Dodaj do ulubionych

Nie mogę się odnaleźć

15.09.04, 11:44
Witam!
Nie mogę się odnaleźć- jestem w 30tc i już od miesiąca nie pracuję- mam wolny
zawód, i po prostu pracować już nie mogę..
Mój mąż ma natomiast dużo pracy i rzadko jest ze mną.
Czuję się jakoś dziwnie- nic mnie nie cieszy, nie mam siły w sobie aby
wyznaczać sobie jakieś cele - nawet najprostsze- że posegreguję zdjęcia czy
przeczytam książkę....
MAm dużo czasu, któego nie potrafie wykorzystać. Czy któraś z Was ma to samo?
Czy powinnam pójść do psychologa- czy po prostu tak już jest i będzie- może
któraś z Was to przeżywała i wie jak z tego wyjść???
Obserwuj wątek
    • agga1976 Re: Nie mogę się odnaleźć 15.09.04, 11:54
      Witaj,
      pociesze Cie, ze wszystko z Toba w porzadku, ja jestem w 36tc i od prawie m-ca
      tez mam kryzys- nie mam na nic sily, nawet nie fizycznie, ale psychicznie,
      nawet mi sie czytac nie chce, nic, po prostu nic. Ciesze sie, ze wyprawke juz
      mam skompletowana, bo teraz nie dalabym rady, mecza mnie ludzie, sklepy. Staram
      sie nie narzekac, bo sadze, ze to naturalen,z epod koniec ciazy jestesmy juz
      tym zmeczone.
      Jesli chodzi o prace, to wyobraz sobie, ze ja nie pracuje juz od ... 6tc, bo od
      poczatku mialam klopoty, najpierw szpital, potem zwolnienie. Wiem wiec, jak
      trudno zwolnic tempo, szcezgolnie jesli wczesniej bylo sie b.aktywna. Ja gdzies
      dopiero po m-cu przyzwyczailam se do nowej sytuacji, staram duzo czytac,
      ogladalam zalegle filmy, bo wiedzialam, ze akurat teraz mam na to czas, no a
      teraz, w 36tc, nie daje rady przebrnac przez 1 rozdzial wink
      Daj sobie czas, probuj cos czytac, moze skup sie na kupowaniu rzeczy dla
      Maluszka, to jest takie mile zajecia smile


      pozdrawiam
      Agga + 36tyg Malenstwo smile
    • atlantis75 Re: Nie mogę się odnaleźć 15.09.04, 15:55
      Myślę, że to całkiem normalne co czujesz. Jestem na zwolnieniu od 2 lipca. W
      sierpniu pobyt w szpitalu i nakaz leżenia. Leżę już od 1,5 mies. Teraz w domu.
      Czasami też czuję się odsunięta na boczny tor, bezużyteczna. Przed ciążą byłam
      osobą aktywną, nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Teraz mój znany bezpieczny
      świat przewrócił się do góry nogami. Bywa, że płaczę z bezsilności lub złości.
      Bywa, że budzę się pogodzona z sytuacją. Próbuję czymś się zająć (z racji
      leżenia nie mogę sprzątać, na spacerek raz na dwa dni do pobliskiego sklepu),
      czytam, oglądam tv, zaglądam na internet. Dobijające takie życie, ale cóż jak
      trzeba to trzeba. Oby donosić ciążę do bezpiecznego okresu. Żyję odwiedzinami
      znajomych. Jednak to są ludzie zapracowani, zaganiani (tak jak ja kiedyś) i nie
      zawsze mają czas, żeby do mnie zajrzeć. W tym tygodniu spodziewałam się trzech
      wizyt, okazało się, że wszystkie odwołane. Troche pochlipałam w rękaw mężowi.
      Myślę, że reagujesz normalnie na nową sytuację. Musisz dac sobie czas, żeby się
      z tym oswoić. Nie staraj się robić niczego na siłę z myślą: "muszę wykorzystać
      ten czas na coś pożytecznego". Jeżeli masz taki dzień, że po prostu niczego nie
      chce Ci się robić, to nic nie rób. A może pomyśl, że w trakcie tego
      przymusowego odpoczynku mozna zrealizować jakieś marzenia na które nie miałaś
      czasu? Np. obejrzeć wszystkie filmy Almodowara, czy przeczytać kilka fajnych
      książek. Jeżeli jesteś na chodzie, to tym lepiej. Może samodzielny wypad do
      kina, czy teatru poprawi Ci humor?
      To, że masz dużo czasu, nie znaczy, że MUSISZ go wykorzystać. I nie obwiniaj
      się o to, że Ci się nie udaje tego robić. Teraz jesteś w szczegolnej sytuacji.
      Ja także czuję się osamotniona, ale zwierzam się mężowi (też dużo pracuje, ale
      weekendy tylko nasze) co czuję, co mnie boli, męczy i cieszy. Tęsknię za pracą,
      na szczęście ciąża nie trwa wiecznie smile Zobaczysz, któregoś dnia odżyjesz.
      Będziesz się cieszyła dzieckiem i wróci dawna aktywność. Cierpliwości smile

      Pozdrawiam. Atlantis w 32tc1d
      • sonia15 Re: Nie mogę się odnaleźć 16.09.04, 17:26
        Witaj Atlanistis!
        Jak dobrze, że napisałaś- dziś już jest ze mną dużo lepiej.
        Nawet nie wiedziałam,jak ważne jest to, że ktoś czuje to samo co ty. Tym
        bardziej , że ta sytuacja - to dla mnie zupełna nowość- nigdy nie byłam w domu
        jednocześnie o 9.00, 12.00, 14.00, 18.00, 20.00
        Teraz czekam na Warszawski Fesiwal Filmowy- pół pażdziernika zleci mi bardzo
        szybko.Zostanie pół listopada. Wytrzymam.
        Pozdrawiam. Dziękuję za to co napisałaś.To była dla mnie bardzo ważne.
        Pozdrawiam Cię i Twojego bobasa i życze Wam dużo zdrowia- również psychicznego
        Sonia 30 tc.
        • atlantis75 Re: Nie mogę się odnaleźć 18.09.04, 13:48
          Cześć Soniu smile
          Miło mi, że mogłam Ci trochę pomóc smile
          Ja dziś mam chyba boom ciążowych dolegliwości i ledwie siedzę przy kompie.
          Kręgosłup mi pęka. Wracam na kanapę wink

          Pozdrawiam. Atlantis w 32tc5d
    • estusia Re: Nie mogę się odnaleźć 17.09.04, 12:13
      Soniu, ja od 13 tc jestem na zwolnieniu, teraz zacznie się 25 tc i pomyśl sobie
      co ja przeżywałam, myślałam, że zwariuję, teraz to już kwestia przyzwyczajenia,
      najgorsze jest to, że muszę leżeć przez większość dnia, Tobie zostało już
      niewiele czasu, szybciutko zleci, te kilka tygodni to naprawdę malutko w
      porównaniu z tym iż ja muszę czekać aż do 10 stycznia 2005 ... Mój niemąż też
      dużo pracuje i żadko bywa w domu przed 18, smutno mi z tego powodu, więc
      pocieszam się tu, na forum. Pamiętaj że nie jesteś jedyna, mi ta handra już
      przeszła, dni szybko mijają, bo je przeważnie przesypiam smile Zyczę Ci szybkiego i
      łatwego porodu i powiem Ci, że zazdroszczę, że już niedługo bedziesz trzymać w
      ramionach swoje cudeńko, ja na to muszę jeszcze poczekać
      pozdrawiam estusia
      • koko8 Re: Nie mogę się odnaleźć 17.09.04, 13:09
        soniu,
        ja poszlam na zwolnienie dopiero w dziewiatym miesiacu, gdyz przez "nadmierna
        aktywnosc" (slowa mojego lekarza) grozil mi porod przedwczesny ...
        nagle znalazlam sie sama w domu, maz calymi dniami w pracy, a ja czulam sie
        jakbym byla na jakims margiesie codziennego zycia.. balam sie wyruszac
        gdziekolwiek samochodem, balam sie wyjezdzac transportem miejskim, nie robilam
        nic wyczerpujacego fizycznie, bo mialam sie oszczedzac - cokolwiek by to mialo
        znaczyc... nie umialam robic NIC... czytanie ksiazek z przymusu wcale nie
        cieszy...
        po pierwszym tygodniu oswoilam sie z sytuacja, i teraz naprawde nie jest
        najgorzej... powoli kompletuje wyprawke, choc caly czas wydaje mi sie to troche
        za wczesnie:-0)
        najdziwniejsze jest to, ze stracialam kompletnie rachube jaki jest wlasnie
        dzien tygodnia i miesiaca... moze warto troche zwolnic i analgicznie do "slow
        food" delektowac sie "slow life" smile)
        mam wrazenie, ze jeszcze zatesknimy za dniami wolnymi tylko dla nas,
        szczegolnie jesli pojawi sie pierwszy potomek na swiecie,
        trzymaj sie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka