bydlaczek81
04.04.04, 09:28
Oto fragment wczorajszego artykułu opublikowanego w stołecznym dodatku
do "GW".
"W ostatnich latach zaczęły wyrastać stowarzyszenia: mieszkańców Trójmiasta,
Wielkopolski, szczecinian, białostoczan; jest Grupa "Południe" z Bielska-
Białej, Salon Raciborzan czy Koło Macierzy Ziemi Cieszyńskiej. Jako pierwsze
zarejestrowano Towarzystwo Przyjaciół Śląska - w 1989r. Liczy ponad dwustu
członków i sympatyków. Są w nim sędziowie, aktorzy, artyści, naukowcy.
Towarzystwo Przyjaciół Śląska wynajmuje pokoik w dawnym budynku PAP w
Al.Jerozolimskich. Jan Cofałka, sekretarz generalny Towarzystwa, podchodzi do
okna, patrzy na Nowy Świat i zaczyna swoją opowieść o Ślązakach i historii
nierozumianego w stolicy Śląska. Sam przyjechał do stolicy w 1970r. - "drogą
awansów" - jak mówi. Teraz pracuje w Kancelarii Sejmu i zajmuje się
zbieraniem ślaskich historii. Uważa, że Warszawa sporo zawdzięcza Ślązakom.
Wylicza: most Śląsko-Dąbrowski, Hutę Warszawa uruchamianą przez śląskich
hutników, metro, bo to śląscy górnicy drążą tunel. - Stolica to zauważyła i
doceniła - mówi Cofałka i jako przykład wymienia nazwy ulic: Bytomska,
Gliwicka, Karolinki...
Warszawa pamięta o Ślązakach, a oni pamiętają o swoich korzeniach. Co roku 27
kwietnia spotykają się na Święcie Ślązaków, które odbywa się na Zamku
Ostrogskich.
- Wybitnym Ślązakom wręczamy rzeźbę Ślązaczki i biesiadujemy. Już nie mogę
się doczekać sprowadzonego z Racioborza kołocza - oblizuje się Jan Cofałka.
W tym roku przypada 15-lecie istnienia Towarzystwa, a nagrody dostaną
kardiolog Andrzej Bochenek oraz ksiądz z Teksasu Franciszek Kurzaj. Do tej
pory Ślązaczkę otrzymali m.in. Kazimierz Kutz, Jan Miodek, Dorota Symonides
oraz Biskup Alfons Nossol."