Wiem że już to było ale muszę sie wygadac.
Jest mi źle i mam wyrzuty sumienia że zaszkodze dzidzi. Mam ostatnio sporo stresów,strasznie sie z mężem klucimy. Początek ciąży był ok a teraz jestem w 20 tyg i już parę razy miałam nerwy stres płacz itp. Ogólnie jestem raczej z tych żywo reagujacych na sytuację życiowe,staram sie opanować ale czasem sie nie da zwłaszcza jak druga strona nie potrafi odpuścić i widząc moje nerwy brnie dalej w kłótnie. Zawsze kończy sie moim płaczem. Ogólnie siedzę w domu z pierwszym dzieckiem i chyba mam już dość tych 4 ścian, nie moge zabardzo prowadzić samochodu aby gdzieś wyjść dla relaksu,dłuższe spacery też odpadają.dziś mieliśmy pojechać do pierogarni na obiad,cały tydzień czekałam a rano kłótnia i już brzuch twardy i z wyjazdu nici. W depresję jakąś wpadne niedługo

(
Martwię sie że to moze źle wpłynąć na dziecko,że potem będzie nadpobudliwe itp. Pije melise ale z marnym skutkiem. czy coś jeszcze moge przyjmować na uspokojenie?
Wiem że nie bardzo możecie mi pomoc ale powiedzcie proszę że którąś tak miała a dzieci są spokojne...