..nie boję się porodu. Nie zrozumcie mnie źle, bo wiem, że i tak mnie skomentujecie, że teraz jestem taki chojrak, a później będę piszczeć. Pewnie będę, ale uważam, że jestem na to gotowa. Nie nastawiam się, że będzie to jakaś trauma, jestem optymistką. Pomimo wszystkich Waszych postów i strasznych opisów. Skoro starałam się o dziecko, to teraz, naturalnie, trzeba je wydać na świat, prawda? Chodzę na SR, więc może stąd ten spokój. Mam wspaniałego partnera, który będzie tam ze mną i pomoże mi. Moim zdaniem, ważny jest spokój i współpraca z położną.
Jakie Wy macie nastawienie? Jesteście przerażone, czy właśnie spokojne, jak ja?
PozdrawiaMy