Dodaj do ulubionych

Dylemat - nie wiem co robic

10.12.03, 09:06
Czesc tu Marlena mama 2-letniego Mikołaja

Mam dylemat. Moj synek z powodzeniem chodzi do przedszkola w Warszawie
(prywatne przedszkole dla maluszkow), dobrze się zaklimatyzował. Jest lubiany.
Ale pojawił się problem. W przedszkolu jest dziewczynka - 2,5 roczku, która
odstaje od innych dzieci. nie umie sie za bardzo bawic i generalnie gdzie ją
posadzą tam siedzi. Dyrektorka przedszkola wczoraj powiedziała przy mnie do
tej dziewczynki, że jest straszną gapą, nic nie umie i niech odda komputer
innemu dziecku. Dziewczynka usiadła wiec gdzie jej kazano. na to pani dyrektor
zwraca sie do mni, że mają okropny problem z tą dziewczynką i dzieci jej nie
lubią. nawet ponoc mojeg mikołaja wkurza tak, że co koło niej przechodzi to ją
musi popchnąc!!!!! O zgrozo!!! moje dzieckjo!!! Po pierwsze nie podoba mi sie
traktowanie tej dziewczynki w przedszkolu przez panie, po drugie przez mojego
syna. W ogole martwię się nią. Mikoałajowi tłumaczyłam długo w domu, ale nie
wiem ile może zrozumiec 2-letni chlopczyk Poradzcie co robic, bo szkoda tej
małekj. Z moich doswiadczen i obserwacji wynika, że gdy dziecko tak sie
zachowuje to cos zlego dzieje sie w domu.

Pozdrawiam i czekam na rady
Marlena
Obserwuj wątek
    • miola Re: Dylemat - nie wiem co robic 10.12.03, 13:38
      Po pierwsze wydaje mi się, że zachowanie Twojego dziecka jest po prostu
      odbiciem zachowania dorosłych. tym bardziej zachowanie pani dyrektor jest
      naganne i ja próbowałabym złapać mamę tej dziewczynki i z nią pogadać. W naszym
      przedszkolu też jest jedna malutka dziewczynka i panie wiedzą, że jest za mała
      na wiele rzeczy, które robi się w przedszkolu i bardzo się nią opiekują. To że
      jest apatyczna nie musi ozanczać problemów w domu tylko zmęczenie
      i "ogłuszenie" przedszkolem. 2,5 roku to jest bardzo małe dziecko i tak
      naprawdę nie jest jeszcze gotowe do roli przedszkolaka.
      • gugusiaczek Re: Dylemat - nie wiem co robic 10.12.03, 17:55
        To straszne co piszesz.Jak Pani Dyr. moze tak traktowac to dziecko??!!Powinna
        wrecz zachecac te dziewczynke do kontaktow z innymi dziecmi,pomoc jej w
        aklimatyzacji!Ja napewno bym zwrocila uwage Pani Dyr.gdyby przy mnie tak sie
        odezwala do jakiegokolwiek dziecka i zwrocilabym uwage tez na to mamie
        dziecka.
        Musimy na takie rzeczy reagowac,bo jesli nie my to co bedzie sie potem dzialo z
        naszymi dziecmi(moze sie zdazyc to rowniez im,np.w szkole)
        Pozdrawiam Gosia
    • toolateforyou Re: Dylemat - nie wiem co robic 10.12.03, 19:10
      o matko jedyna!Ta p. dyrektor chyba minęła się z powołaniem! Jak można tak
      traktować malutkie dziecko? Przed urodzeniem synka prowadziłam grupę
      trzylatków-bywają i takie, które łyżki nie umieją do jedzenia trzymać-po to
      jest nauczycielka, żeby wspierać,zachęcać, przytulić, pocieszyć, no nie wiem
      co tam jeszcze,prawie mamę zastąpić, a nie takie teksty, że jest gapa i że
      mają z nią problem!!! Współczuję dziewczynce!! I tobie też, że masz dziecko w
      TAKIM przedszkolu!Monika
    • marlenag Re: Dylemat - nie wiem co robic 11.12.03, 11:02
      Przedszkole ma bardzo dobrą opinię, także na forum mamy je polecają ( i ja sama
      je polecałam). Dzieci są tam zadowolone. Przedszkole założyło starsze małżenstwo
      w swoi domu, którzy jednoczesnie pełnią role dziadkow dla dzieciaków. Panie to
      ciocie. Moj 2-letnni Mikuch nie chce stamtąd wychodzic i cieszy sie gdy tam
      idzie. Przypadek z tą dziewczynką - jest jedyny i dlatego trudno mi sie do tego
      ustosunkować
      Marlena
      • ma.pi Re: Dylemat - nie wiem co robic 11.12.03, 17:07
        Ten przypadek pokazuje, ze ci panstwo to raczej na opiekunow dzieci sie nie
        nadaja. Jak oni uwazaja, ze to jest problem, takie dziecko jak opisalas. I
        jeszcze w taki sposob go traktuje.
        Ja bym sie bardzo zastanowila, czy chce aby moje dziecko tam chodzilo. Ciekawe
        jak oni traktuja inne dzieci jak mamy tego nie widza.
        Fajnie jest jak dziecko umie sie samo bawic. A jak dziecko jest niesmiale, malo
        samodzielne czy ma problemy z zaklimatyzowaniem sie w grupie (a to bardzo
        czesto sie zdaza u tak malych dzieci) to juz nie umieja sobie poradzic???
        Wybacz, ale takie zachowanie tej pani pokazuje ja w bardzo niekorzystnym
        swietle.
        Przeciez to jej rola jest aby tak zajac sie ta dziewczynka, by czula sie tam
        dobrze i zaklimatyzowala sie.
        A ten przyklad z odebraniem zabawki to juz przegiecie. Pani zamist usiasc obok
        niej i pokazac jak sie mozna bawic. Zachecic do tego itd.
        Przeciez tak male dziecko trzeba uczyc a nie mowic "Zostaw to bo i tak nic nie
        umiesz".
        Po tym co piszesz o tym przedszkolu, to dla mnie to ono ma beznadziejna opinie,
        a nie bardzo dobra.

        Pozdr.
      • mimarzena Re: Dylemat - nie wiem co robic 13.12.03, 23:12
        Aż trudno uwierzyć, że piszesz o przedszkolu prywatnym. Przecież właśnie tam
        personel powinien zabiegać, aby dzieci dobrze sie czuły, bo dziecko to ich
        klient. Jeżeli to co piszesz rzeczywiście miało miejsce, to ja zabrałabym
        dziecko stamtąd jak najszybciej.
      • judytak Re: Dylemat - nie wiem co robic 18.12.03, 09:26
        w takim układzie (małe prywatne przedszkole, małżeństwo w roli dziadków)
        dyrektorka nie ma obowiązku zająć się dzieckiem, którym sobie nie radzi, ale ma
        obowiązek nie okazywać swojego niezadowolenia w tak brutalny sposób dziecku, i
        ma też obowiązek jak najszybciej porozmawiać z rodzicami dziecka i poprosić
        ich, żeby zabrali dziecko z ich przedszkola

        takie przedszkola są bardzo dobre dla dzieci, których "dziadkowie" pokochają, a
        te dzieci, których pokochać nie potrafią, nie powinny tam chodzić

        pozdrawiam
        Judyta
        • malgosia87 Re: Dylemat - nie wiem co robic 18.12.03, 10:45
          Witaj

          Też się zasstanawiam, czy rodzice dziecka wiedzą jak jest ono traktowane w
          przedszkolu. Dziewczynka jest mała, z tego co piszesz nie radzi sobie w grupie,
          nie otrzymuje wsparcia ze strony opiekunów , jednym słowem jest idealna
          kandydatką na popychadło sad( i kozła ofiarnegosad(. Jeśli chcesz jej pomóc
          koniecznie skontaktuj się z rodzicami, mam nadzieję że nie mają pojęcia co się
          dzieje i nie uważają, jak pani dyrektor, ze to wina ich dziecka (ona jest
          taka gapa, wszystkich wkurza, dzieci jej nie lubią, itp.).
          Piszę o tym, bo moja córka w wieku 2 czy 2,5 lat tez nie integrowała się z
          grupą i była podobna do tej dziewczynki. Dostała jednak duże wsparcie od nas
          (rodziców) i pań w przedszkolu, uwierzyła we własne siły i teraz jest
          czterolatką towarzyską, umiejącą wyrazić i obronić własne zdanie zarówno w
          kontaktach z rówieśnikiami jak i dorosłymi. A jaki obraz siebie dostaje ta
          mała? sad(((.
          Moim zdaniem to nie jest dobre przedszkole, czego twój synek się w nim uczy,
          tego, że jak ktoś jest inny (słabszy) to mozna go popychac, bo sam sobie
          zasłużył.
          I jeszcze jedno napisałaś: "Z moich doswiadczen i obserwacji wynika, że gdy
          dziecko tak sie zachowuje to cos zlego dzieje sie w domu", zapewniam Cię że u
          nas nic złego sie nie działo wink)).

          Pozdrawiam,
          Małgosia
          • marlenag Re: Dylemat - nie wiem co robic 18.12.03, 12:13
            To prawda, napisałam, że w moim odczuciu niepewne siebie dzieci - ten lęk,
            niepewność wynoszą z domu - jest to balast, którym obcoążone są dzieci, w
            których domach bardzo Źle się dzieje. A napisałm tak nie dlatego, że jestem
            krótkowzroczną osobą mającą gotowe odpowiedzi na takie społeczne dylematy - ale
            dlatego, że sama byłam takim dzieckiem. Popychanym i niechcianym w domu (matka
            pozbyła się mnie zaraz po urodzeniu), wychowywali mnie dziadkowie. POzniej moja
            mama chcąc cos udowodnic swiatu - zabrala mnie dziadkom - i wtedy rozpoczął się
            koszmar. Mysle, że żadna z was nie wie jak to jest byc notorycznie wyszydzanym,
            przeklinanym i bitym (bardzo) przez mame czy tate. A ja wiem. niestety. Moją
            rodzinę buduję bez żadnych wzorców (a bardzo mi ich brakuje) - ale dla mojej
            rodziny zrobie wszystko. Moj synek niczym mnie nie przypomina - jest radosnym
            dzieckiem otwartym wobec ludzi i innych dzieci. O tym, że zaczepia tą
            dziewczynkę dowiedziałam się od pani dyrektor (jak już mpisałam powiedziala to
            parskając smiechem) - ale sama nigdy tego nie dostrzegłam. A objawy agresji
            nawet najmniejszej wobec innych dzieci - są przez mnie i mojego męża od razu
            tępione. Ponieważ ja przeżyłam traumę (moje wspomnienia można by przełożyc na
            telewizyjny program ,,Kochaj mnie") - to bardzo, bardzo jest mi bliski los
            dzieci - i możecie mi wierzyc, że jestem pierwszą obrończynią dzeci popychanych.
            Teraz moje życie się zmienilo. Pomimo traktowania w domu (mieszkaniu - jak
            nazywam to do dzisiaj) udało mi się wyjsc z koszmaru obronną ręką. Uciekłam na
            studia, udało mi się je skonyczyć - dzis jestem uznanym dziennikarzem (ale to
            akurat jest tu mało ważne)
            Nie ma sensu napadac akurat na moją osobę, bo napisałam o swoim dylemacie -
            dlatego, że nie chcę ranic nikogo. I nie podnosze na ludzi ręki i nie mówię im
            przykrych słów, dopóki nie jestem pewna ich winy. Wiecie zranic człowieka jest
            bardzo łatwo - a ja ludzi szanuję i tyle.
            Od czasu tego incydentu próbuję namierzyc rodziców tej dziewczynki. Chyba
            poczekam po prostu pod przedszkolem.

            Z okazji Świąt życzę Wam wszystkim Zdrowia, Mądrych wyborów oraz ostrożnych Sądów.

            pozdrawiam
            Marlena
            • malgosia87 Re: Dylemat - nie wiem co robic 18.12.03, 14:39
              Marlenag napisała:
              "A napisałm tak nie dlatego, że jestem krótkowzroczną osobą mającą gotowe
              odpowiedzi na takie społeczne dylematy"

              Nie ma sensu napadac akurat na moją osobę, bo napisałam o swoim dylemacie -
              > dlatego, że nie chcę ranic nikogo. I nie podnosze na ludzi ręki i nie mówię im
              > przykrych słów, dopóki nie jestem pewna ich winy. Wiecie zranic człowieka jest
              > bardzo łatwo - a ja ludzi szanuję i tyle.

              Nie za bardzo rozumiem, czy to do mnie? Ja Ci nic takiego nie zarzucałam i w
              ogole w żadnym z postow nie dostrzegłam ataków na Ciebie ani na Twoje dziecko
              (że agresywne) tylko na relacje w przedszkolu. OK, napiszę wyraźnie ani Ty ani
              Twoje dziecko nie jestescie tu niczemu winni, naganne jest zachowanie
              dyrektorki i opiekunek. Inną sprawą jest czy chcesz posyłać dziecko do takiego
              przedszkola, zważywszy, ze dzieci najlepiej wychowuje się poprzez przykład.
              Twoje zdanie o tym, że jeśli dziecko 2,5 letnie jest niepewne siebie i ma
              problemy z odnalezieniem sie w przedszkolu świadczy o złych stosunkach w domu
              potraktowałam, z lekkim przymruzeniem oka , ale chyba mnie nie zrozumiałaś, to
              miało znaczyć, żebys nie zakładała, że na 100% rodzice źle sie do niej
              odnoszą. Tak małe dziecko może być traktowane w domu z wielką miłoscią i
              szacunkiem, a mimo to w przedszkolu zachowywać się w ten sposób. Jak pisałam
              poprzednio, jesli w tych trudnych chwilach będzie wspierane, jego lęki nie bedą
              bagatelizowane, nie będzie mu się przyklejać etykietek w stylu gapa, niezdara,
              będziemy dostrzegac i chwalić choćby najmniejsze zmiany w zachowaniu, jest duża
              szansa, że ono samo stopniowo zacznie wierzyć we własne siły. To, że moje
              dziecko tak rozwineło sie społecznie jest naszą wspolną zasługą (rodziców i
              przedszkola). W przypadku opisanym przez Ciebie (zakładając, że w domu dziecko
              nie ma traumatycznych doswiadczeń) istnieje zaledwie cień szansy na podobny
              rozwój.
              Pozdrawiam,
              Małgosia

    • odalie nieco pobocznie 18.12.03, 20:58
      A mnie zastanawia taka rzecz - jak właściciele przedszkola, zarabiający na
      prowadzeniu placówki (co jest oczywiste) czyli inaczej mówiąc zarabiający na
      dzieciach (co jest także oczywiste i wcale tego nie krytykuję!) mają pełnić
      rolę dziadków?

      Dziadek to coś więcej - jak dla mnie - niż pani wychowawczyni czy niania.

      Oświeccie mnie smile))))
      • marlenag Re: nieco pobocznie 19.12.03, 12:47
        Wiesz to chyba nie o to chodzi, by rodzice traktowali włascicieli przedszkola
        jako dziadków, ale dzieci mialły wrazenie przyjaznej dalszej rodziny. Dzieci o
        pieniądzach nic nie wiedzą, nie wiedzą wieęc, że dziadzius za czytanie bajeczek
        bierze pensyjkę. A skoro moge w dziecku budowac wrazenie - nie zastępczej
        rodziny Broń Boże - ale przyjaznego miejsca do zabaw - to ja tak chcę.
        Pozdrawiam Was Wszystkie
        • odalie Re: nieco pobocznie 19.12.03, 14:47
          Nie, sorriii, ja po prostu mam problem, nie umiem sobie tego ułożyć smile))
          Przepraszam, ale ja nie potrafię, przyznaję się.

          Myślę, że gdybym miała takie przedszkole, po prostu mówiłabym dziecku jak jest -
          tam właścicielem (czyli osobą, która przedszkole posiada i jest za nie
          odpowiedzialna, zarządza nim) jest te starszy pan. Jest to pomysł na zarabianie
          pieniędzy taki sam jak np. prowadzenie sklepu.

          O już wiem, czego nie rozumiem - powiedz mi, czy dla dzieci status
          tych "dziadków" różni się od statusu pań-wychowawczyń?

          Mojej córce tłumaczyłam - może raczej nie jakoś osobno, ale tak wyszło w
          rozmowach - że panie w przedszkolu pracują, to jest ich praca, za którą dostają
          pieniądze tak jak wszyscy pracujący (teoretycznie sad , ale bez dygresji). (Czym
          jest praca zarobkowa wyjaśniamy dziecku stosunkowo często, to dla nas bardzo
          ważne także i dlatego, że w dużej mierze pracujemy w domu i ona musi niejako z
          nami współdziałać, abyśmy byli w stanie zając się swoimi obowiązkami.)

          Pani pracuje w przedszkolu, bo to jej praca, jej obowiązkiem jest opiekowanie
          się dziećmi. Ale miła i serdeczna jest, ponieważ ma taki charakter, lubi
          dzieci, _stara_ się być miła i serdeczna.
          • malgosia87 Re: nieco pobocznie 19.12.03, 15:16
            Odalie
            Uważam podobnie jak Ty, że nie ma co dziecku stwarzać iluzji,ze wszyscy
            jesteśmy wielką rodziną, myślę, że młodszym przedszkolakom (starsi sami na to
            wpadną) nie zaszkodzi tłumaczyc kto jest kim: rodzice, dziadkowie, ciocie,
            przedszkolanki itp. Niektórzy jednak uważają, że przez samo nazewnictwo
            (zamiast pani - ciocia) w przedszkolu robi się przytulniej.
            Pozdrawiam,
            Małgosia
            • marlenag Re: nieco pobocznie 22.12.03, 08:30
              No więc dobrze, nie wiem jak mój syn właściiwe traktuję opiekunów z przedszkola,
              ponieważ nie mówi jeszcze. Myślę jednak, że ma już on doświadczenia z różnymi
              opiekunkami oraz innym przedszkolem, dlatego chyba wie - że to tymczasowe
              miejsce pobytu. Nie ma wątpliwości kogo nazywac babą - (są nimi prababcia i dwie
              babcie).
              Pozdrawiam świątecznie
              Marlena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka