Dodaj do ulubionych

Oddział Pediatryczny II

09.06.04, 12:10
Witam i przestrzegam rodziców prze II oddziałem. Moja córka 8 miesięczna
dostała zapalenia płuc i niestety trafiła na ten oddział. Nie chce obrazić
całego personelu ale mieliśmy "szczęście" trafić na niezłu zestaw
pielęgniarek na początek pobytu.
1. rodzice nie mogą przebywać przy zakładaniu welflonu czy pobieraniu krwi -
wniosek dziecko wpada w straszne spazmy i ma uprzedzenie do wszystkich, po
założeniu pierwszego welflonu córka miała przez godzine odciśnięte
palce "oprawców".
2. rodzicom nie wolno podawać dziecku leków doustnych - wniosek j/w +
uprzedzenie do karmienia łyżeczką i obronne odruchy wymiotne, "doświadczone"
pielęgniarki potrafią w ciągu niecałej minuty na siłę wciskając strzykawke do
buzi i ściskając główke podać dziecku lekarstwo. "bo rodzicom nie wolno od
tego są pielęgnioarki". W zyciu nie widziałem takiego przerażenia w oczach
mojego dziecka. Moja interwencja (wpis do karty choroby zakazujący podawania
leku przez personel) dała następujący rezultat: następne lekarstwo było
podane w kieliszku i jak żona poprosiła o strzykawke lub pipetę
usłyszała "pani się nie należy". Natychmiast zatelefonowała po mnie i
podaliśmy córce paracetamol 15-20 min. po przyniesieniu leku. Wybuchła afera,
bo lek był podany nie na czas!
3. dopiero pod koniec 2 dnia pobytu z córką w szpitalu żona dowiedziała się,
że jest możliwośc skorzystania z prysznica!
4. Dziś rano (4 doba pobytu) trzeba było założyć welflon. Założono na czółko
dziecka przyklejając plaste na włoski. Z drugiej strony czoła był ślad po
nieudanej próbie - napuchnięta żyła i ślad po igle. Po podłączeniu do pompy
strzykawkowej po 5 min. podawania Clacidu żona spostrzegła sporą opuchliznę
na czole córki. Wrzask paniki, dziecko zabrane do zabiegowego i oddane z
welflonem założonym na dłoni. Z trudem udało się jej zasnąć. Na 15 min.
oczywiście bo był obchód. Pani ordynator zapytała się co tak płacze, więc
odpowiedziałem, że po wypadku z główką. Wyjaśnienie ze strony pielęgniarek i
lekarki było błyskawiczne, bagatelizuące sprawę i dostaliśmy jeszcze opieprz,
że nie należy zbyt daleko odchodzić od pompy strzykawkowej. Zajebiście.
5. Po 4 dniach pobytu dopiero dzisiaj udało się wymusić po usilnych
staraniach pierwszy uśmiech od córeczki. Przez cały czas co chwile popłakuje
żaląc się. Ma strasznie smutną minkę i tak litościwie się w nas wpatruje, że
nie da się wytrzymać. Jest niewyspana, ma uprzedzenie do wszelkich
przedmiotów z którymi zbliżamy się do jej twarzy - nie można jej karmić
łyżeczką, czego nikt nie potrafi tu zrozumieć, umyć buzi, wytrzeć noska.
Jakakolwiek zmiana pozycji (na siedziącą, czy leżącą do przewinięcia) to
przestraszenie w oczach i żałosne jęczenie. Przed przyjściem do szpitala (jak
już była chora i cierpiąca) odpowiadała uśmiechem na uśmiech i wszelkie
wygłupy, teraz nie.
Ciekawe co się jeszcze może przydażyć przez pozostałe 6 dni.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka