kajos5
02.09.09, 03:24
do tej pory czułam ruchy bardzo, bardzo mocno - wystarczyło że usiadłam albo
się położyłam i mała zaczynała szaleć. W poniedziałek wieczorem zauważyłam, że
ruchy co prawda są ale słabe. Rano zorientowałam się ze w nocy ani razu nie
wstałam do ubikacji - do teraz wstawałam 5-6 razy bo noc to główna pora
aktywności mojego dziecka i często "dostawałam" po pęcherzu. Zjedzenie
śniadania nic nie pomogło - zero ruchów. Pojechaliśmy do szpitala - (to jak
zostałam tam potraktowana to szkoda gadać) - przy podłączaniu urządzenia mała
ruszyła się bardzo delikatnie. Badanie wykazało prawidłową akcję serca, zero
skurczów, a lekarz w badaniu nie stwierdził nic niepokojącego. Usg nic nie
wykazało - ale na oddziale mają bardzo stary sprzęt na którym za dużo nie
widać. Po wyjściu z oddziału przez kilka godzin dalej trwała cisza - dopiero
ok 15.00 poczułam 3 ruchy. Potem znowu nic aż do 2.00 w nocy. Ruchy są bardzo,
ale to BARDZO słabe. Mój lekarz jest za granicą i wraca dopiero w poniedziałek.
Co może być powodem takiego mocnego osłabienia ruchów???? W szpitalu
stwierdzili że panikuję i zawracam im głowę. A ja odchodzę od zmysłów.
I jeszcze jedno - jak to jest z robieniem ktg w szpitalu? Mają obowiązek je
zrobić czy nie? Ktg jest tylko na oddziale w szpitalu - w przychodni go nie
ma, dlatego pojechaliśmy na oddział, gdzie odmówiono nam badania (ale na
szczęście sie wykłóciłam).