Dodaj do ulubionych

Przy stole

IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 09:20
czyli uogolniania ciag dalszy.
Bylo juz o wygladzie, zachowaniu i stroju Polakow. Moze powiecie pare slow na
temat obyczajow przy stole?
Dla mnie, na przyklad, zaskoczeniem bylo to, ze pewien pan z Polski, zaproszony
do wloskiej restauracji, zamowil herbate do dania rybnego, czym wprawil obsluge
w wielka konsternacje...
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: Przy stole 07.03.02, 10:16
      To chyba problem "Wlochy vs. reszta swiata". Oni maja
      bzika na punkcie jedzenia i wszelakich detali z tym
      zwiazanych. Wiele z tych przyzwyczajen wynika z
      tradycji i jest sprzeczne z zasadami zdrowego zywienia,
      ale "tradycja rzecz swieta"...
      Grzesiek.
      • Gość: Troy Re: Przy stole IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 10:28
        Konsternacje wzbudza to obciachowe
        calowanie pan w reke.
        A zamowienie herbaty,coz,bardzo
        neutralne...
        Natomist robilem rok temu cruise.
        Amerykanie chleja tonami wode z lodem
        i ice-tea przed,w trakcie i po. Bueeeeeeee....
        • Gość: Tola Re: Przy stole IP: *.telia.com 07.03.02, 10:38
          A najlepsi sa Szwedzi , ktorzy do dan miesnych i rybnych i wogole wszystkiego zamawiaja ...mleko!
      • bird_man Re: Przy stole 07.03.02, 10:43
        nancyboy napisał(a):

        > To chyba problem "Wlochy vs. reszta swiata". Oni maja
        > bzika na punkcie jedzenia i wszelakich detali z tym
        > zwiazanych. Wiele z tych przyzwyczajen wynika z
        > tradycji i jest sprzeczne z zasadami zdrowego zywienia,
        > ale "tradycja rzecz swieta"...
        > Grzesiek.

        nie chce tu robic za malkontenta ale uwielbiam kuchnie wloska (wca nie chodzi
        mi o pizze !) i duzym zaskoczeniem jest dla mnie twierdzenie ze jest "sprzeczna
        z zasadami zdrowego zywienia" Wg. tego co ja wiem kuchnia wloska jest zaliczana
        do jednych z najlepszych i najzdrowszyc w swiecie jak zreszta inne kuchnie
        srodziemnomorskie - w przeciwienstwie do kuchni polskiej -> ciezkiej, tlustej
        i niezdrowej
        pozdrawiam
        • nancyboy Re: Przy stole 07.03.02, 10:57
          Zgadza sie.
          Ale ja pisalem o zwyczajach, nie o tym co jedza.
          Chodzi mi np. o to, ze na sniadanie jedza cos
          slodkiego, na obiad "meranda" czyli drobny lunch a
          podstawa zywienia jest kolacja "cena", kiedy to jedza
          miesa, makaron i rzeczy gotowane i smazone oraz warzywa
          i owoce.
          Teoria zywienia sugeruje, zeby wiecej jesc rano, a
          niewiele wieczorem.
          Grzesiek.
          • bird_man Re: Przy stole 07.03.02, 11:05
            dzieki grzesiek
            zrozumialem i widze, ze sie wcale nie roznimy w pogladach
            pozdrawiam
          • Gość: Maria Re: Przy stole IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 11:18
            nancyboy napisał(a):

            >> Teoria zywienia sugeruje, zeby wiecej jesc rano, a
            > niewiele wieczorem.
            >

            Teoria teoria, ale zobacz ze Wlosi mimo tych poznych, obfitych kolacji sa na ogol
            szczupli, w przeciwienstwie do Amerykanow, ktorzy jedza najwiecej na sniadanie.
          • Gość: ds Re: Przy stole IP: 194.203.201.* 07.03.02, 11:33
            > Ale ja pisalem o zwyczajach, nie o tym co jedza.
            > Chodzi mi np. o to, ze na sniadanie jedza cos
            > slodkiego, na obiad "meranda" czyli drobny lunch a
            > podstawa zywienia jest kolacja "cena", kiedy to jedza
            > miesa, makaron i rzeczy gotowane i smazone oraz warzywa
            > i owoce.
            > Teoria zywienia sugeruje, zeby wiecej jesc rano, a
            > niewiele wieczorem.

            Ale przeciez oni zyja w innym klimacie (szczegolnie na poludniu). W ciagu dnia nie chce Ci sie
            przeciez jesc jak jest goraco. I chodza pozniej spac. Wydaje mi sie, ze po prostu nawyki
            zywieniowe sa dostosowane do kraju i klimatu.
            Tak wiec np. w Mediolanie gdzie jest chlodniej jedza miedzy 8-9 a ida spac o polnocy. Tak
            wiec nie jest chyba tak zle?
            Na poludniu natomiast jedza ok 10. a ida spac pewnie jeszcze pozniej.
    • Gość: izabelsk Re: Przy stole IP: *.uk.fid-intl.com 07.03.02, 10:46
      A Anglicy siorbia i mlaskaja przy stole, i wlos w ich zupie lub potrawie nie
      wzbudza w nich zadnego obrzydzenia.
      Kawa lub herbata jest podawana po obiedzie/kolacji a nigdy w trakcie. Totez ten
      pan zamawiajacy herbate skonsternowalby rowniez angielskich gospodarzy.
      Nikt nie pije samego mleka do sniadania tylko z herbata lub kawa.
      Zupy uwarza sie za jedzenie zimowe i dopiero od kilku lat sa "odkrywane" jako
      posilek na 12 miesiecy.
      Prawie nieznany jest kompot, chyba, ze ktos bywa we Francji.
      Do ciast na deser zawsze podawane sa sosy lub lody.
      Ogolnie ciasta i slodycze tutaj to sa ulepki, bez wiekszego smaku.
      A jak zaczynam opowiadac i robieniu bialego sera czy tez pieczeniu chleba na
      zakwasie, to patrza na mnie jak na czarownice.
      Do tej kategorii zalicza sie tez z bieranie grzybow.
      No i ten puchaty chleb tostowy, to juz historia.
      Picie kawy prawdziwej z cafeterii uwazane jest jako wielki luksus, od swieta.
      A wogole jak sie robi kawe lub herbate anglikowi, to 1/3 pojemnosci kubka musi
      to byc mleko.
      A w szklankach to pija wode lub alkohol, raczej nie gorace napoje, chyba ze
      jest to specjalna szklanka z "Bodium" - taka z plastykowym uchwytem.
      A jak nie upomnisz sie to jak ci zrobia kawe lub herbate to zawsze jest z
      mlekiem.
      Moglabym tak bez konca

      izabelski

      • Gość: Maria Re: Przy stole IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 11:30
        Gość portalu: izabelsk napisał(a):

        > A Anglicy siorbia i mlaskaja przy stole, i wlos w ich zupie lub potrawie nie
        > wzbudza w nich zadnego obrzydzenia.

        Kiedys, jeszcze w Polsce, potrafilam pic goraca herbate ze szklanki nie parzac
        sobie warg i palcow. Teraz juz nie. Ale widze ze w Polsce jeszcze potrafia.
        Polacy jednak raczej nie siorbia i nie mlaskaja.
        Jednak malo ktory Polak uzywa serwetek, a jezeli juz to tylko raz i na koniec
        posilku. Rezultat- tluste wargi, resztki jedzenia w kacikach ust, brudne szklanki.

      • Gość: Rick Re: Przy stole IP: 192.168.70.* 07.03.02, 18:07
        Gość portalu: izabelsk napisał(a):

        > A Anglicy siorbia i mlaskaja przy stole, i wlos w ich
        zupie lub potrawie nie
        > wzbudza w nich zadnego obrzydzenia.

        No i bardzo dobrze. Ja procowalem kiedys w koreanskiej
        firmie. Oni siorbali, mlaskali i przysuwali sobie
        taleze do ust. Mie sie to bardzo podobalo. Nic bardziej
        nie cierpie niz jedzenia w gronie ach tak dobrze
        wychowanych ludzi, kiedy to ze strachu ze kartofel
        spadnie mi z widelca jedzanie w ogole nie sprawia mi
        przyjemnosci.

        > A w szklankach to pija wode lub alkohol, raczej nie
        gorace napoje, chyba ze
        > jest to specjalna szklanka z "Bodium" - taka z
        plastykowym uchwytem.

        A ja w Polsce nigdy nie rozumialem, dlaczago podaje sie
        kawe czy herbate w szklance i to bez uchwytu. Zawscze
        trzeba wtedy czakac az ostygnie, bo nie mozna wziasc do
        reki.
    • Gość: Troy Co kraj to obyczaj. IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 11:02
      Ja najbardziej nie lubie niedzielnych rodzinnych
      spotkan,ktorych unikam jak ognia.
      Obowiazkowe: Kaffee und Kuchen,pozniej
      dwie godziny nic,a potem
      Eintopf lub inne danie.
      Osobiscie wole najpierw zjesc,a pozniej
      polasic sie na deser.
      Prubowalem z tym walczyc,ale bez skutku sad(
      • karelia mleko 07.03.02, 13:46
        no nie przesadzajmy z tym mlekiem w Szwecji. teraz sie bierze piwo do kazdego
        dania. Najlepiej stor och starkwink)))))))))
        Mleko robi suie passeeeee, no chyba ze dzieci , a i to moga pic bezalkoholowe 1
        klasy albo cider. Mleko to tak mniej oficjalnie , jako miedzy posilkami, a tak
        to
        STOR OCH STARK, czyli duze mocne smile)))))))))))
      • Gość: Milene Re: Co kraj to obyczaj - Francja IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 13:58
        We Francji jedzenie to caly ceremonial. Lubia jesc, gadac o tym i wszystko musi
        sie odbywac wedlug pewnych (mysle, ze dosc logicznych zasad).
        Stad jak czasami jestesmy z mezem w gosciach u niektorych znajomych w Polsce i
        podaje sie w porze aperitifu (zalozmy przed kolacja) ciasto a potem kawe a
        potem slodkie wino a potem salatke, wodke, orzeszki ziemne, wedliny itd. to
        niestety nic z tego nie rozumie (ja tez swoja droga)
        Zawsze przywoze rozne smierdzace sery typu camembert i rocquefort, ktore sa
        najchetniej spozywane przez moja mame na....sniadanie.
        Zreszta jedzenie w ogole wszelkich serow, wedlin, jajecznic i tego typu dan z
        samego rana raczej nie miesci sie w glowie przecietnego Francuza. W mojej tez,
        rano mam tylko ochote na kawe i kawalek chleba z maslem.
        Do posilkow pije sie wino, wode albo ewentualnie piwo ale rzadko. Zadnych
        kompotow jak ktos tu wspomnial. Kompot we Francji to ugotowane owoce.
        A nasz kompot nazywa sie syrop i spozywa sie razem z owocami.

        Maja dosc sztywne godziny jedzenia obiad miedzy 12-14.00 kolacja od 19.00
        Normalnie w restauracjach nie serwuje sie obiadu po 15.00 poniewaz personel
        konczy serwis albo ma przerwe w pracy przed serwisem wieczornym.
        Sa bardzo przyzwyczajeni do jedzenia obiadu miedzy 12 a 14.00 co zreszta uwazam
        za logiczne bo glod zaczyna sie odzywac po lekkim sniadaniu i jest to najlepszy
        moment na solidny posilek. Poza tym jest okolo 6-7 godzin przerwy miedzy
        obiadem i kolacja a nie jak w Polsce, kolacja jest bardzo szybko po bardzo
        poznym zreszta obiedzie. Kolacja we Francji to drugi obiad. Aperitif
        (niekoniecznie) przystawka (moze byc zupa ale tylko wieczorem) danie glowne
        (najczesciej mieso albo ryba + warzywa, albo malkaron, ryz) ser obowiazkowo
        (moze byc tez do sera zielona salata) obowiazkowo deser i czasami kawa (ale
        niekoniecznie wieczorem raczej w poludnie). Wszystko zakrapiane winem albo woda.

        A propos zup, podobnie jak tu ktos wczesniej napisal, nie do pomyslenia jest
        jedzenie goracych zup latem (w Polsce je sie ja na okraglo) i w ogole wszelkich
        ciezkich dan z sosami. Latem je sie tylko lekkie rzeczy.

        A tak poza tym jedzenie tu jest wysmienite. Dla mnie najlepsze na rowni z
        kuchnia wloska.

        • Gość: Baloo Do Milene IP: *.ne.ch 07.03.02, 14:13
          Voila, voila, voila ... francuskosc w pigulce ! Najpierw tekst, ze "co kraj to
          obyczaj", sugerujacy, ze kazdy obyczaj jest rownie dobry, po czym wywod, z
          ktorego wynika, ze tylko Francuzi umieja gotowac, jesc i organizowac posilki
          racjonalnie, a obyczaje wszystkich innych narodow sa co najmniej dziwne, a tak
          naprawde to do niczego...i wszystko zawsze z pelnym poblazliwej tolerancji
          usmiechem ... bueeeeeee !!!! I jeszcze tak to ustawili, ze inni im wierza, ze
          tak wlasnie powinno byc ! jak chce ktos jesc ser z rana - wolna wola, chce ktos
          jajecznice na boczku o 7 rano, rosol w lipcu - do woli, co tym zabojadom do
          tego ! Nota bene dotyczy do rowniez innych dziedzin zycia , to jakas
          dziedziczna patologia ... ja tez lubie francuska kuchnie (nie wszystko), ale
          nie mozna jej fetyszyzowac, na Boga !
          Milene, nie bierz tego wszystkiego powyzej do siebie, to taki moj prywatny
          odjazd : im bardziej poznaje Francuzow, tym bardziej ich nie lubie, glownie za
          megalomanie !!! (zawiedziona milosc , albo co ?)
          Pa
          Baloo
          • Gość: Milene Re: Do Baloo IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 14:52
            Gość portalu: Baloo napisał(a):

            > Voila, voila, voila ... francuskosc w pigulce ! Najpierw tekst, ze "co kraj to
            > obyczaj", sugerujacy, ze kazdy obyczaj jest rownie dobry, po czym wywod, z
            > ktorego wynika, ze tylko Francuzi umieja gotowac, jesc i organizowac posilki
            > racjonalnie, a obyczaje wszystkich innych narodow sa co najmniej dziwne, a tak
            > naprawde to do niczego...i wszystko zawsze z pelnym poblazliwej tolerancji
            > usmiechem ... bueeeeeee !!!! I jeszcze tak to ustawili, ze inni im wierza, ze
            > tak wlasnie powinno byc ! jak chce ktos jesc ser z rana - wolna wola, chce ktos
            >
            > jajecznice na boczku o 7 rano, rosol w lipcu - do woli, co tym zabojadom do
            > tego ! Nota bene dotyczy do rowniez innych dziedzin zycia , to jakas
            > dziedziczna patologia ... ja tez lubie francuska kuchnie (nie wszystko), ale
            > nie mozna jej fetyszyzowac, na Boga !
            > Milene, nie bierz tego wszystkiego powyzej do siebie, to taki moj prywatny
            > odjazd : im bardziej poznaje Francuzow, tym bardziej ich nie lubie, glownie za
            > megalomanie !!! (zawiedziona milosc , albo co ?)
            > Pa
            > Baloo

            Alez Baloo, ja wcale nie jestem ambasadorem Francuzow i wcale nie mam zamiaru ich
            bronic ani dawac za przyklad. Kazdy je co mu sie podoba i na swoj sposob.

            Wydaje mi sie, ze zagalopowales sie troche w tej krytyce, zreszta sam przyznales,
            ze Francuzow nie darzysz wielka sympatia. A masz prawo.

            Ja napisalam w swoim imieniu i zaden Francuz mi nie dyktowal, ze francuska
            kuchnia jest najlepsza a posilki najbardziej racjonalne a inne kuchnie sa do
            niczego.
            Zreszta wcale nie napisalam, ze kuchnia francuska jest najlepsza tylko, ze jest
            to moja ulubiona na czele z wloska. Maly niuans.

            Nakreslilam zwyczaje kulinarne Francuzow dla tych osob ktore Francji nie znaja,
            tak jak ja chetnie dowiedzialabym sie o zwyczajach innych narodow.
            Wcale nie mialam zamiaru dawac nikomu lekcji savoir-vivre'u.
            Pozdrawiam
            • Gość: Baloo Re: Do Milene IP: *.ne.ch 07.03.02, 14:58
              Totez dodalem, zebys nie brala tego do siebie ... a te lajzy naprawde mnie
              zloszcza (no, moze nie wszyscy), chyba pojde sie leczyc :o)

              Pomachalbym ci lapka, ale wlasnie mi kaftanik zawiazali ...

              baloo
              • Gość: Milene Re: Do Baloo IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 15:18
                Idz koniecznie wink
                Ciekawe co ci takiego zrobili (la) ci niedobrzy Francuzi.
                A tak nawiasem, im wszystkim sie wydaje,ze wszyscy ich kochaja (oprocz Anglikow
                rzecz jasna) i oni raczej nie maja specjalnych animozji do innych narodow
                (oprocz Anglikow rzecz jasna).
                Kawaly o Belgach tudziez Szwajcarach to tylko dla funu smile
                • Gość: Baloo Re: Do Milene IP: *.ne.ch 07.03.02, 15:26
                  Najsmieszniejsze jest to , ze nic mi osobiscie nie zrobili ... przyznaje to ze
                  wstydem . Moze , jak kazdy, musze kogos nie lubic, i akurat padlo na nich ;o) ??
                  No , ale mniejsza o to .. nie bedziemy o tym rozmawiac przy stole :o)

                  pa

                  baloo
                  • Gość: Milene Re: Do Baloo IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 17:38
                    Gość portalu: Baloo napisał(a):

                    > Najsmieszniejsze jest to , ze nic mi osobiscie nie zrobili ... przyznaje to ze
                    > wstydem . Moze , jak kazdy, musze kogos nie lubic, i akurat padlo na nich ;o) ?
                    > ?
                    > No , ale mniejsza o to .. nie bedziemy o tym rozmawiac przy stole :o)
                    >
                    > pa

                    No, to czin, czin Baloo! Wznosze toast za braterstwo miedzy Polakami z Francji i
                    Szwajcarii wink
                    > baloo

          • Gość: Maria Re: Do Milene IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 21:16
            • Gość: Don Re: Obyczaje i zwyczaje IP: *.uc.nombres.ttd.es 07.03.02, 21:38

              Moglbym pisac tomy na temat :jak kto jada i co jada oraz co do tego siorbie
              lub w siebie wlewa.jako zasluzony i stary juz gastronom stwierdzam ,ze zadnej
              nacji nic nie brak.zalezy od wychowania w domu,tradycji narodowych i co
              najwazniejsze kasy ! Innaczej sie jada w domu innaczej w rest.wysokiej klasy.
              Najgorzej na mojej liscie laduja Anglicy ( w piekle za gastronomie odpowiadaja
              anglicy a za humor niemcy )Reszta cywilizowanych nacji jakos tam idzie. Nie
              jadam razem z tubylcami z Afryki i eskimosami.Z Polakami jadalem w kat III oraz
              gospodach -jest o czym opowiadac.U mnie w restauracji goscilem wiele nacji-czym
              lepiej i swobodniej sie czuja ,tym maniery przy stole gorsze.Starsi goscie
              jadaja bardzo kulturalnie,mlodziez jak kto,hiszpanie jak prosiaki-po nich jest
              cala sala do sprzatania a siedza tylko przy jednym stole. Polacy z Polski musza
              miec flache na stole,czym wzbudzaja podziw i usmieszki.Rosjanie byle tlusto i
              duzo -kultury O,komunizm oduczyl ich tego.Koniec bo moge tak bez konca pisac
    • Gość: Karloz Re: Przy stole czy pod stolem ... wsio rawno! IP: *.netcom.ca 07.03.02, 21:40
      1. Nigdy nie zamawiajcie salatki sledziowej do czystej popijajac piwem. w
      Rajchu to uchodzzi za profanke piwa!

      2. Nigdy nie jedzcie czerwonego barszczu przed tega popijawa. Na
      wypadek wymiotow wyglada to, jakby ktos mial krwotok.

      That's all folks!
      • Gość: Karloz Re: Barszcz Czerwony, leszcze! IP: *.netcom.ca 08.03.02, 02:12
        Czemu o tym wspominam? Bo moj kumpel (pare lat temu to siem dzialo)
        we Wiedniu we Metrze siem trochem zle poczul. Musial on siem wyrzygac,
        zeby lepiej poczuc! Barszcz czerwony, wzieli go na pogotowie we Wiedniu,
        po to zeby siem przekonac, ze to nie krwotok! On byl zdrowy! Toz on
        barszczem zygal !!! A potem co? Cala prasa, ze dla Polakow Shubhaft! A to
        niesprawiedliwie!!!
        • Gość: Don Re: Barszcz Czerwony, leszcze! IP: *.uc.nombres.ttd.es 08.03.02, 03:03
          Gość portalu: Karloz napisał(a):

          > Czemu o tym wspominam? Bo moj kumpel (pare lat temu to siem dzialo)
          > we Wiedniu we Metrze siem trochem zle poczul. Musial on siem wyrzygac,
          > zeby lepiej poczuc! Barszcz czerwony, wzieli go na pogotowie we Wiedniu,
          > po to zeby siem przekonac, ze to nie krwotok! On byl zdrowy! Toz on
          > barszczem zygal !!! A potem co? Cala prasa, ze dla Polakow Shubhaft! A to
          > niesprawiedliwie!!!

          czytalem cos podobnego,ale to bylo na jakims statku na Dunaju czy cos podobnego-
          tez w austrii
          • tea_4_2 Herbatka u Wlocha :) 08.03.02, 04:32
            Amerykanie niszcza smak potraw cola i ketchupem. Niszcza tez samopoczucie
            wspoljedzacych bekaniem, siorbaniem i bakami winkfeeeee


            A co do tej herbaty, to ja nie mam nic przeciwko temu. Tylko lepsza jest po
            daniu niz "do dania" smile i niech sie Wlosi za glowe lapia!

            Uszanowanie
            Tea
            • Gość: Don Re: Herbatka u Wlocha :) IP: *.uc.nombres.ttd.es 08.03.02, 04:34
              tea_4_2 napisał(a):

              > Amerykanie niszcza smak potraw cola i ketchupem. Niszcza tez samopoczucie
              > wspoljedzacych bekaniem, siorbaniem i bakami winkfeeeee
              >
              >
              > A co do tej herbaty, to ja nie mam nic przeciwko temu. Tylko lepsza jest po
              > daniu niz "do dania" smile i niech sie Wlosi za glowe lapia!
              >
              > Uszanowanie
              > Tea

              Racja i masz do tego prawo
              • Gość: selma Re: Herbatka u Wlocha :) IP: *.ppp.get2net.dk 09.03.02, 10:33
                w Dani wo gole nie pija herbaty tylko kawe -jak wode pija litrami.zdarza sie ze
                pija herbate np sekretarki z biura wtedy pielegniarki i salowe patrza na nich
                jak na dziwadla .inaczej patrza na mnie obcokrajowca ,, ale kiedys nalalam
                sobie do szklanki(chcialam miec wiecej-filizanka jest mala a nie chcialo misie
                chodzic i nalewac)i zobaczylam zgroze w i c h oczach.uwielbiaja kranowe wode do
                posilkow ,mleko tez jak najbardziej nawet do pasztetu .O 11.30 jedza frokost
                maja takie pudeleczka plastikowe i wyciagaja kanapki z cienmnego chleba ,i na
                to kroja np banana,ale zdarzaja sie tez bardzo ladne kanapki(robia poprzedniego
                dnia i chowaja do lodowki)z serami ,wedlinami i duzo warzyw.sekretarki jedza
                tylko warzywa -czy one tym sie najedza?ja wyciagam wtedy bule z mielona i lubie
                ich wzrok jak sie patrza na te moja bule i szklane herbaty.obok siedzi
                Pakistanka i je kartofle z chili bo tak lubi,kobita z Turcji wyciaga plackowaty
                chleb -kazdy wg swoich upodoban i bardzo mi sie to podoba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka