Wiecie co, nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Od kilku dniu jestem
roztrzęsiona, zdenerwowana i płaczę po kątach. Mój mąż wyjechał na dwa
tygodniu i nie umiem sobie z tym poradzić. Chodzę w jego koszuli i beczę.
Wiem, że szkodzę maluchowi, bo on każdy stres razem ze mną przeżywa, ale i tak
nie umiem się pocieszyć

4 noce z rzędu budzę się o 3 nad ranem, serce mi
wali i nie mogę zasnąć. Zwalam winę na hormony, ale chyba zaczynam wariować