Dodaj do ulubionych

termin z USG

27.11.03, 00:07
Drogie mamy mam do Was pytanie. Zastanawiam sie (coraz bardziej im blizej
porodu)...nad terminem. Wiadomo iz termin wyliczony przez lekarza jest malo
wiarygodny bo zaledwie 2% kobiet rodzi w tym wlasnie terminie. Z drugiej
strony podczas USG rowniez wyliczany jest termin porodu...ponoc najbardziej
wiarygodne oliczenie jest z USG okolo 12 tygodnia ciazy. U mnie roznica jest
dosc znaczna w oliczeniach z OM a USG. Chcialabym Was zapytac na ile
sprawdzil sie w Waszym przypadku termin wyliczony z USG. Czy jest on duzo
bardziej wiarygodny procentowo od OM ? I o Ile bardziej jesli tak jest?
Wasze spostrzezenia pomoga mi to rozwiklac. No i czy rzeczywiscie ma
znaczenie iz to moj drugi porod..czy przewanie jest tak iz nastepuje on
szybciej czasowo- terminowo czy tylko czasowo w samym akcie porodu? nie wiem
czy za bardzo nie namieszalam hehhe mama nadzieje ze sie polapiecie o co mi
chodzi.
Pozdrawiam Kasik
Obserwuj wątek
    • haia Re: termin z USG 27.11.03, 12:18
      u mnie było tak:
      kalendarzyk - 4.06
      USG - 14.06 (ok. 11 tyg.)
      Mała urodziła się 06.06
      pozdrawiam
      • nervusmama Re: termin z USG 27.11.03, 12:30
        kalendarzyk 16.01
        usg w 12 tyg 24.01
        usg w 23 tyg 09.01
        usg w 34 tyg 29.12
        mala urodzila sie 30.12
        ja slyszalam ze ost usg jest najbardziej wiarygodne w moim przypadku sie
        sprawdzilo
        pozdrawiam basia
        • agga_ma Re: termin z USG 27.11.03, 14:44
          U mnie kalendarzyk to 04.01 04
          a z USG 20.12.03
          Jak urodze to powiem kiedy smile
          • kasik8 Re: termin z USG 27.11.03, 14:55
            Milo Cie widziec wsrod ciezarnych nervusmamosmile) to tak na marginesie.
            A z tego co piszecie to rzeczywiscie nie ma reguly..wrecz zadna z moich teorii
            sie nie sprawdza...czyli ani OM ani USG z 12 tyg. a i rozbierznosci macie jak
            ja dosc duze miedzy tymi wyliczeniami. No coz chyba nie przechytrze natury
            hihih
            Ale moze jeszcze jakies mamy...sie dolacza?
            Pozdrawiam Kasik
            • jaga2003 Re: termin z USG 27.11.03, 15:29
              Dołączam się, bo temat fajny, chociaż nie mam kompetencji smile)
              Termin z OM - 16.02
              termin z USG w 16T - 14.02
              termin z USG w 28T - 16.02
              termin, który mi się wyraźnie przyśnił - 16.02
              Więc powinno się udać nie trafić w 29.02.2004 smile)
              Pozdrawiam
              jaga
              • kasik8 Re: termin z USG 27.11.03, 17:17
                Hehe a ja Jaga mam termin z OM tez na 16.02....wiec wiem kiedy zaszlas w
                ciaze..hihihi A moze ja juz o tym pisalam? hm..juz sama trace zmysly. Z tymze
                termin z USG w 12 tyg. mam na 10.02 terminu z 22 tyg mi nie podal bo
                stwierdzil ze tylko ten sie liczy z 12 go...dlatego tez moje przypuszczenia iz
                ten jest najbardziej wiarygodny. Ale co lekarz to inny.
                Kasik
              • kasik8 Re: Do Jagi:)) 27.11.03, 19:17
                Jaga!
                A ja sobie tak glupio pomyslalam...bo ostatnio to mam dziwne zachwiania mysli
                hehe....ze skoro tlumaczy sie, ze przed jajeczkowaniem jest wieksza szansa na
                dziewczynke..potem podczas jajeczkowania wieksza na syna i potem znow na
                corke. I tak to tez tlumacza medycy. Tlumaczac iz plemniki zenskie sa
                wolniejsze ale dluzej zywotne...a zenskie wolniejsze ale bardziej zywotne. To
                tak sobie mysle..ze skoro mamy ten sam termin porodu z OM...to powinnysmy to
                samo urodzic hehe ale zamieszalam co??? tak to jest jak baba siedzie na L4
                hiih wiec powiedz mi czy wiesz co bedziesz miala?? bo ja wiedziec nie
                chcialam...choc mam rozne przeczucia.
                czekam na informacje Kasik
                • jaga2003 Re: Do Kasik 28.11.03, 08:55
                  CZeśc KAsik,
                  Baardzo ciekawa teoria... Ja za bardzo nie wiem, kiedy miałam owulację, bo w
                  jej zwyczajowym terminie zabezpieczaliśmy się (lekarz kazał jeszcze poczekać),
                  a tu wpadka smile))) Poza tym wcześniej brałam hormony, więc może miałam dwie
                  owulacje?smile Taka jestem stara baba, z wieloletnim doświadczeniem w
                  zabezpieczaniu się, a teraz nie mam pojęcia, kiedy zaszłam w ciążę, hehe. Więc
                  moje dziecko to klasyk - wpadka (dobrze, że przynajmniej ze ślubnym smile)
                  No a przeczucie mam na synka i to bardzo silne. Nie sprawdzaliśmy, bo małżonek
                  chce mieć niespodziankę - chociaż gin ledwo się powstrzymał, żeby się nie
                  wygadać. Cały czas powtarzał: "ja już wiem, ja już wiem!" Pamiętam, że Ty
                  myślisz o dziewczynce... Oczywiście jeszcze wszystko może się zdarzyć, więc
                  właściwie jest mi wszystko jedno. Jeszcze do niedawna bałam się, że to
                  ośmiornica, ale usg rozwiało wątpliwości smile)
                  Przy okazji - ile Twoje waży? Bo moje w 28 tyg. 1,305 kg. Kawał chłopa smile))
                  pozdrawiam gorąco,jaga
                  • kasik8 Re: Do Jagi 28.11.03, 10:53
                    Jadzka to ja mam podobnie jak Ty...to znaczy z ta niewiedza..maz chce miec
                    niespodzianke i w sumie ja tez...choc straszny ze mnie niecierpliwiec i
                    chcialabym wiedziec a z drugiej strony chcialabym miec niespodzianke. i badz
                    tu madry z taka baba...uszanowalam jednak decyzje meza i faktycznie nie
                    sprawdzalismy tego..przeczucia od poczatku mialam na chlopca...zreszta
                    zupelnie innaczej sie czulam niz w poprzedniej ciazy a mam juz corke..no i
                    wszyscy jak jeden maz powtarzaja ze na chlopaka wygladam..jeszcze zaden
                    przypadek sie nie trafil..wiec sie smieje, ze sie wszyscy mocno zdziwia jak im
                    to stwierdzenie si nie sprawdzi...ja wywnioskowalam ze to dziewczyna..bo dla
                    mnie los taki zlosliwy wink jest i lubi mi figle platac..jak bardzo czegos chce
                    to owszem ale z lekka przeszkoda zawsze...wiec sobie pomyslalam ze jak za
                    bardzo chce tego chlopa to napewno dziewka druga bedzie co oczywiscie niegra
                    roli wiekszej.
                    A co do wagi to zupelnie nie wiem..gdyz w 22 tyg bylam ostatni raz na USG
                    teraz ide w 32 tyg..chce isc na to 3D...a to z 22 tyg nie przedstawialo
                    wagi...przynajmniej ja sie takowej nie doczytalam. NA poczatku wogle mialam
                    wrazenie ze to malutkie dziecko i takie strasznie sploszone..bo jak dotykalam
                    w mejsce gdzie odczuwalam jego przebywanie to uciekalo w inne...i kopac juz
                    nie chcialo...teraz jednak wszystko sie zmienilo i stwierdzilam z mezem ze
                    wychodowalam sobie na wlasnym lonie "malego pasozyta" (przepraszam za
                    okreslenie hehe)...bo kiedy tylko skoncze jesc sniadanko..male od razu
                    przystepuje do walsnej konsumpcji i moj brzuch zachowuje sie wtedy dosc
                    dziwnie ..caly sie trzesie jakby dziecko nie jadlo z tydzien...po czym dostaje
                    serie takich kopow...ze az sie ostatnio skrecam z bolu..i juz sie zupelnie nie
                    boi wrecz dostaje tam gdzie reke przystawiam i to nie jest zwykly kopniak
                    tylko jakby wypchniecie nogi tak ze skura sie dziewnie na brzuchu uklada w
                    taka wypuklosc i trzyma!...trenuje sobie sile na matce..i z przerazeniem
                    spostrzegam jak z malego niewinnego kurczaczka rosnie jakis mocarz, ktory ma
                    dla mnie strasznie duzo sily. Dziwne to jest dla mnie o tyle, ze moja cora
                    byla ruchliwa w staly sposob i tylko bala sie jazdy samochodem ..w ciazy.
                    Kiedy tylko wsiadalam i odpalalam silnik (a byl to za tamtych czasow super -
                    maluch hehe, wiec i jego odglosy byly dosc duze)...to mala uciekawa mi gdzies
                    pod zebra...nie dalo sie jechac! bo nie dalo sie zgiacw ktorakolwiek strone..a
                    jak tylko silnik wylaczalam to wychodzila spod zeber. Takie mam
                    wspomnienia...nigdy jednak nie uderzala z taka sila..choc byla naprawde silnym
                    dzieckiem...tak mowili o niej po urodzeniu..(kiedy to byly problemy z porodem
                    i oddychaniem)...polozne mowily o niej silna dziewczyna...pchala sie na swiat
                    i walczyla o zycie. Mam nadzieje, ze i to z taka determinacja bedzie sie
                    pchalo hehe choc mogloby troche szybciej. Co prawda nie wiem jak przezyje ten
                    porod...panike mam straszna...ale juz wolalabym miec to za soba.
                    To tyle o moich madczynych uczuciach brzuszkowych hihih ..jak tylko na USG
                    pojde..gdzies w polowie grudnia to Ci powiem i tej wadze. Wiem tylko tyle ze
                    learz mowil ze wszystko w normie. Kasik
                    • jaga2003 Re: Do Jagi 28.11.03, 11:49
                      Kurcze, to może faktycznie urodzimy to samo??? Albo chłopaków, albo herdo-
                      baby smile)) Ja jestem mocno kopana od samego początku i też wszyscy mi mówią, że
                      wygladam na chłopaka... (ale ja tak ostatnio źle znoszę swoją wagę, że chyba
                      wszyscy mnie pocieszają smile))
                      Kopanie mam "na żądanie" - czyli jak przyłożę dłoń, to po chwili dostaję
                      sygnał. Co ciekawe, przestaje kopać, jak przykłada rękę ktoś inny. Ostatnio tak
                      miałam - siedzę sobie spokojnie a brzuch aż mi chce urwać, więc mówię bratu, że
                      jak chce poczuć, to teraz - przykłada rękę i natychmiast spokój! Potrzymał z 5
                      minut i nic. Zdjął rękę z brzucha - od nowa się zaczęło smile Nawet męża nie
                      chciał kopać przez chwilę, ale teraz już się chyba oswoił smile)
                      Mnie wagę na wyniku usg gin pisze zawsze (jak się płaci, to się ma wink)) Może
                      nie doczytałaś? Oznaczają to EFBW (w 17T też mi podał, 169 g)
                      ściskam,jaga
                      ps. Zmartwiłaś mnie, że się boisz porodu... Skoro masz już jeden za sobą
                      (weiem, że z problemami), to widocznie jest czego sad(
                      • kasik8 Re: Do Jagi 28.11.03, 14:48
                        EFBW...cholipa az pobieglam sprawdzic ale nic tam nie ma...jakies inne
                        skroty..ale tez pamietam ze nic nie mwoil o wadze i za drugim razem o dlugosci
                        tez niz...a to ten aparat Dopplera wiec chyba ok. Napisal tylko ze jeden zywy
                        plod i ma sie dobrze...smile...teraz pojde na ten 32 tydzien gdzie indziej to
                        moze mi powiedza.
                        Ale mnie zdziwilas z tym kapaniem obcych..mam identycznie..mojego meza tez sie
                        balo..nawet jak dostawalam za bardzo po pecherzu lub juz nie moglam wytrzymac
                        mowilam zeby podal reke i go uspokoil (nie ma jak ojcowska dlon hihhi) i
                        momentalnie przestawal..tak sie go balsmile...a teraz i na niego sie
                        wyczulil..meska dlon przestala dzialac.. i toleruje go bezbledu..choc te kopy
                        tez sa jakby slabsze...bo staralam sie pokazac mezowi z jaka sila potrafie
                        dostac...sa mocne ale nie az tak jak dzidzia potrafi..jednak jakis respekt
                        jeszcze czuje. hehe i jest to dla mnie fenomen.
                        Ja juz to Jagus nie traz pisalam o tym porodzie.. ze wlasnie tego sie boje ze
                        wiem jak to jest..gbybym nie wiedziala szlabym z wiara ze jestem ta jedna z
                        niewielu, ktorym moze sie udac bezbolowo to przejsc. Bol zawsze jest ale mam
                        nadzieje ze inny. Strach ma wielkie oczy...ja sie pocieszam, ze bedzie
                        innaczej..moze szybciej..napewno bardziej swoadomnie..z mojej strony..ale czy
                        to dobrze miec swiadomosc jak to boli? hihi nastawiam sie dobrze...zobaczymy
                        jak bedzie. Na pewno nie chce lakow..tych oglupiajacych...ZZO troche sie
                        boje..ciesze sie ze maz ze mna bedzie..bo wtedy bylam sama...no i mam sile w
                        sobie i wystarczy ze mnie kto zdenerwuje a napewno sie wkurze i urodze. Maz
                        sie smieje ze go biore zeby miec sie na kogo wkurzyc...wink
                        Mnie jkos waga nie doskwiera..moze dlatego ze tez jestem czy bylam na to jakos
                        przygotowana..wtedy przytylam 18 kg.. ale w dodatku bylam spuchnieta i
                        faktyczni bylo mi ciezko...teraz nie jest jeszcze tyle na wadze..choc kto wie
                        do czego to dojdzie (poddalam sie bo wcale sie nie objadam...wrecz mnie od
                        wielu rzeczy odrzuca...zachcianek zadnych nie mialam...teraz troche slodycze
                        mi smakuja..co mnie dziwi bo ich wogle nie lubialam hm...a i tak bez zadnego
                        ALE tyje tak z 2 kg na miesiac)...opuchlizny tylko nie mam i z tego sie
                        ciesze. Paluchy w normie...obraczki sciagac nie musze..na twarzy jestem
                        identyczna jak bylam..a zawsze nawet przed ciaza jak tylam to na buzi zaraz
                        wychodzilo..teraz jakby w brzuch poszlo..choc ten brzuch nie za duzy mimo
                        wszystko jak na ten misiac i taki dosc ksztaltny ..no i nogi takie same
                        mam..smiesznie to wyglada..bo wizualnie wygladaja one nawet lepiej niz przed
                        ciaza w polaczeniu z tym brzuchalcem. Choc Ci powiem ze tez juz mam napady
                        chandry, znudzenia sama nie wiem czego...mam w myslach tylko ze jeszcze
                        swieta, sylwester..a dla mnie to jak rok caly...bo przeciez dzidzia ma sie
                        urodzic w 2004 a jest dopiero 2003 hehe...i juz bym chciala tak mniej sie
                        martwic ze jak sie schyle to mnie zaboli, lub jak podbiegne to
                        powolutku...wolalabym dbac na "zewnatrz". Troche pogmatwalam ale wiem ze mnie
                        rozumiesz.
                        Kasik
                        • jaga2003 do kasik 28.11.03, 15:15
                          Oj, jak czytam, że też czujesz się średnio, to mi lepiej. Bo ja od paru dni
                          jestem maksymalnie zdołowana. Nawet nie tym, że poród dopiero za rok smile) ale
                          mam jakieś takie poczucie bycia samą z tym wszystkim. Mój świetny mąż niestety
                          nie sprawdza się w roli opiekuna ciężarnej sad( Więc popłakuję sobie trochę w
                          poduszkę i czekam, aż mi samo przejdzie. Ale skoro Ty też jesteś w
                          nienajlepszym nastroju, to może tak już jest w 7 miesiacu? A on wcale nie jest
                          ostatnim smarkaczem bez serca... Po pracy idę sobie poprawić humor - oczywiście
                          zakupami. Pieprzę te wszystkie głupie przesądy i kupię pajacyka albo body,
                          rozmiar 56 smile
                          Pozdrawiam Cię bardzo oraz Twój brzuchol, życzę miłego weekendu i poprawy
                          humoru,
                          jaga
                          • kasik8 Re: do Jadzki 28.11.03, 21:55
                            Jadzka
                            Chyba tak to jest z mezczyznami..czasami czuje ze gadam sama do siebie o trej
                            ciazy..mam zal ze nie usiadzie ze mna i nie pogada o tych sprawach..z drugiej
                            strony moze go to meczyc..bo ja tym zyje...ja mam dom..ja jestem od pol roku
                            na zwolnieniu i tylko to i corka czyli swiat dzieciecy zaprzata moja glowe a
                            on musi chodzic do roboty, uzerac sie, zarabiac, usmiechac sie w domu i czasem
                            brak mu sil. Tak sobie to tlumacze jak mi zle i czuje zal..z drugiej
                            strony..kobiety sie roznia i mezczyzni tez. Po za tym my to
                            czujemy...codziennie rano mamy w myslach co zjesc, co zrobic, na co
                            uwazac...dostajemy kopy, czujemy ciezar..a oni tylko to obserwuja z boku..nie
                            wiem co mysla..moze nie chce wiedziec..moze wcale nie jest tak zle jak nam sie
                            wydaje. Moj maz zawsze zastanawia sie dlaczego kobiety robia tyle szumu o
                            nic...lub potrafia z niczego poroblem zrobic..ufam jednak ze sa to
                            odpowiedzialni mezczyzni...dojrzali.
                            Co nie umiejsza faktu, ze faktycznie przychodzi refleksja ze jestesmy z tym
                            same..to paskudne uczucie..mialam kilka takich w swoi mzyciu..kiedy to
                            myslalam ze mam wsparcie innych a z drugiej strony ogromne przeswiadczenie, ze
                            jestem sama i tylko ja to czuje i tylko ja moge cos z tym zrobic.
                            Nie ma co sie zalamywac hhehe bo sie tu zdolujemy. Na szczescie cialo kobiety
                            wytwarza jeszcze w ciazy endorfine hormon odpowiedzialny za szczescie i mamy
                            go troszke wiecej niz inne panie nie w ciazy.
                            A gwarantuje Ci ze i tak bedziemy sie jeszcze z tego smiac na wspomnienie o
                            tym. Ja mialam po urodzeniu cory depresje poporodowa w szpitalu..beczalam a
                            wraz ze mna dwie inne panie na sali hehe (gdybys to widziala! komedia)...placz
                            powstawal bez powodu..np. o to,ze snieg pada...i wszystkie w ryk!...dzieci
                            plakaly i wszystkie w ryk!...dzwonilam do mamy z budki telefonicznej i mowilam
                            zeby mnie do domu zabrala.. jak male dziecko!..taki byl to dziwny stan
                            rozchwiania i uwierz mi nie chcialabym jeszcze raz teraz tego przezywac..bo
                            nic nas nie zlamie..jesli psychike mamy silna i psychika stapamy mocno po
                            ziemi. Bo co Ci po silach fizycznych przy porodzie..sila tkwi w glowie! to ona
                            mobilizuje do kolejnego parcia, do wytrzymania bolu, do przetrzymania tego
                            stanu ktory mamy teraz.
                            Jadziu trzym sie dzielnie..milego weekendu..bede zagladac jak maz da.
                            Sciskam Kasik
                            • jaga2003 Re: do Kasik i innych zdołowanych facetami :((( 01.12.03, 10:35
                              Dzięki Kasiu za pocieszenie - pomogło smile) Już w weekend było trochę lepiej,
                              więc trzymam kciuki, żebyś i Ty była w lepszej formie.
                              Co nie zmienia faktu, że mężczyźni nigdy nie będą potrafić wczuć się w nasz
                              stan - w ogóle jakikolwiek inny, niż właśny. Mój mąż - co zresztą sam
                              przyznaje - ma życie emocjonalne na poziomie pantofelka sad( Już i tak jest
                              postęp, bo potrafi rozpoznać kiedy jestem zła, smutna, wściekła itp (przyszło
                              po latach pożycia), potrafi również zrozumieć, że coś zawalił, przyznać się i
                              przekonywująco przeprosić. I to chyba szczyt jego możliwości empatycznych sad
                              Teraz zalicza same wpadki - np. dla rozweselenia mnie opowiada mi kawały o
                              seksie - ja oczywiście w ryk, bo od początku mam zakaz. Jak siedziałam w domu
                              na zwolnieniu i miałam pretensje, że w ogole ze mną nie rozmawia, to opowiadał
                              mi ciągle o swojej pracy - ja w ryk, bo jak prawie pracoholik wyląduje na
                              zwolnieniu, to traci zupełnie wiarę w siebie - albo o tym, jak sobie pojedzie z
                              kolegami na rower, na imprezę, itp (ja reakcja jak wyżej). Więc teraz już wolę
                              urodzić pod biurkiem w pracy, niż siedzieć w domu i wpadać w depresję.
                              Kocham go oczywiście bardzo, ale nie wystarcza mi, niestety, typowo męskie
                              okazywanie czułości (wyrzuca śmieci, gotuje obiady, myje wannę, sprząta itp -
                              chociaż wiem, że to bardzo dużo, jak na faceta). Dlatego tak uwielbiam to
                              forum, bo tutaj wreszcie można pogadać o tym najważniejszym i otrzymać
                              pocieszenie od "współcierpiących" smile)
                              Pozdrawiam serdecznie na nowy, lepszy tydzień,
                              jaga
                              ps. a o depresji poporodowej to nawet nie myślę - pewnie będę miała
                              gigantyczną sad(((
                              pps. oczywiście w okresie "nieciążowym" (o rany, czy ja kiedyś nie byłam w
                              ciąży?!) bardzo mi odpowiada taki męski dystans do kobiecych emocji...
                              • kasik8 Re: do Jadzki 01.12.03, 13:22
                                Oh Jadzka Jadzka...hihih nic na to nie poradzimy i dobrze o tym wiesz...tacy
                                sa i tak naprawde za to ich kochamy..
                                Pewnie ze chcialybysmy wiecej..ale kiedys uslyszalam ze chcemy naprawiac
                                wlasna wizje o tym inz ich samych..chcialybysmy miec miskow do przytulanie w
                                okresie ciazy a maczo w okresie nie ciazy...a same przeciez raz jestesmy takie
                                raz takie...i moze tez nie zawsze idealne. Tak sobie to tlumacze a moze nawet
                                nie tlumacze tylko rozumiem. Mysle ze gatunek meski to takie typy ktore wiedza
                                duzo...bardzo duzo..a poprostu tego nie okazuja...nie to co my..kiedy mozemy
                                sobie poplakac, wylac te zale, mozemy byc slabe bo taka nasza natura. Oni od
                                dziecka maja byc "mescy" nie mazgaic sie, maja za zadanie chronic, dawac
                                bezpieczenstwo i musza byc "twardzi" by byc odbierani jako silni mezczyzni. I
                                wiem ze maja swoje dni gorsze i lepsze..ale wiedza i cuja chyba wiecej niz my
                                myslimy..przezywaja to tylko w ukryciu. My ta ciaze czujemy oni musza sobie to
                                tylko wyobrazic, my witamy dziecko na swiecie po 9 miesiacach znajomosci ..oni
                                jakby z dnia na dzien , ktos im przyniosl i powiedzial ze to ich, ze to to co
                                tam w brzuchu siedzialo!.
                                Nie nazwalabym tego usprawiedliwianiem ich...poprostu tacy sa...
                                A my musimy byc silne..naprawde silne ale tak jak Ci pisalam wczesniej mocne
                                psychiczne..choc to czasem trudne. Ja tez mam kiepskie dni..choc staram sobie
                                to tlumaczyc iz to nie moja wina a hormonow..staram sie sama wewnetrznie
                                siebie uskopajac i doprowadzac do porzadku..bo wiem ze to minie. Przeciez tak
                                naprawde spotkalo nas wielkie szczescie a nie kara..smile)) zdarzaja sie takie
                                sytucje w zyciu...ze naprawde jest ciezko...(mnie moze latwiej to przyjac do
                                wiadomosci...troche ich mialam, potem latwiej sie czlowiek podnosi...potem tak
                                czesto nie upada)...wiem tylko ze psychika robi cuda!...czekamy na
                                dzidziusia...ktorego nie jedna kobieta nam zazdrosci, nad ktorym wszyscy sie
                                beda rozczulac..zobaczysz jakie wtedy to bedzie fajne!! jaka bedziesz
                                dumna!...wszystko minie... zal, zmeczenie, depresja...
                                eh! Ide zapisac sie do szkoly rodzenia..takze wroce pozniej...to jest dopiero
                                prawdziwy klub AA tylko dla ciezarowek..heheh moze byc zabawnie. Ty Jadzik tez
                                sie zapisz jesli jeszcze nie jestes...to fajna sprawasmile
                                Pozdrawiam Kasik
    • matna_b Re: termin z USG 27.11.03, 15:13
      Dużo CI nie pomogę, bo sama mam ten problem. Termin z OM mam na 23 grudnia, z
      USG z 12 tygodnia na 18. W zasadzie gdyby to był inny miesiąc różnica pięciu
      dni nie byłaby istotna, ale nie chciałabym spędzać świąt w szpitalu. To
      pierwsze USG robił mi mój lekarz prowadzący, a ostatnio chodzę do lekarza na
      Starynkiewicza w W-wie. Kiedy robiono mi tam USG spytałam jak jest z tym
      terminem i lekarz powiedział, że precyzyjnie termin z USG można określić
      jedynie właśnie w pierwszych tygodniach. Pod koniec ciąży już nic na ten temat
      nie może mi powiedzieć. Tyle wiem i mam nadzieję, że mój lekarz się nie
      pomylił...
      Pozdrawiam
      Martyna
    • adzia_a Re: termin z USG 27.11.03, 15:50
      U mnie w pierwszej ciąży była idealna zgodność terminów OM z USG.
      Co nie zmienia faktu, że urodziłam 16 dni później wink
      Teraz też mam idealną zgodność - jeśli historia się powtórzy, to moje drugie
      dzieciątko urodzi się już w nowym roku...
    • sandra75 Re: termin z USG 27.11.03, 17:02
      U mnie to dopiero jest fajnie... Z OM 4.11, USG w 12tym: 4.12. Miesiac róznicy.
      Jeszcze nie urodziłam, wiec termin z USG w moim przypadku jest bardziej
      wiarygodny.
      • kasik8 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 17:21
        Sandra..a nie wzieli Cie na wywolanie? przeciez lekarze przy przyjeciu do
        szpitala kieruja sie terminem wyliczonym z OM...chociaz ja mysle ze poki
        dzidzia wyjsc nie chce to znaczy ze ma tam jeszcze w brzuchu cos do
        zalatwieniasmile
        Kasik
        • sandra75 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 18:39
          Na razie nie zgłosiłam sie na porodówkę, jestem pod opieką lekarza prowadzacego
          i jeśli mi każe iść to pójdę, ale póki co wszystko jest OK. Termin z OM jest
          super dla dziewczyn z cyklami 28-dniowymi, niestety mój organizm nigdy tak nie
          działał. Miałam cykle nieregularne, 33-56dniowe, w dodatku w ciążę zaszłam w
          pierwszym cyklu po odstawieniu pigułek, więc od poczatku nie liczyłam na to, że
          urodze w terminie z OM. Zreszta każde następne USG wskazywało na to, że płód
          sie rozwija symetrycznie, tylko jest te 4 tygodnie młodszy.. Bardzo nie chce
          rodzic przez wywolanie, mysle, że na oddział zgłosze sie jesli po terminie USG
          nic sie nie będzie działo. Jutro znowu ide do gina, zobaczymy co mi powie. Ale
          musze przyznac, że całe to zamieszanie z terminami jest stresujace, szczególnie
          w końcówce. Za to ciąża jak marzenie...
          • kasik8 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 19:12
            smile
            Ja bym sie strasznie stresowala nie wiedzac terminu OM...to dla mnie jakis
            wyznacznik..hehe bledny bo bledny ale zawsze wiesz kiedy mija termin a kiedy
            sie zbliza. Nie zazdroszcze wiec Ci tej nerwowej koncowki. Ja tez odradzam Ci
            wywolywanie..o ile mamy wogle na to wplyw..nie podoba mi sie utarta od
            niedawna w niektorych szpitalach naszczescie praktyka...tzw. testow
            oksytocynowych. Jestem pewna iz kobieta jest wstanie o wlasnych silach urodzic
            z duzo miejszym bolem niz za sprawa oksytocyny..ktora powoduje bolesniejsze
            skorcze. Ach dlatego tez wolalabym urodzic przed terminem (oczywiscie kilka
            dni!) i samej kontrolowac sytuacje niz po terminie i miec wywolywany termin.
            Kasik
            • malwes Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 19:22
              Cześć dziewczyny!
              Ja też mam rozjazd w terminach z powodu zajścia w ciążę w pierwszym m-cu po
              odstawieniu pigułek:
              OM - 2 lutego (lub 31 stycznia) - zależne od metody liczenia
              USG - 14 Lutego

              Też bym nie chciała mieć wywoływanego porodu.
              Kasik8 - test oxytocynowy to zupełnie coś innego niż poród indukowany kroplówką
              oxytocynową i nie ma wiele wspólnego z wywołaniem porodu. On ma na celu
              sprawdzenie w późnej ciąży stanu łożyska i dziecka - podłączają cię na
              króciutko (20-40 min) pod oxytocynkę i KTG i mierzą tętno dziecka przed, w
              trakcie i po skurczach. Sprawdzają w ten sposób czy łożysko nie jest przejrzałe
              (dobrze dotlenia dzidziusia) oraz kondycje dziecka. Taki test wykonuje się
              często przy cukrzycach, cholestazach i innych schorzeniach, które mogą wymagać
              ukończenia wczesniejszego ukończenia ciąży. Cały test nie jest ani zbytnio
              uciążliwy ani bolesny. I bywa bardzo potrzebny... a poród indukowany
              oxytocyną...brr... i masz rację, też się zgzdam z tym, że taką decyzje często
              podejmuje się zbyt pochopnie.
              Pozdrawiam.
              • kasik8 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 20:00
                Malwes...to ja faktycznie myslalam zeto to samo..to znaczy dalej troche tego
                nie rozumiem..w koncu podawanie oksytocyny na 2-40 min..to dosc dlugo wedlug
                mnie a czesto slyszalam ze kobiety ktorym robiona ten test (po uplywie
                wyznaczonego terminu porodu) zostawaly juz na akcje porodowa...oksytocyna to w
                koncu oksytocyna i skoro przestrzega sie przed draznieniem brodawek
                piersiowych w ciazy gdyz powoduja wydzielanie oksytocyny (przypuszczam iz w
                mniejszym stezeniu niz przy uzyciu oksytocyny) bo mogloby to wywolac
                porod...to tak to sobie tlumaczylam i za bardzo nie rozumialam powodu
                przeprowadzania takiego testu, ktorego przyznam 8 lat temu sie nie stosowalo.
                Pomyslalam, ze robia to rutynowo kazdej ktora przeszla termin by miec je z
                glowy.
                Ja juz jestem cala glupia...wink
                A czy takiego testu mozna odmowic?
                Kasik
                • adzia_a test oksytocynowy 28.11.03, 12:31
                  Dziewczyny, ja Wam powiem, że mnie po takie teście właśnie ruszyło - lezałam
                  pod kroplówką ze trzy godziny, poetm mnie odłączyli i kazali dalej czekać.
                  Poszłam na mszę, bo to była niedziela, wieczorem zrezygnowana położyłam się
                  spać, ale w zasadzie anwet zasnąć nie zdążyłam, bo się zaczęło. Zupełnie
                  naturalnie i łagodnie. Widocznie tyle oksytocyny było mi potrzeba, żeby
                  uruchomić proces.
                • malwes Test oxyt - do Kasik 28.11.03, 16:25
                  Kasiu,
                  Jak możesz pisać, że jesteś głupia??? Kto "normalny" się orientuje w takich
                  rzeczach wink)) Ja wiem tylko przez to, że leżałam kilka m-cy w szpitalu z
                  łożyskiem przodującym więc się zdażyłam naoglądać i nasłuchać.
                  Tak jak pisano powyżej, jest możliwe, że po teście dziewczyny zaczynają rodzić
                  ale to są b.rzadkie przypadki. No i zazwyczaj dotyczy osoób bardzo blisko
                  terminu. Inna rzecz, że tak jak pisałam, tego testu nie wykonuje się osobom,
                  które nie powinny jeszcze rodzić, tylko tym u ktorych istnieje podejrzenie
                  konieczności wcześniejszego zakończenia ciąży albo jeśli ktoś przenosi ciążę
                  powyżej 10-14 dni. Zdarza się, że nawet wywoływanie nie zadziała. Dziewczyny
                  wracały z wywołania po 8-12godzinach nawet po 3 razy. Z brodawkami i seksem też
                  jest tak, że poleca się te metody ale tak naprawdę lekarze wiedzą, że to nie
                  jest naukowo udowodnione. Żadna z tych metod nie wywoła porodu przy zdrowej
                  ciąży o ile organizm sam nie jest już do tego przygotowany. I to przyspieszy
                  najwyżej o dzień czy dwa.

                  Często w szpitalu wywołuje się poród naprzemiennie (co dwa dni) żelem
                  dopochwowym z prostaglandynami i oxytocyną. W jednym z angielskich poradnikow
                  przeczytałam, że żel jest najmniej inwazyjną metodą. A co do czasu testu to to
                  chyba jest 20 min kroplówki i około 40 min po na wyciszenia skórczów. Ja
                  osobiście nie miałam tego robionego bo to dopiero 30 tydzień.

                  Testu można odmówić. Zgodnie z prawem można odmówić wszystkiego i to w
                  ostatniej chwili, nawet jeżeli pisemnie wczesniej wyrażono na to zgodę. A
                  człowiek biedny i tak nigdy nie wie, czy ma ślepo słuchać lekarzy czy nie...
                  T prawda, że najlepiej jak wszystko zacznie się samo, naturalnie. Ja na stronie
                  www.babyboom.pl znalazłam interaktywny plan porodu a myślałam, że w Polsce nikt
                  tego nie praktykuje. Mam zamiar go zrobić wg tego wzoru i zostawić na dyżurce
                  bloku porodowego do wiadomości położnych i lekarzy. Tam się własnie zawiera na
                  piśmie takie informacje jak np. brak zgody na studentów, Dolargan, przebicie
                  pęcherza itp. Oczywiście on nie jest wiążący i w razie czegoś możesz go zmienić.
                  Pozdrawiam gorąco,
                  Gosia
                  • kasik8 Re: Test oxyt - do Malwes 28.11.03, 22:13
                    Malwes czy Gosiu
                    Wielkie dzieki za wyjasnienia...jak rodzilam te x lat temu nie bylo vczegos
                    takiego jak testy oksytocynowe..po co to? sama nie wiem..ale slysze o tych
                    przypadkach i troche mnie przerazaja. Wiem ze odpmowic moge wszystkiego gorzej
                    z praktyka i pozniejszymi uszczypliwosicami przy porodzie ..tez wiele czytalam
                    na postach o poszanowaniu godnosci pacjenta...ja jednak zaryzykuje klutnia i
                    odmowie pewnych rzeczy np. Dolarganu, przebicia pecherza tez bym wolala
                    uniknac bo mialam i to nic przyjemnego ..dla mnie to zawsze ingerencja..nie
                    znaczy to ze jestem zwolenniczka naturalizmu.. czy czegos tam..alepewne rzeczy
                    powinno sie zostawic w spokoju..dziecko ma 9 miesiecy na rozwoj...nikt nie
                    stra siew tego skracac..wiec jesli uczy nas cierpliwosci to czemu lekarze
                    przyspieszaja sam fakt nadejscia dziecka na siwat..przy porodzie? rozumiem ze
                    czasem trzeba ale czasem tez nie. Wole rodzic dluzej ale z wlasna oksytocyna
                    niz sztuczna. Na studentow oczywiscie tez sie nie zgodze..mysle ze za
                    wszystkie czasy przyczynilam sie naucewink w poprzednim porodzie...
                    I jesli piszesz ze tak zwanego tekstu tez moge uniknac to chyba tak
                    zrobie...jak na dzien dzisiejszy..choc przeciez roznie bywa ..nigdy zycie nie
                    uklada sie tak jak chcemy..ma swoj scenariusz...oby dobry i bezbolesny.
                    Pozdrawiam Cie cieplo Kasik
            • sandra75 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 19:34
              Zgadzam sie z wami co do wywoływania. Wydaje mi sie, ze czesto lekarze
              podlaczaja kroplowke dla swietego spokoju, zeby mieć babe z głowy. Wolałabym,
              żeby u mnie samo sie zaczęło, w końcu ciąża i poród to stan dla kobiet
              naturalny, rodzimy od wieków, natura wie co robi. No ale ja sie tak pocieszam,
              sa chwile, kiedy myślę, że pojadę na oddzial, niech podłaczaja co chca, byleby
              to czekanie juz sie skończyło. Na szczescie do terminu USG jeszcze tylko
              tydzień, no i brzuszek coś zaczyna pobolewać (chociaz bardziej dokuczaja mi
              plecy - może to niedługo?).
              • kasik8 Re: termin z USG do Sandry 27.11.03, 20:04
                Sandra
                A wiez ze ja pierwsze bole jakie dostalam przy porodzie czy jeszcze przed przy
                pierwszym dziecku to potworne bole krzyzowe....i caly porod ..juz nie pamietam
                co mnie bardziej bolalo...a ja glupiutka wtedy myslalam, ze (skoro mialam
                klopoty z nerkami) ze to kolejny atak nerem i sobie terma lagodzilam bole...
                A teraz juz takie bole czuje przez cala te ciaze...a wtedy tylko na te dni..w
                ciazy nic! bol plecow byl naprawde okropny.Wiec moze to juz i u Ciebie.
                Kasik
                • sandra75 Re: termin z USG do Sandry 28.11.03, 00:23
                  Kasik, a gdzie w plecy ten ból włazi? Bo mnie pobolewa w dole, właśnie w
                  okolicy nerek. Wszedzie slysze, że mają być skurcze macicy, ale może to sprawa
                  indywidualna...
                  • kasik8 Re: termin z USG do Sandry 28.11.03, 08:53
                    Wiesz co ja skurcze poczulam dopiero na porodowce..najpierw duzo wczesniej
                    mialam bolu wlasnie w okolicy nerek...tzw. krzyzowe...potem zaczelam plamic i
                    pojechalam do szpitala gdzie juz zostalam a potem zaczela sie akcja i dopiero
                    te skurcze...ktore tak naprawde poczatkowo przypominaja bole miesiaczkowe...a
                    w porownaniu z tymi bolami plecow byly wrecz zagluszone. Najlepsze jest to ze
                    ja jak gdyby te pierwsze bole ukoilam terma i okladami...i to bylo jeden dzien
                    wczesniej.
                    Kasik
    • nervusmama Re: termin z USG 27.11.03, 19:55
      dzieki kasik8 jestem w 12tyg ...
      tak w ogole sadze ze w tej drugiej ciazy jest wszystko inaczej i ze porod i
      termin tez sie zmieni takze nic innego ci nie zostalo jak czekac az ta chwila
      sama przyjdzie zycze ci zeby szlag cie nie trafil bo czekanie to okropnosc
      papapa
      • aniutekm Re: termin z USG 28.11.03, 10:39
        Witam wszystkie mamy smile
        Poruszyłyście bardzo ciekawy temat i postanowiłam też napisać, choć nie mam
        doświadczenia w tym temacie. To moja pierwsza ciąża.
        Termin z OM - 18.02
        USG 18 tydz - 18.02
        USG 22 tydz - 19.02
        Za dwa tygodnie następne USG i jestem bardzo ciekawa jak tym razem wyjdziesmile
        Pozdrawiam Mamy i Maluszki smile Trzymajcie sie.
        Ania
        • zoe7 Re: termin z USG 06.12.03, 14:16
          termin z OM - 16.01
          USG z 9tyg - 28.01
          potem kolejno - 29.01, 30.01, a teraz 7.02 bo dzidzia chyba mała
          Podobno ten z 9tyg bardzo miarodajny, ale chciałabym wcześniej...
          • ikpk Re: termin z USG 07.12.03, 00:59
            U mnie:
            z OM: 01/03/2004
            z USG 12 tyd.: 16/02/2004
            z USG 23 tyd. : 28/02/2004
            A jak naprawde bedzie???
            Pozdrawiam,
            Iwka (29 tyd. )
            • haribo do ikpk 09.12.03, 00:53
              A więc duże prawdopodobieństwo na 29 LUTEGO wink
              Pozdrawiam.

              Kasia - wkrótce mama Kasia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka