Dodaj do ulubionych

Topór wojenny precz!

16.06.08, 13:48
Witam.Pozwoliłam zacząć nowy wątek ponieważ ostatnio toczyłam
parę "wojen argumentowych" ale niestety zostały mi jedynie
przypisane intencje zupełnie mi obce a odpowiedzi na moje
wątpliwości nie uzyskałam .Jestem mamą przedszkolaka,a od września
zacznie edukację przedszkolną moja następna pociecha .Wielokrotnie
czytałam wypowiedzi rodziców oraz wychowawców o tym ze są
niezadowoleni ze współpracy.Dlategoż aby zakończyć te spory
wynikajace raczej z braku komunikacji niz faktycznych
sporów,prosiłabym panie przedszkolani aby napisały jakich zachowań
od rodziców oczekują.I proszę także rodziców o drobne sugestje do
pań wychowawczyń.Jeśli nie zaczniemy normalnie rozmawiać, to nigdy
sie nie dogadamy!I prosiłabym raczej o podawanie konkretnych spraw a
nie pisanie ogólników.Bo osobiście to nie wiem ,czy jestem
rodzicem "współpracującym " czy nie jeśli odpowiadam na wszelkie
apele w przedszkolu,tylko,że sa one dosłownie 3-4 razy do roku? Czy
to wystarczy?I czy przykładowo jest taki rodzaj zwracania uwagi
paniom,który tolerujecie i akceptujecie? Jeśli jakiś wychowawca i
rodzic będzie chciał podzielic się swoimi uwagami w kulturalny
sposób to zapraszam i z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • mallard Re: Topór wojenny precz! 16.06.08, 14:33
      Mamul, może gdybym szybciej zauważył ten wątek, nie napisałbym
      ostatniego postu - nie jestem jednak tego pewien.
      Temu forum "kibicuję" od ponad trzech lat i na wiele tematów zdanie
      wyrobione mam - choć najczęsciej zachowuję je dla siebie.
      Moja żartobliwa propozycja "nowej" nazwy tego forum, była takim
      małym "kijaszkiem w mrowisko" - chciałem sprowokować dyskusjęi i
      jeżeli wynikiem tego jest ten Twój wątek, który przyznam podoba mi
      się, to cieszę się, bo cel osągnąłem.
      W związku z nim, mam taką powiedzmy - sugestię:
      Pamiętajmy wszyscy, że po obu stronach progu sali przedszkolnej, są
      ludzie z krwi i kości!
      A z tą "kultowością", to chyba ktoś przesadził - bynajmniej ja nie
      pretenduję! wink

      Pozdrawiam
      • ta_aisha Z punktu widzenia rodzica 16.06.08, 14:55
        Bardzo proszę osoby prowadzace przedszkole o:
        1) Wyznaczenie jasnych, zasad.
        2)Nieukrywanie statutu przed rodzicami, przestrzeganie jego zapisów
        oraz zapisów umowy.
        3)Kontakt z rodzicami
        4)Brak oszczędności na dzieciach (jedzenie, opieka)
        5)Nie traktowanie placówki oświatowej (przedszkola) jako sposobu na
        zbicie fortuny.
        6)Gwarancja dobrego jedzenia
        7)To, że oddajemy dzieci pod opiekę przedszkola nie znaczy, że nie
        mamy już prawa decydowania o naszym dziecku i interesowania się nim.
        8)W przedszkolu najważniejsza jest współpraca Rodzic, Nauczyciel,
        Dyrekcja, Logopeda, Psycholog i każdy kto ma kontakt z dzieckiem.
        Przedszkole powinno pamiętać, że pełnoprawną opiekę nad dzieckiem
        sprawuje rodzic.
        9)Przedszkole nie powinno podchodzić do dzieci jako do grupy tylko
        traktować je jako poszczególne jednostki.

        Z punktu widzenia przedszkola wiem, że rodzic powinien

        1) Płacić w terminie
        2) Odbierać dziecko
        3) Informować o nieobecnościach
        4) Pokornie słuchać że wszystko jest w porządku
        Natomiast nie powinien być nadgorliwym rodzicem i nadmiernie
        interesować się tym co dzieje się z dzieckiem w przedszkolu.
        Ponieważ nie jest w stanie zająć się dzieckiem, niech cieszy się z
        tego co ma ...i płaci w terminie bez wnikania w szczegóły. I TO
        SŁONO !!!!
        • madziarka13 Re: Z punktu widzenia rodzica 16.06.08, 15:05
          o ile pierwszy akapit jest odpowiedzią na pytanie, o tyle drugi "kijem w
          mrowisko", a chyba nie o to w wątku chodzi...
        • mariwu Re: Z punktu widzenia rodzica 17.06.08, 12:23
          Ta_aisha napisała z sarkazmem:

          > Z punktu widzenia przedszkola wiem, że rodzic powinien
          > 1) Płacić w terminie
          A dlaczego nie? smile
          Od terminowych wpłat zależy przecież możliwość sensownego
          planowania budżetu przedszkola. Trudno powiedzieć dzieciom, że obiad
          jest dzisiaj odwołany, bo np. po długim weekendzie na początku
          miesiąca nie wpłynęły jeszcze żadne wpłaty od rodziców.
          Dla porządku dodam, że w prowadzonym przeze mnie przedszkolu można
          się umówić indywidualnie (na stałe lub jednorazowo) na inny niż
          zawarty w umowie termin wpłaty. Wystarczy to ustalić. Choćby z
          powodu chwilowych trudności finansowych rodziców. Ale zdarzyło mi
          sie także (na 1,5 roku, bo tyle brakowało dziecku do zakończenia
          okresu edukacji przedszkolnej) całkowicie zwolnić z opłat dziecko z
          rodziny, której dramatycznie zmieniła się sytuacja życiowa i
          konieczność rezygnacji z przedszkola (ze względów finansowych),
          strata dziecięcych przyjaciół i bezpiecznego, znanego środowiska,
          byłaby dodatkowym ciosem.

          > 2) Odbierać dziecko
          A dlaczego nie? smile
          Przedszkole, z założenia, jest przecież zobowiązane zapewniać
          dziecku CZASOWĄ opiekę smile Ale dla porządku dodam, że informacje o
          spóźnieniach rodziców (korki, stłuczki, przedłużające się wizyty u
          lekarza itp.) przyjmuję zawsze ze spokojem i staram się, żeby
          dziecko w żaden sposób tego nie odczuło spóźnienia rodzica ( nawet
          jeśli trwa to kilka godzin), a rodzica nie wpędzam w poczucie winy.
          Jeśli nie mam informacji o spóźnieniu, a nikt dziecka nie odbiera,
          czekam pół godziny po zakończeniu pracy przedszkola, dzwonię i pytam
          kiedy możemy liczyć na przyjazd rodzica. Zwykle uzyskuję
          informację: "zaspałem/łam", "nie dogadałem/łam się z żoną/z mężem
          kto dziś odbiera", "zagadałam/łem się z koleżanką/kolegą", "nie
          spojrzałem/łam na zegarek" i kiedy już znam przyczynę spokojnie z
          dzieckiem czekamy. Ale zdarza mi sie też odwozić dzieci do domu (np.
          mama nagle dowiaduje się, że musi leżeć w ciązy zagrożonej i
          umawiamy się z pozostałymi rodzicami na stałe dyżury odwożenia jej
          dziecka do domu. Albo mama musiała zmienić pracę i nie miałaby jak
          odbierać dziecka z przedszkola. W domu jest babcia, ale nie może
          wyjść, bo prowadzi tam własny interes. Więc przez kilka miesięcy
          wsadzałam dziecko po zakończeniu pracy przedszkola do samochodu i
          podwoziłam dwie ulice dalej, do babci. A czasem przyjdzie ostatnia
          tego dnia mama, lunie deszcz, ona nie ma parasola, więc ładuję
          towarzystwo do samochodu i podwożę.
          Dla jasności: za spóźnienia (czyli dłuższą opiekę nad dzieckiem,
          czasem związany z tym dodatkowy posiłek) czy dowożenie dziecka do
          domu nie biorę ani złotówki. Traktuję to jak przyjacielską przysługę.

          > 3) Informować o nieobecnościach
          A dlaczego nie? smile
          Jeśli przedszkole ma np. odliczyć stawkę żywieniową za czas
          nieobecności to chyba jest naturalne, że musi wiedzieć, że dla
          danego dziecka, w tym dniu, nie nalezy szykować jedzenia. I czasem
          istotna jest przyczyna nieobecności: jeśli to np. choroba zakaźna
          przedszkole ma możliwość poinformowania pozostałych rodziców o
          możliwości zarażenia się innych dzieci. Jeśli przyczyną jest
          zdarzenie losowe mające wpływ na późniejsze samopoczucie dziecka, to
          też dobrze, żeby przedszkole było o tym poinformowane.
          Ale dla porządku smile dodam, że odliczam dzieciom wszystkie
          nieobecności bez względu na to, czy zostały zgłoszone.

          > 4) Pokornie słuchać że wszystko jest w porządku
          Tu akurat broń jest obosieczna.
          Zdarza mi się wysłuchać od rodzica, szczególnie przy zapisie,
          jakie jego dziecko jest nad wiek rozwinięte, utalentowane,
          uspołecznione. A przy pierwszym kontakcie z samym dzieckiem okazuje
          się, że dziecko w wieku lat prawie pięciu ma zupełnie niezrozumiałą
          mowę, wzrost i wagę trzylatka, porusza się w sposób
          charakterystyczny m.in. dla dzieci z lekkim porażeniem mózgowym. W
          takiej sytuacji rozmowy z rodzicem są naprawdę bardzo trudne. Czasem
          trwa bardzo długo zanim rodzic przyjmie do wiadomości/pogodzi sie z
          faktem, że jest problem. Ale, że wspólnym wysiłkiem możemy wiele
          zaradzić.


          > Ponieważ nie jest w stanie zająć się dzieckiem, niech cieszy się z
          > tego co ma ...i płaci w terminie bez wnikania w szczegóły.
          > I TO SŁONO !!!!
          Jeśli w Warszawie (przedszkole nieubliczne) 650 zł/miesięcznie za
          całodniową opiekę 3 odpowiednio wykształconych, realizujących
          program edukacyjno-wychowawczy nauczycielek, zajęcia dodatkowe
          (3xtyg angielski, 2x/tyg. rytmika, korektywa, wizyty teatrów,
          koncerty), ubezpieczenie, 3 posiłki dziennie, wszelkie materiały
          potrzebne do zajęć w przedszkolu, przy braku wpisowego i opłaty
          wakacyjnej to SŁONA opłata, to zgoda smile: trzeba słono płacić.

          Ale chyba nie ma o co kopii kruszyć smile
          Są różne przedszkola, różne nauczycielki i różni rodzice.
          Ważne, żebyśmy mieli do siebie wzajemne zaufanie i uznawali dobro
          dziecka za najważniejsze.


      • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 16.06.08, 19:55
        Mallard uderz się w pierś, przeczytaj "tamten" wpis i powiedz czy
        przedstawiłes jednak jakies argumenty.Uważam topór za zakopany.
        • mallard Re: Topór wojenny precz! 17.06.08, 08:41
          mamul-inka napisała:

          > Mallard uderz się w pierś, przeczytaj "tamten" wpis i powiedz czy
          > przedstawiłes jednak jakies argumenty.Uważam topór za zakopany.

          No ale ja nigdzie nie piszę, że przedstawiałem argumenty, póki co...
          • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 05:30
            To może czas zacząć? Jeśli kibicujesz temu forum, a masz jakieś
            mądre uwagi to zapraszam.
    • madziarka13 Re: Topór wojenny precz! 16.06.08, 15:32
      mamulinka, wychowawcy oczekują podobnie jak ty konkretów, nawet jeśli jesteś z
      czegoś niezadowolona masz prawo to powiedzieć, czasami nawet przykrą dla ciebie
      sprawę warto wyjaśnić "dzień po" tylko po to by przemyśleć problem i ubrać
      pretensję w takie słowa które nie będą nikogo urażały i nie sprawią że Wasze
      stosunki się pogorszą. Nie chodzi mi o to by przyjąć postawę: "nic nie będę
      mówić aby się na dziecku nie odbiło" bo dobry nauczyciel nigdy nie przenosi
      swoich konfliktów z rodzicem na dziecko, ale by sporne sprawy wyjaśniać gdy
      nerwy opadną bo wtedy łatwiej zachować spokój i nie wymkną się niepotzrebne słowa.
      wychowawcy oczekują by nie pytać się wyłącznie o to czy dziecko wszystko zjadło,
      ale również o osiągnięcia dziecka, o jego kontakty z rówieśnikami, nawet jeli
      dziecko jest "grzeczne" warto czasem zapytać o zachowanie, czasami "aniołki" w
      domu a w przedszkolu "diabełki"
      wychowawczynie nie lubią czepiania o "drobiazgi" bo w grupie dzieci drobiazgi
      umykają, drobiazgiem dla mnie jest: (powtarzam: DLA MNIE, dla kogoś innego mogą
      to być rzeczy WIELKIEJ WAGI))mycie zębów nie swoją pastą, okazjonalne
      zapomnienie o umyciu zębów, brudne spodnie, ręce i buzia na podwórku, bluzka na
      lewą stronę lub tył na przód, '
      nie cierpią gdy rodzice bez uprzedzenia (choćby telefonicznego) spóźniają się po
      dziecko do przedszkola, a już notoryczne spóźnienia doprowadzają je do furii
      zawsze mile widziane są słowa podziekowania za przygotowanie dzieci do występów,

      spokojna i rzeczowa rozmowa o każdym problemie który cię nurtuje bez unoszenia
      się powinna wiele załatwić (ale to chyba ogólnik wink))



      • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 16.06.08, 19:23
        Dzięki, właśnie o takie wypowiedzi mi chodzi. Bo nigdy nie wiem
        gdzie są granice między upierdliwością a rodzicielskim
        zainteresowaniem( oczywiście dla pań bo rodzic jest zawsze ciekawy).
        • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 17.06.08, 08:46
          Pozwólcie,że dodam od siebie coś jeszcze.Zrobiłam rachunek sumienia
          i wyszło,że faktycznie nigdy nie podziękowałam za przygotowanie
          przedstawienia.Nie zwalam na panujący wtedy
          rozgardiasz.Niepoinformowanie o nieodebraniu o czasie dziecka
          pozostawię bez komentarza ,bo jest to raczej jasne i
          karygodne.Zatrzymam się jednak na temacie tzw.brudnych
          buziaków.Oczywiście spłycam temat,ale chyba zrozumiecie o co
          chodzi.Kiedy już mama przedrze się przez korki,zapewne zmęczona a
          może z bolącym zębem, stanie w drzwiach i zobaczy dziecko umazane np
          budyniem czekoladowym to co pomyśli? No pomyśli,że pani to dzisiaj
          chyba nawet nie spojrzała na jej dziecko. Bo mama czerepka dziecku
          nie otworzy, nie zobaczy ,że pani dzisiaj nakładła dużo
          nowych ,mądrych rzeczy.Więc ten budyń czekoladowy, ale też bluzka na
          lewą stronę czy inne pierdołki będą niestety wizytówką tego dnia w
          przedszkolu.Dla niektórych rodziców tylko takie sprawy się liczą.I
          tak od małej rzeczy może zacząć się wojna.A ponieważ wojen nie
          planujemy to postarajmy się zobaczyć te błache dla nas sprawy okiem
          tej drugiej strony.To tyle teraz. Cześć.
          • mallard Re: Topór wojenny precz! 17.06.08, 12:22
            mamul-inka napisała:

            > [...]Więc ten budyń czekoladowy, ale też bluzka na
            > lewą stronę czy inne pierdołki będą niestety wizytówką tego dnia w
            > przedszkolu.Dla niektórych rodziców tylko takie sprawy się liczą.

            Inka, Ty mi sama argumenty podsuwasz! Kurcze, chyba zaczynam Cię
            lubić! winkwinkwink
            • grzalka Re: Topór wojenny precz! 17.06.08, 12:29
              Mamul-inka- inteligentna nauczycielka szybko się orientuje, dla
              którego rodzica te plamy na koszylce i majtki tył na przód są sprawą
              życia i śmierci, a który olewa- i dostosowuje swoje działania
              • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 06:00
                Ale wiesz co miałam też na myśli? Żebyście zabrały nam ten argument
                z ręki.Na jakimś sąsiednim wątku któraś mama pisze,że nie jest
                jeszcze mamą przedszkolaka,ale widziała przez płot jak....Bo
                niestety często jesteście postrzegane przez taki
                właśnie "płot".Jeśli cenicie siebie i swoją pracę to nie dawajcie
                nam rodzicom pretekstu do czepiania się.I co najważniejsze
                reklamujcie się!!Piszę o swoim przedszkolu,może u was jest
                inaczej,ale panie nauczycielki chyba nie potrafią tak do końca
                pochwalić się swoją pracą i osiągnięciami.Od swojego dziecka nie
                jestem w stanie uzyskać żadnych informacji co robił w przedszkolu.A
                tu raptem okazuje się,że wie coś o Wawelu, przetwarzaniu
                odpadów.Jeśli do rodziców nie dotrze ,że UCZYCIE dzieci a nie tylko
                podcieracie nosy to oczekiwania względem was będą takie jakie są.A
                po dziesiąte i jedenaste to myślę,że niekoniecznie kłótnie na forum
                robią dobrą robotę.Jeśli macie klasę , a macie,to tłumaczcie nam
                rodzicom,tłumaczcie ,tłumaczcie.....To tyle.Co wy na to?
                • mariwu Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 11:46
                  > tłumaczcie nam
                  > rodzicom,tłumaczcie ,tłumaczcie.....To tyle.Co wy na to?

                  Mamulinko smile
                  Bardzo mi się podoba Twoje podejście do sprawy.

                  Problem w tym, że to jest trochę jak walka z wiatrakami smile

                  Najpierw trzeba uświadomić sobie, że nie ma czegoś takiego
                  jak: "wszystkie przedszkola", "wszyscy nauczyciele", "wszyscy
                  rodzice", "wszystkie dzieci", "wszyscy lekarze", "wszyscy
                  Polacy", "wszyscy Biali" itp., itd. Ale Ty to wiesz smile
                  Zawsze, niestety, bardziej widoczne są uchybienia niż dobra robota.

                  Jestem czynnym nauczycielem przedszkola od 21 lat. I od 21 lat
                  prowadzę swoje małe przedszkole prywatne. Przez cały ten czas
                  spotkałam na swojej drodze fantastyczne nauczycielki, ale i takie,
                  które "mają głupie dyrektorki, bezczelnych rodziców i wredne
                  dzieci". Znam doskonałe przedszkola publiczne i niepubliczne, ale i
                  takie, które stają się prywatnym folwarkiem dyrektora lub
                  własciciela, służącym jedynie prywatnym interesom tychże.

                  Jest wiele instrumentów pokazywania rodzicom dobrej roboty
                  nauczycielki w przedszkolu. Ale i one czasem obracają się przeciw
                  nim smile
                  Kilka miesięcy temu pojawił się na tym forum post oburzonej mamy,
                  która pisze, że wyczytała w "sprawozdaniu dnia" (bardzo dobry
                  obyczaj informowania rodziców o tematyce zajęć) wywieszonym na
                  korytarzu, że w "trzylatkach pani uczyła dzieci rozpoznawania
                  kolorów". Mama była oburzona, że "co to za robota", "kto to
                  widział", "przecież wszystkie dzieci potrafią nazywać kolory". Na
                  koniec wyraziła opinię, że pani jest leniwa, w przedszkolu nic się
                  nie dzieje, zaniża się poziom. I jak TEJ mamie wytłumaczyć, że nie
                  wszystkie dzieci znają/prawidłowo nazywają kolory? Że takie zajęcie
                  to doskonała okazja diagnostyczna dla nauczyciela, żeby m.in.
                  rozpoznać stan wiedzy dzieci, ale także poziom rozwoju mowy,
                  umiejętności współpracy w grupie (bo np. trzeba poczekać, aż kolega
                  skończy swoją odpowiedź), emocjonalność (otwarte, śmiałe, czy trzeba
                  je usilnie zachęcać do opowiedzi), nie mówiąc już o możliwości
                  wykrycia daltonizmu. To także doskonała okazja, żeby wyznaczyć
                  kierunki pracy indywidualnej, rozpoznać potrzeby dzieci. A i
                  dziecko, prócz nabywania czy doskonalenia umiejętności nazywania
                  kolorów (a to wcale nie jest takie proste, jak się dorosłym wydaje),
                  w czasie takiego zajęcia uczy się np. odczuwać radość z tego, że coś
                  wie, że coś mu się udało (przecież to początek oswajania się z
                  wystapieniami publicznymi smile, ale i spokojnie godzić się z tym, że
                  czegoś nie wie i nabywać motywacji, żeby wiedzę zdobyć. Nie wiem,
                  jak to zajęcie było prowadzone. Dobry nauczyciel potrafi z prostego
                  hasła "nazywanie kolorów" wycisnąć mnóstwo pożytecznych rzeczy
                  (choćby doskonalenie "myślenia matematycznego/logicznego" -
                  porządkowanie w zbiory przedmiotów o określonym kolorze,
                  porównywanie liczebności tych zbiorów itp., itd.)

                  Gdyby nauczycielka miała to wszystko wpisywać w "sprawozdanie dnia"
                  to zabrakłoby jej już czasu na prowadzenie samych zajęć smile

                  Poczytaj Mamulinko inne wątki: dla jednych rodziców mówienie do pań
                  w przedszkolu " ciociu" jest dowodem na domową atmosferę, dla innych
                  to "chory pomysł". Dla jednych imprezy w przedszkolu to wzruszające
                  przeżycie, dla innych kłopot. Dla jednych to samo przedszkole może
                  być niepotrzebnie "naduniwersyteckie", dla innych "panie niczego od
                  dzieci nie wymagają". Dla jednych czyste ubranko dziecka to dowód,
                  że "panie dbają", dla innych informacja, że dzieciom niczego nie
                  wolno/nic ciekawego nie robiły. Dla jednych radosna atmosfera i
                  mnóstwo ścinków papieru na podłodze w czasie zajęć otwartych dla
                  rodziców to dowód zaangażowania nauczycielek i zainteresowania
                  dzieci, dla innych brak dyscypliny i bałagan. I tak jest z każdą
                  dziedziną naszej działalności smile

                  Mamulinko.
                  My naprawdę bardzo się staramy. Już choćby przez to, że odzywamy się
                  czasem na tym forum. Ty skłoniłaś mnie np. do pisania tych
                  sążnistych postów, których pewnie nikt do końca nie doczyta smile

                  Ale wszystko, jak zwykle, zależy od ludzi smile


                  • mallard Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 12:29
                    mariwu napisała:

                    > Ty skłoniłaś mnie np. do pisania tych
                    > sążnistych postów, których pewnie nikt do końca nie doczyta smile

                    Otóż nieprawda Mariwu, jesteś w "mylnym błędzie",
                    -doczyta i to z zaciekawieniem!

                    Pozdrawiam!
                  • scher Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 12:43
                    mariwu napisała:

                    > sążnistych postów, których pewnie nikt do końca nie doczyta smile

                    Nieprawda! smile
                    • mariwu Re: Topór wojenny precz! 19.06.08, 10:26
                      Mallard, Scher - dzięki Panowie za wytrwałość smile
                  • mamul-inka Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 13:04
                    Prawie zaraz po moim liście pojawił się nowy wątek o zamykaniu
                    przedszkola na klucz, z tezą ,że zapewne chcą tam ukryć brudne
                    dzieci.Zapewne wiecie ile teraz wpisów się tam pojawi i jakiej
                    treści będą.Dlatego z uporem maniaka zachęcam jednak do
                    tłumaczenia,bo jeśli rozumiem ja to zrozumie tysiac innych
                    rodziców.A pomysłowi wystawianiu planu zajęć mogę tylko przyklasnąć
                    i myślę ,że jest fajnym i pomocnym rozwiązaniem.Nasza pani robi
                    zebranie tylko na początku roku,są powitania i uśmiechy,potem Dzień
                    Matki i Babci i koniec.Szkoda, bo dla niektórych jest to edukacyjny
                    niebyt,ja chętnie poczytałabym co dziecko robiło,może sama bym coć
                    dodała?A jak mama się czepia o koszulkę to pani może zaprosić ją (i
                    inne mamy) w kolejnym tygodniu na małą wystawę prac dzieci. Za
                    miesiąc mama wspomni o rozczochranych włosach-ciach ,pani robi mały
                    festiwal piosenki.Wszystko krótko,ale argument o nicnierobieniu
                    odpada.To forum jest tylko czarno -białe, są tylko "nabzdyczeni "
                    rodzice i "święte" nauczycielki.I bitwy o strajk i godziny otwarcia
                    przedszkola.Ile wpisów obstawiacie w sprawie domofonu w przedszkolu?
                  • ta_aisha Re: Topór wojenny precz! 19.06.08, 12:54
                    Bardzoi dziękuję, że kochana przyznałaś mi racje, nie powiedziałam
                    iż RODZIC MA NIE STOSOWAĆ SIĘ DO TYCH PUNKTÓW. Przeciwnie Jak
                    wymagamy od innych wymagajmy też od siebie.
                    Jestem rodzicem i do zakopania toporu wojennego potrzebne są zasady,
                    o których napisałam zarówno ze strony rodzica jak i przedszkola. Nie
                    wiem co was tak oburzyło. Jeżeli uważacie, że o czymś zapomniałam
                    dodajcie. Wtedy zasady stana się jasne, a mój post będzie złotym
                    środkiem na zakopanie toporu wojennego. Moim zdaniem obie strony
                    muszą przestrzegać zasad by współpraca się ułożyła. Chodzi o
                    wychowanie dzieci. Rodzice nie mogą ich wychowywać sobie, a
                    przedszkole sobie. Musi być pełna współpraca i jasne zasady gry, a
                    topór zostanie zakopany. NIKT NIE LUBI JAK SIĘ GO ROBI W KONIA.
                    PROSTE
              • kaskazuza Re: Topór wojenny precz! 18.06.08, 12:56
                No to nauczycielki mojej córki już się zorientowały jak olewczy stosunek mam do
                plam na ubraniu big_grin. Odbieram dziecko uświnione, przebiera się w szatni i już.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka