Dodaj do ulubionych

Bijące się maluchy

06.01.07, 16:54
Witam,
Mam do Was pytanie - czy Wasze dzieci w wieku 3 lat mają (miały) czasem
pomysły na to, aby uderzyć w przedszkolu inne dziecko? Domyślam się, że
niestety większość dzieci przez ten etap przechodzi.
Mój synek nigdzy nie był agresywny ale od czasu pójścia do przedszkola (na
razie tylko nieregularnie bo dopiero we wrześniu wystartuje "pełnoetatowo")
zaczął próbować w ten sposób rozwiązywać konflikty. Niepokoi mnie to trochę,
choć wiem, że wcześniej czy później dziecko zawsze zetknie się z faktem, że
siłą można próbować coś uzyskać. Generalnie u nas w domu jest bezwzględny
zakaz bicia i nie pozwalam mu nikogo bić nawet jeśli chodzi o oddanie
agresorowi, który pierwszy zaczął.
W zasadzie to pytam tylko z ciekawości - jak pedagodzy w przedszkolu radzą
sobie z takimi sytuacjami? W jaki sposób karzą dziecko za bicie (nakaz
wyjścia do innej sali, odejście od zabawy? itp). Co mówią i co radzą
rodzicom. Jakie są Wasze doświadczenia? Chodzi mi tylko o maluchy (3 lata) -
bo ze starszym dzieckiem to już trochę inna "rozmowa"?
Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • chupachups1 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 17:35
      U nas tez poniekąd wystąpił ten problem, tzn. córka kiedy zostaje skarcona, czy
      tez coś jest nie po jej myśli to ma taki odruch, ze zamierza się na nas łapką.
      Nigdy wcześniej tego nie robiła, gdyz u nas w domu też jest całkowity zakaz
      przemocy fizycznej, więc ewidentnie jest to efekt przedszkola. Z opowiadań córki
      wiem, ze w momencie, gdy jakieś dziecko uderzy inne, to ma karę i jest
      odizolowane od zabawy, siedzi na karnym krzesełku. Natomiast w domu w taich
      sytuacjach łapię ją za rączke i mówię, ze nie wolno nikogo bić i, ze jaj jej
      przecież nie biję. Myśle, ze to przejściowe.
      • mysz56 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 19:17
        wiadomo że takie sytuacje się zdarzają ale to nauczycielka powinna obserwować
        grupę i niedopuszczać do rękoczynów między dziećmi ,początek konfliktu chyba
        nie tak trudno zauważyć,i uczyć słownego rozwiązywania problemów m dziecmi ,mój
        synek ze 2,3 razy przyszedł z siniakiem do domu 4 raz z guzem na głowie wtedy
        poszłam do wychowawczyni zapytać co się tu dzieje a ona na to a rozbrajającą
        szczerością że chłopcy się okładali drewnianymi klockami -zbaraniałam,dodam że
        mój syn jest spokojny,nie stwarza żadnych problemów wych a tam się po prostu
        dziecko broniło przed napaścią,od tej pory byłam podejzliwa po roku przeniosłam
        syna do innego przedszkola byłam niespokojna a wych podważyła moje zaufanie
        • meg_2 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 21:24
          No niestety maluszki czasem się biją i jest to naturalne choć nie dobre.
          Nauczyciele przede wszytskim rozmawiają z dziećmi, nawet 3-letnimi i jako karę
          stosuje się przeważnie odizolowanie od zabawy, rozmowę "Czy dobre zrobiłęs?
          Dlaczego? Czy Ty lubisz kiedy ktoś Cię bije? "Co teraz musisz zrobić?". Wiem
          też, że niektórzy przy ekstremalnych przypadkach bardzo agresywnych dzieci
          czasem przyprowadzają dziecko do innej sali, żeby w ten sposób pokazać, że bicie
          jest surowo zakazane. Nauczyciele też ustanawiają zasady grupy, rysują i piszą
          nakazy i zakazy na kartonie i przypominają zasady dzieciom kiedy dzieje się coś
          złego.
          • bogusia1231 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 21:49
            Mam pytanie czy jak zauważycie, że Wasze dziecko robi sie agresywne od razu
            wyjaśnianicei sprawę w przedszkolu, czy czekacie jak się to rozwinie?
            • meg_2 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 21:52
              Radze od razu porozmawiać z wychowawcą. Możecie wtedy wspólnie podjąc jakieś
              działania, omówić taktykę i dzielić się wrażeniami. Czekanie nic nie da
          • malwes Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 21:54
            Dziękuje za odpowiedzi - mam nadzieję, że konsekwentne stosowanie tych wszystki
            zakazów i pilnowania zasad pomoże. Ja się trochę zmartwiłam synkiem, bo jak
            próbuje uderzyć kogoś z nas, to przytrzymuję jego rękę i mówię stanowczo,
            że "nie wolno, i to boli" ale to niewiele daje. A przerwanie zabawy i
            wyprowadzenie do innego pomieszczenia tez nie zapobiega ponownym tego typu
            sytuacjom (mówię o sprawach domowych, wizytowych i podwórkowych) bo chciałabym
            do wrzesnia jakoś sobie z tym poradzić. Młody chodzi do przedszkola na godziny/
            dni i na razie tam tak nie broił ale już na zajęciach adaptacyjnych w
            przedszkolu do którego pójdzie od września uderzył chłopca (pchali się do
            zabawki). Ech....zobaczymy.
            Jeśli ktoś jeszcze zechce dołączyć do wątku to będę wdzięczna.
            • malwes Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 22:01
              Acha...do Bogusi.
              Ja bym porozmawiała od razu. Prosiłam w przedszkolu, żeby wychowaca zgłaszał mi
              wszelkie sytuacje typu agresja, wrzask o zabawki itp. Raz - że po rozmowie będę
              wiedzieć mniej więcej, jak i czy smile radzą sobie wychowawczynie a dwa, że mam
              nadzieję dać tym jakiś sygnał gotowości do rozwiązania sprawy (to znaczy jasny
              komunikat, że oczekuję jakiegoś stanowiska od nauczyciela a dwa, że on może
              liczyć na moje poparcie i współpracę).
              Raz tak było, że syn urządził awanturę o jakąś zabawkę, którą wziął inny
              chłopiec. Zorientowałam się, że pani wychowawczyni średnio umiała sobie z tym
              poradzić ("próbowałam synkowi tłumaczyć, że tak nie wolno...ale nie słuchał" -
              synek 2,5 roku hi, hi). Powiedziałam pani, że następnym razem jak padnie
              krzyżem z jakimś wrzaskiem, to ma się od niego odwrócić, albo wziąć na ręce i
              wynieść do innej sali - zamiast "tłumaczyć, że nie wolno". smile)))

              Oczywiście wiem, że do wszystkiego trzeba podejść z rezerwą i odpowiednim
              dystansem i domyślam się też, że nauczycielka czasem po prostu boi się reakcji
              rodziców na swoje postepowanie bo rodzicę zdarzają się różni wink
              • meg_2 Re: Bijące się maluchy 06.01.07, 23:01
                To było przy Tobie? bo jesli tak to wcale sie nie dziwie ze nie zostawila go
                krzyczacego bo jeszcze nie wiedziala jakie ty masz podejscie, poza ty zawsze
                nauczyciel najpierw musi poznac dziecko. Dlatego tak wazne jest rozmawianie z
                wychowawca i mowienie mu co sama robisz w takich sytuacjach. Nauczyciele nie sa
                jasnowidzami i nie od razu wiedza jak postepowacz danym dzieckiem,a kazde z
                nich jest inne iinaczej reaguje na zakazy i kary
                • mysz56 Re: Bijące się maluchy 07.01.07, 11:07
                  no dobrze ale czy mówienie nauczycielowi co ja sam a robię w takich sytuacjach
                  to nie wchodzenie mu w kompetencje może to tak odebrać w każdym razie ,u nas
                  pani parę razy ukarała syn bardzo to przeżył ,nie chciał iść do
                  przedszkola,wystraszył się bo w domu nie ma kar są rozmowy dyskusje
                  tłumaczenia,po prostu nie musimy go karać i nie zna tej formy wychowawczej i
                  co mam powiedziec że ja w domu nie karzę chętnie bym tak zrobiła tylko jak
                  odbierze to nauczycielka czy nie tak że chcę zaprowadzić własne reguły w
                  przedszkolu?z jednej strony jak wszyscy to wszyscy z drugiej dzieci mają różną
                  wrażliwość i żle znosząkary i jak to rozgryżć?
                  • meg_2 Re: Bijące się maluchy 07.01.07, 17:12
                    Rozsądny nauczyciel nie potraktuje tego jak wchodzenie mu w kompetencje tylko
                    jako pomoc i współpracę. Poza tym kara - karze nie równa, a dziecko jeśli mimo
                    rozmów powtarza swoje zachowanie z czystej zlosliwosci to powinno sie ukarac.
                    Czasem wykluczam dzieci z zabawy, ale nie robie tego agresywnie i ze zloscia,
                    ale grzecznie, spokojnie biore dziecko za reke i tlumacze, ze nie wolno, ze
                    mowilam i ze teraz powinnien posiedziec zeby zastanowic sie czy dobrze zrobil.
                    Jesli dziecko wie za co dostaje kare zupelnie inaczej to odbiera...a i jeszcze
                    jedno... nie nalezy karac dziecka (moim zdaniem) jesli nie jestes pewna ze cos
                    zlego zrobilo.
                    • mysz56 Re: Bijące się maluchy 07.01.07, 21:13
                      to co byś zrobiła gdyby przyszła do Ciebie mama hipotetycznie Twojego
                      przedszkolaka i powiedziała ;wie pani mój synek żle znosi kary,nie chce póżniej
                      chodzić do przedszkola,a najbardziej stresuje go wizja oddelegowania do maluchów
                      (wszyscy mu powtarzają w domu że jest już takim dużym ,chłopcem)skuteczną
                      metodą wychowawczą wobec niego są nagrody,wyróżnienie,pochwalenie ,tzw
                      wzmocnienie pozytywne,rozmowa,tłumaczenie?mój synek ma swój
                      charakter ,rozgadany,towarzyski,ma swoje zainteresowania sam nie zaczyna
                      kofliktu ale zaczepiany broni się i niestety czasem powtarza po innych
                      niekoniecznie dobre wzorce jak bronić interesów dziecka jednocześnie nie
                      negując zasad które funkcjonują w grupie że psocąc można spotkać się z karą?czy
                      raczej rozmawiać z dzieckiem że tak jest i koniec i trzeba się dostosować?ale
                      obawiam się że to nie zlikwiduje problemu niecheci uczęszczania do przedszkola
                      • meg_2 Re: Bijące się maluchy 07.01.07, 21:54
                        Wyszło na to, że nigdy nie stosuję nagród i nie chwalę (ROBIĘ TO smile

                        Zawsze słucham sugestii rodziców i próbuję w miarę możliwości dostosować się do
                        nich, o ile nie są absurdalne i nielogiczne smile

                        Miałam problemy z pewnym chłopcem, mam je nadal, ale trochę inaczej już na to
                        patrzę. W każdym razie ... chłopiec zaczął czasami bić dzieci. Dochodziły też
                        inne problemy więc poprosiłam rodziców o jakieś wskazówki "Czy zauważyli zmianę
                        w jego zachowaniu?" "z czym oni maja w domu problem itd" Dowiedzialam sie
                        mnostwa rzeczy, ktorych nie zauwazala, np. ze on atakuje wyprowadzonyz
                        rownowagi , a kiedy zaczyna sie bardzo denerwowac staje nieruchomo i przez
                        chwilke jakby zastanawial sie co ma zrobic. Tak prosta wskazówka rodzicow
                        znajacych swoje dziecko od malego pomogla mi zauwac sytuacje kiedy ktos go
                        zaczepia, uspokajac i orzypominac, ze kiedy ktos mu dokucza ma poprsoic mnie o
                        pomoc.
                        Tak wiec, kazda uwaga rodzicow jest cenna
                • malwes Re: Bijące się maluchy 08.01.07, 09:02
                  meg_2 napisała:

                  > To było przy Tobie?

                  Nie, to nie było przy mnie. Tak jak napisałam, dowiedziałam się o tym, że synek
                  się zezłościł o zabawkę jak sama zadzwoniłam do przedszkola i zapytałam jak tam
                  mój mnaluch sie spisywał. Rozmawiałam z włascicielką i to ona mi powiedziała,
                  że młody bardzo dobrze, tylko o coś sie tam zdenerwował. Postanowiłam zapytac
                  wychowawczynię o co chodziło i poprosiłam ją do słuchawki. Stąd wiem od niej
                  jak to wyglądało i co ona zrobiła.
    • aga.5695 Re: Bijące się maluchy 12.01.07, 16:01
      Malwes, mój syn też od września idzie do przedszkola (będzie miał wtedy 3,5
      roku)i martwię się o jego tendencje do bicia. Nie należy do dzieci
      agresywnych... dopóki ktoś nie próbuje mu zabrać zabawki sad
      Wtedy niestety, pomimo wielokrotnego tłumaczenia, kar, braku wzorca bijącego
      gdziekolwiek w otoczeniu, zdarza mu się osobę atakującą uderzyć. Martwię się co
      będzie, kiedy trafi do przedszkola.
      Problem w tym, że karanie go poprzez odesłanie do innego pomieszczenia działa
      idealnie: skruszony idzie tam, gdzie go wysyłamy, siedzi tyle, ile karzemy,
      przychodzi i słodko przeprasza, a potem w podobnej sytuacji...robi to samo.
      Rozważam powoli wizytę u psychologa, bo do września nie zostało dużo czasu, ale
      nie mogę się jakoś zebrać, żeby znaleźć kogoś z polecenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka