Gość: Sav
IP: *.mikolow.net
15.02.09, 21:44
Jak to jest, że w Polsce nic się nie opłaca... Dlaczego największym miastom
świata opłaca się kopać tunele POD BUDYNKAMI - nawet tymi zabytkowymi jak np.
w Tajpej na Tajwanie (sic!) a w Polsce nie opłaca się wykopać DZIURY w której
na nowo położono by NAWET TE SAME tory? Warto zauważyć prawie zerową
komplikację budowlaną - tak naprawdę wystarczy zrobić wykop a następnie W
MIARĘ POTRZEB zabudowywać przestrzeń nad nim - nikt przecież nie każe na tych
3 kilometrach budować WZDŁUŻ jakiegoś wieżowca. Problemem mogłaby być jedynie
woda - ale przecież stacja pomp to nie jest coś, o czym ludzkość dopiero marzy...
Druga rzecz to zadziwiające koszta tych wszystkich operacji. 1 MLD PLN za
KILOMETR wykopania dziury? Ja też chcę, dzisiaj kupuję koparkę i zaczynam taką
inwestycję... Nie kpijmy - taniej wyjdzie zaorać te tory i puścić tam
autostradę. No tak, ale za autostradę partyjniacy z PKP nie dostaną nic do
kieszeni. Inna sprawa jest taka, że jak się przygotowuje taką inwestycję to
NAJPIERW szuka się partnerów biznesowych, którzy pokryli by część kosztów (w
zamian np. otrzymując "odzyskany" teren na którym mogą postawić biurowce). Ale
po części rozumiem dlaczego tak jest: taka inwestycja jest na 10 lat, a
kadencja trwa maksimum połowę z tego.
Zawsze mnie zastanawia jak to jest, że mój znajomy potrafi wybudować dom "na
telefon", tzn. załatwiając sobie kolejne ekipy budowlane, a to od fundamentów,
a to od kafelkowania, a to od wentylacji jednocześnie PRACUJĄC na normalnym
etacie (zaznaczam: nie naruszając czasu pracy) a urzędnicy mając całe dnie na
załatwianie samych inwestycji nie potrafią zrobić niczego sensownego? Czy to
jest nieróbstwo czy już działanie na szkodę społeczeństwa?