sunnivva
03.03.10, 00:19
Witajcie. Dzisiaj byłam u ginekolog i przepisała mi clostilbegyt.
Dziwi mnie to trochę, bo nie zleciła mi żadnych badań. Nawet usg nie miałam
robionego.
A jak jej powiedziałam że mierzę od roku temp to zaczęła się śmiać...
Staramy się o dziecko prawie dwa lata, w między czasie 2 razy poroniłam - było
to raz puste jajo i drugi ciąża biochemiczna.
Nie uważacie że trochę olewający był jej stosunek i ten clostilbegyt to tak na
odczepnego.
Nie wiem czy mam go przyjmować, macie jakieś doświadczenie z tym lekiem? Czy
przed podaniem robiono Wam badania pod tym kątem, czy też został Wam
przepisany na zasadzie a nóż zadziała...
Pomógł czy nie? Czy miałyście jakieś skutki uboczne?
Poza tym ta wizyta dała mi do myślenia, czy faktycznie mierzenie temp i
samoobserwacja to już paranoja? Bo tak to odebrałam. No ale dwa lata to też
nie dwa miesiące...
Co myślicie, może faktycznie przesadzam
Pozdrawiam