koniak.2
30.11.08, 13:51
Moje dziecko od ponad roku chodzi do jednego z podwarszawskich
przedszkoli, a właściwie chodziło. Synek spadł ze schodów i ze
złamaną ręką i wstrząśnieniem mózgu leży w szpitalu. Żeby była
jasność spadł ze schodów na terenie "przedszkola" w obecności
nauczycielki. Właścicielka placówki próbowała nam wmówić że oni w
żaden sposób nie są winni wypadkowi a takie wypadki się zdażają (co
jest śmieszne), a poza tym spełniają wszystkie wymogi sanitarne,
przeciw pożarowe, itp.wię nie są winni. Jak się teraz okazuje NIE
SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że w
nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają pod
niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich dziecka
wyrośnie geniusz.
Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć odpowiednie
wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
wypadków???
I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!