Dodaj do ulubionych

Choroby w prywatnych przedszkolach?

29.12.08, 23:11
Proszę o wypowiedzi TYLKO tych mam, których dzieci chodzą do
prywatnych przedszkoli. Jak jest z chorowaniem w przedszkolach
Waszych dzieci? Poczytałam to forum i opinie, że w dużych grupach
państwowych przedszkoli szerzą się choroby. Ciekawi mnie czy
przedszkole prywatne daje większą gwarancję, że mniejsza grupa to
mniej chorób?
Obserwuj wątek
    • soffia75 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 29.12.08, 23:27
      Niekoniecznie. W grupie mojej 3-latki jest w tej chwili kilkanaście maluchów i
      zdarza się, że danego dnia na zajęcia nie przyjdzie 1/3 lub nawet połowa grupy.
      Swoją drogą - dzieci przecież nie łapią infekcji tylko w przedszkolu, w końcu
      przebywają w różnych środowiskach, wychodzimy z nimi na dwór, w większe skupiska
      ludzi. Ja na przykład, będąc w wieku mojego dziecka, nie chodziłam do
      przedszkola (dopiero do zerówki), a i tak, będąc w domu, chorowałam z taką samą
      częstotliwością jak ona teraz, chodząc do przedszkola.
    • monis250 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 09:58
      Chorują tak samo jak w państwowych.
    • joanna_poz Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 10:11
      u nas chyba mniej.
      generalnie mój synek (4 latek) choruje niedużo, a jest to jego
      pierwszy rok w przedszkolu.
      były miesiące ze 100% frekwencją, w pozostałe po 5 dni nieobecności.
      z tego co widzę grupy są dość pełne, a nieobecności dotyczą raczej
      pojedynczych osób.
      • k.heil Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 10:52
        Moj niestety choruje i to sporo. Pewnie jest jakas roznica jezeli w grupie jest
        30 dzieci a 12. Ale mimo wszystko jezeli dziecko jest podatne na choroby to
        pewnie musi przez to przejsc... i przechodzi juz od roku w naszym przypadku.
        • melefretete Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 12:54
          U nas ospa ostatnio panowala, a przeziębienia to raczej norma.
          Zwykle jest około polowy grupy na zajeciach a w czasie ospy to z
          trzech grup była przez tydzien jedna robiona bo tyle chorowało.
    • bri Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 13:03
      Córka chodziła do prywatnego żłobka. Zapisanych dzieci 15, zwykle
      nie było na miejscu więcej niż 10 (reszta chora). Córka chorowała
      wiecej niż teraz, kiedy jest w państwowym przedszkolu (jest starsza
      więc to uzasadnione). Moim zdaniem warunki lokalowo-sanitarne są
      znacznie lepsze w przedszkolu niż w tym prywatnym żłobku.
    • b.bujak Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 13:19
      agathea napisała:
      > Proszę o wypowiedzi TYLKO tych mam, których dzieci chodzą do
      > prywatnych przedszkoli.

      najmocniej przepraszam, ale się wyłamię smile
      czytam odpowiedzi na Twoj wątek z duzym zainteresowaniem, bo przy ostatniej
      infekcji syna nasza pediatra zasugerowala przepisanie dziecka do prywatnego
      przedszkola.... i waham się, czy tego nie zrobić;
      mam pełną świadomość, że to źle zabrzmi i z góry najmocniej przepraszam
      dotkniętych moją wypowiedzią:
      chodzi o to, że klienci prywatnych przedszkoli to grupa sprawiająca wrazenie
      bardziej odpowiedzialnych i bardziej dbających o zdrowie swoich dzieci;
      wiem, ze takimi uproszczeniami sprawia się przykrość jednostkom, więc jeszcze
      raz przepraszam urażonych - nie mam intencji wywołania awantury, przekazuję
      tylko moje subiektywne odczucia
      • hakdil Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 13:37
        Moja choruje często.Nie ma róznicy.
        A co do postu b.bujak to czy do szkół prywatnych chodza dzieci
        bardziej obyte i inteligentne niz do szkół państwowych?Chciałabym
        dopisac cos jeszcze,ale tez nie chce siac burzy w szklance wodysmile
        Pozdrawiam noworoczniesmile
      • sms20 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 13:43
        Koleżanka ma córkę która chodziła do państwowego przedszkola i dużo chorowała. Teraz chodzi do prywatnego 15 dzieci w grupe i jeszcze nie była chora.
        Nie wiem jak do prywatnych ale do państwowych chodzą dzieci kaszlące smarkające z gorączką.
        Często się zadarza że mama przemyci rano dziecko i nie ma gorączki a potem panie dzwonią po rodzicó bo dziecko chore.
        Z relacji córki zdarząją się wymiotujące, leżące na materacu itp.
        Tak to wygląda u nas chociaż w starszych grupach jest lepeij bo dzieci już nabrały odporności.
        TRzylatki zgrozo............
        • bri ROTFL 30.12.08, 14:03
          Mam porównanie bo córka chodziła i do prywatnej i do państwowej
          placówki i moje doświadczenia Waszych rewelacji nie potwierdzają.
          Wypowiedź Bujak mnie wręcz śmieszy, bo skoro w tej chwili jej
          dziecko jest w państwowym przedszkolu to znaczy, że ona jest z tych
          gorszych, wyrodnych matek. Nie sądzę, żeby to się automatycznie
          zmieniało po przepisaniu do prywatnego przedszkola.

          Z mojego puntku widzenia, rodzice, których dzieci są w państwowych
          przedszkolach zwykle mają więcej czasu niż rodzice dzieci, które są
          w prywatnych. Widać to chociażby porównując godziny otwarcia. Z
          związku z tym łatwiej im zorganizować opiekę w razie choroby
          dziecka. W tej chwili moja córka chodzi do państwowego przedszkola,
          choruje mniej niż kiedyś, w prywatnych żłobku (żadna to zasługa
          państwowego przedszkola, po prostu jest starsza i się uodporniła).
          Ani tu, ani tu nie widywałam dzieci konających na materacykach; i
          tu, i tu zdarzają się dzieci pokasłujące czy z katarkiem - zreszta
          moim zdaniem to normalne. Nie sądzę, żeby izolacja od zarazków mogła
          przynieść jakąkolwiek korzyść dziecku, które ma zdrową odporność.
          Uważam wręcz, że jest całkiem przeciwnie. Brak zarazków, brak okazji
          do trenowania reakcji immunologicznej. Wiem, że dzieci, które
          dopiero zaczęły publiczną edukację zazwyczaj sporo chorują, nieważne
          w jakim są przedszkolu.
          • ysssa Re: ROTFL 30.12.08, 14:20
            moja córka chodzi do państwowego i od września nie była ani dnia chorego,
            chodziła do państwowego złobka i przez 3 lata na palcach zliczę jej choroby. Nie
            sądzę żeby znaczenie miała ilość dzieci.
          • majamamcia Re: ROTFL 05.01.09, 19:51
            Powiedziałabym ze na odwrót. Pani w państwowym wyjdzię i bez ogródek
            powie że nie wpuszcza na salę chorego zakaszlanego, sama byłam
            świadkiem.
            w prywatnym pracuję i wielokrotnie byłam świadkiem kłócenia się
            rodzica z nauczycielem (ten pierwszy twierdzi płaci to wymaga) a
            jego zdaniem zielony katar to katar alergiczny, a wymioty dziecka to
            jeszcze nie powód żeby zabierać dziecko z przedszkola (to wczorajszy
            tekst mamusi do wychowawcy). W panstwowym nikt się nie boi
            zaaragować na chorowitka, w prywatnym tak bo może stracić klijenta.
            Wszystko kwestia tego jak dziecko choruje.... ja na twoim miejscu
            nie wypisywałabym dziecka z państwowego, ale sprawdziła czy
            rzeczywiscię dziecko mniej będzie chorować w prywatnym(zapisz
            próbnie na miesiąc).
            Jedyna różnica między rodzicami z prywatnych i państwowych to taka
            że ci pierwsi mają mniej kasy, a ci dródzy albo mają jej więcej albo
            się nie dostali do państwowych.
      • zaba133 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 08.01.09, 15:45
        hmmm ja tez nie mam złych intencji, ale sama przecztaj " sprawiająca
        wrażenie", no właśnie sprawiająca....
    • onion75 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 13:59
      mysle, ze to indywidualna sprawa. Moja corka duzo choruje (jest w
      przedszkolu ok 1/2 miesiaca, czasami mniej). Ale wiem, ze sa dzieci,
      ktore choruja duzo mniej.
      W grupie jest ok 12 dzieci, przychodzi srednio 7.
      Ale bywaly dni, ze byla np. 3.

      Panie w przedszkolu mowily, ze przez pierwszy rok dzieciaki czesto
      choruja, natomiast im starsze tym duzo mniej. W starszych grupach
      frekwencja jest o niebo lepsza niz w maluchach.

      Na pewno duzym plusem jest to, ze przedszkole bardzo dba o to, zeby
      nie przyprowadzac dzieci chorych. Jak dziecko dostanie goraczki w
      przedszkolu rodzice od razu sa o tym zawiadamiani i proszeni o
      odbior dziecka.
      (w przedszkolach publicznych roznie z tym bywa - kolezanka
      nauczycielka w przedszkolu panstwowym przez 3 dni walczyla z
      rodzicami, ktorzy z uporem przyprowadzali do przedszkola dziecko z
      goraczka 39 stopni)
      • marcia74 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 15:35
        Moj synek jest grupie gdzie jest 10 dzieci. Zwykle jest ich 5-6,
        reszta chora. Mój synek chodzi mniej więcej pół na pół. A do
        prywatnego przedszkola tylko dlatego, ze mam je pod nosem i pracuje
        do 17.00, wiec odbieram dziecko o 17.30 (przedszkole czynne do
        18.00). Nie sądzę, żeby dzieci w prywatnych przedszkolach chorowaly
        mniej, zwlaszcza, ze okres wylęgania choroby jest często
        bezobjawowy, wiec czasami jest tak, ze jeszcze przed katarem,
        kaszlem i ew. goraczką dziecko pozaraza inne, a potem gdy chodzi
        chore do przedszkola - jak czytam zdarza sie to w panstwowych
        placowkach, ale tego nie pochwalam - juz nie.
        • agathea Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 22:34
          Moja córeczka 'chodzi' - specjalnie piszę w cudzysłowie, ponieważ
          raczej nie chodzi niż chodzi ze względu na choroby - do prywatnego
          kameralnego przedszkola. Ciekawa byłam waszych doświadczeń, ponieważ
          wg mnie to chyba rzeczywiście nie ma znaczenia, czy dzieci w grupie
          jest mało czy dużo a raczej indywidualna odporność dziecka. Nigdy
          nie widziałam w naszym przedszkolu dzieci chorych, zakatarzonych,
          itd, itp. ale córka mimo to choruje bardzo często (być może dlatego,
          że jest alergikiem a dodatkowo to jej pierwszy rok w przedszkolu).
          Mam wielką nadzieję, że drugi rok będzie lepszy?
          • onion75 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 31.12.08, 10:54
            rozmawialam z nauczycielkami w przedszkolu mojej corki i mowily, ze
            tez przez pierwszy rok pracy chorowaly. Wiec to nie jest tak, ze
            tylko dzieci choruja. Dodam, ze odkad corka chodzi do przedszkola,
            ja choruje razem z nia, mimo, ze przez ostatnie dziesiec lat nie
            chorowalam prawie w ogole. Nasza pediatra powiedziala, ze tak sie
            zdarza, ze rodzice odchorowuja wraz z dzieckiem pojscie do
            przedszkola.

            Prawde mowiac poki sa to choroby, ktore sie "same" lecza, tzn. bez
            antybiotykow, to sie nie martwie. Teraz lekarze wrecz mowia, ze
            bardziej podejrzane jest jak dzieci nie choruja.
    • beatar9 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 30.12.08, 23:04
      witam,niestety czy to prywatne czy państwowe rodziców średnio
      obchodzi zdrowie innych dzieci...najważniejsze,że ich pociecha
      oderwana siłą przez tatusia ze swoich ramion i popchnięta na salę ma
      opiekę tego dnia-sam ojciec mówił na głos"że coś go
      bierze"czyt.choroba...nie zawahał się ani chwili-czy aby dobrze robi
      zostawiając synka płaczącego,z klującą się
      chorobą,osowiałego,smutnego,na pierwszy rzut oka widać było,że
      dziecko właśnie "coś bierze"...zdrowia życzę
    • kwrzosek1 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 31.12.08, 08:22
      moj synek chodził jak miał 1,5 roku do klubu malucha,dzieci było od 5 do
      10,przez trzy miesiące miał jedna lekką infekcję,potem przeniesliśmy do do
      przedszkola prywatnego i schemat wyglądał tak że szedł na 5 dni do przedszkola a
      potem trzy tygodnie w domu,zrobiliśmy mu przerwe na wiosne i teraz chodzi od
      listopada do tego samego prywatnego przedszkola i na razie na dwa miesiace miał
      dwie lekkie infekcje,nie wiem może się troche wtedy wychorował,może lepiej
      pilnują żeby chore dzieci nie przychodziły,nie mam pojęcia,grupy są mało
      liczebne a więc moze i to ma jakieś znaczenie?,ja nienarzekam na prywatne
      przedszkolesmileno może mogłoby troche mniej kosztowaćsmile
    • bast3 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 31.12.08, 12:34
      Ja mam w prywatnym i w sumie tylko raz mu się pochorowało. Ale
      wydaje mi się, że to nie ma większego znaczenia, bo wystarczy jedna
      osoba by się zarazki rozniosły i czy jest to grupa 10 czy 30
      osobowa.
    • iwonabw Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 31.12.08, 15:24
      Moje obie córki chodzą do prywatnego, starsza chorowała non-stop
      przez pierwsze dwa lata, natomiast młodsza poszła w tym roku i nie
      choruje wcale.
    • sarna73 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 01.01.09, 09:00
      moj syn przechorował całą pierwszą grupę przedszkolną ( były to 4 latki ) w 5
      latkach tez chorował, teraz w zerówce tez.
      Chyba nie ma reguły. Wszystko zależny od Rodziców ( czy przyprowadzają chore
      dzieci ) i ew od dyrekcji - jak z tym walczy. W grupie ma 10 dzieci, w calym
      przedszkolu ok. 70
      • kretka27 Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 02.01.09, 19:54
        Moja córka w 3latkach chorowała często (nie chodziła wcześniej do
        żłobka). W 4latkach jest lepiej, tzn od września 2 infekcje katar z
        kaszlem. Frekwencja w maluchach wynosiła rok temu 30%. Ospa położyła
        w 2007 całe przedszkole.
        Dzieci jest w prywatnym mniej, może lepiej je pani ubierze na
        spacer, czy dopilnuje, ale nie sądzę, żeby choroby nie miały wstępu
        do prywatnych placówek.

        Inna sprawa to wszawica, u nas tego nie było. U znajomych w
        państwowych przedszkolach to jest normalne zjawisko sad
        • kocianna Re: Choroby w prywatnych przedszkolach? 02.01.09, 23:45
          Moja Młoda ma w grupie 18 dzieci, zdarzało się, że na śniadaniu było troje...
          Astmatyczka chorowała w trzylatkach średnio od października do kwietnia raz w
          miesiącu (wliczam w to zaostrzenia astmy, kiedy nie puszczałam dziecka do
          przedszkola po nieprzespanej z powodu duszności nocy), antybiotyk brała 2 razy,
          w tym roku opuściła 2 dni, bez antybiotyku.
          Kolega z podwórka, w tym samym wieku, podobnie chowany, został wypisany z tego
          samego przedszkola po 4 miesiącach, bo był w nim łącznie 3 tygodnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka