ineta
15.10.03, 14:57
Mój syn od 1 września jest przedszkolakiem. Początki były trudne, ale po
tygodniu szedł bez płaczu i odbierałam go w dość dobrym humorze. Ale potem
się zaczęło: zapalenie krtani, katar - do lekarza i tydzień w domu. Potem
ryk w przedszkolu. Ale słyszałam,że tak bywa po chorobie i postanowiłam
przeczekać. Raptem tydzień, bo niedoleczone(?) zapalenie krtani wróciło.
Znowu tydzień w domu i powrót jeszcze gorszy. Po jednym dniu kaszel aż
dudni, katar to już stały element. Podkurowałam i do przedszkola. Jeden
dzień, panie mówią że ciągle płacze. W nocy gorączka i zapalenie ucha. Znowu
w domu. Przypuszczam, że kolejny powrót będzie jeszcze gorszy. Michał
codziennie (i czasami w nocy) upewnia się, czy nie pójdzie do przedszkola. A
ja jestem załamana. Widzę, że źle znosi pobyt w przedszkolu, to dla niego
duży stres i może dlatego łapie wszelkie choroby? Bo przez pierwsze 3 lata
życia prawie nie chorował. Wiem, że zasmarkany i zakaszlany przedszkolak to
właściwie norma, ale inne dzieci jakoś poza te objawy nie wychodzą tak
często jak moje. Zastanawiam się, czy nie zrezygnować i nie spróbować za
rok? Może jako czterolatek(jest z sierpnia) będzie lepiej psychicznie
przygotowany i nawet pobyt w domu z powodu choroby nie spowoduje, że powrót
do przedszkola będzie tragedią?
Czy któraś z Was zabrała źle adaptującego się 3 latka (nie myślę tylko o
chorowaniu) i spróbowała rok później?Proszę, podzielcie się doświadczeniami.
Aneta