, to rozumiem, że sytuacja usprawiedliwa i uzasadnia zastosowanie interwencji, która może mieć taki skutek uboczny.

                >czy nierutynowe nacięcie ma inne konsekwencje niż rutynowe? czy moje
                > krocze by gorzej się goiło gdyby zrobione nacięcie było rutynowym?

                Dana interwencja ma swoje określone konsekwencje. Np. wyobraź sobie antybiotyk, po którym ma się straszne mdłości. Jeżeli masz infekcję, i tylko ten antybiotyk może Ci pomóc, bierzesz go przyjmując uboczne skutki w postaci mdłości z dobrodziejstwem inwentarza, natomiast gdybyś była zdrowa, ale w kraju w którym mieszkasz wszystkie kobiety dostają ten antybiotyk z "urzędu", bez wględu na to czy mają infekcję czy nie, to wtedy sprawa tych skutów ubocznych wygląda nieco inaczej, prawda? Dlaczego masz borykać się z mdłościami, skoro ten antybiotyk w ogóle nie jest Ci potrzebny?


                > Co do fundacji, to powołuje się na dane dot. powikłań po nacięciu- oznacza to że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe. Bo przecież te dane nie dotycza kobiet nacinanych rutynowo, skoro poza zacofaną Polską sie tego nie wykonuje... czemu WHO nie jest za pękaniem, tylko uzasadnia "zbrodnię" nacięcia u nawet 20% kobiet?
                > wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- manipuluje i straszy!

                Dane podawane przez fundację pochodzą z badań prowadzonych na świecie od wielu lat, po to by sprawdzić, czy nacięcie jest rzeczywiście tak skuteczne, jak uważano. Jest to nurt "medycyny opartej na dowodach", czyli organizując opiekę zdrowotną i tworząc standardy postępowania w danych przypadkach bierze się pod uwagę rzetelne, spełniające wiele rygorów badania naukowe. W krajach Europy Zachodniej odchodzi się od rutynowego nacięcia od około 20-30 lat, a więc mają doświadczenia pozwalające na porównanie czasów w których stosowano je rutynowo, i nie rutynowo. Co d0 WHO - nie nazywa nacięcia "zbrodnią", zwraca jedynie uwagę na fakt, iż sytuacje, w których nacięcie jest potrzebne zdarzają się w ok. 20% przypadków. I w tych sytuacjach, powracając do mojego przykładu z antybiotykiem, korzyść wynikająca z jego zastosowania przewyższa ryzyko komplikacji.

                > czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć >w Polsce, tylko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie >byłam cięta rutynowo, ale kogo to- ważne że byłam nacięta i >podwyższam statystyki szpitala.

                Gdyby w Polsce było ok. 20% nacięć, nikt by się nie oburzał. Skoro jest ich 80%, a Polki nie odbiegają budową od kobiet w innych krajach, w których odsetek jest dużo niższy, to coś jest na rzeczy.
              • veronique_p Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 11:48
                Czy to naprawdę trzeba tak łopatologicznie wytłumaczyć? Jeżeli nacina sie
                rutynowo to 90%kobiet to odsetek tych z problemami będzie większy niż wtedy
                kiedy nacina się 20% z konieczności. Dla ciebie skoro miałaś nacięcie z
                konieczności nic to nie zmieni ale dla kobiety naciętej rutynowo na pewno jest
                różnica bo miała spore szanse uniknąć nie tylko nacinania ale jakichkolwiek
                obrażeń krocza.
                Poza tym nigdzie nie jest napisane, że nacięcie samo w sobie jest szkodliwe,
                pokaż mi, gdzie jest to w taki sposób sformułowane. Piętnuje się rutynowe
                nacięcie czyli takie,które jest przeprowadzane czy trzeba czy nie trzeba. I
                dane te pochodzą bodajże z lat 80tych. Jak widzisz swiat juz 20 lat temu uznał
                nacinanie rutynowe za szkodliwe.
                Uzasadnia sie 20% nacięć bo są też porody z komplikacjami, osłabieniem tętna
                dziecka, kiedy dziecko trzeba popchnąć lub wyciągać próżnociągiem.

                >wszystkie dane statystyczne można odpowiednio przedstawić i Fundacja to robi- m
                > anipuluje i straszy
                Proszę cię, jeśli masz dostęp do jakichś innych danych to podziel sie nimi dla
                dobra nas szystkich.

                > czemu nie przedstawią danych dotyczących liczby koniecznych nacięć w Polsce, ty
                > lko zakładają że Polki są cięte rutynowo...? Ja nie byłam cięta rutynowo, ale k
                > ogo to- ważne że byłam nacięta i podwyższam statystyki szpitala

                Wytłumacz mi, jak moga takie dane przedstawić skoro w Polsce głównym powodem
                nacinania w bardzo wielu, jeśli nie w wiekszości szpitali jest to, że kobieta
                rodzi po raz pierwszy. Twój przypadek podwyższa statystyki ale to nie jest wina
                fundacji tylko wlasnie samego szpitala, jeśli przeprowadza bezzasadne zabiegi.
                Jeśli natomiast twój uczciwie stara się ograniczać ten zabieg tylko do sytuacji
                koniecznych to nie obawiaj się będzie to widać w jego statystykach i twój
                przypdek nie zostanie zinterpretowany jako rutynowy.
          • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 09:48
            I jeszcze sprawa pęknięcia i szycia. Owszem po pęknięciu szyją ale rzadko
            pęknięcie jest tak głębokie jak nacięcie. Zwykle pęka tylko skóra a tnie się po
            mięśniach to chyba ma większe znaczenie dla komfortu po.
            • asiunia007 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 14:23
              Faktycznie wg mnie nazwa samej akcji śednio trafiona, faktycznie
              sugeruje, że położna i lekarze stoją w opozycji do rodzącej. Ale
              uważam, ze sama akcja ma sens. Dla mnie zawsze argumentem, ze coś
              jest "na rzeczy" jest fakt, że w Polsce nacina się zdecydowana
              większość pierworódek,podczas gdy w innych krajach jak już tu
              wielkokrotnie pisano -NIE. Więc absolutnie nikt nie jest w stanie mi
              wmówić, ze ten zabieg jest bezwzględnie konieczny. Sama byłam
              nacinana i wspominam to okropnie. Nie sam fakt nacięcia ale
              komplikacje, które miałam PO. Ogromny ból i dyskomfort. Na samo
              wspomnienie wzdrygam się, dlatego teraz marzy mi się poród domowy z
              zaufana położną, która wie jak nie naciać bez potrzeby. Uważam
              również, że lekarze i położne w Polsce bywają nie tyle niedouczeni
              ile nie mają praktyki w prowadzeniu porodów bez nacięć i wola po
              prostu postępować wedle starych schematów. czują się tak po prostu
              bezpieczniej. I to jest podstawowy problem. jak w tym
              przysłowiu "czego Jaś itd.I to bezwzlędnie trzeba zmieniać. A z tym
              bywa róznie, bo np jak ostatnio byłam na usg to młody skądinąd
              bardzo sympatyczny lekarz, jak wspomnialam mu, ze jedyne czego
              pragnę podczas porodu to nie jest wcale znieczulenie tylko
              unikniecie nacięcie, odpowiedział: "no ale wie Pani lepsze to niż
              peknięcie do odbytu". Wydawało mi sie, ze wsród młodych lekarzy
              ipołożnych coś się zmienia a tu... Nie mówiąc już o tym, że lekarz
              do którego chodzę (szef porodówki) również jest tego zdania. Dlatego
              też nawet nie zamierzam mu wspomnieć o porodzie w domu. Przy
              pierwszym porodzie nemiło zaskoczył mnie również fakt, ze połozna ze
              szkoły rodzenia, która akurat była na dyżurze podczas mojego porodu,
              zaraz po nim powiedziala mi, że te wszsytkie dziewczyny co
              tak "walczą" i uważają że naciecie jest najczęsciej zbyteczne są
              głupie. Naprawdę tak powiedziala, jakoś wcześniej z tymi poglądami
              się nie ujawniała ;-( czyli niby coś się tam zmienia ale opornie to
              idzie, dlatego takie akcje, oczywiście odpowienio przeprowadzane
              uważam za jka najbardzie sluszne.
              • hanalui Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 15:36
                asiunia007 napisała:

                > Dla mnie zawsze argumentem, ze coś
                > jest "na rzeczy" jest fakt, że w Polsce nacina się zdecydowana
                > większość pierworódek,podczas gdy w innych krajach jak już tu
                > wielkokrotnie pisano -NIE. Więc absolutnie nikt nie jest w stanie
                mi
                > wmówić, ze ten zabieg jest bezwzględnie konieczny.

                Z pewnoscia zabieg nie jest bezwzglednie konieczny, ale...
                Czy ktos zauwazyl ze przebieg porodu w innych krajach wyglada tez
                inaczej tzn nie sa nagminnie uzywane przyspieszacze porodu jak
                oksytocyna, nie przebija sie pecherza plodowego, po odejsciu wod
                czeka sie nawet do 72 godzin na pojawienie sie skurczy, kobiety moga
                przyjmowac dowolne pozycje podczas parcia i jak trzeba to polozna
                sie schyla, nikt kobiety nie pogania zmieniajaca sie zmiana, na ile
                to bezpieczne pozwala sie dzialac naturze. Moze to wlasnie sa powody
                dla ktorych kobiet sie nie nacina. Bo jak sie spieszy lekarzowi,
                poloznej to przeciez prosciej zrobic wieksza dziure i popchac
                jeszcze lezeniem na brzuchu rodzacej...bo tez i takie praktyki byly
                a moze i sa stosowane.
                • sevilay Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:06
                  Tak Hanalui-tu się z Tobą zgodzę-poród wygląda inaczej a także nieco bardziej namawia się do dbania o to już w czasie ciąży.Są sposoby na uelastycznienie krocza,masaże,baloniki i inne cuda wianki.
                  A u nas co? Przyjdzie taka rodzącą niemal "z ulicy" i będzie się upierać przy uchronie w takich warunkach jak u nas są.To powodzenia.Bo to od szczęscia będzie zależało.


                  Oczywiście,że nie powinno się rutynowo nacinać.Ale to chyba nie do kobiet powinna byc skierowana ta kampania tylko do lekarzy i położnych.
                  Bo dla mnie to trochę jak budowanie domu od dachu a nie od fundamentów.Co z tego,że ja nie będę chciała być nacięta jak np.połozna albo lekarz inaczej nie potrafią.Albo programowo nacinają "bo tak i już"?
                • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:07
                  hanalui napisała:

                  > Z pewnoscia zabieg nie jest bezwzglednie konieczny, ale...
                  > Czy ktos zauwazyl ze przebieg porodu w innych krajach wyglada tez
                  > inaczej tzn nie sa nagminnie uzywane przyspieszacze porodu jak
                  > oksytocyna, nie przebija sie pecherza plodowego, po odejsciu wod
                  > czeka sie nawet do 72 godzin na pojawienie sie skurczy, kobiety moga
                  > przyjmowac dowolne pozycje podczas parcia i jak trzeba to polozna
                  > sie schyla, nikt kobiety nie pogania zmieniajaca sie zmiana, na ile
                  > to bezpieczne pozwala sie dzialac naturze. Moze to wlasnie sa powody
                  > dla ktorych kobiet sie nie nacina. Bo jak sie spieszy lekarzowi,
                  > poloznej to przeciez prosciej zrobic wieksza dziure i popchac
                  > jeszcze lezeniem na brzuchu rodzacej...bo tez i takie praktyki byly
                  > a moze i sa stosowane.

                  Brawo Hanalui. Zgadzam się z tobą całkowicie. Samo nienacinanie bez zmiany
                  innych praktyk i przede wszystkim - bez dokształcenia położnych w temacie
                  ochrony krocza może przynieść więcej szkody niż pożytku sad

                  IMHO fundacja zabiera się za ten konkretny temat od nie tej strony co trzeba.
                  Najpierw jest potrzebny personel który POTRAFI chronić krocze, który potrafi
                  patrzeć i myśleć o kroczu rodzącej kobiety inaczej niż dotychczas.
                  • sevilay Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:11
                    O Gaja,prawie w tym samym czasie napisałyśmy to samosmile

                    Widze,że nie jestem w swoich poglądach osamotnionasmile
                    • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:21
                      sevilay napisała:

                      > O Gaja,prawie w tym samym czasie napisałyśmy to samosmile
                      >
                      > Widze,że nie jestem w swoich poglądach osamotnionasmile

                      smile))
                  • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:52
                    Dziewczyny, ale gdzie wy wyczytałyście żeby fundacja zachęcała kobiety do
                    kategorycznego niewyrażania zgody na nacięcie i zwalania wszystkiego na
                    nieprzygotowany personel. Na stronie fundacji znajdziecie też wskazówki jak
                    przygotować krocze do porodu oraz jakie pozycje porodowe są dla nas korzystne.
                    Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama
                    mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność
                    biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe zmiany
                    nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za pomocą
                    oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem naiwna
                    ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając jednocześnie,
                    że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku
                    związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej
                    będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara. Nawet jeśli nie uda
                    się uniknąć nacięcia to może przynajmniej pozwoli takiej kobiecie rodzić w
                    bardziej fizjologicznej pozycji i zmniejszy przez to rozmiar nacięcia, to też
                    będzie jakiś sukces. Im częściej takie potrzeby będą artykułowane przez
                    kobiety tym większa szansa na to, że położne będą po prostu zmuszone się
                    doszkolić i w końcu ochrona stanie się standardem. Na zachodzie też kiedyś
                    nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś
                    ofiary trzeba było ponieść.
                    • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:23
                      franczii napisała:

                      > Dziewczyny, ale gdzie wy wyczytałyście żeby fundacja zachęcała kobiety do
                      > kategorycznego niewyrażania zgody na nacięcie i zwalania wszystkiego na
                      > nieprzygotowany personel.

                      Kampania ma tytuł "Nie daj się naciąć", to już wiele mówi smile

                      > Na stronie fundacji znajdziecie też wskazówki jak
                      > przygotować krocze do porodu oraz jakie pozycje porodowe są dla nas korzystne.

                      Owszem, masz rację, ale zauważ, że główny nacisk położony jest na tą negatywną
                      stronę : nie daj się, to jest złe, to jest szkodliwe, poczytaj o traumatycznych
                      przejściach.

                      A można było dać tytuł w stylu "Chroń krocze" i przekaz główny: nie musisz być
                      cięta, możesz napisać oświadczenie, ale wiedz, że czasem cięcie jest konieczne.
                      W oświadczeniu możesz napisać, że zgadzasz się na nacinanie tylko w
                      następujących sytuacjach: ...

                      Jest różnica ? Dla mnie jest. Przekaz negatywny może się bardziej przyczynić do
                      braku współpracy między rodzącą a personelem niż przekaz pozytywny. A brak
                      współpracy może być bardziej szkodliwy niż nacięcie krocza sad
                      > Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama
                      > mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność
                      > biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe zmian
                      > y
                      > nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za pomoc
                      > ą
                      > oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem naiwna
                      > ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając jednocześnie,
                      > że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku
                      > związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej
                      > będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara. Nawet jeśli nie uda
                      > się uniknąć nacięcia to może przynajmniej pozwoli takiej kobiecie rodzić w
                      > bardziej fizjologicznej pozycji i zmniejszy przez to rozmiar nacięcia, to też
                      > będzie jakiś sukces. Im częściej takie potrzeby będą artykułowane przez
                      > kobiety tym większa szansa na to, że położne będą po prostu zmuszone się
                      > doszkolić i w końcu ochrona stanie się standardem. Na zachodzie też kiedyś
                      > nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś
                      > ofiary trzeba było ponieść.
                    • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:32
                      franczii napisała:

                      > Ja sama kilka lat temu właśnie dzięki ich stronie uświadomiłam sobie jaki sama
                      > mam wpływ na to, co się ze mną stanie przy porodzie i jaką odpowiedzialność
                      > biorę na siebie za własny poród. Uważam, że bez nacisków kobiet na rychłe
                      zmiany nie ma co liczyć. Ale ten nacisk to nie może być oczywiście wymuszanie za
                      pomocą oświadczeń i straszenia sądem tylko proponowanie współpracy. Może jestem
                      naiwna ale myślę, że jeśli kobieta poprosi o ochronę krocza zaznaczając
                      jednocześnie,
                      > że przygotowywała krocze, jest świadoma czekającego jej więkzego wysiłku
                      związanego z rodzeniem w pionie i jest gotowa ten wysiłek ponieść to położnej
                      będzie głupio tak całkiem ją olać i bardziej się postara.

                      Taki byłby idealny skutek akcji promującej ochronę krocza. Ale dam sobie rękę
                      uciąć, że niestety nie tylko takie "świadome" kobiety są odbiorcami przekazu
                      akcji "Nie daj się naciąć". Myślę że znajdzie się wiele, które po prostu
                      zabronią się pociąć bez jakiejkolwiek refleksji naokoło tego zabiegu. Tak jak
                      napisałam wyżej - IMHO trochę nie za bardzo wyszło rozłożenie ciężaru między
                      ochroną krocza (przekaz pozytywny) a nie zgadzaniem się na nacięcie (przekaz
                      negatywny).

                      > Na zachodzie też kiedyś
                      > nacinano rutynowo i jestem przekonana, że aby dojść do obecnego stanu jakieś
                      > ofiary trzeba było ponieść.

                      No z pewnością. Chcesz się zgłosić na ochotniczkę w charakterze materiału
                      szkoleniowego dla położnej bez doświadczenia w temacie ochrony krocza ? Dla
                      słusznej idei ? Bo ja raczej dziękuję bardzo sad
                      • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:37
                        Może zbytnio idealizuję akcję prowadzoną przez fundację, dla mnie naprawdę ona
                        dużo znaczyła bardziej w sensie uświadomienia mi pewnych spraw związanych z
                        porodem i pomogła mi ujarzmić mój strach, pewnie dlatego jest mi trudno się
                        zgodzić z tym co piszesz ty i osoby reprezentujące twoj punkt widzenia. Tytuł
                        tej kampani jest rzeczywiście bardzo mocny ale nie potrafię go rozpatrywać
                        inaczej jak tylko w perspektywie wcześniejszych działań fundacji, wcześniejszych
                        informacji i publikacji. Dlatego w moim osobistym odbiorze przekaz tej kampanii
                        brzmi: nie daj się naciąć czyli zrób wszystko (w pozytywnym znaczeniu), co
                        możesz aby uniknąć rutynowego nacinania.
                        Sięgnięcie po traumatyczne doświadczenia kobiet to chwyt w stylu tego jaki
                        stosuje wielu lekarzy i położnych: “nie dasz się naciąć to pęknie ci odbyt”.
                        Jak widać na wiele kobiet on działa więc może autorzy tej kampani postanowili z
                        niego skorzystać, żeby przyciągnąć uwagę. Nie jest to eleganckie posunięcie ale
                        twierdzenie, że może ono mieć tragiczne skutki to moim skromnym zdaniem gruba
                        przesada.

                        > >Chcesz się zgłosić na ochotniczkę w charakterze materiału
                        szkoleniowego dla położnej bez doświadczenia w temacie ochrony krocza ?

                        Gaju co to, to niesmile Nie jestem na tyle odważna i skora do poświęceń, zresztą
                        już w innym wątku mnie od czci i wiary odsądzono za to, że nie odmawiam uzyczaia
                        swego ciała dla przyszłości medycynysmile
                        Ja zdecydowałam się na szukanie i jechanie kawał drogi do położnych z
                        odpowiednimi umiejętnościami. Uważam, że taki sposób też jest dobry, choć
                        naturalnie mniej spektakularny, na zakomunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań.
                        • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:43
                          franczii napisała:

                          > Może zbytnio idealizuję akcję prowadzoną przez fundację, dla mnie naprawdę ona
                          > dużo znaczyła bardziej w sensie uświadomienia mi pewnych spraw związanych z
                          > porodem i pomogła mi ujarzmić mój strach, pewnie dlatego jest mi trudno się
                          > zgodzić z tym co piszesz ty i osoby reprezentujące twoj punkt widzenia.

                          Ja w zasadzie też bardzo cenię to, co fundacja zrobiła do tej pory -
                          propagowanie "dobrych" informacji na temat porodu i praw rodzących kobiet. ALE
                          istnieją też dość rażące przykłady konsekwencji, których zapewne sami
                          założyciele fundacji się nie spodziewali. Takim przykładem są np. oficjalne
                          cenniki usług "ponadstandardowych" oferowanych przez niektóre szpitale. Niektóre
                          usługi są nielegalne (indywidualna opieka położnej pracującej w szpitalu).
                          Niektóre kosztują skandaliczne pieniądze. Szpitale uprawiają brudny marketing
                          pt. jak nie zapłacisz, będziesz miała kiepskie warunki. I jednocześnie reklamują
                          się, jako laureaci rankingu fundacji Rodzić Po Ludzku ...
                          Fundacja nie ma sobie tutaj nic do zarzucenia, jest czysta, gra uczciwie, bije
                          na alarm, że wspomniane praktyki opłacania "prywatnej"
                          położnej są nielegalne. Ale tego kobiety nie chcą słyszeć - po części im się
                          nie dziwię. Płacą te kosmiczne pieniądze za poczucie bezpieczeństwa w szpitalu,
                          który oferuje usługi na należytym poziomie, czego świadectwem jest wysokie
                          miejsce rankingu Rodzić po ludzku w latach poprzednich ...
                          To przykład na to, jak nieprzewidywalny kierunek mogą mieć konsekwencje bardzo
                          cennej i szlachetnej w gruncie rzeczy działalności fundacji. Przykład, który
                          nakazuje zdrowemu rozsądkowi zachować szczególną ostrożność przy planowaniu
                          kolejnych akcji Fundacji. I tylko o tą ostrożność mi przynajmniej chodzi. Jestem
                          za ochroną krocza jak najbardziej, ale boję się nieprzewidzianych konsekwencji
                          zbyt negatywnej kampanii w tej sprawie.

                          > Sięgnięcie po traumatyczne doświadczenia kobiet to chwyt w stylu tego jaki
                          > stosuje wielu lekarzy i położnych: “nie dasz się naciąć to pęknie ci odbyt”.
                          > Jak widać na wiele kobiet on działa więc może autorzy tej kampani postanowili z
                          > niego skorzystać, żeby przyciągnąć uwagę. Nie jest to eleganckie posunięcie ale
                          > twierdzenie, że może ono mieć tragiczne skutki to moim skromnym zdaniem gruba
                          przesada.

                          Mam nadzieję, że masz rację smile


                          > Ja zdecydowałam się na szukanie i jechanie kawał drogi do położnych z
                          > odpowiednimi umiejętnościami. Uważam, że taki sposób też jest dobry, choć
                          > naturalnie mniej spektakularny, na zakomunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań.
                          >

                          Ja też tak uważam. Szkoda że nie możemy tego realizować swobodnie w Polsce,
                          mając do wyboru sprywatyzowane placówki, które muszą walczyć o klientów sad
                • joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 13:29
                  Ja miałam właśnie taki "inny" poród. Wody zaczęły odchodzić w
                  piątek, urodziłam w poniedziałek. Cały czas monitorowano na USG, czy
                  wody jeszcze są i czy można poczekać. Oksy nie dostałam. A cholerka,
                  jak przyszło co do czego, to była zmiana personelu i lekarz kazał
                  mnie naciąć. Bo akurat temu nie chciało się czekać. I z tym trzeba
                  walczyć.
          • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 14:51
            Fundacja prosi o listy kobiet z trauma po naciecięciu albo takich
            które ciecia uniknęły. Te z nacięciem bez traumy to dla nich zaden
            materiał badawczy- co wiecej, popsuje im statystyki.
            • justyna_dabrowska Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 15:29
              "Dziecko" jest partnerem kampanii a ja jestem jej orędowniczką
              dlatego pozwalam sobie zabrać głos w tej dyskusji.

              Nie bardzo rozumiem napastliwy ton jaki tu mozna spotkać, skierowany
              pod adresem Fundacji i pomysłodawców Akcji.

              Przeciez jeśli ktoś uważa, że nacięcie jest Ok, i chce je "u siebie"
              mieć, to może je w Polsce mieć bez żadnego problemu. Jak wiemy ze
              statystyk, dostęp do tego zabiegu jest nieograniczony, bezpłatny -
              nie trzeba o niego zabiegac ani prosić.

              Ale są też kobiety, które wolałyby tego zabiegu uniknąć - jeśli
              tylko będzie taka możliwość. Nie chcą mieć przecinanej skóry,
              śluzówki ani pochwy w tym intymnym miejscu.
              Mają prawo tego nie chcieć, prawda?

              Tu chodzi o respektowanie prawa do decydowania o swoim ciele, o
              prawo do posiadania wpływu na ważne decyzje dotyczące swojego
              zdrowia (także emocjonalnego).

              Tu chodzi o to, by do szkół dla połoznych powróciły zajęcia z
              ochrony krocza, by kształcący sie na położników lekarze wiedzieli na
              czym ona polega, by z sal porodowych zniknęła RUTYNA a powróciło
              podmiotowe traktowanie każdego człowieka.

              Jak to jest, że to okazało się możliwe do zrobienia w UK, Szwecji,
              Holandii? Czy Brytyjki mają inne krocze niz Polki?

              Zastanawiam się - jaka krzywda stanie się (i komu?) jeśli w Polsce
              zabieg nacinania krocza stanie się zabiegiem stosowanym celowo, w
              sytuacjach tego wymagających, a nie rutynowo.

              Zastanawiam sie też - co takiego jest w kobiecej waginie i w
              clitoris, że w różnych kulturach, na różne sposoby , usiłuje się je
              chirurgicznie "poprawiać". Zadając przy tym tyle bólu i
              cierpienia...

              Pozdrawiam

              JD








              • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:00
                justyna_dabrowska napisała:

                > Tu chodzi o to, by do szkół dla połoznych powróciły zajęcia z
                > ochrony krocza, by kształcący sie na położników lekarze wiedzieli na czym ona
                polega, by z sal porodowych zniknęła RUTYNA a powróciło
                > podmiotowe traktowanie każdego człowieka.

                Jeśli można - proszę o wyjaśnienie, jaki związek z walką o przywrócenie w
                szkołach dla położnych zajęć z ochrony krocza ma publikowanie na stronach
                fundacji Rodzić Po Ludzku listów z traumatycznymi przeżyciami kobiet po nacięciu
                ? Jak ma zadziałać ten mechanizm wymuszenia ?
                Czy nie jest przypadkiem tak, że fundacja posłuży się rodzącymi kobietami jako
                królikami doświadczalnymi ? Czy liczycie się państwo z tym, że mechanizm o który
                pytam może wyglądać tak:
                - gro kobiet pod wpływem publikowanych na waszej stronie informacji i relacji
                innych rodzących bezwzględnie nie wyrazi w szpitalu zgody na nacięcie krocza,
                - część z tych kobiet zostanie okaleczona podczas porodu, bo przecież już
                pracujący w szpitalu personel ma SŁABĄ PRAKTYKĘ w ochronie krocza,
                - zwiększająca się liczba przypadków okaleczenia zmusi Ministerstwo Zdrowia (czy
                inny odpowiedzialny organ) do podjęcia stosownych decyzji dotyczących zmian w
                systemie edukacji położnych

                ?

                I druga sprawa: co robicie państwo w sprawie tematu ochrony krocza bezpośrednio
                na linii fundacja - osoby odpowiedzialne za system edukacji położnych w Polsce ?
                • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:13
                  Kobieta rodząc decyduje nie tylko o sobie ale tez o dziecku. Boje
                  się że zwolenniczki slepo wpatrzone w hasło "Nie daj sie naciąc"
                  zaryzykuja zdrowiem dzieci. Czy komus sie podoba czy nie nacięcie
                  ułatwia dziecku przejście przez kanał rodny.
                  Kazdy kij ma 2 końce.
                  • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:53
                    Naprawdę myślisz, że któraś matka będzie się upierać przy ochronie krocza,
                    jeśli jej dziecku będzie spadać tętno?
                    • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:32
                      Niestety tak.
                      • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:34
                        przeciwcialo napisała:

                        > Niestety tak.

                        Ja również sad Zwłaszcza po lekturze tego forum.
                        • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:59
                          Popieram
                          • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:11
                            Obrażacie kobiety takimi wypowiedziami.
                            • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:38
                              To jest Twoje zdanie!
                      • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:42
                        Dziewczyny, jest tragiczniej, niż myślałamsad
                        Nie spodziewałam się i wobec takiej odpowiedzi nie mamy sobie chyba już nic
                        więcej do powiedzeniasad((.
                        Skoro wychodzicie z założenia, że matka to potencjalna morderczyni, to
                        przestaję się dziwić, że nie dopuszczacie możliwości, aby mogła ona aktywnie
                        urodzić swoje dziecko a główną rolą położnych i lekarzy powinno być hamowanie
                        jej morderczych zapędów i ratowanie przed nią samą jej własnego dziecka.
                        Swoją drogą jesteśmy chyba jakimś ewenementem na skalę światową. Najpierw się
                        okazuje że inaczej zbudowane krocza mamy a teraz jeszcze żeśmy zdolne do
                        świadomego okaleczania lub pozbawiania życia własnych dzieci sad
                        • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:49
                          franczii napisała:

                          > Dziewczyny, jest tragiczniej, niż myślałamsad
                          > Nie spodziewałam się i wobec takiej odpowiedzi nie mamy sobie chyba już nic
                          > więcej do powiedzeniasad((.
                          > Skoro wychodzicie z założenia, że matka to potencjalna morderczyni, to
                          > przestaję się dziwić, że nie dopuszczacie możliwości, aby mogła ona aktywnie
                          > urodzić swoje dziecko a główną rolą położnych i lekarzy powinno być hamowanie
                          > jej morderczych zapędów i ratowanie przed nią samą jej własnego dziecka.

                          Użyłaś bardzo dużego skrótu myślowego.

                          > Swoją drogą jesteśmy chyba jakimś ewenementem na skalę światową. Najpierw się
                          > okazuje że inaczej zbudowane krocza mamy a teraz jeszcze żeśmy zdolne do
                          > świadomego okaleczania lub pozbawiania życia własnych dzieci sad

                          To my w tym wątku rozmawiamy o kampanii "Nie daj się naciąć" czy może o
                          konieczności nacięcia i budowie krocza ? Bo to są IMHO dwie kompletnie różne
                          sprawy i myślę że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
                          • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 08:24
                            Jakiego skrótu? Mowa jest przecież o matce nie zgadzającej się na zabieg
                            ratujący życie dziecka! Jeżeli nie morderstwo to odmowa udzielenia pomocy
                            duszącemu się dziecku. Dla mnie to i tak wszystko jedno.

                            Nie przekonacie mnie, żeby jakakolwiek matka troszczyła się o swoje krocze w
                            momencie kiedy lekarz informuje ją, że właśnie przestaje bić serce jej dziecka.
                            Jestem pewna, że w takiej sytuacji wszelkie slogany w rodzaju “nie daj się
                            naciąć” czy “pękniesz po odbyt” przestają mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie
                            niezależnie od tego jak bardzo sobie nimi wcześniej nabiła głowę i niezależnie
                            od poziomu świadomości. Zaszokowały mnie wasze odpowiedzi.

                            > To my w tym wątku rozmawiamy o kampanii "Nie daj się naciąć" czy może o
                            > konieczności nacięcia i budowie krocza ? Bo to są IMHO dwie kompletnie różne
                            > sprawy i myślę że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.

                            Oczywiście. To było tylko takie spostrzeżenie natury ogólnej, rzucone ot tak i
                            bez związku z całym wątkiem, raczej wyrażające moje osłupienie tym co właśnie
                            przeczytałamsad
                            • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 10:22
                              franczii napisała:

                              > Jakiego skrótu? Mowa jest przecież o matce nie zgadzającej się na zabieg
                              > ratujący życie dziecka! Jeżeli nie morderstwo to odmowa udzielenia pomocy
                              > duszącemu się dziecku. Dla mnie to i tak wszystko jedno.
                              > Nie przekonacie mnie, żeby jakakolwiek matka troszczyła się o swoje krocze w
                              > momencie kiedy lekarz informuje ją, że właśnie przestaje bić serce jej dziecka.
                              > Jestem pewna, że w takiej sytuacji wszelkie slogany w rodzaju “nie daj si
                              > ę
                              > naciąć” czy “pękniesz po odbyt” przestają mieć dla niej jaki
                              > ekolwiek znaczenie
                              > niezależnie od tego jak bardzo sobie nimi wcześniej nabiła głowę i niezależnie
                              > od poziomu świadomości. Zaszokowały mnie wasze odpowiedzi.

                              Rzeczywiście, może jeśli chodzi o sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia
                              dziecka - może to była zbyt pochopna prognoza - że wiele kobiet będzie się
                              "stawiać". Ale są też sytuacje, gdzie życie dziecka nie jest zagrożone, ale
                              zagrożone jest jego zdrowie (wspomniane złe ułożenie barków). Jeśli kobieta jest
                              nastawiona na niedowierzanie słowom lekarza (nie wierzę że pęknę po odbyt jak
                              straszy lekarz) to może też IMHO nie uwierzyć, że barki dziecka są zagrożone.


                              > Oczywiście. To było tylko takie spostrzeżenie natury ogólnej, rzucone ot tak i
                              > bez związku z całym wątkiem, raczej wyrażające moje osłupienie tym co właśnie
                              > przeczytałamsad

                              Chcemy rozmawiać racjonalnie na temat czy nieracjonalnie-emocjonalnie nie na
                              temat ? smile
                              • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 14:37
                                Dziewczyny, chyba się w tej sprawie nie dogadamysmile) Chodzi mi oczywiście o tę
                                wizję kategorycznej odmowy współpracy kobiety, która właśnie podejmuje
                                największy wysiłek swojego życia a nie o waszą ocenę poczynań fundacji.
                                Wydaje mi się z mojego doświadczenia i z opowieści innych, że w 2giej fazie
                                porodu kobieta nie ma ani głowy ani siły, żeby “bronić” się przed lekarzami i
                                zastanawiać się czy zabieg, który jej proponuje położna czy lekarz jest zasadny
                                i analizować, czy zaklinowanie się barków to zagrożenie życia czy tylko groźba
                                kalectwa, czy niedotlenienie to śmierć czy tylko 5 punktów agpar mniej, czy
                                zanik tętna dziecka to trzeba szybko kończyć czy można jeszcze przez parę minut
                                sobie poprzeć, a nóż się uda.
                                Uważam też, że poród to taka niezwykła sytuacja, że pomiędzy ludźmi siłą rzeczy
                                wytwarza się więź i chęć współpracy. Co więcej wydaje mi się, że większość
                                kobiet wtedy bardzo potrzebuje poczucia takiej więzi i po prostu bardzo chce
                                zaufać bo daje im to poczucie bezpieczeństwa, co więcej w takich ekstremalnych
                                okolicznościach wystarczy niewiele aby zdobyć sobie przychylność i zaufanie
                                kobiety, wystarczy odrobina życzliwości a do tego chyba nie trzeba jakichś
                                ogromnych nakładów sił. Dlatego, nawet najbardziej nieufna i podejrzliwa osoba
                                jeśli przez kilka a nawet kilkanaście godzin porodu będzie traktowana uprzejmie
                                i z szacunkiem oraz będzie informawana o przebiegu i o tym co się z nią robi i
                                dlaczego to nie ma siły, aby nie wyzbyła się swojej podejrzliwości.
                                No i jakoś ta odmowa współpracy i skupienie się na forsowaniu swoich pomysłów na
                                poród bardzo mi nie pasują do tej sytuacji, kiedy powiedzmy sobie szczerze
                                biedulka marzy głównie o tym, aby się męczarnia nareszczie skończyła.
                                • liwilla1 Re: franczi 17.05.08, 11:40
                                  wez sie kobieto rozejrzyj troche wokol siebie. nie jestes statystyczna
                                  przedstawicielka polskich kobiet. niestety wiekszosc "niuniek" postapi wlasnie
                                  tak, jak sugeruja dziewczyny - "postawi" sie i bedzie dzialac w mysl zasady nie
                                  bo nie. a przyjmij dodatkowo, ze podczas porodu niewiele z nas zachowuje
                                  racjonalnosc wyborow i poczynan.
                                  Zgadzam sie z memphis, elza, kira, gaja i innymi dziewczynami, ktore probuja Wam
                                  wytlumaczyc, ze sama akcja moze byc dobrym pomyslem, ale inaczej poprowadzona.
                                  jak ktos juz to slusznie wyzej zauwazyl (chyba kira) samo haslo "NIE DAJ" stawia
                                  ciezarna w opozycji do personelu medycznego, a takze w roli ofiary (Ci zli chca
                                  Cie skrzywdzic - nie daj sobie tego zrobic). Byc moze Ty i wiekszosc dziewczyn
                                  broniacych jestescie na tyle swiadome, wyksztalcone i oczytane, ze zdajecie
                                  sobie sprawe, ze w pewnych przypadkach naciecie krocza jest koniecznoscia. Ale
                                  moge Cie zapewnic, ze istnieja tysiace kobiet, ktore nie posiadaja takiego stanu
                                  swiadomosci jak Ty i z powodu tak a nie inaczej prowadzonej "akcji" moga stracic
                                  jedyne co moze je uratowac w sytuacji nieprzewidzianej - zaufanie do personelu
                                  medycznego.
                                  rowniez uwazam, ze takie kwestie jak nacinanie krocza, golenie czy lewatywa to
                                  rzeczy tak naprawde malo istotne dla rozsadnie podchodzacych do zycia i porodu
                                  kobiet. mysle, ze Rodzic po ludzku powinno raczej zajac sie tlokiem na
                                  porodowkach, ktory nie pozawala, by w tak waznym momencie zycia kazdej rodziny,
                                  pacjentki i ich partnerzy mieli prawo do intymnosci.
                                  Pozdrawiam obie strony sporu.
                                  • maurra medical fiction 19.05.08, 09:44
                                    iestety wiekszosc "niuniek" postapi wlasnie
                                    > tak, jak sugeruja dziewczyny - "postawi" sie i bedzie dzialac w mysl zasady nie
                                    > bo nie.

                                    kompletnie nierealistyczna wizja, nie wiem, w jakim Ty się środowisku obracasz,
                                    bo IMO kobiety na szczęście nie są w swej masie tak głupie i pozbawione pomyślunku.
                                    póki co mamy odbicie w drugą stronę - potężne grono kobiet święcie przekonanych,
                                    że ZBĘDNE nacięcie należy sie każdej jak psu buda:p
                                    a jedynym z jego uzasadnienień jest "patologia" w postaci bycia pierworódką
                                    • caline-czka78 Re: medical fiction 19.05.08, 15:35
                                      Tez jestem za "nie nacinaniem".Rodzilam dwoje dzieci.Pierwsze w malej
                                      miescinie,w Polce,10 lat temu a drugie w Niemczech,niedawo.Oczywiscie przy
                                      pierwszym dziecku bylam nacinana jako tz.perworodka.Prod byl strasznym,bolesnym
                                      przezyciem.Rana po nacieciu zagoila sie dobrze.mialm pewnie szczescie.Drugie
                                      dziecko urodzilam normalnie,mialam pekniecie i tez zagoilo sie dobrze,i napewno
                                      szybciej niz ciecie.Pomimo bolu wspominam ten porod za wspaniale
                                      przezycie.Polozna "chronila" moje krocze,spowalniala,mowila spokojnie co sie
                                      dzieje,jak porod postepuje.Obok byl lekarz.
                                      Naciecie stosuje sie tylko w ostatecznosci.Nie slyszalam tez zeby ktoras z
                                      pacjetek prosila o naciecie.Kazda jest swiadoma ze nastepuje ono tylko w razie
                                      koniecznej potrzeby.
                                      Wszystkim rodzacym zycze takiego personelu.I(tylko)doradzam-nie pozwolcie sie
                                      naciac bez potrzeby.
                            • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 11:15
                              Oj franczii idealistka z Ciebiesmilesmilesmilesmile
                              Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez
                              byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest zmęczona
                              i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała
                              zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko
                              Piszemy o tym, że kobieta moz e za poźno podjac decyzję albo skupic
                              się wyłacznie na tym aby nie dokonano tego zabiegu.
                              Nie rozumiem dlaczego ta kampania jest głównie ukierunkowana na
                              kobiety, chociażby pzrez to hasło. Adresat jest błędny.
                              • kaeira Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 16:39
                                kira_koslin napisała:
                                > Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez
                                > byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest zmęczona
                                > i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała
                                > zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko

                                Dla mnie to wcale nie brzmi dziwnie. Z tego co czytałam, to bardzo typowy etap
                                porodu, kiedy kobieta mówi (albo krzyczy), że się rozmyśliła, że wraca do domu,
                                "ródźcie beze mnie", "natychmiast to ze mnie wyjmijcie", "a właśnie że nie
                                będę", "umieram", itp. Rolą położnej jest pomóc rodzącej przetrwać ten etap i
                                znaleźć w sobie siłę na koniec porodu.
                                • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 18:34
                                  kaeira napisała:

                                  > kira_koslin napisała:
                                  > > Nie jestes w stanie pzrewidziec reakcji niektórych kobiet, ja tez
                                  > > byłam zdzwiona jak kobieta na porodówce sie uparła ze jest
                                  zmęczona
                                  > > i ma gdzies rodzenie, parcie itd....i podejrzeam że nie miała
                                  > > zamiaru swiadomie skrzywdzic swoje dziecko
                                  >
                                  > Dla mnie to wcale nie brzmi dziwnie. Z tego co czytałam, to bardzo
                                  typowy etap
                                  > porodu, kiedy kobieta mówi (albo krzyczy), że się rozmyśliła, że
                                  wraca do domu,
                                  > "ródźcie beze mnie", "natychmiast to ze mnie wyjmijcie", "a
                                  właśnie że nie
                                  > będę", "umieram", itp. Rolą położnej jest pomóc rodzącej przetrwać
                                  ten etap i
                                  > znaleźć w sobie siłę na koniec porodu.
                                  >


                                  I własnie to co napisałas to dowód na to, że ta kampania ma złego
                                  adresata!
                                  Poniewaz to nie kobiety powinnismy zmieniac a lekarze i położne.
                                  Powtarzam, hasło nie daj sie naciac, wzbudza konflikt na lini
                                  pacjentka - lekarz.
                                  • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 14:43
                                    Ja mam nieco inne zdanie na ten temat. Kobiety nie muszą się zmieniać ale
                                    chodzi o uświadomienie im, że to właśnie one mają możliwość wymuszenia na
                                    położnikach pewnych zmian. Uważam, że w procesie forsowania zmian, o jakie
                                    walczy fundacja rola kobiet jest nie do pominięcia a wręcz kluczowa.
                                    Dane na temat szkodliwości rutynowego nacinania są dostępne już od przeszło 20
                                    lat, od kilku lat trąbi o tym fundacja w Polsce więc środowisko lekarskie miało
                                    czas się z nimi nie tylko zapoznać ale i wprowadzić do praktyki.
                                    Tymczasem obecnie na zachodzie widać wyniki odejścia od rutynowego nacinania a
                                    w Polsce nadal uważa się je za konieczne.
                                    W sytuacji, kiedy większości położników brakuje chęci i dobrej woli by
                                    wprowadzić odpowiednie zmiany i jak widać wolą oni uporczywie trwać przy
                                    starych zwyczajach powołując się na przestarzałe niepodparte dowodami teorie i
                                    powtarzając do znudzenia wyświechtane argumenty to kobiety swoją postawą muszą
                                    zachęcić, dać motywację lub w ostateczności wymusić te zmiany.
                                    Jeżeli brak rutynowego nacinania stanie się ważnym kryterium przy wyborze
                                    szpitala a lekarze i położne posiadające umiejętności prowadzenia porodu bez
                                    nacinania zaczną być masowo poszukiwani na rynku to pozostali będą zmuszeni
                                    dostosować się do potrzeb rynku i doszkolić i zmienić przyzwyczajenia.
              • nunia01 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 16:03
                > Zastanawiam sie też - co takiego jest w kobiecej waginie i w
                > clitoris, że w różnych kulturach, na różne sposoby , usiłuje się je
                > chirurgicznie "poprawiać". Zadając przy tym tyle bólu i
                > cierpienia...

                Może to to samo coś co w innych kulturach skazuje kobietę na okaleczenie poprzez
                obrzezanie (czasem nawet na śmierć z powodu warunków w jakich się tego
                obrzezania dokonuje, a na pewno na cierpienie) - jakaś atawistyczna niechęć do
                kobiecych narządów rozrodczych, chęć odebrania im przyjemności seksualnej.

                I jeszcze to eufemistyczne 'nacięcie krocza' - przecież to nie żadne nacięcie
                krocza tylko nacięcie pochwy (bardzo się pomylę jeśli powiem, że
                najdelikatniejszej części kobiecego ciała).

                Proponuję wymyślić odpowiednik dla panów - powiedzmy nacięcie penisa, ot na
                przykład przy 'rodzeniu' kamienia nerkowego - ciekawe czy którykolwiek zgodził
                by się na ingerencję? I też nazwijmy to eufemistycznie powiedzmy 'poszerzeniem
                ujścia' i wykonujmy rutynowo.

                Ja się zastanawiam dlaczego kobietę rodzącą traktuje się niespełna rozumu -
                można na nią krzyczeć, stosować zabiegi i procedury medyczne bez pytania o
                zgodę, ba, bez informowania nawet, lekceważyć strach i ból, kłamać, nie
                informować o zaistniałych nieprawidłowościach i to wszystko w imię wygody własnej.

                Mam nadzieję, że urodzę w domu - co pewnie dla większości uczestniczek tego
                forum (tak jak dla moich znajomych i rodziny) jest wyrazem zacofania, skrajnej
                nieodpowiedzialności, egoizmu i głupoty.

                Rozmawiając z młodymi i wydawało by się inteligentnymi młodymi kobietami
                dochodzę do wniosku, że jeszcze długo nic się nie zmieni, bo nie mają żadnej
                wiedzy i żadnej woli zmian w tym temacie. Nawet mój osobisty mąż twierdził, że
                lekarz wie najlepiej - na szczęście tu mogę stosować czas przeszły.
                • redtower Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:45
                  Tak sobie czytam ten temat i szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co
                  jest taki krzyk...
                  Może to kwestia tego, że moja położna mnie zapytała czy chcę?
                  Powiedziała również, że mogę urodzić bez nacinania ale będzie to
                  trwało dłużej... Zdecydowałam się na nacięcie, bo byłam już skrajnie
                  wyczerpana po 12 godzinach męczarni... I co się okazało??? Okazało
                  się że uratowałam tą decyzją moje dziecko przed stałym niedowładem
                  prawej ręki... Synek miał krzywo ułożone ramię i urodził się z
                  niedowładem wynikającym z wewnętrznego opuchnięcia... Całe szczęście
                  że zdecydowałam się na nacięcie!!! Przedłużenie porodu
                  doprowadziłoby do stałego zerwania nerwów... a co za tym idzie do
                  kalectwa mojego brykającego non stop synka... do tego na bank by
                  mnie porozrywał...
                  Co byłoby w moim przypadku większym bólem? Nacięcie zrobione przy
                  miejscowym znieczuleniu, które potem zagoiło się bez żadnych
                  problemów i teraz jest po nim malutka kreska? Czy rozerwanie źle
                  ułożonymi barkami dziecka???
                  Pozdrawiam,
                  Towerek
                  • gata19 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:54
                    zadaniem położnej jest odpowiednio zrotować barki jeśli są źle
                    ustawione, tak by urodziły się same.
                    • przeciwcialo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:34
                      Taaa.... a połozna to ma usg w oczach.
                    • gaja78 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:37
                      gata19 napisała:

                      > zadaniem położnej jest odpowiednio zrotować barki jeśli są źle
                      > ustawione, tak by urodziły się same.

                      Świetnie. W takim razie ja poproszę gwarancję, że od jutra wszystkie położne
                      będą posiadały wiedzę i praktykę umożliwiającą odpowiednią diagnozę i działanie
                      w sytuacji złego ustawienia barków dziecka. Wtedy całym sercem będę wspierać
                      hasło "Nie daj się naciąć".
                  • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:32
                    Widzisz podjełąs decyzję i jak okazało się słuszną.
                    Mam obawy, że przyszłe mlode mamy po hasle "nie daj się naciac" bedę
                    głownie walczyc o to i dzieki temu może dojsc do przykrych wydarzeń.
                    Ta kampania ustawia dwie strony na pzreciwko siebie.
                    Powinna byc ukierunkowana na lekarzy i położne, aby nie wykonywac
                    tego zabiegu rutynowo.
                    Kobiety zas powinny przeczytac i o traumatycznych przezyciach po
                    nacięciu krocza ale równiez takie historie jak Twoja.
                    I że mimo wszystko trzeba wspołpracowac z osobą która odbiera
                    poród!!!!
                • gata19 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 17:52
                  Kochana bardzo mi się podobała Twoja wypowiedź, to jest dokładnie to
                  wszystko co ciśnie mi się od dawna na usta smile
                  Trzymam kciuki za Twój domowy poród niech wszystko pójdzie dobrze i
                  tak jak chcesz smile

                  Ja będę rodzić w szpitalu... ale w Szwecji i wiem, że nikt mnie nie
                  potraktuje rutynowo... dlatego nie boję się porodu, wręcz napawa
                  mnie przerażeniem rodzenie w Polsce uncertain

                  A rodzenie w domu to nie głupota i zacofanie - nie daj sobie tego
                  wmówić. Poród to fizjologia, nie patologia, nie choroba.
                  Nie trzepa ciąć żeby kanał rodny poszerzać, czy to takie ciężkie do
                  zrozumienia? Gdyby to było normalne robić nacięcie każdemu matka
                  natura wbudowała by nam zamki błyskawicze w pochwy.
                  I nie mówię tego jako zagorzała nawiedzona przeciwniczka cięcia
                  krocza która nie wie co mówi -
                  jestem lekarzem, znam podstawy naukowe i medyczne podejście do
                  przedmiotu.
                  Te 10% kobiet które nacina się w innych krajach - to porody z
                  komplikacjami kiedy rzeczywiście naciąć trzeba u nas nacina się 90%
                  kobiet w tym wszystkie pierworódki. Nikt mi nie wmówi że te 90%
                  miało poród z komplikacją!!! Bo większość porodów to FIZJOLOGIA
                  kiedy żadna interwencja medyczna NIE JEST POTRZEBNA.
                  Ale oczywiście jak się kobietę w Polsce kładzie na plecach na łóżku
                  każe się jej przeć na siłę byle tylko szybko urodziła i położna
                  mogła iść do domu (bo przecież nie będzie czekać 1,5h na parciu)
                  skoro może wziąść nożycze i załatwić sprawę w 5 min uncertain//
                  Skoro położna na tyle jest wielką damą że za przeproszeniem nie
                  schyli swojej szlachetnej części pleców żeby odebrać poród w kucki...
                  Której przeszkadza jak kobieta krzyczy...
                  jak kobieta się skarży...
                  Pamiętajcie to jest wasz poród i wasze dzieci i wasza vagina.
                  Dbajcie o to... ale jeśli istnieje zagrożenie życia dziecka
                  pamiętajcie że naciąć trzeba. Bo nacięcie to OCHRONA dziecka, a NIE
                  ochrona krocza przed pęknięciem. i nie dajcie sobie wmówić, że jak
                  nie dacie się naciąć to później wypadną wam narządy, nie będziecie
                  trzymać moczu itd... już mnie mdli od tych wszystkich kłamstw
                  położnych albo wręcz co jest przerażajace bardziej jeśli faktycznie
                  tak uważają to boję się ich zacofania i kompetencji.
                  • nunia01 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 09:49
                    Dzięki!
                    Ja swoje wiem i wmówić sobie nic nie dam.
                    Co mnie smuci to kompletny brak samodzielnego myślenia u znanych mi młodych i
                    inteligentnych (tak je oceniałam wcześniej) ciężarnych.
                    Z porodem domowym - po prostu mogę się nie nadawać (pewne problemy zdrowotne
                    posiadam) i dlatego wolałabym żeby ludzkie warunki panowały również na
                    porodówkachsmile Będę się martwić we właściwym czasie. Ja z natury taka wojująca
                    jestem i innym chcę zrobić dobrze nawet jak nie chcąsmile
                    Tam na dole mi apap proponują na gorączkę - dziękuję - świadomie nie używam, ani
                    na gorączkę ani przeciwbólowo. Nie każę mężczyzną nacinać penisów - każę wykonać
                    ćwiczenie myślowe - czy by się zgodzili. A my sie godzimy w imię wygody lekarzy
                    w przeważającej części. Bo w imię ochrony dziecka zgodzę się na wszystko - mogą
                    mnie na paski pokroić jeśli to dziecku pomoże.
                    Nie każe nikomu czcić swoich narządów płciowych. Wskazuję tylko na te tajemnicze
                    'coś' - co w różnych kulturach różnie się objawia - ale wszystkie te objawy
                    wskazują na jakąś atawistyczną niechęć do tej części kobiecego ciała.
              • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 18:22
                Może ton wypowiedzi akcji jest niewłasciwy przez co budzi ona takie
                emocje?
              • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:31
                alez to nie tak!
                fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami.
                najwazniejszy w porodzie jest bol. tym sie zajmijcie!!!! jak
                zalatwimy najpowazniejsze kwestie, ktore tak naprawde spedzaja nam
                sen z powiek, bedziemy w stanie rozmawiac o czyms innym. trudno
                wyjac z bolu zajmowac sie ochrona krocza. w takich chwilach
                czlowiekowi dynda to co ktos przetnie lub nie. marzy sie o tym, by
                meka juz sie zakonczyla! dlaczego kobiety z innych krajow moga
                rodzic bez bolu? dlaczego tam nie parcia na cesarki? bo maja
                pewnosc, ze personel w pierwszym rzedzie zadba o ich komfort, ze
                bolu nie bedzie, albo bedzie on tak leczony, ze stanie sie do
                zniesienia.
                za slowa kultu waginy dziekuje. nie jestem nawiedzona w zadna
                strone, swoim narzadem plciowym ani sie nie zachwycam, ani nie
                placze z powodu jego posiadania. urodzilam sie z nim i czesc.nie
                bede do tego dorabiac filozofii.
                w ktoryms poscie jakas dziewczyna napisala, ze w zamian [owinno sie
                facetom penisy nacinac... proponuje jej w pierwszej kolejnosci apap
                na goraczke a potem zimny prysznic na wytrzezwienie i nie
                sprowadzanie dyskusji do rynsztokowego absurdu.
                • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:52
                  maretina napisała:

                  > alez to nie tak!
                  > fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami.
                  > najwazniejszy w porodzie jest bol.

                  Dla Ciebie najważniejszy jest ból PRZY porodzie, ale jest wiele kobiet, dla których najważniejszy i najtrudniejszy był i jest ból PO porodzie, który "zawdzięczały" nacięciu krocza.
                  Tu nie ma jednej obowiązującej hierarchii "spraw do załatwienia". Ważne jest i jedno i drugie (oraz trzecie, czwarte, itp.).
                  Jeśli zależy Ci na jakiejś sprawie to zaangażuj się aktywnie w działania, zamiast krytykować kogoś, że zajmuje się "drugim rzędem".
                  • maretina Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 20:59
                    nie sadze, zeby byla na tym swiecie kobieta, ktora po psn nie
                    odczuwa bolu w kroczu, nie ma znaczenia czy pekla, czy tez ktos
                    przecial kilka milimetrow skory.nie zamierzam tez tracic czasu na
                    gdybanie o ochronie krocza, bo jest to dla mnie temat zastepczy i
                    juz. mam prawo do swobodnej wypowiedzi i oceny dzialan fundacji,
                    ktora dziala w imieniu ciezarnych kobiet, a zatem takze i w moim.
                    skad wiesz, ze nie walcze na rzecz godnego porodu bez bolu? nie
                    spowiadalam sie ze swoich dzialan, zatem nie sadze, zebys ty lub
                    ktokolwiek inny mogl w tej materii mnie ocenic!
                  • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 21:01
                    auszrine napisała:

                    > maretina napisała:
                    >
                    > > alez to nie tak!
                    > > fundacja zajmuje sie drugorzednymi dla rodzacej aspektami.
                    > > najwazniejszy w porodzie jest bol.
                    >
                    > Dla Ciebie najważniejszy jest ból PRZY porodzie, ale jest wiele
                    kobiet, dla któ
                    > rych najważniejszy i najtrudniejszy był i jest ból PO porodzie,
                    który "zawdzięc
                    > zały" nacięciu krocza.
                    > Tu nie ma jednej obowiązującej hierarchii "spraw do załatwienia".
                    Ważne jest i
                    > jedno i drugie (oraz trzecie, czwarte, itp.).
                    > Jeśli zależy Ci na jakiejś sprawie to zaangażuj się aktywnie w
                    działania, zamia
                    > st krytykować kogoś, że zajmuje się "drugim rzędem".

                    Tylko weź pod uwage, że czasami chcac dobrze, można wyrzadzic i duzo
                    złego. Mam wrażenie, że tutaj tak może włąsnie byc. Lepiej edukowac
                    niz straszyc.
                    • jasne_slonkoo Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 22:58
                      1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak Polki mają mniej elastyczne krocze (elastyczność nie jest rzeczą wyłącznie przyrodzoną ale nabytą)
                      2. skoro kobiety mają kanał rodny idealnie dostosowany do rozmiarów dziecka to skąd bierze się niewspółmierność?
                      3. Do Pani orędowniczki akcji- zastanawia się Pani kto ucierpi na mniejszej liczbie nacięć- wg mnie kobiety które będą rodziły z nieprzygotowanym personelem (młody zepół- nawet jak już sie w szkole nauczy jak powinno być to i tak na porodówce nie będzie rządził!)i będą pękać (i to nie będą pęknięcia I czy II stopnia), a potem będzie- że przecież mają to co chciały! Bo presja niecięcia będzie taka, że nikt nie będzie się pytał czy kobieta ćwiczyła masowała- ma rodzić bez nacięcia.. i będzie jak teraz z porodem przez cc- mając wskazania nie mamy pewności czy nie zostaniemy zmuszone do sn- bo to takie pozytywne. niestety u nas jak robi się takie akcje to prowadzą do przesady w druga stronę.- może właśnie przez ten negatywny wydźwięk samego hasła?
                      4. do dziewczyn marzących o rodzeniu w domu- powodzenia, ale z mojej wiedzy wynika że poród w domu nie jest równoznaczny z brakiem nacięcia, ale na pewno łatwiej zaufać połoznej że nie przyspieszy Wam w ten sposób porodu! w każdym razie w obecnej sytuacji na porodówkach jest to super pomysł- trzymam kciuki smile
                      5. dla mnie ból wcale nie jest pierwsząrzędną sprawą- raczej prawdziwie rodzinna atmosfera podczas porodu (najlepszy środek przeciwbólowy) i przez cały okres pobytu w szpitalu- a nie że ojciec może tylko być odwiedzającym!
                      • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.05.08, 23:54
                        jasne_slonkoo napisała:'
                        > 1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak Pol
                        > ki mają mniej elastyczne krocze

                        Dziękuję, że miałaś odwagę to napisać. Myślę, że to zdanie znakomicie podsumowuje dyskusję w tym wątku.
                        Taka jest prawda, drogie Panie! Jesteśmy mniej elastyczne... w kroczu.
                        • kala196 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 11.05.08, 10:54
                          auszrine napisała:

                          > jasne_slonkoo napisała:'
                          > > 1. czy ktoś porównał elastyczność krocza Polek z innymi? bo myślę że jednak
                          Polki mają mniej elastyczne krocze

                          > Dziękuję, że miałaś odwagę to napisać. Myślę, że to zdanie znakomicie
                          podsumowuje dyskusję w tym wątku.
                          > Taka jest prawda, drogie Panie! Jesteśmy mniej elastyczne... w kroczu.

                          Wybaczcie,ale na podstawie czego stwierdzacie,że angielki,szwedki i inne kobiety
                          z europy zach. mają bardziej elastyczne krocze niż Polki?????
                          Pokarzcie jakieś wyniki badań,no cokolwiek,żeby potwierdzić swoją wiarygodność,
                          bo pewnie nie tylko ja byłabym ciekawa wyników....hi hi

                          Od razu napiszę,że mojego krocza nikt nie badała pod tym względem ;-DDDDDDD
                          Rozbawiła mnie ta wasza wypowiedź ;-DDDDDDD,no ,ale czekam na odp może to
                          poprostu ja nie słyszałam o takich badaniach.
                          • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 11.05.08, 17:29
                            kala196 napisała:
                            > Wybaczcie,ale na podstawie czego stwierdzacie,że angielki,szwedki i inne kobiet
                            > y
                            > z europy zach. mają bardziej elastyczne krocze niż Polki?????
                            No oczywiście na podstawie niczego. A na pewno nie zdrowego rozsądkusmile
                            Na końcu mojej wypowiedzi zabrakło emotki oznaczającej ironię.
                      • franczii Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 08:28
                        Jasne Słonko, do pkt. 3
                        Nie obawiałabym się o tę presję nienacinania. Zmiany, o które walczy fundacja na
                        pewno nie będą postępować tak szybko, jak myślisz. Owszem, będzie coraz więcej
                        szpitali z ochroną krocza ale obok nich jeszcze bardzo długo będą działać
                        szpitale, w których preferują nacinanie. Obserwuję coś takiego w kraju, w
                        którym obecnie przebywam. Można powiedzieć, że są tu w połowie drogi pomiędzy
                        rutynowym nacinaniem a porodami z ochroną. Są trochę bardziej zaawansowani niż
                        w Polsce bo jest już pierwsze pokolenie młodziutkich położnych przygotowanych do
                        ochrony krocza ale większość starej gwardii nadal trwa przy swoim więc do
                        statystyk Skandynawii jeszcze bardzo daleko.
                        I rezultat jest właśnie taki, że ciągle się nawołuje do zaprzestania rutynowych
                        praktyk uznanych za szkodliwe przez who, piętnuje się je w czasopismach dla
                        ciężarnych ale problemu z dostępem do nacinania wcale nie ma, wręcz aby go
                        uniknąć trzeba się mocno postarać.
                        A na forum internetowym identyczne dyskusje się toczą i identyczne argumenty
                        padają co tutajsmile

                      • justyna_dabrowska Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 23:05
                        Nacinanie krocza zostało wymyślone w czasach gdy uwazano że każde dziecko
                        powinno się rodzić za pomoca kleszczy.
                        ...............
                        To taka dygresja na temat różnych obyczajów w medycynie i tego na ile sa sensowne...
                        ...............
                        Odpowiadam na pytanie 3.
                        Nie sadze by tu ktokolwiek miał "ucierpieć". Zaniechanie NIEPOTRZEBNEGO zabiegu
                        nie wywołuje cierpienia tylko przynosi ulgę. Akcja ma skłonić wszystkie
                        zainteresowane strony do porzucenia RUTYNY na rzecz refleksji i racjonalnego
                        myślenia. To troche tak jak z wycinaniem wyrostka - czasami trzeba, bo to ratuje
                        komuś zycie, ale pomysł by KAZDEMU wycinać wyrostek bo wtedy na pewno nie umrze
                        z powodu zapalenia otrzewnej wydaje się nieco karkolomy, prawda?
                        Od tego mamy wyksztlcony personel by móc ufać jego profesjonalizmowi czyli temu
                        by interweniował wtedy gdy jest to konieczne - czyli, jak wskazują statystyki -
                        w ok 15-20 %.

                        A co do hasła kampanii...nie zdarzylo się ( i może szkoda) by jakiekolwiek hasło
                        marketingowe ZMIENIłO POSTAWY ludzi, a zwłaszcza te dotyczace zdrowia.

                        PALENIE ZABIJA to tez mocne stwierdzenie, pradwa? jednak nikt nie mówi ze to
                        jest "niepotzrebne straszenie" choć palenie NIE zabija 100% palaczy.

                        Akcja bilbordowa z napisem "Bo zupa była za słona" wywyołala jedną z
                        najostrzejszych krytyk, także w srodowisku reklamy. Ze za ostra, że nie wieadomo
                        o co chodzi...a jednak...do dziś ją pamiętamy a od tego czasu o przemocy domowej
                        mówi się wielokrotnie częsciej niż kilkanaście lat temu.

                        Co do priorytetów - to jest JEDNA Z AKCJI Fundacji, co robi ta Organizacja można
                        przeczytać na jej stonach. Ostatnia edycja akcji konsumenckiej oceniającej
                        szpitale odbywała się właśnie pod hasłem BEZPłATNEGO dostępu do godnego porodu.
                        Nie rozumiem więc skąd te zarzuty, że FRPL zajmuje się nie tym co trzeba.
                        Zajmuje się wieloma rzeczami (a my staramy się pomagać) - w tym między innymi
                        edukacją kobiet ORAZ personelu szpitalnego.

                        Doświadczenia innych krajów pokazuja bowiem że jeśli kobiety nie będa naciskać w
                        sprawie zmian w opiece okołoporodowej nic SAMO Z SIEBIE się nie zmieni.

                        Pozdrawiam serdecznie
                        JD
                        • kira_koslin Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 23:19
                          justyna_dabrowska napisała:

                          > Nacinanie krocza zostało wymyślone w czasach gdy uwazano że każde
                          dziecko
                          > powinno się rodzić za pomoca kleszczy.
                          > ...............
                          > To taka dygresja na temat różnych obyczajów w medycynie i tego na
                          ile sa sensow
                          > ne...
                          > ...............
                          > Odpowiadam na pytanie 3.
                          > Nie sadze by tu ktokolwiek miał "ucierpieć". Zaniechanie
                          NIEPOTRZEBNEGO zabieg
                          > u
                          > nie wywołuje cierpienia tylko przynosi ulgę. Akcja ma skłonić
                          wszystkie
                          > zainteresowane strony do porzucenia RUTYNY na rzecz refleksji i
                          racjonalnego
                          > myślenia. To troche tak jak z wycinaniem wyrostka - czasami
                          trzeba, bo to ratuj
                          > e
                          > komuś zycie, ale pomysł by KAZDEMU wycinać wyrostek bo wtedy na
                          pewno nie umrze
                          > z powodu zapalenia otrzewnej wydaje się nieco karkolomy, prawda?
                          > Od tego mamy wyksztlcony personel by móc ufać jego
                          profesjonalizmowi czyli temu
                          > by interweniował wtedy gdy jest to konieczne - czyli, jak wskazują
                          statystyki -
                          > w ok 15-20 %.
                          >
                          > A co do hasła kampanii...nie zdarzylo się ( i może szkoda) by
                          jakiekolwiek hasł
                          > o
                          > marketingowe ZMIENIłO POSTAWY ludzi, a zwłaszcza te dotyczace
                          zdrowia.
                          >
                          > PALENIE ZABIJA to tez mocne stwierdzenie, pradwa? jednak nikt nie
                          mówi ze to
                          > jest "niepotzrebne straszenie" choć palenie NIE zabija 100%
                          palaczy.
                          >
                          > Akcja bilbordowa z napisem "Bo zupa była za słona" wywyołala jedną
                          z
                          > najostrzejszych krytyk, także w srodowisku reklamy. Ze za ostra,
                          że nie wieadom
                          > o
                          > o co chodzi...a jednak...do dziś ją pamiętamy a od tego czasu o
                          przemocy domowe
                          > j
                          > mówi się wielokrotnie częsciej niż kilkanaście lat temu.
                          >
                          > Co do priorytetów - to jest JEDNA Z AKCJI Fundacji, co robi ta
                          Organizacja możn
                          > a
                          > przeczytać na jej stonach. Ostatnia edycja akcji konsumenckiej
                          oceniającej
                          > szpitale odbywała się właśnie pod hasłem BEZPłATNEGO dostępu do
                          godnego porodu
                          > .
                          > Nie rozumiem więc skąd te zarzuty, że FRPL zajmuje się nie tym co
                          trzeba.
                          > Zajmuje się wieloma rzeczami (a my staramy się pomagać) - w tym
                          między innymi
                          > edukacją kobiet ORAZ personelu szpitalnego.
                          >
                          > Doświadczenia innych krajów pokazuja bowiem że jeśli kobiety nie
                          będa naciskać
                          > w
                          > sprawie zmian w opiece okołoporodowej nic SAMO Z SIEBIE się nie
                          zmieni.
                          >
                          > Pozdrawiam serdecznie
                          > JD

                          Naprawdę wierzycie, że to kobiety dokonają tej rewolucji?

                          podane za przykłady hasła "palenie zabija", czy "zupa byała za słona"
                          mają własnie zwrócic uwagę, dac się zapamietac i utrwalic. Hasło nie
                          daj sie naciac ustawia pacjentke w konflikcie z lekarzem. Ona
                          walczy, on tez aby jej udownic ze sie myli. Tutaj jest już konflikt
                          od początku. Co wiecej stawia to Was w konflickie bo walczycie o to
                          aby rodzic po ludzku. Nie da sie jednak tego osiagnac bez
                          wspołpracy, budowie zaufania, ludzkiego traktowania.
                          I własnie to jak to hasło zostało pzryjete tutaj na forum i co za
                          tym idzie jak odbierana jest kampania daje do myslenia czy aby na
                          pewno trafiliscie w adresata akcji.
                        • liwilla1 Re:no tak 17.05.08, 11:43
                          ale akcja wyborcza PIS ze znikajacymi zabawkami z pokoiku dzieciecego juz skutek
                          przyniosla. mysle, ze nie docenia Pani sily wplywu wlasnej organizacji, jednak
                          idac tym tokiem myslenia - skoro nie przynosi zadnych rezultatow - po ką cholere
                          w ogole ja prowadzicie?
                          mysle, ze sa powazniejsze sprawy, ktorymi powinniscie sie zajac...
              • cota decydowanie o własnym ciele 14.05.08, 20:23
                to w imie tego co powiedziała redaktorka "Tu chodzi o respektowanie prawa do
                decydowania o swoim ciele, o
                prawo do posiadania wpływu na ważne decyzje dotyczące swojego
                zdrowia (także emocjonalnego)." - chcę mieć także prawo o cc na życzenie..nie
                tylko w prywatnych klinikach
          • joanna.marta Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.05.08, 13:23
            Można też twierdzić, że pisanie listów o tym, że po nacięciu jest
            super to też manipuowanie smile bo przecież sporo pań cierpiało po,
            tak jak sporo było takich, którym nic nie dolegało. Należy pisać o
            jednych, i o drugich. Bo nie jest tak, że nacięcie to tylko sam
            miód. Bywają nacięcia i gojenie po nich bolesne i problematyczne. I
            przyszłe rodzące powinny o tym wiedzieć, by głośno prosić o ochronę
            krocza. Żeby była jasność: mam na myśli sprzeciwianie się RUTYNOWEMu
            nacięciu i prośbę o ochronę krocza, gdy to jest możliwe.
            Ja też nie wspominam nacięcia jako wyjątkowej traumy, ale poród bez
            nacięcia wspominam dużo lepiej. I byłam nacięta niepotrzebnie!
            Położne przy porodzie były dwie i obie stwierdziły, że nie będzie
            trzeba naciąć, bo to mój drugi poród, nie zanikało tętno, dziecko
            ustawione prawidłowo itd. Przyszedł lekarz z założonymi rękami
            (nawet mnie nie obejrzał dokładnie) i stwierdził "naciąć", a położna
            na to: "przepraszam, lekarz kazał". I głupia byłam, że głośno nie
            zaprotestowałam. A powinnam.
            Przy pierwszym porodzie pękłam na 2 szwy. I generalnie
            bolało "siedzenie", ale tak całościowo. Generalnie jeszcze tego
            samego dnia mogłam usiąść. Nacięcie po drugim porodzie było na 3
            szwy, więc nie duże, ale bolało dłużej i ból po kilku godzinach był
            skoncentrowany w jednym miejscu. Generalnie przez mniej więcej
            tydzień wolałam siedzieć na jednym pośladku. Jest chyba różnica.
            A zszyta byłam dobrze. Na wizycie kontrolnej (4 miesiące po
            porodzie, wiem trzeba iść po sześciu tygodniach, ale nieh poszłam i
            tyle) lekarka czytając wypis myślała, ze się pomylił ktoś, bo śladu
            po nacięciu nie było.

            A co do tego aspektu wypowiedzi:
            > tak jak z bólem- ja nie potrzebowałam zzo, nie bolało jakoś bardzo
            i wytrzymała
            > bym jeszcze duuuużo więcej. Dla mnie rodzenie było fajnym
            przeżyciem, ale inną
            > kobietę może boleć. Ile porodów tyle historii
            to ZGADZAM SIĘ w 100%. Ale niech lekarze i położne też wyjdą z
            założenia, że porody są różne, każda sytuacja indywidualna a nie z
            góry wkładają wszystkich do jednego worka twierdząc, że trzeba
            naciąć.
            • joanna.marta do 10.05.08, 13:46
              Cyttat
              IMHO fundacja zabiera się za ten konkretny temat od nie tej strony
              co trzeba.
              Najpierw jest potrzebny personel który POTRAFI chronić krocze, który
              potrafi
              patrzeć i myśleć o kroczu rodzącej kobiety inaczej niż dotychczas.

              Raczej nikt nie chce być królikiem doświadczalnym, ale... Kiedyś też
              lekarze upuszczali krew, a np. rozrusznik serca był jak teraz film s-
              f. A jednak teraz nikt nie podważa sensowności wstawiania
              rozruszników czy przeprowadzania skomplikowanych operacji. Taka jest
              medycyna idzie do przodu. Z porodami jest o tyle inaczej, że
              naturalny nie wymaga posiadania niezwykle skomplikowanej wiedzy,
              umiejętności, jak przy np. operacji serca. To fizjologia i o niej
              położne czy lekarze położnicy też się uczą. To nie jest tak, że do
              tej pory rodzono inaczej i nagle nastała rewolucja, bo ktoś odkrył,
              że można urodzić naturalnie. I trzeba szybko zmienić cały system
              nauczania personelu położniczego. Oni wiedzą co i jak, ale problem
              leży w czymś innym. Przeprowadzenie fijologicznych porodów wymaga
              poświęcenia CZASU, czasu i czasu pacjentce a to jest produkt
              deficytowy. Dobrze by było, gdyby położnicy za punkt wyjścia wzięli
              właśnie naturę i fizjologię porodu; o ile tego chce pacjentka. A
              jakby były problemy, wówczas korzystaliby z rozwoju medycyny. Bo po
              to jest medycyna, by z jej dobrodziejstw, rozwiązań korzystać ale
              nie wpychać jej tam, gdzie nie potrzeba np. dla zaoszczędzenia czasu.
              • joanna.marta Miało być do Gaja78 10.05.08, 13:48
                smile tak to jest, jak się dwie urwiski bawią obok
              • gaja78 Re: do 10.05.08, 21:08
                joanna.marta napisała:

                > I trzeba szybko zmienić cały system
                > nauczania personelu położniczego. Oni wiedzą co i jak, ale problem
                > leży w czymś innym. Przeprowadzenie fijologicznych porodów wymaga
                > poświęcenia CZASU, czasu i czasu pacjentce a to jest produkt
                > deficytowy.

                Zgadzam się całkowicie co do kwestii czasu.
                Tylko że w obliczu obecnej sytuacji służby zdrowia, za którą kobiety rodzące nie
                są ani trochę odpowiedzialne, kierowanie kampanii do ciężarnych doprowadzi
                prawdopodobnie do jeszcze większego rozwoju praktyk nielegalnych pt. opłacanie
                "prywatnego" porodu w państwowej placówce. Bo jeśli ochrona krocza to przede
                wszystkim kwestia poświęcania czasu, to hasło "nie daj się naciąć" znajdzie
                przełożenie w zasadzie "jak zapłacę, będę miała więcej czasu pod okiem
                indywidualnej położnej" sad
                • joanna.marta Re: do 10.05.08, 21:15
                  Tylko że mój pierwszy poród właśnie taki był. ZA DARMO. W państwowym
                  szpitalu. Ja nawet chciałam opłacić położną, ale usłyszałam, że tam
                  nie można. I poród był w 100% naturalny. Drugi też zapowiadał się
                  nieźle. Wody odeszły w piątek, urodziłam w niedzielę. Było częste
                  USG dla oceny ilości wód, oksy nie było. Tylko to nacięcie na samym
                  końcu sad.
                  Dobrze może być też w państwowym szpitalu. I chociaż są trudności
                  formalne (np. pieniądze z NFZ), to najważniejsze jest nastawienie i
                  chęci personelu.
    • martulina85 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 14:54
      Ja widzę, że ta cala kampania to budzi wiele kontrowersji. Ja powiem tak! Przy
      swoim pierwszym dziecku byłam nacięta i nawet nikt się mnie w tej kwestii nie
      zapytał o zdanie. Położna oznajmiła "nacinamy krocze" i już. Nie zaprzeczę -
      bolało jak cholera i jeszcze długo do siebie dochodziłam po tym nacięciu. Teraz
      jestem znowu w ciąży i troszkę poznałam swoich praw. Wiem doskonale, że nie
      chodzi o to aby pokłócić się z lekarzem, że "ja się nie dam naciąć i koniec", bo
      są momenty kiedy na prawdę trzeba. Ja osobiście wolę chronić własne dziecko
      przed powikłaniami niż swoją cipkę (przepraszam za wyrażenie). Jednak warto, aby
      kobiety wiedziały, że są rzeczy które mogą je uchronić przed tym zabiegiem. Bo
      to czy zostanie to krocze nacięte zależy też w dużej mierze od was - od waszego
      podejścia oraz współpracy z lekarzami. Dlatego ćwiczcie mięśnie Kegla, masujcie
      krocze oraz chodźcie do szkoły rodzenia, która uświadomi wam wiele ważnych
      spraw. I przede wszystkim nie bójcie się prosić położnej o to, aby te wasze
      krocze ochroniła. Bo można - trzeba tylko mieć dobre nastawienie, wierzyć że się
      uda i nie toczyć wojny z lekarzami tylko po ludzku się dogadać. Wydaje mi się,
      że są ważniejsze sprawy niż walka i nienacinanie. Chociażby rutynowe podawanie
      oksytocyny, czy też umożliwienie rodzenia w innych pozycjach niż tylko leżąca.
      Ja tym razem zabieram ze sobą karimatę do szpitala. Naciąć się dam jak będzie
      trzeba, ale na pewno nie będę rodziła w pozycji leżącej. To właśnie dla mnie nie
      jest ludzkie. Sama sobie stworzę warunki do rodzenia na kuckach czy też na stojąco.
    • reniason Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 14.05.08, 15:25
      Witam chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami. Ja do porodu
      szłam z mężem i wybraną położną i nikt mnie nie zapytał czy chce
      żeby mnie nacinać. Bardzo się bałam tego nacięcia chyba gorzej niż
      samego porodu bo wiem jakie potworne póżniej są komplikacje. Jestem
      osobą drobną mam 158 i przed ciążą ważyłam 48 kg natomiast w ciąży
      też dużo nie przytyłam bo 10,5 kg. Urodziłam bez nacinania krocza i
      tylko dzięki mojej położnej bo inna od razu by mnie nacieła dziecko
      ważyło 3.780kg. Miałam założony tylko jeden szew na szyjce i dwa na
      kroczu. Po porodzie w drugiej dobie czułam się jakbym nigdy nie
      rodziła nic mnie nie bolało. Także jestem przeciwna rutynowemu
      nacinaniu krocza i przy następnym porodzie już od razu powiem aby
      mnie bez potrzeby nie cieli. Pozdrawiam
    • olko33 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 10:15
      Ja nie wybierałam, wybrał lekarz. Nikt sie nie pytał...a ja
      rodziłam więc, wogóle o nic sie nie pytałam...tylko ...rodziłam.
      Czyli zostałam nacieta. Maluch był, jezeli chodzi o wieklość,
      normalny- 3,1 kg, 54 cm. Po nacięcieu - przez chyba pół roku miałam
      komlikacje, aż do tego stopnie że moj ginekolog radził aby ponownie
      wszysko rozwalic z zszyc. Nawet nie wiem co "tam " była, ale
      siedziałm jak na jezu. OKROPNOŚC nikomu nie zycze takich wrazen.
      Zamiast cieszyc się dzickeim ja buczała z bólu i siedzialm w misce
      z tantum rose. A dzis 2 lata po tych wydarzeniach, mam mega blizne
      i brak czucia w miejscu naciecia. MOJ WNOISEK: trafił mi sie
      rzeźnik a nie lekarz. Przyszłe mamy zróbcie co sie da oby uniknąc
      naciecia,
      • lenatka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 15.05.08, 16:02
        doskonale wiem co wtedy czułaś, przez dwa tygodnie nie mogłam przejść na drugą
        stronę ulicy bo nie wyrabiałam się na światłach dla pieszych, nie potrafiłam
        sobie wyobrazić że babki tydzień po porodzie są sprawne, mi zajęło to kilka
        miesięcy, już nie mowa o tym że miałam założonych kilkanaście szwów które
        jeszcze przez półtora roku były odczuwalne przy zmianie pogody, fakt że dziecko
        urodziło się duże 4063/58 ale to co było po porodzie to najgorszemu wrogowi bym
        nie życzyła, ale wracając do tematu wątku; takie komplikacje miałam POMIMO
        nacięcia, czy nacięcie przyczyniło się do dalszego rozerwania? nie wiem ale na
        pewno gdybym nie była nacinana byłoby jeszcze gorzej, za 2 miesiące znów rodzę,
        nie wiem co będzie ale obawiam się że nacięcie będzie konieczne w celu
        zmniejszenia ryzyka rozerwania po szwach, boję się bardzo ale najważniejsze jest
        zdrowie dziecka, jak muszą - niech tnąwink
    • klaudynka79 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 17.05.08, 13:03
      Witajcie!Moja druga coreczke urodzilam w Anglii.Porod byl
      niesamowity.Rodzilam w basenie i co mnie zdziwilo polozna nie
      naciela mi krocza.Zdziwilo mnie to poniewaz w Polsce mnie
      nacinano.Caly porod przebiegal super byly ze mna caly czas dwie
      polozne i maz,na wlasne zyczenie nie podano mi zadnych srodkow
      przeciwbolowych i sie ciesze bo jak tylko Emi przyszla na swiat
      czulam sie jak nowo narodzona.Na drugi dzien wyszlysmy do domu i nic
      mnie nie bolalo.Polecam porody w basenie.
    • aluap Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 17.05.08, 23:31
      Nawet jeśli nazwa akcji jest mało trafiona, to jestem za. Po
      pierwszym porodzie z powodu nacięcia tak cierpiałam, że nie chciałam
      mieć drugiego dziecka. Cóź, czas leczy rany... w sierpniu mam
      termin drugiego porodu. Nie planuję opłacania lekarza czy
      pielęgniarki, ale planuję powiedzieć im na początku, że bardzo mi
      zależy na tym, aby nie być naciętą i jestem gotowa współpracować
      mocno, żeby tego uniknąć. Plus chcę także powtórzyć zzo, tak jak
      przy poprzednim porodzie. Ogolę się w domu, lewatywy nie dam sobie
      zrobić,w momencie rozpoczęcia się porodu przestanę jeść i liczę na
      naturalne "wypróżnienie"... Zobaczymy, zo z tych zamierzeń uda mi
      się zrealizować, prawda jest taka, że jest się całkowicie zależnym
      od lekarza i położnej, ich umiejętności i dobrej woli, hasła "nie
      daj się naciąć" czy "znieczulenie for everybody" zderzają się z
      codzienną praktyką stosowaną w polskich szpitalach. To kwestia
      edukacji i chyba kolejnego pokolenia, a nie decyzji kobiet...
    • kubuspietruszka Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 23:08
      w czasie porodu najpierw skóra pękła sama a żeby nie pogorszyć
      sprawy położna zrobiła małe nacięcie, oczywiście za moją zgodą.
      gdybym miała rodzić jeszcze raz chcialabym nacięcia od razu. to
      jakaś chora moda żeby nie nacinać - taka moda na naturalność.
      wyobraźcie sobie kawałek materiału - przecięty nożyczkami łatwo
      zszyć, ale jak się go rozerwie zszycie już nie będzie takie równe. a
      nie ma nic gorszego jak skóra zszyta na okrętkę ... każdemu polecam
      nacięcie
      • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 18.05.08, 23:42
        kubuspietruszka napisała:
        >to
        > jakaś chora moda żeby nie nacinać - taka moda na naturalność.
        >każdemu polecam
        > nacięcie

        co za kuriozum :o
        • anders76 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 15:49
          Nie daj sie "naciac", pozwol naciac swoje krocze. Jako lekarz (nie poloznik)
          widzialem wiele obszernych uszkodzen u nienacietych rodzacych, zwlaszcza poza
          Polska, gdzie moda na dyktowanie lekarzom postepowania istnieje juz wczesniej,
          wlasciwie powoli mija. Jezeli jakas rodzaca przepadkiem, cudem czy treningiem
          tak rozluzni krocze, ze nie widac ryzyka rozerwania tkanek to nikt nie bedzie
          jej nacinal.
          W tej fazie porodu trzeba tez myslec o dziecku, jest w tym momencie mocno
          niedotlenione i przedluzanie tego stanu nie jest dla niego korzystne.
          Kolejne skutki wyskakuja za lat paredziesiat w postaci wypadania na zewnatrz
          narzadow wewnetrznych, o wiele czestszy problem tam, gdzie kroczy sie nie nacina.
          No ale jak ktos nie chce lekarza sluchac to jest ok, byle by to odnotowac w
          histori choroby.
          A trenig miesni Kegla ze wszech miar polecam, takze dla poprawienia kontroli
          przy stosunku dla pozytku dla obu partnerow, tyle, ze taki trening przy
          rownoczesnym kreceniu kierownica w jadacym samochodzie moze jednak co nieco
          zaburzyc i myslenie i tor jazdy. Nie chcial bym byc "skeglowany" na jakims zakrecie.
          • auszrine Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 19.05.08, 20:56
            anders76
            Ubawiła mnie twoja wypowiedź. Może zamiast pisać na forach poczytałbyś trochę literatury naukowej. Dobrze, że nie jesteś położnikiem, bo nie życzę żadnej kobiecie takiego zabawnego lekarza przy porodzie.
          • denea Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 20.05.08, 08:00
            Mało zabawna prowokacja nieudolnego trolla.
            Co do "skeglowania" na zakręcie to rzeczywiście, ciężarne powodują
            więcej wypadków niż pijacy i gó..arze, powszechnie to wiadomo O_O
    • pepperann Kampania powinna być skierowana do połoznych!!!!!! 19.05.08, 17:06
      Fakt faktem, w Polsce robi się częściej nacięcie krocza niż na Zachodzie. Ale
      kampania "nie daj się naciąć" to pomyłka! Oczywiście, jeśli da się uniknąć -
      lepiej unikać. Ale akcję powinno się kierować do lekarzy i położnych, uczyć, jak
      lepiej chronić krocze, jak oceniać ryzyko. A nie do kobiet "nie daj się naciąć".
      Chore! I co? Za wszelką cenę mają nie dać sobie zrobić cięcia? Ja sama miałam
      dobrą położną, robiłam ćwiczenia, żeby chronić krocze. W moim przypadku się nie
      udało. MIałam nacięcie, i bardzo dobrze! Rozmawiałam o ochronie krocza z położną
      przed potodem. W trakcie nikt mnie nie pytał, bo to nie jest moment na decyzje.
      TO nic strasznego. Lepsze jest na pewno cięcie niż niekontrolowane pęknięcie.
      Nie można takiego zabiegu przestawiać jako czegoś szkodliwego. To tylko straszy
      kobiety, zwłąszcza rodzące pierwszy raz. Równie dobrze można robić kampanię "Nie
      daj sobie zrobić cesarki", bo lepiej urodzić sn.
      • auszrine Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 19.05.08, 21:12
        pepperann napisała:
        >Równie dobrze można robić kampanię "Ni
        > e
        > daj sobie zrobić cesarki", bo lepiej urodzić sn.

        Jakby 90% pierworódek miało robione cesarki, to taka kampania byłaby bardzo potrzebna.
      • caline-czka78 Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 19.05.08, 22:05
        Ta kampania ma na celu uswiadomic rodzace o skutkach zarowno naciecia jak i
        pekniecia.Ma przciwdzialac rutynowym nacieciom.Ja tak to rozumiem.a nie jak
        ktos tu ponizej pisze-"nie dac sie naciac za wszelka cene".Mysle ze
        doswiadczony/a poloznik wie co robic,zarowno dla zdowia matki jak i dziecka!
      • joanna.marta Re: Kampania powinna być skierowana do połoznych! 20.05.08, 16:46
        pepperann napisała:

        > Fakt faktem, w Polsce robi się częściej nacięcie krocza niż na
        Zachodzie. Ale
        > kampania "nie daj się naciąć" to pomyłka! Oczywiście, jeśli da się
        uniknąć -
        > lepiej unikać. Ale akcję powinno się kierować do lekarzy i
        położnych,

        Ale jeśli kobiety nie będą głośno o tę ochrone krocza prosić, to
        żaden (albo prawie żaden) lekarz dobrowolnie, z własnej chęci nie
        dołoży sobie pracy. Prowadzenie porodu z nacięciem jest szybsze, niż
        takiego bez nacięcia. I po co męczyć się z pacjentką, jak można
        naciąć i wrócić do gabinetu, i się np. przespać, bo poród wypadł w
        dyżurze nocnym.
    • linka4 czytam Was i jestem w szoku... 19.05.08, 22:25
      bo ja to wogóle chyba rodziłam w jakims innym swieciesmile Był to bardzo dobry
      szpital położniczy w Krakowie. Nikt mnie nawet nie poinformował ze mnie
      nacina.Jakie parcie na krocze? Ja ledwie poczułam bole parte zostałam rozłożona
      na tym zasranym łózku i chlaśnięta. Przy drugim parciu ta flądra(która podobną
      położną jest) wsadziła we mnie obie ręce i wyjęła calego synka (nie dusił się
      nic mu nie groziło). Nie wiem co to znaczy rodzic główke, barki czy resztę.No
      ale niczemu się nie dziwię, w końcu nie dałam w łapę, a jej spieszyło sie do
      tych co dały i im musiała chronic kroczesmile
      • pani_krystynka No może w końcu ktoś z tym coś zrobi,ja więcej nie 20.05.08, 22:50
        Tak miałam chronione krocze za tzw. opłatą-parę stów-dla mnie dużo tylko po to
        aby ochronić krocze. Dziecko było duże?. POza tym poród spieprzony ,bo położnej
        śpieszyło się- sztuczna oksytocyna,POCIĄGNIĘCIE ZA PĘPOWINĘ-przez co miałam
        znaczną utratę krwi. Nauczcie położne że nie wolno ciągnąć za pępowinę w czasie
        porodu- NIE WOLNO!!!!!!!!
        • ciociacesia pepowina 21.05.08, 14:37
          > znaczną utratę krwi. Nauczcie położne że nie wolno ciągnąć za
          pępowinę w czasie
          > porodu- NIE WOLNO!!!!!!!!

          one to chyba powinny umiec w podrecznikach pisza to dużymi literami
    • pieszczoszek5 Mam jeszcze propozycje 20.05.08, 23:15
      Oczywiście ta kampania jest bardzo dobra.
      Może jeszcze kilka innych propozycji na kampanie,czyli co mi się nie podobało w
      czasie porodu.
      1. Łapówka za ochronę krocza-300 złotych,konkretnie położna powiedziała mi że
      MUSZĘ zapłacić 3 stówy i tak niestety nie potrafiła do końca ochronić
      krocza,subtelne pęknięcie. NIE NACINANIE KROCZA POWSZECHNE.
      2. NIE DLA SZTUCZNEJ OKSYTOCYNY. NIe chcę mieć podawanej sztucznej oksytocyny,bo
      położnej się śpieszy, mi nic ta sztuczna oksytocyna nie pomogła, tylko bardziej
      bolało.
      3. NIE dla Ciągnięcia za pępowinę- BARDZO CZĘSTO SPOTYKANE- bo przecież położnej
      się śpieszy. Może fundacja zrobi coś ,uświadomi położne że nie wolno ciągnąć za
      pępowinę- NIESTETY BARDZO CZĘSTO się to zdarza- skutek znaczna utrata krwi,
      anemia i u mnie 3 woreczki krwi przetaczane po porodzie , bo położnej się
      śpieszyło i nie mogła poczekać na skurcz, choć ja powiedziałam że jeszcze nie,
      to ona: NO faktycznie- stara niedouczona pi...
      4. NIE DLA ROZWALANIA łapskami SZYJKI MACICY-oj tak niestety,bolało ku..ko,
      potem infekcja i niewiem czy nie będzie to skutkowało negatywnie przy następnej
      ciąży ,bo niestety mam rozerwaną na końcu szyjkę u ujścia,-mogę to sama wyczuć
      palcami- jak kończy się pochwa i zaczyna szyjka-jest rozwalona -zamiast
      delikatnie zamknięta.


      • lenatka Re: Mam jeszcze propozycje 21.05.08, 16:10
        co to jest sztuczna oksytocyna???
        • kaeira Re: Mam jeszcze propozycje 21.05.08, 19:12
          lenatka napisała:
          > co to jest sztuczna oksytocyna???

          Ta, którą dostaje się w kroplówce. To hormon syntetyczny, sztucznie wyprodukowany.
    • waniliax Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 29.05.08, 14:42
      Bardzo dobra akcja i bardzo potrzebna.
      Przejrzałam część wypowiedzi. Przy lekturze niektórych oczy
      otwierały mi się szeroko ze zdumienia. Nic dziwnego, że wciąż jest
      tak, jak jest, skoro wiele kobiet wciąż nie widzi nic złego w
      przedmiotowym ich traktowaniu przy porodzie.
      Cała akcja ma na celu nie tworzenie antagonizmów na linii personel
      medyczny - kobieta, ale uświadomienie, że kobieta ma prawo do bycia
      informowaną o możliwych zabiegach i decydowania o własnym ciele.
      Trzeba wreszcie odejść od tych wszystkich kłamstw, jakie się wciąż w
      Polsce powtarza. Od położnych wciąż można usłyszeć argumenty, które
      juz dawno zostały obalone przez badania naukowe. Wystarczy myśleć
      samodzielnie, żeby dostrzec niektóre absurdy (np. nacięcie jako
      ochrona przed pęknięciem). Przeanalizujcie wyniki tych badań - wiele
      kobiet ma "fundowane" obrażenia co najmniej nie mniejsze, niż
      miałyby bez nacięcia. To tak, jakby wyrywać każdy ząb, który zaczyna
      się psuć, bo przecież w przyszłości może się on stać źródłem
      zakażenia organizmu - tu nikt nie ma chyba wątpliwości, że to
      idiotyzm. Idąc tym tropem argumentowania, nie powinno się wykonywać
      wielu zabiegów, które mogą powodować poważne powikłania u kilku-
      kilkunastu procent pacjentów, a mimo ryzyka jednak wykorzystuje się
      szanse.
      Czy wyobrażacie sobie, aby dentysta wyrwał Wam ząb nie pytając
      wcześniej o zgodę? Aby fryzjer/ka ścięła włosy bez wcześniejszego
      uzgodnienia warunków z klientem? Takich przykładów można mnożyć
      tysiące i w każdym z nich nikt nie będzie miał ŻADNYCH wątplwiości,
      do kogo należy decyzja i to bez obowiązku tłumaczenia się z niej.

      Jest dla mnie sprawą niepojętą, że pesonel medyczny przyznaje sobie
      prawo do podejmowania decyzji za a nawet wbrew rodzącej (naturalnie
      wyłączając przypadki ratowania życia). Właśnie to trzeba jak
      najszybciej zmienić.

      Znacie jakieś inne okoliczności, w których wykonuje się jakiekolwiek
      zabiegi bez poinformowania o nich pacjenta i bez uzyskania jego
      zgody !??? Ja nie...

      p.s. Ja przy porodzie
      powiedziałam, że nie zgadzam się na nacięcie, a mimo to zostałam
      nacięta. Nikt nawet nie próbował ze mną rozmawiać na ten temat. Za
      bardzo im się chyba spieszyło. Czułam się, jak na jakimś wyścigu i
      zanim zdążyłam zapanować nad wygenerowanym przez lekarza chaosem,
      kiedy słyszałam tylko, że mam przeć, było już po nacięciu (tak, tak,
      wytrzymali jakieś 10 minut, a potem już się zniecierpliwili).
      Nacięcie bolało potwornie, na dwa razy, szycie trwało godzinę,
      gojenie z komplikacjami 6 tygodni. Po 1,5 roku blizna wciąż jest
      bolesna. Nikt mi nie wytłumaczy, że w takich okolicznościach to było
      coś, co miało mnie przed czymkolwiek uratować. Nadmienię, że z
      dzieckiem było wszystko w porządku.
      • daniem Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 01.06.08, 13:17
        skoro część lekarzy i położnych nie chce się dokształacać to
        niestety pacjentki muszą im o tym przypominać i walczyć o swoje
        prawa. Dla personelu pacjent zgadzający się na wszystko jest
        najlepszy i współpracuje wg nich. Kampania rodzić po ludzku ma
        bardzo duży sens bo dzięki niej i kobietom (znającym swoje prawa)
        mamy teraz porody rodzinne, odwiedziny, intymność, brak lewaty,
        golenia itp. To jest fakt.
        Jak pomyśle jak rodziły nasze mamy to mnie szlak trafia i to jest
        jedna z przyczyn żadkich odwiedzin ginekologów tych kobiet obecnie.
        Na nic zdają sie akcje typu cytologia , raka szyjki macicy itd
        Wracając do tematu. Obecnie kobieta nie może wypierac dziecka w
        pozycji jakiej jest jej wygodnie tylko jak wygodnie personelowi.
        Pekniecia krocza zdarzaja sie najcześciej jak kobiety rodzą na
        plecach. wystarczy popatrzeć na statystyki.
        We wszystkich dziedzinach
        "nieznajomość prawa szkodzi"
    • berna_dette Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 07.06.08, 15:40
      Chciałam powiedzieć że akcja nie daj sie naciąć jest również kierowana do
      położnych i lekarzy, a nie tylko po to by zbuntować pacjentki. Moim zdaniem
      jesli są dowody że nacięcie krocza RUTYNOWE- bez uzasadnienia medycznego, jest
      szkodliwe, to znaczy że tak jest naprawdę i trzeba to zmienić. Po co 80% kobiet
      ma tak cierpieć po porodzie? Bo połoznym sie spieszy??
      • lonka100 Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 09.06.08, 18:41
        Nie rozumiem tak do końca tego szumu o nacinanie. Urodziłam dziecko,
        cięto mnie w czasie skurczu więc i tak nie boli. Szybkie szycie, po
        10 dniach wyjeto mi szwy i po sprawie. Moja koleżanka jest bardzo
        oczytana i swiadoma własnych praw. Powiedziała kategorycznie że nie
        wolno Jej nacinać i zrobi syf jak Ją potną. Teraz sama przyznaje że
        położna walczyła żeby nie popękała ale nic z tego. Goiła się o
        tydzień dłużej niż ja i mówi, że po prostu popełniła błąd. Naczytała
        się mądrych dziewczyn, takich które nigdy nie rodziły i wszystko
        wiedzą i miała. Przeprosiła położną za swoja głupotę i zpodkulonym
        ogonem wróciła do domu. Kobiety teraz robią zbyt dużo szumu wokół
        porodu. Pewnie, że żadna z nas nie chce być traktowana jak zwierzę,
        olewana i popychana bo to skandal ale poród to poród. Od zarania
        dziejów mówi sie że to największy ból na świecie ale też
        najpiękniejszy dla kobiety.
        • waniliax Re: kampania "nie daj sie NACIĄĆ" 10.06.08, 12:16
          Mnie nacięto na dwa razy, choć powiedziałam, że tego nie chcę, na
          dodatek nie w czasie skurczu (tak się personelowi spieszyło, że
          mieli gdzieś, czy mam skurcze, czy nie) i bolało potwornie (z samej
          II fazy porodu, to jedyny ból, jaki mnie spotkał). Przy nacięciu
          zrobił się krwiak. Zszywali mnie godzinę, co nie należało do
          przyjemności. Straciłam sporo krwi. Po porodzie miałam problemy z
          chodzeniem, o siedzeniu nawet nie wspominając. Goiło się 6 tygodni z
          komplikacjami (miałam problemy z zajmowaniem się dzieckiem). Teraz,
          półtora roku po porodzie, blizna jest wciąż bolesna. Nie było
          wskazań medycznych do wykonania nacięcia. Zostało ono wykonane
          bezprawnie, wbrew mojej woli.
          Podsumowując - nie wyciągaj wniosków na podstawie dwóch przypadków.
          Mów za siebie. Każdy ma prawo decydować o sobie osobiście i zgodnie
          z własnymi przekonaniami i wiedzą. Pęka się tyle, ile trzeba, a
          nacięcie jest takie, jakie zrobią. Przy tym jest ogromne
          prawdopodobieństwo, że obrażenia po nacięciu będą zdecydowanie
          większe, niż w przypadku braku ingerencji. Jak na razie jak ktoś
          chce być nacięty, to nie ma z tym żadnego problemu, ale równie
          dobrze można sobie wszytkie zęby dotknięte przez próchnicę
          powyrywać, żeby przypadkiem nie doszło kiedyś do stanu zapalnego
          (tak, tak, różnica jest tylko w czasie, w jakim się to może zdarzyć).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka