Dodaj do ulubionych

12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje rady:(

    • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 18.01.09, 15:21
      Czesc Dziewczyny,
      zaczelam dzis 16 tc i oczywiscie dzisiejszy dzien przywitalam mega pawiem... i
      mdlosciami...
      Znowu za mną ciezka noc kiedy mdlosci budzily mnie co godzine i musiałam
      wepchnąc w siebie kawalek kanapki. Zamiast dostac jakąs nagrode za takie
      meczarnie to jeszcze rano wymioty, a juz bylo troche spokojniej... fujjj...
      kiedy ja sie zaczne cieszyc ta ciązą, pewnie jak sie skonczy na porodówce...
      plakac sie chce...


      -

      https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png
      • colusia-1 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 19.01.09, 18:32
        ja juz teraz jestem w 26 tyg ale początki tez mialam trudne 2 razy przez wymioty
        trafiłam do szpitala niema to jak siedziec w łazience 24 godziny na dobę jeszcze
        teraz mi się czasem pojawiają ale juz nie tak nasilone powodzenia dziewczyny
        kiedys musi byc lepiej..smile
      • marcowa_mama Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.01.09, 11:33
        Moja Droga secondtry!
        Ja Cię bardzo dobrze rozumiem, że jest Ci ciężko. U mnie zaczął się
        32 t.c. Ostatnie wymioty miałam... tydzień temu!
        Nietety niektóre z nas tak muszą mieć. Mój gastrolog twierdzi, że w
        tak późnej ciąży wymioty nie są już powodowane hormonami, ale
        zbytnim uciskiem macicy na żołądek (jest zbyt wysoko i jedzonko nie
        ma którędy uciekać). Wymiotuję głównie popołudniami i wieczorami.
        Ranki są najlżejsze smile Najgorzej było w pracy, gdyż musiałam się
        kryć z tymi dolegliwościami, żeby nikt nic nie widział i nie
        słyszał, bo to niezbyt przyjemna rzecz. Od dwóch tygodni jestem na
        zwolnieniu lekarskim i z toalety korzystam ile się da, nie stresując
        się niczym smile
        Życzę powodzenia!
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.01.09, 16:07
          czesc marcowa_mama, dziekuje za cieple slowa, przykro mi ze nadal musiasz zmagac
          sie z wymiotami, nie wyobrazam sobie tego, dzilna jestes dziewczyna!
          mam nadzieje ze u mnie przejdzie juz wkrotce a do tego nie bede musiala tak
          czesto jesc na silę posiłków...

          u mnie to narazie pewnie jeszcze hormony tak dzialają, chociaz zastanawiam sie
          nad wizyta u gastrologa, poniewaz jesli nie zjem czegos dluzej 90 min to czuje
          ze z zolądka wylewa mi sie do gardla cos na ksztalt kwasu zolądkowego i zaczynam
          nim wymiotowac. zastanawiam sie czy to nie jest jakis problem zolądkowy przy
          okazji uaktywniony w czaise cizy.

          A w ktorym tygodniu poszlas do gastrologa i co bylo glownym powodem?
          Ciekawe czy sa gastrolodzy specjalizujacy sie w opiece nad ciezarnymi? udalo Ci
          sie znalezc takiego lekarza?

          pozdrawiam, secondtry
          • marcowa_mama Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.01.09, 18:37
            secondtry napisała:
            Hej!
            Do gastrologa poszłam w 11 tygodniu, ale z zupełnie innego powodu,
            gdyż choruję na przewlekłą chorobę jelit, która niestety dała o
            sobie znać w ciąży... Przy okazji zapytałam o te wymioty. Niestety
            nie ma na nie żadnego specyfiku - trzeba po prostu więcej się
            ruszać, jeść bardzo często malutkie porcje. To jedyne wyjście..
            Życzę wytwałości! Mam nadzieję, że nie będziesz musiała męczyć się
            tak długo jak ja!
            Jeżeli chodzi o gastrologa - to mam namiar na dobrego (mieszkam w
            Warszawie).
            Pozdrawiam!


            > A w ktorym tygodniu poszlas do gastrologa i co bylo glownym
            powodem?
            > Ciekawe czy sa gastrolodzy specjalizujacy sie w opiece nad
            ciezarnymi? udalo Ci
            > sie znalezc takiego lekarza?
            >
            > pozdrawiam, secondtry
            >
            >
            • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.01.09, 14:06
              Marcowa_mamo, dziekuje za zyczenia, tez mam nadzieje ze mi sie poprawi szybkosmile
              A Ty jestes bardzo dzielna i marzec juz blisko, wiec juz niedlugo bedziesz miala
              swoją dzidzie i dolegliwosci znikną.

              Moglabys mi podac na priv namiar na swojego gastrologa - z gory dziekuje i
              pozdrawiam, secondtry
    • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.01.09, 18:02
      Witam w Klubie Mam spędzających większą część dnia w miejscu zwanym ubikacjąsad
      Cóż to moja druga ciąża i niestety historia z wymiotami się powtórzyła. Bez
      względu co zjem, co wypije czy też tego nie zrobię kończy się zawsze tym samym.
      Jestem zmęczona, nie mam często sił na dzieciaka, który chodzi do przedszkola.
      Początkowo strasznie to przyjmowałam wyjąc całymi dniami jak kojot, mając
      pretensje do całego świata i ludzi. Mimo, że wciąż nie ma żadnych oznak poprawy
      postanowiłam psychicznie wziąść się w garść i nie popaść w traumę, która mnie
      jeszcze szybciej wykończy niż same wymioty. Wciąż powtarzam sobie, że kiedyś się
      to wreszcie skończy i znów normalnie wezmę coś do ust. Tak naprawdę nie ma jakiś
      cudownych środków na to byśmy czuły się lepiej, musimy to przeżyć. My kobitki
      jesteśmy naprawdę Supermenkami w tej dziedzinie. Mocno pozdrawiam i już niedługo
      mam nadzieję, że będziemy o tych wymiotach gadulić już tylko w czasie przeszłym.
      Tymczasem lecę, bo znów mnie mulisad
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.01.09, 15:25
        czesc kolejna Biedulko, witam w naszym klubiesmile
        Jestes bardzo dzielna,jak my wszystkie, ale dodatkowo podziwiam Cie za to ze nie
        jest Ci lepiej a postanowialas wziąśc sie w garsc. Ja dopiero po delikatnej
        poprawie moge powiedziec ze psychicznie jeste troszke silniejsza.
        Zycze nam wszystkim zeby juz wkrotce nasze cierpienia sie skonczyly!
        Mond33 a ktory u Ciebie tydzien?
    • agatracz1978 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.01.09, 18:17
      Ja na szczęście mam ten czas ciąży póki co za sobą, ale ciężko było i to nawet
      bardzo. O 4 rano brałam koc i szłam do ubikacji posiedzieć tam bo między4 a 6
      rano biegałam najczęściej, więc postanowiłam sobie udogodnić choć troszkę.
      Najlepsze, że prawie nic nie jadłam ale wymioty miałam ogromne. Nie można było
      otworzyć lodówki, śmierdziała nawet gotowana woda. Do kuchni nie wchodziłam.
      Ryczałam i martwiłam się żeby przez to wszystko nic się dziecku nie stało. Zgaga
      była moją najlepszą przyjaciółką - nigdy mnie nie opuszczała. Nawet nie chcę
      tego pamiętać! Ale na szczęście człowiek tak skonstruowany, że zapomina to co
      złe dość szybko smile
      --
      Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym.
    • szczerburek Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.01.09, 18:51
      Zaczęłam 15 tc i skończyło się. Od tygodnia nie wymiotuję, jestem w stanie zając
      się dzieckiem i wyjść z domu. 2 pełne miesiące na zwolnieniu, 2 pobyty w
      szpitalu i niezliczone wizyty w ubikacji za mną. Mam nadzieję, że nic takiego
      więcej nie wróci.
      Trzymajcie się dziewczyny. Trzymam za was kciuki żebyście i wy nie męczyły się
      już dłużej.
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.01.09, 12:57
      hej dziewczynki smile dawno nie zagladałam u mnie zacząl sie 26tydz a
      tu nadal pawiki mi sie zdarzaja ale jest lepiej niż np 10tygodni
      temu wink widze ze duzo takich pawiczkowych dziewczyn jest ale
      niestety nikt takiej nie zrozumie kto tego sam nie przezył smile
      trzymam kciuki dziewczynki za nas wszystkie zeby szybiutko wszystkim
      przeszło i zebyśmy mogły sie w pełn cieszyc naszymi Kruszynkami smile
      • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.01.09, 19:57

        hej, ja już się tak cieszyłam, bo od tygodnia cisza! cisza zupełniutka!...była,
        ech do dziś. a było tak pięknie!!!chwilo, wróć!smile
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 23.01.09, 16:22
          Trzymaj sie pagaa, musi byc znowu lepiej, trzymam kciuki za to zeby piekne
          chwile trwaly juz u nas wszystkich na stale!
          Ja nadal musze jesc wdzien i nocy zeby nie haftowac, marze o pieknych chwilach
          kiedy to wstane rano po przespanej nocy i zjem sniadanie a potem dopiero obiad i
          dopiero kolację i znowu spanie całą nocsmile - marzenie !!!
    • oliver2008 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.01.09, 09:34
      cześć jestem mama 4 miesięcznego Olivera i tez przez to przechodziłam, tez
      myślałam ze nie wytrzymam, ale jak widać wytrzymałam i ty tez dasz rade. u mnie
      trwało to od 6 do 16tygodnia i pod koniec ciąży. probowałam wszystkiego i mam
      dobra rade dla ciebie najlepsze na ciągłe mdłości i wymioty jest ...praca.
      Zajecie sie czymś, ruch pomogły mi bardzo jak tylko zostawałam w domu i nie
      szlam do pracy było mi gorzej, chciałam odpocząć, poleżeć w łóżku paradoksalnie
      gorzej. Ja nie byłam w szpitalu, bo nie wiem po co, to normalne w ciąży mówiła
      moja lekarka. I mogę dodać dla pocieszenia ze nie szkodzi to maleństwu, mój syn
      jest zdrowiutki, ruchliwy i bardzo dobrze sie rozwija. A nudności mina i wtedy
      zobaczysz jak fajnie jest być w ciąży, a poza tym jest jeszcze jeden malutki
      plusik nie przytyjesz tyle.Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • secondtry 17tc przywitałam wymiotami!!! 25.01.09, 16:26
      dziewczyny, nie daje rady, 17tc dzis znowu powitałam wymiotami - caly dzin leze
      z miską przy łózku, zyc juz mi sie nie chce.....
      • hoop_cola Re: 17tc przywitałam wymiotami!!! 25.01.09, 20:49
        sec, strasznie mi przykro - juz nie mam słów zeby cie pocieszyć.
        jedyne rozwiązanie jakie widzę to pomoc lekarska, bo chyba domowe sposoby to juz przerobiłaś wszystkie (cwiczenia fiz, oddechowe, coca-cola, lody, migdały, i milion innych rzeczy na niepawienie).
        moze na tym etapie ciązy lekarze moga zaaplikowac ci coś mocniejszego co zadziała?

        sciskam
        h_c

    • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.01.09, 21:28
      hejo, u mnie nieco lepiej. Zdaża mi się czasem, ale nie codziennie! w tym tyg
      tylko 2x!smile tylko potrafi mdlić długo;/ ale to już da się wytrzymać, nie to co
      wcześniej. Sec, moja znajoma mówiła, że też tak ostro miała i lekarz dał jej
      jakieś czopki i pomogły. Może zapytaj swojego o coś takiego?
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 14:23
        mi niestety zadne leki nie pomagaja, lekarze mowia zeby przeczekac...
        ale ja juz nie mam silysad((((((( juz odpadamsad((((((((((((
        boje sie ze skoncze w bialym fartuchu zawiazanym z tylu....
        • asienka27wawa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 21:06
          jejku bardzo ci współczuję,naprawde...
          bede trzymała kciuki aby Twoje samopoczucie szybko zmieniło się na lepsze.

          ps.w dugiej ciąży wymiotowałam raz na swoje życzenie po tym jak opierdzieliłam
          litrowe lody he he:/big_grin

          ale w pierszej!mój Boże rzygałam tam gdzie sie dało!kibel w pracy traktowałam
          bez obrzydzenia niczym swój domowyconfused

          skręcałam się na przystankach,latałam od kosza do kosza..matko wymiotowałam
          nawet za przystankiem na Placu Bankowym w Warszawie..brrrrrrrrrrr nie chce tego
          pamiętać

          trzymaj siękiss
    • regzaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.01.09, 21:42
      oj tak mi Ciebie szkoda i kazdej z osobna. u mnie 12tc i tez sie
      mecze. dzis tak mocno i kilkakrotnie pod rzad wymiotowalam, ze az mi
      naczynka na twarzy popekaly...
      znam ten bol, ale fakt praca pomaga troche.
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 14:20
        z tym naczynkami to fakt, u mnie tez pod oczami i na policzkach pelno popękanych
        naczynek... wygladam dramatycznie, ale mam to gdzies bo czuje sie jeszcze
        bardziej dramatycznie... nie mam juz sily ... nic mi nie pomaga, ani czopki ani
        kroplowki...
        za dwa dobre dni w poprzednim tygodni przyszlo mi slono zaplacic...
        nie wiem czy dam rade to zniesc... chyba juz nie...sad(((((((((((((((
        • hoop_cola Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 20:15
          moze to głupie, ale co robiłas w te "dobre" dni? co jadłaś, co piłaś, jak spałas, jak było z regularnością posiłków, spacerów, innych wszelkich czynności?
          moze zrobiłaś cos takiego, co pozwoliło twojemu organizmowi zaprzestać walki ze zmianami jakie w nim zachodzą?

          przypomnij sobie i zacznij robic to samo, moze uda sie wrócić do tego co było oraz ten stan przedłuzyc?
          nie załamuj sie, dasz radę, każda z nas tu w ciebie wierzy!
          ja wiem, ze dasz radę. trzymam kciuki
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 28.01.09, 18:26
            czesc hoop_cola

            gorki i dolki to chyba juz u mnie standard, tylko z utesknieniem czekam na jak
            najkrotszte dolki i dlugie gorki, mam nadzieje ze wkrotce nadejdąsmile

            a jesli chodzi o to co robie w czasie dobry dni - to staram sie je wykorzystywac
            na normalne zycie - czyli w przerwach miedzy jedzeniem koncentruje sie na
            rodzinie i drobnych czynnosciach domowych, czytanie troszke, i internet
            natomiast jak przychodzą złe dni to nie jestem w stanie zrobic nic, oprocz tego
            ze staram sie jesc regularnie a otem trafic do klozetu albo do miski... niestety
            wtedy ani tv, ani czytanie, ani spacery, totalnie nic nie jest w stanie mi
            pomoc... tylko uciekajacy czas i oczekiwanie na to ze minie i znow bedzie
            troszke lepiej.

            dzis juz troche lepiej, wiec ładuje baterie na trudniejszy czas i zbieram
            nadzieje ze moze takowy juz mnie ominie.
            dziekuje kochana za dobre rady i trzymanie kciuków.

            wszystkim Dziewczynom dziekuje za ogromne wsparcie jakie mi dajecie, bez niego z
            pewnością byloby mi duuuzo trudniej. Sciskam Was bardzo mocno, secondtry!
            • hoop_cola hej sec 29.01.09, 11:10
              ja przepraszam ze tak dopytuję, ale staram sie znalezc wspólny mianownik i widze, ze czynników wpływających na lepszy/gorszy dzien moze byc milion. ale wiesz, zastanawiam się, czy regularne powtarzanie tych samych czynności (łącznie z jedzeniem tego samego, lezeniem na tym samym boku itp - takie kopiowanie dnia po dniu) poprawiłoby twoją sytuację.
              słuchaj, a moze pomogłyby badania hormonalne? moze czegos masz za mało albo za dużo?

              ja mam nadzieje, ze ci to wreszcie przejdzie, ze brzuszek, który ci pewnie juz troche urósł zacznie cię naprawdę cieszyć, ze kupisz sobie jakąś zwiewną tunikę, wyjdziesz na "bezstresowy" spacer, wpadniesz do mnie na wieśsmile i zaczniesz żyć na "górce", czego ci gorąco życzę.
            • iwona.woz Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 29.01.09, 15:29
              Witaj, jestem w 30 tc i wymioty mam nadal ale troche mniej. Byłam w
              szpitalu ze względu na te wymioty, myślałam, że nie dam rady.
              Dostawałam torecan w czopkach i po wyjściu ze szpitala też go
              brałam. Teraz już go nie biorę. Wymioty mogą być spowodowane różnymi
              rzeczami, np. zbyt duży progesteron (dla ciąży to dobrze więc nic
              się nie zmienia), zbyt mało magnezu lub na skutek przyjmowania
              witamin. Poproś lekarza, żeby sprawdził Ci poziom magnezu, potasu
              itp. oraz progesteron - w ten sposób znajdziesz winowajce. Chyba
              powinnaś brać torecan i liczyć, że Ci przejdzie. Rozumiem Cie
              doskonale, bo też to przechodziłam.
              • zabcia35 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.02.09, 21:04
                Strasznie Ci współczuję i wyobrażam sobie jakm trudno cieszyć się z
                ciąży znoszac takie katorgi.
                Czasem człowieka dopadnie rotawirus i 1 dzień choroby potrafi
                sponiewierać i odebrać siły, więc skala problemu jest trudna do
                wyrazenia.
                Co mogę poradzić? Napewno jakieś środki łagodzące nudności a przede
                wszystkim PSYCHIKA Twoja to istotny % problemu.
                Twoje napiecie i stres związany z dolegliwościami stanowią błędne
                koło.One też mogą nasilać nudności i wymioty,
                Zatem coś na uspokojenie,poza tym nie dopusczaj do uczucia głodu(
                on też nasila dolegliwości )i unikaj zmęczenia.
                Kochana z całego serca wierzę, ze kwestią najbliższych dni jest
                poprawa Twojego samopoczucia, wkońcu zaczynasz II trymestr i mocno
                trzymam kciuki żeby minęło jak zły sen bezpowrotnie !
                Buziaki dzielna Mamusiu smile
    • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.01.09, 23:25
      Hej
      Jeszcze tylko troszkę, troszeczkę i najpierw się zmniejszy, a potem minie ta
      dolegliwość. Nie u wszystkich jest standarcik książkowy, że po 15 czy 14 super
      przechodzi. Bardzo Ci współczuję. Też siedzę lub leżę często z miską albo w
      ogóle siedzę non stop w łazience. I to dopiero początek 10. Jestem przez to
      upierdliwa dla otoczenia i siebie samej, bo nawet uśmiechnąć mi się nie raz nie
      chce, ale wiem, że wszystko ma swój koniec. Głowa do góry. Jest nas sporo jeśli
      chodzi o męczarnie tego typusad Pozdrawiam.
      • elllisia29 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 30.01.09, 14:09
        wiem przez co przechodzisz, bo ja podczas pierwszej ciąży ok. 6 lat temu miałam
        to samo.Może Cię nie pocieszę,ale u mnie trwało to do około 5 mies.
        ciąży.Masakra!Wszystko mi śmierdziało, na najlepsze i najpyszniejsze potrawy
        mojej mamy (tak się starała...)podsuwane mi pod nos reagowałam wymiotami, od
        samego rana jak tylko wstawałam to kibelek był w moich objęciach.Nie pomagały
        rady typu: "zjedz z samego rana przed wstaniem z łóżka sucharki" lub "jedz w
        małych ilościach, ale częściej" itd itp.Nic nie pomagało!Kiedy nie miałam czym
        wymiotować to wymiotowałam żółcią,aż wszystko mnie bolało.W domu zimno, bo
        wszystkie okna musiały być pootwierane, by nie drażniły mnie zapachy dochodzące
        z kuchni.Musiałam zrobić sobie przerwę w zajęciach na studiach, bo po prostu nie
        byłam w stanie normalnie funkcjonować,a było to przed samą obroną pracy
        magisterskiej.Myślałam,że tego nie wytrzymam,ale po 5 miesiącach nagle z dnia na
        dzień wszystko ustąpiło.Martwiłam się tylko,że przez te moje wymioty mogę
        zaszkodzić dziecku,ale nic takiego się nie stało.Mam zdrową kochaną córeczkę,
        która ma teraz ponad 5 lat i obecnie jestem w 5 tc.Boję się tylko,że znowu się
        zacznie horror wymiotów...W pierwszej ciąży zaczeło mi się właśnie około 5-6
        tc.Na razie z objawów ciąży mam częste oddawanie moczu i czasami bóle w
        podbrzuszu, tak jakbym miała dostać za chwilę okres.Pozdrawiam serdecznie,
        zdrówka i wytrwałości życzęwink
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 30.01.09, 16:58
          och kochana, mam nadzieje ze juz od 5go miesiaca bede czula sie normalnie, marze
          o tym.
          A tobie zycze z calego serca zeby kolejna ciąza byla dla Ciebie czysta
          przyjemnoscią. Mocno trzymam kciuki zeby w kazdym kolejnym tygodniu mdlosci
          omijaly cie z daleka, juz dosc sie nacierpialaś w poprzedniej ciązy. Badz
          dzilena, a gdyby cos to pisz do nas na forum, jest tu tylko kochanych dziewczyn
          ktore mnie tak wspaniane wspieraja, bedziemy sobie pomagac!

          sciskam mocno!
      • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 02.02.09, 11:33
        Hej
        U mnie 11 tydzień. Wczoraj niedziela, wstaję czekam wręcz na wymioty (paranoja,
        żeby z przyzwyczajenia czekać na wymioty????sad ) ale nie ma, muli, ale nie
        wymiotujęsmile Czyżby? Aż bałam się myśleć optymistycznie, tak bardzo chciałam
        końca. Niedziela minęła bez - hurrraaaa!!!! Kurde, dziś nadrabiamsad Zaliczyłam
        miejsce docelowe wymiotujących 9 razy, a mamy dopiero 11.30 eh....No nic,
        powtarzam sobie, że jeśli początki są wciąż pod górkę to potem już tylko równia
        pochyła. Czego Wam i sobie życzę. Pozdrawiam.
    • smerfetka8801 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 13:17
      secondtry czekaj cierpliwie może jak maluszek zmieni nieco położenie to jakoś
      minie...może gdybyś poleżała w szpitalu dali by coś mocniejszego???
      ale mam dla ciebie dobre wieści ciąża cię męczy jak cholera to fakt ale pomyśl
      ,ze zamiast bać się porodu możesz tylko na niego czekać w dniu porodu nareszcie
      przestaniesz być w ciąży!!!!poboli i przestanie a wymioty będą odległym
      wspomnieniem podobnie jak wielki brzuch i zgaga.za to bedzie dziecko!
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 16:03
        smerfetko bylam juz 3 razy w szpitalu, tam daja leki ktore mi nie pomagaja...
        mam w domu leki i recepty ale to juz przetestowałamsad

        porod traktuje jako wybawienie z cierpienia, nie moge sie juz go doczekac... ale
        po ostatnich dniach boje sie ze nie dozyję, bo to jeszcze cale 5 miesiecysad((
        mowie Ci zyc sie nie chce !!!
        • asienka27wawa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 26.01.09, 21:09
          jejku bardzo ci współczuję,naprawde...
          bede trzymała kciuki aby Twoje samopoczucie szybko zmieniło się na lepsze.

          ps.w dugiej ciąży wymiotowałam raz na swoje życzenie po tym jak opierdzieliłam
          litr lodówhe hebig_grin

          ale w pierszej!mój Boże rzygałam tam gdzie sie dało!kibel w pracy traktowałam
          bez obrzydzenia niczym swój domowyconfused

          skręcałam się na przystankach,latałam od kosza do kosza..matko wymiotowałam
          nawet za przystankiem na Placu Bankowym w Warszawie..brrrrrrrrrrr nie chce tego
          pamiętać

          trzymaj siękiss
        • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 27.01.09, 07:40
          hej, nawet tak nie myśl! Dasz radę, wiem, że jest strasznie ciężko, ja też już
          parę razy nad kibelkiem miałam przeróżne myśli, ale nie dajmy się zwariować.
          Dzis piekny poranek znów przywitałam w toalecie, heh, ale już jakoś rutynowo do
          tego zaczęłam podchodzić. Teraz mam inne zmartwienia-toksoplazmozę, czekanie na
          wyniki, więc mam zajętą głowę i mdłości zeszły na dalszy plan. A może jakieś
          hobby? Spróbuj czymś się zająć, Dziewczyno zamęczysz się, nie wolno tak. Nie
          myśl tyle o tym, ech, wieeem ,że się nie da. Walcz i bądź dzielna, dasz radę, to
          z pewnością już niebawem się skończy-musi! trzymam gorące kciukasy!!! Ja bardzo
          odżyłam, odkąd rzadziej mam "te" dolegliwości. Są, ale już nie w takim
          stopniu-16tydzień. Mam nadzieję, że wreszcie Ci nieco minie, a nawet całkiem.
          Dasz radę!
          • ravyn Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 28.01.09, 18:55
            Dziewczyny dacie radę! Nie chcę nikogo pocieszać, że minie... U mnie 23 tc i
            wymioty nadal - raz jest lepiej (tylko rano), raz jest gorzej (cały dzień).
            Czopki przeciwwymiotne nie pomagają, jedzenie tylko wieczorem itd itp... do
            wczoraj jeszcze chodziłam do pracy (choć mało komfortowe było wymiotowanie nie u
            siebie w domu wink, ale niestety nie dałam rady już fizycznie, żałuję, ale od dziś
            siedzę w domu - mam nadzieję, że chociaż dolegliwości będą mniejsze, jak
            odpadnie mi poranny pośpiech, dojazdy i stres w pracy. Trzymajcie się! (To mało
            pocieszające, ale chyba można się przyzwyczaić nieco... ja już nie pamiętam, jak
            to jest nie mieć mdłości wink
            • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 29.01.09, 18:45
              ravyn, twarda jestes dziewczyna, ja jak wymiotuje scina mnie z nog i tylko leze
              nieprzytomna, od 3 miesiecy jestem na zwolnieniu...

              ja tez juz nie pamietam jak to jest bez mdlosci, jak to jest byc tak normalnie
              glodnym i zjesc cos z przyjemnoscia a nie na odruchu wymiotnym... ale jak przez
              oststnie 3 miesiace sie nie przyzwyczaiłam tak sie do tego za nic nie
              przyzwyczaję. dla mnie wymioty to od dziecinstwa byla najgorsza trauma i tak
              pozostanie.

              Sciskam mocno, secondtry

              przy okazji mała prosba do niebios: NIECH NAM JUZ TO WSZYSTKO PRZEJDZIE!!!
              • ravyn Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 29.01.09, 19:30
                ...i oby po prostu gorzej już nie było! smile no ja jednak nie dałam rady fizycznie
                i poszłam na zwolnienie od dziś.
              • marcowa_mama Namiary na gastro 29.01.09, 19:57
                Hej secondtry!
                Wysłałam Ci namiary na mojego gastrologa. Daj znać, czy e-mail
                doszedł. Przepraszam, że tak późno, ale dopiero teraz odczytałam
                Twojego posta. Leżę w domu z okropną grypą i temperaturą. Teraz
                dopiero zaczęła się jazda bez trzymanki. Prawie nic nie jem - brak
                mi apetytu - a mimo to wymiotuję... Wspomnę tylko, że kończę 33
                tydzień.
                Życzę dużo zdrówka!
                Pozdrawiam!
                • secondtry Re: Namiary na gastro 30.01.09, 17:13
                  Marcowa_mamo, dziekuje Ci, mailik dotarł, zapisze sie do gastrologa i opowiem mu
                  o wszystkim, moze to kwestai nadmiaru kwasu zolądkowego, albo czego innego, moze
                  mi cos doradzi.
                  Straszliwie mi Cibie szkoda, trzymaj sie dzielnie, jeszcze troszke i bedzie
                  lepiej, tylko przejdzie Ci grypa i teperatura i bedzie napweno lepiej.
                  Moze postaraj sie mimo braku apetytu cos w siebie wcisnąc, u mnie pomaga jak mam
                  cos w zołądku.
                  Sciskam Cie mocno i badz dzielna, za chwilk ebedzie lepiej.

                  pozdrawiam, secondtry
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 30.01.09, 17:03
            Pagaa, bardzo dziekuje za wsparcie, Ty jestes bardzo dzielna dziewczyną, ja
            jakos sobie niewyobrazam zeby wymioty potraktowac rutynowo, dla mnie to horror.
            Na szczescie od wtorku nie wymiotowalam, muli mnie starsznie ale to akurat
            wytrzymam, oby tylko nie wymiotowac. Bardzo regularnie jem wdzien i w nocy i
            narazie jakos sie trzymam.
            Mam nadzieje ze toksoplazmoza okaze sie jednie błedem w wnynikach badan, moze
            trzeba powtórzyc badania?
            Trzymam kciuki zeby tak bylo, i zycze Ci duzo zdrowka i spokoju od wszystkich
            dolegliwosci ciązowych, secondtry
    • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 30.01.09, 13:18
      Hejsmile
      Pytałaś Secondtry, który u mnie tydzień. U mnie dopiero począteczek tygodnia 11,
      a zatem jeszcze jeszcze trochę do upragnionego dnia bez miseczkisad Cieszę się,
      że u Ciebie lepiejsmile U mnie na razie bez zmian. Nadal czas max utrzymania
      czegokolwiek w żołądku to góra 15 minut. Wykorzystałam wszystkie metody, by
      zmniejszyć odruchy wymiotne- nie zrywam się od razu po spaniu do pionu, jem
      malutkie i lekkostrawne posiłki, pije dużo wody niegazowanej, ale nic nie
      działa, więc po prostu z tym żyje i wypatruje dnia, w którym to się w końcu
      skończy. A ponieważ wiem z autopsji, że taki nadchodzi to pcham "wózeczek" do
      przodu. Mocniutko pozdrawiam.
      • robin2510 Re: secondtry ... 30.01.09, 14:22
        jakim cudem przytyłaś 4 kg (pisałaś o tym na innym forum ) mimo takich wymiotów
        i mdłości,???? zdradź sekret bo ja jestem w 14 tc i nie przytyłam ani kg ,
        dopiero nadrabiam stracone 2 kg z przed ciąży i początków ciąży. Dodam że jem
        wszystko, łącznie ze śmieciowym "żarciem" wink i nie wymiotuję.
        • secondtry Re: secondtry ... 30.01.09, 15:25
          hej robin,

          moim problemem są mudnosci i wymioty, ale nie tylko. przez calą noc budze się co
          godzinę i musze cos zjesc, tzn najczesciej kanapke - 1/2 kajzerki, troche
          jogurtu, paluszki slone. To wszystko zjadam na poteznym odruchu wymiotnym, ale
          sa noce ze mam tylko odruch a udaje mi sie nie wymiotowac. W dzien jest
          dokladnie tak samo, czasem udaje mi sie zjadac cos nie co godzine ale co dwie,
          wtedy ciesze sie jak dziecko. Sa dni kiedy co drugi posilek wraca, ale jak sobie
          policzysz to jem srednio 20 razy na dobe. Nie jem z apetytu, tylko zeby ratowac
          sie przed wymiotami, jesli tylko mam juz pusty zoładek zaczym wymiotowac zółcią,
          potem powierzem i znowu kwasem i jelsi nie uda sie niczego zjesc przez dluzszy
          czas np 2, 3 dni bo wszystko wraca, to trafiam do szpitala. Ostatnio bylam przed
          sylwesterm...

          Widzisz wiec, ze musze pochlaniac czesto zeby nie bylo tragedii, i dlatego mimo
          ze wymiotuje udalo mi sie przytyc.
          Moja Lekarz twiedzi ze to reakcja obronna mojego organizmu na niedowage z ktora
          zawsze zyłam. Mam 180 cm wzrostu i zwylke miałam niecale 60 kg.

          Tak wyglada widzac sposob jaki moj ogranizm wybral zebym mogla byc w ciązy...
          • robin2510 Re: secondtry ... 30.01.09, 20:00
            to chyba zastosuję twój sposób, często ale mało, może zacznę tyć w końcu. Mam
            172 cm i zwyczajowo ważę 64 kg, teraz przed ciążą schudłam do 62kg , póki co
            odrobiłam tylko 1 kg z wagi z przed. Potem pod koniec ciąży pewno będzie na
            odwrót kiedy schudnę.
    • secondtry Zaczelam dobrze 5 misiac!!:)))) 02.02.09, 09:51
      Czesc Moje Drogie Pocieszycielkismile)

      Wczoraj zaczelam 18 tc co oznacza 5 miesiac ciazy i zaczelam go dobrze, tzn.
      rano i przez caly dzien bez wymiotówsmile))) z czego ciesze sie szalenie. Tydzien
      temu myslalam ze umre juz nad miska, ale przyszla i nagroda za to cierpienie.
      Oczywiscie mdli mnie caly czas i nadal musze pilnowac jedzenia w dzien i w nocy,
      ale przynajmniej narazie nie mam wymiotówsmile)) Mam nadzieje ze to nie jest
      chwilowe, tylko idzie juz dla mnie lepszy czas - czas poprawy i normalnego zycia.
      Pozdrawiam Was Wszystkie bardzo serdecznie i dziekuje za wsparcie jakie od Was
      otrzymuję, secondtry - dzis szczesliwa!!smile))
      • hoop_cola hurrrraaaaaaaa:) 02.02.09, 10:55
        oby tak dalejsmilesmilesmile
    • secondtry 19tc przywitalam wymiotami 08.02.09, 10:44
      a juz myslama ze to sie skonczy, a tu znowu, zaczynam kolejny tydzien z głową w
      misce... a moze tak by mi juz przeszlo... bardzo ladnie prosze...
      • mond33 Re: 19tc przywitalam wymiotami 08.02.09, 19:44
        Hej
        Ostatnio gdzieś mi Twój wątek zaginął, ale widzę, że jest. Chorobcia! A już
        myślałam, że u Ciebie lepiejsad U mnie 12 tydzień i naturalnie koszmar z
        wymiotami trwa, a może nawet osiągnął swój rozkwit. W tej chwili mam praktycznie
        nieprzespane noce, nie mam już czym wymiotować, a ciągnie jak diabli. Rano,
        kiedy wstanę wyciągam tylko rękę, pod łóżkiem stoi nieodłącznie ta sama
        miska....do ubikacji pewnie nawet bym nie zdążyła. Mam dość ja, ma dość moja
        rodzina, bo widzą jak się męczę, ale w żaden sposób nie umieją mi pomóc. Czuję
        się okrutnie zmęczona tym wszystkim i potwornie ograniczona jeśli chodzi o
        aktywność. Odliczam, odliczam, odliczam....ale końca nie widać. Przykre, że z
        okresu ciąży zapamiętamy przede wszystkim swoje miski. Pozdrawiam.
        • secondtry Re: 19tc przywitalam wymiotami 09.02.09, 11:15
          hej mond33,

          tez sie mocno zdziwilam jak mi administrator przeniósl moj watek, niestety nadal
          mam co do niego dopisywac...sad((
          uz myslalam ze skoro poprzedni tydzien przywitalam spokojniej to bedzie sie
          poprawiac, a tu przyslowiowa dupa.
          Wczorajszy poranek dal mi w kosc ale dopiero po 13stej zaczela sie maskra i
          trawal do jakiejs 22giej...serio myslalam ze sie udusze nad miską i juz nie dam
          rady nawet oddychac, ale jakos minelo.
          Dzis od rana mnie muli - tradycyjnie, juz stacilam nadzieje ze mi to minie albo
          sie poprawi...

          Trzymaj sie kochana u Ciebie to 12tc wiec jak bedzie ksiazkowo to koniec 1
          trymestru i bedzie juz lepiej. Zycze Ci tego z calego serca a ja czekam na
          koniec 20 tygodnia - u mnie to bedzie za 14 dni - polowa ciazy, moze po tym
          okresie juz minie... blagam!!!

          Nie chcialabym zeby ciaza kojarzyla mi sie tylko zle, a narazie tak jest. Wiem
          ze drugi raz juz nie chce przez to przechodzic i nie odwaze sie na kolejne
          dzieccko...Smutne tosad(

          pozdrawiam cie mocno i musimy byc bardzo dzielne, secondtry
          • marcowa_mama Re: 19tc przywitalam wymiotami 09.02.09, 11:35
            Hej secondtry! Widzę, że u Ciebie żadnych zmian...
            Nie wiem, czy Cię to w jakiś sposób pocieszy, ale ja wczoraj
            przywitałam 35 tydzień z głową w toalecie! Zaczynam już odliczać te
            5 tygodni, które mi zostało - mam nadzieję, że po ciąży to wszystko
            się skończy. Powiem Ci szczerze, że nie pamiętam już, jak wygląda
            dzień bez rozmowy z "wielkim białym uchem."
            Pocieszam się, że jest jeden plus w tym wszystkim - nie powinnyśmy
            przytyć po 25 kilogramów, bo nasze dzieciaczki dbają o naszą wagę smile
            Ja kończę 8 miesiąc z 10 kg na plusie, nie oszczędzając sobie
            jedzenia niczego na co mam ochotę (przecież i tak wszystko wyląduje
            wiadomo gdziesmile), a ochotę na słodycze i coca-colę mam ogromną!
            Trzymaj się dzielnie!
            Pozdrawiam!
            • secondtry Re: 19tc przywitalam wymiotami 09.02.09, 15:30
              Czesc Marcowa_Mamosmile

              Och jak starszliwie Ci zazdrosze ze to juz 5 tygodni i masz murowany koniec
              rzyganiasmile
              Ja juz prawie starcialam nadzieje ze to sie skonczy, oststnia deską ratunku jest
              skonczenie 21 tc, bede juz wtedy na drugiej polowie, wiele dziewczyn czulo sie
              wtedy juz duzo lepiej, oby...
              Stuprocentowy koniec dolegliwosci to bede miala w lipcu - okolo 5-gosmile wiec
              jeszcze praktycznie 5 dlugich miesiecy... ratunku!!!

              A co do wagi to ja juz przytylam jakies 7 kg, bo ja niestety musze jesc co dwie
              godziny w dzien i co godzine w nocy, bo inaczej mam okropny odruch wymiotny.
              Wiec spobie wybraz, co 2 godz. mam atak i jak czegos w siebie nie wepchne to
              bede wymiotowac na maxa, nawet jak nie mam czym...dramat. To niestety nie tak ze
              mam na cos ochote, zjem cos ze smakiem a potem szybko wraca... teraz mam tak ze
              dwa trzy dni samych mdlosci, potem dzien i noc jedzenia i wymiotów i tak w kolo...
              Najgorsze jest dal mnie to ze wiem juz napewno ze nigdy wiecej sie tak nie
              urzadzę, pigulki bede brala az do menopauzy, juz teraz skazuje moje dziecko na
              bycie jedynakiem...sad(

              Trzymaj sie kochana!

              ps. Wiesz juz gdzie bedziesz rodzic i jak?
              • mond33 Re: 19tc przywitalam wymiotami 09.02.09, 19:21
                Cześć Secondtry
                Próbowałam zastosować u siebie Twoją metodę bardzo częstego przegryzania, nawet
                nocnego żeby sprawdzić jak działa to u mnie. W nocy i tak nie śpię, a tonący
                brzytwy się chwyta więc wszystkiego warto spróbować. Niestety u mnie częste
                podjadanie wzmaga wymioty, podczas samego już przeżuwania pokarmu zaczynają
                targać mną torsjesad
                W moim przypadku jest odwrotnie. Kiedy nic nie mam w buzi i nic w żołądku
                wymioty ustają. Owszem zdarza się wymiotowanie wówczas samymi kwasami i żółcią,
                ale w pewnym momencie to ustaje. Martwi mnie tylko, że to nie jest
                optymistyczne. Trzeba przecież jeść, a w tym stanie z pewnością też nie byle co.
                Kiedy nie jem dłużej kołuje mi się w głowie, czuję się osłabiona jak diabli.
                Dlatego niestety jem no i w rezultacie koło błędne się zamyka. Cieszę się, że
                mimo męczarni udało Ci się przytyć. U mnie na razie końcówka 3 miesiąca i
                niestety waga wskazuje minus kilo biorąc pod uwagę wagę wyjściową. W czwartek
                będę u gina, będzie ze mną o tym wszystkim rozmawiał. Trzymaj się mocno, tym
                bardziej, że czytałam, że jeszcze Cię przeziębionko chwyciło. Pozdrawiam.
              • marcowa_mama Re: 19tc przywitalam wymiotami 10.02.09, 00:14
                Secondtry, no to serdecznie Ci współczuję! Chyba masz jednak gorzej
                ode mnie... Ja przynajmniej nocki miałam spokojne i dopóki brzuchol
                nie zrobił się gigantem, spałam jak dziecko. (hmm, choć nie wiem,
                czy to trafne porównanie smile)
                Planuję rodzić SN na Madalińskiego, przy czym nie mam tam ani
                położnej, ani lekarza. Chodzę tam do szkoły rodzenia i jak na razie
                podoba mi się co tam mówią. Wszyscy b. mili i uprzejmi. Mam
                nadzieję, że uda mi się tam dostać i urodzić. Na pewno będę pisać w
                miarę rozwoju akcji. A Ty wybrałaś już szpital?
                Pozdrawiam,
                A.
                • secondtry Re: 19tc przywitalam wymiotami 10.02.09, 17:35
                  hejsmile
                  och tego spania w nocy to mi tak brakuje, moe jakbym sie wreszcie wyspala bez
                  nerowow i jedzenia, to w dzien tez lepiej bym sie poczuła... a narazie kiepskosad

                  Co do szpitala to jeszcze nie wiem, narazie czytam opinie dziewczyn. Ciagnie
                  mnie do zelaznej ale tam raczej bez "znajomosci" sie nie uda.
                  Lerzalam 3 razy na Inflanckiej, tam ewentulnie, bo teren i ludzie juz znanismile
                  Zobaczymy co sie bedzie dzialo latem, czas pokaze. Narazie sie zastanawiam nad
                  połozną i szkolą rodzenia, co dgzie wybrac zeby wybór byl perspektywicznysmile

                  Marzec juz blisko, ale Ci dobrzesmile buziaki
                  • dragonfly79 Re: 19tc przywitalam wymiotami 12.02.09, 10:57
                    Cześć,

                    jestem w 12tc przeczytałam cały watek rycząc jak bóbr. Boszsz, mam ten sam
                    problem. Od półtora miesiąca jestem na zwolnienieu, rzygam jak kot za
                    przeproszeniem, leżę w łóżku i ryczę. Juz mam wyrzuty sumienia, ze będe wyrodna
                    matką. To nie jest życie. nawet na dwór wyjść nie mogę, bo mi powietrze tak
                    śmierdzi, ze mam odruch wymiotny. Jak pomyślę, ile zostało mi do końca, to mam
                    ochotę krzyczeć.
                    • secondtry Re: 19tc przywitalam wymiotami 12.02.09, 19:17
                      czesc kochana,

                      znam ten bol doskonale, ale nie trac nadzieji u mnie juz przepadła szansa ze w
                      II trymestrze sie skonczy, a u Ciebie ksiazkowo moze sie to zakonczyc w 13
                      tygodniu. Badz dobrej mysli, chociaz sama wiem najlepiej jakie to trudne. Mnie
                      jak czytalas nadzieja zawodzi co tydzien, bo mysle ze juz bedzie lepeiej a potem
                      ląduje w gigntyczynym dołku.
                      Cokolwiek by sie nie dzialo nie wolna Ci myslec ze bedziesz wyrodna matką, to
                      nie nasza wina ze tak sie czujemy, trudno sie z tym pogodzic, to tak jakby ktos
                      powiedzial ze pokochal swoją chemioterapie. Pamietaj, mozesz sie złoscic,
                      plakac, przeklinac swiat, robuc co tylko chcesz, to na co masz ochote w dnaej
                      chwili, jesli tylko Ci to pomaga. A najwazniejsze to w najtrudniejszych
                      momentach poprostu nie przestawac oddychac - tak jak to bylo w Castaway.
                      Jak bedzie Ci bardzo zle to pisz tu do nas, dziewczyny sa kochane i wspierają mocno!

                      Buziaki,
                      • secondtry Re: 20tc wymioty i skurcze:(((((((( 20.02.09, 14:46
                        a myslalam ze gorzej byc nie moze, atu jeszcze dodatkowo mam skurcze w dole
                        brzucha i gin powiedzial ze troche rozmiekczona szyjka, ma tylko 3 cm, musze
                        lezec plackiem w lozku.
                        gigantyczny stres o dziecko spotegowal wymioty i mdlosci, tragedia,
                        mam nadzieje ze nic gorszego mnie juz nie spotka w tej ciazy, a to dopiero
                        polowasad((
                        • marcowa_mama Re: 20tc wymioty i skurcze:(((((((( 20.02.09, 20:11
                          secondtry, współczuję!
                          Trzymam kciuki! Dodam tylko, że przez większość ciąży miałam 3 cm.
                          szyjkę (teraz juz 2 cm.), ale lekarz twierdził, że wszystko jest ok.
                          i że nie ma powodów do zmartwień.
                          Trzymaj się dzielnie!
                          Pozdrawiam!
    • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 20.03.09, 13:04
      Hej Secondtrysmile
      Co u Ciebie? Zniknęłaś z forum. Wszystko w porządku? No i czy ustały w końcu
      wymioty? U mnie dużo lepiej, lada moment dobrnę do połowy. Już nie witam dnia z
      miską i nie żegnam. Sporadycznie zdarzy się jeszcze mała powtórka z "rozrywki",
      ale to już nie jest to co było. Mam nadzieję, że u Ciebie też dużo lepiej.
      Pozdrawiam.
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.03.09, 14:24
        hej!

        jak milo ze o mnie pamietaszsmile
        ciesze sie ze u ciebie lepiej. Ja juz tez wymiotuje srednio co tydziensmile chociaz
        zadarzja sie jeszcze trudne porankisad

        za to teraz mam inne zmartwienie - od 5 tygodni leze plackiem u lozku bo mi sie
        czesto robi twardy brzuch i musze uwazac zeby sie szykja nie skracala, bo mam
        tylko 3cm... to ponoc malo
        zeby tego bylo malo to od tygodnia mecze sie z infekcja gardlo boli, katar nos
        zapycha... ledwie zyje...

        wiec " jak nie urok to sra..."

        obym tylko do konca ciazy nie musiala lezec, to bedzie dobrze.
        pisz co u Ciebie. buziaki
        • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.03.09, 14:45
          Bardzo się cieszę, że się odezwałaśsmile Przyznam się szczerze, że już troszkę
          zaczynałam się martwić. Cholerka, no niestety ze zbyt szybko skracającą się
          szyjką trzeba bardzo uważaćsad Współczuję leżenia placuszkiem. U mnie z kolei
          szaleją hormony tarczycowe. Wyniki nie są jakieś przepiękne, ale jestem pod
          stałą opieką endokrynologa więc mam nadzieję, że dobrnę do końca. Pocieszający
          jest fakt, że idzie wiosna, bo już mam dość tej szarzyzny za oknami. Jeśli
          chodzi o infekcję, to na razie mnie omija, jak długo? Nie wiem, bo z kolei mała
          co chwila coś przynosi z przedszkola i ostatnio jest non stop na lekach.
          Odliczam każdy dzień, powolutku szykuję wyprawkę, ale się nie śpieszę, bo
          jeszcze troszkę czasu. Za 2 tygodnie dowiem się kto dokładnie w brzuszku
          siedzismileTy już pewnie wieszsmile Życzę Ci dużo zdrówka i dużo siły. Zobaczysz, choć
          jest tak ciężko, wszystko skończy się dobrze. Niedługo będziemy już tylko
          wspominać nasze "ciążowe maratony"smile Mocno pozdrawiam.
        • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.03.09, 17:44
          ps.
          secondtry przperaszam ze pomylilam Twoj nick w poprzednim poscie, ale ja kurde
          nawet nie ma sily sprawdzac tego co pisze, wszystkie te migajace bannery na
          stronach i nawet sam latajacy kursor w kompie tez na mnie dziala wymiotnie (moj
          problem to - poza slabym zoladkiem - błędnik , pewnie dlatego tak rzygam jak
          tylko mam okazje...)
          Jedno co mnie pociesza ze juz to 2 razy rpzeszlam, kocham swoich synkow wiec i
          to dziecko (nota bene prawdopodobnie trzeci facet...) pokocham. Narazie nie
          szykuje ubranek nie nic mnie to nie interesuje w ogole wszystko co zwiazane z
          dzieckiem malym dziala na mnie zle , wiec staram sie o tym nie myslec, wiem ze
          to mija i po porodzie jest - po mimo trudnosci, kolek ,chorob malucha - o niebo
          lepiejsmile
        • robin2510 Re: secondtry !!!!!! 21.03.09, 19:21
          a to teraz mam inne zmartwienie - od 5 tygodni leze plackiem u lozku bo mi sie
          > czesto robi twardy brzuch i musze uwazac zeby sie szykja nie skracala, bo mam
          > tylko 3cm... to ponoc malo

          Wiesz co ja mam identycznie od jakiegoś 1,5 tyg twardnienie brzucha ,
          pobolewanie jak na miesiączkę. Jestem w 22 tc, wczoraj miałam badanie i lekarz
          stwierdził że szyjka ma u mnie 34mm (czyli 3,4 cm) , powiedziałam o moich
          objawach ale ten stwierdził że taka długość szyjki jest bardzo dobra. Cholerka w
          sumie to ja się nie znam na tych szyjkach i jej długościach w ciąży. Dodam że
          mam i tak nerwa bo z 1 córką miałam identyczne objawy i w 37 tc ją urodziłam nagle .
          Jak by mnie brzuch mocno bolał to mam brać no-spe nic więcej.
          • secondtry Re: secondtry !!!!!! 23.03.09, 15:59
            Szyjka i jej długosc to ponoc kwestia podejscia gina. Moja mowi ze to nie jes za
            duzo. Drugi lekarz u ktorego chcialam sie skonsultowac, mowi ze to ok, byle była
            twarda i zamnkieta.
            Tylko co do twardnienia brzucha sie zgadzaja ze ok. 10 razy dziennie to za
            duzosad(( i to moze skracac szyjkesad(

            A co Twoj gin mowil na twardnienia, ile razy dziennie Ci sie to zdarza, ponoc
            jesli nic nie boli to ok. Mnie niby nic przy tym nie boli, ale i tak mam stresa
            i leze zeby nie przyspieszyc porodu.
            • robin2510 Re: secondtry !!!!!! 23.03.09, 17:42
              szyjka podobno , twarda, twardnienie brzucha zaczyna się mi od ok południa,
              prawie codziennie już, a podbrzusze pobolewa mnie tak co 2 -3 dzień jak na
              miesiączkę , tzn podobnie jak rodziłam pierwsze dziecko w początkowej fazie
              porodu , gdy skurcze były średnio bolesne i w dłuższych odstępach czasu.
              Ginekolog powiedział że jak już będzie mocno bolało to mam brać no-spę.
    • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 21.03.09, 17:34
      Witam Was wszystkie...
      przeczytalam caly watek beczac i zalujac ze dopiero teraz go znalazlam. jestem w 17t i to jest moje trzecie dziecko i przezywam ten sam koszmar co wy po raz trzeci!!! Secondry piszesz ze na pewno juz nigdy nie bedziesz mialal dziecka, no coz ja tez tak po pierwszej ciazy myslalam, a potem liczylylam ze przy drugiej bedzi elepiej, a potem ze przy trzeciej... Nic z tego rzygam nadal , jem jak i Ty w kolko i jeszcze do tego musze sluchac od wlasnej mamy ze rzygam bo chce i bo jestem za bardzo skupiona na sobie, ze ciaza to nie choroba, ze inne kobiety normalnie pracuja i zyja i ze to czego to podobne itp itp. zero zrozumienia!! Juz nawet myslalam ze to wszystko moja wina (tak jak mi mama wmawia, bo ona tez czula mdlosci ale mimo to byla twarda, tylko ze moim zdaniem 'czuc mdlosci' a przechodzic to co ja i Wy to jest roznica... ) no i tez borykam sie z tym ze po co mi to dziecko bylo i ze chyba nienormalna bylam ze chcialam byc w ciazy!!! Boze ja nawet nie moge sobie przypomniec tego ze chcialam miec to trzecie dziecko - teraz czesto mysle ze zaluje tej decyzji... Bardzo mi pomoglo przeczytanie tego watku - nie jestem sama!! nie jestem najbardziej wyrodna matka na swiecie, i rozhisteryzowana hipochondryczka!! Ta swiadomosc mi pomaga ze jest nas wiecej tym barziej ze dziewczyny z mojego otoczenia jakos duzo lepiej znosza ciaze i naprawde czulam sie fatalnie z mysla ze to moja wina... Ja siedze w domu i gapie sie w sufit oprocz mdlosci i rzygania mam nieustajacy slinotok, poruszam sie po domu z takim kublem do ktorego ciagle spluwam (sama siebie sie brzydze... bleee) na to patrzy maz i moich dwoch synkow (i tu znowu slowa mamy:wez sie w garsc bo twoi synowie nigdy nie zaloza rodziny jak na Ciebie beda patrzec...) Mam odruch wymiotny od tej sliny i nawet teraz kiedy mdlosci troche jakby mniejsze rzygam po protu od tego ze mi slina po gardle splywa!!! koszmar.
      Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, moze sie z warszawskimi kobietkami kiedys spotkamy gdzies na porodowce i to bedzie najpiekniejszy dzien naszego zycia!!
      ps termin mam na koniec sierpnia
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 23.03.09, 19:43
        Witamy w naszym gronie!!!

        Kochana nie jestes sama, nie jestes wyrodna, ani winna temu co sie dzieje.
        Niektore z nas tak mają, ja za cholere nie wiem czemu na mnie wypadło i pewnie
        sie nigdy nie dowiem.
        Wiem ze byłam samodzielną, twardą kobieta, swietna w parcy i radziłam sobie
        super w zyciu (obserwacje ostatnich 30 latsmile)) a ciaza i te wszystkie
        dolegliwosci, zrobiła ze mnie kłebek nerwów.
        Pierwsze 5 mc to rzyganie i jedzenie na zmiane, teraz twardnienia brzucha, ktore
        moga spowodowac przedwczesny porod... leze u rodziców od 6 mcy, musza sie mna
        opiekowac jak kaleką, mega stres o mojego synia, zebysmy tylko wytrzymali do
        36tc to juz bedziemy bezpieczni.
        Czasem mysle ze dam rade, ale jak tylko nachodza mnie mdłosci (stres je niezle
        poteguje) to odcina mi mozg i nie jestem w stanie sobie wytłumaczyc ze jakos to
        bedzie. I wtedy mysle ze teraz juz nie wytrzymam takiego obciazenia.
        Nadal twierdze ze to bedzie moje pierwsze i ostatnie dziecko.
        Nie wiem czy to sie kiedy zmieni.
        Ale Ty jestes dla mnie prawdziwym bohaterem, podziwiam juz druga decyzje, ale
        przy zgodzie na przechodzenie przez to pieklo 3 raz, padam na kolana! Jestes
        wielka!!

        Trzymaj sie mocno i ciesz sie ze wymioty to jedyny problem, ja do kompletu mam
        ryzyko przedwczenego porodu, teraz infekcje i antybiotyk i zaczyna mi sie zgaga
        (paskudne cos, do tej pory nie znałam)!

        buziaki
        • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 12:50
          hej Założycielko wątkusmile
          W pierwszej ciąży w 6 msc zaczęlam krwawić i mialam rozmiekczona szyjke - no i
          byl szpital a potem lezenie w domu przez dwa kolejne miesiace - ale skonczylo
          sie dobrze, Młody urodził sie w terminie zdrowy i tłusty (4100)
          Druga ciąża bez dodatkowych atrakcji tylko standardowe doły i megarzyganie
          (zgaga hemoroidy i inne takie oczywiście w komplecie)

          a teraz właśnie jestem w 18 tyg. no i czekam na polepszenie i mam nadzieje, że
          wszystko pojdzie ok, chociaz mam wlaśnie stresy w robocie wiec od tygodnia
          brzuch twardy jak piłka do kosza - takie życie...
          Powiem ci tylko jeszce ze jak urodzilam mojego pierwszego olbrzymka (SN bez
          ZZo) to potem jeszcze dlugo budzilam sie zlana zimnym potem, że ten porod
          jeszcze przede mna, a już drugi raz takiego bółu nie przeżyje i na pewno umre...
          Przeżylam drugi (drug tłucioch 4000g i tez bez znieczulenia) a teraz mam
          nadzieje na trzeci - na szczescie te okropne wspomnienia sie zacierają czego i
          Tobie i Twojemu synkowi życzesmile)Trzymaj się, na pewno będzie dobrze:smile.
          • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 13:38
            Też mam 18 tc i też rodzę pod koniec sierpniasmile
            • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 13:53
              a jestes z Wawy lub okolic?
              • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 13:53
                Z okolic Łodzismile
                • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 13:56
                  hm to sie raczej na prodowce nie spotkamysmile)
                  Ale milo wiedziec ze mam z kim pogadac na dokladnie tym samym etapie ciazysmile

                  pozdr.

                  • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 24.03.09, 14:23
                    A już wiesz kto w brzuszku mieszka? Ja się dowiem za 2 tygodnie, nie mogę się
                    doczekaćsmile
                    • olalinka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.03.09, 16:18
                      hej

                      mi w 13tc wyszlo ze raczej chlopak... a mam juz dwoch smykow wiec troszke
                      liczylam na dziewczynkewink) wprawdzie w 13tc mozna sie jeszcze pomylic wiec
                      czekam do 23tc jak bede miala polowkowe na potwierdzenie
                      • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.03.09, 16:59
                        Ja się dowiem teraz na połówkowym po raz pierwszysmile W domu jest już córa. Nie
                        mam nic przeciwko drugiejsmile
                        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.03.09, 18:56
                          Ale pewnie wolałabys chłopca co?
                          smile)))

                          Ja jakos od poczatku bylam przekonana ze u mnie bedzie dziewczynka, wiec jak sie
                          okazało na połwkowym ze to facet, to bylam lekko rozczarowana. Po dwoch dniach
                          sie oswoiłam i kocham mojego Adasia mimo ze miala byc Adusiawink

                          Co prawda dzis sobie rzygnełam przez mojego smyka, mogłby sie jakos opanowac i
                          dac mamusi pozyc spokojniewink))
                          • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 25.03.09, 19:23
                            Jakoś widzę siebie oczami wyobraźni jako matkę dziewczynekwink Chciałabym więc
                            drugąsmile Zobaczymy co w trawie piszczywink
    • karambatka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.03.09, 11:12
      Moja szyjka ma 2,65cm, twarda, zamnknieta i pracuje na pelny etat,
      wszystko robie w domu. Nikt o lezeniu plackiem nie mowil hmmm.
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 23.03.09, 19:42
        karambatka - super ciesz sie dziewczyno!

        Ja musze pilnowac szyjki, bo moze sie skracac, przez twardnienie brzucha jakie
        mam kilka razy dziennie.
        Lezenie jest dmuchaniem na zimne, bo kilka tyg temu mialam juz szyjke rozmiekczoną.
        Teraz w czwartek sie dowiem u mojej gin co dalej.
    • secondtry 35 tc przywitałam rzygankiem... 31.05.09, 13:38
      to znowu ja...

      musze sie znowu poskarżyc troche...

      znowu wymioty... juz mialam ze 4 tyg spokoju a tu znowu wrocilo i od wczoraj
      rzyganko... juz mi tak nieduo zostalo do lipca jakos dozyje, ale nienawidze tego
      samopozuciasad

      synku ale dajesz mamie opalic.... i tak cie kocham!!!
      • mali-nki Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 31.05.09, 18:15
        Hej sectry bardzo ale to bardzo ci wspolczuje i lacze sie z toba w
        podobnym bolu. U mnie o tyle dobrze, ze powoli jest lepiej - jestem
        na koncy 11 tygodnia. Ale to co ty opisujesz wiem dokladnie co to
        znaczy, przechodzilam to juz dwa razy z taka sama intensywnoscia ale
        na szescie krocej bo konczylo sie ok 14 tygodnia. Te same odczucia
        jak kompletny bezwlad po wymiotowaniu, zoladek i cale cialo
        wykonczone, bylam tam oslabiona, ze moja musial mnie karmic!!! Tez
        plakalam, szczegolnie po wymiotowaniu bo czulam sie taka ponizona i
        taka wstretna, zaniedbana i smierdzaca od wymiocin. to samo z
        jedzeniem, musialam co jakis czas cos jesc, zeby nie wymiotowac
        zolcia ale mialam wstret do jakiegokolwiek jedzenia. Przez ostatnie
        5-6 tygodni tylko wejscie do kuchni juz bylo dla mnie katorga. Nic
        nie gotowalam, jak bylam sama to ogromnym problemem bylo dla mnie
        zrobienie sobie kanapki bo tak mnie odrzucalo.
        Moja kolezanka, chciala zrobic dobry uczynek i upiekla mi zapiekanke
        z miesa mielonego i jak mi to przyniosla, to nie moglam nawet zniesc
        rozmowy o tej potrawie - nie ruszylam jej.
        I tez to zupelne niefunkcjonowanie mozgu, nie potrafialam myslec o
        niczym innym, niz zeby przetrwac do wieczora (w nocy nie
        wymiotowalam ale musialam jesc) i potem do nastepnego. Tez jestem
        klebkiem nerwow i zupelnie slaba psychicznie ale wiem ze to tez
        minie.
        Wiem ze dla Ciebie teraz myslenie o kolejnej ciazy to kompletna
        abstrakcja, nie zameczaj sie tym, co bedzi to bedzie. Ale jak sie
        zdecydujecie na kolejne dziecko to zrobcie to wtedy jak to pierwsze
        bedzie w przedszkolu bo tak to nie dasz rady sie nim opiekowac.
        Przeczytaj sobie tez informacje o leku z Kanady, ktory ponoc jest
        wlasnie na takie najciezsze przypadki. znam takie osobe, ktora miala
        to samo co ty, szpital, kroplowki i w drugiej ciazy zalatwila sobie
        te tabeltki i ciaze przeszla o wiele lepiej niz za pierwszym razem.
        Ja ich sobie nie zalatwilam, bo naiwnie sie ludzilam, ze tym razem
        bedzie u mnie lepiej. A jak sie to wszystko zaczelo, to nawet
        wykonanie telefonu czy jakiegos ruchu bylo dla mnie
        niemozliwe.NAzywa sie Diclectin
        Spojrz tutaj
        www.pregnancysicknesssupport.org.uk/010.asp#2

        Zycze Sily i dobrego rozwiazania!
      • mond33 Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 31.05.09, 23:12
        secondtry ja pierniczę, poważnie wciąż Cię tak trzyma i męczy? sad
        To strasznie Ci współczuję, naprawdę. U mnie dawno minęło. Obawiam się, że Ty z
        tej grupy ciężarówek, które już do końca wymiotują sad Ale Ci ta ciąża dała
        popalić. Cóż wytrwaj jakoś do końca, już niedługo. Widzę, że Ci się termin już
        zbliża. Trzymaj się mocno.
        • secondtry Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 01.06.09, 15:10
          hej mond33smile

          ano przeszlam juz swoje z tym moim brzuszkiemsmile

          teraz juz tak nie lamentuje bo wiem ze koniec bliski, oby tylko z maluchem bylo
          ok to bedzie dobrze!

          kurcze jakos udalo mi sie przezyc to wszystko, ale na drugi taki raz to nadal
          sie nie pisze, o nie nie

          wszystkiego naj naj dla Ciebie!
          • mond33 Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 01.06.09, 17:15
            O drugim razie na chwilę obecną w ogóle nie myśl. Zdąży byćwink
            Życzę Ci sprawnego, szybkiego porodu, może to jakoś zrekompensuje Twoje cało
            ciążowe zmagania. Przeszłaś swoje, nie ma się co oszukiwać.
            Na szczęście ciąża to stan przejściowy, nie trwa wiecznie, choć trwa i tak
            cholernie długo. Przyszło mi coś na myśl. Czasem wymioty pojawiają się pod
            koniec ciąży, tyle, że u Ciebie praktycznie przerwy nie było ech....U mnie 28
            tc. Jeszcze trochę przede mną, ale mam nadzieję, że zleci. Ciężko już, mam spory
            bagaż przed sobą, wszystko weszło w sam brzuch i jest co taszczyćsmile A jak poród?
            Rodzisz sn czy cc?
            • secondtry Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 02.06.09, 16:28
              od 28 tyg to fajny tydzien - czas zaczal mi troche szybciej mijacsmile
              a jak u ciebie dolegliwosci brak to najfajnieszy czas sie zaczyna, seriosmile

              ja mam w planach porod sn, zaklepana polozną zeby nas caly czas ktos pilnował i
              mam nadzieje ze porod bedzie szybki po tych 9 miesiacach masakry, czas pokazesmile

              buziaki!!!
              • mond33 Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 02.06.09, 22:08
                Oj ja mam nadzieję, że to już teraz zleci, bo jak na razie to jakoś mi się
                wlokłosmile No wiesz, z tymi dolegliwościami to tak niezupełnie ich nie ma. Co
                prawda wymiotów już dawno nie ma i chwała Bogu, bo to jednak odbierało
                człowiekowi całą radość życia i wybijało jak cholera z normalnego
                funkcjonowania, ale są inne: zgaga nie mijająca po najlepszych lekach, ja z nią
                idę spać i wstaję, nie mam nawet sekundy by nie czuć tego pięknego palenia w
                przełyku uncertain, bezsenne noce, skurcze jak cholera mimo brania magnezu i potasu,
                ale powiedzmy, że wliczam te dolegliwości w zupełny standard i po prostu z nimi
                żyję. Trochę przydusza mnie też tarczyca, z która miałam problemy już przed
                ciążą, a której nie zdążyłam zoperować. Ja się cieszę, że powoli kończę drugą
                ciążę i wszystkie już dzieci, które chciałam mieć będą na świecie hi hi hi, na
                tym zakończę z pewnością moją kadencję jeśli chodzi o ciąże. Ufffffwink Ja
                początkowo miałam mieć cc ze względu na tarczycę, ale teraz stanęło już na
                decyzji o sn i pewnie tak pozostanie. Nie ukrywam, że mam stracha, pierwszy
                poród był fatalny, zakończył się kleszczami, nie chciałabym tego powtórzyć.
                Zresztą lekarz wie, że się na to stanowczo nie zgodzę. Położną też mam już
                załatwioną, zostało czekać na godzinę zerowink A zatem i Tobie i sobie życzę
                porodu expresowego, który będzie się miło wspominało. Pozdrowionkasmile Oczywiście
                daj cynk jak urodzisz.
                • secondtry Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 09.06.09, 14:32
                  mond33 - dzieki za zyczenia, tobie tez spokojnego i szybkiego porodu i oby sie
                  koncówka nie dłuzyłasmile

                  ojjj, zgagi to wspolczuje - znam ten bol niestety tezsad
                  a jakie masz leki na to potworne pieczenie?
                  • mond33 Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 09.06.09, 17:11
                    secondtry napisała:
                    > ojjj, zgagi to wspolczuje - znam ten bol niestety tezsad
                    > a jakie masz leki na to potworne pieczenie?

                    Rennie ewentualnie Manti, ale mnie to nie pomaga. Jak już bardzo mocno daje się
                    we znaki to biorę lek zmniejszający kwasy, a nie tylko zobojętniający Ulfamid.
                    Jednak lekarz mnie prosił, bo go za często nie brać uncertain
                  • hoop_cola [...] 10.06.09, 11:00
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • mond33 Re: 35 tc przywitałam rzygankiem... 10.06.09, 12:48
                      Tak, znam ten wątek. Z wielką nadzieją podeszłam do zakupionej wody Zuber i choć
                      wstrętna w smaku, przeżyłabym wszystko, aby tylko przeszło....ale mnie nie
                      pomogło. Czasem cholerka jest tak, że nie znajdziesz środka, który by Ci pomógł.
                      Myślę, że w moim przypadku zostało czekać do porodu. Urodzę, ucisk na żołądek
                      nie będzie miał miejsca i wszystko wróci do normy. W pierwszej ciąży też tak
                      miałam.
                  • lilabe1 Do secondtry 04.07.09, 21:26
                    Do Secondtry
                    Co u ciebie ?
      • hoop_cola sec - to jest nieprawdopodobne 05.06.09, 21:45
        powinnas skopiowac cały ten wątek i jak ci dziecko (np jako nastolatek) kiedys wywinie numer, to daj mu to do przeczytania - niech wie ile zniosłas i ze juz nie powinien dokładac ci cierpiensmile

        trzymam kciuki kochana - jeszcze pare tygodni i dzieciaki będą z namibig_grin

        gdzie w koncu bedizesz rodzic?
        • secondtry Re: sec - to jest nieprawdopodobne 09.06.09, 14:30
          hej hoopsmile)))

          juz nie duzo zostało - rzeczywiscie, ufffsmile
          jeszcze troche i dzieciatka bede na zewnatrz, doczekałysmy sie juz prawie.
          lekko nie bylo, wiec dobrze ze to koncowka.

          planuje na madalinskiego synka urodzic, a zobaczymy jak to wyjdzie, ponoc
          ostatnio przepełnienie jest straszne w calej wawiesad

          a ty gdzie planujesz? i jak tam twoje samopoczucie na koncówce?
          • hoop_cola [...] 10.06.09, 10:54
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • lilabe1 Do Secondtry! 04.07.09, 00:34
            Hej, czy już po wszystkim ? Jesteście zdrowi ? Czy te uporczywe
            wymioty nie miały wpływu na twój stan i dziecka ? Pozdrowienia smile
    • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 19.07.09, 08:12
      hej hejsmile

      ja tylko na chwilke - chciałam oficjanie zakonczyc swoj wąteksmile

      jetsem juz mama!!! moj synek urodzil sie ponad 3 tygodnie temu!!!

      koniec wymiotów, zgagi, lezenia i stresu o zycie malenstwa w brzuszku, teraz mam
      go juz na swiecie !!!

      jest cudowny, kochaniutyki i słodki... powinnam napisac ze bylo warto tak sie
      meczyc 9 miesiecy i to siweta racja bylo warto!!! ale zapomniec o tym jak sie
      czulam - oj nie zapomne chyba nigdy i nadal sie nie piszse na drugaq ciaze, oj niesad

      w nagrode za trudna ciaze mialam krotki porod - po 5 godzinach od pekniecia
      pecherza Mały byl na swiecie!
      najbardziej zmeczyaly mnie skurcze co 2 minuty trwajacye ponad dwie godziny -
      potem wziełam ZZO i bylo cudnie! Polecam niezdecydowanym!
      Na zakonczenie godzina partych boli tez byla trudna, bo Mały sie ułozył jakos
      dziwacznie w kanale, ale dalismy rade!

      Dziewczyny, sciskam wszystkie i dziekuje ze pomoglyscie mi przetwrac ciaze i
      podnosiłyscie na duchu na moim wątku!

      Zycze wszystkim przyszłym Mamom spokojniej ciazy bez dolegliwosci a Mamom
      obecnym duzo zdrowia Maluszków i snu, oj tak duzo snu smile

      Buziaki, szczesliwa mama -secondtrysmile))))
      • mond33 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 19.07.09, 23:22
        Heja hejasmile No to gratulacjesmile Ja niestety właśnie wróciłam ze szpitala po
        zatrzymaniu akcji skurczowej. Mały od 34 tc uparcie pcha się na świat sad Gdyby
        się urodził oczywiście przeżyje, ale dobrze by było bym weszła chociaż w miesiąc
        9. Więc poleguję, wskazuję palcem kto ma co zrobić choć to trudne dla mnie i
        biorę leki. Po 36 tc wstaję i niech się dzieje wola nieba. Tym czasem raz
        jeszcze Ci gratuluję i cieszę się, że masz to wszystko za sobą. Buziakismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka