Dodaj do ulubionych

Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, hehehe

11.05.04, 18:27
Tysiące Polaków jadą na anglosaksy

Magdalena Grzebałkowska 10-05-2004, ostatnia aktualizacja 10-05-2004 20:44

Język polski słychać wszędzie - w metrze, na ulicach, na dworcach. W maju
granice Wielkiej Brytanii przekroczyło już 15 tysięcy Polaków

SN: Hehe, dobrze idzie. Dzisiaj mamy 11 tzn. ze przez 10 pierwszych dni
wjezdzalo 1,500 polskiej twarzy dziennie.

Codziennie na londyński dworzec autobusowy Victoria Station zajeżdżają
autobusy z kraju. Na lotnisku Stansted dzień w dzień lądują samoloty Air
Polonii pełne młodych Polaków. Każdy liczy, że znajdzie pracę bez problemu.
Wszyscy słyszeli o 500 tysiącach miejsc pracy dla Polaków w Anglii, o których
Brytyjczycy mówili podczas kwietniowych targów pracy w Łodzi.

Anglicy szukają do pracy polskich lekarzy, inżynierów, informatyków,
nauczycieli czy ochroniarzy z doskonałą znajomością języka angielskiego.
Tymczasem londyńskie ulice wypełniają głównie studenci i absolwenci szkół
wyższych, którzy znają dość dobrze angielski, ale mają "niepraktyczne
zawody" - polonistów, nauczycieli, prawników. Drugą grupę stanowią ludzie z
wykształceniem zawodowym - pożądani tutaj murarze, kafelkarze, zbrojarze,
spawacze. Ci znów nie znają ani słowa po angielsku, nie potrafią się więc
dogadać z pracodawcami.

SN: Jasne. Wiedzieli, ze fachowca robota sama znajdzie nawet jesli nie wie
jak jest "robota" po miejscowemu, hehehe

Znaleźć pracę w Londynie jest niezwykle trudno. Kto nie załatwił jej sobie
jeszcze w Polsce, nie ma znajomości i nie zna angielskiego - powinien
zastanowić się nad wyjazdem.

On(a) powinien sie byl zastanowic po co w ogole wyjezdza. Przesrac uciulana
kase, przewaznie pozyczona? Ach, poznaje te polskie teksty: "Jakos to
bedzie","jeszcze nigdy tak nie bylo zeby jakos nie bylo", hehehe

Najpierw angielski

Agata odwiedza codziennie kilkadziesiąt hoteli, pubów i restauracji.
Chciałaby robić cokolwiek - sprzątać pokoje, myć naczynia, pracować w
recepcji. Przeważnie słyszy, że nie ma wolnych miejsc. - Codziennie
przychodzą do nas Polacy - mówili szefowie, z którymi rozmawiała. Czasem
proszą o zostawienie telefonu, zapraszają na rozmowę wstępną, ale zawsze
zastrzegają, że na jedno miejsce mają kilkudziesięciu chętnych. Agata jest
historykiem, ma 27 lat, w Polsce pracowała w biurze i zarabiała 1 tys. zł.
Postanowiła, że wyjedzie do Londynu po 1 maja. Żeby doskonalić swój
angielski, będzie przez pół roku chodziła do szkoły językowej. Jest tu od
minionego piątku. Wzięła ze sobą 400 funtów. Za łóżko w trzyosobowym pokoju
(w mieszkaniu jest dziewięcioro Polaków) płaci 60 funtów tygodniowo plus 60
funtów zastawu, na jedzenie stara się nie wydawać wiele - ma zapas zupek w
proszku, ale drogo ją kosztują bilety na metro i autobusy - 23 funty za
tygodniowy karnet. W poniedziałek policzyła, że zostało jej już tylko około
200 funtów.

Musiałem kupić garnek

Paweł (lat 30) przekroczył granicę brytyjską już 1 maja. Kilka pierwszych dni
zmarnował na sprzątanie i malowanie pokoju, który wynajmuje na obrzeżach
Londynu. Płaci 70 funtów tygodniowo.

- Było tak brudno, że brzydziłem się dotknąć ścian - mówi. - Ale mam
szczęście, właściciel mieszkania odda mi za malowanie 40 funtów.

Trzeba bylo, qrwa spac na srodku pokoju i roboty szukac, a nie
sie "urzadzac". Zaraz mu na chleb zabraknie.

Jest z zawodu ekonomistą, w Polsce ostatnio nie pracował. Mieszka z żoną u
rodziców, postanowili, że wyjedzie zarobić na mieszkanie. Nie był jeszcze w
centrum Londynu, bo oszczędza na biletach. Pracy szuka systematycznie.

Najpierw zszedł pieszo swoją dzielnicę - bez rezultatu. W sobotę przeniósł
się do dzielnicy obok. W Pizzy Hut potrzebowali pracowników - otrzymał do
wypełnienia formularz - czeka teraz na odpowiedź.

- Trzeciego dnia wpadłem w czarną rozpacz - mówi. - Pieniądze stopniały.
Musiałem kupić sobie garnek, talerz, kubek, kołdrę, poduszkę i angielską
kartę do komórki. Idzie następny tydzień, muszę płacić landlordowi, a w
portfelu mam już tylko 90 funtów. Nie mogę prosić rodziny o pomoc, bo już na
wyjazd pożyczyłem od teściów 2 tysiące złotych.

Ściana płaczu

Pracy najlepiej szukać osobiście.

- Dziewczyna z mojego pokoju, która jest tu już rok, poradziła mi, żebym się
wyzbyła wszelkich oporów i wstydu - mówi Agata. - Powinnam być molestująca,
nagabująca, nachalna i namolna.

Cały czas uśmiechnięta, mówić, że potrafię robić wszystko. Bo inaczej ubiegną
mnie inni.

Niewielu Polaków liczy na pośrednictwa pracy czy job centers. - Ogłoszenia
tam są przeważnie nieaktualne - mówi Beata, która szuka pracy w fabryce.

Wszyscy Polacy słyszeli o "ścianie płaczu" w dzielnicy Hammersmith i
większość stara się jej wystrzegać. Dwie witryny małego sklepu prowadzonego
przez Hindusa są oblegane od samego rana. Za dwa funty można zamieścić tam
swoje ogłoszenie. Bez przerwy kręci się tu kilkadziesiąt kobiet i mężczyzn.
Czytają ogłoszenia, czekają na pracodawców, którzy zatrudniają ich na jeden
dzień do pielęgnacji ogrodów, malowania, kładzenia kafelków (3-4 funty za
godzinę).

Dzwonię pod pierwsze z brzegu ogłoszenie "Praca dla Polaków (6-8 funtów) -
dzwonić do Romka". Mówię, że szukam pracy. Pan Romek cieszy się z kontaktu,
mówi, że ma od ręki zatrudnienie w barze Fish and Chips. Muszę mu tylko
zapłacić za pośrednictwo 150 funtów. Dziękuję.

- Prawie wszystkie ogłoszenia na "ścianie płaczu" to oszustwa - mówi spawacz
Marian (lat 50). - Jestem tu od 27 kwietnia i pierwszą pracę złapałem
ze "ściany płaczu". Harowałem przy sprzątaniu budowy pięć dni, zatrudniał
mnie Polak, miał płacić 3,50 za godzinę, a nie zobaczyłem ani grosza.

No, tak, oczywiscie. Takich "wszy" jest zawsze pelno.

Pracy można też szukać w polskich gazetach. W Londynie ukazują się
regularnie "Anonse" i "Dziennik Polski" (w każdy piątek).

- W "Dzienniku Polskim" drukujemy ogłoszenia o pracy od marca tego roku -
mówi Ryszard Zdyb. - Zaczynaliśmy od dwóch stron, teraz drukujemy już trzy
strony.

Oczywiście więcej jest poszukujących pracy, ale zgłaszają się do nas też
pracodawcy. Ryszard Zdyb dyżuruje codziennie w Polskim Ośrodku Społeczno-
Kulturalnym, który stoi niedaleko "ściany płaczu".

- Chcieliśmy być alternatywą dla nieuczciwych ogłoszeń - mówi Zdyb. - Nasze
są sprawdzane i pewne. No i za darmo.

Za tyle nie robię

Tomasz (lat 50) dwa dni spał w autobusach. Wsiadał na piętro, gdzie nie
widział go kierowca i jeździł wokół Londynu. Jest murarzem, w Anglii od 3
maja. Pod "ścianą płaczu" spotkał polskiego Cygana, od którego wynajmuje
łóżko w mieszkaniu (za 30 funtów tygodniowo). Stoi teraz codziennie
pod "ścianą płaczu" i czeka na oferty pracy. Nie dzwoni do pracodawców, nie
pisze CV, bo nie zna języka.

Ale ma wysokie aspiracje. Pije żywca (kupił w polskim sklepie za rogiem) i
wybrzydza.

- Był tu przed chwilą policjant z ofertą, żebyśmy posprzątali park za 2,50
funta za godzinę. Zwariował chyba, ja się za mniej niż pięć stąd nie ruszę -
łyk piwa. Na razie Tomasz nie znalazł jeszcze pracy. Na kolejny czynsz
pożyczył od kolegi.

Ten gosciu to jest mocarny. Spi w autobusach, pracy nie ma, na czynsz nie ma
(na czynsz w autobusie?!), na piwo ma (pozyczone) i "za tyle nie robi",
hehehe. Szkoda, ze ten policjant nie byl polskiego pochodzenia, to by Tomusia
zamurowalo jakby mu odrzucil: "to stoj tu, hooyu, i gnij", hehehe.

I to wlasnie rodzi ciekawe pytanie: kto stanowi tam wiekszosc: zdesperowani
polscy bezrobotni, ktorzy nie mieli nic do stracenia, czy takie kutasy jak
Tomus co to po miliony przyjechaly.

praca.gazeta.pl/praca/1,47367,2066458.html
Obserwuj wątek
    • Gość: VIP-1 Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.cwshs.com 11.05.04, 18:42
      oni mysleli ze 1 maja to im sie
      wrota do raju otworzyly, hehehe
      ale podejrzewam ze kubel zimnej wody
      niejednemu chlusna na leb
      • soup_nazi Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 11.05.04, 18:49
        Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

        > oni mysleli ze 1 maja to im sie
        > wrota do raju otworzyly, hehehe
        > ale podejrzewam ze kubel zimnej wody
        > niejednemu chlusna na leb

        A przeciez ostrzegalismy - to rzucali w nas hooyami, hehehe
        • Gość: VIP-1 Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.cwshs.com 11.05.04, 18:59
          a teraz te hooye sie odwracaja
          i ich ruchaja, hehehe
          • visa_nazi Toronto pozdrawia Londyn 11.05.04, 19:04
            Zalana sloncem uliczka przed Victoria Station....Londyn.

            Z dworca wychodzi zaniedbany, stary, siwy mezczyzna w zbrukanej szarej
            marynarce, przestrzen wokolo pustej kieszeni na lewej piersi marynary w
            dziwnym ,brunatnym kolorze obsiadly dziesiatki much.
            Kieszen spisala sie dobrze, na daleka podroz przechowala 3 kotlety, zjedzone
            przez niestrudzonego podroznika jeszcze przed celem podrozy, ostatni kotlecik
            zniknal w ustach wedrowca gdzies pod Paryzem.

            W jego oku blysnela lza i wyszeptal:" Eulopa, nalescie Eulopa..."
            Zawiadiacko wcisnal na glowe beret, sciagnal spekany pasek w pasie wiernej
            marynary o kolejna dziurke i energicznie odganiajac bzyczace kolo kieszeni
            muszyska ruszl w kierunku centrum miasta.

            Tysiace zmywakow, budow, arabskich hoteli , ulic i parkow do sprzatania
            stanely przed nim otworem.....
            Historia, chichoczac sarkastycznie, zamknela swe kolo.....
            • soup_nazi hehe...here it comes....dawaj dalej! 11.05.04, 19:07

            • Gość: VIP-1 Re: Toronto pozdrawia Londyn IP: *.cwshs.com 11.05.04, 19:12
              widze ze "swiatowiec" tera sie z niego zrobil, hehehe
            • soup_nazi Re: Toronto pozdrawia Londyn 11.05.04, 20:10
              visa_nazi napisał:

              > Historia, chichoczac sarkastycznie, zamknela swe kolo.....

              No, ale dosyc filozofowania - pomyslal Brunon i, ciagnac za soba wierna, choc
              odrapana tekturowa walize, podjal chytra probe zaokretowania sie na gornym
              pokladzie czerwonego "double deckera". Machnal kierowcy w przelocie ostatnim
              podzielenialym kotletem liczac za przejdzie za okresowy "pass". Kierowca mial
              jednak juz widac do czynienia z "majowom polskom falom" gdyz automatyczne drzwi
              zamknely sie "abruptly" wpol brunonowego skoku, wypychajac obiezyswiata w kurz
              ulicznego rynsztoka. Nie zrazony Brunon, podniosl sie, otrzepal, machinalnie
              poprawil pociemniale od potu onuce w wysluzonych trampkach, zarzucil walize na
              ramie i ruszyl pieszo do najblizszej biblioteki. Survival plan byl genialny w
              swojej prostocie: dowie sie z netu jak dojechac na Portobello i gdzie jest
              polska "sciana placzu". Na Portobello spusci spragnionym egzotyki i czipnym
              Angolom przywieziony "towar" czyli indianskie papierosy i tania berbeluche w
              plastykowych butelkach, ktorymi to "goods" wypchana byla waliza. Uzyskane funty
              wymieni u Zyda na zlotowki i nakupi polskiego piwa po 2 zlote, ktore przybedzie
              autokarami wraz z polskimi "migrant workers" w ciagu kilku dni. To piwo bedzie
              zenil tym samym migrantom szukajacym roboty pod polska sciana placzu po 2.5
              funta/flaszka. I interes pojdzie jak zloto. Pozniej moze przepisy sie zmienia i
              uda sie zalatwic w Anglii jakas "dziadowizne"...
              • visa_nazi ...ale na lazie ceba sie psespac ... 11.05.04, 20:25
                soup_nazi napisał:

                Pozniej moze przepisy sie zmienia i
                >
                > uda sie zalatwic w Anglii jakas "dziadowizne"...

                "No ale na lazie ceba pomyslec o noclegu..." szepnal pod nosem zaoceaniczny
                dziadoka rozgladajac sie wokolo.
                "Tylko , kurwa, zeby mnie znowu co nie potracilo" pomyslal jeszcze. Pomalu
                zaczynalo do niego docierac, ze nie ma co liczyc na instynkt, trzeba sie
                zatrzymac przed przejsciem dla pieszych o przeczytac za kazdym razem "Look
                Right", "Look left" , bo to moze ocalic nedzne zycie.

                "Subway", przeczytal kanadyjsko-polski banita.
                "Dobla nasa", szepnal do siebie ponownie.
                Zszedl niepewnie na dol, szukajac stacji metra, ale ntrafil tylko na wyjscie z
                podziemi na druga strone ulicy
                "Kulwa, na filmie o Nowym Jorku subway to bylo metro", zaklal siarczyscie.
                "Pieldolony Londyn", zezloscil sie po raz pierwszy. SMrod od kieszeni, wilgotny
                upal, perspektywa kimy na trawniku zaczely wyciskac psychiczne pietno na naszym
                bohaterze....
    • Gość: bohun Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.sympatico.ca 11.05.04, 19:30
      Bolesnie sie zaczyna proces cywilizacyjny czerni z "dzikich pol"
      • Gość: VIP-1 Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.cwshs.com 11.05.04, 19:34
        beda musieli sporo lawek podostawiac w parkach
        • waldek.usa Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 11.05.04, 19:42
          Gdyby to u mnie bylo, to wszyscy "staneliby" w Hotel Charles - muszla
          koncertowa nad rzeka.
          • Gość: VIP-1 Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.cwshs.com 11.05.04, 19:44
            ciekawe gdzie poczciwy brunon
            sie zamelinowal? hehehe
    • doupa_nazi Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 11.05.04, 21:11
      Kanadyjczycy qrva, banda drwali z chooyowym akcentem, hehehe...

      I'm the lumberjack, I'm ok, I sleep all nite and work all day
      I cut down trees. I wear high heels,
      Suspendies, and a bra.
      I wish I'd been a girlie,
      Just like my dear Papa... hehehe
      • soup_nazi Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 11.05.04, 22:11
        doupa_nazi napisała:

        > Kanadyjczycy qrva...

        Dlaczego czuje w twoim poscie nute zalu, hehehe?
        • Gość: Genosse_Sztetke I pomyslec tylko ze to mogloby byc w Toronto ,New IP: *.proxy.aol.com 11.05.04, 23:38
          York ,Sydney i innych normalnych miejscach.
          Ide dac za msze w intencji organow ustawodawczych US,CDN ,Australii i NZ.
          • flipflap 1004 Lata po Chrystusie, 59 lat po wojnie. 11.05.04, 23:56
            Nie jest to tragiczne ze exotus polskich dusz nie ma konca. Polska nie jest
            wstanie zapewnic przyszlosci swoim obywatelom. Jestesmy swiatkami kolejnej fali
            emigracji za pieniedzmi i spokojnym zyciem.
        • doupa_nazi Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 11.05.04, 23:57
          soup_nazi napisał:

          > doupa_nazi napisała:
          > > Kanadyjczycy qrva...
          > Dlaczego czuje w twoim poscie nute zalu, hehehe?

          stosujecie, mlotkowy, stare ubeckie sposoby, wyciagajac zdanie z kontextu, tea
          who you yeah bunny hehehe
          spierdalajcie juz czyscic kible w tym swoim ontario czy gdzie tam siedzicie,
          wio!
          • Gość: wowa Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.173-200-24.mc.videotron.ca 12.05.04, 00:20
            dzieki wam panie za oceany ktore otaczaja nasz kolchoz i za wizy tysz
            a gliniak sie mocno wkoorwil ruszylo kota niedomytego
            • Gość: terminator Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h IP: *.phil.east.verizon.net 12.05.04, 05:57
              To staje sie juz nudne. Te ubeckie i ruskie swinie pisza w kolko to samo.

              Co za debile!
              • Gość: WŁiI G-6 IP: *.dyn.optonline.net 12.05.04, 11:31
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=12584587&a=12586696
            • doupa_nazi Re: Anglosaksy - juz sie zaczyna polaczkowanie, h 12.05.04, 11:21
              Gość portalu: wowa napisał(a):

              > dzieki wam panie za oceany ktore otaczaja nasz kolchoz i za wizy tysz
              > a gliniak sie mocno wkoorwil ruszylo kota niedomytego

              no, siersciuch, bierz siekierke i spierdalaj do lasu, drzewa scinac, hehehe, ty
              qtasie
    • Gość: pijar Anglosaksy OR Apokalipsy ? n/c 0/0 IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.05.04, 13:17

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka