Mój mąż, który nie ma żadnej preferencji co do płci, ma bardzo silną
intuicję, że mamy córkę.
Moi teściowie bardzo chcieliby wnuczkę, choć na wieść o tym, jak
mocno Mrówka mnie maltretuje, stwierdzili, że to chłopak.
Moi Rodzice, jak zawsze subtelni, nic w tej sprawie nie mówią.
Mój Brat chciałby siostrzeńca.
A ja tak bardzo chcę dziewczyny, że nie bardzo wiem, jak mogłabym
miec jakąkolwiek intuicję - wszystko tym chceniem zagłuszam

Choć jak mi się jeden jedyny raz śniły narodziny Mrówki, to była
synem.
A u Was jak to wygląda(ło)? Któraś chciała jednej płci, a
przeczuwała drugą? Albo chciała jednej i jednocześnie tę właśnie
przeczuwała?