Sama jestem sobie winna

18.12.08, 08:48
Po ślubie wszyscy mnie pytali "kiedy dzieci?". Aboslutnie mi to nie
przeszkadzało, bo wiedziałam, że chcemy "już, zaraz", więc
odpowiadałam, że "nie ma na co czekać - najszybciej jak się da".
Teraz 8 m-cy po slubie i dziecka a nawet brzucha brak. I oczywiście
pytania "gdzie dziecko? odmieniło Ci się? coś Wam nie wychodzi"...
Jestem i zła, i mi przykro... Sama sobie zgotowałam ten los!
    • annajustyna Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 08:56
      EE tam, ja tez sie balam rynku pracy i co? terz sie nie boje, a dziecka i tak
      nie ma. Mysle, ze u mnie to tez kwestia wieku - mam ponad 32 lata, a od 16. roku
      zycia mam wieksze lub mniejsze problemy hormonalne.
      • dominisia1980 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 09:38
        Kamila, nie możesz miec do siebie pretensji, przecież nie ma nic w
        tym złego że chciałaś byc szczera. Nic nie poradzisz na to, że
        niektórym brakuje taktu w zadawaniu pytań, zwłaszcza tych
        osobistych. Sama też to wszystko przeszłam.
        Przed pierwszą ciązą, o którą staralismy się 3 lata, nie potrafiłam
        szczerze mówić, że się staramy, ale nie wychodzi. Wciskałam
        wszystkim wymówki, że praca, że studia itp. Na początku wierzyli, a
        potem chyba zaczęli się domyślac ze coś jest nie tak, bo już nie
        zadawali pytań. Teraz staramy sie o drugie dziecko (4 cs) i tym
        razem jak ktos pyta to nie ukrywam,ze chciałabym już mieć drugiego
        maluszka. Nie powiem, czasem mnie wkurzają pytania: "czy już sie
        udało?!" albo: "może powinnaś się przebadac", ale z drugiej strony
        niech wiedzą, jak bardzo wyczekiwane przez nas jest to dziecko.
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:13
        nie rozmiem odniesienia do rynku pracy? sama sobie jestem szefem i
        pracuję, jak mi się chce wink (a chce mi się zawsze, bo jak nie
        pracuję nie zarabiam)
    • maiwlys Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 10:56
      Kochana niektórzy ludzie wykazują wrażliwość betonu, niestety, ale
      nie obwiniaj siebie, my tez chcielibysmy wszystkim ogłosić, że
      jednak nie będziemy czekać aż dom wybudujemy tak jak na początku
      zapowiadaliśmy tylko, że staramy się juz i teraz, ale własnie z tego
      powodu, że nie wiemy kiedy to nastapi nie mówilismy prawie nikomu.
      Do testowania juz niedługo, może dostaniesz super prezent na
      gwiazdkę?
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:14
        Tak, tak... Niby nie długo, ale nie czuję absolutnie nic... chyba
        znowu nic z tego sad
    • kamelia04.08.2007 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 11:19
      Nigdy nie zrozumiem jakim prawem ludzie osmielaja sie indagowac
      innych ludzi o ich plany rodzicielskie. Przeciez to wści-pskie i
      niegrzeczne.

      ech, głupia babo (to określenie bynajmniej nie jest złosliwe)...
      troche też sobie nawazyłaś. Teraz musisz to odkręcic. Wiadomo, ze
      jak raz pozwoliłas komus wsciubic nos do waszej sypialni, to bedzie
      trudno teraz wyrzucic tego intruza.
      Nie jest to jednak niemozliwe, konsekwentnie, asertywnie i do bólu
      trzeba powtarzac, że to wasza sprawa. Jak sie jakis burak (babcia,
      ciocia, wujek itd) obrazi, to trudno. To ty, tak na prawdę masz
      prawo sie odbrazic na tak niekulturalne wypytywanie, a nie oni za
      to, ze im zwracasz uwagę.


      Off - nadal dwupak, ale czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziy.
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:18
        > ech, głupia babo (to określenie bynajmniej nie jest złosliwe)...
        Uśmiechnęłam się, bom faktycznie durna smile

        Wiem, że to wszystko moja zasługa... i że niejako uchyliłam drzwi
        tej sypialni... paskudnie się z tym czuję i mam ochotę wszystkim po
        papie nastrzelać co się durnowato pytają! na jaką cholerę im taka
        wiedza?! chcą się dołożyć do wyprawki czy co?
    • tuti Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 11:54

      oj z tymi niataktownymi rodzinami, czy znajomymi jest skaranie.
      Przyznam ze osobiscie nie doswiadczylam.

      spojrz, jest watek na emamie (forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
      f=567 )
      Niech sie swoja sypialnia zajma. A ty odpowiadaj kazdemu cos innego
      najlepiejwink zeby wszystkich zdezorientowacwink
      a najbardziej wscibskim odgrywaj prawdziwa scenke ze lzami w oczach
      ze WY TEZ BYYYSCIE CHCIELI ALE NIE WYCHOOOODZI I CO WYY MACIE
      ZROBIC, moze sie pytajacym zrobi glupiowink
      albo neutralnie jak bozia dasmile

      ale co ja chcialam, to ot, neiwiele wiecej jak - przenosimy sie jak
      matka natura kaze, z forum na forumwink maiw, kaamilka..
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:19
        > ale co ja chcialam, to ot, neiwiele wiecej jak - przenosimy sie
        jak
        > matka natura kaze, z forum na forumwink maiw, kaamilka..

        Fajnie, że więcej tu nas jest, ale Ty już jesteś w tej szczęśliwej
        grupie co nie czakają na ciąże tylko na dziecko... smile
    • perelka110 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 12:24
      Wiem, że ciężko jest odpowiedzieć w danej chwili, odpowiedź znajduje
      się po fakcie. U nas też było podobnie, a staraliśmy się ponad 3
      lata, w tym jedno poronienie. Uwierz mi nie było łatwo, w
      międzyczasie badania wszelkiego kalibru w szpitalach, latanie po
      lekarzach itd. Nie mówilismy o tym, bo stwierdziliśmy że to nasza
      osobista sprawa, po co wszyscy naookoło mają gadać, jak nie wiedzą
      to mogą tylko snuć domysły. Teraz jak znam przyczynę moich
      niepowodzeń to smieję się do męża, że jak będzie się opierał to
      zrobimy sobie 3 dziecko (drugie w drodze), wezmę proszeczki i
      gotowesmile Ale to oczywiście w żartach, ale wcześniej to wcale nie
      chciało mi się śmiać, a widok brzuszka napawał mnie smutkiem, że ja
      też bym chciała. Dobrze, że jest to forum i są dziewczyny, które
      mają podobne problemy i można się wygadać i podzielić smutkami.
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:25
        > a widok brzuszka napawał mnie smutkiem, że ja
        > też bym chciała

        jak słyszę, że ktoś jest w ciąży ciężko mi się nawet jest
        uśmiechać... i myślę sobie: "jak one to robią?" wink
        • memphis90 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 21:41
          Zezowate bociany, inaczej tego wyjaśnić się nie da wink Jak ja się starałam, to
          wszyscy wokół na potęgę zachodzili w ciążę, co cykl dowiadywałam się o kolejnej,
          az się wściekałam, że im na dachu celownik namaluję. Mój bocianek leciał- jak ze
          słonikiem Dumbo- trochę dłużej. I moja Lila rzeczywiscie jest pulpecikiem i ma
          odstające uszka. Twój bocian też pewnie odpoczywa na jakiejś chmurce, ale
          przyleci... a może z podwójnym ładunkiem?
          • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 21:46
            Twój bocian też pewnie odpoczywa na jakiejś chmurce, ale
            > przyleci... a może z podwójnym ładunkiem?

            O, tak bym chciała najbardziej. Ale mój mąż dostał by wtedy białej gorączki smile
        • klarci Re: Sama jestem sobie winna 19.12.08, 01:05
          Taa, a ja po stracie pirwszej ciąży miałam ochotę nałomotać
          ciężarnym, które się użalały, że na USG wyszła nie ta płeć co sobie
          wymarzyły. Aż się gotowałam. A w domu chciało mi się płakać.
    • malenka_e650 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:00
      czasem tak bywa, ze człowiek bardzo chce i wtedy nie wychodzi... ja pierwszą
      ciążę poroniłam, potem co miesiąc biegałam do apteki po test i miałam nadzieję,
      że może tym razem, a po pół roku odpuściłam, wyluzowałam i zaskoczyło smiletak samo
      jak teraz przy drugiej ciąży, kiedy machnęłam ręką i stwierdziłam, że co ma być
      to będzie i kiedy ma być będzie - znowu się udało; czasem człowiek nadmiernie
      się napina i przez to blokuje swoje ciało; możesz też spróbować testów
      owulacyjnych - może to pomoże smile
      trzymam kciuki smile
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:11
        robiłam testy - nic, teraz był monitoring owu na usg - okaże się w
        niedzielę, ale nie mam zbytnich nadziei
        i nie wyobrażam sobie nie myśleć o dziecku. jak, do jasnej
        anielki!!! smile
    • perelka110 Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:27
      Kamila ja tez latałam na monitoring i co, w końcu lekarz kazał wziąć
      Clo i zaskoczyłam za pierwszym razem:
      pierwszy raz Clo - poronienie (zaśniad) tak czasami bywa
      drugi raz Clo - Filip, dziś ma 14 mcy
      trzeci raz Clo - 22tc
      A moja droga, żeby zobaczyć 2 upragnione kreski nie była usłana
      różami, w razie czego mam całe opakowanie w teminie, gdyby było
      potrzebne chętnie wyślę.
      • kaamilka Re: Sama jestem sobie winna 18.12.08, 15:37
        Pani doktor powiedziała, że skor jest (a teraz była) owu to nie ma
        co się "szprycować" wink No i najpierw badanie nasienia.
        • klarci Re: Sama jestem sobie winna 19.12.08, 01:09
          Folik swojemu kochanemu codziennie podawaj.
          Pewne źródło, że to ma sens.
          To też zmniejsza sznsę na jakieś błędy zarodka.
    • klarci Re: Sama jestem sobie winna 19.12.08, 00:55
      Nie dręcz się tym. Dla ludzi nie ma dobrych tekstów. My mówiliśmy,
      że na razie nie, bo to wydatek, a itak robili aluzje. Tak już jest,
      to o nich świadczy.
      A jak chcesz uciąć te uwagi to zawsze możesz powiedzieć, że jest Wam
      tak cudownie we dwoje, że na razie chcecie się sobą nacieszyć. A jak
      będziesz w ciąży to poinformujesz. Daj im lekko, ale dosadnie do
      zrozumienia, że to Wasza sprawa.
      I nie martw się tym, bo tylko niepotrzebnie zwiększasz stres, który
      nie pomaga zajść. Spróbuj o tym zapomnieć. Spotykaj się częściej z
      przyjaciółmi, którzy takich uwag nie robią i poprawią Ci nastrój.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja