Dodaj do ulubionych

Rodzic po ludzku....

19.06.09, 11:05
Rodzic po ludzku to dla mnie interesujacy temat.
Bedac pierwszy raz w ciazy wiezylam ze w 21 wieku porod nie jest
taki straszny jak sie o nim kiedy slyszalo, w dodatku w szpitalu
ktory zostal odznaczony.

No moje wyobrazenie bylo bledne i rzeczywistosc je skorygowala.
W moim szpitalu nie ma (tzn 3 lata temu nie bylo, w styczniu sie
dowiem bo znow jestem w ciazy) mozliwosci wziecia prysznica, pilki.
O znieczuleniu nie ma mowy bo nie beda anestezjologa specjalnie
sciagac - dziwne bo do cesarki zjawil sie momentalnie.
O jedzeniu i piciu mozna calkowice zapomniec - wiec wyobrazcie sobie
jak sie czulam po kilkunastu godzinach meki, potem cesarka i
dowiaduje sie ze pic i jesc dostane w niedziele a to byl piatek i od
czwartku wieczorem nic nie pilam i nie jadlam.
No dobrze maz mogl byc ze mna.
Po kilkunastu niepostepujacego porodu, zaczeto sie naradzac czy juz
cc czy moze jeszcze poczekamy - na moja wyrazna prosbe i interwencje
znajomej pielegniarki i zdecydowao ze dobrze za pol godziny.
CC bylo super.
Koszmar zaczal sie juz w izolatce kiedy dostalam dziecko zaraz jak
tylko zainstalowali mnie w sali. Nie bylo mowy o jakiejs
regeneracji, snie czy odpoczynku. Coreczka byla ze mna 6 dni.
Pokarmu nie mialam, polozna przychodzila sciskala piers wyciskala
malenka krople i krzywo patrzac mowila ze przeciez jest pokarm.
Kiedy zmeczona i niewyspana z wiecznie placzacym dzieckiem dostalam
3 dnia histerii to zaszczycila mnie sama pani Ordynator i wrzeszczac
na mnie kazala sie bardziej starac. Dopiero jak mala zaczela leciec
w dol na wadze zaczely ja lekko dokarmiac. W domu sprawdzilam i
odciagaczem udalo mi sie z obu piersi sciagnac lyzeczke do herbaty
mleka.

Powiedzcie mi w takim razie gdzie to rodzenie po ludzku???

Obserwuj wątek
    • ala.81 Re: Rodzic po ludzku.... 19.06.09, 11:16
      wink
      ja robie drugie podejście w tym samym szpitalu
      pierwszy poród był w max 50% ludzki, teraz mam nadzieje urodzić na serio po ludzku
    • gatta28 Re: Rodzic po ludzku.... 19.06.09, 11:41
      Gdzie? Nie chcę generalizować, ale mam wrażenie, że głównie w prasie... uncertain
    • magda010 Re: Rodzic po ludzku.... 19.06.09, 15:23
      Dokladnie, wszedzie wypisuja pierdoly jakie to rodzaca ma prawa i na
      co nie ma sie zgadzac i co wszystko powinna dostac - meza kolo
      siebie, zzo na zyczenie, pomoc, troske, dowolna pozycje, nacinanie
      tylko w razie koniecznosci itd itp... ktos chyba spadl z ksiezyca,
      pokazcie mi panstwowy szpital, gdzie to wszystko jest dostepne. Ok,
      dostepny jest maz za odplatnoscia i na tym koniec.
    • kamelia04.08.2007 Re: Rodzic po ludzku.... 19.06.09, 15:35
      gekkon6 napisała:


      > Powiedzcie mi w takim razie gdzie to rodzenie po ludzku???

      we Francji, wrzeszczenia nie było, ani pokrzykiwania, ani mamy cie w (__.__), ani ciecia nożyczkami krocza, a jak były problemy, to wyjęli młodą kleszczami, a nie czekali aż będzie za późno, by robić cc. Położna schodząca z dyżuru się pożegnała, a wchodząca się przywitała. Potem pokazały mi przystawienie do piersi i doradziły karmienie na leżąco.
      W ogóle personel szpitala był zdziwiony, ze nic od nich nie chcemy i nie dzwonimy, choć dzwoniliśmy kilka razy.

      Zaznaczam, ze poza ubezpieczeniem zdrowotnym nic nie zapłaciliśmy.
      • pagaa Re: Rodzic po ludzku.... 19.06.09, 15:52
        no a taki Wrocław, to aż żenujące, że takie wielkie miasto, a nie ma szpitala,
        który byłby w 100% przystosowany do rodzenia po ludzku. Bo jak już można mieć
        ten poród rodzinny bez żadnej zgody i bez opłat, to znieczulenia na żądanie już
        nie ma-tzn. jest w dwóch szpitalach, ale: trzeba się wcześniej zapisać (!?!?!) i
        wyrobić z porodem między 8 a 15, bo wtedy jest anestezjolog...plask! w
        niektórych trzeba płacić za wodę w czasie pobytu w szpitalu...a w niektórych na
        poród rodzinny trzeba mieć zgodę od ordynatora-przyjmuje przez godzinę raz w
        tygodniusmile)))))))))i zapłacić za to-nibydobrowolna wpłata, ale znajomi nic nie
        wpłacili, to zaraz po porodzie położna zapytała kiedy uiszczą dobrowolną
        wpłatę...hehehhehehhe! hehe, nie wiem czy śmiac się czy płakać. a znajoma
        rodziła w Cechach...niebo a ziemia w porównaniu z naszymi szpitalamiuncertain
    • 18_lipcowa1 rodzi po ludzku -to sie za granica 19.06.09, 19:08
      i to juz od dawna
      • magdamajewski Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 19.06.09, 19:43
        to co czytam to mnie przeraza, normalnie jakis horror...
        ja rodzilam za granica, lekarz prowadzacy ciaze odbieral porod. Po
        odejciu wod zadzwonil do niego maz, ten kazal jechac do szpitala.
        Tam juz na nas czekano. Zaraz mnie zbadano, pomogli sie przebrac.
        Przewiezli na porodowke, ktora oprocz fotela do rodzenia nic
        prodowki nie przypominala. W tle leciala spokojna muzyczka, fotel
        dla meza. 2 pielegniarki, 1- studentka medycyny, moj lekarz, ktory
        pojawil sie 1/2 pozniej i anestezjolog, ktory przybyl wraz z
        lekarzem. Lewatywy nie mialam bo tutaj sie nie robi, pielegniarka
        bez zadnych problemow i bez zadnyc foch sprzatala i mnie zawstydzona
        przekonywala ze nie ma sie czego wystydzic bo to naturalne. Mala po
        urodzeniu zostala zawinieta i od razu podana dla nas (maz byl caly
        czas przy mnie). Dopiero po godzinie kiedy wiziono mnie do pokoju (2
        osobowe tutaj to max) zabrali ja na badania, po niecalej godzinie
        przywieziono ja do mnie. dostala mobilne lozeczko i mogla byc caly
        czas ze mna. Codziennie rano posciel swieza, pielegniarki
        przychodzac co chwila, jesli sie je zawolalo zjawilay sie
        momentalnie. Na moje okropne hemorojdy przyniosly masci i specjalna
        poduszke zebym mogla wygodniej usiasc. Przed samym wyjsciem okazalo
        sie za mala ma zoltaczke i musi byc naswietalana. Przyszedl pediatra
        i wytlumaczyl nam dlaczego ma i co beda robic. Lozka ja juz nie
        dostalam ale moglam byc praktycznie caly czas z mala i karmic ja. Do
        karmienia piersia nikt nie zmuszal, klasy byly kazdego ranka wiec
        moglam pojsci i zobaczy jak sie karmi lub dawali od razu pokarm
        butalkowy w szpitalu. Na odchodne dostalam trobe z szpitala z
        kremami, zasypkami i spora ilosci mleka na droge.
        Dodam ze pampersy i majtki jednorazowe dostalam w szpitalu w
        ilosciach prawie hurtowych i moglam wszystko zabrac do domu
        Wrzeszczacej poloznej czy lekarza to ja sobie wyobrazic nie moge...
        • anutek115 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 14:50
          magdamajewski napisała:

          Po
          > odejciu wod zadzwonil do niego maz, ten kazal jechac do szpitala.
          > Tam juz na nas czekano. Zaraz mnie zbadano, pomogli sie przebrac.
          > Przewiezli na porodowke, ktora oprocz fotela do rodzenia nic
          > prodowki nie przypominala. 2 pielegniarki,
          . Lewatywy nie mialam bo tutaj sie nie robi, pielegniarka
          > bez zadnych problemow i bez zadnyc foch sprzatala i mnie zawstydzona
          > przekonywala ze nie ma sie czego wystydzic bo to naturalne. Mala po
          > urodzeniu zostala zawinieta i od razu podana dla nas (maz byl caly
          > czas przy mnie). Dopiero po godzinie kiedy wiziono mnie do pokoju (2
          > osobowe tutaj to max) zabrali ja na badania, po niecalej godzinie
          > przywieziono ja do mnie. dostala mobilne lozeczko i mogla byc caly
          > czas ze mna. Codziennie rano posciel swieza, pielegniarki
          > przychodzac co chwila, jesli sie je zawolalo zjawilay sie
          > momentalnie.
          (...)
          > Dodam ze pampersy i majtki jednorazowe dostalam w szpitalu w
          > ilosciach prawie hurtowych i moglam wszystko zabrac do domu
          > Wrzeszczacej poloznej czy lekarza to ja sobie wyobrazic nie moge...

          Jak w buzię dał, opisałaś mój poród, w PL, w Toruniu, w szpitalu, który ma
          bardzo złe opinie... Tylko, że moje dziecko było ze mna dwie godziny po
          narodzinach, nie jedną, i fotela dla męża w sali porodowej nie było (i tak by
          chłopak nie skorzystał). Już w innym wątku pisałam, ze jak o swoim porodzie
          opowiadam, to głównie słysze pytania, czy zaplaciłam (nie płaciłam), czy mam
          znajomego lekarza (nie mam), o łapówki nie pytaja, ale wyjasnię, że nie daliśmy.
          Mam wrażenie, że dziewczyny tutaj (a może jest to ogólnie skłonność ludzkiego
          gatunku) opisują chetniej negatywne przezycia.

          Więc ja opisuję pozytywne. Dla równowagi smile.
          • niesiek6 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 15:07
            A mi sie dobrze rodziło"traktowano mnie po ludzku"smile
            połozne do rany przyłóż lekarz na kazde zawołanie nawet ordynator
            m cały czas był przy mnie nawet na badanie go nie wypraszali
            sami proponowali prysznic, rózne pozycje spacer po korytarzu
            długo rodziłam na kilku oxy kazdy zyczliwy ...tylko co zauwazyłam ze
            była dziewczyna obok mnie strasznie gderajaca co powiedziała jej ,
            zaproponowała połozna zmiane pozycji czy chocby pójscie pod prysznic
            ta tylko wrzeszczała i wiedziała lepiej jak ma rodzic ...dla mnie to
            sory ale te połozne widziały duzo wiecej porodów jak ja czy owa
            dziewczyna wiec po co robic na przekór lekarzom...wiec po kilku
            godzinach jej gderania olał ja prawie cały personel

            byłam nacinana ale wytłumaczono mi ze poród twarzyczkowy wiec bedzie
            mnie rozrywac a tak pójdzie szybciej , zgodziłam sie po 14 godz
            chciałam juz zeby był finał


            na obsługe nic nie moge złego powiedziec , dziecko tez mało fajna
            opieke , było przy mnie ale na czas prysznica zy wyscia to wc mogłam
            podrzucic je pielęgniarkom

            a rodziłam w siedlacach na poniatowskiego
            nikomu nic w łape nie dawałam
            • justyna_w24 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 15:42
              co powiedziała jej ,
              > zaproponowała połozna zmiane pozycji czy chocby pójscie pod
              prysznic
              > ta tylko wrzeszczała i wiedziała lepiej jak ma rodzic ...dla mnie
              to
              > sory ale te połozne widziały duzo wiecej porodów jak ja czy owa
              > dziewczyna wiec po co robic na przekór lekarzom...



              Tu się nie zgodzę, bo to ja wiem lepiej w jakiej pozycji mi wygodnie,
              to ja wiem czy mam ochotę na prysznic, to ja wiem co czuję. Każdy
              poród jest inny i to, że położna widziała ich tysiące nie znaczy, że
              wie lepiej ode mnie. To nie położnej ma być wygodnie tylko mi, więc
              jeśli personel olał dziewczynę, to tylko o nich świadczy. Są
              pacjentki które "słuchają" położnej, a są takie które słuchają
              instynktu. Te drugie są często w PL olewane, no bowiększość rodzi jak
              im personel każe, a te mają czelność fanaberie wymyślać.

              Ja rodziłam w Polsce 5 lat temu, za salę płaciłam, ale byłam olana w
              wielu kwestiach, począwszy od tego ze wyłączano mi cd (muzyka
              relaksacyjna) po nacięcie którego nie chciałam i było zrobione tylko
              dlatego, że jakaś pi... za przeproszeniem na brzuch mi nacisnęła, tak
              ze mała ze mnie wyskoczyła dosłownie (druga faza porodu trwała
              niespełna 10 minut więc nie było to potrzebne).
              Dlatego ciesze się, że mam ciążę prowadzoną w UK, gdzie nikt mi pod
              spódnice nie zagląda, nikt mnie nie stresuje i gdzie ja decyduje o
              tym jak poród będzie wyglądał, a nie położna. Bo to położna jest dla
              mnie, a nie ja dla niej.
        • mini-1981 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 15:59
          tak jest w warszawie na zelaznej - na szczescie tam moj syn przyszedl na swiat.
          • stokrotka_2406 Re: mini-1981 20.06.09, 16:52
            Droga mini jeśli mogłabym poprosić pare szczegółów o Żelaznej na priva byłabym
            bardzo wdzięczna. Też tam zamierzamy z mężem rodzić, mamy już zamówioną położną,
            ale chcialabym się czegoś dowiedzieć jak to wszystko tam wygląda Z góry
            serdecznie dziękuję
      • gabi683 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 19.06.09, 21:38
        18_lipcowa1 napisała:

        > i to juz od dawna
        Sorry lipiec a jakie ty masz doswiadczenie w tym kierunku co tyle co
        słyszłas bo rodzic jeszcze nie rodzilaś.
        • green-blue-eye Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 10:14
          wystarczy poczytac fora i juz wiadomo jak wyglada porod w polsce.smieszy mnie
          cale to zamieszanie z akcja 'rodzic po ludzku'.po pierwsze brak mozliwosci
          znieczulenia a jak juz z laska ci je podadza to sie jeszcze placi za to!po
          drugie zachowanie wiekszosci poloznych jak za prl-a.nie wyobrazam sobie zeby
          ktos na mnie krzyczal podczas porodu i jakies fochy odstawial.ciesze sie ze bede
          rodzic w 'barbarzynskiej'uk jak to na ktoryms z forum lekarz okreslil ten kraj.
          • gabi683 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 12:39
            Dziwczy nie przesadzajcie tak zle sie rodziło 15 lat temu .A teraz
            jest zupełnie inaczej ,warunki sa bardzo dobre.Zmienilo sie
            driametralnie sama tego doswiadczyłam na sobie.Nie ma macie
            porownania a a mowice o porodzie jakbyscie kiedykolwiek rodziły w
            PL.Bo cudze chwalicie a swego nie znacie .Rozczaruje Was mozna w
            PL urodzic godnie nie trzeba placic a zoo to bardzo indywidualna
            sprawa jedna tego potrzebuje a inna nie
            .
        • 18_lipcowa1 Re: rodzi po ludzku -to sie za granica 20.06.09, 10:15
          gabi683 napisała:

          > 18_lipcowa1 napisała:
          >
          > > i to juz od dawna
          > Sorry lipiec a jakie ty masz doswiadczenie w tym kierunku co tyle
          co
          > słyszłas bo rodzic jeszcze nie rodzilaś.

          Ano takie ze czytam ,slucham.
          Nikt w UK kogo znam i kogo czytalam nie narzekal na zle traktowanie,
          w Polsce - i owszem.
          >
          >
          >
          • anettchen2306 Re: prawda 20.06.09, 17:17
            18_lipcowa1 niestety, ale w wiekszosci przypadkow ma calkowita
            racje. Lub powiedzmy odwrotnie: trzeba miec w Pl albo szczescie
            albo "chody" (kase, ale nawet ona nie zagwarantuje tego) by urodzic
            po ludzku. Wystarczy poczytac forum "szpitale", by przekonac sie, ze
            ludzkie rodzenie to rzadkie przypadki. Nie przecze, ze zdarzaja sie
            szpitale i personel z ludzka twarza i pozytywnym nastawieniem do
            rodzacej i samego rodzenia. Ja mam mozliwosc porownania rodzenia w
            Pl a rodzenia za granica, doswiadczylam obu przypadkow na wlasnej
            skorze. Syna urodzilam 8 lat temu, wiec nie znowu taka odlegla
            przeszlosc w jednej z uchodzacych wowczas za najlepsza klinik w
            Poznaniu, posiadajaca super sprzet i super wyksztalconych lekarzy,
            ktorych zazdrosci niejedna zachodni szpital. Szpital wybralam
            swiadomie, ciaze prowadzila lekarka z tegoz szpitala. Na moje
            pytanie, czy bedzie obecna przy porodzie odpowiedziala ze szczerym
            usmiechem, ze mnie na to nie stac smile) Caly porod na lezaco, bez
            kszty wody do picia (12 godzin w cieplarnianych warunkach), bez meza
            (musialby sie wylegitymowac specyjalnym zaswiadczeniem o ukonczeniu
            kursu, ktorego nie mial - poza tym nie zadzyl przyjechac), z
            nacieciem (nikt o nic nie pytal, poczulam tylko).
            Jedynym "komfortem" byla pojedyncza sala porodowa. Co godzine
            badanie, lezalam w zgrzebnej koszuli, nawet do toalety nie moglam
            wstac - scewnikowali mnie za to, podlaczyli kroplowke. Milo
            wspominam jedynie usmiechniete praktykantki. Urodzilam, dostalam
            krwotoku i wiecej nie pamietam. Opieka poporodowa fatalna:
            absolutnie zadnej pomocy przy pierwszym karmieniu, lozka trzeba bylo
            scielic samemu(!), pobudka o 4.30, masowe "kapanie" noworodkow,
            odwiedziny dopiero od 15-17. Nie moglam miec zadnych wlasnych
            ciuchow, nawet szlafroka. Obowiazywalo "wietrzenie krocza" i
            odciaganie pokarmu laktatorem na "wszelki wypadek". Polozne i
            pielegniarki powinno sie skierowac na przymusowy kurs "bycia
            uprzejmym i udzielania uprzejmych odpowiedzi na uprzejmie skierowane
            zapytanie". Dwa tygodnie temu rodzila tam moja kolezanka - z jej
            opowiadan nie zmienilo sie praktycznie nic. 8 lat to dla mnie
            wystarczajaco dlugo, by zmienic cos na lepsze.
            Corke urodzilam w prowincjonalnym niemieckim szpitalu, ktory do tej
            wypasionej poznanskiej kliniki nawet sie nie umywal. Ba, nie bylo
            nawet pediatry, byl tylko taki dochodzacy, ktory odwiedzal szpital 2
            razy w tygodniu i badal maluchy. Mimo to, wspominam ten porod i
            pobyt na oddziale jak bajke, chociaz lekki nie byl (11 godzin
            nocnych skurczow, mala wagowo ponad 4kg). Najwieksza roznica to nie
            dostep do roznych form znieczulenia (od muzyczki, poprzez
            swiatloterapie, akupunkture, wanne az do zzo), formy porodu (cc lub
            sn, jak ktora chce, cc na zyczenie jest jednak rzadkoscia) jednak
            przede wszystkim roznica w kulturze osobistej personelu i pojesciu
            do rodzacej i JEJ potrzeb: chce lezec - niech lezy, chce do wanny -
            siup do wody, chce lezec w butach - prosze bardzo! Bo to ONA rodzi a
            nie personel. Ten ma jej tylko ulatwic cala sprawe. No i moglam pic
            do woli (nakazano mi to wrecz!), pogryzac przekaski, wypilam z
            poloznymi cappuccino (i nie umarlam), urodzilam w pomalowanych
            paznokciach (cziecko niedotlenione nie bylo), we wlasnym t-shircie,
            maz bez kursow byl caly czas z nami. Polozne witaly sie ze mna i
            zegnaly, kazda przedstawiala sie z imienia i nazwiska - usmiech od
            ucha do ucha. Urodzilam mala, polozna zapytala sie, co sobie na
            sniadanko zycze i ze taraz prawdziwa kawka mi sie nalezy (wszystkie
            kobity do sniadania pily prawdziwa kawke i karmily piersia!). Kazala
            tez od razu przywiezc starszego brata, by powital siostre.
            Odwiedziny praktycznie 24 godz na dobe, rowniez male dzieci -
            personel wrecz do tego zachecal. Przez cale 5 dni spedzonych na
            oddziale nie uslyszalam ani jednej "fochy". Pielegniarki i siostry
            zakonne (szpital katolicki) wrecz przescigaly siebie w propozycjach.
            Kapano dziecko, gdy mama sobie tego zyczyla i o porze, ktora dziecku
            pasowala. Nie bylo zadnego wietrzenia krocza (peklo mi w czasie
            porodu - zabroniono wietrzenia, bo to mit, ktory utrudnia a nie
            przyspiesza jego gojenie), zadnego latania po oddziale w koszuli
            nocnej. Jednorazowe majty i podklady oczywiscie w kazdej lazience,
            nie wspominajac pampersow. Z tego porodu zapamietam przede
            wszystkim "ludzkie twarze" personelu, wspaniala "obsluge" po
            porodzie i pyszna szpitalna kawe smile) Zycze takiego porodu kazdej
            kobiecie. Tez nie zaplacilam ani centa, mam panstwowe ubezpieczenie,
            ciaze prowadzilam tez panstwowo (nie ma tu czegos takiego jak
            prywatny gabinet po godzinach).
    • mamaryba77 W Polsce też można.... 19.06.09, 21:35
      Ja też rodziłam po ludzku i to w szpitalu państwowym bez załatwiania położnej,
      ani lekarza. Zdziwione? Ja też byłam i przyznam się wam po cichu, że mąż miał ze
      sobą kopertę "na wszelki wypadek", ale nie musiał jej użyć.
      Miałam koszmarne bóle krzyżowe, a że jestem w ogóle nie odporna na ból wiłam się
      jak piskorz i darłam jak opętana. Położna tylko cały czas spokojnym głosem mnie
      uspokajała i przypominała o oddechu, lekarz to samo spokój i opanowanie, bardzo
      życzliwa atmosfera. Mogłam robić co chciałam: stać, leżeć, taplać się w wodzie
      pod prysznicem (łazienka w sali porodowej), a położna cały czas biegała za mną z
      ktg i monitorowała tętno dziecka. Niestety konieczna była oxytocyna, ale po
      kilku nieudanych próbach parcia lekarze błyskawicznie zadecydowali o cc. Na sali
      poporodowej cały czas się mną zajmowała położna. Dziecko przywieźli mi po 2h i
      położna zaraz przystawiła mi je do piersi. Po 6h pomogła mi się wykąpać, a po 3
      dniach byłam w domku. Dziecko dziewczyny z pokoju obok miało żółtaczkę, więc
      przywieźli jej do pokoju łóżeczko do naświetlań żeby dziecko miała cały czas
      przy sobie.
      Jedyny minus to brak zzo przy porodzie sn, ale szpital państwowy, braki kadrowe,
      a przy takim znieczuleniu anestezjolog musiałby być cały czas na sali, jestem w
      stanie to zrozumieć i wybaczyć. Poza tym same +++++++
      • mond33 Re: W Polsce też można.... 20.06.09, 07:17
        mamaryba77 napisała:

        > Ja też rodziłam po ludzku i to w szpitalu państwowym bez załatwiania położnej,
        > ani lekarza. Zdziwione?

        Zdziwione nie, raczej ucieszone, że gdzieś tam tli się jednak małe światełko w
        tunelu również w tej naszej Polsce, a nie tylko akcja "ciemność....widzę
        ciemność" uncertain
    • sophie2202 Re: Rodzic po ludzku.... 20.06.09, 16:05
      Mój drugi poród był właśnie z tych Rodzic po ludzku. Odbył sie w
      domu z cudownymi położnymi. Z mezem u boku we własnych czterech
      katach. Bez znieczulenia a mimo tego mam dobre wspomnienia. Kazdej z
      was tego zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka