taszaa1
18.08.04, 11:45
Dopiero po osmiu miesiącach od porodu dorwałam sie do internetu i moge opisac
horror jaki przezyłam na Polnej w Poznaniu. Tak jak wiekszość mam uwazałam że
polna mimo opinii fabryki ma najlepszą opinie jeżeli chodzi o opiekę nad
noworodkiem i w razie jakichkolwiek problemów po powikłaniach okołoporodowych
ma jeden z najlepszych odziałów opieki neatologicznej. To prawda jednak chcę
ostrzec mamy przed czym innym. Poniewaz moja ciąża nie przebiegała idealnie
ostatnie 3 miesiące w domu na Fenoterolu) postanowiłam zapewnic mojemu
maleństwu maksimum bezpieczeństwa i zapłacic lekarce z Polnej która
prowadziła prywatnie całą moją ciążę, za poprowadzenie porodu. Nic bardziej
błędnego, nikt mnie nie ostrzegł że na Polnej są tak chore układy i zawiśc
lekarzy! Moja lekarka przyjechała specjalnie poza dyżurem oczywiście ( nie
wspomne że tak kierowała moimi lekami żeby mieć spokój ze mną przed świętami
Bożego Narodzenia przez co pród zaczął się grubo przed terminem!!!)Na miejscu
kiedy okazało się że mały nie chce się urodzić i straszliwie się męczymy (3
godziny bóle parte bez żadnych szans na wstawienie sie maluszka wdrogi rodne)
moja Pani doktor skierowała się popomoc do lekaża dyzurnego ( nie będąc na
dyżurze jej kompetencje kończyły się na biernym obserwowaniu mojego
pogarszającego się stanu) Lekarz dyżurny wiedząc że ona jest tutaj za
pieniądze powiedział niemal w prost przy mnie: no jak to skoro prowadzi pani
poród sama ( w domyśle za kasę) to niech teraz sobie pani radzi! Po
strasznych cierpieniach zostaliśmy wreszcie litościwie skierowani na wakum,
potem były kleszcze i cesarka, mówię Wam pełny pakiet: mój synek ledwie to
przeżył, miał 1 pkt Abgar!!!!Krwiak i peknięta czaszkę po kleszczach!!! Nie
wiedziałam jak to się skończy!!! Umierałam ze strachu że będzie miał
porażenie na skutek niedotlenienia i uszkodzenia główki. Mówie Wam nie dajcie
się namówic na kleszcze, walczcie o cesarkę przy problemach z porodem a
przedewszystkim zapłaćcie położnej nie lekażowi chyba że jest na dyżurze!!!
mam straszny żal do mojej lekarki która zapewniała mnie przed porodem że w
razie komplikacji najwazniejsze jest dziecko i nie bedzie problemów z
cesarką. Może w innych szpitalach gdzie są rożne oddziały nie ma takiej
kliki, ale na Polnej nastawionej tylko na porody lekarze strasznie patrzą
sobie na ręce i jeden drugiemu zazdrości, szkoda że wcześniej o tym nie
wiedziałam!
Mój synek jest cały czas pod opieką poradni rozwoju na razie rozwija się
prawidłowo, chyba tylko dzięki modlitwom, wszyscy pediatrzy byli w szoku że
jest w tak dobrym stanie po takich przejściach. A ja nadal sie modlę żeby
rozwijał się prawidłowo. Nie wiem czy przy następnym porodzie zdecyduję się
na Polną, mimo że odział opieki nad noworotkami na prawdę jest na medal.
Pozdrawiam serdecznie
mamapoprzejściach