Dodaj do ulubionych

Pomoc Waszych mężów ...

02.08.08, 09:22
... tak mnie zastanawia jak jest u Was drogie Mamy, czy Wasi
mężowie od chwili narodzin dzidzi pomagali Wam przy maleństwu?
Dla nie których moje pytanie może wydać się dziwne i głupawe ... ale
pytam ponieważ mój mąż powiedział, że jak będziemy mieli dziecko to
zajmie się nim dopiero jak będzie miało 2 latka. Stwierdził, że
pampersa po kupce nie będzie nigdy wymieniał bo brzydzi się
tego "zapachu" i pociąga go na wymioty ... a maleństwo do ręki
weźmie jak będzie miało ok. roczku, wcześniej nie bo boi się że coś
może się dzidzi stać – bo one takie delikatne. Na moje pytanie czy
będzie czasem w nocy wstawać jak maleństwo będzie płakało to
odpowiedział, że nie, że pójdzie spać do drugiego pokoju.
W takiej sytuacji jaką nakreślił mi mąż boję się zdecydować na
dzidzię. Zawsze myślałam, że od dnia narodzin będę mogła liczyć na
jego pomoc – a teraz po tym co on mówi zaczynam się mocno nad tym
zastanawiać.
Obserwuj wątek
    • olik1980 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 09:30
      Tak szczerze? To nieodpowiedzialny dupek.
    • bubcia75 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 09:33
      Ja na Twoim miejscu nie zdecydowałabym się na dziecko z tym
      człowiekiem. Jeżeli on to mówi serio, to nie nadaje się na ojca.
      Chyba, że go strasznie kochasz, ma masę innych zalet i nie
      wyobrażasz sobie życia bez niego...Nie wiem co dodać...Współczuję Ci.
      • elle2006 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 10:04
        O kurcze, współczuję. Nie zdecydowałabym się na dziecko po takich
        słowach. Wiadomo, że może być całkiem inaczej ale podejście to ma
        niezłe. Najłatwiej jest powiedzieć ja się boję itd.ale co ma
        powiedzieć kobieta?
        Wszystko zależy od Ciebie, jeśli uważasz że dasz rade to ok, ja po
        tygodniu bym zwariowała. W końcu to nie Twoje dziecko tylko WASZE.
        ------------------
        39tc
      • pani.niunia bubcia75 02.08.08, 10:17
        bubcia75 napisała:

        > Ja na Twoim miejscu nie zdecydowałabym się na dziecko z tym
        > człowiekiem. Jeżeli on to mówi serio, to nie nadaje się na ojca.

        Ja właśnie mam teraz obawy. Już przed ślubem rozmawialiśmy o
        dzieciach i zawsze powtarzał, że będzie mi pomagał. A teraz taka
        zmiana. Nie wiem czy on mówi tak na serio a czy w żartach. Do tej
        pory powtarzał mi, że o dziecko chciałby się postarać w przyszłym
        roku ... Nawet tydzień temu jak byliśmy u znajomego to wywiązała się
        taka rozmowa "co znajomy robi?" i okazało się, że jeździ po targach
        z ciuszkami, a jak mąż spytał jakimi, to znajomy odpowiedział, że
        jak urodzi nam się dzidzia to zaprasza do siebie bo zajmuje się
        sprzedażą dziecięcych ubranek. Mój mąż wtedy tak mu
        odpowiedział: „Ja na dziecko jestem jeszcze za młody, mam czas,
        teraz idę na studia aby przedłużyć sobie młodość a nie o dziecku
        teraz myśleć”. Powiem szczerze, że mnie po prostu ZATKAŁO, nie
        wiedziałam jak mam się zachować. Później mąż powiedział mi, że
        żartował z tym tekstem ... fajne mi żarty.
        Dodam, że mąż ma 26 lat i od tego roku zaczyna zaoczne studia 6-
        letnie.
        Posiadanie dziecka to moje NAJwiększe marzenie ... dlatego teraz
        jest mi tak bardzo przykro jak mąż takie rzeczy wygaduje. A
        najgorsze jest to, że nie wiem czy on mówi to na poważnie.
        Mąż ma dwóch takich kolegów co mają dzieci i żaden z nich nie
        zajmuje się dzieckiem. Jeden z nich zostawił żonę i syna, wyjechał
        za granicę i nie ma zamiaru do Polski wracać i żony z dzieckiem też
        nie ściąga do siebie. Drugi kolega pod nieobecność żony, która jest
        w pracy podrzuca syna rodzicom, po czym idzie do kumpli na popijawę.
    • staszkamama Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 10:17
      Hmmmmm, no to współczuję pacjenta...
      Tak to każdy by chciał... Wykręcić kota ogonem, że to małe, delikatne, kruche
      jak wafelek i sobie kobieto sama radź. Facet albo nie wie co mówi, albo nie
      nadaje się do posiadania dzieci...

      Mój mąż naszego syna pierwszy raz sam kąpał, ja w zasadzie tylko pomagałam -
      ręcę owszem mu się trzęsły, bał się jak cholera, ale kąpał, bo to jego syn!.
      Potrzeba kontaktu z dzieckiem i fascynacja maluchem były silniejsze od strachu.
      Przewijał, przebierał, nosił, usypiał itd. Tylko cyca nie dawał tongue_out Wiadomo.
      Owszem to nie tak, że zajmował się maluchem on sam, a nie mama, i to na okrągło,
      ale chciał i był w stanie wyręczyć kiedy tylko mógł i było trzeba... Na
      początku, kiedy mnie było ciężko po porodzie, wstawał w nocy, wyjmował malucha i
      podawał do karmienia... Nawet coś tam przeprasował kilka razy jak padałam,
      rozwiesił pranie itd.
      Fakt, z czasem jak młody podrósł były już czasem nocne przepychanki typu: kto
      wstaje i kiedy, ale ogólnie nie mogę narzekać...

      Teraz też już zapowiedział wszystkim babciom, że "wara od jego córki, bo jako
      pierwszy kąpać będzie ją on sam"...

      Do opieki nad dzieckiem, czy to niemowlęciem, maluchem czy starszakiem potrzeba
      OBOJGA rodziców. Pomoc to jedno, ale nawiązywanie kontaktu z maluchem to drugie...

      Nie wiem, może spróbuj z nim porozmawiać na zasadzie: na jaki wkład/wykonywanie
      czynności przy dziecku będzie go stać?!! Jeśli nie chce zmieniać pieluch, to
      może przynajmniej nasmaruje oliwką po kąpieli? Jeśli nie chce wstawać w nocy (bo
      musi się wyspać, pracuje, utrzymuje całą rodzinę itp.), to może weźmie wózek z
      maluchem po pracy i pójdzie na spacer, tak żebyś Ty mogła się przespać i odetchnąć?

      A może to po prostu taka poza... Jak zobaczy swoje własne dziecko, to zmięknie i
      mu się diametralnie zmieni punkt widzenia...
      Życzę Ci z całego serca, żeby tak właśnie było.
      Pzdr,
      mama Staszka (2002) i Zosi 34tc




      • pani.niunia staszkamama 02.08.08, 10:29
        staszkamama napisała:
        > Nie wiem, może spróbuj z nim porozmawiać na zasadzie: na jaki
        wkład/wykonywanie
        > czynności przy dziecku będzie go stać?!!

        Mówił, że będzie dawał pieniądze na różne potrzebne rzeczy dla
        dzidzi, a jak będzie miało 2 latka to wtedy będzie jak on to
        ujął „dzidziunia tatunia”. Mówił, że będzie chodzić na spacerki ale
        jak zrobi kupkę w czasie spaceru to go nie przebierze tylko do domu
        szybko wróci abym ja to zrobiła.
        Powiem szczerze jak tak wczoraj słuchałam tego wszystkiego to już
        nie wypytywałam go więcej w tym temacie bo mi się słabo zrobiło,
        ogarnęła mnie złość i rozczarowanie jego osobą. A jeszcze do nie
        dawna tak bardzo pragnęłam dziecka a teraz boję się. Nawet
        namawiałam go abyśmy spróbowali to on zawsze odmawiał, że nie w tym
        roku. A teraz widzę, że sam zaczyna rozmowę, powiedział że chciałby
        teraz. Zdziwiło mnie to, że taki nagły przypływ ojcostwa w nim się
        wzbudził. Teraz już chyba wiem dlaczego, bo jego dwaj koledzy
        (żonaci) mają już synów i kolejnych dwóch też wpadło i też będą mieć
        synów.


        • memphis90 Re: staszkamama 02.08.08, 14:28
          Mówił, że będzie dawał pieniądze na różne potrzebne rzeczy dla
          dzidzi, a jak będzie miało 2 latka to wtedy będzie jak on to
          ujął „dzidziunia tatunia”.

          Ano właśnie- IMO on się po prostu boi małych dzieci i nie wie, jak się je
          "obsługuje" big_grin ALe przecież w życiu się do tego nie przyzna... Ech, faceci...
    • sielke1981 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 10:26
      serdecznie współczuję. Ja bez pomocy męża nie wyobrażam sobie nawet samej ciąży,
      nie wspomnę o opiece nad dzieckiem.
      Jeśli bardzo chcesz tego dziecka - pewnie będziesz je miała i dasz sobie radę.
      Ale co w sytuacji jeśli ciąża (jak w moim przypadku) okaże się zagrożona i
      będziesz musiała leżeć? Co jeśli urodzisz przez cięcie cesarskie i po zabiegu
      nie będziesz w stanie zająć się dzieckiem?
      Wiem, że są kobiety, które nie mają mężów, partnerów i dają sobie radę ale wiem
      też że w sytuacji kiedy potrzeba jest ogromu wsparcia i pomocy od najbliższej
      osoby i jej się nie otrzymuje trudno jest zapomnieć.
      Z całego serca życzę Tobie bezproblemowej ciąży, łatwego porodu, niepłaczącego i
      niechorującego dziecka a przede wszystkim wiele wiele sił....
      • pani.niunia sielke1981 02.08.08, 10:35
        sielke1981 napisała:
        > Jeśli bardzo chcesz tego dziecka - pewnie będziesz je miała i dasz
        sobie radę.
        > Ale co w sytuacji jeśli ciąża (jak w moim przypadku) okaże się
        zagrożona i
        > będziesz musiała leżeć? Co jeśli urodzisz przez cięcie cesarskie i
        po zabiegu
        > nie będziesz w stanie zająć się dzieckiem?

        i właśnie tego najbardziej się obawiam. W 2006 r. leżałam na
        oddziale ginekologiczno-położniczym, trafiłam tam z potwornymi
        bólami i krwotokiem. Leżałam 9 dni. Co prawda mąż co dziennie do
        mnie przychodził - po kilka razy na dzień - a to ze śniadaniem,
        obiadem, kolacją ... ale zdarzyło się, że jednego dnia wieczorem nie
        pojawił się. Później dowiedziałam się od teściowej, że nie było go
        na noc w domu. Przyszedł dopiero następnego dnia ok. południa – czuć
        było od niego alkohol – jak się okazało cały wieczór i noc spędził
        kumplami. Oj bardzo mi było przykro, bo ja leżałam w szpitalu –
        lekarze nie wiedzieli co mi jest – a mój małżonek potrafił z
        kumplami bawić się.
    • niunia8982.2 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 10:27
      hej,ja jestem w 21tc smileJa na szczescie nie mam takiego problemu z moim mezem smile
      moj maz gdy byl mlodszy to zajmowal sie wlasna siosra,przewijal itd smile wiec
      teraz juz jest obeznany smile ja duzo z nim rozmawiam i ustalilismy ze ja karmie
      dziecko a on chodzi z nim az sie uleje smile ja sie dzieckiem bede zajmowala od
      rana do poludnia( az z pracy wroci ) wtedy on sam powiedzial ze po pracy bierze
      dziecko i tylko on z nim bedze siedzial,bo jak to powiedzial chce tez sie
      nacieszyc dzieckiem smilekiedys tez mowil ze on nigdy nie bedzie przewijał,bo sie
      brzydzi smile a teraz ja mu powiedzialam ze przeciez to tez jego dziecko,zapytalam
      go co zrobi jak ja pojde do sklepu a dziecko zrobi kupke? no to powiedzial ze
      przebierze smilea propo noszenia smile to ja sie boje ze cos sie staie maluszkowi bo
      jest taki kruchy,moj maz mnie pociesza,dasz rade smile nie masz sie co martwic twoj
      maz sie przekona do dziecka smile to przyjdzie z czasem,zobaczysz jak juz dziecko
      bedzie na tym swiecie to bedzie chcial sie nim zajmowac smile pozdrawiam


      --
      21tc smile
      • embeel Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 11:16
        niunia8982.2 napisała:


        > maz sie przekona do dziecka smile to przyjdzie z czasem,zobaczysz jak juz dziecko
        > bedzie na tym swiecie to bedzie chcial sie nim zajmowac smile

        Ja bym nie podchodziła do tego z taką łatwością. Na zasadzie liczenia na to, ze
        jak juz się pojawi ten mały człowiek, to mąż się odmieni. Może tak, może nie, a
        dziecko to nie zabawka, tylko odpowiedzialność na całe życie obojga rodziców.
        Poza tym przed Tobą cała ciąża i będziesz potrzebowała jego wsparcia juz wówczas.

        Spróbuj z nim porozmawiać, jeśli to żarty, albo presja środowiska i kumpli, bo
        też tak może być - to za przeproszeniem, bardzo tosczeniackie, a jeśli naprawdę
        tak myśli, to bardzo Ci współczuję, nie zdecydowałabym się powiększenie
        rodziny, z kimś, kto nie jest na to gotowy. Powodzenia.
    • fabiankaa Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 14:02
      o moj Boże.. a myslalam, ze takie dupki wyginely z mamutami..
      Szczerze wspolczuje takiego typa za meza.
      Mój zaraz po urodzeniu zajmowal sie małą, podawał mi do lozka,
      przewijał, kiedy ja, z obolałym kroczem, mialam problemy ze staniem.
      Nosił, tulił, wychodził na spacery. No i kąpał - to było sztandarowe
      zadanie tatusia smile Tak jest do dzis - mój maz potrafi zrobic
      wszystko przy dziecku. I choc to glownie ja zamuje sie małą to wiem,
      ze i on poradzi sobie ze wszystkim.
    • memphis90 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 14:25
      Eee tam, mój też tak na początku mówił (choć bardzo chciał mnieć dzieci)- że nie
      weźmie na ręce, że nie zmieni pieluchy, że nie wykąpie, że nie będzie się z nim
      bawił- dopóki nie będzie miało iluś tam lat... A wszystko to wynikało... ze
      zwykłego strachu. Faceci- w przeciwieństwie do nas- nie bawią się lalkami,
      nieczęsto mają styczność z małymi dziećmi i po prostu się ich boją. Dla nas ten
      strach jest absurdalny, ale faceci naprawdę myślą, że jak źle złapią malucha, to
      odpadnie mu głowa albo się złamie na pół. Ja uspokoiłam mojego męża, że wszystko
      mu pokażę i wszystkiego nauczę. I że jestem przekonana, że nie zrobi krzywdy
      naszemu dzieckusmile I teraz sam się dopytuje kiedy taki maluch robi się
      "interaktywny", kiedy się uśmiecha, kiedy rozpoznaje rodziców, kiedy zacznie
      mówić, jak się kąpie noworodki, jak toto nosić itd... Pieluch się jeszcze boi,
      więc obiecałam, że biorę to na siebie- ale jestem pewna, że sam się przekona, że
      nie taki diabeł strasznysmile
    • alicja0000 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 16:20
      też bym się na Twoim miejscu mocno zastanawiała. Z tego co piszesz Twój mąż nie
      dojrzał do bycia ojcem.
      • pani.niunia Re: Pomoc Waszych mężów ... 03.08.08, 00:35
        alicja0000 napisała:

        > też bym się na Twoim miejscu mocno zastanawiała. Z tego co piszesz
        Twój mąż nie
        > dojrzał do bycia ojcem.

        dlatego też postanowiłam dać mu jeszcze trochę czasu aby dojrzał do
        roli taty. Ma 26 lat.
        Z moich obserwacji wiem, że bardzo lubi dzieci. Wielokrotnie
        powtarzał, że chciałby mieć tyle dzieci na ile będzie go stać aby im
        zapewnić wszelkie niezbędne środki do życia. Gdy jesteśmy u mojego 4
        letniego chrześniaka to razem z nim bawi się w piaskownicy np.
        budują babki albo ładują piasek na wywrotkę. Gdy byliśmy na rybach
        to przyglądał się nam ok 10-letni chłopczyk, był zainteresowany
        łowieniem ryb. Mąż go zawołał i uczył go jak łowić. I tak siedzieli,
        łowili razem przez dłuższy czas.
        Mąż boi się małych dzieci, uważa ich za kruche istotki.
    • pacynka27 Re: Pomoc Waszych mężów ... 02.08.08, 19:56
      Nie zdecydowałabym się na dziecko z człowiekiem, który by mi tak powiedział. To
      zwykły gów..arz a nie mężczyzna. Twoje dziecko zasługuje na lepszego tatę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka