Dodaj do ulubionych

emigracja wyskokokwalifikowanych...

29.04.04, 02:51
NV is a talented civil engineer, also in his 40s. He graduated with a
Bachelor of Science degree from a major foreign university in 1973. Since
graduating, he has held increasingly senior engineering positions with
government departments in Sri Lanka, Malaysia and New Zealand, and with the
United Nations Development Programme. Today, after two and a half years of
additional training and job hunting in Canada, he earns $41,000 as a building
inspector in Ontario. Though he would prefer to be recognized and to work as
a professional engineer, NV feels fortunate to have work even marginally
related to his qualifications [Skills for Change 1998].

In some ways, NV is right to feel lucky. As a foreign-trained engineer
who, in a relatively short time, found work that is at least related to his
qualifications, he is an anomaly.

Most engineers who immigrate to Canada, usually on our country’s warm
invitation, fully expect to practise their profession upon arrival. Many,
however, end up in jobs totally unrelated to their training. Some end up with
no work at all, their skills and talents wasted. The situation is repeated
over and over again across the professions, and to a lesser degree in the
trades.

Foreign-trained professionals and tradespeople seeking access to their
occupations typically face major obstacles. Indeed, immigrant doctors driving
taxis and foreign-trained chemists delivering pizzas are well-worn clichés
and part of our cultural consciousness. How did this problem come to be?

....
z:
www.maytree.com/HTMLFiles/publications_INNA.html............

kto zna dane (moze wskazac linki w swoich krajach, niekoniecznie po angielsku)
na temat statystyk 'skilled migrants' dostajacych prace zgodnie z
kwalifikacjami?

(zachecam do odpowiedzi na Polonia2 smile))
Obserwuj wątek
    • nocna.mara Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... 29.04.04, 03:02
      Pawel, a zy ty wiesz cos o inzynierstwie w szczegolnosci budowlanym? Otoz jak
      on byl wysylany do Sri Lanki, Nowej Zelandii czy innej Patagonii to nei znaczy
      ze on mial jakies znaczace sie umiejetnosci. Mial biurku, przewracal papiery i
      chodzil na kurs jezykowy. Jakies zebranko, morda w kubel a jak to jest
      wyboczeniem, kratownica czy kodem budowlanym w Kanadzie to on to wszystko
      zapomnial zanim sie nauczyl. Chcialbys mieszkac w domku ktory on by
      zaprojektowal? ALbo dalbys mu projekt przeszkola dla twoich dzieci?

      Facet ma prace taka jaka w USA maja nieomal analfabeci. Acha, czy to jakas
      cecha Polakow ze sie zaluja na drugim ze ma zlamana kariere? Wiesz co? Ja na
      wszystko loze wielka lage i mysle o sobie jak to bedzie jutro. Wsiza mi nisko
      jakies elementy ktore by chcialy a nie mogly a tobie i innym tez zycze zebyscie
      sie zaczal martwic o siebie.
      • reichman Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... 29.04.04, 14:54
        nocna.mara napisał: Pawel, a zy ty wiesz cos o inzynierstwie w szczegolnosci
        budowlanym?
        Ktongue_outawel nic nie wie na ten temat - on co prawda skonczyl matematyke, ale
        niewiele mial z nia pozniej do czynienia, bo sie wzial teroretycznie i nawet
        nieco praktycznie za tzw. "biznies" (posrednictwo finansowe)...

        Otoz jak on byl wysylany do Sri Lanki, Nowej Zelandii czy innej Patagonii to
        nei znaczy ze on mial jakies znaczace sie umiejetnosci. Mial biurku,
        przewracal papiery i chodzil na kurs jezykowy. Jakies zebranko, morda w kubel
        a jak to jest wyboczeniem, kratownica czy kodem budowlanym w Kanadzie to on to
        wszystko zapomnial zanim sie nauczyl. Chcialbys mieszkac w domku ktory on by
        zaprojektowal? ALbo dalbys mu projekt przeszkola dla twoich dzieci?
        K: Ja na 100% NIE! Wole inzyniera z Niemiec albo Skandynawii oraz patriotycznie
        z Polski!

        Facet ma prace taka jaka w USA maja nieomal analfabeci. Acha, czy to jakas
        cecha Polakow ze sie zaluja na drugim ze ma zlamana kariere? Wiesz co? Ja na
        wszystko loze wielka lage i mysle o sobie jak to bedzie jutro. Wsiza mi nisko
        jakies elementy ktore by chcialy a nie mogly a tobie i innym tez zycze zebyscie
        sie zaczal martwic o siebie.
        K: Pawlowi marnie interesa w firmie WIN-WIN (po naszemu przegraj-przegraj) ida,
        wiec ma czas na aktywnosc forumowa... sad
        Pozdr.
    • reichman Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... 29.04.04, 14:48
      pawel_z_melb napisał:
      NV is a talented civil engineer, also in his 40s. He graduated with a
      Bachelor of Science degree from a major foreign university in 1973.
      K: Where?

      Since graduating, he has held increasingly senior engineering positions with
      government departments in Sri Lanka, Malaysia and New Zealand, and with the
      United Nations Development Programme. Today, after two and a half years of
      additional training and job hunting in Canada, he earns $41,000 as a building
      inspector in Ontario. Though he would prefer to be recognized and to work as
      a professional engineer, NV feels fortunate to have work even marginally
      related to his qualifications [Skills for Change 1998].
      K: Jak na przybysza z III swiata z miernymi kwalifikacjami (tylko licencjat)
      niezle sie uzrzadzil w rasistowskiej Kanadzie...

      In some ways, NV is right to feel lucky. As a foreign-trained engineer
      who, in a relatively short time, found work that is at least related to his
      qualifications, he is an anomaly.
      K: Racja! Potrzebowali pewnie "dyzurnego etnika", a taki ciemnoskory
      jest "handy", bo od razu widac, ze etnik...

      Most engineers who immigrate to Canada, usually on our country’s warm
      invitation, fully expect to practise their profession upon arrival. Many,
      however, end up in jobs totally unrelated to their training. Some end up with
      no work at all, their skills and talents wasted. The situation is repeated
      over and over again across the professions, and to a lesser degree in the
      trades.
      K: In Australia as well!

      Foreign-trained professionals and tradespeople seeking access to their
      occupations typically face major obstacles. Indeed, immigrant doctors driving
      taxis and foreign-trained chemists delivering pizzas are well-worn clichés
      and part of our cultural consciousness. How did this problem come to be?
      K: Naiwnosc imigrantow polaczona z rasizmem anglosasow...

      Kto zna dane (moze wskazac linki w swoich krajach, niekoniecznie po angielsku)
      na temat statystyk 'skilled migrants' dostajacych prace zgodnie z
      kwalifikacjami?
      K: Popytaj w australijskiej HREOC (Human Rights & Equal Opportunity
      Commission) - zgodnie z ich statusem powinni miec takie dane!
      Pozdr.
    • starypierdola Emigracja wyskokokwalifikowanych... 30.04.04, 02:17
      Pawel, nie wiem dokladnie co chcesz powiedziec, ale zauwaz ze wykwalifikowani
      Polacy to nie jedyni wykwalifikowani imigranci. Spojrz na Chinczykow, East
      Indians, etc.... I wielu z nich tez nie pracuje z zawodzie. Albo nie dostali
      pracy, albo ich wiadomosci byly nieprzydatne, albo nie mieli doswiadczenia,
      albo .... nie chcieli w zawodzie pracowac.
      Popatrz na rodowitych Australijczykow. Tez wielu wyksztalconych w zawodzie nie
      pracuje bo im lepiej gdzie indziej. Znam dr. biochemika ktory ma
      przedsiebiorstwo taksowkowe, znam kilku inzynierow ktorzy sprzedja fish & chips
      na plazy i koncentruja sie na surfing .....
      Czy Ty zawsze i wszedzi chcial bys robic to samo??
      SP
      • nocna.mara Re: Emigracja wyskokokwalifikowanych... 30.04.04, 03:11
        a swoja droga, to masz racje stary ze wspomniales ze moze nei chcieli pracowac
        w zawodzie. To w Poslce kiedys bylo tak ze swieta rzecza bylo pracowac w
        zawodzie do smierci. Tutaj lapie sie co jest, niektorzy jeszcze leca polskim
        zapedem i trzymaja sie rekoma i nogami pracy 'niby w niej awansujac' ale tak
        naprawde to ich dni tez sa policzone. To jest inny system i trzeba byc czujnym.
        Bylem w serwisie komputerowym kilka dni temu. Jeszcze kilka lat temu do tego
        zawodu (technika komputerowego???) przyjmowano kazdego kto umial zdjac obudowe
        PC. Teraz porobili im jakis specjalizacje, certyfikaty i szef nie przyjmie
        kogos bez tego kwita na wegiel. A za kilka lat? Ci sami co dumnie porobili te
        kwity beda sie musieli przekwalifikowac na taksiarzy na przyklad. Swoja droga
        nie nawidze jezdzic taksowka prowadzona przez arabow i paki-indii. Smierdza a
        taryfa brudna jak swinia. I oszczedzaja na klimatyzacji.
        • starypierdola Thx 30.04.04, 03:37
          Pure common sense. Sa ludzie ktorzy lubia zmiany i sa tacy co za Boga....
          SP
          • kan_z_oz Re: Thx 30.04.04, 07:40
            starypierdola napisał:

            > Pure common sense. Sa ludzie ktorzy lubia zmiany i sa tacy co za Boga....
            > SP

            ...lub raczej na dno wraz z tonacym okretem.
            W Sydney co druga taxowka jest prowadzona przez Hinusa-Singa z doktoratem z
            rolnictwa.
            Pzd
            • Gość: pijar Hindusi - Polacy IP: *.nsw.bigpond.net.au 30.04.04, 12:41
              Nic dziwnego, ze ci Hindusi tak kochaja rolnictwo. Badania struktury chromosomu
              Y wykazyja, ze to nasi krewniacy:

              DISTANCE FROM Polish
              Population Distance
              1 Slovakian 11
              2 Russian 17
              3 Pakistani Pathan 19
              4 Czech 20
              5 Slovenian 21
              6 Pakistani Sindhi 21
              7 Pakistani Balti 23
              8 Pakistani Kashmiri 23
              9 Indian Uttar Pradesh Muslims 25
              10 Indian Uttar Pradesh Rajputs 26
              11 Belarusian 26
              12 Indian Uttar Pradesh Brahmins 29
              13 Norwegian 30
              14 Indian Uttar Pradesh Chamars 30
              15 Pakistani Makrani Negroid 31
              16 Latvian 32
              17 Pakistani Brahui 32
              18 German 33
              19 Pakistani Burusho 36
              20 Hungarian 39
              21 Pakistani Makrani Baluch 41
              22 Romanian 41
              23 Ukranian 42
              24 Pakistani Baluch 43
              25 Estonian 44
              26 Mari 44
              27 Chuvash 44
              28 Icelandic 46
              29 Northern Swedish 47
              30 Pakistani Kalash 50
              31 Bavarian 50
              32 Lithuanian 50
              33 Dutch 51
              34 Bulgarian 52
              35 Yugoslavian 52
              36 Saami 54
              37 Armenian 56
              38 Muslim Kurds 56
              39 Gotlander 57
              40 Turkish 58
              41 Danish 59
              42 Greek 59
              43 Sephardic Jews 60
              44 French 60
              45 Georgian 60
              46 East Anglian 61
              47 Ashkenazi Jews 62
              48 Italian 62
              49 Pakistani Parsi 63
              50 Sardinian 64
              51 Ossetian 66
              52 Cypriot 66
              53 Kurdish Jews 66
              54 Southern Portuguese 67
              55 Belgian 68
              56 Northern Portuguese 70
              57 Western Scottish 72
              58 Spanish 73
              59 Finnish 74
              60 Scottish 77
              61 Egypt 77
              62 Pakistani Hazara 77
              63 Palestinian Arabs 78
              64 Basque 80
              65 Bedouin 81
              66 Irish 83
              67 Cornish 84
              68 Algerian 86
              69 Moroccan Arab 88
              70 Moroccan Berber 94
              71 Northern African 95
              • nocna.mara Re: Hindusi - Polacy 30.04.04, 16:30
                Tak a Bulgarz to to samo co Bawarczycy. A maly narod nr 60 'spierdolic jews' to
                juz w ogole niby nic z gojami nie ma wspolnego a zakochane to w nas po same
                wielkie uszy. Cala statystyka jest jakby opracowana przez Dr Mengele i jego
                kumplaEichmana na potrzeby partii narodowo socjalistycznej a potem
                interpretowana przez nowych mocodawcow. Ta lista to jak Da Vinci's code i mozg
                mi trzeszczy zeby zrobic jakies uogolnienie.
                • Gość: pijar polski - sanskryt IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.05.04, 00:19
                  pic - papiya
                  picie - piti
                  plywanie - plavana
                  plywac - plavate
                  woda - uda
                  wilgotny - voda
                  ogien - agni
                  piec (smazyc) - pacana
                  mieso - mas
                  mieszac - miksh
                  dwa - dvi
                  trzy - tri
                  cztery - c'atur
                  piec - panc
                  dwanascie - dwadas'an
                  sto - s'ata
                  • Gość: Kagan Re: polski - sanskryt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 11:38
                    Majdan w Kalkucie (teraz chyba "Kolkata") - Majdanek pod Lublinem...
                    • Gość: Kagan Re: polski - sanskryt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.04, 11:39
                      Dobre! smile
                      • Gość: hetero_sapiens Re: polski - sanskryt IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.05.04, 12:19
                        a ten bombaj to tez mi jakos swojsko brzmi
                        • Gość: Kagan Re: polski - sanskryt IP: *.e-loko.pl 03.05.04, 16:22
                          Ano! wink
                  • pawel_z_melb Re: polski - sanskryt 03.05.04, 22:44
                    fascynujace...

                    dzieki.

                    prawde mowiac od czasu gdy na Slowacji dowiedzialem sie ze Veda
                    to 'nauka' /wiedza podejrzewalem ze ma to cos wspolngo z Ksiegami Vedy...


                    (tylko co to ma do tematu?)
                    • Gość: hetero_sapiens Re: polski - sanskryt IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.05.04, 00:45
                      > (tylko co to ma do tematu?)

                      emigracja 'wysokowykwalifikowanych' stara jak swiat
        • waldek.usa Re: Dokladnie tak jest 30.04.04, 16:13
          nocna.mara napisał:

          > a swoja droga, to masz racje stary ze wspomniales ze moze nei chcieli
          pracowac
          > w zawodzie. To w Poslce kiedys bylo tak ze swieta rzecza bylo pracowac w
          > zawodzie do smierci. Tutaj lapie sie co jest, niektorzy jeszcze leca polskim
          > zapedem i trzymaja sie rekoma i nogami pracy 'niby w niej awansujac' ale tak
          > naprawde to ich dni tez sa policzone. To jest inny system i trzeba byc
          czujnym.
          >
          > Bylem w serwisie komputerowym kilka dni temu. Jeszcze kilka lat temu do tego
          > zawodu (technika komputerowego???) przyjmowano kazdego kto umial zdjac
          obudowe
          > PC. Teraz porobili im jakis specjalizacje, certyfikaty i szef nie przyjmie
          > kogos bez tego kwita na wegiel. A za kilka lat? Ci sami co dumnie porobili te
          > kwity beda sie musieli przekwalifikowac na taksiarzy na przyklad. Swoja droga
          > nie nawidze jezdzic taksowka prowadzona przez arabow i paki-indii. Smierdza a
          > taryfa brudna jak swinia. I oszczedzaja na klimatyzacji.


          u mnie, na przyklad, mam dziennikarke, ktora zostala research analyst,
          matematyk podobnie, przyklady mozna mnozyc.
          W Stanach jest to powszechne, ludzie robia BA I MA, bo to automatycznie daje
          wiecej kasy, to raz, job description mowi tylko: takie to a takie wymagane, bez
          specyficznego kierunku, to dwa. To sie wielu Polakom w glowie nie miesci.
          Owszem, lekarz po przejsciu wszystkich egzaminow nie predko zmieni zawod, ale
          to inna para kaloszy.
          • Gość: Kagan Re: Dokladnie tak jest IP: *.e-loko.pl 02.05.04, 16:51
            I co z tego? W Australii zrobilem MA z ekonomii i PhD z nauk politycznych i
            goovno - pracy dla mnie tam nie bylo, bom wog... sad
            Nie ukrywajmy, ze anglosasi nas Slowian nie lubia i dyskryminuja jak moga i
            gdzie moga (w Unii bedzie im tylko marginalnie trudniej dac na w doope). Stad
            wole zarabiac nieco mniej z PL, ale pracowac w zawodzie ktory sobie wybralem
            niz prowadzic taxi w Melbourne czy Sydney albo siedziec na zasilku z Centrelink
            jak 2/3 australijskiej polonii...
            pozdr.
            • sajjitarius Re: Dokladnie tak jest 03.05.04, 11:55
              No tak, jak nie znalazlem pracy w Australii to musi byc, ze te, no wicie, te
              tamtejsze, jak im, no te, Anglosasy nie daly, bo one takie sa. Wiec se wrocilem
              do Polski bo przynajmniej pracuje w zawodzie ktory se wybralem. Tak, tylko
              problem moze nie w Anglosasach, ale w zawodzie ktory sobie wybrales ? Ktorej
              korporacji potrzebny jest wysoko kwalifikowany absolwent nauk politycznych ?
              Jak ktos sobie wybierze zawod babci klozetowej to z Polski do Australii czy
              Kanady tez sie ruszac nie powinien bo w tych krajach taki zawod nieznany a w
              Polsce do dzisiaj siedza i papier wydzielaja....jak to fajnie w tej Polsce,
              mozna pracowac w zawodzie ktory sie wybralo...
              • Gość: Kagan Re: Dokladnie tak jest IP: *.e-loko.pl 03.05.04, 16:21
                sajjitarius napisał:
                No tak, jak nie znalazlem pracy w Australii to musi byc, ze te, no wicie, te
                tamtejsze, jak im, no te, Anglosasy nie daly, bo one takie sa. Wiec se wrocilem
                do Polski bo przynajmniej pracuje w zawodzie ktory se wybralem. Tak, tylko
                problem moze nie w Anglosasach, ale w zawodzie ktory sobie wybrales ? Ktorej
                korporacji potrzebny jest wysoko kwalifikowany absolwent nauk politycznych ?
                K: Korporacji zwanej panstwo, albo innym wielkim korporacjom pannstwowym czy
                prywatnym, a takze uczelniom wyzszym, zwiazkom zawodowym i partiom politycznym,
                cwaniaczku. Zobacz ilu jest bezrobotnych ekonomistow, "specow" od zarzadzania
                czy marketingu, i przestan wiedziec swiat tylko poprzez pryzmat koropracji i
                biznesu...

                - Jak ktos sobie wybierze zawod babci klozetowej to z Polski do Australii czy
                Kanady tez sie ruszac nie powinien bo w tych krajach taki zawod nieznany a w
                Polsce do dzisiaj siedza i papier wydzielaja....jak to fajnie w tej Polsce,
                mozna pracowac w zawodzie ktory sie wybralo...
                K: O co ci chodzi? Koniecznie chesz udowodnic, ze w Australii nie ma
                dyskryminacji na tle etnicznym?

              • reichman Re: Dokladnie tak jest 05.05.04, 18:37
                Stac cie tylko na niewybredny atak ad personam? Zazdroscisz mi tego, ze moge
                sobie mieszkac w Australii a pracowac w UE?
    • Gość: gadula Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.sympatico.ca 30.04.04, 14:25
      " ... he has held increasingly senior engineering positions with government departments in Sri
      Lanka, Malaysia and New Zealand, and with the United Nations Development Programme.
      Today, after two and a half years of additional training and job hunting in Canada, he earns
      $41,000 as a building inspector in Ontario."
      _________________

      No prosze, prosze! Z guvermenckiej tyrki na Cejlonie do zebrackiej stawki w Ontario ...
      Tam chociaz mial duzo taniej herbaty!
    • Gość: ww Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.accesshighway.net 30.04.04, 20:04
      Aby dostac sie do pracy jako inzynier (Kanada czy USA), najpierw trzeba chciec,
      no i tzeba co nieco umiec. Warto tez wspomniec o takiej drobnostce jak
      znajomosc jezyka. Wiec na ogol ci wysoko kwalifikowani imigranci nie moga
      pracowac w zawodzie, z uwagi na nieznajomosc kodow i jezyka. Z tymi wysokimi
      kwalifikacjami tez roznie bywa - nie wszystko co pisza w podaniu o prace
      pokruwa sie z rzeczywistoscia. Nieliczni, z dobrym jezykiem, robia niezle
      kariery.
      Druga kwestia jest sprawa uzyskanie licencji zawodowej. Przepisy w tej materii
      roznia sie zdecydowanie od przepisow w Pl. Nie wystarczy fakt posiadania
      dyplomu, tzeba zdac egzamin, z wiedzy ogolnej i z projektowania.
      Czyki reasumujec: dobre wyksdztalcenie + dobra znajpmosc jezyka to praktycznie
      gwarancja na atrakcyjna prace w zawodzie. A inaczej trzeba sie
      przekwalifikowac...
      • Gość: Down Under... Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.ains.net.au 01.05.04, 07:31
        Chlopcy-nie porownujcie indian z polakami. Polski inz tu to rarytas, nie mamy
        statystyk, ale prawie wszyscy polacy inz osiagaja tu te same pozycje co by
        mieli w polsce. Ja senior inz (przyjechalem tu majac 38lat, slaby ang, w polsce
        leniwy)kieruje duzym zespolem. Projecty: rozbudowa Centrum Sydney-
        wielomilionawe. Juz nadawalem raz, tutaj poziom inz rowniez z USA beznadziejny.
        Polak w ciagu dwoch lat osiaga dobra prace. Ci co nie to - dupy.
        Ci z Indi szukaja pracy w public service, jezyk ang jest ich atutem. W sektorze
        prywatnym nie ma ich - albo bardzo niewielu...
        Jestescie juz w Europie i co za robata do anglii? Powodzenia , a moze tu,
        ciagle jest boom, pracy od cholery, jesli ang slabo to trzeba AUTOCAD.
        • Gość: hetero_sapiens Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.05.04, 12:20
          a czy nie moze byc powodem do dumy, ze ksiegi WEDY czyli WIEDZY to dzielo
          naszych przodkow?
          • Gość: hetero_sapiens Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.nsw.bigpond.net.au 03.05.04, 12:16
            Ksiegi Wedy (Wiedzy) sa dzielem moze nie dokladnie naszych przodkow, ale z
            pewnoscia potomkow naszych przodkow, ktorzy zamiast udac sie na zachod uderzyli
            w poludniowowschodnim kierunku, wprowadzajac na podbitych terytoriach rasizm
            poprzez system kastowy.
            • Gość: ;) Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.e-loko.pl 08.05.04, 17:21
              • Gość: Waldemar wlak Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: 193.212.132.* 09.05.04, 00:50
                Dzieci Hindu, Cejlonu i Pakisy to najwiksze lewusy i smierdziele na jakich sie
                natknalem kiedykolwiek. Wszedzie ich pelno. W Dubaju co mnie zdziwilo jest ich
                wiecej niz arabusow. W Oslo to najwieksza mniejszosc. Norwegi sprowadzili ich
                sobie do pracy a zazwyczaj to tylko w najlepszym przypadku glowa rodziny
                pracuje na taxi a szczesliwa mamuska zajmuje sie gromadka dzieci. Ci to sie
                umieja odnawiac.
                • Gość: Kagan Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.04, 15:31
                  U Hindusow jak pierwsze dziecko konczy 10 lat, to ojciec odchodzi na zasluzona
                  emeryture...
    • Gość: hjvb Re: emigracja wyskokokwalifikowanych... IP: *.nyc.rr.com 15.05.04, 00:26
      Lekarze uciekają na Zachód

      Prof. Jan Stasiewicz przyznaje, że za jakiś czas w naszych szpitalach może
      zacząć brakowac specjalistów, bo oferty pracy za granica są bardzo atrakcyjne. -
      Dlatego należałoby w naszym kraju umożliwić młodym lekarzom odbywanie
      specjalizacji w tych kierunkach, gdzie moga wystąpić niedobory. Tymczasem z
      zakresu anestezjologii czy radiologii nie ma obecnie możliwości kształcenia -
      mówi.

      W podlaskich szpitalach może zacząć brakować lekarzy i pielęgniarek. Inne kraje
      Unii Europejskiej oferują im bowiem o wiele atrakcyjniejsze warunki pracy i
      płacy niż Polska. W ostatnich tygodniach kilkunastu fachowców zadeklarowało
      swój wyjazd zagranicę.

      Norwegia, Anglia, Włochy, Cypr, Niemcy - to kraje które już od dawna oferowały
      polskim lekarzom i pielęgniarkom miejsca pracy. Od chwili, gdy Polska znalazła
      się w Unii Europejskiej, wyjechać jest łatwiej. Do tej pory z Białegostoku
      wyjeżdżało rocznie za granice do pracy około dwudziestu lekarzy. W ostatnich
      tygodniach do Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku zgłosiło się już
      kilkunastu medyków po zaświadczenia, które są wymagane przez zagranicznych
      pracodawców.
      - To oczywiście nie znaczy, że wszystkie te osoby chcą wyjechać do pracy za
      granicą - zastrzega prof. Jan Stasiewicz, przewodniczący Okręgowej Izby
      Lekarskiej w Białymstoku. - Ale wybór ofert jest ogromny - nasze tablice
      ogłoszeń są obwieszone propozycjami pracy w innych krajach. Sytuacja jest
      niepokojąca. Za jakiś czas może zacząć nam brakować niektórych specjalistów.
      Wyjeżają pojedynczo
      Dyrektorzy szpitali zapewniają, że na razie pędu do emigracji wśród kadry nie
      obserwują. Ale np. niedawno ze szpitala wojewódzkiego w Białymstoku za granicę
      wyjechał jeden anestezjolog, kolejny się wybiera.
      - Wiem, że do wyjazdu za granice szykują się podlascy radiolodzy - mówi Wiesław
      Nalewajko, przewodniczący podlaskiego związku zawodowego radiologów. - Do pracy
      w Anglii wyjechało już dwóch techników radiologii, szykują się też lekarze.
      Oferta pracy zwłaszcza w Anglii i Norwegii wygląda bardzo atrakcyjnie, zarobić
      tam można średnio 15 razy więcej niż w kraju. Jedyną barierą jest język.
      Ci co planują wyjazdy bardzo niechętnie mówią o tym oficjalnie.
      - Wybieram się do pracy w Norwegii - przyznaje jeden z podlaskich radiologów. -
      Wszelkie formalności i kwestie organizacyjne są do załatwienia, szlifuję
      właśnie język. Nie wiem jeszcze na jak długo wyjadę, ale warunki pracy i płacy
      w Norwegii sa nieporównywalne z naszymi, u nas nawet nadziei na lepsze czasy
      nie ma. W Norwegii pracując na kontrakcie będę mieć określony zakres obowiązków
      do wykonania w danym czasie, nie będzie to praca "od-do”, dostanę
      ubezpieczenie, ewentualną emeryturę. A do tego z reguły sprzęt, na którym tam
      pracują radiolodzy jest o niebo nowocześniejszy i bezpieczniejszy od naszego.
      Pielęgniarki do Włoch
      Do pracy za granicę, zwłaszcza do Włoch, od kilku lat wyjeżdżają też
      pielęgniarki.
      - Włochy cieszą się powodzeniem nie dlatego, że tam warunki pracy są najlepsze.
      Po prostu język włoski jest dość łatwy do opanowania - mówi Ewa Taranda,
      przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Białymstoku. - A
      najatrakcyjniejsze bez wątpienia są oferty z Francji, Norwegii i Niemiec, gdzie
      średnie miesięczne zarobki to ok. 2 tys. euro.
      Od 1 maja także do Polski do pracy mogą przyjeżdżać mieszkańcy krajów UE.
      Jednak zainteresowania pracą w podlaskich szpitalach jak na razie nie ma.

      (luk)
      14. Maja 2004 00:50 gazeta wspolczesna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka