Dodaj do ulubionych

zaczynam coś robić...

25.11.08, 10:28
W piątek idę do lekarza. Jak dla mnie 9 m-cy bezowocnych prób to
trochę za dużo. Już nawet przestałam liczyć nieudane cykle. Wiem, że
to może trwać u zdrowych par rok, a nawet nieco dłużej, ale
chciałabym już mieć za sobą podstawowe badania, chociażby hormonów.
Wydaje mi się, że coś może być z nimi nie tak. Po pierwsze po
odstawieniu tabletek w lutym przytyłam jakiś 5-7kg. To bardzo dużo!
A nie jem więcej, mam taki sam tryb życia i odżywiania. Jak brałam
tabletki utrzymanie wagi nie było dla mnie żadnym problemem, wręcz
przeciwnie dość szybku udawało mi się schudnąć przy odrobinie
wysiłku. Teraz wszystko się pomieszało.
Po drugie przed każdą miesiączką mam jedno- lub dwudniowe plamienie.
Nigdy mi się coś takiego nie zdarzało.
Już Wam kiedyś pisałam, że w jednym cyklu robiłam usg i okazało się,
że cykl był bezowulacyjny. Obawiam się, że to nie był jeden
przypadek, bo coś takiego jak zaobserwowanie śluzu płodnego u mnie
praktycznie w ogóle nie ma miejsca.
Zawsze myślałam, że zajść w ciąże to jak pstryknąć palcami i nigdy
nie sądziłam, że ja będę miała jakiekolwiek problemy. Wiem, że jak
napiszę, że za chwilę będę miała 26 lat to prychniecie śmiechem i
powiecie co to za wiek, ale ja (my) już naprawdę nie chcę dłużej
czekać. Zawsze chciałam być dojrzałą (niekoniecznie wiekiem) mamą i
nie chcę czekać to 35r.ż.
Właściwie napisałam to wszystko, żeby ktoś kto może mnie zrozumieć
trochę mnie pocieszył, bo już nie chcę w kółko słychać "bo za bardzo
chcesz". Po wizycie napiszę co i jak.
A może są tu jeszcze jakieś dziewczyny, które rozpoczynają swoje
badania, bo nie chcę napisać "leczenie" - mam nadzieję, że nie
będzie co leczyć. Albo z drugiej strony może lepiej będzie coś do
tego leczenia znaleźć i to wyleczyć, niż usłyszeć "wszystko jest w
porządku, proszę próbować".
Pozdrawiam Was ciepło! smile
Obserwuj wątek
    • male_gonzo Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 10:41
      Hej.
      Skoro u zdrowych par, staranie się o dziecko może trwać ponad rok, to nie masz
      się, co martwić.
      Ale dobrze, że bierzesz sprawy w swoje ręce. Myślę, że wszystko będzie w
      porządalu, ale Twoje podejście jest bardzo rozsądne i dojrzałe.
      Trzymam kciuki, za pozytywne wyniki badań.
      Pozdrawiam.
      • mufka123 Re: zaczynam coś robić... 05.12.08, 16:34
        Witam,
        popieram, że chcesz sprawdzić, czy są jakieś "obiektywne" przyczyny tego, że nie
        jesteś jeszcze w ciąży. Ja byłam na wizycie kontrolnej trzy miesiące po tym, jak
        zaczęliśmy starania o dzidziusia. Lekarka, której powiedziałam, że staramy się
        od 3 miesięcy i "jeszcze nic", poradziła mi od razu zrobienie kilku badań.
        Stwierdziła, że zazwyczaj czeka się około roku, a często przyczyną tego, że nie
        zachodzi się w ciążę jest jakaś banalna rzecz. Zrobiłam zlecone badania i co się
        okazało - otóż byliśmy z mężem zarażeni bakterią, o której istnieniu nawet nie
        wiedzieliśmy, a która mogła powodować samoistne poronienia, a ja faktycznie
        przez 3 miesiące starań miałam bardzo obfite miesiączki z silnymi skurczami,
        więc lekarka od razu skojarzyła fakty i doszła do wniosku, że to były bardzo
        wczesne poronienia. Przez miesiąc (!!!) braliśmy antybiotyki i zaniechaliśmy
        starań przez 2 cykle (1 z antybiotykiem i 1 po antybiotykach). Ponieważ mówiłam
        również o skąpym śluzie poradziła mi też zażywanie wyciągu z wiesiołka - brałam
        go od pierwszego dnia miesiączki do mniej więcej owulacji (wiesiołek może
        powodować skurcze macicy, więc mógłby zagrażać wczesnej ciąży). Brałam więc
        wiesiołek przez jakieś 14 dni, a po kolejnych 14 zrobiłam test... na którym były
        dwie kreski smile W sumie, gdyby nie liczyć straconych 5 miesięcy z powodu
        bakterii, może w tej chwili byłabym już nie w 6 tygodniu ciąży, ale w 6
        miesiącu... W każdym razie jestem wdzięczna pani doktor za to, że dzięki jej
        mądremu podejściu nie czekaliśmy roku na to, żeby się przekonać, że z powodu
        bakterii nie możemy zajść w ciążę, tylko, że cała sytuacja wyjaśniła się tak
        relatywnie szybko.
        Druga historia, która przemawia za tym, żeby nie czekać, jest historia mojej
        starszej cioci, która nie ma dzieci, ponieważ poszła do lekarza za późno i kiedy
        przeszła badania okazało się, że gdyby była młodsza leczenie przyniosłoby
        oczekiwany skutek, ale ze względu na wiek, nie ma już na co liczyć - inna
        sprawa, że kiedyś były inne czasy i kobieta 35 letnia nie miała już raczej co
        liczyć na urodzenie dziecka.
        W każdym razie trzymam kciuki i z całego serca życzę Ci, żeby przyczyna, dla
        której jeszcze nie jesteś w ciąży była banalna i żebyś już wkrótce też zobaczyła
        te dwie kreseczki smile
        • kaamilka Re: zaczynam coś robić... 05.12.08, 19:34
          ale fajnie się rozpisałaś! smile dziękuję...
          chociaż w sumie nie powinnam dzisiaj siedzieć przed komputerem tylko
          gwałcić mojego męża wink
          oczwiście to przenośnia - on też czeka na małego Pawełka smile
    • lilka-on-line Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 13:46
      Podstawowe badania to dobra decyzja. Czasami potrzebne jest
      niewielkie wsparcie farmakologiczne.
      Wydaje mi się, że zajście w ciąże ma wiele cech cudusmile Tak dużo
      elementów musi zadziałać i na dodatek ta nasza kobieca psychika lubi
      płatać figle.
      Pozdrawiamsmile
      • mahti Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 14:10
        wspomnialas o plamieniu przed zaczynajaca sie @ i bezowulacyjnych cyklach, u
        mnie bylo to samo. podobno to plamienie oznacza zaburzenia hormonalne, u mnie te
        wszystkie problemy spowodowane byly zespolem jajnikow policystycznych. my tez
        zaczelismy sie starac najpierw sami i trwalo to rok i uwazam ze to rok
        zmarnowany. jak sie okazalo nie mielsmy szans ze uda nam sie bez pomocy. na
        szczescie po pol roku leczenia udalo nam sie smile
    • uccellino Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 14:05
      > W piątek idę do lekarza.

      Jestem z Ciebie dumna. To bardzo dobra decyzja.


      > Jak dla mnie 9 m-cy bezowocnych prób to
      > trochę za dużo. Już nawet przestałam liczyć nieudane cykle. Wiem,
      że
      > to może trwać u zdrowych par rok, a nawet nieco dłużej, ale
      > chciałabym już mieć za sobą podstawowe badania, chociażby
      hormonów.
      > Wydaje mi się, że coś może być z nimi nie tak. Po pierwsze po
      > odstawieniu tabletek w lutym przytyłam jakiś 5-7kg. To bardzo
      dużo!
      > A nie jem więcej, mam taki sam tryb życia i odżywiania. Jak brałam
      > tabletki utrzymanie wagi nie było dla mnie żadnym problemem, wręcz
      > przeciwnie dość szybku udawało mi się schudnąć przy odrobinie
      > wysiłku. Teraz wszystko się pomieszało.
      > Po drugie przed każdą miesiączką mam jedno- lub dwudniowe
      plamienie.
      > Nigdy mi się coś takiego nie zdarzało.

      Bardzo dobrze, że słuchasz swojej intuicji, która podpowiada Ci, że
      coś moze być nie tak. Dobrze, że patrzysz na to, ile miesięcy to dla
      ciebie osobiście długo - nie dla Bardzo-Mądrego-Podręcznika.

      Ja poszłam do lekarza po 10 miesiącach. Też miałam powody
      przypuszczać, ze jest jakiś problem, bo byłam po torbieli jajnika i
      miałam nieregularne cykle. W sumie nie wiadomo, co było przyczyną
      naszych trudności. Biorac pod uwagę, że udała się pierwsza iui i to
      na naturalnym cyklu, to pewnie raczej jakość nasienia, moze coś z
      szyjką...


      > Już Wam kiedyś pisałam, że w jednym cyklu robiłam usg i okazało
      się,
      > że cykl był bezowulacyjny. Obawiam się, że to nie był jeden
      > przypadek,

      No raczej nie! Kobieta w Twoim wieku ma 1-2 cykle bezowulacyjne na
      rok smile


      > Zawsze myślałam, że zajść w ciąże to jak pstryknąć palcami i nigdy
      > nie sądziłam, że ja będę miała jakiekolwiek problemy.

      Wszystkie tak myślimy, póki nie zaczniemy...


      > Wiem, że jak
      > napiszę, że za chwilę będę miała 26 lat to prychniecie śmiechem i
      > powiecie co to za wiek,

      Czemu? W Twoim wieku od 3-4 lat czułam się gotowa na dziecko. Tylko
      czekałam - na koniec studiów, na pracę, potem na gotowość
      partnera... A potem przypałętała sie niepłodność. Tobie proponuję
      nie czekać już dłużej.


      > Właściwie napisałam to wszystko, żeby ktoś kto może mnie zrozumieć
      > trochę mnie pocieszył, bo już nie chcę w kółko słychać "bo za
      bardzo
      > chcesz".

      Tak, było kiedyś takie podejście do problemów z poczęciem...
      Mocno nieaktualne.


      > może lepiej będzie coś do
      > tego leczenia znaleźć i to wyleczyć, niż usłyszeć "wszystko jest w
      > porządku, proszę próbować".

      Jak szłam na hsg, które było naszym ostatnim badaniem i ostatnią
      możliwością znalezienia konkretnej przyczyny, to biłam się zmyslami,
      czy ja wole mieć drożne jajowody i wciąż nic nie wiedzieć, czy
      niedrożne i przynajmniej móc działac w konkretnym kierunku...
    • babsee Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 14:20
      Kaamilka,bylam z tobą w 2 wątkach-sierpniowe i pazdziernikowe
      starania.Bardzo sie ciesze ze podejlas decyzje i zaczynasz
      dzialac.Tylko pamietaj ze i tu wazny jest rozsadek,mam koleżanke
      ktora tak pochłonęły badania ze mąz stal sie przedmiotem a kazdy
      znal jej wyniki.Chore to bylo.
      Zycze Ci powoedzenia.
      • iga.77 Re: zaczynam coś robić... 25.11.08, 15:12
        Kaamilko, mysle, ze dobrze robisz, ze decydujesz sie zaczac badania.
        Oczywiscie nie ma co sie martwic na zapas i zycze ci, zeby wszystko
        bylo w porzadeczku.....ale im wczesniej sie zbadasz tym lepiej. Ja
        staram sie juz prawie dwa lata (przestalam liczyc cykle) i w lipcu,
        po mniej wiecej 1,5 roku poszlam (a raczej poszlismy) do lekarza.
        Wyniki wstepnych badan hormonalnych i nasienia byly dobre, wiec
        troche nas to uspokoilo i staralismy sie nadal. Po kolejnych trzech
        miesiacach znow zjawilam sie u lekarza, bo wiem, ze trzeba ten temat
        drazyc, cos jeszcze moze byc nie tak...... "Zarzadalam"
        kompleksowych badan. Niestety, do tej pory czekam na skierowanie do
        kliniki nieplodnosci (nie lecze sie prywatnie i wszystko przez to
        trwa bardzo dlugo.......dodam, ze nie mieszkam w Polsce a tutaj
        troche inna jest sluzba zdrowia...). Dlatego popieram cie w stu
        procentach, nie czekaj, bo ja jesli moglabym cofnac czas to
        zrobilabym te badania kilka lat wczesniejsmile Ja juz przekroczylam
        30......
    • tau-ris Re: zaczynam coś robić... 26.11.08, 08:17
      Kaamilka, u mnie jest podobnie – pigułki odstawiłam rok temu, od
      kilku miesięcy staramy się z mężem o dzidziusia i nic. W piątek
      byłam na usg i dowiedziałam się, że cykl jest bezowulacyjny. Wiem,
      że każdej kobiecie taki cykl może się zdarzyć raz czy dwa w roku,
      tylko ja w poprzednim cyklu robiłam testy owulacyjne przez cztery
      dni (niby w tych dniach, kiedy powinnam mieć owulację) i wszystkie
      były negatywne. Obawiam się, że po odstawieniu pigułek owulacja u
      mnie mogła nie wrócić. Kiedyś (przed okresem, kiedy brałam pigułki –
      3 lata) miałam zawsze bóle owulacyjne. Teraz ich nie mam, na co nie
      zwróciłam do tej pory uwagi. Mam wizytę u mojego ginekologa 10
      grudnia – czekam, co mi powie, co będzie dalej.
    • weronika6616 Re: zaczynam coś robić... 26.11.08, 08:39
      Kaamilko ja też zaczęłam się badać. Na początek TSH później może prolaktyna.
      Uważam, ze lepiej znać wyniki badań i spokojnie się starać niż ciągle myśleć, co
      ze mną nie tak. Ja też mam 26 lat i też czekam na ciąże, podobnie jak ty zawsze
      myślałam, że zaskoczyć jest łatwo "pstryknięcie palcami" i już. Jak chcesz
      pogadać podaj mi adres mailowy wymienimy się gg.
    • kaamilka Dziękuję Wam bardzo! 26.11.08, 09:25
      Przede wszystkim za to, że żadna nie powiedziała, że to za wcześnie, że wszystko
      będzie dobrze, że mam czekać dwa lata (tak sugerowali niektórzy lekarze nie
      robiąc mi żadnych badań). Już jestem zmęczona tym oczekiwaniem na okres, już
      nawet nie płaczę jak znowu przychodzi... Teraz idę prywatnie do lekarza i mam
      nadzieję, że tym razem nie zostanę zbyta.
      Trzymam za wszystkie dziewczyny kciuki i za siebie też! smile
    • kaamilka Po wizycie 30.11.08, 16:49
      No więc zdaję relację z mojej pierwszej wizyty:
      Po opisaniu objawów, a raczej ich braku lekarz wstępnie
      wywnioskował, że nie mam owulacji. Przeszłam na fotel - jakaś mała
      nadżerka, ale nic poważnego.
      Potem usg - ładnie widoczsne oba jajniki i wiele bardzo małych
      pęcherzyków, zbyt małych jak na 7 dzień cylku. Mam przyjechać w
      środę (12 dc) na usg i zobaczymy jak będą wyglądały pęcherzyki, ale
      przypuszczam, że podobanie jak teraz (to moje drugie usg i wszystko
      jest bardzo podobne). Dodatkowo zaproponowała badanie temperatury i
      chyba od kolejnego cyklu się skuszę wink
      Wysłała męża na badanie nasienia (o dziwo zgodził się bez zbędnych
      dyskusji).
      Zapisała mi także clo i duphaston, ale zaleciła, żeby pierwszą dawkę
      clo przyjąć po badaniach męża. Z racji tego że mąż jest nauczycielem
      będziemy mogli zrobić badania dopiero podczas przerwy świątecznej, a
      to oznacza, że ten i kolejny cylk będą prawodopodobnie stracone.
      Będę musiała z nią w środę pogadać i może wezmę pierwsze tabletki
      już w kolejnym cyklu bez badań nasienia. Wiem, że nie powinnam być
      taka niecierpliwa, ale jednak wydaję mi się że z mężem jest wszystko
      ok, a problem leży w mojej owu a raczej jej braku.
      Co sądzicie o tej wizycie? Jak widzicie tę moją nową lekarkę. Nie
      mam doświadczenia, więc Was pytam co o niej z mojego opisu i z
      przebiegu wizyty sądzicie.
      Pozdrawiam smile
      • uccellino Re: Po wizycie 30.11.08, 19:09

        Czekałam na Twoja relację smile


        > Dodatkowo zaproponowała badanie temperatury i
        > chyba od kolejnego cyklu się skuszę wink

        Bardzo polecam. I błogosławić takich lekarzy.


        > Wysłała męża na badanie nasienia (o dziwo zgodził się bez zbędnych
        > dyskusji).

        Bardzo słusznie.


        > Zapisała mi także clo i duphaston, ale zaleciła, żeby pierwszą
        dawkę
        > clo przyjąć po badaniach męża.

        Oczywiście! Będziesz się szprycować, po to żeby się okazało,że on ma
        bardzo słabe nasienie? Nie szkoda Ci siebie? To hormony są.
        Paskudztwo!


        > Z racji tego że mąż jest nauczycielem
        > będziemy mogli zrobić badania dopiero podczas przerwy świątecznej,

        Nie widzę związku smile
        Jedyne co wymyśliłam, to że może Ci chodzić o to, że nie może się
        zwolnić z pracy w ciągu dnia... Nie wiem, gdzie miekszsz, ale np. w
        Wawie badanie nasienia jest dostepne głownie po południu i wieczorem.


        > wydaję mi się że z mężem jest wszystko
        > ok, a problem leży w mojej owu a raczej jej braku.

        Na jakiej podstawie? smile


        > Co sądzicie o tej wizycie? Jak widzicie tę moją nową lekarkę. Nie
        > mam doświadczenia, więc Was pytam co o niej z mojego opisu i z
        > przebiegu wizyty sądzicie.

        Bardzo rzadko zdarzaja się lekarze, którzy doceniają metody NPR /
        FAM, więc choćby tym mnie podbiła. Wygląda też na to, że okazała
        sporo zrozumienia. Mogłaby nie mówić Ci, że pecherzyki sa "za małe
        na 7 dc". To pęcherzyków prywatna sprawa, jakie sa w 7 dc, może
        potem nadgonią wink

        A PCO wykluczyła, podejrzewa...?

        Jest OK. Każdy krok przybliża Cię do powodzenia smile
        • kaamilka Re: Po wizycie 30.11.08, 19:30
          > > Z racji tego że mąż jest nauczycielem
          > > będziemy mogli zrobić badania dopiero podczas przerwy
          świątecznej,
          >
          > Nie widzę związku smile
          No właśnie dlatego, że mąż pracuje codziennie od 8 do 15 i nie ma
          możliwości wzięcia dnia wolnego indifferent mieszkamy 30 km od najbliższego
          laboratorium robiącego badanie, a nasienie jest przyjmowane od 8.30
          do 10

          > Nie szkoda Ci siebie? To hormony są.
          > Paskudztwo!
          Mam wyrzuty sumienia, że tyle miesięcy szprycowałam się hormonami w
          tabletkach anty :\ Myślisz, że jeden cykl z clo przed wynikiem badań
          będzie miał na mnie tak negatywny wpływ?

          > > ok, a problem leży w mojej owu a raczej jej braku.
          >
          > Na jakiej podstawie? smile
          Bo wszystko co złe w związku to moja wina wink no ale wszystkie znaki
          na niebie i ziemi (a raczej na robionych usg) wskazują, że nie mam
          owu.

          > A PCO wykluczyła, podejrzewa...?
          A co to? Nie znam skrótu.
          O, co jeszcze powiedziała, to to, że nie chce robić badań
          hormonalnych. Tłumaczyła dlaczego, ale nie wiele z rozumiałam. W
          każdym razie ona idzie inną drogą.

          > Jest OK. Każdy krok przybliża Cię do powodzenia smile
          Mam nadzieję, że masz rację! Już potencjalne babcie tak czekają na
          wnuki! smile I my też. Ale wiesz, jakie mam głupie myśli? Że może skoro
          nie zachodzę w ciąże to właśnie dlatego, że dziecko nie chcę mnie
          jako mamy... albo może czeka na innego tatę... indifferent Już mi takie
          pierdoły chodzą po głowie.
          • uccellino Re: Po wizycie 30.11.08, 19:43
            > mąż pracuje codziennie od 8 do 15 i nie ma
            > możliwości wzięcia dnia wolnego indifferent mieszkamy 30 km od najbliższego
            > laboratorium robiącego badanie, a nasienie jest przyjmowane od
            8.30
            > do 10

            Aaaa, no to jasne...


            > Mam wyrzuty sumienia, że tyle miesięcy szprycowałam się hormonami
            w
            > tabletkach anty :\ Myślisz, że jeden cykl z clo przed wynikiem
            badań
            > będzie miał na mnie tak negatywny wpływ?

            Wpływ, nie wpływ, pytanie jest po prostu, po co. Po co przed
            wykluczeniem tej jakże częstej przyczyny kłopotów z poczęciem?
            A wyrzuty juz wyrzuć - do kosza smile


            > no ale wszystkie znaki
            > na niebie i ziemi (a raczej na robionych usg) wskazują, że nie mam
            > owu.

            Dobra, dobra, ja miałam nieregularne cykle i też siebie
            podejrzewałam (kulturowo to zreszta bardzo ciekawe, że kobiety w
            pierwszym odruchu szukają "feleru" w sobie), ale były owulacyjne, a
            to nasienie okazało się takie sobie...


            > > A PCO wykluczyła, podejrzewa...?
            > A co to? Nie znam skrótu.

            Zespół policystycznych jajników. Może występować, jeśli nie masz
            owu. Ale skoro powiedziała tylko, że są małe pęcherzyki w sensie, że
            jeszcze niedojrzałe, to pewnie nie masz. Nie chciałam Ci niczego
            wmawiac, wybacz, że z tym wyskoczyłam. No i widać, że jesteś
            naprawde początkująca w temacie smile


            > O, co jeszcze powiedziała, to to, że nie chce robić badań
            > hormonalnych. Tłumaczyła dlaczego, ale nie wiele z rozumiałam. W
            > każdym razie ona idzie inną drogą.

            Bardzo mądrze, że najpierw robi nasienie, zwykle lekarze robią na
            odwrót.
            Ale hormony też by warto...


            > Ale wiesz, jakie mam głupie myśli? Że może skoro
            > nie zachodzę w ciąże to właśnie dlatego, że dziecko nie chcę mnie
            > jako mamy... albo może czeka na innego tatę... indifferent Już mi takie
            > pierdoły chodzą po głowie.

            Powiedziałabym, że myśli standardowe w Twoim położeniu...
            Ile razy w despercji myślałam "trzeba było zdradzić, jak była
            okazja, może bym zaszła"... uncertain

            We wszystkim zresztą jest ziarno prawdy, mówi się, że dziecko
            wybiera sobie dom, wybiera sobie właściwy czas. A niektóre kobiety
            mnie mogą począć z pewnym męzczyzną... Poczytaj trochę o psychologii
            ewolucyjnej smile
            • kaamilka Re: Po wizycie 01.12.08, 08:44
              > Wpływ, nie wpływ, pytanie jest po prostu, po co.
              Bo już nie chce dłużej czekać... Wiem, że to może być nie to, ale
              jeśli się wstrzymam to oznacza kolejne dwa miesiące czekania...

              > podejrzewałam (kulturowo to zreszta bardzo ciekawe, że kobiety w
              > pierwszym odruchu szukają "feleru" w sobie), ale były owulacyjne,
              a
              > to nasienie okazało się takie sobie...
              Takie już jesteśmy, to wszystko nasza wina... wink
              Oczywiście zobaczymy jakie będzie to nasienie, ale mój mąż jest
              okazem zdrowia - wiem, wiem to może nie mieć związku... ale on np.
              swój pierwszy (i dotąd ostani) kielisze wódki wypił na własnym
              weselu, papierosów nigdy nie miał w ustach, jest wyjątkowo spokojnym
              człowiekiem. To ja się szprycowałam niewiadomo czym (tzn. tabsy
              anty) i raczej prowadzę zdecydowanie bardziej nierozsądny tryb życia.

              Nie chciałam Ci niczego
              > wmawiac, wybacz, że z tym wyskoczyłam. No i widać, że jesteś
              > naprawde początkująca w temacie smile
              Jestem początkująca - nie wiedziałam, że zajście w ciąże to takie
              trudna sprawa. I ciągle nie mogę tego zrozumieć! Po co więc były te
              lata zabezpieczania się? Teraz dziecko sobie myśli: nie chcieliście
              mnie to nie! wink

              Zobaczę jak będą wyglądały te moje małe pęcherzyki w środę na usg.
              Chciałabym, żeby chociaż jeden wesoło do mnie puścił oko smile Mimo że
              wydaje mi się, że moje szanse w tym cyklu znowu są żadne zaczynamy w
              tym tygodniu intensywne starania smile
              Wiesz, myślę sobie że ja to sobie sama wykrakałam. Jak byliśmy w
              podróży poślubnej to wiadomo bzykaliśmy się jak króliki wink i wtedy
              rzuciałam od niechcenia: jak teraz nie zajdę w ciąże to chyba jest
              coś ze mną nie tak :\
              I po co takie głupoty plotłam?!
              • abigail83 Re: Po wizycie 02.12.08, 17:01
                Jesli pęcherzykow jest duzo, to jednak bym tak od razu PCO nie
                wykluczala... Poczytaj o tym troche.
                Temperatura - fajnie, ale zapisywanie clo i duphastonu bez
                podstawowych badan hormonalnych?! dziwne. Zrob je, chocby i na
                wlasna reke, to pomoze wykluczyc/potwierdzic PCO, no i po prostu -
                warto.
                • kaamilka Re: Po wizycie 03.12.08, 12:53
                  hmmm... poczytałam... chyba faktycznie zrobię nawet sama te hormony,
                  tylko w takim razie powiedzcie w którym dniu cyklu i jakie. co do
                  objawów PCO... no cóż... miesiączki są regularne, ani nie obfite ani
                  nie skąpe... normalne - trwają 4 dni, ale zawsze wcześniej plamienie.
                  Owłosienia nie ma nadmiernego, nawet niewielkie bym powiedziała.
                  Jedyne co to wciąż mam paskudne plecy (tzn. jak brałam tabletki anty
                  to było wszystko ok, ale po odstawieniu znowu jest sporo wyprysków).
                  Kłopot jest tylko z plecami - twarz jest ok, bardzo ładna cera.
                  Czyli mam się wstrzymać z tym clo? Kurde...
                  • abigail83 Re: Po wizycie 03.12.08, 17:05
                    z PCO jest tak,ze sa 3 glowne objawy - nieregularne cykle,
                    pecherzyki na jajnikach, obraz hormonalny. Musza wystapic dwa z
                    trzech, by stwierdzono pco.
                    Owlosienie i problemy z waga - ma je bodaj 40% kobiet z PCO. Mozna
                    miec pco w wydaniu tylko jajnikowym.
                    Co do hormonow - polecam to forum, nie dlatego, ze jest o PCO, ale z
                    niego dowiesz sie dosc dokladnie, co i kiedy, wiec nie wyrzucisz
                    kasy w bloto, jesli bedziesz robic prywatnie.
                    pco.enarea.com/forum/
      • nati.82 Re: Po wizycie 01.12.08, 14:09
        Dobrze, że cos robisz w tym kierunku. Dobrze, że nie siedzisz w domu
        z założonymi rekoma i nie zamartwiasz się pytając: dlaczego. Chociaz
        podobno dopiero, kiedy zapomnisz, że chcesz i że się starasz, będzie
        prościej. No chyba że to rzeczywiście problemy zdrowotne, ale Ty
        wiesz Kamila, że życzę Ci jak najlepiej, więc głowa do górywink
        • kaamilka Re: Po wizycie 01.12.08, 14:19
          żeby nie myśleć w czasie seksu, że będzie albo nie będzie dziecko
          chyba musiałabym robić to na śpiąco! może to jakaś myśl? big_grin
          Chyba jednak będę na Ciebie czekała z tymi porannymi mdłościami,
          więc się streszczaj, Kochana smile
          • nati.82 Re: Po wizycie 01.12.08, 14:49
            A wiesz, jak mi ciężko idzie to streszczaniewink
    • perelka110 Re: zaczynam coś robić... 02.12.08, 14:13
      Ja pocieszę Cię, że miałam to samo. Cykle bezowulacyjne + niedrożny
      jajowód. I co, dostałam Clo i sytrzał w 10tkę. Pierwsza ciąża
      obumarła, druga bez zastrzeżeń - dziś mój mały smyk daje dobrze nam
      popalić. A z trzecią ciążę nie pytałam lekarza czy mam brać Clo czy
      nie, sama podjęłam taką decyzję i również strzał w dziesiątkę. Dziś
      jestem w 20 tc. Pewnie jakbym czekała znowu na decyzję lakarza,
      kolejne badania to chyba nic z tego by nie było. A tak to zapas Clo
      w domu jeszcze mam i czasami żartuję z męża, żeby nie podskakiwał bo
      może mu się jeszcze 3cie przytrafić - oczywiście w dobrym słowa
      znaczeniu. Życzę Ci, i wszystkim starającym się aby sie udało i
      czekam na wieścismile
      • kaamilka Re: zaczynam coś robić... 02.12.08, 15:40
        No właśnie... Może zaryzykuję w kolenym cyklu... :\
        Dzwonili z laboratorium do męża, że 30.12 badania odpadają... więc
        musielibyśmy czekać do ferii, tzn. do końca stycznie. Toż to szmat
        czasu!
        Jutro znowu usg, porozmawiam z lekarką i mam nadzieję, że dostanę
        jej cichą akceptację...
    • perelka110 Re: zaczynam coś robić... 03.12.08, 08:46
      Kamilko czasami laboratoria idą na rękę, tylko musisz się dowiedzieć
      np. samemu można dowieść materiał do badania, w odpowiednich
      warunkach np w pojemniku termoizolacyjnym w ciągu pół godziny od
      pobrania. Zadzwoń do laboratorium i zapytaj, może będziesz mogła
      sama dowieść próbkę. Powodzonkasmile
    • maiwlys Re: zaczynam coś robić... 03.12.08, 11:00
      Droga Kamilko, służąca mi nieocenioną pomocą w okresie
      przgotowawczym do wiadomo czegosmile, przebrnęłam przez cały wątek i
      trzymam kciuki za twoje pęcherzyki (to dzisiaj miało być to drugie
      badanie nie?) no i za was oczywiście.
      Ja nawet teraz uważam że postarać się o dziecko to wystarczy
      pstryknąć paluszkami i już, ale naiwne jesteśmy.
    • kaamilka II wizyta w cyklu, II usg 03.12.08, 21:24
      wróciłam i na gorąco piszę smile
      a więc tak: lewy jajnik - niespecjalny, tzn. nic się nie zmieniło, z
      tego co widziałam na usg to było 5 malutkich pęcherzyków, ale jajnik
      prawy to zupełnie inna sprawa smile w 12 dniu cyklu ładny 15mm
      pęcherzyk gotowy do pęknięcia! Czyli czwartek, piątek, sobota i
      niedziela - działamy! smile
      W poniedziałek jestem znowu umówiona na usg, zobaczymy czy pęcherzyk
      pękł.
      Co do badań szanownego małżonka - dostałam nr telefonu dr z
      Poznania, można się umawiać w godz. popołudniowych, więc pewnie
      zrobimy jeszcze badania przed świętami! smile
      Powiem Wam, że jakaś znowu nadzieja wstąpiła w moje skołatane
      serce wink zupełnie nie wiem czemu... W związku z tym czekam po
      pierwsze na śluz płodny, po drugie na poniedziałkowe usg i mam
      nadzieję, że pęcherzyk pęknie.
      Pozdrawiam Was ciepło
      PS Jak to fajnie, że mogę Wam to wszystko opowiedzieć, a nie
      zamęczać mojego męża. I że mnie wspieracie! Dzięki dziewczyny!
      • maiwlys Re: II wizyta w cyklu, II usg 03.12.08, 21:26
        Cieszę się razem z tobą smile Działajcie kamilko smile
      • nati.82 Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 08:33
        Kamila jesteś usprawiedliwiona z niemożności rozmowy na ggwink Lekarz
        najważniejszy. Jak zadziałasz w sobote to nie ma innej mozliwości,
        jak powitanie za 9 miesięcy Mikołajawink)
        • maiwlys Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 08:34
          Tak tak, trzymamy kciuki smile
        • kaamilka Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:04
          No, że też sama na to nie wpadłam! To chyba będzie musiał być
          Mikołaj! Dziewuszki, aż mi się płakać chce ze wzruszenia, że tak
          mnie dopingujecie! smile Mam nadzieję, że nie będę płakać 19 grudnia
          jak dostanę okres smile
          Wiecie, dziś pół nocy nie spałam, bo się co chwilę budziłam, bo w
          kółko mi się śnił mój pękający pęcherzyk, śliczna komórka jajowa i
          plemnik mojego męża big_grin Mi się już w tej głowie miesza zupełnie smile
          • maiwlys Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:11
            Ech Kamila to zrozumiałe, jak się czegoś bardzo pragnie to tak to
            już jest, że ciągle o tym myslisz, ja potrafię budzić się co 15
            minut jak o czymś myślę. Ale naprawdę zastanawiające jest to, że
            ludzie którzy naprawde chcą mieć dziecko mają z tym problemy, bądź
            muszą długo czekać, moja znajoma dopiero po adopcji dwójki zaszła w
            ciąże i ciągle sie słyszy o takich przypadkach, że jak ludzie
            przestaja tylko i wyłącznie o tym mysleć to jakoś samo przychodzi i
            jest dzidziuś....Ameryki nie odkryłam, ale zawsze mnie to zadziwia.
            • nati.82 Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:17
              Kamila dla pocieszenia powiem, że ja szóstego tez mam dzien , w
              którym Mikołaj może dojść do głosuwink)
              • kaamilka Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:30
                Natala, no to się dobrze przyłóżmy! smile Urodzimy nasze dzieci, a
                potem one wezmą ślub (pod warunkiem, że będą płci przeciwnej) wink
                Niech te nasze pęcherzyki rosną i pękają...
                • nati.82 Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:55
                  Piekne dzieci wyjdą, prawda?
                  • kaamilka Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 10:06
                    Bo śliczni rodzice! ;P
            • kaamilka Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 09:33
              Mówiła mi lekarka, że była u niej pacjentka, która miała dwie
              inseminacje, każdna zakończona niepowodzeniem. Miała ona wstrętną i
              stresującą pracę. Złożyła wypowiedzenie. Skutek był tego taki, że
              zaszła w ciąże. Czyli różne mogą być przyczyny.
              • eevcia Re: II wizyta w cyklu, II usg 04.12.08, 13:12
                ja napisze tak ;
                8 lat staran bez efektów,
                w tym roku wakacje ,neapol,capri,
                gorąco ,nie ma czym oddychac,
                i pamiatka z wakacji- 16tc-obecnie,naturalnie
                niewiarygodne a jednak prawdziwe...
                powodzenia
    • kaamilka ostatnie usg... :) 08.12.08, 20:12
      a więc Moje Drogie: nie wiem jak to się stało - była owulacja! nie
      ma pęcherzyka, pozostał tylko płyn, jest grubaśne ednometrium, i
      nawet (pierwszy raz w życiu mi się to przytrafiło) miałam krwawienie
      owulacyjne
      teraz pozostało mi czekać na efekty, @ powinna być 20 - zobaczymy.
      Pani doktor mówiła, że póki nie zrobimy nasienia to mnie już więcej
      tykać i męczyć nie będzie, po nasieniu (jeśli będzie ok) zrobimy
      drożność jajowodów - ale poczekamy z tym do przerwy semestralnej jak
      mąż będzie miał wolne
      Teraz z tego cyklu nie będzie już więcej "relacji" wink czekam na @,
      ale raczej na jej brak...
      • maiwlys Re: ostatnie usg... :) 08.12.08, 20:28
        Ciesze się z tego uśmiechu w temacie i zapewne na twarzy smile Trzymam
        kciuki mocno!
        • maiwlys Re: ostatnie usg... :) 08.12.08, 20:30
          ... a ja właśnie wstałam z 3-godzinnego spania! Ale to pewnie wynik
          przeziębienia, raczej na pewno...
          • kaamilka Re: ostatnie usg... :) 08.12.08, 21:05
            Oj, widzę, że masz wiele ciążowych "objawów" wink pamiętaj: najlepszy
            objaw to brak objawów! smile
            • maiwlys Re: ostatnie usg... :) 08.12.08, 21:35
              coś ty kamila, jeśli chodzi o spanie to ja tam mam ciągle smile
              Najchętniej po pracy spałabym do 21 a później wzięła prysznic i
              poszła dalej spac smile A jeszcze jak jestem przeziebiona to w ogole!
              Generalnie jako takich objawow nie mam, Bog mi swiadkiem ze
              chcialabym miec jakiekolwiek inne niz te ktore zawsze zwiastuja
              ciaze bo ja generalnie na @ czuje sie jak inne na ciaze smile
              • maiwlys Re: ostatnie usg... :) 08.12.08, 21:36
                oprocz tego pobolewajacego jajnika, bo to generalnie mialam zawsze
                przed owu a nie przed okresem, ale to inna inszosc smile Wiem, ze to
                nie tak latwo i choc bym chciala to nie łudzę się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka