Dodaj do ulubionych

clostilbegyt, czy warto się nim faszerować...?

03.03.10, 00:19
Witajcie. Dzisiaj byłam u ginekolog i przepisała mi clostilbegyt.
Dziwi mnie to trochę, bo nie zleciła mi żadnych badań. Nawet usg nie miałam
robionego.
A jak jej powiedziałam że mierzę od roku temp to zaczęła się śmiać...
Staramy się o dziecko prawie dwa lata, w między czasie 2 razy poroniłam - było
to raz puste jajo i drugi ciąża biochemiczna.
Nie uważacie że trochę olewający był jej stosunek i ten clostilbegyt to tak na
odczepnego.
Nie wiem czy mam go przyjmować, macie jakieś doświadczenie z tym lekiem? Czy
przed podaniem robiono Wam badania pod tym kątem, czy też został Wam
przepisany na zasadzie a nóż zadziała...
Pomógł czy nie? Czy miałyście jakieś skutki uboczne?
Poza tym ta wizyta dała mi do myślenia, czy faktycznie mierzenie temp i
samoobserwacja to już paranoja? Bo tak to odebrałam. No ale dwa lata to też
nie dwa miesiące...
Co myślicie, może faktycznie przesadzam
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • fafulina Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 05:58
      Witaj
      Ja brałam CLO przez 3 cykle- nie zaskoczyło wtedy- ginka kazała mi zrobić 3
      miesiące przerwy w braniu i przyjść po podwójną dawkę. Zażywać na te 3 miesiące
      przestałam ale nie przestałam się starać smile. Cykle miałam nieregularne wiec nic
      nie przypuszczałam. Umówiłam się na środę do ginki a we wtorek postanowiłam
      zrobić test bo coś ten okres spóżniał się około tydzień. Druga krecha była super
      mocna smile teraz zaczynam właśnie 13 tc. Nie wiem czy jest to ciąża po Clo.
      Ja dostałam Clo bo mam PCO. Przed przepisanie robiłam poziomy hormonów a na
      drugą część cyklu dostałam jeszcze luteine.
      Nie wiem czy mój post coś Ci pomoże...
      Pozdrawiam
    • hydrazine Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 07:29
      Samoobserwacja to zdecydowanie żadna paranoja. Mało tego, lekarzowi, który ma o niej jakiekolwiek pojęcie, Twoje wykresy i notatki mogłyby przynajmniej podpowiedzieć, gdzie szukać źródła problemu. Ta pani gin najwyraźniej wiedzy na ten temat nie posiada, a to w moich oczach już by ją skreślało.
      • chiyo28 Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 07:45

        Po pierwsze zmien lekarza. Żaden rozsądny lekarz nie daje stymulacji
        CLO bez wcześniejszych badań. Jeśli wszystko z owu w porządku,
        pęcherzyki rosną i pekają, to po co obciążac organizm CLO. To
        naprawdę poważny lek, mający wiele skutków ubocznych ( przynajmniej
        ja je odczułam ( bardzo przytyłam, ogólnie źle sie czułam).
        Jesli już tak długo sie staracie i miałaś 2 straty powinnaś zacząć
        od kompletu badań ( hormony łącznie z tarczycowymi, immunologia,
        wymazy na bakterie itd). Do tego porządny monitoring (nawet 2).

        Ja mam naturalnie ładną owulkę, a stymulowana byłam tylko do IUI.
        Niestety nie udało sie.

        Co do mierzenia tempki, to raczej mało ktory lekarz w dzisiejszych
        czasach na to patrzy. Mi kazali sobie schować wykresy w 2 klinikach
        niepłodności. Mój aktualny lekarz mówi, że w przypadku, kiedy
        naprawdę precyzyjnie chcemy trafić w owu ( jak np przy IUI), tylko
        monitoring.

        Powodzenia
        • sunnivva Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 11:35
          Dziękuję za odpowiedzi. No właśnie chiyo28 tak też myślałam, dlatego wolałam
          zapytać co Wy o tym sądzicie, jako doświadczone. Bo jak czytałam opinie o tym
          leku to widzę że to nie byle jakie witaminki, tylko konkretny lek.
          Ja robiłam wcześniej badania hormonów i tarczycowe, toxo, cmv, ale tej Pani
          jakoś to nie interesowało i nie oglądała ich...
          Wyniki wszystkie ok. Jedynie nie ma badań męża.
          Teraz zrobię sobie jeszcze badanie progesteronu.
          Ale po owu temp zawsze ładnie wzrasta, pozatym prolaktyna ok 7,68 a norma 4,79-23,3
          Faktycznie powinnam zmienić lekarza, ale jakoś nie mam szczęścia żeby znaleźć
          odpowiedniego sad

          Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam smile
          • lady_groszek Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 12:55
            sunnivva, zajrzyj jeszcze na forum Niepłodność z tym pytaniem, tam dziewczyny mają dużą wiedzę i jest jeden cały osobny wątek o tym leku, tam jeszcze też uzyskasz informacje. ja niestety nic nie wiem na ten temat i Ci nie poradzę.

            mnie z wykresami też lekarz wyśmiał, akurat wykresami wielu lekarzy się nie sugeruje.
            • emil-ia84 wykresy 03.03.10, 13:26
              Ja mam pytanie, jako ze mierze temperature i obserwuje sluz. Skoro lekarze maja
              taki olewajacy do tego stosunek, to czy w ogole jest sens?
              • lady_groszek Re: wykresy 03.03.10, 13:33
                ja przestałam, ale bardziej dlatego że szyjki i tak nie umiem obserwować, a miarodajnie rozróżniać śluzu też się nie nauczyłam. a sama temperatura Ci o owu nie powie. czy jest sens? popróbuj, co Ci zależy. może Tobie wyjdzie. dużo dziewczyn przecież zachodzi stosując wykresy (i spełniając pozotałe warunki, oczywiściewink).
                • sunnivva Re: wykresy 03.03.10, 15:13
                  A możesz mi posłać link do forum niepłodność, nie wiem czemu ale nie umiem go
                  znaleźć...
                  A co do wykresów, to ja też niestety nie umiem badać szyjki, ale śluz jest, owu
                  chyba też wiem kiedy jest, bo zawsze mnie kłuje jajnik a za dzień lub dwa mam
                  skok temp.

                  fafulina a czy Ty przed podaniem miałaś robione jakieś badania, np miałaś
                  stwierdzoną wysoką prolaktynę/niski progesteron lub cokolwiek innego że lekarz
                  ci go zlecił, czy tak jak mnie przepisała, na zasadzie - masz może pomoże i na
                  ten czas daj mi spokój...

                  Bo czytam o nim i jest on przepisywany po stwierdzeniu wysokiej prolaktyny, lub
                  pco. Mnie kiedyś inny lekarz stwierdził że mam pęcherzyki na jajniku, ale
                  podobno do pco się to jeszcze nie zaliczało.

                  Sorry że tak przynudzam, ale nie daje mi to spokoju smile
                  • lady_groszek Re: wykresy 05.03.10, 11:33
                    znalazlas w miedzyczasie?
                    jesli nie to tu jest:
                    forum.gazeta.pl/forum/f,191,Nieplodnosc.html
                    jeszcze co chcialam dodac, to ze jesli lekarz nie chce ogladac wykresow to nie znaczy koniecznie, ze jest zlym lekarzem. albo niedoswiadczonym. tez moze byc skuteczny!
                    • sunnivva Re: wykresy 05.03.10, 12:02
                      Dzięki, już znalazłam smile
                • emil-ia84 Re: wykresy 03.03.10, 15:15
                  Szyjke sie nauczylam badac w tym cyklu, tzn tak mi sie przynajmniej wydaje, bo
                  zgadza sie z temperatura i testami owu, ktorych tez uzywam.
                  Takze na razie sie nie poddaje.
              • foczkaka Re: wykresy 04.03.10, 14:45
                Moim zdaniem jest sens prowadzić obserwacje. Przede wszystkim sama możesz dzięki
                nim sporo dowiedzieć się o swoim organizmie. Po drugie jest wielu lekarzy którzy
                z Twoich wykresów beda potrafili wyciagnac wiele cennych informacji.
        • wuika Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 03.03.10, 17:18
          chiyo28 napisała:

          > Co do mierzenia tempki, to raczej mało ktory lekarz w dzisiejszych
          > czasach na to patrzy.


          Z tym się nie zgodzę. Moja lekarka właśnie kazała mi mierzyć temperaturę, zanim
          zeświruję i wpadnę w paranoję objawów, testów i tego podobnych wink Określiła to
          jako najtańszy sposób na podniesienie świadomości, co się z organizmem dzieje. I
          dla niej też to jest jakaś wskazówka. Swojego czasu przeszłam przez cała serię
          badań hormonalnych, które by wyszły co najmniej średnio, jeśli poziom hormonów w
          okolicach owulacji badałabym kilka dni przed nią.
          • chiyo28 Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 04.03.10, 08:24

            wuika czytaj proszę ze zrozumieniem - mało który lekarz to nie
            znaczy żaden. Są nieliczne wyjątki i Twoja lekarka jest właśnie
            takim wyjątkiem.

            W ciągu prawie 2 lat starań przeszłam przez 5 lekarzy i żaden nie
            chciał oglądać moich wykresów.
            Mnie bardziej stresuje mierzenie tempki niż monitoring USG. Na
            monitoringu widzę, co sie dzieje, czy pęcherzyk już pękł i mam
            pewność co sie dzieje z moim organizmem. Oprócz prawidłowej owulki
            do zapłodnienia potrzebne są także inne warunki. Jak np. endometrium
            odpowiedniej grubości. Monitorując owu masz możliwość poprawy endo.
            Mierząc tempke nigdy nie wiesz jaką endo masz grubości. Zresztą
            jesli ktoś ma czas może sie bawić w pomiary. ja często wyjeżdzam,
            wstaję do pracy bardzo wcześnie i mierzenie temperatury było dla
            mnie bardzo uciążliwe.
            • hydrazine Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 04.03.10, 13:02
              To niestety prawda, że lekarzy umiejących zrobić użytek z notatek i wykresów pacjentki jest niewielu. A szkoda, bo to naprawdę tania metoda diagnostyczna. Parę przykładów z innego forum, co można zaobserwować na wykresach:
              - powolny wzrost temperatury w fazie lutealnej może sugerować, że mamy do czynienia z syndromem LUF (czyli pęcherzyk Graafa rośnie, ale nie pęka)
              - niewielka różnica między poziomami temperatur niższym i wyższym, podczas gdy faza lutealna ma prawidłową długość może oznaczać problemy z tarczycą (niedoczynność)
              - powolny wzrost temperatury może też oznaczać niski poziom progesteronu
              - brak skoku temperatury oznacza brak owulacji, a występujące po takim cyklu krwawienie nie jest de facto miesiączką, a tylko krwawieniem śródcyklicznym
              itd.
              Nie mam nic przeciwko monitoringowi, ale nadal twierdzę, że lekarz, który lekceważy tak bogate źródło danych na temat pacjentki, niestety nie jest rzetelnym lekarzem.
              • emil-ia84 dzieki za info 04.03.10, 13:31
                ... hydrazine smile Dopasowalam sobie moje wykresy do tego, co tu napisalas i
                wydaje mi sie, ze oprocz tego, iz cykle moje sa niezmiernie dlugie, to nic
                dziwnego w nich nie zaobserwowalam. Jest skok z 36.6 na 37.0 w dniu, kiedy
                przewiduje owu, potem ta temp sie utrzymuje przez ok 14 dni az do dnia, kiedy
                wyczekuje @ - w dzien @ lub dzien przed opada ponownie. To chyba dobrze, prawda? smile
                • sunnivva Re: dzieki za info 04.03.10, 13:44
                  Ja również dziękuję.
                  hydrazine wysłałam ci prywatną wiadomość na maila, bardzo bym prosiła o
                  przeczytanie smile
                  • hydrazine Re: dzieki za info 05.03.10, 10:00
                    Odpisałam na maila smile
                • hydrazine Re: dzieki za info 05.03.10, 09:59
                  Jasne, że dobrze smile 14 dni fazy lutealnej to prawidłowy wynik. Co do owulacji i skoku - one mogą, ale nie muszą się pokrywać. Wg podręcznika metody niemieckiej: "owulacja występuje najczęściej 1-2 dni przed wzrostem temperatury, rzadziej 3-4 dni wcześniej, równie sporadycznie dopiero w dniu drugiego wyższego pomiaru."
                  • sunnivva Re: dzieki za info 05.03.10, 10:53
                    Dziękuję bardzo smile Ja zawsze tak dzień lub dwa dni przed skokiem mam ból
                    brzucha, lub kłucie w jajniku więc myślę że wtedy następuję pęknięcie jajeczka,
                    no i jest ten śluz. Jedyne co się obawiałam to że mam za krótką fazę lutealną.
                    Zobaczymy w tym miesiącu, jestem w 23 dc więc jeszcze tydzień smile

                    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
    • foczkaka Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 04.03.10, 14:43
      o CLO wiem niewiele, więc się nie wypowiem. Ale ja nie miałabym zaufania do
      takiego lekarza. Nie zleciła Ci żadnych badan, nie zainteresowała się wynikami
      które już masz - to jakaś ignorancja.
      A Twoje wykresy obserwacji doświadczonemu lekarzowi powinny co nieco powiedzieć
      o Twoich cyklach. Przyajmniej na wstępie, jesli nie będzie się nimi interesować
      w dalsdzym leczeniu.
      Zmieniłabym lekarza.
      • frezja-finezja Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 05.03.10, 18:51
        na pewno lekarz powinien Ci najpierw zlecić badania, a nie
        przepisywać w ciemno..

        w moim przypadku clo sie sprawdzilo, udalo sie w pierwszym cyklu

        pozdrawiam
    • Gość: marzena81 Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... IP: *.dynamic.chello.pl 20.03.14, 19:41
      Ja przed stosowaniem clostylbegyt miałam robione hormony, ale poziom był w normie. Więc nie było to podstawą do zażywania leku. Ponieważ jednak przez 1,5 roku starałam sie o ciążę, którą poroniłam, po pół roku po poronieniu lekarz wypisał mi clo. Choć jak wspomniałam na podstawie badania hormonów nie było takiego wskazania. Wprawdzie w obrazie usg jajników, pojawiały się liczne pęcherzyki, jednak żaden z lekarzy nie postawił diagnozy PCO, bo sam obraz jajników, przy poziomie hormonów w normie, nie jest podobno wystarczajacy aby taką diagnoze postawić. Ponadto lekarz podejrzewał u mnie insulinoodporność (na podstawie badania glukozy i insuliny we krwi), ale tutaj też było tylko podejrzenie, że to może być przyczyną problemów z zajściem w ciążę.
      Tak więc pomimo badań wskazań do leczenia clostylbegyt nie bylo. Mimo tego zdecydowałam się lek stosować i w 2 cyklu stosowania zaszłam w ciąże - obecnie 19 tc smile
      W 1-wszym cyklu stosowania miałam silny ból w dole brzucha, przez 1 dzień, przez około 2 godziny, który ustąpił sam. Lekarz mówił, że prawdopodobnie było to związane z pęknieciem pęcherzyka, który po clo mógł być dużo większy niż normalnie.
      Cieszę się że zaufałam mojemu lekarzowi i stosowałam clo. Oczywiście każdy przypadek jest inny i jak to z lekami, jednej z nas pomoże, innej nie. Chciałam podzielić się z Wami moim przypadkiem, który zakonczył się szczęsliwie, bo wiem jak ważne w staraniach o dzidziusia są takie przykłady. Trzymam mocno kciuki za wszystkie starające się przyszłe mamy smile
      Napewno sie uda!!!
    • ania841121 Re: clostilbegyt, czy warto się nim faszerować... 01.04.16, 18:42
      My z mężem staramy sie o dzidzię od 3 lat. Dostałam od ginekologa CLO jako, że miałam problem z prawidłową owulacją. Pęcherzyki były malutkie i niewidoczne. Po zastosowaniu CLO przez 10 dni od razu pojawiły się pęcherzyki i nawet w lewym jajniku, w którym wcześniej nie było nawet śladu pęcherzyka. Także chyba działa smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka