Dodaj do ulubionych

Po weekendzie- lament od nowa

15.09.03, 09:28
W ubiegłym tygodniu wydawało już się, że chłopaki przyzwyczaili się do
p;rzedszkola, chętnie już o nim opowiadali, jak rysowali przedszkole, to
wszystkie buzie były uśmiechnięte, popisywali się nowymi angielskimi
słówkami, poranki już były normalne. A wczoraj wieczorem, jak się
dowiedzieli, że się kończy weekend, to zaczeli płakać i płakali, aż usnęli,
ale jak się obudzili, to znowu z płaczem i w takim stanie poszli do
przedszkola, powtarzając tylko jedno zdanie "ja nie chcę do przedszkola..."
Tak strasznie to chyba jeszcze nigdy nie płakali...
Pozdrawiam
Gosia
Obserwuj wątek
    • pelik Re: Po weekendzie- lament od nowa 16.09.03, 11:48
      My też przeżywamy od wczoraj - po dwóch naprawdę świetnych tygodniach w
      przedszkolu - płacze i protesty Zuzi. Wczoraj płakała przwie całe 4 godziny,
      które spędziła w przedszkolu, nic nie zjadła, dziś od rana to samo - dopóki z
      nią byłam, bawiła się świetnie. Potem szloch. Serce mi się kroi, ale panie
      wychowawczynie pocieszają, że to dość typowy kryzys. Mam nadzieję, że nie
      będzie trwał zbyt długo. Trzymajcie się!
      • foe1 Re: Po weekendzie- lament od nowa 19.09.03, 14:55
        To samo- mała płacze, jak tylko otworzy oczy i usłyszy przeczącą odpowiedź na
        pytanie: Czy przedszkole jest zamknięte?
        Ne rzuca się, nie tupie, nie krzyczy, nie histeryzuje- leży na łóżku i płacze.
        Poporstu leży i płacze, wpatrzona w ścianę.
        Jak tak ma wyglądać kryzys , to ja dziękuję- pręzdej ja wyląduję w szpitalu
        psychiatrycznym.
        Na pytanie: dlaczego nie chcesz iść do przedszkola odpowiada, ze dzieci
        wyrywaja jej zabawki, a ona tęskni za rodzicami i pani nie chce jej
        wziąć "opka".
        I co ja mam zrobić paskudna mama?
        Myślaąłam, że będzie jej łatwiej znieść rozłąke z nami - wcześniej zajmowała
        się nia opiekunka, potem babcie - parę dni płaczu i nie było problemu.
        Teraz jest bardziej płaczliwa w ogóle, w weekedny nie opuszcza nas ani na
        minutę.
        A mój mąż jak słyszy o urlopie wychowawczym, to nie jest szczęśliwy.
        Życie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka