jak w temacie. W piątek dowiedziałam się że mój 5-letni starszak od jakiegoś
czasu nie tknie obiadu jeśli... pani go nie nakarmi. Śniadanie, podwieczorek
je sam, a obiadem karmi pani

Szlag mnie trafia bo w domu dziecko je
normalnie, samo, posługując się sztućcami, od jakichś 3 lat jak nie dłużej.
Powiedziałam pani żeby wobec tego nie karmiła, jak "pan hrabia" zgłodnieje to
łaskawie sam sięgnie po widelec... a pani na to że jej żal bo będzie
głodny... ja na to, dobra to będzie głodny, może go to coś nauczy, a pani "no
jak tak można"

)
Syn odmawia dyskusji na temat karmienia ucinając temat tekstem "nie będę o
tym rozmawiał" a mnie ręce opadają... co robić?
pozdrawiam,
Antonina
mama Kuby (5) i Zosi (roczek)