Gość: karlik
IP: *.187.49.204.porchlight.ca
15.05.04, 05:39
hi,przykro ten tytul brzmi ale jest na 100%,poznalem polaka jednegoi jego
rodzine na jednej z imprez w Grimsby,ja tam nie chodze ale akurat w ta
niedziele tam bylem,szukal pracy ,mial takla jedna ale kiepsko platna mowil,a
on fachowiec ze stalowej woli??(u mnie swiat sie konczy na krakowie)no ale
okey,zalatwilem mu ta robote,za spawacza ,gadac nie musi ,bo i nie
umie,stawka $34/hr + benefity,na poczatku bylo okey,sluchal sie i
pracowal ,ale po jakims czasie coraz czesciej slyszalem ze4 mu dluzej schodzi
robota jak innym,mialem kilka takich sygnalow,i postanowilem sie temu
przyjzec,cicho bez rozglosu zaczalem obserwacje,qzwa,nie uwierzylbym gdybym
nie widzial na wlasne oczy,kradl papier do czyszczenia rak te wielkie
role,kradnie dalej zwykle kubki do wody z kulera,cale te opakowania,jak
przyszwedl to mial podreczna torbe na kanapki i zywnosc ,teraz ma ta
turystyczna 36"!!!!,srubki ,uszczelki ,prety,linki itp;wszystko kosi co
wlezie,przypomnialem mu ze to praca i swoje trzeba zrobic,obrzucil mnie
spojrzeniem jakbym kogos mu zabil,on swoje robi mowi,a ja wiem ze
nie ,technicy go omijaja nie daja projektow ,bo ma poor workman schip,no i
czasu mu brakuje na prace,bo lazi wszedzie i szuka co moznma wyniesc,wstyd mi
jest,po prostu wstyd,odzegnuje sie od tego,kwestia czasu tylko jak sie to
skonczy,ale wierzcie mi nie bedzie mi zal ani jego i calej tej rodziny,pyrsk.