Dodaj do ulubionych

brak nadziei:((((((((

26.03.06, 18:57
------------------------------------------------------------------------------
--
to juz siodmy miesiac staran... i co.... teraz mialam nadzieje, po raz
kolejny. Jutro mialam zrobic test a tu dzisiaj dwa dni przed terminem
okres.................sad((((((jestem zalamana
Obserwuj wątek
    • althea35 Re: brak nadziei:(((((((( 26.03.06, 19:28
      aniam, nie ma sie co zalamywac. Uda sie w koncu! Zobaczysz!
      Ja staram sie juz 8 cykl. Po malpie czesto przychodzi zwatpienie... ale pozniej
      wracaja sily. Musi sie w koncu udac!
      Robilas juz jakies badania, rozmawialas z ginem.
      & miesiecy to jeszce nie jest tak dlugo!
    • yskyerka Re: brak nadziei:(((((((( 26.03.06, 19:34
      Chyba lepiej tak, niż gdybyś miała zobaczyć jedną kreskę.
      No i zaoszczędziłaś na teście. wink Spójrz na to z tej strony.

      Mierzysz temperaturę? Robiłaś testy owulacyjne? Może warto
      sprawdzić, czy aby na pewno masz owulację? Idź do lekarza,
      umów się na monitoring. Niech gin wypowie się, co dalej.

      No i nie przerywajcie starań. Dzieci zwykle przychodzą, kiedy
      najmniej się ich spodziewamy. smile
    • kapuhy_a cóż ja mogę powiedzieć... 26.03.06, 22:47
      na pewno się powtórzę bo o tym już keidyś pisałam na forum...po pierwsze kobieto
      nie łąm się..wiem łatwo mi powiedzieć jestem w 32 tygodniu ciąży..ale wiem co
      mówię.Dlaczego? 3 lata czekałam na dzidzię...leczyłam się,faszerowałam lekami
      żeby się wkońcu udało...i kolejny spóźniający się okres dawał nadzieję..tylko
      nadzieję i nic.Wyniki były kiepskei i wskazywały ciągle brak owulacji oraz
      stwierdzoną endometriozę,którą we wrześniu po kolejnej kuracji miałam poddać
      laparoskopii..wkońcu powiedziałam dośc...dosyć miałam tego czekania
      wyczekiwania,stresu kolejnymi wynikami badań i wizytami u lekarza...gdy w
      czerwcu odebrałam kolejne wyniki z miesięcznego wymazu dalam
      spokój...dosłownie...recepty podarłam i wywaliłam do kosza żeby mnie nie
      kusiło.Na początku miałam wahałam się czy nie pobiec do lekarza i nie powiedziec
      o wywaleniu recept..ale minęło...naprawdę wyluzowałam się na maxa,spakowałam
      torbę i pojechałam z dzieciakami z pracy na kilka dni na Mazury...i gdy wróciłam
      do domu to po prostu tak się cieszyłam,że znów jestem z mężem,że zaszaleliśmy
      troszeczkę...i...dwa tygodnie później nosiłam juz naszą kapustkę...Dlatego
      proponuję ci z całego serca zacząć od wizyty u dobrego lekarza żeby wykluczyć
      wszystkie inne przyczyny(pamiętaj,że część badań na pewno musi zrobić twój
      partner i raczej moga byc dla niego krępujące).Oczywiście pamiętaj też o tym,że
      badania są płatne choć nie tak dużo.Potem na pewno lekarz przejrzy wyniki i
      powie co dalej...jeśli wszystko jest w porządku to naprawdę proponuję więcej
      luzu i wyłączenie umysłu.czasem odrobina szaleństwa pomaga...choć w moim
      przypadku to raczej leki zadziałały wkońcu...troszkę z opóźnieniem..heheeh
      Trzymaj się.
    • ifa11 Re: brak nadziei:(((((((( 27.03.06, 06:15
      u nas wszystkie wyniki badan byly perfekcyjne,mialam owulacje co miesiac a i tak
      sie staralismy cale 11 miesiecy az wkoncu sie udalo
      udalo sie w miesiacu kiedy zarezerowalismy bilety na daleki wyjazd na urlop i
      postanowilismy ze odpuszczamy sobie 2 miesiace staran a potem do tego wrocimy
      no i niespodzinka - dlugo oczekiwana wink))
      wyjazd odlozony do przyszlego roku,dzidzia w drodze

      zobaczysz ze jeszcze bedziesz miec 2 kreski,jesli wszystko medycznie ok to musi
      sie wkoncu udac - nie trac nadziei
      powodzenia

      • matuska Re: brak nadziei:(((((((( 27.03.06, 07:12
        U mnie bylo podobnie, 4 lata staran , mialam juz dola ma maxa, az udalo sie w
        miesiacu w ktorym mialam miec rozwod i doszlam do wniosku ze chyba narazie z
        dzieckiem poczekam i zajme sie praca.A tu niespodzianka--2 kreski.Mysle ze kazdy
        w zyciu ma swoj czas na fasolke, jednym to przychodzi szybciej a tacy jak my
        poprostu musza poczekac w swojej kolejce na to szczescie, ale ono zawsze przychodzi
        • kapuhy_a matuska... 27.03.06, 22:20
          i u mnie dziecko ocaliło małżeństwo...nie wiem czy chwilowo czy na
          stałe...ale...pojawiło się w najmniej spodziewanym momencie...a może
          potrzebowałam owej rozłąki zeby mój organizm zrozumiał,że czas najwyższy pokonac
          wszystkie przeszkody big_grin i że facet,który jest obok to jednak już materiał na
          tatusia i nie ma co odwlekać...hehe
          • matuska Re: matuska... 27.03.06, 23:04
            Zycie niesie wiele niespodzianek, mysle ze akurat dostajemy je wtedy kiedy sie
            ich niespodziewamy, wiec nie ma co sie stresowac, lzy wylewac ze brak potomstwa
            bo przyjdzie ten odpowiedni czas
    • mycha.76 Re: brak nadziei:(((((((( 28.03.06, 18:22
      Nadzieja zawsze jest...Choć ja też ją tracę...Inaczej sobie wyobrażałam moje życie. Wymarzyliśmy sobie trójkę maluchów. nie mamy żadnego, a już trzeci rok od ślubu leci i ponad rok usilnych acz bezskutecznych starań o dziecko...I jak tak dalej żyć?
      • monica233 Re: brak nadziei:(((((((( 28.03.06, 20:24
        witaj ludziska chyba mnie pamietacie bo dosc długo tu zagladam.A wiec z moim
        chłopakiem staramy sie 15 miesiecy i nicsad cos mi sie wydaje ze jak bedziemy na
        luzie to w koncu moze nam sie uda jak bedziemy gdzies wyjezdzać na pary dni a
        tu niespodzianka.Bo wlasnie moja kolezanka z pracy ma 3 troje dzieci i tez
        musiala wyjechać z mezem nad tą morze zeby sie wyluzowac i dac sobie z tym
        spokoj jak wtedy dzieci niemiala i starala sie kilka miesiecy i nic wiecej jak
        wrocili z nad morza a tu okazało sie ze jest w ciazy no naparwde i miala tak 2
        raz chciala znow 2 dziecko i tez cos im niewyszło to znow 2 raz wyjechali i
        wrocila z zaciazona do domu ehehe no naparwde kurdi miala szcescie a za 3 to
        wiesz odrazu sie udało.Zrobmy tak dajmy sobie spokojz tym i niemyslmy o tym ja
        wiem ze to nietakie proste zajmicie sie innymi sprawami a niemysles o dziecku
        tylko sie wyluzować i tyle!!!i moze akurat sie nam udasmile trzymajcie sie ciepło
        buziaczki papasmile
        • mycha.76 Re: brak nadziei:(((((((( 29.03.06, 16:54
          Moniko, na pewno jest racja w tym, że trzeba się wyluzować i przestać o tym myśłeć. Powiem Ci jednak, że my mężem wyjeżdzaliśmy na wakacje i w góry i nad morze, wypoczywaliśmy, pełen relaks - a dzidzi jak nie było tak nie ma...Więc chyba to nie tylko tocrying Ale oczywiście - próbujmy się wyluzować...Mówię "próbujmy", bo dla mnie to bardzo trudne...Jak mam okres okołoowulacyjny, stresuje się - mąż zresztą też...Pozdrawiam
          • ilona85 Re: brak nadziei:(((((((( 29.03.06, 21:40
            Ja mam podobnie.Staram sie wyluzowac ale jak sie wyluzowac jak wszystkie
            kolezanki dookola zachodza w ciaze.Samo sie o tym mysli. no ale nie mamy innego
            wyjścia i musimy sie starac i chwytac wszystkiego co moze sie przyczynic do
            ciazy.
            Pozdrawiam wszystkie starajace i juz czekajace na dzidzie.Nam tez sie uda
            • megisa1 głowa do góry 05.04.06, 14:42
              dziewczyny, moze to marne pocieszenie ale jednak wink
              moi znajomi starali sie przez 7 lat!
              i wszystkie badania były ok, najróżniejsi lekarze nie dopatrzyli przyczyn
              niepowodzeń...
              okazało sie że jest w ciąży jak przestali się starać, wyjechali na wakacje...
              (ps. wszystkie moje znajome dziwnym trafem wracają w ciąży z hiszpani???, czy
              ktoś też to zauważył, może jest jakis związek z pobytem w miejscowości Miami
              Platja w Hiszpani a ciążami wink)

              głowy do góry...będzie co ma być
              • ane576 Re: głowa do góry 05.04.06, 15:01
                Dziewczyny ale jak tu się wyluzować i nie myśleć, jak ciągle któraś z koleżanek
                zachodzi w ciąże, rodzi dzieci, ciągle jeden temat ciąża, dzieci, ciąża,
                dzieci. Próbuję się wyluzować ze wszystkich sił i nie potrafię. Mówicie
                wyjazdy, próbowałam, nie wyszło sad( 10 cykl leci i 9 miesiąc starań, a kolejne
                koleżanki w ciąży. Wiem że nie można tracić nadziei, ale.... ja już jestem
                zmęczona.
    • djalli Dobra rada :) 05.04.06, 19:44
      Kochaniutkie doskonale wiem jak sie czujecie! tez to przerabialam: starania,
      sex na zawolanie,czekanie na okres, testy ciazowe. Jest to okropne i bardzo
      przygnebiajace kiedy znowu pojawia sie okres. Jestem przeswiadczone, ze to
      wszystko nasza psychika. Kobieta nie jest maszynka do plodzenia na zawolanie.
      Musicie sie odrobinke zdystansowac i wiem co mowie, bo sama to wszystko
      przezywalam. Nie jest to latwe, ale udalo sie! Byly swieta,wyjechalam do
      rodziny, przestalam liczyc dni plodne i ciach! Nawt nie wiem kiedy to sie
      stalo, bo moje wyliczenia mowia mi, ze powinno byc to niemozliwe! Jesli
      wszystko dobrze pojdzie Dzidzia bedzie 15 wrzesnia.
      Nie zalamujcie sie! Dajcie sobie troche czasu i wyluzujcie troche.
      Trzymam kiuki i powodzenia.
      Agata
      • gocha_sz łatwo mówić wyluzować 05.04.06, 22:27
        Chyba po 7 lub 8 miesiącu starań odpuściłam sobie forum, bo mnie za bardzo
        nakręcało. Przestałam liczyć dni, korzystalam z "życia" i co??? minęło sporo
        czasu, kilka dni temu policzyłam, że rozpoczął się 13 cykl, kiedy w ogóle nie
        uważamy i nic. Co miesiąc to samo.
        Koleżanka z pracy z 1 razem, inna też od razu. Widzę te brzuszki i chce mi się
        płakać, dlaczego ja nie mogę.
        Cały czas tłumaczę sobie, że widocznie tak ma być, ale to wcale nie pomaga.
        • ineze Re: łatwo mówić wyluzować 06.04.06, 08:46
          pewnie niektórym wyluzowanie pomaga ale to nie jest cudowny środek. Staram się
          ponad rok o drugie dziecko (o pierwsze 14m-cy) podejscie miałam "spróbujmy"-jak
          sie uda to dobrze, miałam obawy czy poradzę sobie z dwójka maluchów itd., bez
          żadnego nakręcania, bez obserwacji - na zasadzie nie zabezpieczamy sie i nic
          dalej, teraz to już jestem zniechęcona, zmęczona. Dlatego choć rozumiem że
          niektórym pomaga to słynne wyluzowanie to mnie zwyczajnie denerwuje jak ktoś mi
          to mówi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka