megi_25
13.09.06, 21:27
Drogie dziewczynki.Dziś wg obliczeń 6tc. Ostatnia miesiączka była 1 sierpnia.
Zrobiłam test i wyszedł pozytywny,potem zrobiłam betę i wykazała,że jestem w
ciąży.Była niska tzn. 37,9,ale zrobiłam ją dzień po teście.Jednak było
napisane na wyniku,że jest ciąża.Wszystko się zgadzało,bo stosowałam testy
owu. Poszłam po tygodniu do lekarki,która stwierdziła,że macica jest
powiększona i na tej podstawie stwierdziła ciążę.Wszystko było dobrze.Zero
plamień,trochę bolący brzuch,ale brałam czasem nospę i przeszło.Pod koniec
5tc poszłam na USG dopochwowe. To co powiedziała mi lekarka i mężowi,bo
poszedł ze mną,załamało mnie.Wyszłam na miękkich nogach,zalewając się
łzami.Pani dr powiedziała,że jest tylko pęcherzyk ciążowy 4,9 mm. Oznacza
to,że albo ciąża jest bardzo młoda (jest to niemożliwe,bo stosowałam testy
owu,zrobiłam ciążowy i betę,a potem z powodu mdłości i dolegliwości nie
kochaliśmy się), drugie wyjaśnienie jakie mi podała,było takie,że ciąża się
nie rozwija i powinnam szybko iść do szpitala na usunięcie.Przed tem
oczywiście dla pewności beta.Jednak pani dr nie zostawiła mi
złudzeń.Strasznie to przeżyłam. Po powrocie do domu,weszłam natychmiast na
forum i zauważyłam,że też miałyście takie historie.Dziewczynki proszę
pocieszcie mnie i powiedzcie,że jest jeszcze szansa. Jeśli okaże się,że
wszystko jest dobrze, to chyba podam wszystkim imię tej lekarki.Po prostu nie
dała mi żadnej szansy.To było jak wyrok.Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko.