Gość: justyna_redaktor IP: *.* 27.09.02, 15:10 Czy jest Waszym zdaniem potrzebna? Jesli nie, to dlaczego?A jesli tak - to też dlaczego?Czekam na Wasze opinie, Serdecznie pozdrawiamJustyna Dąbrowska Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Celińska Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 27.09.02, 20:39 Moim zdaniem religia w przedszkolu to przesada. Dzieci i tak mają wystarczająco dużo zajęć, ćwiczeń i zabaw. Ja pamiętam czasy gdy chodziło się na religię przy kościele i załapałam się również na religię w liceum. Wariant pierwszy zdecydowanie bardziej mi się podoba. Ale wróćmy do tematu. A co z dziećmi z rodziń ateistycznych? Albo innowyznaniowych? Czy wybierając przedszkole będzie trzeba kierować się także takim kryterium? Gdzie sens i logika? Przecież przedszkole powinno być jak najbliżej domu. Niestety problemy z kadrą wychowawców i z ich metodami doprowadziły do tego, że gro ludzi wozi swoje dzieci nawet do innej dzielnicy miasta! Tak nie powinno być. Myślę, że zaczynając wychowanie w wierze od podstawówki dajemy dzieciom nadmiar czasu na przyswojenie Pisma Świętego i Jego zasad. Zostawmy naszym dzieciom trochę beztroskiego dzieciństwa!A poza tym wiarę wynosi się z domu a nie przynosi do domu.Moja wypowiedź brzmi trochę skrajnie ale tak odczuwam ten problem (również w szkołach)Pozdrawiam Wszystkich - Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janka76 Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 28.09.02, 08:43 Polecam post pt. zakłamanie czy styl życia polskiej rodziny na Salonie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dagum Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 28.09.02, 10:49 Nie mogę się powstrzymać żeby nie wyrazić swojej opinii na temat religii w przedszkolu.Dla mnie to jest nie normalne. Rozumiem, że dzieci chętnie słuchają o "Bozi" ale dlaczego nakładać im to do głowy już od trzech czy czterech lat? Ciekawe kto jest pomysłodawcą?!W naszym przypadku dziewczynki (4 i 6 lat) pytją mnie czemu idziemy do kościoła? To po co jest pani katechetka?!Nie chcę dzieci zmuszać do chodzenia na mszę od najmłodszych lat, bo wiem jak to się zawsze kończy.Msza bardzo długa dzieci się nudzą, dobrze jeżeli ksiądzptrafi dotrzeć do dzieci i wciągnąć je. Ale dlaczego od 3 czy 4 lat? Nie mogę tego zrozumieć.Pamiętam moje czasy jak chodziłam na religię w podstawówce apotem liceum i ten pierwszy okres wspominam b.miło, a drugi... zmuszanie do chodzenia na lekcje religii z klasą.To było dla mnie nie do zniesienia, a miałam pecha bo chodziłam do jednej szkoły razem z mamą(ona tam uczyła).I zaczęło się uwagi w stylu a czemu to Twoja córka nie chodzi na religię? Idla świętego spokoju żeby mamie nikt nie zawracał głowy zaczęłam chodzić na religię, ale ksiądz wiedział, że jestem temu przeciwna.Nikt nie ma prawa zmuszać do chodzenia na religię, a to co sie teraz robi z naszymi pociechami w przedszkolach, to już szczyt wszystkiego.Ogólnie rzecz biorąc jestem przeciwniczką edukacji religijnej w przedszkolach co innego w szkole od 1szej klasy.Pozdrawiam Mama Natalki(4 lata)i Kamilki (6 lat zerówka w przedszkolu) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yazon Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 28.09.02, 16:58 Religia a właściwie nauka religii jest potrzebna od najmłodszych lat a chyba forma w jakiej nam się ją proponuje jest niewłaściwa. Czy ktoś zastanowił się nad tym co w trakcie religi mają robić dzieci należące do innych kościołów jak takim małym brzdącom wytłumaczyć różnicę pomiędzy katolikiem a protestantem itp. Właściwszym rozwiązaniem według mnie byłoby zatrudnienie przez parafie wykwalifikowanych nauczycieli religii, którzy w niedziele organizowaliby "szkółki niedzielne" gdzie dzieci zamiast nudzić się na dorosłej Mszy Św. mogłyby uczuć się miłości, tolerancji i tego jak bardzo Bóg kocha wszystkich ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adzia Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 30.09.02, 06:24 Jeśli jest to przedszkole o profilu wyznaniowym - tak.Jeśli jest to zwykłe przedszkole - nie. Generalnie, moim zdaniem nauka religii powinna odbywać się we współpracy pomiędzy rodzicami a kościołem. Państwowe instytucje oświatowe nie powinny o tym decydować (dotyczy to także szkół). Osobiście uważam, że świetnym pomysłem są "szkółki niedzielne" i chętnie chodziłabym z dzieckiem na takie zajęcia. Jestem jak najbardziej za tym, aby to rodzic decydował o przekazie światopoglądowym, który otrzymuje dziecko. Jesli rodzice tego nie zrobią, bądź wręcz - nie życzą sobie tego - to nauka religii prowadzona przez inne instytucje na nic się zda, a może być powodem do rozgoryczenia. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ATAX Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 30.09.02, 08:59 Uważam tak, jak Adzia - jeśli przedszkole o profilu wyznaniowym, to owszem. Natomiast w publicznym przedszkolu absolutnie nie. Czemu ma służyć religia w takim przedszkolu ? Katechetki mają zastępować rodziców ? Często rozmawiajac z najróżniejszymi ludźmi o sprawach religii słyszę najczęściej od wyznawców tej religii uczonej w szkołach i przedszkolu, że wiara to sprawa osobista i prywatna. Jak to się ma do nauki w publicznej szkole i przedszkolu ? Jeśli chcę aby moje dziecko ktoś inny niż ja uczył religii, to posyłam go do szkółki przy kosciele takim czy innymm jesli taka istnieje. Natomiast jestem pewna, że podobnie jak wychowaniem, tak uczeniem dzieci o Bogu i sprawach wiary powinni się zająć rodzice. A jeśli nie maja na to czasu ? Na najważniejsze w swym życiu sprawy zawsze znajdujemy czas, o ile one są rzeczywiście dla nas najważniejsze. A poza tym co z innymi dziećmi które z różnych powodów nie biorą udziału w lekcjach religii w przedszkolu ? Może to głupie pytanie, które sobie zadaję, ale jakiej religii dzieci się uczą w przedszkolu ? Przecież chyba nie teologii i spraw doktrynalnych, trudnych do pojęcia dla dzieci. A zasad moralnych itp. które są niezależne od wyznawanej religii, można uczyć przy każdej okazji. Dla mnie religia w przedszkolu publicznym jest kompletnym nieporozumieniem.I na koniec coś dla humoru. Znajoma, która wraz z mężem jest ateistką, postanowiłą posyłać dzieci na religię w przedszkolu, żeby się nie wyróżniały. Pewnego dnia chłopczyk (5 lat)wrócił do domu i pyta: "Mamusiu, czy jest piekło ?" Mamusia powiedziała, że nie oczywiście nie ma nic takiego. Na to synek: "Bo zakonnica na religii mówiła o piekle i że jest tam strasznie gorąco, ale chyba jej się w takim razie pomyliło z jądrem ziemi." ATA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kn Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 30.09.02, 10:44 Jestem zdecydowanie przeciwna religii w przedszkolach (w szkołach zresztą też, ale w przedszkolach szczególnie)z powodów następujących (w punktach, żeby łatwiej zapanować nad emocjami):1. Nie do przyjęcia jest dla mnie fakt, że w kraju, w którym konstytucja gwarantuje wolność wyznania, w PUBLICZNYM systemie edukacji ustawowo wprowadza się nauczanie jednej wybranej religii (argument o większości katolickiej jest wg mnie nieporozumieniem, prawa mniejszości też są istotne i w wielu innych dziedzinach - chronione)2. (w odniesieniu do pkt 1) Dobrowolność uczęszczania przez dziecko na religię jest w wielu (zbyt wielu!) wypadkach iluzją - te dzieci, które na religię nie chodzą są postrzegane jako inne lub wręcz szykanowane (patrz post na Salonie o zakłamaniu, chociażby), poza tym, co widać również na Forum, wielu rodziców posyła dziecko na religię, żeby się nie wyróżniało (!!!)3. Wybór rodziców ("moje dziecko nie będzie chodziło") w praktyce zmusza np. pięciolatka do określenia swojej pozycji wobec grupy ("inni chodzą - ja nie") w oparciu o kryteria, których dziecko w żaden sposób nie jest w stanie pojąć, co dla jego psychiki z pewnością zdrowe nie jest, najłagodniej mówiąc;4. Praca z małymi dziećmi i przekazywanie im jakiejkolwiek wiedzy wymaga szczególnych kompetencji - z tego, co wiem, nikt nie sprawdza kompetencji katechetek "wykładających" religię w przedszkolach; z niepojętych dla mnie przyczyn zakłada się a priori, że osoba wyznaczona do tego zadania przez Kościół jest osobą właściwą - wynikają z tego patologie typu straszenie dzieci piekłem i szatanem, albo (przypadek znany mi osobiście) przypinanie czarnch kokardek dzieciom, których rodzice nie chodzą do kościoła;5. Dla małego dziecka nalepszą - moim zdaniem - podstawę religijnego wychowania stanowi spontaniczne (w sensie niewymuszone) i codzienne uczestnictwo w życiu religijnym rodziców: w modlitwie, celebrowniu świąt, chodzeniu do kościoła. Abstrakcyjna wiedza wciskana dziecku do głowy w ramach religii w niczym tu nie pomoże, a może zaszkodzić; jeżeli praktyk religijnych w domu rodzicielskim brak a dziecko jest posyłane na religię (żeby ludzie nie gadali, albo żeby sobie zdjąć z głowy problem wychowania "po katolicku") u dziecka siłą rzeczy spowoduje to swoiste "rozdwojenie jaźni" i wywoła pytania, na które trudno będzie odpowiedzieć;6. Nie rozumiem, dlaczego niemożliwe jest rozwiązanie problemu poprzez "szkółki niedzielne" przy parafiach - rozwiązanie, które ma same zalety: pełna dobrowolność, możliwość uczestnictwa rodziców razem z małymi dziećmi, a tym samym możlwość kontrolowania podejścia katechetki czy katechety do dzieci oraz dodatkowo integracja społeczności katolickiej w kręgu parafii; dodatkowym argumentem jest to, że Kościół dysponuje zarówno środkami, jak i zapleczem lokalowym, pozwalającym na zorganizowanie edukacji religijnej, bez przerzucania tego obowiązku na państwowy system szkolnictwa - i bez tego przeciążony.PozdrawiamKasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gruszka Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 01.10.02, 19:23 Dla mnie to ogromne nieporozumienie. Może dlatego,że moje dziecko na religię chodzić nie będzie. I od razu przy wyborze przedszkola powstał problem. Musieliśmy znaleźć takie, gdzie nikt malucha nie będzie szykanował, ani wypytywał dlaczego. Gdzie nie dostanie na dzień dobry etykietki, ani nie będzie "problemem" dla pań,które będą musiały zorganizować jej inne zajęcia w tym czasie. Udało nam się, ale nie każdy rodzic ma taką możliwość wyboru jak my My nie należymy do żadnej wspólnoty religijnej. Ale mnie się podoba koncepcja szkółek niedzielnych. Kwestie wyznania nie są wyciągane na forum publiczne. I dziecko ma kontakt z wiarą w tej konkretnej wspólnocie, do której należy jego rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ks.Darek Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 03.10.02, 22:38 Proszę mi wierzyć, uczciwie i szczerze zapoznałem się z Waszymi opiniami na temat religii w przedszkolu i nadal trudno mi wszystko pojąć. Postawiłem sobie pytanie: czemu np. mój brat, nie miałby prawa posyłać swoich synów na religię, organizowaną w ramach zajęć przedszkolnych? Czemu system przedszkolny miałby pomijać religijny wymiar człowieka? Czemu odkrywając świata dzieci nie miałyby usłyszeć: Kto go stworzył i z miłości do kogo? Nie chcę, by się ktoś obraził, ale trudno mi pojąć, dlaczego osoba wierząca miałaby godzić się na tzw. neutralny świat, w którym pomija się duchowy wymiar człowieka. Postulat: zostawmy naszym dzieciom trochę beztroskiego dzieciństwa! powalił mnie z nóg, a właściwie z krzesła, i postanowiłem nic już więcej (na razie) nie pisać.Z wyrazami szacunku dla Wszystkich reprezentujących odmienne opinie: ks. Darek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Berenika Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 07:59 Ksiądz chyba nie zrozumiał intencji piszących, ale fakt, to jakby dalszy ciąg innych dyskusji. Ja też bym sobie nie życzyła, żeby moje dziecko miało chodzić na religię w przedszkolu, jeśli łączyłoby się to z dzieleniem grupy dzieci na te, kóre chodzą i te, które nie chodzą. Albo - tym gorzej - na te, kóre chodzą, bo chcą i na te, kóre muszą, bo się boją nie chodzić, bo nie chcą być inne.Przedszkole powinno być neutralne religijnie (podobnie jak szkoła i wszystko inne oprócz instytucji religijnych), ponieważ żyjemy w państwie świeckim i nie wydaje mi się, żeby w świeckich z założenia instytucjach należało robić wyjątek dla nauczania jednej wybranej religii. Albo niech nie będzie żadnej, albo wszystkie, które mogą zainteresować korzystających - jeśli uczymy religii katolickiej, to należy pomyśleć także - w ramach tej samej instytucji, powtarzam! - o protestantach, prawosławnych, mahometanach i wszystkich pozostałych. Co i tak nie rozwiąże problemu nietolerancyjnego traktowania ateistów przez wielu wierzących katolików.Ale to nie znaczy, że jestem przeciwna nauczaniu religii. uważam tylko, że powinna się ona odbywać przy kościele. nic nie stoi na przeszkodzie, aby tam prowadzić zajęcia szkółki niedzielnej dla maluchów - i jak najbardziej na miejscu, i nie tworzy niepotrzebnych rozdźwięków.Dla ułatwienia dodam, że moje dziecko na religię będzie chodziło, chyba że uzna, że absolutnie sobie tego nie życzy. nie sądzę, zeby narzucenie komuś takiej sprawy, jak religia, mogło mu dobrze zrobić.Berek mama Żaby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adzia Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 12:26 Berenika, bardzo zgrabnie napisałaś to, co i ja chciałabym napisać Moje dziecko również będzie chodziło na religię, ja osobiście staram się mówić córeczce najpierw o "Bozi" - potem przyjdzie czas na trudniejsze sprawy. Oczywistym jest dla mnie, że nikt z piszących nie jest za tym, aby komukolwiek zabronić posyłania dzieci na religię. Natomiast moje zdanie na temat religii w państwowych placówkach oświatowych jest takie, a nie inne, bo uważam, że nie leży w kompetencjach państwa organizowanie obywatelom życia religijnego. Owszem - ułatwianie (święta kościelne, pomoc w organizowaniu pielgrzymek), natomiast samo przekazywanie wiary należy do rodziców i kościoła. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ks.Darek Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 12:27 Dziękuję za natychmiastową reakcje. To miłe.Nie bardzo rozumiem co kryje się pod pojęciem: neutralne religijnie? Państwo świeckie, świeckie instytucja, to też pojęcia puste. Wszystko to co nas otacza, a już państwo, w którym żyjemy, szczególnie, jest oparte o jakiś system wartości. Nie da się skonstruować wychowania tzw. neutralnego.I dalej nie mogę pojąć, dlaczego dzieci mojego brata nie miałyby prawa być wychowywane, przez przedszkole, przynajmniej częściowo, w tym samym duchu co w domu.To jak to zrobić w praktyce i że jest to trudne, to już jest problem, jak mi się wydaje, wtórny.Tu nie chodzi bynajmniej o jakieś narzucanie czegokolwiek, ale by także katolik, w tym kraju, mógł czuć się swobodnie.Pozdrawiam serdecznie:ks. Darek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata do księdza IP: *.* 04.10.02, 14:03 "Czemu system przedszkolny miałby pomijać religijny wymiar człowieka"Z całym szacunkiem proszę księdza ale nie żyjemy w państwie wyznaniowym. W świeckim przedszkolu nie powinno być lekcji religii. I to powinien być GŁÓWNY, WYSTARCZAJĄCY powód aby tych lekcji nie wprowadzać.Są oczywiście powody dodatkowe:NIEPRZYGOTOWANIE do zajęć z tak małymi dziećmi wielu osób prowadzących. O tym ksiądz może sobie poczytać i na tym forum i w prasie.Jak na razie zajęcia oprócz korzyści przysparzają również wielu szkód, złe prowadzenie zajęć, podział dzieci na grupy, szkody w psychice tych innych, gorszych, odrzuconych / o tym ksiądz na pewno wie jeżeli chce wiedzieć/. To nie są lekcje rytmiki. Są to zajęcia, które mocno wkraczają w psychikę dziecka i dlatego trzeba najpierw problem przemyśleć, przedyskutować z psychologami, wychowawcami, rodzicami, przygotować odpowiednią bazę a nie rzucać wszystko na żywioł. Doskonale rozumiem Kościół i ludzi wierzących, którzy są za takimi zajęciami. Uczą, umacniają wiarę dziecka /przynajmniej powinny z założenia/, do tego odbywają się w godzinach jak najbardziej dogodnych dla rodziców - nie trzeba po przedszkolu dreptać z dzieckiem do kościoła na zajęcia. Ale nie można czegoś robić kosztem innych dzieci. Przecież tego właśnie Kościół naucza??!!"Czemu odkrywając świata dzieci nie miałyby usłyszeć: Kto go stworzył i z miłości do kogo?"A któż broni???? Nie słyszałam zarzutów, że kogoś szykanowano ze względu na wiarę katolicką. Że zabraniano rodzicom opowiadania dzieciom o Bogu, modlenia się.Widzi ksiadz problem leży w tym, że ksiądz jest osobą wierzącą i w wymiarze swojej religii odbiera świat. Ksiądz WIE, że Bóg istnieje. Uważa ten pogląd za jedynie słuszny. Jeżeli jesteśmy na 100% o czymś przekonani, to oczywiste iż wg. nas inni się mylą. Ja to rozumiem. Sama tak często postępuję.Ale dla prawosławnego jego Bóg jest tym jedynym i prawdziwym a dla protestanta jego. I wszyscy mają PRAWO tak uważać. I nie ma jednej słusznej religii /choć każdy sądzi, że jego jest/. I chodzi o to aby swojej religii innym nie narzucać, można pokojowo próbować przekonać, ale nie narzucać!Dewiza demokracji:- jeżeli występują jakieś wątpliwości, należy zasądzić na rzecz większej możliwości wyboru. "Nie chcę, by się ktoś obraził, ale trudno mi pojąć, dlaczego osoba wierząca miałaby godzić się na tzw. neutralny świat, w którym pomija się duchowy wymiar człowieka." Jeżeli ktoś jest osobą wierzącą to nie ma możliwości aby pominął duchowy wymiar człowieka. Taki człowiek żyje w duchu wiary, ale żyje także w świecie materialnym. A tak się Mu złożyło, że żyje w kraju takim jak Polska. I ma ogromne szczęście. Bo to nie kraj wyznaniowy, gdzie przewodzi inna religia niż katolicyzm. Ma szczęście gdyż nie jest szykanowany ze względu na swoje poglądy. Może otwarcie wyznawać swoją wiarę. Pomaga Mu nawet w tym rząd - finanse, pomoc przy organizacji uroczystości religijnych itp. Więc katolik w takim kraju jak Polska powinien być szcześliwy i to szczęście docenić. I docenić, że inne wyznania, tak samo jak jego też mogą spokojnie w tym kraju się rozwijać. Właśnie dlatego, że jest to świat neutralny!"Nie bardzo rozumiem co kryje się pod pojęciem: neutralne religijnie? Państwo świeckie, świeckie instytucja, to też pojęcia puste. Wszystko to co nas otacza, a już państwo, w którym żyjemy, szczególnie, jest oparte o jakiś system wartości. Nie da się skonstruować wychowania tzw. neutralnego."Neutralne, czyli nie przynależące do jednej konkretnej religii. Owszem system wartości. Pytanie, czy te wartości muszą akurat być dokładnie wartościami, które propaguje religia księdza??? Może inna religia ma słuszniejsze? A może trzeba wybrać coś z każdej religii?? A dlaczego państwo demokratyczne nie może się opierać na wartościach, które niekoniecznie pochwala Kościół? Racja Kościoła jedyna i słuszna?? Kiedyś to przerabialiśmy. Kościół jest organizacją, która zrzesza członków katolików. Zrobił wiele dla tego kraju i ludzi, ale nie wpadajmy w samozachwyt. Więcej pokory."Tu nie chodzi bynajmniej o jakieś narzucanie czegokolwiek, ale by także katolik, w tym kraju, mógł czuć się swobodnie." - naprawdę ksiądz uważa, że katolik w tym kraju nie czuje się swobodnie???? Że do swobody są Mu niezbędne lekcje religii w przedszkolu. No i co jeszcze...? "Nie chodzi o narzucanie czegokolwiek" - a lekcje religii w placówkach świeckich zostały właśnie odgórnie narzucone! Nie była to decyzja oddolna dzieci i rodziców. A tak w ogóle proszę księdza, czyżby powyższe pytania nie były poruszane w seminarium??? Szczęść BożeBeata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do księdza IP: *.* 14.10.02, 10:33 szanowni Państwo i Księże Darku,ciężko jest dojść do porozumienia, gdy jedną stroną dyskutującą jest osoba posiadająca wielką nie tyle wiarę, co wiedzę teologiczną, a z drugiej osoby, które ukończyły swą edukację religijną na poziomie podstawówki (bo chyba niewiele się nauczyli w LO gdy pod ławką odrabiali matematykę albno chodzili, bo "mama im kazała"). To tak, jakby chciał ze mną dyskutować nt związany z kierunkiem moich studiów ktoś, kto nie ma matury. Nie ma po prostu w takich warunkach możliwości porozumienia w tym temacie! (nota bene to, ktoś jest mamą, nie oznacza jeszcze, że jest "specjalistą od dzieci").Według mnie problemy podziału grupy są w tym przypadku nieco wydumane. Podobnie nie wszystkie dzieci chodzą na angielski w przedszkolu albo kółko artystyczne. I jakoś nikt się nie oburza, że dyskryminuje się dzieci uboższe (angielski jest płatny) albo mniej zdolne plastycznie czy muzycznie. Co więcej, dobry nauczyciel katechezy kościoła katolickiego i przypina czarnych wstążek innowiercom, ale uczy młodych chrześcijan, że Pan Bóg kocha wsztstkich tak samo i wcale nie bardziej tych chodzących na religię. Tego chciałabym uczyć swoje dziecko i mam nadzieję, że tego dowie się na religii już w przedszkolu. (zgadzam się ze zdaniem, że do prowadzenia tych zajęć musi być osoba specjalnie przygotowana)A co do tego, że to sprawa i obowiązek wyłącznie rodziców. Niby tak, ale jeśli niewiele wiedzą na ten temat? (vide post od Przemysława).Dziecku trzeba pewne sprawy mówić od najmłodszych lat, a nie dopiero jak pójdzie do pierwszej klasy. Wtedy może być już za późno. A poza tym "takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie"mar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Berenika Re: do księdza IP: *.* 14.10.02, 11:34 Po raz kolejny stwierdzam, że niektóre osoby, wypowiadające się na forum, nie zwykły czytać uważnie wypowiedzi poprzedników.Nikt nie twierdził, że dzieci należy uczyć religii dopiero od szkoły podstawowej. Twierdzono jedynie, że nauka nie powjnna mieć miejsca w przedszkolach (chyba, że byłoby to przedszkole katolickie lub inne wyznaniowe), ponieważ publiczne przedszkole powinno być z założenia neutralne religijnie. Inna sprawa, co kto rozumie pod tym określeniem, ale NIKT tu nie twierdził, że nie należy małych dzieci uczyć religii. Wg. dyskutantów pozostających w opozycji do religii w przedszkolu, maluchy w tym wieku powinny uczyć się religii np. w szkółkach niedzielnych.Z uwagi o tym, czego uczy ksiądz na religii ("dobry nauczyciel katechezy kościoła katolickiego i przypina czarnych wstążek innowiercom, ale uczy młodych chrześcijan, że Pan Bóg kocha wsztstkich tak samo i wcale nie bardziej tych chodzących na religię") wynika, że chodzenie na religię wszystkich ma służyć temu, aby katolicy zobaczyli, jaki to pan Bóg jest dobry i nikogo nie dyskryminuje. Czyli nadal interesuje nas tylko to, co myślą katolicy? W jaki sposób to, że katecheza odbywa się w przedszkolu, a nie w kościele, ma lepiej czuyć dzieci tego, że Bóg kocha wszystkich tak samo? Czy też chodzi o to, ze jednak wszyscy na tę religię chodzić powinni?Poza tym, proszę uprzejmie o wybaczenie, jednak istnieje drobna róznica pomiędzy nauką religii a angielskiego czy plastyki. Taka mianowicie, że rzadko dyskryminuje się kogoś z powodu nieudolności plastycznej, natomiast prześladowania z powodu religii to jednak nie są niczyje wymysły, tylko bolesna prawda. I co z tego, że ksiądz będzie światły i wspaniały, jeśli rodzice dziecka wpoją mu przekonanie, że jeśli ktoś nie chodzi na religię, to jest dzieckiem szatana? I po co wtedy przenosić te podziały na grunt przedszkola?A co do kwalifikacji... Bardzo, bardzo wiele osób wie lepiej od matki, co byłoby dobre dla jej dziecka. Zapewne mar należy do tych osób (zwłaszcza, że uderza w tony takie, jak to, kto nie uważał, a kto co pod ławką...). Ja na przykłąd chodziłam na religię dobrowolnie i w tym czasie pod ławką nie zajmowałam się niczym zakazanym . Ale BARDZO nie lubię, kiedy ktoś wmawia mi, ze skoro nie mam doktoratu z bycia matką, to jestem głupia i powinnam się przymknąć. Bo na ogół ten ktoś nie przejmie na siebie ciężaru wychowania mojego dziecka ani odpowiedzialności za to, co zostało zrobione nie tak. Odpowiedzialnośc ta spadnie wyłącznie na mnie i moje dziecko.A co do faktu, ze ksiądz jest po teologii - to super. Ale widziałam wiele (bardzo wiele, niestety) osób z wykształceniem, które rzekomo upoważniało je do nauczania religii, które robiły nauczanym dzieciom potworną krzywdę. Ponieważ, jak sądzę, do nauczania religii nie wystarczy mieć ukończonych stosownych studiów - podobnie, jak do bycia dobrym nauczycielem nie wystarczy ukończyć pedagogikę.I na koniec - ksiądz Darek i kleryk Paweł włączyli się w trudną dyskusję z pozycji, hm, powiedzmy opozycyjnych, ale uczynili to taktownie i bez obrażania kogokolwiek. I mają szansę przekonać do swoich racji, bo samym tonem wypowiedzi dowodzą, że ksiądz może dużo zrozumieć. Natomiast osoby, które atakują z kopa kogoś, kto ma inne zdanie, imając się obraźliwych stwierdzeń, wykonują krecią robotę, jeśli chodzi o przekonywanie kogokolwiek do dobrodziejstw nauczania religii. Krótko mówiąc - jeśli to Ty miałabyś uczyć kiedyś religii moją Żabę, to niech ją Bóg broniwkurzony Berek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do księdza IP: *.* 15.10.02, 10:24 Drodzy moi,przede wszystkim chcę przeprosić wszystkich których obraziłam. Może trochę mam cięty język, jednak nie miałam złych intencji (choć trochę wiedziałam, że wkładam kij w mrowisko).Krótkie odpowiedzi tłumaczące moje skróty myślowe:Nie postuluję nauczania wszystkich dzieci religii katolickiej. W szkołach religia nie jest obowiązkowa (dla tych, którzy nie chcą jest etyka w LO a w podstawówce dziecko ma wolne (w tym czasie, a jeśli religia jest w ciągu dnia, dziecko idzie do świetlicy (gdzie nie jest samo tylko z dziećmi oczekującymi na rodziców pracujących do późna). Interesuje nas tylko to, co myślą katolicy? No tak, bo mówimy o nauczaniu religii katolickiej dzieci katolickich. Chodziło mi o to, że jeśli dzieci katolickie będą uczone tolerancji religijnej, inne dzieci nie będą czuły się dyskryminowane, bo tak naprawdę to dzieci a nie dorośli najbardziej dokuczają dzieciom.Owszem, czemu nie w szkółkach niedzielnych? Byłoby nieźle, nie twierdzę, że nie. Ale nie uważam po prostu, że w przedszkolu byłoby fatalnie. Co do porównania z angielskim – chodziło mi o dyskryminację z powodu ubóstwa. Na pewno jest to inna dyskryminacja, ale wcale nie mniej bolesna, stąd to porównanie.Jeśli rodzice mówią coś o dzieciach szatana, to chyba sami powinni chodzić na religię. Rozumiem co Pani miała na myśli, że nienawiść przenosi się między dzieci. Ale może tym bardziej w przedszkolu powinien ktoś uświadomić tym dzieciom katolickim, że Bóg kocha wszystkie dzieci tak samo. A poza tym, gdyby to było w szkółce niedzielnej i tak dzieci wiedziałyby kto chodzi a kto nie (dzieci w przedszkolu rozmawiają naprawdę o wszystkim), choć może rzeczywiście w mniejszym stopniu.Mam również wrażenie, że nie zrozumiała mnie Pani odnośnie „tego, co pod ławką” i tego, kto wie lepiej, co jest dobre dla czyjego dziecka. Wyjaśniam:„to, co pod ławką” – chodziło mi o edukację religijną rodziców – jeśli sami nie mają o religii pojęcia (nie chodzi mi o wiarę, lecz o wiedzę), nie będą dobrze uczyli jej swoich dzieci. A nie o to, co jest dla kogo dobre w ogóle.Co do specjalisty od dzieci – nie zwróciła Pani uwagi, że wyrażenie „specjalista od dzieci” jest pojęciem ogólnym (nie „moich dzieci” i wyraża znajomość się na dzieciach ogólnie. Czyli to osoba podająca się za takiego specjalistę uważa, że dobrze wie (a przynajmniej lepiej od księdza) co jest dobre dla dzieci, również moich! Ale to tylko dygresja, napisałam to, żeby wyjaśnić, że nie chciałam nikogo obrazić.Natomiast jestem zdania, że są osoby które niektóre rzeczy wiedzą lepiej od matek. I wcale nie mam na myśli siebie (ha, ha), tylko np. w sprawach medycznych lekarzy, a w sprawach religii katechetów. No, mam nadzieję, że Berek już się na mnie nie wkurza! A w przyszłości nie będę stosować skrótów myślowych...mar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: do księdza IP: *.* 14.10.02, 13:39 > ciężko jest dojść do porozumienia, gdy jedną stroną dyskutującą jest osoba posiadająca wielką nie tyle wiarę, co wiedzę teologiczną, a z drugiej osoby, które ukończyły swą edukację religijną na poziomie podstawówki (...) - Wybacz mar ale wiedza w przypadku wiary ma o wiele mniejsze znaczenie niż sama wiara. Co z tego że katecheta będzie miał olbrzymią wiedzę teologiczną? Wolałabym aby miał mniejszą wiedzę a wielką wiarę, bo tylko wtedy jego nauka naprawdę odniesie skutek. chyba, żt tobie chodzi o to aby dziecko miało na pamięć wyłącznie wklepane regułki? jeżeli tak rozumiesz dobrą wiarę...>To tak, jakby chciał ze mną dyskutować nt związany z kierunkiem moich studiów ktoś, kto nie ma matury. - Pokora, pokora.... a przy okazji: człowiek bez matury może się okazać lepszym specem od Ciebie.Nie rozmawiamy o sprawach technicznych, teologicznych ale o religii. Związanej nie tyle z wiedzą co z sumieniem, moralnością. Szkoda iż pomimo wykształcenia tej różnicy nie zauważyłeś.>Nie ma po prostu w takich warunkach możliwości porozumienia w tym temacie! - a wyobraż sobie, że jest! Ta trudna sztuka nazywa się kompromisem - nie uczyli na studiach?>...) to, ktoś jest mamą, nie oznacza jeszcze, że jest "specjalistą od dzieci"). - a i owszem, nie jest. Może się nauczy być, może nie.Piłeczka: To, że ktoś jest katolikiem nie znaczy, że jest "specjalistą od religii".> Według mnie problemy podziału grupy są w tym przypadku nieco wydumane. Podobnie nie wszystkie dzieci chodzą na angielski w przedszkolu albo kółko artystyczne. (...) itd... - oj, żal, żal że tak PODSTAWOWEJ różnicy nie rozumiesz.>Tego chciałabym uczyć swoje dziecko i mam nadzieję, że tego dowie się na religii już w przedszkolu. - a nie wcześniej w domu?>zgadzam się ze zdaniem, że do prowadzenia tych zajęć musi być osoba specjalnie przygotowana) - Tutaj się z Tobą na 100% zgadzam.> A co do tego, że to sprawa i obowiązek wyłącznie rodziców. Niby tak, ale jeśli niewiele wiedzą na ten temat? - a nie może dziecko pobierać nauk przy kościele lub w szkole wyznaniowej? > Dziecku trzeba pewne sprawy mówić od najmłodszych lat, a nie dopiero jak pójdzie do pierwszej klasy. >A poza tym "takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie" - tutaj też zgoda na 100% i naprawdę nie uzależniaj losów Ojczyzny od miejsca nauki religii przez godzinę tygodniowo. PozdrawiamBeatap.s.Co masz wspólnego z ks. Darkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do księdza IP: *.* 15.10.02, 10:49 Dziękuję za dyskusję. Odpowiadam:- "Wybacz mar ale wiedza w przypadku wiary ma o wiele mniejsze znaczenie niż sama wiara. Co z tego że katecheta będzie miał olbrzymią wiedzę teologiczną? Wolałabym aby miał mniejszą wiedzę a wielką wiarę, bo tylko wtedy jego nauka naprawdę odniesie skutek. chyba, żt tobie chodzi o to aby dziecko miało na pamięć wyłącznie wklepane regułki? jeżeli tak rozumiesz dobrą wiarę..."Jakby to wyjaśnić? Katecheza, jako przedmiot, uczy religii a nie wiary. Wiara jest łaską daną od Boga a nie nauką. Wiarę przekazać mogą właśnie rodzice, natomiast człowiekowi wierzącemu potrzebna jest również wiedza religijna i ona jest przekazywana w ramach nauki katechezy. Człowiek, który jest członkiem Kościoła (czyli np. podaje się za katolika) i chce nim być świadomie, powinien znać naukę Kościoła, a tę najlepiej znają osoby w tym kierunku wykształcone."Nie rozmawiamy o sprawach technicznych, teologicznych ale o religii. Związanej nie tyle z wiedzą co z sumieniem, moralnością. Szkoda iż pomimo wykształcenia tej różnicy nie zauważyłeś"A właśnie o sprawach teologicznych i religii. I właśnie związanej z wiedzą! Jak przekazać moralność a nawet sprawy związane z sumieniem bez „regułek” – np. co to jest grzech, jakie są prawdy wiary, co to jest sakrament?. Nie można dobrze wierzyć, jeśli nie wie się tak naprawdę w co."Piłeczka: To, że ktoś jest katolikiem nie znaczy, że jest "specjalistą od religii"."Oczywiście! Dlatego naukę religii pozostawmy specjalistom, a naukę wiary Rodzicom."Podobnie nie wszystkie dzieci chodzą na angielski w przedszkolu albo kółko artystyczne. (...) itd...- oj, żal, żal że tak PODSTAWOWEJ różnicy nie rozumiesz." Chodziło mi o dyskryminację z powodu ubóstwa (vide odp. Do Bereniki), akurat cytat obcięłaś w złym miejscu, co oznacza, że to Ty nie rozumiesz. "a nie może dziecko pobierać nauk przy kościele lub w szkole wyznaniowej?"Oczywiście, że może, jestem zwolenniczką, ale to nie oznacza, że potępiam naukę religii w przedszkolu."Co masz wspólnego z ks. Darkiem?"zdanie na pewien temat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: do księdza IP: *.* 15.10.02, 13:25 Witaj mar> Jakby to wyjaśnić? Katecheza, jako przedmiot, uczy religii a nie wiary. Wiara jest łaską daną od Boga a nie nauką. Wiarę przekazać mogą właśnie rodzice, natomiast człowiekowi wierzącemu potrzebna jest również wiedza religijna i ona jest przekazywana w ramach nauki katechezy. Człowiek, który jest członkiem Kościoła (czyli np. podaje się za katolika) i chce nim być świadomie, powinien znać naukę Kościoła, a tę najlepiej znają osoby w tym kierunku wykształcone. - Jak najbardziej się zgadzam. W 100%.W związku z tym profesor ekonomii może dyskutować z rodzicami /nawet tymi tylko po podstawówce/ nad wprowadzeniem lekcji ekonomii w przedszkolu. I mogą nawet dojść do porozumienia. Co negujesz we wcześniejszym poście.Ale Twój wywód zbacza trochę z tematu. Chodziło mi o to, że tylko człowiek /nauczyciel/ z wiarą w to co robi, z pasją, potrafi do swojego przedmiotu przekonać uczniów. Jeżeli kocha swój przedmiot, jeżeli zależy Mu na uczniach, to odniesie o wiele większy sukces niż suchy teoretyk. Nie rozumiemy się tutaj, ponieważ dla mnie nauka religii nie polega wyłącznie na podawaniu suchych faktów z historii kościoła, życia świętych itp. I tym właśnie między innymi różni się od lekcji matematyki. > A właśnie o sprawach teologicznych i religii. I właśnie związanej z wiedzą! Jak przekazać moralność a nawet sprawy związane z sumieniem bez „regułek” – np. co to jest grzech, jakie są prawdy wiary, co to jest sakrament?. Nie można dobrze wierzyć, jeśli nie wie się tak naprawdę w co. - Ja dobrze zrozumiałam co miałaś na myśli. Szkoda, że nadal nie widzisz różnicy pomiędzy dyskryminacją ze względu na ubóstwo, zdolności plastyczne a dyskryminacją ze względu na wiarę. To przykre i może stąd bierze się cały problem. Empatia. Tolerancja. > "Piłeczka: To, że ktoś jest katolikiem nie znaczy, że jest "specjalistą od religii"."> Oczywiście! Dlatego naukę religii pozostawmy specjalistom, a naukę wiary Rodzicom. - Odbiłam piłeczkę a Ty ją złapałaś, mam przez to rozumieć, że negujesz swoje słowa?!>Chodziło mi o dyskryminację z powodu ubóstwa (vide odp. Do Bereniki), akurat cytat obcięłaś w złym miejscu, co oznacza, że to Ty nie rozumiesz. - Rozumiem, tego nie można było nie zrozumieć. Odp. vide pkt 2. Co jeszcze?1. Mamy kraj neutralny światopoglądowo. i to powinno wystarczyć za argument przeciwko wprowadzaniu "z nakazu" religii w przedszkolu. A mój ukłon i propozycja kompromisu poniżej:2. Mamy także demokrację i sądzę, że nie byłoby wielkich sprzeciwów, gdyby grupa rodziców zorganizowała katechetę, i poprosiła dyrekcję o zgodę na prowadzenie lekcji religii, tak jak jest to w przypadku innych zajęć. Katechetę opłacaliby rodzice lub Kościół. I sądzę, że wtedy nie byłoby aż takich problemów, OCZYWIŚCIE POD WARUNKIEM, że zajęcia prowadziliby odpowiednio PRZYGOTOWANI katecheci/ i nie mam tu na myśli wiedzy teologicznej/. Gdyż jak do tej pory w wielu przypadkach to właśnie katecheci doprowadzają do braku tolerancji, dyskryminacji "innych", wywołują łzy na buziakach. To nie religia, ale katecheci nie umiejący przekazać wiedzy wywołują strach maluchów przed piekłem, szatanem, problemy psychiczne u dzieci. To jest właśnie ta druga strona medalu przed którą rodzice się bronią. Zajęcia z religii w placówce świeckiej powinny zależeć WYŁĄCZNIE od decyzji rodziców, dyrekcji. Nie mogą być narzucane odgórnie. Dodatkowy plus to szybka możliwość zmiany katechety, który się nie sprawdził. Teraz jest z tym różnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do księdza IP: *.* 15.10.02, 14:00 > W związku z tym profesor ekonomii może dyskutować z rodzicami /nawet tymi tylko po podstawówce/ nad wprowadzeniem lekcji ekonomii w przedszkolu. I mogą nawet dojść do porozumienia. Co negujesz we wcześniejszym poście.Moim zdaniem nie mogą, bo nie rozumieją do końca argumentów adwersarza.> Chodziło mi o to, że tylko człowiek /nauczyciel/ z wiarą w to co robi, z pasją, potrafi do swojego przedmiotu przekonać uczniów. Jeżeli kocha swój przedmiot, jeżeli zależy Mu na uczniach, to odniesie o wiele większy sukces niż suchy teoretyk. oczywiście, to dotyczy nie tylko nauki religii> Nie rozumiemy się tutaj, ponieważ dla mnie nauka religii nie polega wyłącznie na podawaniu suchych faktów z historii kościoła, życia świętych itp. I tym właśnie między innymi różni się od lekcji matematyki. zgadzam się! i to właśnie zawiera się w pojęciu "osoby odpowiednio przygotowanej"- Ja dobrze zrozumiałam co miałaś na myśli. Szkoda, że nadal nie widzisz różnicy pomiędzy dyskryminacją ze względu na ubóstwo, zdolności plastyczne a dyskryminacją ze względu na wiarę. To przykre i może stąd bierze się cały problem. Empatia. Tolerancja. Myślę, że to zależy od doświadczenia, od tego z czym się zetknęliśmy. Moje doświadczenie kształtuje taki a nie inny pogląd. I proszę Cię, nie ubolewaj nad nim (Tolerancja). MOże spróbuj (Empatia) wdać się w sytuację osoby dyskryminowanej z powodu ubóstwa. Może to wcale nie jest "lepsze" niż z powodu religii.Z resztą nie o to chodzi, tylko nie podoba mi się, że atakujesz mnie a nie moje poglądy> - Odbiłam piłeczkę a Ty ją złapałaś, mam przez to rozumieć, że negujesz swoje słowa?!> Różnica wiara/ religia> > > 1. Mamy kraj neutralny światopoglądowo. i to powinno wystarczyć za argument przeciwko wprowadzaniu "z nakazu" religii w przedszkolu. a w szkołach? > A mój ukłon i propozycja kompromisu poniżej:> > 2. Mamy także demokrację i sądzę, że nie byłoby wielkich sprzeciwów, gdyby grupa rodziców zorganizowała katechetę, i poprosiła dyrekcję o zgodę na prowadzenie lekcji religii, tak jak jest to w przypadku innych zajęć. Katechetę opłacaliby rodzice lub Kościół. I sądzę, że wtedy nie byłoby aż takich problemów, OCZYWIŚCIE POD WARUNKIEM, że zajęcia prowadziliby odpowiednio PRZYGOTOWANI katecheci/ i nie mam tu na myśli wiedzy teologicznej/. Gdyż jak do tej pory w wielu przypadkach to właśnie katecheci doprowadzają do braku tolerancji, dyskryminacji "innych", wywołują łzy na buziakach. To nie religia, ale katecheci nie umiejący przekazać wiedzy wywołują strach maluchów przed piekłem, szatanem, problemy psychiczne u dzieci. To jest właśnie ta druga strona medalu przed którą rodzice się bronią. > Zajęcia z religii w placówce świeckiej powinny zależeć WYŁĄCZNIE od decyzji rodziców, dyrekcji. Nie mogą być narzucane odgórnie. Dodatkowy plus to szybka możliwość zmiany katechety, który się nie sprawdził. Teraz jest z tym różnie.zgadzam się!dzięki i pozdrawiammar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata do mar IP: *.* 16.10.02, 09:44 Mar jeżeli uraziłam, przepraszam. Wydawało mi się, że Ciebie osobiście nie atakuję, jeżeli tak sądzisz, jeszcze raz sorry.> Moim zdaniem nie mogą, bo nie rozumieją do końca argumentów adwersarza. dot.: "W związku z tym profesor ekonomii może dyskutować z rodzicami (...) - mar, argumenty nie muszą zależeć od posiadanej wiedzy! Z Twoich słów wynika, że rodzic nie znający angielskiego nie może decydować o wprowadzeniu lekcji języka do przedszkola ???!!!!!!! Otóż, może. Nie musi mieć konkretnej wiedzy. Wystarczy, ze zostaną Mu przedstawione korzyści i straty związane z wprowadzeniem danego przedmiotu. Ja fakultetów z nauk politycznych nie kończyłam, ale mam prawo do udziału w wyborach. > Chodziło mi o to, że tylko człowiek /nauczyciel/ z wiarą w to co robi, z pasją, potrafi do swojego przedmiotu przekonać uczniów. Jeżeli kocha swój przedmiot, jeżeli zależy Mu na uczniach, to odniesie o wiele większy sukces niż suchy teoretyk. > oczywiście, to dotyczy nie tylko nauki religii - czyli znowu sama sobie zaprzeczasz?! mar proszę, przeczytaj jeszcze raz swoje posty i zdecyduj się, please... Upewnij się, co do Swojego stanowiska. > Nie rozumiemy się tutaj, ponieważ dla mnie nauka religii nie polega wyłącznie na podawaniu suchych faktów z historii kościoła, życia świętych itp. I tym właśnie między innymi różni się od lekcji matematyki. > zgadzam się! i to właśnie zawiera się w pojęciu "osoby odpowiednio przygotowanej" - patrz wyjaśnienie powyżej.> - Ja dobrze zrozumiałam co miałaś na myśli. Szkoda, że nadal nie widzisz różnicy pomiędzy dyskryminacją ze względu na ubóstwo, zdolności plastyczne a dyskryminacją ze względu na wiarę. To przykre i może stąd bierze się cały problem. Empatia. Tolerancja. > Myślę, że to zależy od doświadczenia, od tego z czym się zetknęliśmy. Moje doświadczenie kształtuje taki a nie inny pogląd. I proszę Cię, nie ubolewaj nad nim (Tolerancja). - nie ubolewam nad Twoim doświadczeniem, każdy ma inne, nie znam Twojego, więc nie mogę nad nim ubolewać. Tolerancję religijną miałam na myśli.>MOże spróbuj (Empatia) wdać się w sytuację osoby dyskryminowanej z powodu ubóstwa. Może to wcale nie jest "lepsze" niż z powodu religii. - Jest INNE. Wkracza w inne obszary psychiki. Wiara nie zależy od pieniędzy, talentu muzycznego, krzywego nosa i okularów. Dyskryminacja religijna, rasowa są najgorszymi, najbardziej niebezpiecznymi rodzajami nietolerancji. >- Odbiłam piłeczkę a Ty ją złapałaś, mam przez to rozumieć, że negujesz swoje słowa?!> > Różnica wiara/ religia - znowu powtórka: Stwierdziłaś - "Dlatego naukę religii pozostawmy specjalistom, a naukę wiary rodzicom".Kolejna Twoja niekonsekwencja i wcześniejszy cytat: "...Wiara jest łaską daną od Boga a nie nauką".Musze mar stwierdzić, że męczy mnie trochę rozmowa z Tobą, jest cieżko ze względu na Twoje niezdecydowanie.>1. Mamy kraj neutralny światopoglądowo. i to powinno wystarczyć za argument przeciwko wprowadzaniu "z nakazu" religii w przedszkolu. > a w szkołach? - temat główny dotyczy wyłącznie przedszkoli. O szkołach możemy porozmawiać osobno.Też pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłam wszystkoBeata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do mar IP: *.* 16.10.02, 12:35 Wyjaśniam nieporozumienia.> Chodziło mi o to, że tylko człowiek /nauczyciel/ z wiarą w to co robi, z pasją, potrafi do swojego przedmiotu przekonać uczniów. Jeżeli kocha swój przedmiot, jeżeli zależy Mu na uczniach, to odniesie o wiele większy sukces niż suchy teoretyknigdy nie twierdziłam nic przeciwnego. Czyli muszę jednak się rozpisać... Nie zgadzam się, że katecheta musi mieć mniejszą wiedzę a wielką wiarę a to dlatego, że ma przekazać wiedzę. Co do wiary już pisałam – jest łaską od Boga przekazywaną przez rodziców. Wiedza nie jest łaską, tylko trzeba ją posiąść. Osoba z samą wiarą plus do tego samouk może bardzo łatwo źle interpretować kwestie, które są przez Kościół interpretowane jednoznacznie i nie ma tu miejsca na radosną twórczość. Dlatego ten, kto chce mieć dobrą wiarę powinien posiąść wiedzę na jej temat, a tej nie może pobrać od osoby, która sama jest niedouczona.To nie oznacza, że popieram suchy teoretyzm. Nie dodałam, że katecheta musi mieć podejście do dzieci, sam musi mieć wiarę (tak, i nie przeczę tu sama sobie, bo wcześniej nie pisałam, że nie musi jej mieć) i musi mu zależeć na uczniach, bo to jest oczywiste, przynajmniej tak mi się wydawało. Czyli osoba odpowiednio przygotowana. Nie twierdziłam, że osoba z doktoratem z teologii będzie wspaniałym nauczycielem jedynie dzięki temu doktoratowi. Twierdzę jednak, że sama wiara i „nawiedzenie” (przepraszam za słowo), bez regułek itp., o czym już pisałam, nie wystarczy.Mam nadzieje, że już wszystko jasne. Nie gniewaj się, ale wydaje mi się, że trochę pochopnie czytasz posty (przynajmniej moje) i nie robisz tego dokładnie, a może dodajesz trochę tam, gdzie nic nie ma. Inna rzecz, że może ja zbyt skrótowo piszę, ale to dlatego, że nie chciałam się rozpisywać. Miałam na myśli ubolewanie nad moim poglądem (oj żal, żal...) a nie doświadczeniemznowu powtórka: Stwierdziłaś - "Dlatego naukę religii pozostawmy specjalistom, a naukę wiary rodzicom".Kolejna Twoja niekonsekwencja i wcześniejszy cytat: "...Wiara jest łaską daną od Boga a nie nauką".Może wyraziłam się nieprecyzyjnie. Wiara nie jest nauką. Ale można jej uczyć w sensie takim, jak uczy się dziecka moralności. Nie pojęciami tylko przykładem itd. To miałam na myśli pisząc o uczeniu wiary przez rodziców. Religia, o której piszę, jest nauką w sensie takim, jak matematyka, choć samo jej uczenie od uczenia matematyki się różni. Co do dyskryminacji rasowej się zgadzam. mar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata do mar IP: *.* 16.10.02, 14:17 oj cieszę sie mar, że dużo wyjaśniłyśmy i dyskusja dobiega końca. > Nie zgadzam się, że katecheta musi mieć mniejszą wiedzę a wielką wiarę a to dlatego, że ma przekazać wiedzę. - przecież przed chwilką stwierdziłaś coś innego?! Chyba że ja znowu nie rozumiem. Najlepiej gdyby katecheta miał wielką wiarę i wielką wiedzę. Ale w innym przypadku dla Ciebie ważniejsza jest wiedza katechety /powyższy cyt./ a dla mnie jego wiara. >Osoba z samą wiarą plus do tego samouk może bardzo łatwo źle interpretować kwestie, które są przez Kościół interpretowane jednoznacznie i nie ma tu miejsca na radosną twórczość. - wydawało mi się że katecheci są ludzmi przygotowanymi teoretycznie. Nigdzie nie pisałam o samoukach, rozmawiamy o katechetach. > Nie twierdziłam, że osoba z doktoratem z teologii będzie wspaniałym nauczycielem jedynie dzięki temu doktoratowi. - że wspaniałym nie, ale lepszym. Cyt. "Dlatego naukę religii pozostawmy specjalistom, a naukę wiary Rodzicom".Nigdzie nie mówiłam o tym, że "sama wiara i „nawiedzenie” (przepraszam za słowo), bez regułek itp., o czym już pisałam, nie wystarczy." Katecheci mają przecież przygotowanie teologiczne.Po prostu w nauce religii w przedszkolach jestem za przewagą wiary nad teorią, tylko tyle. W tej kwestii się nie zgadzamy i niech tak zostanie.> Miałam na myśli ubolewanie nad moim poglądem (oj żal, żal...) a nie doświadczeniem - cyt. "Moje doświadczenie kształtuje taki a nie inny pogląd. I proszę Cię, nie ubolewaj nad nim." Bez różnicy, skoro kształtuje pogląd. Napisałam zresztą że NIE ubolewam. A w ogóle to zejdźmy z czepiania się słówek, bo nie o to chodzi.> Może wyraziłam się nieprecyzyjnie. Wiara nie jest nauką. Ale można jej uczyć w sensie takim, jak uczy się dziecka moralności. Nie pojęciami tylko przykładem itd. To miałam na myśli pisząc o uczeniu wiary przez rodziców. Religia, o której piszę, jest nauką w sensie takim, jak matematyka, choć samo jej uczenie od uczenia matematyki się różni. - mam w tej chwili poplątanie pod czaszką. My chyba różnimy się w pojmowaniu czym jest wiara i religia. I być może dlatego nie możemy się dogadać. Czy mogłabyś wyjaśnić co znaczą dla Ciebie te dwa określenia? Czym są?>"Religia, o której piszę, jest nauką w sensie takim, jak matematyka, choć samo jej uczenie od uczenia matematyki się różni. "Czyli religia jako nauka, jako teologia, teoria, opisy biblijne, historia Kościoła, 10 przykazań? A wiara to przeświadczenie, że Bóg istnieje, zasady moralne itp.Tak rozumiem Twoje wypowiedzi ale może się mylę, dlatego proszę o wyjaśnienia.Beata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do mar IP: *.* 17.10.02, 07:42 Droga eBeato!miło mi się z Tobą gawędziNajlepiej gdyby katecheta miał wielką wiarę i wielką wiedzę. Ale w innym przypadku dla Ciebie ważniejsza jest wiedza katechety /powyższy cyt./ a dla mnie jego wiara. Tak, tu różnią się nasze poglądy> > - wydawało mi się że katecheci są ludzmi przygotowanymi teoretycznie. Nigdzie nie pisałam o samoukach, rozmawiamy o katechetach. pisałaś o przwadze wiary nad wiedzą, że katecheta ma mieć nie tyle wiedzę,m co wiarę, dlatego tak to zrozumiałam. Poza tym ktoś pisał o przypinaniu czarnych wstążek dzieciom, których rodzice nie chodzą do kościoła. To świadczy o tym, że ta katechetka nie była douczona, bo Kościół głosi miłość, zwłaszcza "do nieprzyjaciół" (a tym bardziej do ludzi nam nieszkodliwych, jakimi są dzieci!). Być może dana pani była nawiedzoną dewotką, bardziej papieską niż papież, i chciała się wykazać. W swoim mniemaniu na pewno miała dużą wiarę. Domyślam się, że nie o taką wiarę Ci chodziło tylko o prawdziwą, przepełnioną miłością. Niemniej jednak zdarzają się i takie "perełki", a przecież tamta pani na pewno skończyła jakiś kurs katechetyczny (czyli miała kwalifikacje i nie była samoukiem), czyli niby była przygotowana, tzn. miała papiery, ale niestety bez pokrycia wiedzą. Dlatego na tej wiedzy mi zależy. Najlepiej byłoby - oczywiście, jak piszesz - znaleźć kogoś z wiarą i miłością a zarazem wiedzą. > > Po prostu w nauce religii w przedszkolach jestem za przewagą wiary nad teorią, tylko tyle. W tej kwestii się nie zgadzamy i niech tak zostanie.OK!> A w ogóle to zejdźmy z czepiania się słówek, bo nie o to chodzi.oczywiście, byłam trochę zdenerwowana, że użylaś argumentu typu "żal, że nie rozumiesz". Oczywiście, że nie chodzi tu o czepianie się słówek ani kto kogo przegada, tylko o wymianę poglądów. I chyba ciekawiej jest, gdy są różne!>> > > My chyba różnimy się w pojmowaniu czym jest wiara i religia. I być może dlatego nie możemy się dogadać. chyba tak> Czyli religia jako nauka, jako teologia, teoria, opisy biblijne, historia Kościoła, 10 przykazań? A wiara to przeświadczenie, że Bóg istnieje, zasady moralne itp.tak! właśnie taka jest wg mnie różnica między wiarą a religią. Być może powinnam od razu to napisać i wtedy nie byłoby całego zamieszania. Widzę, że różnimy się też w poglądzie, czego dzieci w wieku przedszkolnym powinny się uczyć. Wg mnie wiedzy typu życie Jezusa, apostołowie, Maryja, Józef, takie podstawy. Oczywiście, że to zazębia się z "wiarą" (chodzi mi o to, że tu nauka "wiedzy" zazębia się z nauką "wiary"), choćby w momencie zmartwychwstania. Ale miałam na myśli to, że to rodzice są "z natury" autorytetami moralnymi i jeśli nie przekażą dziecku wiary, katecheta nic tu nie pomoże. O to mi chodziło, dlatego pisałam, że katecheta ma przekazać wiedzę.Acha i jeśli chodzi o kwestię "doktoratów". Wiem po prostu, że dzieci zadają takie pytania, że - choć program nauczania może obejmować same podstawy - ktoś, kto nie ma ogromnej wiedzy z danej dziedziny, na niektóre pytania może po prostu nie znać odpowiedzi (i uprawiać radosną twórczość, o czym pisałam poprzednio). A akutar w dziedzinie religii nie powinien gadać bzdur, to zbyt poważna sprawa, z czym chyba obie się zgadzamy.pozdrawiam!mar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: do mar IP: *.* 17.10.02, 09:49 mar, witam w dniu dzisiejszym.Proponuję przejście na prv /jeżeli jeszcze masz ochotę na rozmowę/, bo nic nowego do tematu nie wnosimy i zrobił się z tego dialog, niepotrzebnie przedłużający wątek. > pisałaś o przwadze wiary nad wiedzą, że katecheta ma mieć nie tyle wiedzę,m co wiarę, dlatego tak to zrozumiałam. - tak uważam. Przedszkolaki uczą się podstaw. Nie trzeba do tego być wielkim teologiem. Katecheta, który naprawdę wierzy, modli się z prawdziwym oddaniem, zarazi tym dzieci. Maluchy są bardzo wrażliwe. Doskonale odczytują prawdziwe uczucia ludzi. Co z tego, że będzie ich uczył docent teologii /jest taki tytuł?/, jeżeli nie przekaże przy okazji tej żarliwości, dla dzieci będzie to tylko sucha, książkowa wiedza. Taka wiedza, może spełni swoją rolę w gimnazjum, nie w przedszkolu.>bo Kościół głosi miłość, zwłaszcza "do nieprzyjaciół" (a tym bardziej do ludzi nam nieszkodliwych, jakimi są dzieci!). - co to znaczy "tym bardziej"? Ja rozumiem, że nieszkodliwych łatwiej kochać, ale naprawdę Kościół tak to rozgranicza?! /Nie znam się niestety na tym/.oj, mar, dzieci potrafią być niezwykle szkodliwe >Poza tym ktoś pisał o przypinaniu czarnych wstążek dzieciom, których rodzice nie chodzą do kościoła. To świadczy o tym, że ta katechetka nie była douczona,(...) - no właśnie to mam na myśli. Ta katechetka mogła być douczona. Może miała wspaniałą wiedzę z teologii, zabrakło jednak prawdziwej wiary. Ciąg dalszy poniżej.>tamta pani na pewno skończyła jakiś kurs katechetyczny (czyli miała kwalifikacje i nie była samoukiem), czyli niby była przygotowana, tzn. miała papiery, ale niestety bez pokrycia wiedzą. Dlatego na tej wiedzy mi zależy. - znowu nie rozumiem. Ciężka jestem Miała papiery, czyli miała udokumentowaną wiedzę. Może nawet zdała egzammin na 6. Wiedziała co to jest tolerancja i że takich rzeczy ze wstążeczkami nie należy robić i straszyć, że rodzice nie mający ślubu kościelnego pójdą do piekła i dziecko ich nie zobaczy. Ona to wiedziała. Ale nie ma prawdziwej wiary, pokory. Masz rację, to typowy dewotyzm. Dlatego cały czas twierdzę, że przedszkolaki powinny być uczone przez ludzi prawdziwej wiary, niekoniecznie speców od teorii. Po prostu starsze dzieci sobie poradzą. Maluchy chłoną wszystko jak gąbki.> Czyli religia jako nauka, jako teologia, teoria, opisy biblijne, historia Kościoła, 10 przykazań? A wiara to przeświadczenie, że Bóg istnieje, zasady moralne itp.> tak! właśnie taka jest wg mnie różnica między wiarą a religią. - to mimo wszystko ja wolę aby katechetka w przedszkolu uczyła mojego dziecka zasad wiary, tego, że należy być dobrym, uczynnym. Żeby śpiewało piosenki o Bogu. Rysowało szopki i baranki na święta. A nie wkuwało 10 przykazań. Zostawmy to na później. Dla dzieci starszych. Zajęcia religii w przedszkolu moim zdaniem powinny służyć ugruntowaniu wiary, podtrzymywaniu tego co mówią i pokazują rodzice. >Ale miałam na myśli to, że to rodzice są "z natury" autorytetami moralnymi i jeśli nie przekażą dziecku wiary, katecheta nic tu nie pomoże. - no, specem nie jestem, ale wydaje mi się, że dobry, pełen prawdziwej wiary katecheta, może tą wiarą zarazić dziecko, nawet jeśli wiary od rodziców nie otrzymało. Dla dziecka Bóg jest realny tak samo jak wróżka i krasnoludek i potwór pod łóżkiem.>Wiem po prostu, że dzieci zadają takie pytania, że - choć program nauczania może obejmować same podstawy - ktoś, kto nie ma ogromnej wiedzy z danej dziedziny, na niektóre pytania może po prostu nie znać odpowiedzi (i uprawiać radosną twórczość, o czym pisałam poprzednio). A akutar w dziedzinie religii nie powinien gadać bzdur, to zbyt poważna sprawa, z czym chyba obie się zgadzamy. - mądry człowiek, który naprawdę ufa Bogu nie gada bzdur i wybrnie z każdego pytania nawet gdy nie zna odpowiedzi. Nie wiem czy masz dzieci? Z iloma trudnymi pytaniami muszą się zmagać rodzice... często dotyczącymi problemów najważniejszych w życiu, często spraw wiary. I mądry rodzic radzi sobie. A jak nie wie, to przyznaje się do tego i szuka odpowiedzi na zadane pytanie. Nic się nie stanie jż. katechetka powie, że nie wie, nie jest pewna, porozmawia z księdzem i obieca, że odpowie na nastepnych zajęciach.> pozdrawiam! ja teżBeata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: do mar IP: *.* 17.10.02, 12:01 .> Proponuję przejście na prv /jeżeli jeszcze masz ochotę na rozmowę/, Chętnie, a jak to się robi?> > Przedszkolaki uczą się podstaw. Nie trzeba do tego być wielkim teologiem. Katecheta, który naprawdę wierzy, modli się z prawdziwym oddaniem, zarazi tym dzieci(...) jeżeli nie przekaże przy okazji tej żarliwości, dla dzieci będzie to tylko sucha, książkowa wiedza. Taka wiedza, może spełni swoją rolę w gimnazjum, nie w przedszkolu.jeśli tak to ujmujesz, to się zgadzam!> >bo Kościół głosi miłość, zwłaszcza "do nieprzyjaciół" (a tym bardziej do ludzi nam nieszkodliwych, jakimi są dzieci!). > - co to znaczy "tym bardziej"? Ja rozumiem, że nieszkodliwych łatwiej kochać, ale naprawdę Kościół tak to rozgranicza?! nie, nie, to już mój dodatek. Chciałam podkreślić, że - właśnie - jeśli mamy kochać nieprzyjaciół (tak głosi Kościół), to chyba tym bardziej przyjaciół> oj, mar, dzieci potrafią być niezwykle szkodliwe wiem, ale nie szkodzą Pani katechetce tym, że ich rodzice nie chodzą do kościoła> - Miała papiery, czyli miała udokumentowaną wiedzę. Może nawet zdała egzammin na 6. Wiedziała co to jest tolerancja i że takich rzeczy ze wstążeczkami nie należy robić i straszyć, że rodzice nie mający ślubu kościelnego pójdą do piekła i dziecko ich nie zobaczy. Ona to wiedziała. Ale nie ma prawdziwej wiary, pokory. Acha, Ty tak to pojmujesz. Ja nieco inaczej: nie wiedziała, że nie ma prawa nikogo oceniać, a tym bardziej potepiać, nie wiedziała, że tylko Pan Bóg wie, kto pójdzie i za co do piekła. Wg. Ciebie to brak wiary, wg mnie wiedzy, a może to po prostu brak przygotowania pedagogicznego, czyli tego, które jest potrzebne do uczenia dzieci! - to mimo wszystko ja wolę aby katechetka w przedszkolu uczyła mojego dziecka zasad wiary, tego, że należy być dobrym, uczynnym. Żeby śpiewało piosenki o Bogu. Rysowało szopki i baranki na święta. > A nie wkuwało 10 przykazań. Zostawmy to na później. Dla dzieci starszych.Tak, w takim układzie się zgadzam. Nie chodziło mi o 10 przyk, bo zgadzam się, że to za trudne. Ale Noe, Maryja z dzieciątkiem chyba może Być? - no, specem nie jestem, ale wydaje mi się, że dobry, pełen prawdziwej wiary katecheta, może tą wiarą zarazić dziecko, nawet jeśli wiary od rodziców nie otrzymało. Dla dziecka Bóg jest realny tak samo jak wróżka i krasnoludek i potwór pod łóżkiem.Myślałam o tym, że dziecko prędzej uwierzy rodzicom niż katechetce, czyli jeśli rodzice będą mówić coś o dzieciach szatana (ktoś coś tam pisał), to katecheta nie ma chyba większego autorytetu niż rodzice. A może to zależy i od rodziców i od katechetów...> - mądry człowiek, który naprawdę ufa Bogu nie gada bzdur i wybrnie z każdego pytania nawet gdy nie zna odpowiedzi.No właśnie obawiam się, że nie zawsze. Nic się nie stanie jż. katechetka powie, że nie wie, nie jest pewna, porozmawia z księdzem i obieca, że odpowie na nastepnych zajęciach.no tak, czyli się douczy To prewde, zeszłyśmy z tematu i teraz układamy program nauczania religii w przedszkolu + kryteria kwalifikujące Panią na katechetkęnapisz mi, jak przejść na prvmar Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: do mar IP: *.* 17.10.02, 13:08 Ufff....No to doszliśmy do porozumienia. Stanowiska w sumie mamy podobne, różnimy się tylko ich formułowaniem A tyle gadania było Doczepię się jeszcze tylko do tego:> Acha, Ty tak to pojmujesz. Ja nieco inaczej: nie wiedziała, że nie ma prawa nikogo oceniać, a tym bardziej potepiać, nie wiedziała, że tylko Pan Bóg wie, kto pójdzie i za co do piekła. Wg. Ciebie to brak wiary, wg mnie wiedzy, a może to po prostu brak przygotowania pedagogicznego, czyli tego, które jest potrzebne do uczenia dzieci!Jeżeli została katechetką to musiała o tych rzeczach wiedzieć. To sprawy podstawowe!!! Chyba, że się bardzo mylę i przeceniam poziom szkolenia katechetów!!!! Nie znam ich programu. Ale jeżeli się mylę ....... włos się jeży na głowie...!!!!!! > Nic się nie stanie jż. katechetka powie, że nie wie, nie jest pewna, porozmawia z księdzem i obieca, że odpowie na nastepnych zajęciach.> no tak, czyli się douczy - nie znam osoby, która nie musi się douczać. Uważam, że wiekszość trudnych pytań zostaje podczas kursu na katechetę omówiona. Chyba, że znowu przeceniam program takich szkoleń ....> napisz mi, jak przejść na prvmój adres b-u@wp.plKlikasz na podkreślone nicki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mika_P Re: do mar IP: *.* 15.10.02, 21:41 Wiesz, moim zdaniem źle stawiasz problem nietolerancji i róznic miedzy dziećmi. Dziecko, które nie chodzi na rytmikę czy angielski z powodów finansowych, jest oswojone z tą kwestią - nie ma pewnych zabawek, bo rodzice nie mają pieniędzy, nie ma pewnych rozrywek, bo rodzice nie mają pieniedzy, nie dostaje wszystkiego, po co wyciagnie ręce w sklepie, bo rodzice nie mają pieniedzy. Moim zdaniem jest to kwestia naturalna, że jedni maja pieniądze, a inni nie, że jedni maja pewne rzeczy, a inni nie - naturalna także dla dzieci.Natomiast chodzenie na religię jest kwestią światopoglądową i chyba dziecka, które właściwie dopiero dowiaduje się podstawowych prawd wiary, nie nalezy obarczać zrozumienia, że iini nie wierzą, albo że wierzą w innego Boga. Widzisz jakiś sensowny sposób wytłumaczenia dziecku, któremu mówisz, że wszyscy są dziećmi Boga, dlaczego niektóre dzieci się tego nie uczą ?Skoro już piszę, to odpowiem przy okazji na pytanie pani Redaktor. Jestem przeciwna lekcjom religii w przedszkolu, dlatego, że:1. państwo mamy świeckie i publiczna edukacja też powinna być swiecka; co nie znaczy, że jak dziecko spyta, kto stworzył świat, to nauczycielka nie może odpowiedziec zgodnie ze swoim przekonaniem, że Bóg, o ile zaznaczy, że to jej zdanie.2. w swojej karierze spotkalam dobrych i złych katechetów - tych drugich było niestety więcej, a nie będę narażać swojego dziecka na to, że jakaś oszołomka nawciska mu głupot, nastraszy lub bedzie szantażować emocjonalnie. Ja na taka trafiłam w VII czy VIII klasie - kobieta wierząca, zaangazowana w Zycie Kościoła, ale totalnie nieprzygotowana na pracę z młodzieżą w wieku burzy i naporu: nie potrafiła odpowiadać na trudne pytania, tylko zaczynała krzyczeć i straszyć, że nie dopuści do bierzmowania. Przez całe moje szkolne zycie tylko z powodu pani Marysi moja mama była w szkole z interwencją.3. ja jeszcze miałam religię w salce katechetycznej przy kościele i to dość długo, bo chyba do VI czy VII klasy, tak więc już mogłam porównac i wyciagnąć wnioski - na religię do kościoła chodził kto chciał, potem można było zejść i się pomodlić, a w szkole - jeszcze jedna lekcja, rozwydrzona klasa, zwykłe szkolne ławki (drobiazg, że katechetyczne były takie same ) - dlatego chciałabym, żeby chociaż trochę tej magicznej atmosfery salki przykościelnej załapało moje dziecko, a nie traktowało zajęcia z religii jako jeszcze jedno z ciągu innych - żeby to było coś wyjątkowego. 4. chyba niezbyt jasno mi wyszło w pkt 2. - nad nauczycielem łatwiej sprawować kontrolę niż nad katechetą: jest dyrektor, jest kuratorium, zaś katecheta jest spoza tych struktur. Nie wiem, jak to napisać, mam nadzieję, że zrozumiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patsik Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 14:04 Księże Darku!Aż się palę do wymiany zdań z duchownym JJestem katoliczką i mój synek chodzi na religię w przedszkolu.Religię do szkół wprowadzono, kiedy poszłam do ogólniaka.Nie podobało mi się to. Może ktoś powie, że to był okres buntu...ale mi się to do tej pory nie podoba! Kiedy chodziłam na religię przy parafii, było to takie niewymuszone – wiadomo, że chodzę, bo tak chcę. Mogę podyskutować z księdzem, mogę mieć odmienne zdanie i nikt mi za to nie obniży oceny z zachowania, mogę nie przynieść zeszytu i nikt mi za to nie napisze uwagi do dziennika, nie postawi „jedynki”, która zrujnuje moją średnią. Od początku wiedziałam, że w szkole to nie będzie to samo...nawet atmosfera nie ta...Ale „zapisałam się” żeby nie robić przykrości rodzicom. Jednak gdyby była możliwość, wybór, że można chodzić na religię albo w szkole albo przy kościele, bez wahania wybrałabym tę drugą.A poza tym – wiadomo – wszystko zależy od nauczyciela, księdza, katechety...To, że lubiłam biologię od początku było zasługą nauczycielki, tak jak to, że język polski polubiłam dopiero w ogólniaku. Czy można przedmiot: „religia” narażać na „lubienie lub nielubienie” ze względu na księdza?Było tak:W pierwszej klasie uczył nas ksiądz potwornie nudny, ale za to przekazujący nam wiedzę z dziedziny historii kościoła. I dobrze! Szkoda, że jakoś temat urywa mi się na „schizmie wschodniej” – chyba jemu samemu się znudziło dyktowanie, bo zaczął nam wyświetlać filmy...W drugiej klasie – katastrofa! Pojawił się ksiądz, który miał monopol na wszelkie poglądy: „jest tak, bo tak, jest nie tak bo nie” – żadnych wyjaśnień, żadnych dyskusji, nic – należało przyjąć jego światopogląd albo zniknąć. Rozmawiał z księdzem mój ojciec – baaardzo wierzący człowiek – bez skutku. Po otrzymaniu trójki na semestr i obniżonego sprawowania „wypisałam się” z religii...A po paru latach odnalazłam w lokalnej gazecie zdjęcie willi tegoż księdza wraz z artykułem o tym, jak kłóci się z parafianami o powiększenie działki plebanii...Okropność!W czwartej klasie znowu „zapisałam się” na religię – chciałam mieć wpis na świadectwie maturalnym– na szczęście ten ksiądz był w porządku.Co jeszcze mi się nie podoba? Narzucanie miejsca odbycia rekolekcji! Lubię chadzać na nauki tam, gdzie są księża potrafiący trafić do mojego rozumku swoimi słowami – i mam w okolicy taki kościół. Ale nie! MUSIAŁAM chodzić z klasą na rekolekcje tam, gdzie gadanina przypominała odklepanie wyuczonej lekcji – bez sensu!I teraz mój synek chadza sobie na religię przedszkolną...a ja pamiętam, jak było fajnie, kiedy jako sześciolatek zostawałam z rodzicami po niedzielnej mszy na religię... i to była dopiero rodzinna nauka!Fajnie byłoby, gdyby mógł chodzić na religię przy parafii, bo naprawdę są tutaj fantastyczni księża – sama chętnie z nimi rozmawiam. Nie wiem, na jakiego trafi księdza w szkole, oby nie miał takich problemów jak ja...A jeśli Ksiądz Darek wspomina coś o „dobrym samopoczuciu katolików” to w którymś wątku – był poruszony problem szykanowania w przedszkolu chłopca przez to, że nie chodzi na religię. To gdzie jest tolerancja tych „katolików”? kto ICH uczy religijności i miłości do bliźniego? Mnie strasznie bulwersują takie postawy ludzi nazywających się „katolikami”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ignacy Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 20:52 Witam!!Miałam się nie wtrącać, ale..., dokładnie tak Patsik - tak samo myślę i podobne mam wspomnienia .Przypominam sobie moją religię, gdy byłam w wieku przedszkolnym. Prowadziła ją suuuuper siostra, która imponowała nam gwizdaniem na palcach . Kolorowaliśmy obrazki, uczyliśmy się piosenek, a przede wszystkim w katechezie uczestniczyli nasi rodzice (czego nie zapewnia religia w przedszkolu).Inną sprawą jest to, że w wsród moich koleżanek i kolegów byli ewangelicy, którzy uczęszczali na katechezy ze swoimi rodzicami do swojego kościoła... Pamiętam jak wymienialiśmy się swoimi wrażeniami...Moje poglądy odnośnie katechezy ugruntowały się po obejrzeniu jednego z odcinków Przedszkolandii, w którym było widać, że katechetka nie dawała sobie rady z niektórymi dziećmi (obecność rodziców na katechezie na pewno by pomogła) oraz wypowiedzi dzieci o innym wyznaniu w stylu:"moja mama powiedziała mi, że to bzdury"...Mojego dziecka nie dotyczy jeszcze sprawa religii w przedszkolu, możliwe, że będzie chodził w przyszłości na katechezy dla dzieci, które nie uczęszczają do przedszkola - przy kościele i z rodzicami. To jest, wydaje mi się, najbardziej rozsądne rozwiązanie...pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Re: religia w przedszkolu?-do Ks. Darka IP: *.* 04.10.02, 15:35 KS. Darek napisal:"I dalej nie mogę pojąć, dlaczego dzieci mojego brata nie miałyby prawa być wychowywane, przez przedszkole, przynajmniej częściowo, w tym samym duchu co w domu.To jak to zrobić w praktyce i że jest to trudne, to już jest problem, jak mi się wydaje, wtórny.Tu nie chodzi bynajmniej o jakieś narzucanie czegokolwiek, ale by także katolik, w tym kraju, mógł czuć się swobodnie."Religia w szkole czy przedszkolu to statnio temat rzeka na tym forum. A mnie jak czytam o tym, ze dzieci w szkolach PUBLICZNYCH sa ZMUSZANE do uczesczania w lekcjach religii to mi sie noz w kieszeni otwiera.Mieszkam w Kanadzie, gdzie jest tylko ok. 50% spoleczenstwa wyznaje wieare katolicka. W porownaniu z 98% w Polsce to niewiele.I te skromne 50% potrafilo tutaj rozwiazac problem edukacji religijnej. Mianowicie zorganizowali swoje wlasne szkoly, SZKOLY KATOLICKIE (na poziomie podstawowym i srednim), obok istniejacych juz szkol publicznych.I nie sa to szkoly zorganizowane przez panstwo, ale przez Kosciol Katolicki w wspolpracy z rodzicami katolickimi, ktorym zalezy aby "ich dzieci mialy prawo byc wychowywane przez szkole czy przedszkolu, przynajmniej czesciowo, w tym duchu co w domu". Jest tych szkol calkiem sporo. Kazda szkola jest zwiazana z jakas parafia. Szkoly te sa dotowane przez panstwo, ale w duzo mniejszym wymiarze niz szkoly publiczne. Dlatego rodzice wraz z dyrekcja szkoly i nauczycielami musza nieraz niezli sie nagimnastykowac, aby zdobyc fundusze na zakup sprzetu, czy innych potrzebnych rzeczy, a nawet i na remont.A jak wyglada taka parafia tutaj (mowie o parafi kanadyjskiej, nie polskiej). W kosciele niedaleko mojego miejsca zamieszkania, gdzie uczeszczam na msze dzieje sie bardzo duzo. W Polsce nigdy nie spotkalam sie z takim zaangazowaniem wiernych w zycie parafii. Zespol koszykowki czy tenisa stolowego z ksiedzem w roli glownej, czy ktos zna taki w Polsce? Organizowne sa rozne spotkania, pogadanki itp. Dziala grupa wsparcia dla potrzebujacych i biednych. Ochotnicy, a jest ich niemalo, za darmo rozwoza, np. ciepy obiad codziennie dla chorych, ktorzy nie sa wstanie sami sobie go zapewnic. Obozy i kolonie letnie dla dzieci. Itd. Itd i tysiace takich rzeczy, ktorych nigdy nie spotkalam w Polsce. Ludzie tak sa tutaj zzyci w swojej parafi, ze nawet organizuja sobie wspolne wyjazdy na weekend.Msza w niedzile, dorosli uczestnicza w normalnej mszy w kosciele, a dzieci ida same (lub te mniejsze z rodzicem) na specjalne nauki przeznaczone dla nich do salki obok kosciola. Taka "niedzielna szkolka". Gdzie to wszystko o czym mowi sie na mszy jest przekazywane im w dostepnej dla nich formie. Co za problem jest w Polsce, zeby zamiast dzieci uczyc religi w przedszkolu, zorganizowac im nauke w kosciele w tym czasie jak ich rodzice uczestnicza we mszy. Sama korzysc dla rodzicow, dzieci i Kosciola. W tym momencie kazdy w pelni skorzysta. Rodzice, bo beda mogli skopic sie na modlitwie i uczestniczeniu we msze sw., dzieci, bo naucza sie czegos o Bogu w dostepnej dla nich formie, zamaist nudzic sie i przeszkadzac mamie itd."A jak to rozwiazac w praktyce w Polsce, czy to naprawde takie trudne i jest to problem WTORNY??"Nie jest to problem wtorny, to jest problem najwazniejszy, jak to rozwiazac, aby rodzice katoliccy mogli posylac swoje dzieci do szkol i przedszkoli katolickich.Wlasnie KS. Darku, a moze zamias na sile wprowadzac religie do szkol publicznych, Kosciol na czele z Toba wzial sprawe w swoje rece i zaczal organizowac szkoly KATOLICKIE. I wtedy nikt nie bedzie mial problemu czy moje dziecko musi czy nie musi uczeszczac na lekcje religi.Prawdziwi rodzice katoliccy na pewna popra Kosciol w tej sprawie i zaangazuja sie calym sercem, aby w ich okolicy powstala taka szkola. Pozdrawiam i zycze owocnego przemyslenia tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgnieszkaP. Re: religia w przedszkolu?-do Ks. Darka IP: *.* 07.10.02, 04:28 Ja chcialam sie podpisac i dopisac do postu Wan.Moje dziecko rowniez chodzi do szkoly katolickeij w Kanadzie. To nasz wybor i wszyscy jestesmy z tego zadowoleni. Chcialam tylko dodac pare slow ... Karolina nie od razu chodzila do szkoly katolckiej. Pierwsze dwa lata zerowki i klase I spedzila w tzw. szkole publicznej czyli bezwyznaniowej. Bylo to spowodowane ukladami lokalizacyjnymi i opieka przed- i po szkole. Natomiast zapisanie jej do II klasy w szkole katolickiej nie stanowilo zadnego problemu. Wystarczylo tylko swiadectwo jej chrztu, nikt sie o nic wiecej nie pytal. W tym samym roku przygotowalismy ja do I Komunii. Stwierdzilam ze w tym ukladzie rodzice byli bardziej zaangazowani niz kiedykolwiek moi rodzice w czasach kiedy ja chodzilam na religie przy kosciele. Przez pare miesiecy, w soboty, odbywaly sie spotkania rodzicow w naszym kosciele, na ktorych przygotowywalismy sie do tego wydarzenia. Do dzis wspominam ten dzien ze wzruszeniem. Przy zapisie dziecka do szkoly dostalismy formularz do wypelnienia. Poniewaz posiadamy dom, placimy podatek od wlasnosci. Czesc tego podatku idzie na szkolnictwo. Jako podatnicy, mozemy wybrac i zadeklarowac, ze chcemy aby nasze podatki szly na szkolnictwo katolickie.Dla mnie religia w szkole publicznej to jedno wielkie nieporozumienie. W szkole publicznej do jednej klasy z moja corka chodzili muzulmanie, anglikanie, zydzi, itd. To tyle. Reszte napisala juz Wan Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Re: religia w przedszkolu?-do Ks. Darka IP: *.* 07.10.02, 20:44 Dodam jeszcze, ze mimo iz istnieja tutaj szkoly katolickie, to rowniez lekcje religii odbywaja sie w Kosciele dla tych dzieci, ktorych rodzice nie chca posylac ich do takiej szkoly. I te lekcje ciesza sie duzym powodzeniem.Mozna wybrac sobie co kto woli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ks.Darek Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 14:40 Cała ta sympatyczna dyskusja prowadzona przez urocze Mamy i jednego księdza, nie posiadającego dziecka, sprowadza się w gruncie rzeczy do trzech prostych pytań:1) Gdzie ma być obecne chrześcijaństwo?2) W jaki sposób ma być obecne?3) I jakie chrześcijaństwo ja spotkałem?Ad1) Cud mojego istnienia, i to, że to istnienie jest kochane i chciane przez Boga, każe zanosić tę prawdę wszystkim i to jak najwcześniej. Tak jak każda matka, od pierwszych chwil powtarza dziecku: kocham Cię, chociaż dziecko może jeszcze tych słów nie rozumie. Nic tak bardzo nie obchodzi człowieka, jak to, że jest kochanym i kocha. I że ta miłość jest darem Boga.Ad2) Ma być obecne w sposób życzliwy, przyjazny, szanujący każdego człowieka. I myślę, że taka obecność, jest możliwa również na lekcjach religii w przedszkolu.Ad3) Ja spotkałem chrześcijaństwo cudowne, dające piękne spojrzenia na moje życie i sens mojego istnienia. Chciałbym, by taki Chrystus, był obecny wszędzie, bo człowiek nie poradzi sobie ze swymi problemami sam. Ale rozumiem dobrze tych, którzy spotkali inne „chrześcijaństwo” i nie życzą sobie „straszenia piekłem”.P.S. Refleksja natury osobistej. Przez pół roku katechizowałem w przedszkolu i uważam te miesiące, za najpiękniejsze w moim życiu. Dzieci też chyba nie płakały na mój widok. Radość tej katechezy, proszę mi wierzyć, nie szła w parze z niczyją krzywdą.Drogie Panie! Bardzo się przestraszyłem Waszych odpowiedzi i jakoś czuję się nieswojo nie mogąc Wam zaparzyć kawy i nigdy pewnie nie zobaczycie mojego życzliwego uśmiechu. Pozdrawiam serdecznie i już chyba zamilknę! ks. Darek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Berenika Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 04.10.02, 16:29 Tylko nie to! Porozmawiajmy jak fachowiec z fachowcem - fachowiec od wiary z fachowcami od dzieci. Niech ksiądz nie znika, ja bardzo proszę!Wydaje mi się, ze to jest tak: nauczanie religii w ogóle w jakimkolwiek miejscu, gdzie obecni są ludzie róznych wyznań, stwarza problem rołamu grupy. Bo ja wierzę księdzu, że jest ksiądz pełen dobrej woli, miłości do dzieci i nie będzie nikogo nawracał na siłę. Ale mimo to ktoś może sobie nie życzyć, żeby jego dziecko uczestniczyło w nauce religii. jego prawo.A wtedy tworzy się rozłam na dzieci, kóre chodzą i te, które nie chodzą, co bywa przyczyną konfliktu wśród dorosłych, rozsądnych ludzi. Myślę, że może być trudno pewne rzeczy wytłumaczyć takim małym dzieciom. Są z tym problemy w szkołach - po co dokładać jeszcze w przedszkolach.Jesli chodzi o wychowanie w odpowiednich wartościach, to sądzę, że kanony wychowawcze zwykłego, niewierzącego ale przyzwoitego człowieka, nie różnią się zbyt drastycznie od katolickich. W końcu większość wartości jest raczej uniwersalna - nikt nie twierdzi, ze dobrze jest zabijać, kraść czy cudzołożyć (o tym chyba zresztą z przedszkolakami się nie rozmawia). Nie sądzę więc, aby w dobrym przedszkolu dziecko nasiąkało czymś niewłaściwym pod tym względem.A jeśli chodzi o rozwijanie uczuć religijnych, to naprawdę można by się zadowolić szkółką niedzielną, a jesli komuś to nie wystarcza - sa przecież przedszkola wyznaniowe, tak jak i szkoły. jeśli zależy mi, żeby dziecku w każdej minucie jego życia przypominać, jaką religię wyznaje, moge je do takiego przedszkola posłać.Pewnym samolubstwem wydaje mi się natomiast domaganie się, aby w przedszkolu przeznaczonym dla wszystkich forsować nauczanie jednej religii, bo "moje dziecko ma prawo...". Wynika z tego, że inne dzieci tego prawa nie mają. Bo katolik może od biedy znaleźć przedszkole wyznaniowe. A co ma zrobić np. prawosławny? nie ma ich tak wielu. A mahometanin, nie daj Boże?Ja święcie wierzę, że nauczanie religii w wykonaniu odpowiednich osób (niestety, ucząc w szkole napatrzyłam sie na nieodpowiednie ) może człowiekowi tylko posłużyć. Jestem na to żywym dowodem, bo pojednałam się z wiarą, kiedy moje koleżanki namówiły mnie na wyjazd na rekolekcje, jako osobę agresywnie niewierzącą. obiecały mi, że nikt mnie tam nie będzie nawracał - i rzeczywiście. Ale uważam, ze każdy powinien mieć prawo wyboru. I gydby, kierując się tymi samymi motywami, ktoś nrzucił mi nauczanie religii "bo mi to przecież nie zaszkodzi", bardzo by mi się to nie podobało.Nie wiem, czy udało mi się jasno przedstawić, co myślę, ale to skomplikowany problem. W razie czego możemy kontynuować dyskusję. Tylko proszę, niech ksiądz nie znika z tego forum - to naprawdę super, że można tu porozmawiać także z osobą duchowną (matko, jak to brzmi podniośle ).PozdrawiamBerek mama Żaby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: danuska Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 07.10.02, 08:40 Religie w przedszkolu? A moze by tak zaczac od zlobka? Albo i jeszcze lepiej: porod nie moze sie rozpoczac zanim rodzaca nie przyjmnie komunii.... Przepraszam za te slowa, ale na sam pomysl az swiezbi reka.Jezeli rodzice chca poslac dziecko do przedszkola katolickiego, lub innej religii, to prosze bardzo. Ale nie w przedszkolu panstwowym! (=swieckim). Male dzieci sa bardzo podatne na kazda indokrynacje. Popatrzmy na wojownikow jihadu, talibanu: az skora cierpnie na grzbiecie.Ksieza!Jestesmy w wolnym kraju i pozwolcie nam byc wolnymi! Zostawcie nam wybor!A kto nie chce to wolna droga!Danuska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemyslaw o religii w przedszkolu - inaczej IP: *.* 05.10.02, 19:17 Od dłuższego już czasu obserwuję dyskusję w tym temacie. Zastanawiałem się, co właściwie o tym wszystkim sądzę i... [Najpierw może zaznaczę, że nie jestem ani ojcem, ani nawet mężem, lecz... klerykiem. Nie chcę jednak zabierac głosu z punktu widzenia wiary i Kościoła. Będzie to raczej wyrażenie moich poglądów politycznych i społecznych w kwestii ogólnie rozumianego szkolnictwa.] Wydaje mi się, że kiedyś sprawa była prostsza: kto się nie chciał uczyć - to się nie uczył, kto się chciał uczyć - robił to albo i nie bo mu na to nie pozwalała pozycja społeczna i ubóstwo. W czasach oświecenia ludzie wpadli jednak na pomysł, by edukację uczynić rzeczą powszechną i... zmusić do niej wszystkich ludzi. Obecnie jest tak, że nawet jak ktoś nie chce sie uczyć - to musi, bo państwo mu każe (przynajmniej do pewnego wieku jest to obowiązek!)Gdy zdarzyło się, że rodzice chcieli uczyć swoje dziecko w domu argumentując to tym, że nie odpowiada im klimat panujący w szkolach (potencjalna możliwość sprowadzenia dziecka na złą drogę przez tych, którzy do nauki czują się przymuszani i swoje niezadowolenie okazują poprzez agresywne zachowania i łamanie norm), odpowiednie instytucje postanowiły im odebrać prawa rodzicielskie. Nie ważne, że ich pociecha, kształcona w domu pod okiem ojca, osiągała wyniki wyższe niż przeciętne. "Opiekunowie społeczni" orzekli, że rodzice działają na niekorzysć dziecka (iluż to wybitnych ludzi dawnych wieków posiadało prywatnych nauczycieli i wcale nie uczęszczało do publicznych szkół!) Ale dlaczego o tym piszę; co ma to wspólnego z nauką religii w przedszkolu i szkole... -już tłumaczę.Moim zdaniem wszelkie głosy w tym temacie wynikają ze skupienia się na tym, co jest rzeczą wtórną. Podstaw problemu doszukuję się na zupełnie innej płaszczyźnie niż poruszana. Rozważając je, pojawiały się we mnie kolejno następujące stwierdzenia:- Państwo (mam na mysli jego model opiekuńczy) stara sie na siłe uszczęśliwiać ludzi: "zabiera" im przez wygórowane podatki pieniadze a następnie przeznacza na edukację, której obywatele wcale sobie nie życzą. Dlatego należałoby zmniejszyć jego ingerencje w życie rodziny i obniżyć ucisk fiskalny. Wówczas ci, którzy by chcieli, mogliby sobie pozwolić na wychowywanie dziecka w domu (jeden z rodziców mógłby nie pracować) i/lub sprowadzenie dla niego prywatnego nauczyciela.- Aby powyższe było możliwe, należałoby znieść przymus edukacji. Dopóki monopol na nią posiadać będzie państwo, zawsze się znajdzie jakaś grupa, której nie spodoba się program nauczania wymyślony gdzieś w Ministerstwie Edukacji.- Gdy ludzie posiadać będą pieniądze, które pożera im wybujała biurokracja (kuratoria na każdym szczeblu administracyjnym, różnorodne agendy ministerialne), pozwolić sobie będą mogli na posyłanie swych dzieci do prywatnych szkół.- Tych zaś powinno być wiele (łatwy dostęp), powinny być małe (dziecko jest traktowane indywidualnie), natomiast łatwość ich zakładania spowodowałaby, że każde wyznanie ("mniejszość religijna") mogłoby pozwolić sobie na stworzenie własnej. I nie byłoby konfliktów miedzy dziećmi: katolicy mieliby swoje placówki edukacyjne, protestanci swoje... Co nie wykluczyłoby oczywiście istnienia szkół promowanych przez państwo, czyli "niezaangażowanych wyznaniowo". Nie wiem, co o tym wszystkim pomyślicie, Szanowne Panie Mamy (bo głównie, jak widzę, to Wy podejmujecie się tej dyskusji). Może dojdziecie do wniosku, iż moje słowa są zupełnym absurdem i nadają się do działu "social-fiction", ale wówczas pomyślcie, iż jeszcze u progu minionego wieku wiele z Was nie wierzyło, byście mogły uzyskać np. prawa wyborcze i mysli o posiadaniu takiej roli w społeczeństwie, jaką obecnie się cieszycie, odkładałyście między bajki. Sądzę wiec, że i te postulaty są do zrealizowania. A wówczas rozmowa na temat "wprowadzania przymusu religii w przedszkolu" stałaby się bezprzedmiotowa. Pozdrawiam serdecznie wszystkich zatroskanych o losy swych dzieci! Tak duże zainteresowanie tym tematem napawa mnie nadzieją, że religia i wiara są nadal czymś ważnym w życiu polskiej rodziny. Jakkolwiek byśmy się z sobą nie zgadzali, wierzę, iż każde "spotkanie w słowie" nie pozostanie bez pozytywnego odźwięku w życiu. Przemysław Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bea Re: o religii w przedszkolu - inaczej IP: *.* 05.10.02, 19:51 Witam !Na powyższy temat dyskutowaliśmy na forum emama - jeśli więc masz duuużo czasu na czytanie poszukaj postów sprzed miesiąca mniej więcej:1. Edukacja/HS-kontynuacja2. Co "bardzo mądrzy "ludzie chcą zrobić z naszymi dziećmiPozdrawiam -Bea ,która ma podobne "polityczne "poglądy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adzia Re: o religii w przedszkolu - inaczej IP: *.* 08.10.02, 06:11 Przemysławie, dzięki za tak skrupulatne przedstawienie argumentów, które są i moimi argumentami.Kochani, właściwie tej dyskusji nie powinno być. Wiecie, czemu? Bo to nie państwo, tylko my sami powinniśmy móc decydować o tym, czego uczą się nasze dzieci. Po upadku socjalizmu, kiedy to państwo wiedziało lepiej, czego nam potrzeba, oczywistą byłaby sytuacja, kiedy rodzic posyła dziecko do szkoły / przedszkola świeckiego / wyznaniowego, i wymaga od tejże instytucji przekazu światopoglądowego zgodnego ze swoim - a jeśli nie potrafi ona tego zapewnić, to szuka innej, lepszej. I wtedy to nie Minister Edukacji decyduje o nauce religii, krzyżach na ścianach , edukacji seksualnej i wartościach chrześcijańskich w procesie wychowania dzieci i młodzieży (inna sprawa, że wartości te w większości pokrywają sięz wartościami uniwersalnymi - przynajmniej w naszym kręgu kulturowym). Wtedy nie ma powodu dyskutować o tym, czy religia powinna, czy nie powinna być w przedszkolu - bo do wyboru mamy przedszkola z religią, albo bez. No ale cóż - państwo nadal wie lepiej...Pozdrawiam - Agnieszka, która swoje dziecko i tak pośle na religię, ale wolałaby to robić bez patronatu państwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 21091990 Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 06.10.02, 19:54 Najpierw prosta odpowiedź na pytanie: Nie rozumiem dlaczego dziecko wychowywane w katolickiej rodzinie miało by nie mieć możliwości uczęszczania na religię w przedszkolu. Nie są to zajęcia obowiązkowe ,więc o co chodzi ?Teraz krótki komentarz. Jestem katoliczką ,ale uważam że zajęcia z religii w szkole i przedszkolu przyniosły więcj szkody niż pożytku. Ludzie wierzący powinni tworzyć wspólnotę. I to zarówno duchową jak i lokalną. Tymczasem w czasach kiedy duża grupa dzieciaków nie uczy się w szkołach rejonowych, oddalają one się od swoich kościołów parafialnych. Salki katechetyczne świecą pustkami ,a uczniowie tłoczą się w szkolnych salach.Oburzający jest również moim zdaniem brak alternatywy dla dzieci ,które z różnych względow na religię nie chodzą. Zawsze kiedy przychodzi czas rekolekcji zastanawiam się czemu godzinne spotkania w Kościołach wykluczają lekcje i co w te trzy wolne dni mają robić te pozostałe dzieci. To na razie tyle. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 07.10.02, 22:54 Ja nie rozumiem zupelnie jednego argumentu ksiedza- w jaki spoos BRAK religii w przedszkolu wyklucza mozliwosc postepowania tegoz przedszkola wg zasad chrzescijanstwa. celowo pisze tu chrzescijanstwa... bo religia (katolicka) w przedszkolu pozwala na przedluzenie wychowania religijnego jedynie katolikom. Nie zas protestantom, zydom i muzulmanom. Dlaczego przedszkole nie moze, kierujac sie zasadami etycznymi, uczyc dzieci milosci, milosierdzia, tolerancji, wspolczucia itd. Uczyc wszystkie dzieci niezaleznie od ich wiary? Dlaczego, to, czego ucza sie w przedszkolu nie moze byc poszerzane o ten aspekt duchowy, wlasciwy juz kazdej religii, juz w danej parafii? Zadaje to pytanie zdajac sobie sprawe ze ksiadz nie moze mi na nie udzielic odpowiedzi- bo ksiadz z racji chociazby swojego wyboru jest cala swoja dusza i sercem za TA jedna relligia. nie dane mi bylo stac sie jej wyznawczynia, chociaz poslubilam katolika. I byc moze dlatego na sprawe religii patrze bardziej uliwersalnie. Nie zalezy aby moje dziecko wierzylo w Boga- chce zeby bylo po prostu dobrym czlowiekiem.... Uwazam, jak wiekszosc dyskutantow ze relligia TAK- w przedszkolach wyznaniowych, szkolach, gimnazjach. mieszkam kolo dawnego ATK i nie budzi we mnie zdziwienia wymog przedstawienia swiadectwa z religii, aby tam studiowac. Ale chcialaby, zeby zamiast religii dla brata ksiedza i innych katolikow, byly zajecia majace na celu rozwijanie wrazliwosc dzieci na cierpienie i uczenie ich pomagania slabszym, pokazywanie jaki swiat jest piekny. Dlaczego oprocz ksiedza nie moze tych zajec poprowadzic imam, ksiadz prawoslawny i no nie pamietam jak sie nazywa ksiadz w judaizmie nie rozumiem tego i mysle ze nie ksiedza powinnam o to pytac bo ksiadz mi odpowie ze Bog jest miloscia i ze jest jedyny..... no i wlasnie tu sie zaczynaja schody..... dlaczego moje dziecko ma miec wybor pomiedzy "Bog jest miloscia" a "wychodzimy na spacer" ? Tak niewiele potrzeba aby dzieci uczyly sie piekna uniwersalnego.... a na czym polega ograniczanie swobody katolika w chodzeniu na religie przy kosciele? Czy utworzenie szkol katolickich? nie rozumiem...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 14.10.02, 13:05 Moim zdaniem rozwijaniem wiary u przedszkolaków powinni zajmować się rodzice, rodzina czy opiekunowie. Od rodziny powinno zależeć to, czy dziecko pozna Boga, czy będzie się modlić, chodzić do kościoła. Przedszkole powinno być miejscem, gdzie dzieci nauczą się żyć w społeczeństwie, nauczą się zawierać przyjaź, nauczą się samodzielności wypowiadania opinii. Przedszkole powinno pomóc zapracowanym rodzicom wprowadzić dziecko do świata realnego. Zostawmy rodzicom szansę na zajęcie się sferą duchową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 14.10.02, 13:15 Moja opinia jest oparta na własnych doświadczeniach. Nie aprobuję znanego mi trybu nauczania religii. Jeżeli ktoś przedstawi mi nowy program nauczania, który nie będzie wymagał od dzieci bycia dorosłymi - to jestem w stanie zmienić zdanie. Ale to, co znam z własnego dzieciństwa, a później z dzieciństwa moich bratanic nie odpowiada mi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: epaula Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 14.10.02, 20:14 CześćTo straszne co niektórzy z was piszą. Nauczanie religii poza domem jest barbarzyństwem. To wygodnictwo i tyle.Bóg dał wam dziecko. Wysilcie się więc i zdobądźcie się na wysiłek poznania Boga i przekazania tej wiedzy waszym dzieciom. Może nie być już takiej okazji. To bardzo ważne. Jeśli wy nie będziecie posiadać tej wiedzy to jak chcecie wychowywać wasze dzieci. Dawniej rodziny czytywały razem Biblię i rodzice uczyli dzieci religii. Uwierzcie mi - było lepiej. Dziś niestety najważniejszy dla młodych jest szklany ekran a religia jest jeszcze jednym przedmiotem do zaliczenia. To hipokryzja.epaula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 15.10.02, 14:51 epaula, chyba nie trafilas, gdyz cala dyskusja zmierza wlasnie w tym kierunku- ze to sami rodzice powinni decydowac o wychowaniu religijnym swoich dzieci. Powinni miec mozliwosc wybobu w jakiej formie ich dziecko jest nauczane religii. Okazja do tego swietna bylaby szkolka niedzielna wlasnie dlatego ze wymaga zaangazowania sie rodzicow. A nie oddaje do przedszkola a tam taniec angielski, religia....Wlasnie o to chodzi ze religia nie jest tym czym angielski i tance. Jest wyrazem swiatopogladu i jako taka nie powinna byc wykladana w swieckim przedszkolu. tak wiec przeczytaj sobie dyskusje uwaznie..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: religia w przedszkolu? IP: *.* 17.10.02, 13:09 Aż skóra cierpnie przy czytaniu niektórych postów.Ja bym powiedziała tak. Skoro już jest ta religia, to niech wszyscy traktują ją jako zajęcia dodatkowe, bo takie jest założenie. Nikt nie powiedział, że wszystkie dzieci w wieku przedszkolnym, które mają rodziców katolików muszą chodzić na religię. Moje dziecko (teraz jest w zerówce)nie chodziło jako czterolatek i pięciolatek, bo miałam zastrzeżenia co do katechetki, jak się później okazało słuszne, rozpętała się burza i nie podpisano z nią umowy na ten rok. Teraz jast inna katechetka i na razie jest ok. Przedtem w czasie zajęć dziecko bawiło się z nauczycielką, zresztą nie samo, bo z jego grupy nie chodziły jeszcze dwie dziewczynki. I to nie dlatego, że rodzice są niewierzący, ale że uważali że to jeszcze nie czas. Teraz w zerówce chodzą obie.Jak widać nic się nikomu nie stało z powodu niechodzenia na religię, a tym bardziej nie myślę żebym robiła coś złego, wbrew religii, że przedtem nie posyłałam syna na te zajęcia.Mam wrażenie, że rodzice traktują religię w przedszkolu jako obowiązek, w jakiś sposób boją się nie posyłać dzieci.Nie chcę nikogo urazić, ale na podstawie tego co działo się u nas na religii, mogę powiedzieć, że jeśli dziecko jest jeszcze bardzo nie dojrzałe, a katecheta nie przygotowany do pracy z tak małymi dziećmi , to można zrobić dziecku wiecej krzywdy. U nas dzieci miały koszmary, bały się ognia, bo kojarzył im się z piekłem itd. I najgorsze, że dzieci o tym nie mówiły, dopiero po jakimś czasie pojawiły się "efekty" Odpowiedz Link Zgłoś