Dodaj do ulubionych

O Winie z Kaliforni i nie tylko -:)))

28.11.09, 03:09

tow.ortalion napisał:
Widać prawdziwego wina w pysku jeszcze nie miałeś, he,he
Kanadyjskie wino! he,he

=====================================================================

By the early 2000s, Canada was established as the largest producer
of ice wine in the world !!!

www.winetoursniagara.com/
Italian Wine Competition Captured by Canada

Inniskillin wins “wine industry’s world cup” at Vinitaly 2009

Canada’s Inniskillin Wines has captured the top prize at the 17th
Annual International Wine Competition at Vinitaly: “The Premio
Speciale Gran Vinitaly 2009”. The special prize for top producer at
the show is considered to be the wine industry’s “world cup”.
Vinitaly, held in Verona, is the largest and one of the most
prestigious annual wine competitions, attracting the global wine
elite. Inniskillin qualifies based on its performance of scores.
For Inniskillin to take the top award of the show highlights
Inniskillin’s international reputation as a quality producer, and
also has the wine world shifting its attention to Canada.

=====================================================================


tow.ortalion napisał:
W Polsce te kalifornijskie siki zalegają na półkach obok
australijskich shirakówi innych wynalazków z Chile i RPA. Kupuje
to bidota, bo butelka stoi poniżej dychy, podczas gdy włoskie
zaczynają się od 3 dych.


Amador County (Kalifornia) 85zł 0.75l.
www.dekanter.pl/produkty-wina/5/usa/

Yalumba Oxford Landing Chardonnay 61zł 0.75l.
www.dekanter.pl/produkty-wina/3/australia/

Chateau Viranel 55zł 0.75l.
www.dekanter.pl/produkty-wina/6/francja/

Ciro Librandi 32zł 0.75l.
www.dekanter.pl/produkty-wina/11/wlochy/
Obserwuj wątek
    • gassarbajter Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 28.11.09, 06:41
      czyli kalifornijskie najdrozsze w PRLu bis !!

      tam dalej "Czar PGRu" jest w uzyciu
      heheehhehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!!
      • tow.ortalion Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 28.11.09, 08:26
        gassarbajter napisał:

        > czyli kalifornijskie najdrozsze w PRLu bis !!
        >
        > tam dalej "Czar PGRu" jest w uzyciu
        > heheehhehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!!

        -----------------------------------------

        A gdzie ta Kalifornia, bo nie wiedzę.
        Tego goovna w ogóle nie ma w ofercie
    • purkacz Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 28.11.09, 07:10
      ostatnio mialem okazje probowac takie wspolczesne icewein. Wszystko sie zgadzalo
      i bylo super z wyjatkiem nieziemskiego rozstrojenia calego systemu, juz nawet
      nie bol glowy- nie ale dzialalo tak jakby ktos pil wino likierze i zagryzl
      piwem. Tyle ze bez pawia. Trzy dni sie kurowalem. Co oni tam mieszaja? Acha,
      nadal jeszcze widze.
      • kupa.pazi Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 28.11.09, 07:43
        w mlodosci zawsze mialem sraczke po rieslingach brrrr nigdy wiecej az teraz na
        sama mysl skreca mnie
    • tow.ortalion Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 28.11.09, 08:21
      Pisałem o winie, a nie o jakichś niemieckich, babskich słodkich wynalazkach typu
      eiswein robionych ze zdechłych i zamarzniętych winogron.


      • kaszanka_pl Re: O Winie z PGiRu nie tylko -:))) 28.11.09, 15:22
        a czemu nie piszesz o polskich sikaczach ???? typu Wino marki
        wino ,,te dopiero sa truciciele pedzone kwasem siarkowym dla
        szybszego procesu fermentacji !! po wypiciu butelki takiej
        alpagi !! rzygasz przez tydzien !!
        • tow.ortalion Re: O Winie z PGiRu nie tylko -:))) 28.11.09, 15:37
          kaszanka_pl napisał:

          > a czemu nie piszesz o polskich sikaczach ???? typu Wino marki
          > wino ,,te dopiero sa truciciele pedzone kwasem siarkowym dla
          > szybszego procesu fermentacji !! po wypiciu butelki takiej
          > alpagi !! rzygasz przez tydzien !!

          ---------------------------------

          Bo trudno je dostać.

          Zatrzymałeś się jakieś 30 lat temu.
          • kaszanka_pl Re: O Winie z PGiRu nie tylko -:))) 28.11.09, 15:50
            mylisz sie !! nadal sa w sprzedazy !! nawet produkuje je w swoich
            firmach Palikot ,pozatym w kazdym wiejskim sklepiku mozna je
            kupic !!

            towarzyszu Kellner !!
            • tow.ortalion Re: O Winie z PGiRu nie tylko -:))) 28.11.09, 15:53
              Ty wiesz lepiej, bo w wirtualnej Polsce się poruszasz. he,he.
              No to napisz gdzie to kupić.
    • caesar_pl Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 29.11.09, 12:16
      W Niemcach te wina sa polowe tansze..
      www.koelner-weinkeller.de/index.php?id=128&product=11866&utm_source=Ciao&utm_medium=default
      • kaszanka_pl Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 30.11.09, 01:37
        w Miemcach [ duze M ehehehehheh] to ty chlejesz tanie siki z
        Lidlla w kartonowych opakowaniach za 1 Ojro litr !!
        • caesar_pl Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 30.11.09, 16:19
          Palancie ,ze w Niemcach tanie to nieznaczy ze niedobre..Najlepsze
          niemieckie piwa kosztuje ok.60 centow czyli tanio w porownaniu do
          Polski czy USA, a to Baranie nie znaczy ze jest niedobre..he,he...
          • purkacz Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 30.11.09, 17:56
            dobre piwo w USA kosztuje min $2 od laszki no ale forumowy tlum kupuje takie w
            paczkach po 24 puszki, stosowne dla nich, cena -jedne $6.
            • kupa.kazi Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 30.11.09, 20:52
              purkacz napisała:

              > dobre piwo w USA kosztuje min $2 od laszki no ale forumowy tlum kupuje takie w
              > paczkach po 24 puszki, stosowne dla nich, cena -jedne $6.
              jest takie, rzuc linkiem, moze duzo zaoszczedze ? hehe
              • purkacz Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 01.12.09, 19:13
                Chyba Beckszczyny po $8.64??
    • aksiegowy Wino w Ameryce 30.11.09, 15:30
      Nie wiem jak wam ale mnie wino kupowane w amerykanskich sklepach
      nie smakuje. Nie ma znaczenia czy za $10 czy za $100. A wszytko
      przez sulfites
      Jeszcze nie spotkalem sklepu detalicznego w ktorym mozna by kupic
      wino bez sulfites. Pisza tutaj ze wszyscy producenci na calym
      swiecie urzywaja siarki i przecietnie wino we Francji ma tyle samo
      siarki co wino w Stanach. Ale ja mysle ze sciemnianie i
      zaslanianie sie srednia.
      Przez lata nie pilem wina - az do odkrycia dwa lata temu malej
      winiarni w Pensylwani ktora nie dodaje siarki do wina. Robia fajne
      winko - niedrogie i smaczne. A rano glowa nie boli smile.
      Polecam www.pawines.com/index.htm
      wysylaja poczta.
      A moze macie swoje ulubione winiarnie ktore mozecie polecic.
      • jot-23 Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 16:19
        Wina bez siarki nie da sie lezakowac, wiec z zasady jest to produkt niszowy... Dojzewanie wina jest integralna czescia jego produkcji, nie cos co mozna sobie ominac I uzyskac produkt o takich samych jakosciach
        • aksiegowy Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 16:57
          Wino zawiera zwiazki siarki samo z siebie. Dodana siarka powoduje
          przyspieszenie "dojrzewania". Pozatym siarke stosuje sie do
          odkazania beczek waterhouse.ucdavis.edu/winecomp/so2.htm
          • purkacz Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 18:08
            jak jest siarka i jest woda to jest kwas siarkowy. Po drugie to nie martw sie ta
            siarka a martw sie zawartoscia alkoholu wzmacniajacego czyli alkohol przemyslowy
            (taka wodka robiona z drewna), czyli spirytus drzewny czyli metanol. DOstaje sie
            on teoretycznie do wina przez fermentacje pesek (rozgniecionych), zapomniane
            listki (przemielone) czy tez galazki (zasada drobnego sitka) lub tez zwyczajnie
            z wiadra. Normy na zawartosc metanolu sa wielokrotnie przekroczone. Smacznego!
            Artykuly o zdrowiu Francuzow, dobre dla serce itd mozna o kant drewna. Niemcy
            maja inny narodowy problem: kochaja sie w mieszaniu tanich win portugalskich z
            ich kwasnym badziewiem z dolin Renu gdzie slonce panuje kilka dni w roku. Piwo
            niemiecki tez ma prze$rane z uwagi na to ze przez ostatnie cwierc wieku
            skutecznie zamknieto/wykupiono/zbankrutowano wszystkie tradycyjne microbrowary
            na ktorych opinii do dzis jada dwa czy trzy koncerny, jeden z nich to Binding.
            Jak tak lubisz wino i masz piwnice to kup dobry sok (jak nei znajdziesz dobrych
            winogron), nastaw i po paru miesiacach bedziesz mial wino najlepszej klasy
            swiatowej. Oczywiscie nikt w przemysle nie czeka kilka miesiecy bo od czego jest
            wspolczesna technika: kilka sekund odpowiedznio spedzonych a rezultat jak po
            czterech dekadach.
            • japoxx geniusz made in bulbonia 30.11.09, 19:01
              buahahahahahahahahahaha

              "jak jest siarka i jest woda to jest kwas siarkowy."

              "czyli spirytus drzewny czyli metanol. DOstaje sie on teoretycznie do wina przez
              fermentacje pesek (rozgniecionych), zapomniane listki (przemielone) czy tez
              galazki (zasada drobnego sitka) lub tez zwyczajnie z wiadra. Normy na zawartosc
              metanolu sa wielokrotnie przekroczone."

              jest "purkacz" jest anonimowy internet jest wiec SUPER DUREN i to
              nie teoretycznie ale praktycznie

              buahahahahahahahahahahahahahaha
              • kupa.pazi napa valley 30.11.09, 22:04
                wiem z pierwszej reki, njie pytajcie prosze z czyjej, do wina dodawane sa
                zwiazki siarki i pelno roznej chemmi, srodki do polepszenia klarownoesi,
                nastepnie do uzyskania odpowiedniego (cokolwiek to znaczy)kolory,dalej
                poprawiajace zapach i na koniec smak i jeszcze sam chooy wie co, na zdrowie
                • japoxx Re: napa valley 30.11.09, 23:04
                  hehehehehehehehehe goovniasty

                  wiadomosci z pierwszej reki czy wyciagniete z pierwszej lepszej doopy?
                  leja kwas siarkowy h2so4 i karbinol ch3oh?

                  • kupa.pazi Re: napa valley 30.11.09, 23:13
                    japoxx napisała:

                    > hehehehehehehehehe goovniasty
                    >
                    > wiadomosci z pierwszej reki czy wyciagniete z pierwszej lepszej doopy?
                    > leja kwas siarkowy h2so4 i karbinol ch3oh?
                    >
                    czytac przyglupie nie umiesz? wiem,wiem czytac umiesz ale masz powazne problemy
                    ze zrozumieniem, wspolczuje ci
                    • japoxx Re: napa valley 01.12.09, 00:01
                      hehehehehehehehehehe cienki jelopie

                      przeczytaj jeszcze kilka razy moj post na ktory ty debilu odpowidziales

                      pic i wspolczuc sobie samemu bedziesz pozniej

                      buahahahahahahahahahahah
                      • kupa.kazi sulfur in wine 01.12.09, 17:48
                        www.intowine.com/sulfur-wine-demystified
                        www.aromadictionary.com/articles/sulfurdioxide_article.html
                        mozna i znalezc bez SO2, tak javox gamoniu, so2!
                        www.theorganicwinecompany.com/wine_facts.php
                        • japoxx Re: sulfur in wine 01.12.09, 20:57
                          hehehehehehehehehehehehe goovniasty

                          znalazles, wkleiles , i co z tego?
                          w dalszym ciagu nie rozumiesz

                          co so2 ma wspolnego z kwasem siarkowym?
                          • kupa.kazi Re: sulfur in wine 01.12.09, 22:36
                            przyglupe pokaz gdzie ja pisalem o kwasie siarkowym,qerwa gamoniu ty juz glupszy
                            byc nie mozesz a co ja sobie dupe toba zawracam,podetrzec sie toba nie mozna bo
                            za kanciasty jestes a i umyslowo rowniez a teraz wydlb skorupe javoxu z
                            nochala,wez gleboki wdech i zesraj siem i jak zwykle paluchami podetrzyj se aha
                            a i w tych 3 zebach pogrzebac se mozesZ teraz,pedz na garbec,lachmianiarska
                            gnido,pozostaloscom tys po czerwonoarmiscie a moze raczej po jego onucy i
                            karabinie na sznurku
                            • japoxx Re: sulfur in wine 02.12.09, 00:40
                              hehehehehehehehe goovniasty wytrysku pijanego sovieckiego pawiana

                              jeszcze raz ( i ostatni) proponuje ci przeczytac moj post do twojego
                              zamurzynskiego blizniaka w ktory ty wpyeroliles sie ze swoimi walonkami
                              nie jest niczyja wina ze odpowiadasz na posty ktorych nawet nie przeczytales
                              jestes geniuszem

                              https://forum.gazeta.pl/forum/w,44,103625170,103745608,Re_napa_valley.html

                              buahahahahahahaha
                              • kupa.kazi Re: sulfur in wine 02.12.09, 01:12
                                apoxx napisała:

                                > hehehehehehehehe goovniasty wytrysku pijanego sovieckiego pawiana
                                >
                                > jeszcze raz ( i ostatni) proponuje ci przeczytac moj post do twojego
                                > zamurzynskiego blizniaka w ktory ty wpyeroliles sie ze swoimi walonkami
                                > nie jest niczyja wina ze odpowiadasz na posty ktorych nawet nie przeczytales
                                > jestes geniuszem
                                >
                                > forum.gazeta.pl/forum/w,44,103625170,103745608,Re_napa_valley.html
                                >
                                > buahahahahahahaha
                                ciebie javoxik naprawde poyebalo, ty myslisz,ze ktos czyta co w kaftanie w
                                czasie delirum tremens wybelkotales???odstaw wilkaschmidta moze da sie pare
                                szarych komorek uratowac,no chociaz powstrzymac degeneracje aha tylko prosze cie
                                nie przestawaj pic raptownie(raptownie, jak ratpol,widzisz chyba czym to
                                grozi),zmniejszaj kazdego dnia dawke,powiedzmy o 2-3 sety,zjezdzaj powoli,
                                bardzo powoli cobys znowu w kaftanie nie wyladowal na akocholowym
                                • japoxx Re: sulfur in wine 02.12.09, 02:28
                                  hehehehehehehehehehehehehehe goovnisty chooyu na rope
                                  gdyby twoj rozum byl proporcjonalnej woelkosci do twojego kalmuckiego ryja ktory
                                  drzesz jak stara przekupka to przestalbys sam pic
                                  wiele razy radzilem ci to, ale ty swoje szare komorki wypaliles denaturatem
                                  ktory codziennie chlasz
                                  chlaj wiec dalej, moze kiedys ku uciesze wszyskich rzucisz sie na sznur
                                  szkoda tylko ze nie bedziesz mogl bisowac
                                  goovno zwisajace ze sznura

                                  buahahahahahahahahahahaha
                          • purkacz Re: sulfur in wine 01.12.09, 23:51
                            javox, wiesz, nie przejmuj sie, no moze jednak nie wszystko stracone? No, nie
                            panikuj, to sie jakos pewnie ulozy. Badz zawsze dobrej mysli, moze akurat te
                            skutki picia sie cafna same?
                            • kupa.kazi Re: sulfur in wine 02.12.09, 00:05
                              jest mala bo mala ale to zawsze nadzieja javoxx,twoja matka bo cos mi to wyglada
                              na "brain shrinkage", jak przestaniesz chlac wilka schmidta to cofnie ci siem
                              ...moze
                              • ontarian Re: sulfur in wine 02.12.09, 13:52
                                kupa.kazi napisała:

                                > jak przestaniesz chlac wilka schmidta to cofnie ci siem
                                tobie to juz sie goovno z dupy cofa
                                bo jak gadasz, to gorzej niz w chlewiku smierdzi
                                • kupa.kazi Re: sulfur in wine 02.12.09, 16:58
                                  ontarian napisał:

                                  > kupa.kazi napisała:
                                  >
                                  > > jak przestaniesz chlac wilka schmidta to cofnie ci siem
                                  > tobie to juz sie goovno z dupy cofa
                                  > bo jak gadasz, to gorzej niz w chlewiku smierdzi
                                  >
                                  wspolczuje ale to chyba nie moja wina,ze w chlewie musisz mieszkac smierdzacym,co?
                                  • ontarian Re: sulfur in wine 02.12.09, 17:25
                                    ale twoja wina, ze ci siem goovno do gemby cofa, hehe
                                    • kupa.kazi Re: sulfur in wine 02.12.09, 17:35
                                      ontarian napisał:

                                      > ale twoja wina, ze ci siem goovno do gemby cofa, hehe
                                      > a co zamierzasz w sline ze mna leciec? a paszol na chooy pederast jeden, liz
                                      siem z maciorom a jak ci malo to zrobta trojkat z capem w roli glownej
                                      • ontarian Re: sulfur in wine 02.12.09, 17:47
                                        hehe, ciebie to tylko czasem jakis pies polize
                                        a maciora nie taka gupia
                                        i takie goovno jak ty, ma po prostu w dupie
      • purkacz Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 17:58
        pelno takich winiarni po stanach. Zapytaj ich skad biora sok do fermentacji.
        Zdziwisz sie ze bedzie to czesto Austria lub Szwajcaria, no ale wiadomo skad ci
        biora ten sok bo przeciez u nich slonca na lekarstwo.
        • aksiegowy Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 18:21
          maybe -
          the growing conditions for grapes in Bucks County rival the best in
          the world. Fertile, well drained limestone soil, moderate year
          round temperatures, and a good average monthly rainfall. No floods,
          earthquakes, irrigation, blistering summers or vine injuring
          winters. Our grapes grow and mature the best way… naturally.

          Our vineyards are planted in French-hybrids, vinifera and native
          American varieties. Wine snobbery aside, we find that all three
          species produce decent drinkable wines that appeal to many
          different people.

          We harvest through September and early October with a French-made
          Braud mechanical harvester, which shakes the ripe grapes off the
          vines and deposits them into a stainless gondola. We prefer this
          method over hand picking, because with our vineyards and winery on
          the same site, we are able to pick in the cool early morning, and
          process the grapes within minutes. They don’t sit in the sun for
          hours like many hand picked grapes.

          • purkacz Re: Wino w Ameryce 01.12.09, 23:59
            tak, oczywiscie, oni robia winogrona. Winogrona wymagaja slonca. Kropka. Dlatego
            ryzie za do doopy a mozelskie prawie zawsze dobre. inne slonce. Dlatego niemcy
            wymysili jak te kwasne zgnilki obrocic w porzadany produkt czyt: icewein. Chcesz
            miec dobre wino musisz sam robic, nie mainnej mozliwosci. To nie jest trudne,
            postaw pare baniakow w piwnicy i wtedy dopiero poznasz smak prawdziwego wina. A
            jak to juz osiagniesz to sie zglos i powiem ci jak zropbic lepsze, wiesz takie
            co sprzedaja w pokoiku z kratami i sejfem.
            • aksiegowy Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 17:35
              widocznie mam wrazliwe podniebienie i smakuje mi tylko wino z
              naturalna ilsocia "siarki" i czysta wyborowa smile
              tak jak z piwem - po sklepowym boli glowa a po z mini browaru nie.
              cos w tm jest - ulepszacze sluzace przyspieszeniu, poprawieniu
              producji sa dla mnie nie strawne.
              Na tak duza ilosc wpisow nikt nie zaproponowal jakiegos dobrego
              wina.
              • purkacz Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 23:26
                ulepszacze i polepszacze stosuja wszyscy. To ci sie wydaje ze ich nie ma to
                tylko lepszy stopien wtajemniczenia ich wytworstwa. A to ze smakuje? Nazywa sie
                to inaczej 'uzaleznienie' Czarno widze.
      • bmwracer Re: Wino w Ameryce 30.11.09, 23:18
        do poczytania.


        www.aromadictionary.com/articles/sulfurdioxide_article.html
        Mnie akurat siarka nie przeszkadza. Pije wina kalifornijskie (w kocnu to
        "loklane") i to stsounkowo duzo. Dobre wina zagraniczne sa albo tu nieosiagalne
        albo drogie. Dobre i niedrogie kalifornijskie nie ustepuja francuskim a czesto
        sa lepsze.. We Francji mozna kupic dobre wino w kazdym sklepie a wiec chyba
        kazdy kraj konsumuje dobre a exportuje co zostanie.
        Ale kazdy ma inny poglad - dlatego wszystkie sie sprzedaja
        Jesli chodzi o wina klalifornijskie w Pl to prawda - "pozal sie Boze". Przywoza
        najtansze i te kiepskie ( bo tanie) a potem sprzedaja ze duze pieniadze poniewaz
        to "kalifornijskie" Ja jak wyjedzam na urlop do PL to wysylam wczesniej
        skrzynke wlasnego dobrego wina...smile) Oni i tak wole wodke bo wine za duzo
        trzeba wypic zeby sie upic i potem boli glowa...
        • purkacz Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 00:03
          to wlasnie francuzi opanowali do perfekcji podrabianie bimbru na koniaki po WWII
          dla GIs. UPstrzona nalepka, ciemna flaszka i sru do nastepnego szczesliwego
          klienta ktory myslal ze kupowal napoleona VSOP.
          • bmwracer Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 23:52
            No ale np Hine VSOP Cognac jest calkiem znosny porownujac co sie dostaje za
            ponizej 50 USD. Remy XO jest ciut lepszy ale za 2x ceny. Przez dlugi czas mozna
            bylo kupic Hine za niewiele ponad $30 ale sie ludziska polapali i ceny poszly w
            gore
        • kan_z_oz Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 04:53
          bmwracer napisał:

          > Mnie akurat siarka nie przeszkadza. Pije wina kalifornijskie (w
          kocnu to
          > "loklane") i to stsounkowo duzo. Dobre wina zagraniczne sa albo
          tu nieosiagaln
          > e
          > albo drogie. Dobre i niedrogie kalifornijskie nie ustepuja
          francuskim a czesto
          > sa lepsze.. We Francji mozna kupic dobre wino w kazdym sklepie a
          wiec chyba
          > kazdy kraj konsumuje dobre a exportuje co zostanie.
          > Ale kazdy ma inny poglad - dlatego wszystkie sie sprzedaja
          > Jesli chodzi o wina klalifornijskie w Pl to prawda - "pozal sie
          Boze". Przywoza
          > najtansze i te kiepskie ( bo tanie) a potem sprzedaja ze duze
          pieniadze poniewa
          > z
          > to "kalifornijskie" Ja jak wyjedzam na urlop do PL to wysylam
          wczesniej
          > skrzynke wlasnego dobrego wina...smile) Oni i tak wole wodke bo
          wine za duzo
          > trzeba wypic zeby sie upic i potem boli glowa...

          ODP: Yep - to samo dotyczy Australii. Wina australijskie w PL to
          pozal sie boze, jakosciowo/wybor. Ceny tych win to 13-15 dolarow AUD
          lub mniej tutaj, sprzedawane miedzy 40-60 PLZ w Polsce. Co dziwi to
          fakt, ze np; w UK mozna kupic po cenach australijskich...nieraz
          taniej!
          Marze na tych winach w restauracjach!!! - widzialam po 80 PLZ i
          wiecej...i nagle z zupelnie przecietnego wina, produkowanego przez
          duze firmy, ktorego na polkach stoi tutaj tysiace gatunkow,
          serwowanego jako dosyc tani trunek wyrasta absurd...wciaz to tanie
          wino produkuje sie tutaj tylko z winogron i to dobrej jakosci.
          Podlosc moze byc tylko wynikiem wymieszania gatunkow, czyli zlewki z
          konca beczki, ktore nie zawsze do siebie pasuja...lub mechanicznej
          produkcji przez duze firmy.

          Sama kupuje z butikowych winnic, ktorych jest tutaj bez liku...ceny
          nieco wyzsze lub takie same. Nie ma wiec wiekszej roznicy; sklep czy
          mala winnica. Lubie te male gdyz sa to malo zmechanizowane
          produkujace na potrzeby danego regionu winnice, prowadzone przez
          pasjonatow lub tzw; 'tree change' - czesto nawet nie wstawiaja do
          sklepow...wino z tych procesow niemalze recznych lepiej mi smakuje.

          Siarka jest natomiast w kazdym - nawet w tym 'organicznym', bo to
          slowo odnosi sie raczej do uprawy winogron niz robienia samego wina.
          Sa tez 'organiczne' gdzie sa tylko sladowe ilosc siarki...smakowo
          roznie, ogolnie malo korzystnie.
          Wino 'zywe' czyli takie jeszcze fermentujace lub ktore dopiero
          skonczylo proces? - to chyba to bez zadnej siarki - ale tego akurat
          pic nie lubie, chociaz mozna rzeczywisciej wiecej.(znajomi od czasu
          do czasu kupuja winogrona 'shiraza' i bawia sie)... Wole wiec lampke
          lub dwie tych siarkowych...

          Kalifornijskie maja tutaj bardzo dobra opinie, podonie zreszta jak i
          te francuskie...ceny za to sa malo korzystne - Australia pije wiec
          ogolnie australijskie wina.

          Pozdrawiam
          Kan


          • kupa.kazi Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 05:45
            a aborygeni czym sie zaprawiaja?
            • ontarian Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 13:53
              kupa.kazi napisała:

              > a aborygeni czym sie zaprawiaja?
              tym samym co ty, zacierem
              bo tak jak i ty, czasu przependzic nie majom
          • bmwracer Re: Wino w Ameryce 02.12.09, 23:43
            W stanch sa dobre i cenowo konkurencyjne wina autralijskie podobnie jak wina z
            chile poniewaz oba kraje probuja sie "przebic" na tutejszym rynku. Jednak
            zwykle sa to krotkie serie a wiec zanim sie sprawdzi ze dobre i wroci aby kupic
            wiecej to zwykle juz go nie ma. Co ciekawe ze nawet te tanie autraliskie np
            Lindemans Chardonnay Bin 65 '08 za USD 7.- sa "znosnej" jakosci a np Lawson
            Shiraz'06 za 15.-USD jest calkiem dobre
            • al-kochol-8 Re: Wino w Ameryce 03.12.09, 22:02
              oba przytoczone przez ciebie wina australijskie pochodza z
              najnizszej polki, w Australii kosztuja polowe tego co podales
          • al-kochol-8 Re: Wino w Ameryce i Australii 03.12.09, 21:57
            Plyn zawierajacy dwutlenek siarki (E220), kwasek cytrynowy i wode
            uzywany jest powszechnie do mycia i dezynfekcji sprzetu
            winiarskiego, aby zabic niepozadane dzikie drozdze i bakterie, ktore
            psuja fermentacje wina. Mozna w tym celu uzywac tez ozonu, ale to
            wyzsza szkola jazdy, za wysokie progi jak na Australie. SO2 dodaje
            sie tez w roznych stadiach procesu. Im bardziej uszkodzone
            (poobijane i nadpsute) sa winogrona (a w Australii uszkodzony owoc
            psuje sie nadzwyczaj szybko!!), tym wiecej trzeba SO2, aby
            unieszkodliwic bakterie i dzikie drozdze. SO2 w winie reaguje z woda
            tworzac kwas siarkawy. W winach "organicznych" SO2 wystepuje w
            naturalnych sladowych ilosciach (< 10ppm). Dozwolony limit SO2 w
            winie: 350ppm (USA i Australia), 160ppm albo 210ppm (Europa; w
            zaleznosci czy wino czerwone czy tez biale).

            Niektore właściwości kwasu siarkawego: bakteriobójczy, grzybobójczy,
            trujący, silnie drażniący. Smacznego!
            • kan_z_oz Re: Wino w Ameryce i Australii 04.12.09, 04:45
              al-kochol-8 napisał:

              > Plyn zawierajacy dwutlenek siarki (E220), kwasek cytrynowy i wode
              > uzywany jest powszechnie do mycia i dezynfekcji sprzetu
              > winiarskiego, aby zabic niepozadane dzikie drozdze i bakterie,
              ktore
              > psuja fermentacje wina. Mozna w tym celu uzywac tez ozonu, ale to
              > wyzsza szkola jazdy, za wysokie progi jak na Australie. SO2 dodaje
              > sie tez w roznych stadiach procesu. Im bardziej uszkodzone
              > (poobijane i nadpsute) sa winogrona (a w Australii uszkodzony owoc
              > psuje sie nadzwyczaj szybko!!), tym wiecej trzeba SO2, aby
              > unieszkodliwic bakterie i dzikie drozdze. SO2 w winie reaguje z
              woda
              > tworzac kwas siarkawy. W winach "organicznych" SO2 wystepuje w
              > naturalnych sladowych ilosciach (< 10ppm). Dozwolony limit SO2 w
              > winie: 350ppm (USA i Australia), 160ppm albo 210ppm (Europa; w
              > zaleznosci czy wino czerwone czy tez biale).
              >
              > Niektore właściwości kwasu siarkawego: bakteriobójczy,
              grzybobójczy,
              > trujący, silnie drażniący. Smacznego!

              ODP: Dzwonia, tylko nie wiadomo w ktorym kosciele; nie jest
              tajemnica zadna ile sie siarki dodaje oraz w ktorym momencie - masz
              tableke;

              When compared to the maximum sulphite levels permitted in Australia
              for other common foods and beverages, wine today contains relatively
              low degrees of SO2, as illustrated by the sample below.

              One part per million (ppm) is equivalent to 1 milligram of a
              substance per litre of water (mg/l) or (mg/kg).

              Alcoholic beverages ppm
              Wine, sparkling and fortified, >35g/L sugar 400
              Wine as above, < 35 g/L sugar 250
              Wine (fruit, veg, mead), > 5g/L sugar 300
              Wine as above, < 5g/L sugar 200
              Mixed alcoholic drinks 250
              Beer 25

              Link do przeczytanie; jesli juz to nalezy wurzucic z diety suszone
              owoce/warzywa oraz te na pol przerabiane!!!

              www.nicks.com.au/index.aspx?link_id=76.1573
              Bzdura tez jest, ze w OZ nie slyszeli o tlenowym czyszczeniu beczek
              lub zbiornikow - nawet mi sie nie chce szukac.
              W Europie tez dodaja siarke, bo proces fermentacji winogron
              nastepuje juz w temperaturze powyzej 10C - zaczynaj wiec juz dodawac
              do zebranych winogron, szczegolnie w cieplejszych regionach...

              Pozdrawiam
              Kan


              • al-kochol-8 Re: Wino w Ameryce i Australii 04.12.09, 05:20
                faktem jest ze w Europie nie wolno dodawac tyle SO2 do wina co w
                Australii
                • kan_z_oz Re: Wino w Ameryce i Australii 04.12.09, 08:10
                  al-kochol-8 napisał:

                  > faktem jest ze w Europie nie wolno dodawac tyle SO2 do wina co w
                  > Australii

                  ODP: Yep, jest. Faktem tez jest, ze jak ktos ma alergie na SO2, to
                  tak samo puchnie, kicha, prycha i smarka po francuskim jak i po
                  australijskim...

                  Osobiscie wiec moge max tylko 2 bialego lub gora 3 czerwonego i tak
                  samo mam z francuskim...hihihi
                  Jak widac palata chamska - nie koneserska...

                  Kan

                  • al-kochol-8 Re: Wino w Ameryce i Australii 04.12.09, 10:38
                    uwazaj, bo mowia ze po 3 butelkach australijskiego czerwonego sie
                    sciemnia i sie slepnie, co prawda nie od SO2, ale od CH3OH
    • waldek.usa Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 30.11.09, 19:41
      www.widelec.pl/widelec/1,101584,7085534,Najlepsze_nazwy_tanich_win.html
      • bruno5 Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 02.12.09, 17:31
        Kazde wino z winogron czy innych owocow to swinstwo.Nalezy kupowc
        jak najtansze bo to wszystko jedno jakie sie pije efekt jest zawsze
        taki sam.Upilstwo i potezzny kac.
        • purkacz Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 02.12.09, 23:30
          tak ale czy tu ktokolwiek to rozumie? Nawet taka kan zaczela chlac liczac
          lampki. Upilstwo wsrod polactwa za granica staje sie cnota narodowa ich
          przybranych kolonii mrowek!
    • artur666 Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 03.12.09, 16:30
      Istotnie "i nie tylko"

      Wszystkie wina importowane z Ameryki sa szprycowane. Powtarzam wszystkie, te
      drozsze tez.
      Europejskich wincerow i koneserow przyprawia to o wzpolczujacy usmiech na twarzy.

      Milego dnia.
      • portoogalczyk Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 03.12.09, 19:02
        jeden nomalny na forum.

        • aksiegowy Polecane wina 04.12.09, 13:42
          Prosze o jakies linki do ulubionych winiarni lub nazwy win ktore
          wam smakuja. Ja moge polecic www.pawines.com
      • al-kochol-8 wina szprycowane 03.12.09, 22:32
        szprycowane czym? dwutlenkiem siarki czy tez masz na mysli ze dodaja
        do soku spirytus?
    • al-kochol-8 Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 03.12.09, 21:17
      Kanada to jedyny kraj poza Polska gdzie produkuje sie jabcoki
      • gassarbajter Re: O Winie z Kaliforni i nie tylko -:))) 04.12.09, 01:11
        jabcoki produkuja,masowo w Rosieji i na Ukrainu !!!
    • aksiegowy Polecane Wino 04.12.09, 13:49
      Prosze o jakies linki do ulubionych winiarni lub nazwy win ktore
      wam smakuja. Ja moge polecic
      pawines.com/wines.htm
      W najblizszym czasie wybieram sie tam by kupic skrzynke lub dwie.
      smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka