W piątek idę do lekarza. Jak dla mnie 9 m-cy bezowocnych prób to
trochę za dużo. Już nawet przestałam liczyć nieudane cykle. Wiem, że
to może trwać u zdrowych par rok, a nawet nieco dłużej, ale
chciałabym już mieć za sobą podstawowe badania, chociażby hormonów.
Wydaje mi się, że coś może być z nimi nie tak. Po pierwsze po
odstawieniu tabletek w lutym przytyłam jakiś 5-7kg. To bardzo dużo!
A nie jem więcej, mam taki sam tryb życia i odżywiania. Jak brałam
tabletki utrzymanie wagi nie było dla mnie żadnym problemem, wręcz
przeciwnie dość szybku udawało mi się schudnąć przy odrobinie
wysiłku. Teraz wszystko się pomieszało.
Po drugie przed każdą miesiączką mam jedno- lub dwudniowe plamienie.
Nigdy mi się coś takiego nie zdarzało.
Już Wam kiedyś pisałam, że w jednym cyklu robiłam usg i okazało się,
że cykl był bezowulacyjny. Obawiam się, że to nie był jeden
przypadek, bo coś takiego jak zaobserwowanie śluzu płodnego u mnie
praktycznie w ogóle nie ma miejsca.
Zawsze myślałam, że zajść w ciąże to jak pstryknąć palcami i nigdy
nie sądziłam, że ja będę miała jakiekolwiek problemy. Wiem, że jak
napiszę, że za chwilę będę miała 26 lat to prychniecie śmiechem i
powiecie co to za wiek, ale ja (my) już naprawdę nie chcę dłużej
czekać. Zawsze chciałam być dojrzałą (niekoniecznie wiekiem) mamą i
nie chcę czekać to 35r.ż.
Właściwie napisałam to wszystko, żeby ktoś kto może mnie zrozumieć
trochę mnie pocieszył, bo już nie chcę w kółko słychać "bo za bardzo
chcesz". Po wizycie napiszę co i jak.
A może są tu jeszcze jakieś dziewczyny, które rozpoczynają swoje
badania, bo nie chcę napisać "leczenie" - mam nadzieję, że nie
będzie co leczyć. Albo z drugiej strony może lepiej będzie coś do
tego leczenia znaleźć i to wyleczyć, niż usłyszeć "wszystko jest w
porządku, proszę próbować".
Pozdrawiam Was ciepło!