Dodaj do ulubionych

Może i jestem durna, ale..

06.03.09, 12:02
..nie boję się porodu. Nie zrozumcie mnie źle, bo wiem, że i tak mnie skomentujecie, że teraz jestem taki chojrak, a później będę piszczeć. Pewnie będę, ale uważam, że jestem na to gotowa. Nie nastawiam się, że będzie to jakaś trauma, jestem optymistką. Pomimo wszystkich Waszych postów i strasznych opisów. Skoro starałam się o dziecko, to teraz, naturalnie, trzeba je wydać na świat, prawda? Chodzę na SR, więc może stąd ten spokój. Mam wspaniałego partnera, który będzie tam ze mną i pomoże mi. Moim zdaniem, ważny jest spokój i współpraca z położną.
Jakie Wy macie nastawienie? Jesteście przerażone, czy właśnie spokojne, jak ja?
PozdrawiaMy smile
Obserwuj wątek
    • nglka Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 12:05
      Ja też miałam takie podejście przed porodem i faktycznie pomogło mi to trochę w
      przezwyciężeniu bólu. Więcej nie napiszę, bo ogóle wspomnienia mam dość
      nieciekawe - idź z pozytywnym nastawieniem, może akurat Ty będziesz miała łatwy
      poród wink
    • martabg Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 12:07
      Mnie poród zaskoczył, zdecydowanie za wcześnie. Nie zdążyłam
      poczytać mrożących w żyłach opowieści.
      I kiedy tak leżałam w bólach, to ciągle czekałam na to coś
      strasznego, niewyobrażonego... co nie przyszło.
      Teraz jestem spokojna, wtedy też byłam, nie obawiam się. Wiem, ze
      dam radę.
      • betinak1 Nie jesteś! 06.03.09, 12:16
        Ja też tak miałam,jakoś dziwnie byłam spokojna, wiedziałam co po kolei musi być
        i u mnie tak było:odejście wód,skurcze,szybki poród.
        Jedyne czego nie przewidziałam to termin, 2tyg przedsmilenastawienie to bardzo
        wiele, choć bywa różnie wiadomo.Powodzenia!
    • kasiak1004 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 12:13
      ja tez sie niebalam i nie myslalam za bardzo o porodzie, przyjdzie
      odpowiedni czas maly da mi znac ze chce wyjsc. a poza tym od
      poczatku moj facet mowil ze bedzie ze mna i to mnie uspokoilo.
      okazal sie niezastapiony.czasem on cos mowi, zaczyna wspominac ale
      ja podobnie jak kolezanka wole niepamietac, dopiero moment jak
      zobaczylam moje dziecie i wszystko dalej. chociaz mialam male
      zwatpienie jak przyszedl termin porodu a lekarz mi powiedzial ze
      jeszcze moge jechac do domu i przyjsc za tydzien. wtedy sie troche
      zdenerwowalam ale maly chyba wyczul bo wieczorem juz bylam na
      porodowce.
      zycze powodzenia
      • hanulllka Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 12:34
        Domyślam się, że to Twój pierwszy poród.. za pierwszym razem łatwiej jest się
        nie bać wink
        Ja miałam podobnie. Właściwie całą ciążę przeszłam spokojnie obok myśli, że w
        końcu będę musiała urodzić i całej tej otoczki związanej z porodem. Spokojnie
        sobie czekałam, a czasu miałam wiele, bo poród miałam wywoływany 2 tyg. po
        terminie. Ani razu nie pomyślałam, że się boję, że będzie bolało, że nie dam
        rady. Z perspektywy czasu wydaje mi się to nawet zdumiewające, jak spokojnie i
        nieświadomie do tego podeszłam - mimo, że czytałam na temat porodu, orientowałam
        się, jak to jest, to jakoś nie przyswajałam do świadomości, że będę cierpieć, że
        może być ciężko. Olśnienia dostałam dopiero na porodówce, kiedy czekałam aż coś
        się ruszy. Nie położono mnie na patologii, ponieważ nie było miejsca. Bez żadnej
        akcji porodowej, spokojnie czytałam sobie gazetkę, gdy w penym momencie dopadł
        mnie głośny, przeraźliwy wrzask rodzącej obok w sali kobiety. W jednym momencie
        uświadomiłam sobie, co ma za chwilę się wydarzyć. Tak bardzo się zestresowałam
        tym faktem, że od razu odeszły mi wody, a właściwie zaczęły się sączyć... do
        dziś się zastanawiam, czy stało by się tak, gdybym spokojnie czekała sobie na
        poród w domu smile
        Teraz jestem w 18tc. i nie ukrywam, że strach już się czasem wdziera do mojej
        świadomości. Po prostu wiem, co mnie czeka. A przecież poród wspominam bardzo
        pozytywnie, uważam go za wspaniałe doświadczenie, żadnej traumy nie mam,
        wszystko odbyło się jak należy... ale lęk jest i jestem pewna, że zawdzięczam go
        doświadczeniu i wiedzy, jakich przy pierwszym porodzie nie posiadałam.
        • kisi_165 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 21:37
          Również nie bałam sie porodu wręcz przeciwnie nie mogłam doczekać
          się kiedy to bedzie już. Poród wspomiam miło smile dodam że jestem dość
          szupłą osobą i niską ( waże 46 kg tyle samo co przed porodem 154
          wzrostu) a dzidzius urodzil sie 3210 kg 54 cm.
    • smerfetka8801 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 12:32
      nie nie jesteś durna i masz super podejście.ja bałam się porodu teraz jestem 7
      miesięcy po i czasem wpadam tu żeby powiedzieć ,ze nie taki diabeł straszny...
      rodziłam długo bolało...ale bardzo chętnie kiedyś urodzę drugie dziecko.
    • 18_lipcowa1 ja tez nie 06.03.09, 12:37
      dopoki wiem ze bede miala znieczulenie nie ma dla mnie problemu
      gorzej bedzie jak sie okaze ze nie bedzie
      • magdad5 Re: ja tez nie 06.03.09, 13:23
        Ja mam za soba juz 2 porody (sn) i tez chyba jestem glupia bo nie
        balam sie przed nimi. Uwazalam, ze jestem bardzo swiadoma tego co
        sie bedzie dziac i czekalam na porod z niecierpliwoscia. Zalozylam,
        ze wezme znieczulenie (bo chcialam miec swiadomosc tego co sie
        dzieje i w pelni wspolpracowac z polozna a nie koncentrowac sie na
        bolu). I tak bylo - pierwszy porod (4h), drugi (45min) - byly
        fantastyczne.
        Dzisiaj czekam na 3. (ale jeszcze poczekam bo to dopiero 9tydzien) i
        tez sie nie boje. Moim zdaniem - kwestia nastawienia, fajny
        szpital, polozna, maz, kilka opowiesci kolezanek (ale nie tych z
        serii umierajacej przy bolu glowy) - mi pomoglo i mam nadzieje, ze
        tym razem takze pomoze
        Czego i Wam zycze
        m
        • lady.deidre Re: ja tez nie 06.03.09, 16:14
          od kiedy liczysz czas drugiego porodu (45 min), chodzi mi o częstotliwość
          skurczy i rozwarcie? trochę mnie przestraszyłaś bo w moim przypadku sama droga
          do szpitala trwa więcej niż 30 min.
          • magdad5 Re: ja tez nie 06.03.09, 20:34
            U mnie te 45 minut bylo od przyjazdu do szpitala. Co do skurczy-
            ciezko mi powiedziec bo naprawde nie czulam ich bardziej niz
            braxtona w poprzednich tygodniach. Zaczely mi odchodzic wody i
            pojechalam do szpitala (sprawdzilam testem, ze to wody) i wtedy sie
            okazalo, ze mam 4cm i byla 15.00 i 15.45 Maks byl na swiecie.
            Rodzilam na stojaco co pewnie tez przyspieszylo porod. W kazdym
            razie bylo super !

            pozdrawiam
            m
      • aszkerson Re: ja tez nie 06.03.09, 15:07
        Ja wiem, że nie będę miała znieczulenia. Nie chcę. Nie chcę też
        lewatywy, ani oksytocyny. To ma być poród naturalny.
      • memphis90 Re: ja tez nie 09.03.09, 20:54
        Ja doświadczyłam przyjemności rodzenia z zzo i trudów rodzenia bez zzo- za to z
        oxysmile Nie bałam się porodu przed, nie bałam się w trakcie i nie boję się
        kolejnego. Będę się starać o znieczulenie, bo daje naprawdę duży komfort, ale
        wiem, że spokojnie dam radę i bez niego. Kiedyś miałam takie bóle co miesiąc i
        też dawałam radę (a nawet bolało bardziej, bo dłużej i nikt się nade mną nie
        litował- "bo co to jest taka miesiączka"...), poród przynajmniej ma
        przyjemniejszy efekt.
    • kaneloni Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 13:27
      ja na początku ciąży strasznie się bałam, czytałam dużo tu na forum i nawet
      ryczałam. Teraz na końcówce mam jakiś taki dziwny spokój - generalnie to jestem
      chyba troszkę panikarą ale tak się zastanawiam czemu się nie boję, nie myślę o
      tym bólu - ja już bym chciała aby wszystko było po i abym z naszą małą w domciu
      była.
    • matylda_milena Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 13:51
      Nie jesteś durna. Jak się rodzi pierwszy raz to człowiek tak
      naprawdę nie wie czego się spodziewać, to i nie wie czego ma się
      bać. Ja nie bałam się porodu, rodziłam sn i mam bardzo fajne
      wspomnienia. Było długo i trochę bolało, ale trudno się spodziewać,
      żeby nie bolało. Miałam bardzo fajną położną i łatwy poród. Bardzo
      pomogły mi słowa położnej, że wszystko co robię, a mam robić to co
      ona mi mówi, to robię dla dziecka. Dla dziecka to jest duży stres i
      ja nastawiłam się, żeby urodzić jak najszybciej i mu tego stresu
      zaoszczędzić. Pamiętam, że jak nadeszły bóle parte i położna
      powiedziała, że już widzi główkę i że będzie blondynka smile to mnie
      tak nakręciła i byłam tak zdterminowana, że stęknęłam parę razy i po
      wszystkim. Prawdą jest, że po kilku godzinach bóli poprosiłam o
      znieczulenie, bo byłam już zmęczona, że nic się nie dzieje (córka
      nie chciała wstawić się w kanał) i położna zaordynowała oksytocynę.
      Uwierz mi, nie jestem z tych nawiedzonych, co to opowiadają, że
      poród to cudowne przeżycie. Jest w nim prawie sama fizjologia, ale
      ta chwila jak wylezie z Ciebie to małe cudo to czysta metafizyka. Ja
      naprawdę miałam fajny poród. I od początku ciąży, podobnie jak Ty,
      nie bałam się porodu. Życzę Ci powodzenia i radości z bycia mamą.

      Pozdrowienia i miłego weekendu.
      MM.
      • aszkerson Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 15:09
        Poryczałam się czytając o Twojej blondyneczce smile baby w ciąży to bomby z opóźnionymi zapłonami..
    • qwerty3.5 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 13:54
      Jak rodziłam pierwsze dziecko byłam tak jak ty-wielka optymistka z
      wielkim zaufaniem do personelu medycznego, który przecież mi pomoże
      i nie pozwoli się męczyć.Umysł miałam nie zmącony opowiesciami o
      strasznych porodach, tragediach- bo nie czytałam zadnego forum.Jak
      wiedziałam,że już tylko godziny dzielą mnie od ujrzenia synka-no
      byłam szczęśliwa.Ból-wiedziałam ,że na pewno dam radę,no przecież
      nikt z bólu nie umarł,a ponoć dowiedziałam się że mniejszy niż przy
      wyrywaniu zęba.No rzeczywistość mnie przerosła i to bardzo-ale to
      mnie.Rzeczywiście obecność bliskiej osoby, męża jest bardzo ważna.
      • aszkerson Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 15:11
        Bardziej niż personelowi medycznemu, ufam mojemu facetowi. On będzie tam ze mną, dlatego się nie boję wink
    • balsamina-niecierpek Nie, nie jesteś. To dobre nastawienie. 06.03.09, 15:08
      No i bardzo dobrze, zęby i do przodu. Jak mawiali nasi
      przodkowie, "człowiek wszystko przetrzymie, ino po rozumie". Dużo
      cierpienia przysparza człowiekowi nieświadomość i strach - Ty po
      szkole rodzenia jakąś świadomość będziesz mieć, więc i strach będzie
      mniejszy, co w sumie razem jest dużym plusem na Twoją korzyść.
    • zlosliwe_malpisko Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 15:20
      durna nie jesteś, na tym forum jest masa durnych lasek, ale to, że
      się nie boisz nie stawia cię z nimi w szeregu. Dobrze, że się nie
      boisz bo nie ma się czego bać. Ja też czekałam na coś okropnego (m.
      in. po lekturze tego forum) i nic strasznego nie nastąpiło, było
      trudno ale cholera poród to nie koniec świata. Będzie dobrze.
    • zoofka Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 15:24
      nie uważam że to durne.
      Ja rodzę sama - bez męża, nie chodzę do szkoły rodzenia i też nie
      sieję paniki w związku z porodem.
      Zdaję sobie sprawę że to boli. Ale co mi da to, że będę się bała?


      Jedyne czego się boję to błąd lekarza lub położnej, który mógłby
      zaszkodzić zdrowiu mojego dziecka
    • owca2105 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 15:40
      i dobrze, że się nie boisz, bo nie ma czego.
      Ja się bałam. Nie bólu, tylko tego, że nie będę umiała rodzić i tego, że zrobią
      coś wbrew mojej woli, a konkretnie, że mnie natną i zmuszą do rodzenia w
      nieodpowiadającej mi pozycji.
      I niepokój ten nie ustępował, pomimo tego, że wybrałam sobie szpital, w którym
      położnica jest traktowana jak człowiek.

      W noc porodu, o 3 rano, kiedy obudziłam się ze skurczami co 3 minuty, jakoś
      dziwnie się uspokoiłam. Poszłam pod prysznic i sprawdziłam sobie szyjkę. Było
      duże rozwarcie i pomyślałam, że to chyba już. Wiedziałam, że kiedyś musiało to
      nastąpić i kiedy już obudziłam męża, byłam tak spokojna, że sama nie wierzę, że
      tak można. Zebraliśmy się i pojechaliśmy.
      Na izbie przyjęć położna powiedziała, że szybciutko urodzę. Dalej byłam
      spokojna. Westchnęłam sobie i poszłam powiedzieć mężowi, żeby poszedł po torbę
      do samochodu, bo rodzimy. I poszło. 1,5 godziny później miałam córeczkę.
      I nie bolało tak bardzo. Może dlatego, że mam wysoko próg odporności na ból.
      Koncentrowałam się na tym co mówiła położna. Rozmawiałam z mężem, żartowałam z
      lekarzem. I rodziłam w pozycji, której się bałam. Na łóżku, ale wpół siedząco.
      Położna jakoś poskładała mi to łóżko, że tak było mi wygodnie. Ale sama zapytała
      wcześniej jak chcę rodzić. Nie umiałam jej odpowiedzieć, chociaż zawsze chciałam
      w kucki. Doradziła mi i tak było dobrze mi i jej chronić moje krocze. Bo mnie
      nie nacięła, mimo, że w pewnym momencie powiedziała, że chyba trzeba będzie.

      Fajnie było. Wspominam to jako najwspanialszy moment w życiu. I chciałabym mieć
      możliwość przeżycia tego jeszcze raz. Tego momentu, kiedy czujesz , że dziecko z
      ciebie wychodzi, kiedy wydaje ci się, że nie dasz rady,że cię rozerwie, ale
      zbierasz wszystkie siły, bo usłyszałaś, że widać już główkę. To szalenie
      motywuje. Ja w tym ostatnim parciu nie mogłam nabrać powietrza. Na bezdechu
      mówiłam, że nie mogę, ale pomyślałam, że muszę i udało się. Dziecko było na świecie.

      Ciesz się tym, że jesteś w ciąży i czekaj na poród, bo to tak szybko minie, że
      potem będzie Ci jakoś dziwnie, że to już minęło.
      I staraj się zapamiętać każdy moment z porodu, bo zapewne, jeżeli masz takie
      nastawienie, będzie dla Ciebie fantastycznym momentem, a w takiej chwili
      wszystko jakoś ucieka.
      Wiele sytuacji z porodówki przypominał mi mąż.

      Ja do tej pory czasem się zamyślę i zastanowię, jak to szybko wszystko przemija.
      Rok temu, mniej więcej około 20 marca zaszłam w ciąże, dowiedziałam się w
      kwietniu, a teraz mam 3 i pół miesięczną Wiktorię.


      A co do lewatywy. Moja rada, zrób sobie ją jednak, Kup w aptece enemę i poproś o
      aplikację położną. Ja, pomimo tego, że ją miałam, to i tak jeszcze w trakcie
      parcia wypróżniałam się na łóżko. Niewiele ale zawsze. Czułam się skrępowana,
      ale położna mówiła, że mam się nie przejmować.
      Nie jest się w stanie nad tym zapanować i myślę, że gdybym się przed trochę nie
      wypróżniła, to pewnie nieźle bym narobiła.
      Druga sprawa, to po porodzie przez parę dni nie będziesz musiała się dzięki temu
      wypróżniać. A uwierz, że mimo, że nie miałam obrażeń krocza, to jednak nawet
      sikanie sprawia problem, nie mówiąc o grubszej sprawie.

      Ale zrobisz, jak uważasz. To Twój poród i powinien wyglądać tak, jak go
      zaplanowałaś.

      Jakbyś chciała pogadać, 8313053
    • alicja0000 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 16:09
      Jedna mądra, która nie histeryzuje z powodu wydania na świat dziecka. Popieram!
      Jeśli będziesz się słuchać położnej i nie będziesz panikować ból będzie do
      zniesienia. MIałam takie same podejście jak ty. Dużo siły i wiary w siebie
      życzę. Pozdr.
      • anick5791 Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 19:24
        Na początku ciąży byłam przerażona perspektywą porodu. Teraz jestem spokojna,
        "podejrzanie" spokojna. Będzie bolało, bo ma boleć. Wybrałam położną do której
        mam zaufanie. Wierzę, że bez potrzeby nie będę nacięta. No i to na tyle. A... i
        chciałabym urodzić trochę przed terminem, żeby już z tym brzuchem się nie męczyć smile
    • mamam_net Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 20:29
      Przed pierwszym porodem strasznie się bałam. Miałam umówione
      znieczulenie i tylko bałam się, że z każdym kolejnym skurczem będzie
      bardziej bolało. Moje zaskoczenie było duże, ponieważ prawdziwy ból
      zaczął się dopiero przy 9cm i skończył wraz z wskoczeniem na fotel
      do rodzenia. Obyło się bez znieczulenia, choć cały czas myślałam,
      aby je wziąść na wszelki wypadek, jak by zaraz zaczęło mnie naprawdę
      boleć. Wydaje mi się, że nastawienie na jakiś zwierzęcy ból
      sprawiło, że ból porodowy był dla mnie do zniesienia.
      Przede mną drugi poród i boję się chyba jeszcze bardziej, bo skoro
      wtedy nie bolało tak strasznie, to teraz na pewno będzie...
    • szmaragdowa_noc Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 21:22
      Kiedy szlam rodzic po raz pierwszy mialam identyczne nastawienie jak ty! Az moj
      lekarz mi sie dziwil ze nie mam watpliwosci, nie panikuje, nie pytam o nic itp.
      Podchodzilam do tego tak, ze skoro od wiekow kobiety rodzily naturalnie to ja
      tez dam rade! smile
      Hehe, ale za drugim razem jednak juz nie bylam taka twarda tongue_out
      • islaa Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 21:38
        Nie bałam się pierwszego porodu. Urodziłam i było super.
        Nie bałam się drugiego porodu. Urodziłam i było super.
        Może mam szczęście do łatwych porodów (oba wywoływane). Bez względu na to jestem
        przekonana że nastawienie do tego czekającego kobietę cudu (tak, cudu) jest
        najlepszym znieczuleniem. Świadomość chwili, jej doniosłości, świadomość
        własnego ciała, myślenie o dziecku czynią ból sensownym. Ten cel zmienia
        myślenie, zamienia ból w wyzwanie. Może i ja jestem durna ale czekałam na oba
        moje porody z radością, ekscytacją i niecierpliwością. Pozdrawiam
    • franczii Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 22:14
      czemu od razu durna? nawet jak potem bedziesz piszczec to trudno ale czy jesli
      sie bedziesz bac to cos zmieni? A tak to przynajmniej nie zatruwasz sobie zycia.
      Ja sie przestalam bac kiedy ostatecznie sobie okreslilam jaki porod chcialabym
      miec, gdzie, poznalam miejsce,polozne itp. i wtedy pogodzona z tym co mnie czeka
      zaczelam nawet czuc ciekawosc i cos w rodzaju przyjemnego podekscytowania jak
      przed wyjazdem w podroz. Bardzo milo wspominam ten stan ducha i wcale nie pluje
      sobie w brode jaka to byalm glupia nawet jesli przy porodzie juz tak fajnie nie
      bylo.
    • afrikana Re: Może i jestem durna, ale.. 06.03.09, 22:31
      he, he, he...też tak gadałam przed pierwszym porodem...
      teraz czeka mnie drugi i już nie jestem taka chojraczka.
      Pozdro.

      Ps. Oprócz wspomnianego przez Ciebie spokoju i współpracy z położną,
      najważniejsze jest chyba to, żeby nie było żadnych komplikacji. A
      tego nigdy nie wiesz...
      • vvipp Re: Może i jestem durna, ale.. 07.03.09, 07:19
        Miałam dwa krótkie , prawie bezbolesne porody, nie mam nawet o czym pisać.
    • goblin.girl Re: Może i jestem durna, ale.. 07.03.09, 19:05
      to dobre nastawienie, mialam podobne, głownie bylam ciekawa, jak będzie. Poród
      wspominam bardzo dobrze: trwal 12 godzin licząc od pierwszych odczuwalnych
      sensacji, a połowa tego czasu to juz były solidne skurcze, ale było to wspaniale
      przeżycie i mam z niego ogromną satysfakcję.
      Pomoc partnera i/lub dobra położna to też bardzo ważny element wink
      • embeel Re: Może i jestem durna, ale.. 07.03.09, 19:23
        no coś Ty, dlaczego durna? Ja też się nie bałam - bałam się za to pisać o tym na
        forum, bo akurat był taki wątek sn a cc i toczyła się ostra batalia. Rodziłam
        sn, poród był idealny, dość szybki (troche czekalismy na skurcze, bo wcześnie
        'zgubiłam' wody - jak w niechcianym scenariuszu: w sklepie, przy kasie smile.
        Podczas porodu mąż był ze mną cały czas, to on motywował mnie w ostatniej fazie,
        to on pierwszy zobaczył kosmyk włosów naszej córci, nawet po polsku do mnie
        przemawiał, co mu się niesłychanie rzadko zdarza wink, gdyż nie jest Polakiem ,i
        mówi baaardzo łamaną polszczyzną, a położna była rewelacyjna. Naprawdę,
        wspaniała. Cierpliwa, czuła i idealnie mnie pokierowała.
        Skurcze, owszem, bolesne, i to nawet bardzo, ale po zzo było całkiem fajnie, a
        dziś nadal bardziej cierpię u dentysty smile.
        Pozdrawiam, MBL
        --
        Zdobyliśmy Południe
        • ophelia78 Nie boję się, że nie zdążę... 08.03.09, 11:53
          Ja się porodu trochę boję, bo wiem, że nie ma zmiłuj - choćby nie wiem co, to i
          tak będzie bolało, pytanie tylko jak bardzo (choć mój szpital bez problemów daje
          zzo). Natomiast nie boję się tego, czego obawia się wiele dziewczyn - że
          wszystko pójdzie tak szybko, że nie zdążę do szpitala i urodzę w domu. Bo to
          będzie znaczyło, że będzie krótko bolało... Ja z kolei w tę stronę jestem durna wink
    • zuzka04_4 Re: Może i jestem durna, ale.. 09.03.09, 09:47
      Jak byłam po raz pierwszy w ciąży panicznie bałam się porodu- wydawało mi się,
      że nie będę w stanie wytrzymać bólu, miałam czarną myśl o śmierci przy porodzie
      (jestem nadciśnieniowcem). Dopiero zajęcia w SR zmieniły moje nastawienie o 360
      stopni. Stałam się dużo spokojniejsza, pesymizm zastąpiony został optymizmem.
      Urodziłam naturalnie i bardzo szybko a o bólu zapomniałam w chwili gdy położono
      mi córeczkę na brzuchu.
      Obecnie jestem już po trzecim porodzie sn, każdy był inny, wszystkie krótkie(do
      3 godz na porodówce) i do dziś twierdzę, że SR w pierwszej ciąży bardzo pomogła-
      polecam wszystkim przestraszonym.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • variuss Re: Może i jestem durna, ale.. 09.03.09, 15:44
      I bardzo dobrze! Ja też się nie bałam, miałam przy sobie męża, wybrałam dobry szpital, miałam super połozną.
      Chociaż spędziłam równo dobę na sali porodowej, miałam 2 kroplówki z oxy i tylko 2 godz zzo to nadal uważam, że wcale nie było źle i nie ma się co stresować przed następnym razem.

    • okina Re: Może i jestem durna, ale.. 09.03.09, 16:11
      Dzieki problemom ze znalezieniem wolnego miejsca w szpitalach
      skupiam sie tylko na tym problemie. Wiec jak bede na sali porodowej
      to bede wszystkim bardzo wdzieczna ze mam szanse rodzenia w godnych
      warunkach i to na dzien dzisiejszy jest ma mysla przewodnia - o
      samym bolu nie mysle bo to rzecz drugorzedna (ale pewnie zmienie
      zdanie na sali porodowej smile)))
    • martucha253 podchodzę do porodu dokładnie tak samo jak ty :) 10.03.09, 09:23

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka