Dodaj do ulubionych

KARY i karanie dzieci w przedszkolach

02.12.05, 18:51
Witam, mam pytanie nt. stosowania kar w przedszkolach Panstwa dzieci. Jakie
są sposoby karania dzieci (i za co), czy jest tgo ustalane z Państwem na
zebraniach rodziców itd. ???
W przedszkolu mojego dziecka bylam świadkiem dość drastycznego (moim zdaniem
oczywiście) potraktowania dziecka(nie fizycznie a bardziej mentalnie), ale
podobno taka metoda byla ustalona z rodzicami.
pozdrawiam m-s
Obserwuj wątek
    • linusia_75 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 04.12.05, 10:20
      jedyny znany mi sposób to "żółte krzesło", na które sadza się dzieci za naprawdę
      poważne przewinienia, a nie drobiazgi, kiedy nie działa zwracanie uwagi.
      dzieci traktują to jako najpoważniejszą karę, nie wiem jak na inne dzieci, ale
      na moją działa bez pudła.
      metoda nie była ustalana z rodzicami.
      czasem rodzice ustalają z panią indywidualny tok postępowania w przypadku
      różnych problemów z dzieckiem.
    • roman.gawron Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 04.12.05, 12:21
      ma-sajka napisała:

      > Witam, mam pytanie nt. stosowania kar w przedszkolach Panstwa dzieci. Jakie
      > są sposoby karania dzieci (i za co), czy jest to ustalane z Państwem na
      > zebraniach rodziców itd.?

      Art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela:
      "Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania
      takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród
      uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne, oraz do wyboru spośród
      zatwierdzonych do użytku szkolnego podręczników i innych pomocy naukowych."

      Zasadą jest, że opiekę nad cudzym dzieckiem wykonujemy tak, jak by to było
      nasze własne, kochane dziecko w analogicznej sytuacji. Jeśli swoje byśmy
      ukarali podobnie, możemy tak ukarać i cudze. Zdanie rodziców dziecka nie jest
      wiążące, bo to nie oni w danej chwili sprawują pieczę bezpośrednią i nie oni
      ponoszą za dziecko bezpośrednią prawną odpowiedzialność.
      Jedynie kar cielesnych nie wolno stosować wobec cudzego dziecko, bo tzw.
      kontratyp karcenia małoletnich to wyjątek odnoszący się w doktrynie polskiego
      prawa rodzinnego wyłącznie do rodziców.

      > W przedszkolu mojego dziecka bylam świadkiem dość drastycznego (moim zdaniem
      > oczywiście) potraktowania dziecka (nie fizycznie a bardziej mentalnie)

      Czyli?
    • lolinka2 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 04.12.05, 20:17
      U nas po prostu reprymenda słowna, generalnie nawet przyjemnym tonem
      powiedziana. Do mojego dziecka dociera.
      Aczkolwiek Pani w grupie pięciolatków ma 'przsympatyczny' zwyczaj wrzeszczenia
      jak stary orangutan. Kilka razy miałam okazję słyszeć ją w szatni - tak po
      prostu ma.
      • nikaolo Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 26.12.05, 02:25
        nazywać nauczycielkę starym orangutanem - jest niesmaczne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        sama pracuję z dziećmi w przedszkolu i jest mi bardzo przykro gdy czytam takie
        słowa!!! kocham to, co robię, mam mnóstwo pomysłów na tą pracę ale zdarza się,
        że krzyczę i się wściekam. nie ma to jednak nic wspólnego z maltretowaniem
        dzieci!!!!!!!!!!!!!
    • pszczolamaja Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 05.12.05, 21:29
      Mój syn (5 lat, drugi rok kariery przedszkolnej) opowiadał, że u niego pani
      jednego kolegę zaprowadziła na posiłek do innej grupy, kiedy uporczywie
      odmawiał zastosowania się do ogólnie przyjętych norm. Kontynuowaliśmy temat i
      pytam Tomka niewinnie, czy on też kiedyś został ukarany. "Nie, mi tylko raz
      pani powiedziała, żebym usiadł i przemyślał swoje zachowanie, jak za głośno
      krzyczałem..."Bardzo mi się oba sposoby podobają.
    • kforysia Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 06.12.05, 22:49
      U córki w przedszkolu karą jest siadanie do stolika. Oprócz tego każde dziecko
      ma swoje drzewko.Na każdym drzewku są rysowane czerwone jabłka, karą za złe
      zachowanie jest "czarna kropa"; w przypadku mojej córki bardzo skuteczna metoda.
      • matiuszka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 06.12.05, 23:11
        W przedszkolu mojego dziecka nie ma kar ani poniżania dzieci. Nie stosuje się
        przemocy ani w gestach, ani w słowie. Za niepożądane zachowania dziecko jest
        grzecznie i spokojnie upominane.
        Nigdy nie zgodziłabym się na stosowanie kar, siadanie na żółte krzesła ani nic
        w tym stylu, nie wspominając o wrzeszczeniu na dzieci czy karach fizycznych.
        Nie zgadzajcie się na poniżanie dzieci.
        • rysia_mama_wiktorka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 10:13
          U nas w przedszkolu chłopiec, który ugryzł moje dziecko dostał dwa klapsy od
          pani. Widziały to zdarzenie wszystkie dzieci, bo dowiedziałam się o tym właśnie
          od mojego dziecka. Dobrze, że to nie moje dziecko dostało po tyłku / nie ważne
          zupełnie za co/ chyba sprawa oparła by się o kuratorium. Tatuś tego chłopca
          jest dobrym znajomym pani dyrektor i jeszcze teraz załatawiał autokar dla
          dzieci. Może jemu to nie przeskadza i uznał, że może wreszcie taka terapia
          wstrząsowa na niego podziała ale jeżeli już pani ma takie zapędy to znaczy, że
          każdemu może się oberwać.
          Pani tłumaczy się w ten sposób, że inaczej do tego chłopca nie trafiało i cągle
          nie potrafił zrozumieć, że jak bije, szczypie lub gryzie inne dzieci to po
          prostu boli. więc nie wytrzymała i zastosowała taką właśnie karę, zupełnie
          świadomie.
          No i co zrobić? Ja dymić nie będębo to nie moje dziecko dostało ale tak
          naprawdę wiem o tym i kwestia jak dla mnie zostaje otwarta....
        • casper_ Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 12:24
          Chyba troszkę przesadzasz...
          Posadzenie na krzesełku na kilka chwil to taka straszna rzecz?
        • agulec.majulec Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 13:45
          > W przedszkolu mojego dziecka nie ma kar ani poniżania dzieci. Nie stosuje się
          > przemocy ani w gestach, ani w słowie.<
          To róznica czy dziecko jest poniżane czy karane.Ponizanie godzi w poczucie
          własnej wartości a kara ma byc dolegliwością za nieodpowiednie zachowanie i nie
          może poniżać.
          > Nigdy nie zgodziłabym się na stosowanie kar, siadanie na żółte krzesła ani nic
          > w tym stylu,<
          To mozna wiedziec jakie kary ty stosujesz wobec własnego dziecka (aha
          zapomniałam-nie stosujesz)? W jaki sposób wychowujesz dziecko -bez kar? czy może
          ono nie wymaga ich stosowania? Nigdy nie zdażyło Ci się ukarać dziecka odmową
          obejrzenia dobranocki, dania słodyczy czy odesłaniem do swojego pokoju w celu
          przemyslenia zachowania?
          <nie wspominając o wrzeszczeniu na dzieci czy karach fizycznych.>
          Z tym sie zgadzam -wrzeszczec nie należy -chociaż nie uwierzę w to że nawet
          najspokojniejzej mamie nie zdarzyło sie wrzasnąć na swoje dziecko.Co do kar
          fizycznych to uważam ze nie ma prawa ich stosować Pani przedszkolanka ani nikt
          inny oprócz rodzicow(co nie znaczy że rodzice maja je stosować!)Ale uwierz
          dzieci są różne i czasami jeden klaps potrafi zadzialać otrzeźwiająco - o wiele
          lepiej niż godziny perswazji i tłumaczeń.
          I jeszcze jedno - my mamy doczynienia tylko ze swoim dzieckiem.Pani
          przedszkolanka w grupie musi zapanowac nad dwudziestukilkoma dziećmi - nie
          wszystkie to aniołki (moje na pewno niewink.Dobrze jeśli jej tłumaczenia skutkują,
          jeśli nie dobrze jak zastosuje karę.U mojej córki w przedszkolu jest to np.
          siedzenie przy osobnym stoliku do czasu przemyslenia swojego zachowania.I jest
          to bardzo skuteczna kara- ja nie mam nic przeciwko.
          > Nie zgadzajcie się na poniżanie dzieci.
        • roman.gawron Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 15.12.05, 11:08
          matiuszka napisała:

          > Nie zgadzajcie się na poniżanie dzieci.

          Jeżeli nawet normalna kara wychowawcza jest dla ciebie co do zasady poniżaniem
          dziecka, to nie chcę mieć z tym dzieckiem nic do czynienia w życiu.

          Kurczę, miliardy dzieci były tak "poniżane" przez rodziców i jakoś po świecie
          chodzi całe mnóstwo ludzi szczęśliwych.
          Poczytaj Korczaka, ten to dopiero "poniżał". Brr!
        • mallard Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 20.12.05, 11:43
          matiuszka napisała:

          > > Nie zgadzajcie się na poniżanie dzieci.

          Taaak, -tylko módlcie się do nich!
    • abatka32 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 13:20
      U nas:
      - za niegrzeczne jedzenie - siedzenie przy oddzielnym stoliku
      - jedzenie lub siedzenie w innej grupie
      - siedzenie przy stoliku w czasie zabawy innych dzieci
      Muszę jeszcze podpytać córcię. W grupie jest chłopiec, jak na moje oko, bardzo
      nadpobudliwy. Za pokazywanie brzydkich gestów paluszkiem - sklejanie na krótki
      czas 3 palców taśmą.
    • joasiapa Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 13:38
      U mojego synka jest "stolik kar" przy którym siadaja dzieci za złe zachowanie
      (grupa 3 latków).
      • matiuszka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 07.12.05, 19:28
        Ja stosuję W DOMU drobne kary, w przeszłości zdarzało mi się nawet dawać
        klapsy, kiedy moja córka była zbyt mała aby jej coś wytumaczyć. Nigdy jednak
        nie planowałam kar na zasadzie - teraz będziesz siedzieć na krześle lub stać w
        kącie. Myślę, że lepsza jest natychmiastowa reakcja, nawet jeśli to ma być
        klaps - niż planowanie kary. To okrutne dla dziecka.
        Kara natychmiastowa jest naturalna, to takie ustalanie granic. Jak w
        przyrodzie - wejdziesz w pokrzywy to się poparzysz.
        A aktualnie raczej staram się wzmacniać pozytywne zachowania - dużo wtedy
        chwalę, przytulam. Córka ma 4 lata, można się z nią dogadać, więc za jej złe
        zachowanie wystarczy upomnienie.

        Natomiast PRZEDSZKOLE to dla mnie całkiem inna sprawa. Karanie dziecka w
        otoczeniu innych dzieci jest dla niego poniżające. I tyle. Jak Wy się czujecie
        kiedy publicznie dostajecie naganę w pracy i publicznie odbywacie karę? Poza
        tym nie pozwoliłabym na to, aby obca osoba karała moje dziecko - choćby właśnie
        z tego względu, że ma pod opieką tyle dzieci, że nie jest w stanie do końca
        obiektywnie stwierdzić, czy wymierza karę słuszną i adekwatną do sytuacji.
        Przedszkolanka powinna rozwiązywać problemy z dziećmi w porozumieniu z
        rodzicami, nie na własną rękę.
        • roman.gawron Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 15.12.05, 11:17
          matiuszka napisała:

          > Karanie dziecka w otoczeniu innych dzieci jest dla niego poniżające.

          Na przykład karanie w obecności rodzeństwa. Bezeceństwo!

          > Jak Wy się czujecie kiedy publicznie dostajecie naganę w pracy i publicznie
          > odbywacie karę?

          Jak to? Na grochu każą ci klęczeć i "odbywać karę"?

          > Poza tym nie pozwoliłabym na to, aby obca osoba karała moje dziecko

          Powierzasz swoje dziecko innej osobie, delegujesz na nią tym samym prawo do
          karcenia go i masz potem raczej mało do powiedzenia w kwestii zmiany jej
          decyzji, jeżeli ta osoba uzna, że dziecko nie słucha i na karę zasłużyło.
          Co najwyżej możesz dziecka nikomu nie powierzać, jak takie delikatne jest, że z
          powodu żółtego krzesła zdruzgoce sobie psychikę.

          > Przedszkolanka powinna rozwiązywać problemy z dziećmi w porozumieniu z
          > rodzicami, nie na własną rękę.

          Akurat. Ma sobie radzić, a nie z każdą pierdołą posyłać po rodziców.
          • nikaolo Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 26.12.05, 02:36
            romanie-Gawronie - UWIELBIAM CIĘ. rozumiesz sedno sprawy i życie w przedszkolu
            chciałabym mieć w swoim otoczeniu tak MĄDRYCH RODZICÓW JAK TY, bo sama jestem
            przedszkolanką. i radzę sobie, jak umiem. kara nie znaczy poniżanie i
            druzgotanie psychiki - bravo dla Ciebie!!!! mnie się zdarza wymyślać różniste
            formy reprymendy a i gardło czasem zdzieram maksymalnie, a jednak moje
            przedszkolaki lubią chodzic do przedszkola i rano na mój widok mają uradowane
            miny!!!! współczuję dzieciom przewrażliwionych rodziców1 a jak się komuś, coś
            nie podoba w przedszkolu - niech siedzi z dzieckiem w domu. wtedy dziecko będzie
            na pewno baaardzo szczęśliwe, prawda? kocham to, co robię i kocham dzieci!!!!!!
            jesteś cudny Romanie!!!!
        • graz.ka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 15.12.05, 12:33
          Wybacz, ale moim zadaniem przeczysz sama sobie. Piszesz:

          >Myślę, że lepsza jest natychmiastowa reakcja, nawet jeśli to ma być
          > klaps - niż planowanie kary. To okrutne dla dziecka.
          > Kara natychmiastowa jest naturalna, to takie ustalanie granic. Jak w
          > przyrodzie - wejdziesz w pokrzywy to się poparzysz.

          i dalej

          ... nie pozwoliłabym na to, aby obca osoba karała moje dziecko - choćby
          właśnie
          > z tego względu, że ma pod opieką tyle dzieci, że nie jest w stanie do końca
          > obiektywnie stwierdzić, czy wymierza karę słuszną i adekwatną do sytuacji.
          > Przedszkolanka powinna rozwiązywać problemy z dziećmi w porozumieniu z
          > rodzicami, nie na własną rękę.

          Właśnie natychmiastowa - i nie jakoś celebrowana, jak sugerujesz, tylko
          przewidywana i znana dzieciom - rekacja, czyli chwilowe - 3 do 5 minut -
          pozbawienie prawa do udziału w zabawie, uspokojenie się, bo raczej
          nie "przemyślenie" własnego zachowania, chociaż u starszych pewnie na taka
          refleksje mozna liczyć,, a potem rozmowa z dzieckiem są najwłaściwsze.
          Bo sytuację trzeba rozwiązać z pożytkiem dla wszystkich dzieci tu i teraz, a
          nie kwitować ją komunikatem - "jak przyjdzie mama/tata to o twoim zachowaniu
          porozmawiamy". Ty proponujesz kary odroczone - dużo bardziej okrutne, bo jedno
          dziecko potem czeka ze strachem na tą rozmowę z mamą, bezwartosciowe - bo inne
          już czasem nie pamieta, co sie wydarzyło, poczucie winy wygasło i ukarane po
          fakcie jest rozżalone, ze spotkała je przykrość za nic.
    • kachho Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 08.12.05, 10:52
      W naszym przedszkolu jest tablica z imionami dzieci gdzie Panie naklejają
      codziennie uśmiechnięte lub smutne buźki, adekwatnie do zachowania dziecka.
      Taka smutna naklejka to największa kara dla rozrabiaków.
      Siadanie na ławce też znamy - moim zdaniem to pozwala ochłonąć dziecku.
      • kwiaaatek1 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 08.12.05, 14:17
        bardzo mnie smuci,że większość dorosłych,zarówno nauczycieli jak i rodziców,nie
        umie wychowywać swoich dzieci,bo rośnie nam kolejne agresywne lub
        niedowartościowane pokolenie.skąd tyle agresji w szkołach?ano z karania,im
        więcej karzesz,tym wiekszy bunt i agresja u dzieci lub izolowanie się i
        nieśmiałość.paradoksalnie im mniej kontrolujesz dzieci,tym wiekszą masz nad nimi
        kontrolę.sprawdzone w praktyce.gdy stajemy się rodzicami i
        wychowawcami,przestajemy być ludźmi,a robimy z siebie karzący autorytet lub
        przeciwnie-stajemy się służącymi naszych dzieci.tak trudno zrozumieć,że rodzic
        czy nauczyciel też człowiek i też ma swoje potrzeby,które chciał by
        zaspokoić.dlaczego nie informujemy dzieci o naszych potrzebach,tylko
        rozkazujemy,oceniamy,krytykujemy,podajemy gotowe
        rozwiązania,szantażujemy,karzemy itd.gdy dziecko w przedszkolu przeszkadza
        podczas posiłku,nauczyciel postępuje po najniższej linii
        oporu,mówi:''przestań!''albo ''ty gaduło jedna!''albo''jak nie przestaniesz to
        wyjdziesz z sali!''albo po prostu wyprowadza dziecko.a nie można zwyczajnie
        powiedzieć:''jestem zła jak mi przeszkadzasz,bo to przedłuża jedzenie,inne
        dzieci będą musiały na ciebie czekać''?wyrażenie własnych uczuć i
        poinformowanie,jakie konsekwencje ma dla dorosłego zachowanie dziecka.to buduje
        u dzieci samodyscyplinę,bo dzieci tak naprawdę chca być dobre dla innych.to jest
        metoda Thomasa Gordona (''Wychowanie bez porażek'')i wiecie co...u mnie w grupie
        maluchów skutkuje.Gordon jest całkowicie przeciwny karaniu i nagradzaniu
        dziecka.z doświadczenia wiem,że ma rację.kara i nagroda nie przynoszą żadnego
        skutku,a jeśli już to krótkotrwały.dla nauczyciela,który krzyczy na dzieci lub
        je karze,praca jest katorgą-ciągła kontrola,bo dzicko nie ma wtedy
        samodyscypliny,tylko reaguje na dyscyplinę z zewnątrz,wystarczy,że taki
        nauczyciel na sekundę wyjdzie z sali,a już jest wszystko przewrócone do góry
        nogami.niestety większość nauczycieli nadmiernie kontroluje dzieci,dlatego coraz
        częściej dzieci nie respektują potrzeb nauczycieli,bo niby dlaczego miałyby je
        respektować,kiedy nauczyciele mają w nosie potrzeby dziecka i traktują je
        przedmiotowo?jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.moje zdanie jest takie:nie karać
        dziecka,informować je o swoich potrzebach,uczuciach,być sobą,ze wszystkimi
        wadami,nie być na siłę konsekwentnym,interesować się problemami dzieci,pomagać
        spełniać im potrzeby,a dzieci odpłacą nam nam samym.pół na pół.
        drugi problem to zbytnia uległość wobec dzieci.większość dorosłych myśli,że
        dziecko urodziło się po to,aby spełniać jego potrzeby,nawet kosztem
        dorosłego,wtedy dzieci stają się samolubne i nie respektują zdania
        dorosłych,myślą,że wszystko im się należy,a dorosły niczego nie potrzebuje,swiat
        się kręci wokół dziecka.rodzi to frustrację u dorosłych a potem może przerodzić
        się w niechęć do dzieci i agresję,karanie,wtedy dorośli myślą:''czas zrobić z
        nim porządek''ale wtedy jest już za późno.
        pozdrawiamsmile
        • marmusia Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 10.12.05, 13:50
          Bardzo mądra wypowiedz smile. Pozdrawiam.
        • senie Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 14.12.05, 20:44
          Rozumiem, że jest pani przedszkolanką. A w którym przedszkolu pani pracuje?
          Posłałabym tam swoje dziecko...
        • lilka.w Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 15.12.05, 00:00
          A ja sie nie zgadzam!Uważam,że dobrze stosowany system nagród i kar ma swoje
          uzasadnienie ,nie tylko historyczne.Myślę ,że w stosunku do niektórych,(o ile
          nie wiekszości dzieci),mozna miedzy bajki włożyć opowiastki o tym,ze dziecko
          zawsze i pod każdym wzgledem będzie sie starało współpracować i zwyczajnie być
          dobrym tylko z powodu wrodzonej ,czy tez wyuczonej empatii.W przedszkolu mojego
          dziecka funkcjonują rózne słoneczka ,chmurki i fotel przemyśleń-sprawdzaja się
          w stosunku do jednych dzieci lepiej,a do innych gorzej.ale mój synek jest
          bardzo dumny,gdy uda mu się przyjść do domu z przylepionym do ubranka
          słoneczkiem.chmurki natomiast sa tylko na tablicy i mogą zostac zmazane po
          stwierdzeniu poprawy.W świecie dorosłych też funkcjonuje system kar i nagród i
          raczej nic nie wskazuje na to ,aby miano od niego odstapić.Pewnie,że fajnie by
          było,aby dzieci słuchały nas zawsze w trosce o innych i uczyły się tylko dla
          poszerzenia własnych horyzontów,ale to raczej nie realne.
          W sytuacji,gdy np.moje dziecko sypało na inne dzieci piaskiem w
          piaskownicy,jeśli nie chciało słuchać upomnień(w stylu-Zosi będzie
          przykro,bedzie ją swędziała głowka),szlismy do domu (za karę
          oczywiście).Wystarczyło dwa razy.a znam mamy,które nie idą,tylko tłumaczą
          miesiącami,a ja miesiącami wydobywam na placu zabaw piasek ze wszystkich
          zakamarków ciała mojego dziecka.Czy nie lepiej czasem wybrać krótszą i
          sprawdzona drogę niż eksperymentować?
        • graz.ka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 15.12.05, 12:38
          do kwiaaatek 1.
          Poproszę o wyniki badań naukowych, z których wynikają przywołane przez Ciebie
          zależności.
          Polskie - nie amerykańskie.
    • aniko16 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 16.12.05, 15:53
      A ja nie potrzebuję żadnych wyników badań czy to polskich czy amerykańskich aby
      wiedzieć, że żadne kary i nagrody nie są niezbędnym elementem wychowywania
      dzieci, a przynajmniej mojego dziecka. Mam 5,8 letniego synka który nigdy nie
      został z rozmysłem ukarany ani przeze mnie ani przez męża i z którym nie
      mieliśmy ani nie mamy żadnych problemów wychowawczych. Włos mi się jeży jak
      czytam na różnych forach czy w głupkowatych pismach pytania czy rady nt. jak
      karać 2, 3 4... latka. Za co w ogóle można ukarać z rozmysłem tak małe dziecko?
      Przecież każde jego złe zachowanie bierze się albo z braku wiedzy czy
      doświadczenia a najczęściej jest wynikiem frustracji spowodowanej brakiem
      dostosowania się do potrzeb dziecka przez jego najbliższych czy też ćwiczeniem
      rodzicielskiego "autorytetu". A żadna z tych przyczyn nie jest moim zdanim
      wystarczająca aby zastosować karę. Któraś z mam pisze o sypaniu piaskiem w
      piaskownicy ale ja nie mam tego typu doświadczeń. Nie spotkałam się ze
      złośliwym sypaniem piasku na głowę w wykonaniu ani mojej pociechy ani innych. A
      gdyby nawet coś takiego się zdarzyło w ferworze zabawy to przecież można
      zwyczajnie wykąpać dziecko a nie "miesiącami wygrzebywać piach". Kary stosowane
      w przedszkolach są wyłącznie wyrazem niekompetencji i nieradzenie sobie
      personelu przedszkolnego. A już doczepianie do imion buziek uśmiechniętych lub
      skrzywionych uważam za wyjątkowo okrutne i niemądre. A najsmutniejsze jest to,
      że tego rodzaju puste działania zabijają w dziecku ciekawość świata,
      bezpośredniość, entuzjazm i spontaniczność. Odwagę też. Przecież nagradza i
      karze się głównie za POSŁUSZEŃSTWO. I w rezultacie dziecko które świetnie
      radziło sobie np. z angielskim ale było zbyt halaśliwe, zostanie ukarane i
      nabierze niechęci właśnie do obcego języka. Tak poważne konsekwencje ma
      bezmyślne i niestety automatyczne karanie. Ktoś pisze że taki system
      funkcjonuje wświecie dorosłych. Doprawdy nie rozumiem, w moim "świecie"
      najwyraźniej go brak. Jeżeli szef nie jest zadowolony z mojej pracy to po
      prostu mówi mi o tym a ja albo się zgadzam albo nie i też go o tym informuję.
      Nie jest tak, że za karę nie udziela mi urlopu! Tak samo postępuję z dzieckiem.
      Wcale nie jest tak, że mam sztuczny uśmiech przyklejony na twarzy i nerwy na
      wodzy. Zdarza mi się się rozzłościć ale po prostu okazuję to. Dziecko
      najczęściej rozumie i zdarza się że mnie przeprasza. Czasami przedstawie swoje
      argumenty i jeżeli są rzeczowe to ja przepraszam jego. Proste. Ale do takiego
      załatwiania spraw potrzebna jest wzajemna życzliwość, zrozumienie i
      respektowanie potrzeb.
      • lilka.w Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 16.12.05, 23:26
        Bardzo proszę,jesli przytaczasz moje słowa-rób to rzetelnie,a nie wypaczaj z
        gorliwościa polityka lub kiepskiego dziennikarza.Nikt z nas nie twierdzi,że
        karze lub ,co gorsza ,ze nalezy karac automatycznie i zaciekle.
        -Jako system nagrod w świecie doroslych rozumiem np.premie lub prowizję.
        - Nie napisalam ,że moje dziecko sypało piaskiem złośliwie.Traktowało to
        jedynie jako świetna zabawę.Ten piasek możnaby zastąpić np. zabieraniem
        zabawek,momo,że sie ma własne ze sobą.
        -Nikt z nas nie napisał,że dzieci są oklejane "złymi buźkami'ale raczej,że są
        nagradzane dobrymi.Nagrodą jest tez np. książka w szkole za prace społeczna lub
        dobre zachowanie,ale rozumiem ,że Twoje dziecko nie mogłóby jej przyjąć smile.
        -Apropos angielskiego.Mój synek zachowuje sie na zajęciach różnie,ale uwierz
        mi,że trafiaja się w naszej grupie (chodzi od trzech lat nie
        zniechecony),dzieci,najczęściej chłopcy,którzy zachowuja sie
        nieznośnie,dezorganizuja zajęcia,itp.,itd.Ale wiekszą zmora od nich są
        mamuśki,które zamiast w ostateczności odsunać dziecko od wspólnej
        zabawy ,tłumaczą im poraz n-ty teatralnym szeptem nie wychodzac z sali,jak
        powinny sie zachowywać.
        Naprawdę trudno mi, jako mamie dwóch raczej zdyscyplinowanych i lubianych
        pociech ,uwierzyć w idealne dziecko;a szefa z całego serca gratuluję.
        • matiuszka Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 17.12.05, 13:03
          Aniko16 - zgadzam się z Tobą całkowicie i bez zastrzeżeń. Też mam kochane i
          niesprawiające kłopotów dziecko. Może to dlatego, że traktowałam córkę od
          początku z wielkim szacunkiem, jak rozwijającego się człowieka a nie moją
          własność wymagającą wyszkolenia, ułożenia i przystosowania, uszeregowania i
          ometkowania uśmiechniętą lub smutną `buźką`. A może to dlatego, że taki ma
          charakter. A może to jedno i drugie.
          • kwiaaatek1 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 17.12.05, 14:41
            to ja jeszcze dołożę swoje trzy groszesmile

            dziecko nie zawsze... MUSI współpracować,dziecko ma taką samą naturę jak
            dorosły.czasem jak dorosłego o coś poprosisz,to on ma Cię gdzieś i Cię nie
            słucha,widocznie jego potrzeby są dla niego ważniejsze.trzeba się z tym
            pogodzić,że dziecko nie zawsze będzie postępowało po naszej myśli,ja czasem
            odpuszczam w myśl zasady-mądrzejszy ustępuje,ale moje zdanie dziecko
            zna.ostatnio miałam taką sytuację w pracy:dziecko zbudowało pistolet z klocków i
            strzela,choć dobrze wie,że tego nie lubię.mówię do niego:''nie lubię
            strzelania,pistoletów,bo pistolety służą do zabijania''a dziecko na to:''no i co
            z tego,ale ja lubię i dalej się będę bawił''.to ja do niego ''trudno,ale
            chcę,żebyś wiedział,że nie jest mi przyjemnie z tego powodu''a dziecko:''no
            dobra...zepsuję ten pistolet,ale w domu i tak będę się bawił pistoletami,bo mi
            mama pozwala''a ja na to:''każdy lubi co innego,mi strzelanie
            przeszkadza''.dziecko:''to wezmę wałek dla lalek będę udawać,że mam miecz.nie
            będę nim zabijał''ja:''w porządku''.jakoś się dogadaliśmy.chłopak poszedł na
            współpracę i każde z nas było zadowolone.jednak nie zawsze my dorośli mamy
            cierpliwość do negocjowania,najprościej dla nas było by powiedzieć:''odłóż tą
            zabawkę!''albo nakrzyczeć,że dziecko jest nieposłuszne,że pyskuje,ukarać i niby
            mamy święty spokój.ale to złudne,bo każda kara rodzi w dziecku uraz do
            dorosłego.można to odnieść do siebie-gdy ktos nam coś nakazuje,krzyczy lub
            karze,czujemy złość lub nienawiść do tej osoby i możemy wziąść odwet,dlatego
            dorosły dorosłego nie karze z tego powodu,że NIE ZACHOWUJE SIĘ TAK,JAK BYŚMY
            CHCIELI,ABY SIĘ ZACHOWYWAŁ,czyli wymyślonego przez nas obrazka.
            ja nie mogę znaleźć uzasadnienia dla kary,choć racja,że dziecko nie zawsze
            będzie dla nas dobre,bo jak każdy ma swoje humory.wg mnie słoneczka,chmurki i
            różne fotele przemyśleń być może działają,ale to ma swoje konsekwencje w
            psychice dziecka takie,że ono zaczyna rozumować tak:''wszystko co robię zależy
            od dorosłeg nie ode mnie,to on jest tym ważnym,który ocenia,co dobrze zrobiłem a
            co nie''dorosły,który stosuje kary,jest dla dziecka wyrocznią i ogranicza
            dziecku samodzielność myślenia.często dorośli nie dają dziecku szansy
            poprawy,nie wysłuchają jego racji,tylko od razu karają.a gdyby poinformowali
            najpierw o swoich uczuciach,dało by mu to do myślenia.każdy człowiek ma wolną
            wolę i nie musi jak zwierzę być tresowany za pomocą nagród i kar.a jeśli tak by
            miało być,dorośli musieliby być konsekwentni,a konsekwencja to fikcja,bo czasem
            mamy dobry humor a czasem zły,czasem za to samo dziecko ukarzemy a czasem mu
            odpuścimy.konsekwencja istnieje tylko w służbach mundurowych,bo tam są
            regulaminy.jest jeszcze wiele innych zasad,których trzeba przestrzegać,aby kara
            spełniła swą rolę,piszą o nich w książkach pedagogicznych.
            jeśli dziecko lubi dorosłego,chce być dla niego dobre.z obserwacji wiem,że
            najbardziej złośliwe są dzieci nauczycieli agresywnych i karzących i druga
            skrajność to dzieci nieśmiałe i lękliwe.poza pracą zajmuję się dziećmi z rodzin
            akoholowych,w których przemoc jest na porządku dziennym i rodzice nie liczą się
            z potrzebami dzieci.przez to te dzieci wpadają w konflikt z prawem lub całe
            życie mają zwichrowane.Polska jest niby krajem,w którym na pierwszym miejscu
            jest rodzina,ale te opowieści o rodzinności można sobie można w bajki włożyć.w
            Polsce jest 4 miliony dzieci,których rodzice nadużywają alkoholu,1,5 miliona
            dzieci ,które same nadużywają alkoholu.w Polsce jest 6 milionów DDA(dorosłych
            dzieci alkoholików)i drugie tyle DDD(dorosłych dzieci dysfunkcyjnych) z tego
            powodu,że u nas w kraju jest model rodziny katolickiej patriarchalnej,w której
            najważniejsze słowo należy do rodziców,obowiązuje szacunek do dorosłych(czcij
            ojca swego i matkę swoją),dyscyplina a dzieci nie są traktowane z
            szacunkiem.Polska jest pierwszym krajem na świecie,gdzie wprowadzono zakaz bicia
            dzieci,ale to tylko na papierku,gdyż bicie dzieci i tzw. klapsy są na porządku
            dziennym.na przemoc jest przyzwolenie społeczne,bo my tak byliśmy wychowywani od
            pokoleń i nie wiemy,że można było nas jako dzieci traktować inaczej i teraz tak
            samo postępujemy z naszymi dziećmi,czyli traktujemy je z góry jak naszą
            własność.potem jak dzieci są w wieku dojrzewania tracimy grunt pod nogami,bo z
            przerażeniem zauważamy,że ...dzieci nie chcą już nas słuchać i mówią na nas
            zrzędzące staruchy a i tak robią swoje na przekór,bo przestają się nas bać.w
            rodzinach,gdzie jest dobry kontakt między dorosłymi a dziećmi,nie ma awantur w
            wieku dojrzewania.byc może zboczyłam z tematu,bo miało być o
            przedszkolankach,ale chciałam powiedzieć swoje zdanie o karaniu.

            a jeśli chodzi o te etykietki-uśmieszki,kwiatki,naklejki itp.,to jest uboka
            metoda informowania nauczycieli,co myślą o dziecku i co czują.jest wiele innych
            emocji oprócz uśmieszka.o wiele większe efekty daje informowanie dzieci o nich,a
            nauczycielki zamiast rozmawiać z dziećmi,wyrażać swoje uczucia,których się
            wstydzą,wolą etykietkować.chodzi o wyrażanie uczuć a nie ''trucie'',że tak nie
            można i tłumaczenie ,jak dziecko powinno się zachować.te tłumaczenia to psu na
            budę się zdają,dzieci je odbierają jako bla bla bla dorosłego i nic z nich nie
            zapamiętują.
            kary i nagrody stosuje się po to,aby stworzyć tzw. grzeczne dzieci,nie lubię
            tego określenia,bo cóż oznacza pojęcie ''grzeczne dziecko''?
            • mag132 Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 17.12.05, 22:09
              Pożyjemy - zobaczymy - to o tym bezstresowym wychowaniu. ja mam 2 synów - juz
              dorosłych. gdy starszy był przedszkolakiem, to tez myslałam, ze jestem swietnym
              pedagogiem a to po prostu dziecko było łatwe w wychowaniu. Gdy zaczełam
              wychowywac II syna, okazalo sie, że moje, opisane przez Kwiatek1 sposoby nie
              działaja. Niedawno psycjolog mi powiedział: miałas dziecko trudne do wychowania
              i nie mozna do kazdego stosowac tych samych metod... tak wiec ciesz sie-
              Kwiatku1, ze masz "łatwe" dziecko i nie krytykuj przedszkoli, ze maja system
              kar: nie masz pojecia z jakim problemami przedszkolanki sie spotykają i musza
              sobie radzić. uwazam, ze jawny i znany dzieciom system kar i nagród jest
              konieczny, a od Ciebie zależy na jakie przedszkole sie zdecydujesz: czy to,
              które ma czarne kropki za złe zachowanie czy to, w którym nie ma zadnych kar
              (albo o nich nie wiesz).
              PS zastanów sie czy nie robisz krzywdy dziecku, które lada chwila pójdzie do
              szkoły i tam zetknie sie zapewne z nizrozumialym dla niego systemem kar i nagród.
              • alergenzb Do mag132 18.12.05, 01:27
                Wybacz, ale psycholodzy to nie rodzice.
                Ja mam swoje jedno malutkie, ale oboje wychowaliśmy trójkę obcych, bardzo
                trudnych !! dzieci i system wychowania był taki sam.
                Ukończyli, cała trójka studia, są wartościowymi ludzmi, a my jesteśmy z nich
                bardzo dumni.
                Dzieci mają tylko zróżnicowane charaktery, nie ma dzieci trudnych czy łatwych,
                jak piszesz. W wychowywaniu każde pragnie szacunku, miłosci i poświęcenia im
                czasu. A to daje efekty.
                Popieram poprzednie wypowiedzi Pań.
                Bycie pedagogiem to nie gwarancja na prawidłowe wychowywanie dzieci, a tak jak
                wcześniej pisałam, miłość, szacunek i powierzony im czas na rozmowy.
                • roman.gawron Re: Do mag132 18.12.05, 09:02
                  alergenzb napisała:

                  > miłość, szacunek i powierzony im czas na rozmowy.

                  I to wszystko zrównoważone mądrą dyscypliną.
                  • alergenzb Do roman.gawron 18.12.05, 21:05
                    > I to wszystko zrównoważone mądrą dyscypliną
                    ???
                    Może konsekwentną odpowiedzialnościa za czyny, jak pisała kwiatek1.
                • alergenzb Re: Do mag132 18.12.05, 21:22
                  > Wybacz, ale psycholodzy to nie rodzice.
                  Przepraszam psychologów.
                  Wyjaśniam, chodziło mi o to że psycholog nie jest rodzicem mojego dziecka, aby
                  dokładnie określić przyczyny zachowanie się dziecka. Może je określić ale
                  dzieki pomocy rodzica. To my rodzice je najbardziej znamy i można jemu pomóc
                  ale tylko we współpracy z rodzicem. Ale uważam że opinie psychologa są nie
                  zawsze słuszne, może z nieznajomości dziecka.
                  Źle się wyraziłam, ale chodziło mi o cią dalszy do twojej wcześniejszej opinii
                  jakąopisalaś odnośnie psychologów.

              • alergenzb Do mag132 Nie rozumiem takiego stwierdzenia!!! 18.12.05, 01:31
                > PS zastanów sie czy nie robisz krzywdy dziecku, które lada chwila pójdzie do
                > szkoły i tam zetknie sie zapewne z nizrozumialym dla niego systemem kar i
                nagró
                > d.

                Dlaczego ma się zetknąć w szkole.
                A jeżeli tak należy w przedszkolu przyzwyczajać do karania!!!, aby w szkole
                sobie poradziło.
                Czy Pani napewno jest pedagogiem????
              • pszczolamaja Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 19.12.05, 00:29
                Ja także myślę, że dzieci są różne i różne sytuacje. Dla mnie ważna jest
                intencja dorosłego i stan jego zdrowia psychicznego. Przytomny dorosły, który
                lubi i szanuje dzieci, a nie jest jakimś totalnym frustratem z mnóstwem
                niperzerobionych urazów z własnego dzieciństwa, nie wyrządzi dziecku krzywdy,
                nawet, jeśli czasem je w jakiś nieokrutny sposób ukarze. Czym innym jest
                maltretowanie, poniżanie, znęcanie się, czym innym wprowadzenie norm i
                ustalenie konsekwencji ich łamania. Inaczej się wychowuje jedno czy dwoje
                dzieci w domu, inaczej 20 w placówce. Trochę w innych wymiarach działamy my -
                rodzice, w innych przedszkole. Jasne, że celem systemu oświaty jest
                zuniformizowanie dzieci i w cenie jest posłuszeństwo. Tak po prostu jest,można
                z tym dyskutować, ale efektów bym nie oczekiwała. W domu wspieram generalnie
                samodzielność myślenia, oryginalność, nonkonformizm, nie uciekam się raczej do
                tresury, ale wiem, że przedszkole to nie dom, ma swoje prawa. Rozmawiamy o tym
                z synem, tak po prostu "hartuje się stal". Poproszenie dziecka, które np.
                notorycznie przeszkadza innym dzieciom w pracy, w zajęciach, zaczepia, bije
                itp., by usiadło na chwilę w "miejscu odosobnienia" jest z czysto rozsądkowego
                punktu widzenia wskazane, konieczne, dobre, mądre itd. Rozmowa z nim również,
                ale stanowcze "stop" przede wszystkim.
                • lilka.w Re: KARY i karanie dzieci w przedszkolach 20.12.05, 11:29
                  Ja też dokladnie tak myślę i dodam,że nie jest to żadne nowatorstwo ani
                  amerykanska teoryjka,a empirycznie przez pokolenia sprawdzona prawda.
          • alergenzb Do matiuszka Ja także popieram Panie 18.12.05, 01:17
            Obcy czlowiek, nie jest w stanie zrozumieć dziecka. Matka wie najlepiej co
            robić, kierując się z sercem do dziecka.
        • alergenzb Do lilka.w 18.12.05, 01:14
          Z tym tym okresleniem "sypanie piaskiem" różnie bywa. Moja córeczka jak
          chodziła do przedszkola, także systematycznie niby sypała piaskiem.Oczywiście
          Panie karały ją za to co robi. Natomiast ona bardzo płakała i twierdziła że nie
          sypie, więc uznano że kłamie. Po rozmowach spokojnych w domu i wyjściach na
          plac zabaw okazało się że to nie tak z tym sypaniem. Rzeczywiście brała piasek
          w pojemnik lub rączki podrzucała do góry i patrzyła jak spada do wiaderka lub
          na liście. Po zapytaniu dlaczego tak robi i co ją tak ciekawi w tym piasku,
          twierdziła że cyt" pięknie spada na liście i bryłka po bryłce się układa.
          więc rzeczywiście mogła obsypać dzieci, ale nie sądzę aby jakiekolwiek dziecko
          robiło to z premedytacją i celowo. Zabawa dzieci czasami bywa bardzo dziwna i
          spontaniczna, tylko my dorośli jako dojrzali ludzie inaczej to widzimy i nie
          potrzebnie karamy dzieci. Po rozmowie aby nie robiła tego w piaskownicy, bo
          przypadkowo obsypie dzieci i Pani ponownie ją ukara, przestała tak robić. Ale
          do dzisiaj twierdzi że nie obsypywała dzieci tylko bawiła się piaskiem w
          piaskownicy.
          Po rozmowie z Panią i wyjaśnieniu, przestała karać corkę, tylko prosiła aby nie
          robiła tego.
          Do dzisiaj obserwuje jak spada piasek, nastepnie bryłki ogląda pod mikroskopem
          i ma świetną zabawę. Ja także nie sądzę aby wymyślać kary dla dzieci, które
          czasami bezwiednie w formie zabawy mogą zrobić coś nie tak. Moim zdaniem należy
          tłumaczyć i wyjasniac skutki. Nie zawsze dziecko rozumie za co zostało ukarane,
          skoro grzecznie bawiło się np.piaskiem w piaskownicy. Świat wyobraźni dzieci
          jest olbrzymi i nie zawsze my dorośli potrafimy zrozumieć, a raczej odbieramy
          za zło.
          Możecie mnie zganić za mój post, ale takie jest moje zdanie. Nie karam a
          tłumaczę i mam bardzo dobre efekty.
      • alergenzb Do aniko16 18.12.05, 00:54
        Bardzo mądre i dojrzałe stwierdzenie.
        W każdym procencie popieram twoją opinię na temat kar.
        Wyraziłaś się jasno i bardzo mądrze.
        • kwiaaatek1 Re: Do aniko16 18.12.05, 12:30
          ''tak wiec ciesz sie-
          Kwiatku1, ze masz "łatwe" dziecko i nie krytykuj przedszkoli, że maja system
          kar: nie masz pojecia z jakim problemami przedszkolanki sie spotykają i musza
          sobie radzić. uwazam, ze jawny i znany dzieciom system kar i nagród jest
          konieczny, a od Ciebie zależy na jakie przedszkole sie zdecydujesz: czy to,
          które ma czarne kropki za złe zachowanie czy to, w którym nie ma zadnych kar
          (albo o nich nie wiesz).
          PS zastanów sie czy nie robisz krzywdy dziecku, które lada chwila pójdzie do
          szkoły i tam zetknie sie zapewne z nizrozumialym dla niego systemem kar i nagród.''

          mag,nie cieszę się,że mam łatwe dziecko,bo mam 20 obcych różnych i trudnych
          charakterów,bo jestem właśnie przedszkolanką,cha!cha!smile,a po pracy zajmuję się
          kilkunastoma 'gagatkami'smilez rodzin alkoholowych.niestety mam pojęcie co się
          dzieje w przedszkolu,pojęcie o dobrych rzeczach i tych złych również.proponuję
          przeczytać książkę Elżbiety Siarkiewicz:''Ostatni bastion- jawny i ukryty wymiar
          pracy przedszkola'',dużo niepokojących rzeczy można się z niej
          dowiedzieć.autorka zatrudniła się w przedszkolu jako nauczycielka i ukryła,że
          robi badania,że jest psychologiem,więc inne nauczycielki zachowywały się przy
          niej naturalnie,dlatego miała możliwość opisania prawdziwych realiów
          przedszkola.kary,także fizyczne,tzw.klapsy, są na porządku
          dziennych,wyśmiewanie,przezywanie,etykietkowanie dzieci.to przykra prawda.w
          przedszkolu się za dużo się napatrzyłam:kary często niewspółmierne do
          przewinienia,kary za zły humor nauczycielki,kary za niewinność.bardziej swiadome
          nauczycielki jeszcze próbują wyciągać konsekwencje,np.dziecko zepsuło komuś
          domek z klocków-musi naprawić,coś wylało-musi wytrzeć,zrobiło komuś krzywdę-musi
          przeprosić.nie stosują kar tylko tzw.konsekwencje.natomiast z rozmów z rodzicami
          wiem,że nie mają pojęcia o karaniu,np.za to,że dziecko nie postprzątało
          zabawek,zakaz wyjścia na dwór.co ma wyjście na dwór wspólnego z zabawkami?ale
          przeciętny rodzic tego nie rozumie,dla niego kara to kara.ostatanio zrobiłam
          ankietę wśród rodzicw nt.karania,z 20 osób tylko 2 nie stosują kar,inni rodzice
          wymieniali różne kary,najczęściej zakaz oglądania telewizji,zakaz jedzenia
          słodyczy,pozostawienie w swoim pokoju,pomysłowość jest różniasta,tylko kara nie
          jest adekwatna do przewinienia,więc jest nieskuteczna.
          system kar stosują dorośli,którzy nie umieją inaczej radzić sobie z dziećmi,nie
          znają innego podejścia,bo tak byli sami wychowywani.jednak z bólem serca
          przyznaję Ci rację mag.większość dorosłych stosuje kary,więc wczesniej czy
          później dziecko się z nimi zetknie,np.w szkole.dla mnie to jest sytuacja bez
          wyjścia i niestety trzeba się z nią pogodzić,chyba,że psychologowie i pedagodzy
          będą oświecać rodziców i nauczycieli,aby stosowali wychowanie bez porażek.w
          Stanach Zjedn.są szkoły wychowania bez porażek założone przez Gordona,ale w
          Polsce to chyba nierealne.są jednak różne kursy o wychowaniu dla nauczycieli,ale
          nie cieszą się powodzeniem,bo dla nauczycieli to co się tam mówi,to dyrdymały,a
          oni i tak robią swoje,przekonani ,że kara i nagroda to najłatwiejsza droga ,aby
          ''ustawić'' dziecko a nie bawienie się w empatię i współpracę.metoda wychowania
          bez porażek nie jest prosta i dorośli,którzy próbują ją wprowadzić często
          rezygnują z braku cierpliwości i z pośpiechu,lepiej ukarać ,żeby dziecko
          zachowywało się tak jak chcemy niż negocjować z nim i uwzględniać jego
          potrzeby,aby nikt,ani dorosły,ani dziecko,nie był pokonany.niestety rację ma
          większość i dzieci w szkole muszą się przyzwyczajać do oceniania i systemu
          nagród i kar,a jakie to ma konsekwencje w ich zachowaniu,dowiadujemy się z
          telewizji.w szkołach z dziećmi nikt nie rozmawia,nie wczuwa się w ich
          potrzeby,nie rozwiązuje ich problemów,nie przytula,nie pociesza.dzieci muszą się
          podporządkować i koniec,a to rodzi bunt i agresję,wyżywanie się na młodszych.cał
          e szczęście w przedszkolach jest inaczej,panuje domowa atmosfera,dzieci nie są
          anonimowe,ale potem trudno im się odnaleźć w szkole.
          • lilka.w Re: Do aniko16 18.12.05, 14:04
            Jak to łatwo takie szabloniki sobie poprzykładac:
            -rodzice sobie nie radzą ,więc karzą
            -szkoła be-nikt tam z dzieckiem nie rozmawia i nie przytula
            -przedszkole cacy-pracuja tam same czułe i świetnie przygotowane panie
            niestety życie nie jest takie proste,a podział na barwy czrno-biale przystoi
            tylko zbuntowanym nastolatkom.
            Każdy doświadczony rodzic i pedagog wie,że kazde dziecko jest inne i kazde
            wymaga innego prowadzenia i traktowania.generalnie jednak z moich obserwacji i
            doświadczenia wynika,ze łatwiej sprawdzaja się metody perswazji przy
            jedynakach,ktorzy większość czasu spędzaja z dorosłymi ,w przeciwieństwie do
            rodzeństw,gdzie konkurencja powoduje częstsze konflikty i rywalizację.
            Nadal jednak ,mimo,że cieszę się bardzo grzecznymi i "społecznymi'
            dziećmi ,pozwole sobie pozostac przy zdaniu,że idealnych dzieci nie ma i ,że
            mało wnikliwym obsrewatorem jest osoba,ktora twierdzi,że nie widziała
            złośliwego lub okrutnego wręcz traktowania malucha przez innego malucha.
            Jest tez faktem,że częstymi petentami poradni rodzinnych i pedagogów są rodzice
            dziesięciolatków i starszych dzieci,ktorzy na skutek bezstresowego wychowania
            we wcześniejszym okresie płaczą nie radzac sobie z dzieckiem "ratujcie,bo nie
            wiem ,co robić?!".I ów nieszczęsny specjalista ma naprawic w krotkim czasie
            to,co zaniedbał ów rodzic w ciągu z górką dziesieciolecia.
            • kwiaaatek1 Kary i karanie w przedszkolach 18.12.05, 15:19
              lilka,ja się z Tobą zgadzam,że nie ma idealnych dzieci.po prostu ideały nie
              istniejąsmile
              niestety na takich forach te wypowiedzi sie wydają szablonowe,bo nikt nie ma
              tyle czasu i mało komu będzie chciało się pisać czytać długie i zawiłe
              opowieści,od tego są książki,żeby dokładniej wgryźć się w temat.często
              forumowicze pobieżnie czytają wypowiedzi poprzedników i dla różnych osób różne
              słowa co innego znaczą.ja np. nic nie wspomniałam o wychowaniu bezstresowym.dla
              mnie wychowanie bezstresowe nie istnieje,bo człowiek każdego dnia narażony jest
              na rózne stresy,np.zwyczajna sprzeczka między kolegami w przedszkolu,to juz jest
              stres.pisałam o współpracy z dzieckiem,respektowaniu jego potrzeb i wiem,że nie
              zawsze jest różowo,bo każdy człowiek ma swoje humory.przy pomocy nagród i kar
              też nie stworzymy aniołków.każdy ma inne podejście do dziecka.
              ci dorośli,którzy płaczą,że nie radzą sobie z dzieckiem,nie stosują żadnego
              wychowania,po prostu pozwalają dzieciom na wszystko.dopiero jak dziecko
              podrośnie i staje się nie do zniesienia,próbują zrobić z nim 'porządek',a to
              dorosły ma problem,np.niskiej wartości,a nie dziecko.to dorosły częściej
              potrzebuje psychologa,nie dziecko.
            • mag132 Re: Do Kwiatka1 18.12.05, 15:50
              Ale zadymka (nie tylko na dworze)...
              Dzieci sa rózne, pochodza z róznych rodzin , w których stosuje sie rozny system
              wychowawczy (o ile wogóle sie dzieci wychowuje). To oczywiste. W przedszkolu
              zawieram z dziecmi umowę (nie ja mówie jak ma byc tylko wspólnie to ustalamy i
              podpisujemy).Dzieci wiedzą co wolno a czego nie wolno robic i dlaczego. Nikt od
              nich nie oczekuje, ze w wieku 5-6 lat beda aniołami. W wiekszosci sytuacji
              ponosza konsekwencje swojego zachowania (rozlałes - wytrzyj, zepsułeś napraw)i
              to jest proste (zapytaj dzieci czy dla nich nie jest to kara? - bo moje
              przedszkolaki opowiadaja "za kare musiałem wytrzeć"). Sa jednak dzieci, które
              nigdy w zyciu nie miały postawione zadnych granic, które manipuluja dorosłymi
              (rodzicami) i próbuja to samo robic w przedszkolu. Nazywa sie to agresja
              instrumentalna i tutaj zwykłe konsekwencje zachowania nie pomagają. Od kultury i
              wiedzy nauczycielki zalezy jaki system kar i nagród zastosuje - zgadzam sie tez,
              że : etykietowanie, ponizanie, puszczanie przez ciemny korytaż (to z polecanej
              ksiażki o przedszkolach "Ostatni bastion), straszenie dzieci to dla mnie nie sa
              kary - to bezmyslna przemoc.
              • kwiaaatek1 Kary i karanie w przedszkolu 18.12.05, 16:28
                widzisz mag...każdy ma inne doświadczenia i inną rzeczywistość i inne
                poglądy.tym się różnimy.dla mnie karanie to bezradność i oznaka słabości
                drugiego człowieka.jeśli dziecko jest dla niego tak trudne,że zawodzą wszelkie
                sposoby i persfazje,posuwa się do kary.
                jasne,że konsekwencja to nic innego jak kara,ale jeśli w dziecku wyrobimy
                samodyscyplinę,nie będziemy musieli tych konsekwencji wyciągać siłą.
                • mag132 Re: Kary i karanie w przedszkolu 18.12.05, 18:05
                  Kwiatku1, powiedz proszę, jak rozumieć "wyrobimy samodyscyplinę"... poza tym
                  czasami pesfazja (czyli dla dziecka zwykle trucie i moralizowanie - których tez
                  nie poleca sie jako skutecznych metod wychowawczych)jest dużą karą...
                  Przypomnial mi sie film (zdaje sie , że BBC), który leciał w soboty rano "Ninia
                  na telefon"- tam np. niania dawała dzieciom kulki jako nagrodę za konkretne
                  zachowanie, a zabierała gdy dziecko łamało zasady (wczesniej ustalone, znane
                  wszystkim - system kar i nmagród był tez znany dzieciom). Te kulki po okreslonym
                  czasie dziecko mogło wymienic na cos co chciało mieć (kupic). Podobnie działa
                  system ocen szkolnych: ucze sie - dostaje db. stopnie. Dobre stopnie dają db
                  ocene semestralna, to daje zadowolenie ucznia i rodziców- co widzisz w tym
                  złego? Niedawno dyskutowałam ze znajomymi na temat uwewnetrznienia systemu
                  wartosci (samosterowalnosci), który nie zalezy od kar czy lęku przed karami.
                  Oczywiscie wszyscy zadeklarowali, ze nie robia czegos "złego" bo maja taki
                  system wartosci. Zadałam proste pytania: czy zawsze kasujesz bilet w autobusie?
                  jak się czujesz jadac na gape (sciskanie w dołku i nerwowe rozgladanie sie za
                  kanarem - strach przed karą). Jednego zapytałam czy zawsze zwalnia do 60km/g gdy
                  przejezdza przez teren zabudowany i dlaczego zwalnia zawsze tam, gdzie spodziewa
                  sie radaru? Czy wszystkie płyty CD, które ma są legalne? Czy więc dla człowieka,
                  nawet dorosłego, świadomosc , ze jest kara za to i za to nie jest czasami
                  jedynym regulatorem jego zachowań?
                  • mag132 Re: Kary i karanie w przedszkolu 18.12.05, 18:13
                    Dopiero gdy przeczytałam swój post ponownie zauwazyłam, ze zamiast napisac
                    perswazja napisałam "pesfazja"
                    • kwiaaatek1 Re: Kary i karanie w przedszkolu 18.12.05, 19:02
                      chciałabym mag napisać dłuższy post,ale nie mam w domu netu i korzystam z
                      grzeczności znajomego.jak znajdę więcej czasu,napiszę.na razie powiem tylko,że
                      miałam na myśli samodyscyplinę taką jaką opisuje T.Gordon w swej książce
                      ''Wychowanie w samodyscyplinie'',polecam gorąco.
                      • mag132 Re:do Kwiatka1i Alergen 18.12.05, 21:03
                        Dzieki za namiar na ksiazkę - przeczytam. Ze swojej strony polecam (nieco
                        prostsza niz Gordon, którego znam z "wychowania bez porażek")"Dzieci potrzebuja
                        dyscypliny" - wydawnictwa JEDNOSĆ (autora nie pomnę) i oczywiscie dziekuje za
                        ciekawą dyskusję - czekam na odpowiedz. A do Alergen - nie wiem czy wiesz co o
                        prawdzie mówił ksiądz Tischner?, (a On z reguły wiedzial co mówi)
                        • alergenzb Do mag132 18.12.05, 21:33
                          A ja wiem co piszę. Na forum nie ma gadu gadu aby mówić, można tylko pisać.
                          Mam własne zdanie, które wyrażam na forum.
                          Prawo do niego ma każdy z nas.
                          Mogę sie zgodzić z opinią inna lub nie ale nie obrażam się jak Pani.
                          Chętnie korzystam z mądrych wypowiedzi między innymi kwiatek1 i innych.
                          Mogę przyznać Pani rację lub nie. Nie rozumiem o co Pani chodzi.
                          Dobrze że to forum
          • alergenzb Do kwiaaatek1 wyraz wielkiego szacunku do Pani!! 18.12.05, 20:46
            Napisala Pani wielka prawdę. Gratuluję!!!!!
            • marks65 Re: Do kwiaaatek1 wyraz wielkiego szacunku do P 18.12.05, 22:15
              wypowiadając się na temat kar w przedszkolu, to są różne metody, ja w swojej
              grupie (a jestem n-ką z dużym stażem)uczę dzieci asertywności już od
              najmłodszych lat, i muszę przyznać, że nie mam problemów z zachowaniem dzieci,
              a mam w grupie dzieci w wieku od 3-6 lat. Jeżeli już jakieś dziecię coś
              przeskrobie to musi usiąść z boku od bawiących się dzieci i przemyśleć swoje
              zachowanie.Po chwili samo przychodzi, mówi że przemyślało, przeprasza i
              obiecuje poprawę. to naprawdę skutkuje, dzieci są bardzo mądre, i jeśli
              podchodzi się do nich z szacunkiem, to one same mają do siebie szacunek.
              Pozdrawiam i życzę mądrych nauczycielek.
    • aniko16 do lilka.w 23.12.05, 11:56
      Posługujesz się pojęciami - sloganami takimi jak
      wychowanie "bezstresowe", "każde dziecko jest inne" itp, naiwnie wierząc, że te
      wyświechtane "prawdy" są receptą i źródłem wiedzy o wychowaniu dzieci. Może
      dlatego nie widzisz nic niestosownego w codziennym przyklejaniu wesołych czy
      smutnych buziek przy imionach dzieci w przedszkolu.
      Nie wiem na jakie to autorytety sie powołujesz pisząc o "doświadczonych
      pedagogach" ale wiem, że każde, bez wyjątku dziecko powinno być traktowane z
      miłością, zrozumieniem, łagodnością i troską o jego potrzeby. Te okrutne i
      złośliwe zachowania o których piszesz biorą się właśnie z zaniedbania tych
      zasad przez ich opiekunów a nie z "inności" tychże dzieci. Dzieci rozumiane i
      zadbane emocjonalnie absolutnie nie wykazują takich zachowań w kontaktach z
      innymi. Nawet ich nie znają. Jednak maluchy muszące codziennie stawiać czoła
      rozkazom, wyrzutom dorosłych, zakazom i pretensjom muszą się gdzieś odegrać i
      przenoszą takie zachowania na własne kontakty z innymi. Gdy do tego dochodzą
      kary za zachowania które są wyrazem frustracji czy po prostu nie zrozumienia
      pewnych zasad, trudno oczekiwać od dziecka współdziałania, łagodnośi i
      poszanowania innych. Dziesięciolatkowie w poradniach o których piszesz,
      rezultat Twoim zdaniem bezstresowego wychowania (słowo-cliche, które dla mnie
      nic nie znaczy)to wcale nie dzieci którym wszystko uchodziło płazem. To są
      dzieci traktowane instrumentalnie, jako pole do prób autorytetu, i wymuszania
      karami i nagrodami określonego zachowania. Rozumiem, że była to przstroga dla
      mnie abym sobie nie wyobrażała, że moje (czy inne) dobre dziecko takim na pewno
      pozostanie. A więc nie wierz w to, że te dzieci w poradniach nie miały
      problemów wcześniej. Owszem, miały ale rodzice wyobrażali sobie, że jest to
      typowe dla ich wieku i z czasem, w konsekwencji właściwego "systemu
      wychowawczego" minie. Właściwie cały ten temat jest o wiele głębszy ale nie
      bardzo mam czas na rozpisywanie się a zresztą rady dotyczące wychowania są, jak
      powiedział to pewien mądry psycholog, przydatne tylko tym którzy już wiedzą jak
      wychowywać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka