itg
07.09.07, 08:57
U mnie 2 dni super, a potem coraz gorzej. W środę rano bąknął, że nie chce
iść, ale poszedł chętnie bo miał mi kolegę pokazać (potem ponoć cały dzień
spędził na rękach u pani) W czwartek już jęczał, że nie chce iść, bo dzieci
płaczą, więc wymyśliłam jak ma rozbawić towarzystwo no i pomysł mu sie
spodobał, szedł zadowolony, ale już przy rozstaniu był krzyk (potem okazało
się, że bawił się z dziewczynką autami w kraksy i fajnie było)
a dziś jak się obudził udawał, że nie ma tematu przedszkola do czasu gdy go
nie chciałam ubierać - wtedy bardzo chciał spać, a potem zaczął się płacz, że
nie chce do przedszkola, że chce do innego gdzie będzie mógł być z mamą, i w
przedszkolu w szatni płacz, walka przy wejściu do sali, i wrzask na
sali...uciekłam stamtąd szybko, w sklepie się poryczałam, a teraz wydaje mi
się, że nie dam rady...zostawał już z dziadkami, też była rozpacz jak
wychodziłam, ale musiałam iść, a wiedziałam, że jest z osobami które bardzo
dobrze zna i lubi, poza tym zazwyczaj mogłam go zabawić i nagle
niepostrzeżenie zniknąć, choć pilnował mnie za każdym razem bardziej, ale
zwykle się to udawało, a teraz...
wiem, że kubuś ma fajne przedszkolanki (on sam tak mówi), ale mam wyrzuty, ze
zostawiam go z obcymi dla niego ludźmi i to nie patrząc na jego
protesty...wiem, że niektóre dzieci gorzej to znoszą jak mój kuba, ale są też
takie, że lepiej, a ja myślałam, że on p odoświadczeniach z dziadkami i przez
to, że jest taki śmiały do dzieci i do obcych, że nie będzie miał żadnych
kłopotów...
teraz nie wiem co zrobić...niby w domu po przedszkolu nie widać żadnych
objawów stresu. dobrze śpi, je i nie moczy się, nie narzeka na przedszkole,
nie wisi na mnie. jest normalnie a nawet lepiej jak normalnie - jest
przeszczęśliwy i taki podekscytowany jak prawie nigdy. wszystko go cieszy,
super się bawi w domu, czasem wspomni z uśmiechem co w przedszkolu robiły
dzieci, czy on, czy co pani mówiła. Sam od siebie wspomni, bo ja juz go nie
pytam odkąd rano taką niechęć zaczął okazywać. Ale na pytanie czy pójdzie mówi
spokojnie że nie bo on już przecież był!
dobrze, że już weekend...ale potem w poniedziałek ponoc ma byc jeszcze gorzej...