Płaczę sobie...

04.01.06, 10:03
Moj misiu wlasnie wyjechal na 3 tygodnie (taka praca) a ja znow zostalam
samiutenka i rycze sobie...
wiem, ze mi nie mozecie pomoc ale chociaz moge Wam powiedziec, ze mi smutno...

aga
    • karolinazajac Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 10:06
      Bardzo Ci współczuję. Mój niedługo wyjeżdża na trzy dni a ja już beczę. Bądź
      dzielna i nie daj się smutkowi smile
    • leni_wa Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 10:08
      Nie jestes sama! Masz w sobie dziecko, zawsze jest z kim pogadac! trzymaj sie
      cieplutko!
    • pataya Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 10:26
      dzieki dziewczyny,
      juz myslalam, ze sie uodpornilam, jego wlasciwie ciagle nie ma w domu, czasem
      wraca sie tylko przepakowac na dwa, trzy dni, normalnie jakos sobie z tym radze
      tym razem ze wzgledu na swieta byl cale 2 tygodnie, moze dlatego sie tak
      mazgaje teraz
    • kamula Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 10:27
      posluchaj dobrej muzykismile Mi to zawsze pomagasmile
    • zabkamala1 Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 12:00
      Nie przejmuj się , nie jestes sama, jest z Toba dzidziulek smile Ja jestem w
      podobnej sytuacji, mój mąż wyjechał na półroczna szkółkę policyjną 2. 01 i wiem
      jak jest przykro, sama beczałam, ale musimy sie trzymać
      pozdrawiam cieplutko
      • katrem Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 12:31
        Popłacz sobie, ale nie za dużo.
        Pamiętaj - nie jesteś samasmile
    • agnieszka19791 Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 12:36
      Mój mąż wraca z pracy ok. 17 a ja i tak już przed 17 "siedzę z nosem w
      szybiesmile".
      Smutno samemu w domu, ale pogadaj sobie do maluszkasmile ja tak robię i pomaga.

    • pataya Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 12:51
      zabkamala1, widze, ze masz jeszcze gorzej, jakos sobie musimy poradzic, nie ma
      wyjscia !
      najgorzej, ze termin mam na marca a moje szczescie wraca w kwietniu,
      przynajmniej odpada nam dylemat czy rodzic razem czy osobno smile
      w dodatku bedzie za granica wiec rozmowy telefoniczne trzeba bedzie ograniczyc
      przez ostatnie 2 miesiace, zostana smsy, w hotelu maja ponoc internet ale na to
      zgrupowanie jedzie 70 osob wiec dopchac sie bedzie ciezko do komputera.
      Na dodatek moja ciaza nie pozwala mi wychodzic z domu, tylko obok do sklepu
      jestem w stanie poczlapac, tak to moglabym choc na spacer sie wybrac !

      ale coz, chyba nie mam wyjscia, musze to przetrwac jakos, byle do wiosny
      zycze wszystkim mamusiom, zwlaszcza tym osamotnionym, duuuzo sil
      • zabkamala1 Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 18:35
        ja mam termin na początek kwietnia, ale chyba nie dotrwamy, mam juz tylko 2,5
        cm szyjki no i same zakazy od ginki, od wczoraj siedze w domu, a praktycznie
        leże.. smutno, ale damy rade smile))))
        • llilly Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 19:03
          Hej dziewczyny, mój maż też pracuje w systemie tydzień w pracy, 2 dni w domu,
          też mi smutno, musimy się wspierać, bedzie dobrze.Ściskam mocno.
    • kasiulka82 Re: Płaczę sobie... 04.01.06, 19:20
      Kochane dziewczyny, mój mąż pracuje w systemie dwa dni pracy, dwa dni wolnego,
      a nawet czasem jak jesteśmy razem to jest mi smutno. To chyba przez tę pogodę.
      Rozumiem co czujecie. Mnie w miarę szybko mijają dni, kiedy mąż jest w pracy,
      ale to dlatego, że często gdzieś jeżdżę, spotykam się z kimś, piszę pracę.
      Zawsze jednak czekam kiedy wróci, a jak napisałam już wyżej, smutek potrafi
      mnie dopaść nawet jak jesteśmy w domku razem. Chciałabym, żeby Niunia już się
      urodziła i żebym miała cały czas zajęcie.
Pełna wersja