Dodaj do ulubionych

Odwiedziny w szpitalu

04.03.09, 09:30
Do prorodu mam jeszcze sporo czasu, bo prawie 4 mce, ale nie daje mi
spokoju jedna sprawa - odwiedziny w szpitalu. Czy jest cos zlego w
tym, ze sie ma niechec do przyjmowania gosci w szpitalu po porodzie.
Nie wiem jak to bedzie praktycznie wygladalo, ale na sama mysl o
tym, iz na drugi dzien po urodzeniu dziecka nawiedzi cie gromada
rodziny powoduje u mnie niesmak. Po slubie zamieszkalam u meza, 400
km od domu rodzinnego. Wiem, ze moja mama i siostry nie przyjada,
ale juz wstepnie zapowiada sie tesciowa i ciotki, ktore sa na
miejscu. U nich jest to normalne. Ale mi sie to nie podoba i nie
wiem jak im to powiedziec aby ich nie urazic. Kiedys rozmawialam z
kolezanka o tym, kiedy ona wybierala w odwiedziny do szpitala. Byla
obuzona moja niechecia. Maz jest bardzo zzyty ze swoja rodzina i
zapewne bedzie sam ich zapraszal do szpitala. Dla mnie porod to cos
intymnego. Nie wiem jak bedzie po porodzie, ale zapewne bede chciala
odpoczac, a nie przyjmowac kolejne ciotki.
Jakis czas temu bylam w szpitalu przez 4 dni. Odwiedzala mnie tylko
siostra (maz byl daleko)i to mi odpowiadalo. NIe lubie jak ktos sie
lituje nade mna i udziele stu rad i ciagle pyta czy cos potrzebne.
To jest moja sprawa. A w szpitalu po i przed porodem to widzialabym
tylko meza bez dodoatkowej obstawy.
Zazdroszcze swojej kuzynce, ktora mieszka z mezem za granica - tam
urodzila a po powrocie do domu dzieckiem zajmowali sie tylko sami.
Nie bylo stada odwiedzajacych i udzielajacych rad. To byl czas dla
nich - taki na wprawienie sie. Rodzicow i rodzenstwo zaprosili, gdy
dziecko mialo prawie 2 mce. Taki uklad mi bardzo odpowiada. Ja
mieszkam z tesciowa w bardzo malym mieszkaniu... a maz jest bardzo
zwiazany z matka. To jest nasze mieszkanie, ale z pewnych wzgledow
ona musi mieszkac z nami przez pewien czas. Zapewne powiecie abym
porozmawiala z mezem i mu powiedziala o tym. Jego odpowiedzia
zapewne bedzie - "przesadzasz, jeszcze nie wiesz jak to bedzie a juz
masz jakies problemy" Czy on ma racje?

Alez sie rozpisalam.... smile
Obserwuj wątek
    • hoop_cola [...] 04.03.09, 10:00
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • kkkluska Re: Odwiedziny-poznań 05.03.09, 10:00
        Niewiem z jakiego miasta jestes, ale najlepiej zeby sie upewnic to
        zadzwon i zapytaj jak to jest z odwiedzinami. Przeciez przez telefon
        nikt cie nie zje?
        W Poznaniu w szpitalu św.rodziny gdzie chce rodzic odwiedziny sa
        tylko w specjalnej swietlicy, a dzidzie mozna obejrzec przez szybę.
        Moim zdaniem to wielka zaleta ze nie mogą wszyscy wejsc na oddzial.
        W koncu mama po porodzie nie wyglada ciekawie, jest zmeczona i
        ogolnie taka "wymięta". Kobietki maja tam odpoczywac, pozatym nie
        czuja sie skrepowane obecnoscia innych osob. Mozna ze spokojem
        karmic malucha i nie przejmowac sie gapiacymi oczami innych ludzi,
        mozna sobie przewietrzyc ranę krocza i wogole wszystko inne.
        Ja zaznaczyalm juz na poczatku ze nie chce tlumu i tylko najblizsza
        rodzina-mam, tata, tesciowie i przyszla chrzesna no i mąż. Nikogo
        wiecej nie chce widziec, albo bardziej nie chce zeby oni mnie
        widzieli!!! W koncu to zadna przyjemnosc.
        W innych szpitalach w POznaniu z tego co sie doowiedizalam to
        odwiedziny sa w salach ale ograniczone przeaznie do 1-2 osob naraz.
    • balsamina-niecierpek Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 10:04
      Powiedz mężowi, żeby powiedział rodzince, że na mieście jest
      epidemia grypy jelitowej i w szpitalu wprowadzono przepis, że
      położnicę może odwiedzać tylko jedna osoba, w dodatku ta sama, czyli
      on smile
    • malamufka Re: Odwiedziny w szpitalu - cd. 04.03.09, 10:11
      Uuuuuu... okropność! Takie stada zwiedzających to chyba najgorsza rzecz, jaka
      może się przytrafić Tobie i dziecku (wiadomo, zarazy różne). Ja bym jednak
      postawiła na swoim - słuchaj, NIE ŻYCZĘ SOBIE i koniec. W końcu to Ty rodzisz, a
      nie teściowe/ciotki/babki i cała reszta!
    • constance2 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 10:15
      tutaj masz linka (już trochę o tym pisałyśmy) daj mężowi do
      poczytania i może coś mu w dyńce zaskoczy i nie będzie spraszał
      rodziny do szpitala. Poza tym to On sam powinien zadbać o Twój
      komfort psychiczny i załatwić to z rodziną. Nie jesteś sama w swoich
      obawach więc nie daj się. To jest jedyny w życiu czas dla Was i
      Waszego dziecka i nie pozwól żeby ktoś właził Ci w życie w
      ubłoconych kaloszach. To czy chcesz przyjąć gości czy nie to Twoja
      decyzja i nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia, a jak ktoś się o
      to obraza to znaczy że nie jest wart twojej uwagi. Powodzeniasmile

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=91428745
    • anula56 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 10:41
      Nie daj sie! Musisz miec wplyw na takie rzeczy i nie mozesz pozwalac, by inni -
      np. maz - lekcewazyli Twoje zdanie. Domagaj sie szacunku dla siebie i Twoich
      decyzji. Mozna to robic w sposob spokojny i bez popadania w konflikty. Trzymam
      kciuki.
    • filipianka Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 11:30
      Nie rozumiem problemu. Nie chcesz odwiedzin - to im to powiedz, głośno i wyraźnie. A jak dalej będą uparci jak osły to powiedz, że to chamskie w stosunku do pacjentek ze wspólnego pokoju.

      Ja nie mam rodziny za granicą (tylko 30 km) i nikt (poza mężem) w szpitalu mnie nie odwiedzał, a w domu przyjęłam gości za pierwszym razem po tygodniu, a za drugim po paru dniach.

      Nie rozumiem PO CO odwiedzać? Z tęsknoty za położnicą? Można przecież porozmawiać przez telefon. Z ciekawości jak wygląda dziecko? Tatuś może pokazać zdjęcie. No powiedzcie mi PO CO? Czy szpital to miejsce spotkań towarzyskich?

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
    • kogiel_mogiel Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 12:17
      Dzieki dziewczyny za odpowiedzi,
      juz zastanawialam sie, czy nie jestem egoistyczna panienka co mysli
      tylko o sobie. Wiem, ze nie bedzie mi lekko przekonac ich ze nie
      zycze sobie odiwedzin, ale bede sie strala. Trudno sie zyje w
      rodzinie gdzie wszyscy musza byc na biezaco i czynnie uczestniczyc
      we wszytskich wydazeniach i znac WSZYTSKIE szczegoly. Jesli maz
      minie nie zrozumie to wcale mu nie powiem w jakim szpitalu bede
      rodzila smilesmilesmile.
      Sale w szpitalach sa wieloosobowe i to nawet jest krepujace dla
      innych dziewczyn kiedy nie moga swobodnie sie zachowywac przy
      stadzie odwiedzajacych. Bede chyba bala sie poruszania w tych duzych
      podpaskach, uczenia sie karmienia dziecka przy asyscie innych
      odiedzajacych itp Sala jednoosobowa nie wychodzi w gre.
      • anik0987 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 12:23
        Dlatego ja jestem za ograniczeniami do jednego odwiedzającego na osobę. Inaczej
        robi się tłok i jest to męczące dla innych pacjentek, że o ryzyku infekcji nie
        wspomnę. Ze mną w szpitalu był tylko mąż. Po powrocie do domu na chwilę wpadli
        teściowie. Potem przez kilka tygodni był spokój i dopiero po ponad miesiącu
        zdecydowaliśmy się na odwiedziny dalszej rodziny. Noworodek nie powinien być
        narażony na kontakt z wieloma osobami, bo to za duże ryzyko infekcji.
        • motylekmaly Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 12:57
          ja nie widzę sensu odwiedzin w szpitalu. Tęsknią? a czy oni codziennie teraz
          Ciebie odwiedzają? Mamy telefony, w szpitalu jesteś parę dni. Ja już
          powiedziałam że nikogo nie chcę w szpitalu (chyba że mi się zmieni), po co mają
          mnie oglądać zmęczoną? Jak ktoś się będzie narzucał to powiedz że musisz
          wietrzyć krocze, więc jak chce przyjść to OK - będzie patrzyć i rozmawiać z
          twoim kroczem wink
        • miska-moniska Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 13:06
          Zbierz argumenty które są "za" brakiem odwiedzin w szpitalu i
          spokojnie je przedstaw
          1- będziesz zmęczona, spocona, obolała, osłabiona
          2- spadek hormonów powoduje gorsze psychiczne samopoczucie, dobre
          rady albo wręcz chęć nauczenia bo ciocia wychowała swoich dzieci
          piątke mogą tylko pogorszyć Twój stan
          3- nie będziesz w pokoju sama, tabuny ludzi mogą przeszkadzać innym
          pacjentkom
          4- inne pacjentki mają też rodziny, jak będziecie leżały np we 3 -
          to będzie po prostu tłok
          5- inne pacjentki mogą być skrępowane bo będą musiały wywalać cyce
          przy zupełnie obcych ludziach
          6- będziesz chciała np. powietrzyć krocze, zdjąć majtki i poleżeć
          pod samym tylko prześcieradłem a tu się zwali rodzinka - możesz się
          źle z tym czuć
          7- najgorsze - wszelkie komplikacje - miliony badań, nauka
          karmienia, brak pokarmu, płaczące dziecko, ból piersi - to chyba
          niewłaściwy moment na odwiedziny
          8- małe dziecko też będzie zmęczone takimi wrażeniami, ono przecież
          widzi tylko barwne plamy, intuicyjnie rozpoznaje matkę i ojca, po co
          mu dodatkowe stresy, ono i tak musi nauczyć się życia na własny
          rachunek
          Nic więcej do głowy mi nie przychodzi smile
          A może zgódź się na kompromis - np w szpitalu tylko dziadkowie,
          reszta rodziny pomalutku później w zależności jak się bedziecie
          czuli smile
          • memphis90 Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 09:41
            > 3- nie będziesz w pokoju sama, tabuny ludzi mogą przeszkadzać innym
            > pacjentkom

            Taaaak, wytłuścić argument 3! Niektórym kobietom nie przeszkadza obecność połowy
            rodziny, ale na sali są też inne położnice, które niekoniecznie muszą mieć
            ochotę na wywalanie piersi czy krocza przy tabunie obcych ludzi!
    • mm_ii_aa Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 13:13
      w 100% zgadzam się z Tobą. Ja też nie chciałam, żeby mnie odwiedzali
      po porodzie i jak byłam w ciąży to rozgłaszałam to na lewo i prawo.
      Nie wiedziałam jak się będę czuła po urodzeniu, dlatego jedyną osobą
      którą mile widziałam to był mój mąż. To nie jest żadna przesada, że
      nie chcesz gości, to nie jest przyjemność jak będą Cię oglądać w
      poplamionej krwią koszulce i z cycami na wierzchu, ledwo co
      schodzącą z łóżka, sięgającą po wielką pieluchę na wymianę, dla
      siebie oczywiście...
    • ayak Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 13:42
      Ja też uważam, ze odwiedziny w szpitalu na położniczym powinny być
      ograniczone do jednej osoby i to w ściśle okreslonych godzinach.
      I już nawet nie chodzi o odwiedzaną, ale właśnie o inne panie na
      sali. Ja sobie nie wyobrażam wystawiania piersi na oczach obcych
      ludzi.
    • kamelia04.08.2007 znam ten ból... 04.03.09, 14:04
      Masz jak najbardziej rację, popieram cie w 100%.

      U mnie było to samo, mieszkam za granica, wiec moja rodzina daleko,
      za to rodzina męża tylko 120 km (godzina jazdy).
      Juz przed porodem mówiłam, że zadnych wizyt sobie nie zyczę, problem
      polega na tym, że nie znam tutejszego jezyka by wyartykułowac
      rodzinie wprost mój sprzeciw, a mój maz był na tyle dupowaty, że nie
      powstrzymał tego, zreszta u nich jeszcze tego samego dnia przyłazi
      sie do połoznicy.

      W dniu, kiedy urodziłam zawiadomilismy telefonicznie, ze córka juz
      jest, po czym mój maz dostał smsa, że jego rodzinka juz jedzie (!!!)
      do szpitala. Moje wku...enie (na nich i na męża - że nie
      powstrzymał) nie znało granic, miały byc 15 min, były prawie 2
      godz., potem za dwa dni jeszcze raz miałam wizyte w szpitalu, tez
      niechcianą, mialo byc max. 15 min., była godzina. Corka była
      zmeczona po gosciach, nie chciała zasnac i płakała, ja byłam
      wku...ona, bo nie chciałam, żeby mnie ktos nawiedział, gdy jeszcze
      nie ochłonęłam po porodzie, gdy leżę w łozku w koszuli szpitalnej z
      pielucha w siatkowych gaciach, gdy leje sie ze mnie krew, z bolaca
      koscia ogonowa, z gojacym sie kroczem, gdy nie mam gdzie uciec, by
      przystawic w spokoju dziecko do piersi.

      Tesciowa odwiedziła mnie w domu, w dniu w którym wyszłam ze
      szpitala, tez to było nie na reke, ale tesciowa zapytała
      przynajmniej czy może.

      Moja rodzina tez chciała przyleciec 2 tyg. po porodzie,
      wytłumaczyłam im, ze jestem w połogu i nie bede ich przyjmowac.
      Przylecieli jak sie pológ skonczył.
    • deela Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 14:16
      powiedz glosno i wyraznie: nie chce! nie zycze sobie! prosz emnie nie zmuszac! i
      wyjasnij ze to nie jest jakas niechec do rodziny tylko tak wolisz bo bedziesz -
      wymieta, obolala, nieszczesliwa i bedziesz chciala odpoczac, z gory ustalcie ze
      w domu bardzo chetnie zapraszamy itd
      u mnie byl tylko maz, tesciowie wpadli 1 raz na godzinke i moi rodzce byli 1 i 2
      dnia po 3 h - przy czym bez problemu wychodzili z sali jak mialo byc badanie
      itp, ale moi rodzice mieszkaja 450 km ode mnie i specjalnie do mnie przyjechali
      ale zadnych ciotek kuzynek itd! w zadnym wypadku!
    • take_that Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 16:44
      po urodzeniu dziecka - wiadomo krew, wietrzenie, ja dodatkowo musiałam masować
      piersi (zastój pokarmu) - nie wyobrażam sobie robienia tego przy tłumach
      odwiedzających obojętnie czy mnie czy pacjentkę obok, to jest po prostu świństwo
      i już. Wyobrażasz sobie, jak sobie masujesz cycki i wyciskasz z nich pokarm (a
      musisz w danym momencie, bo boli jak cholera) przy bandzie osób odwiedzających?
      U mnie w pracy mieli pomysły, żeby koleżankę odwiedzać w szpitalu, która
      urodziła, w paru żołnierskich słowach musiałam im wyperswadować.
      • a.bc Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 17:23
        Ja wpuszczę najblizszą rodzinę dziadków dziecka i męża reszta ma
        spadać.Dziadkowie będą chcieli zobaczyć wnuka i nie mam prawa im
        tego zabronić. Przypuszczam,ze mąz będzie codziennie( a reszta pod
        telefonem i na wezwanie smile
        Nie wyobrażam sobie odwiedzin moich wszystkich ciotek. Jak przyjdzie
        czas, dziecko będzie odporne to owszem proszę mogą wpaść wcześniej
        zapowiadając się telefonicznie.

    • balsamina-niecierpek Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 17:34
      Mąż i na pięć minut moja mama. Tyle, więcej sobie zdecydowanie nie
      życzę. Natomiast i owszem, perspektywa procesji cudzych cioć, babć,
      teściów i psiapsiółek przeraża mnie nieodmiennie. Zastanawiam się,
      czy nie namówić męża, żeby podrzucił mi do szpitala jakiegoś
      kałacha, żebym w stosownej chwili mogła wyjąć spod kołdry i
      oświadczyć "won, bo strzelam!"

      Tylko nie wiem, co będzie tańsze - pojedynczy pokój na kilka dni,
      czy kałasznikow na ruskim bazarze. No i zdezynfekować by trzeba...
    • kasia.46 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 17:49
      Masz racje ja też nie mogłam się pogodzic' z tym że odwiedzają mnie
      tłumy, urodziłam we wtorek o 22, na drugi dzień od 10 00rano
      odwiedziły mnie kolejno mama, mój mąż i jego brat, siostra, 2ciotki,
      teściowa z teściem, brat z dziewczyną i koleżanka ,koszmar!
      Wyglądałam okropnie, nie mogłam nawet na łóżku siadac', a jak już
      ledwo z niego zeszłam do łazienki to miałam pokrawioną koszulę na
      pupie mimo szlafroka po który sięgnęłam napewno widzieli, łóżko też
      pokrwawiłam i na podłogę też kapło, było mi strasznie głupio,. Było
      nas 3 w sali i u każdej było po kilka osób przy wyrku, strasznie
      duszno się zrobiło, otwierali drzwi i wszyscy wymieniali się
      komentarzami jakie to maluszki słodkie... a jak my rodziłyśmy to
      dzieci nam zabierano, to odwidzin nie było.. miałam ochotę krzyknąc'
      i bardzo dobrze!!! Tak to było przez kolejne 2 dni i wypisali mnie
      do domu, zero intmności, zero odpoczynku, a o wietrzeniu krocza
      można było zapomniec'....a wystarczyłby tylko mąż na jakąś godz,.
      góra dwie.
      • kasia.46 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 18:08
        oczywiście przed porodem zaznaczyłam żeby ograniczyc' wizyty aż do
        wyjścia do domu,... nikt mnie nie posłuchał a ja nie chciałam scen
        robic' w szpitalu,. u innych dziewczyn też były tłumu, przynajmiej
        co do nich nie miałam wyrzutów sumienia... bo były w tej samej
        sytuacji. Teraz rodzę w czerwcu... jak tym razem powtórzy się
        scenariusz mimo moich stanowczych słów że sobie nie życzę, nie
        powstrzymam się nawet w szpitalu od ostrych epitetów.
    • balsamina-niecierpek Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 19:01
      Kurczę, gdyby tak można było opłacić nie położną, a salową... Taką
      babę z miotłą, z gębą jak Brama Floriańska, najlepiej ze dwa metry
      wzrostu i tyleż w barach... Żeby stała pod drzwiami i mówiła "panie
      nie przyjmują wizyt!" a opornych zrzucała ze schodów. Czasem
      wyjmowała z kieszeni fartucha wymiętą listę, sprawdzała "Mama pani
      Nowakowej? Dowodzik proszę... Zgadza się, Janina Kowalska. Może pani
      wejść, tylko ten płaszcz to proszę zostawić w szatni. I nie dłużej
      niż na pięć minut!"
      • hoop_cola [...] 04.03.09, 22:13
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • agar2208 Re: Odwiedziny w szpitalu 04.03.09, 23:36
          Ja miałam cc. Był ze mną mąż i moja mama,przed i po cc.
          Później w ten sam dzień przyjechała moja siostra i babcia. Mi to nie
          przeszkadzało, leżałam sobie , a oni podziwiali mojego synka i poszli, został
          tylko mąż i mama. Ja spałam i odpoczywałam o oni zajeli się synkiem. Mama jest
          pielęgniarką i może dla tego mi nie przeszkadzała jej obecność. W dzień cc
          jeszcze na chwilę wpadły moje 2 przyjaciółki. Ja jednak nie siliłam się na
          jakieś wstawanie, czy rozmowy. Dały po buziaku i poszły. Chciałam sie podzielić
          moim szcześciem z najblizszymi. Tacy juz z mężem jesteśmy.
          Na 3 dzień nawiedzili nas teście. Nikt mi jednak nie wymądrzał się jakimis
          "mądrymi" radami.
          Leżałam z synkiem na sali jedno osobowej i nudziło mi się, wiec cieszyłam się
          jak ktoś mnie odwiedzał.
          Mąż był oczywiscie codziennie. Moja mama też. Dużo mi pomogła wtedy przy synku.
          Jednak każdy jest inny i jak nie masz ochoty na odwiedziny, to powiedz o tym
          prosto z mostu, nie wymyslaj jakiś durnych wymówek. Powiedz, że nie chcesz i już.
          Ja bym nie wytrzymała , jak by nikt mnie nie odwiedził. C
    • kai_30 Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 00:03
      Ja mam nadzieję, ze nikt mi się nie wepcha z wizytami. Z nieślubnymi teściami
      mam bardzo luźny kontakt - mieszkają w odległości 15 minut spacerkiem, a
      ostatnio widziałam ich na wigilii, i wcale nie tęsknię, więc mam nadzieję, że i
      do szpitala się nie wepchają. W każdym razie zapowiedziałam już nieślubnemu, że
      nie życzę sobie odwiedzin, póki nie dojdę do siebie po porodzie - czyli nie
      tylko w szpitalu, ale i w domu przez czas jakiś.
    • bezia80 Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 10:51
      Moja przyjaciółka ma bardzo podobną sytuację, ona jeszcze nie jest spakowana do
      szpitala, ale teściowe już są smileI obydwie zapowiedziały sie do pomocy w domu
      przy maluchu. jak nie dzwoni do mamy codziennie, to mama już stoi w progu( a
      mieszkają od siebie w odległości 170 km). Dodam iz moja przyjaciółka doskonale
      daje sobie rade z takimi szkrabami, potrafi wszystko przy maluchu zrobić sama,
      bo trenowała na siostrzeńcach. Dlatego ja umówiłam sie z nia, że jak bedzie
      miała ochotę i czas i dobry nastrój, to ma mi dać znac, przyjadę pozachwycać się
      bobasem, i nie bedę ładowała sie w ten tłum gości, który sie do niej zapowiedział smile
    • nancy_m Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 11:35
      Ja też nie chciałam żadnych odwiedzin w szpitalu po porodzie, poza odwiedzinami męża oczywiściesmile Pomimo mojego sprzeciwu rodzinka zjawiła się już następnego dnia, ale wpadli dosłownie na 5 min, poza tym nie mogli wejść wszystcy razem, bo w szpitalu były ograniczenia do co liczby odwiedzających. Pomimo mojej początkowej niechęci, dziś nie mam im tego za złe, nawet się ucieszyłam, że przyszli. Byli dosłownie 5 minut, zobaczyli maluszka i poszli. Ale nie jestem zwolenniczką odwiedzin w szpitalu. Trzy dni spokojnie można zaczekać aż mama z maleństwem wróci do domu. Poza tym odwiedziny są dosyć krępujące do pozostałych osób leżących na sali. Ja leżałam na sali 4 osobowej. Ciagle ktoś był w odwiedzinach u kogoś, w takich warunkach trudno spokojnie karmić maluszka.
    • a_a_r Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 12:43
      mam to samo! jestem nastawiona na odwiedziny męża, bo to przyjemne z
      pozytecznym, ale jak pomysle o teściowej i jej milionie dobrych rad
      i tym tonie, którym wygłasza swoje mądrosci to mnie skręca. U mnie
      poród to temat najbliższego weekendu, o czym wiemy tylko ja i mąż.
      poprosiłam go, zeby mnie krył przed tesciową. On na szeście stoi
      murem za mną, więc bierze "mamusie" na siebie. Poza tym ja nie mam
      ochoty na wizyty w domu przez pierwsze dwa tygodnie, wole powoli,
      ale po swojemu, niż ten jej cholerny ton. Własnych rodziców już nie
      mam, więc tesciowa czuje misję, a ja jestem juz dużą dziewczynką.
      Kiedyś wogóle nie było mowy o odwiedzinach i nikomu sie krzywda nie
      dziala, a teraz pielgrzymki nie do konca trzezwych wujków z
      gratulacjami paradują przed moim wietrzącym sie kroczem smile
      • pamplemousse1 Re: Odwiedziny w szpitalu 05.03.09, 13:13
        ja też sobie nie wyobrażam odwiedzin nawet bliskiej rodziny w
        szpitau kiedy leżę cała obolała i wietrzę kroczealbo próbuję
        nakarmić dziecko (dziecismile, a wszyscy mi zaglądają w piersi i na
        sutki. Podobnie odwiedziny w domu dwa tygodnie po porodzie.
        Na szczęście mąż ma takie samo zdaniesmile
        a na szkole rodzenia położna powiedziała, że mąż powinien zarządzać
        czasem na początku, kiedy kobieta jest w połogu, a dzidzi narażone
        na zarazki- 15 minut odwiedzin w domu i do widzenia wink
    • smerfetka8801 Re: Odwiedziny w szpitalu 06.03.09, 08:19
      no cóż...zauważyłam ,że wiele kobiet nie chce widzieć rodziny(zwłaszcza tej od
      strony męża) w w szpitalu nie chce widzieć jej w domu dziadkowie irytują bo
      chcą zobaczyć wnuka /wnuczkę i nie daj Boże wziąć na ręce...na szczęście moja
      rodzina nie miała ze mną tego typu problemów.
      oczywiście możesz poinformować ,ze ich sobie nie życzysz szkoda tylko ,ze oni
      chcą tam być z radości a nie tobie na złość...ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka