Dodaj do ulubionych

Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.)

14.06.04, 12:43
Szampan sie polal, setak pekla - wracamy do szarego zycia.

Ciekawy weekend nam sie zdarzyl:
- pilka (w sobote mielismy gosci - jeden z Portugalii, bardzo narzekal ze
przegrali z Grecja wink. O niedzieli to nawet nie mowie - ale sie niezle
usmialem.
- LPR zostalo druga sila polityczna w Polsce wink)) Niech zyje Radio Maryja!
Wszystkie babcie do glosowania!
- 4 na 5 Polakow komptenie olalo wybory do parlamentu EU... A my sie tutaj
tak staralismy...
- posprzatalem sobie loft (moze niewielkie zdarzenie w porownaniu do
powyzszych ale mnie bardzo cieszy... wink

Obserwuj wątek
    • dsl Skleroza i nadmiar pracy... 14.06.04, 12:53
      ... i zapomniam o waznych rzeczach.

      Zegnamy takze Bee, ktora wraca do kraju szczesliwosci i oazy prawdziwej wiary
      katolickiej! Niech zyje LPR! Giertych na premiera! Rydzyk na swietego!

      Oby ci sie darzylo, dobra kobieto.


      • bee22 Re: Skleroza i nadmiar pracy... 14.06.04, 12:59
        dsl napisał:

        > ... i zapomniam o waznych rzeczach.

        np. o uprzejmosci

        > Zegnamy takze Bee, ktora wraca do kraju szczesliwosci i oazy prawdziwej wiary
        > katolickiej! Niech zyje LPR! Giertych na premiera! Rydzyk na swietego!
        >
        > Oby ci sie darzylo, dobra kobieto.
        >
        komentarza brak, podziekowan takoz
        • dsl Re: Skleroza i nadmiar pracy... 14.06.04, 13:06
          bee22 napisała:

          > dsl napisał:
          >
          > > ... i zapomniam o waznych rzeczach.
          >
          > np. o uprzejmosci

          Nie do konca rozumiem co Cie urazilo ale coz - wolny kraj...

          Jezeli chodzi o "oaze szczescliwosci, etc." to bylo to po prostu nawiazanie do
          mojego powyzszego postu o drugim miejscu LPR. Ale kto wie - moze chodzi Ci o
          cos innego...
          • niejack Re: Skleroza i nadmiar pracy... 14.06.04, 13:16
            dsl napisał:

            > bee22 napisała:
            >
            > > dsl napisał:
            > >
            > > > ... i zapomniam o waznych rzeczach.
            > >
            > > np. o uprzejmosci
            >
            > Nie do konca rozumiem co Cie urazilo ale coz - wolny kraj...
            >
            > Jezeli chodzi o "oaze szczescliwosci, etc." to bylo to po prostu nawiazanie
            do
            > mojego powyzszego postu o drugim miejscu LPR. Ale kto wie - moze chodzi Ci o
            > cos innego...

            Widac ze wcale nie rozumiesz, a nie "nie do konca".

        • anieatak Re: Skleroza i nadmiar pracy... 15.06.04, 09:50
          bee22 napisała:

          > dsl napisał:
          >
          > > ... i zapomniam o waznych rzeczach.
          >
          > np. o uprzejmosci
          >
          > > Zegnamy takze Bee, ktora wraca do kraju szczesliwosci i oazy prawdziwej wi
          > ary
          > > katolickiej! Niech zyje LPR! Giertych na premiera! Rydzyk na swietego!
          > >
          > > Oby ci sie darzylo, dobra kobieto.
          > >
          > komentarza brak, podziekowan takoz
          zawsze cię lubiłem
    • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 12:53
      dsl napisał:

      > Szampan sie polal, setak pekla

      szybko jak za dawnych czasow, z pomoca Boza (tak teraz nam przyjdzie pisac) i
      miedzynarodowa (AU, CA, D). Nastepny okragly watek za 50 lat - 1000.
    • niejack Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 12:56
      dsl napisał:

      > Szampan sie polal, setak pekla - wracamy do szarego zycia.
      >

      Dla kogo szare dla tego szarewink))

      > Ciekawy weekend nam sie zdarzyl:
      > - pilka (w sobote mielismy gosci - jeden z Portugalii, bardzo narzekal ze
      > przegrali z Grecja wink. O niedzieli to nawet nie mowie - ale sie niezle
      > usmialem.
      > - LPR zostalo druga sila polityczna w Polsce wink)) Niech zyje Radio Maryja!
      > Wszystkie babcie do glosowania!
      > - 4 na 5 Polakow komptenie olalo wybory do parlamentu EU... A my sie tutaj
      > tak staralismy...

      Nie podniecaj sie tak, to tylko wybory na kilka dobrze platnych stolkow w
      Brukseliwink

      > - posprzatalem sobie loft (moze niewielkie zdarzenie w porownaniu do
      > powyzszych ale mnie bardzo cieszy... wink
      >

      Skosilem trawnik - tez jestem bardzo szczesliwywink
      • izabelski Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 13:09
        a bardzo mnie zaciekawilo,ze 78% Wlochow glosowoalo - czy ktos wie dlaczego?
        • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 13:12
          izabelski napisała:

          > a bardzo mnie zaciekawilo,ze 78% Wlochow glosowoalo - czy ktos wie dlaczego?

          do komisji wyborczych zatrudnili gwiazdy kina XXX. To taka wloska tradycja.
          • niejack Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 13:20
            ex-rak napisał:

            > izabelski napisała:
            >
            > > a bardzo mnie zaciekawilo,ze 78% Wlochow glosowoalo - czy ktos wie dlaczeg
            > o?
            >
            > do komisji wyborczych zatrudnili gwiazdy kina XXX

            ... ktore sluzyly tez jako urny wyborczewink))
            • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 13:26
              niejack napisał:

              > ex-rak napisał:
              >
              > > izabelski napisała:
              > >
              > > > a bardzo mnie zaciekawilo,ze 78% Wlochow glosowoalo - czy ktos wie dl
              > aczeg
              > > o?
              > >
              > > do komisji wyborczych zatrudnili gwiazdy kina XXX
              >
              > ... ktore sluzyly tez jako urny wyborczewink))

              sadzisz, ze karty wyborcze sie tam za stringi upycha. Rzeczywiscie bardzo
              ciekawe.
    • izabelski Czy ktos sie wybiera? 14.06.04, 14:13

      Muzyka folkowa i tzw World z calego swiata
      Reading - 23-25 July 2004
      www.womad.org/reading

      My jedziemy rodzinka cala i moze ktos chcialby sie przylaczyc- nie mam zbyt
      lekkiego namiotu ale na pewno saobie damy rade smile

      nawet bedzie Nigel Kennedy and Kroke (UK/Poland) smile(klezmer music)
      www.bbc.co.uk/radio3/world/awards2004/profile_kroke.shtml
      Weekend ticket: £95 - all weekend tickets include free camping.
      Day tickets: Friday £30, Saturday £51, Sunday £46
      Concessions available. Families are entitled to savings as children aged 13
      and under can come free if accompanied by an adult.

      www.josaka.com/Content/2004/WOMAD2004-lineup.htm
      • ex-rak Re: Czy ktos sie wybiera? 14.06.04, 14:21
        izabelski napisała:

        >
        > Muzyka folkowa i tzw World z calego swiata
        > Reading - 23-25 July 2004
        > www.womad.org/reading
        >
        > My jedziemy rodzinka cala i moze ktos chcialby sie przylaczyc- nie mam zbyt
        > lekkiego namiotu ale na pewno saobie damy rade smile
        >
        > nawet bedzie Nigel Kennedy and Kroke (UK/Poland) smile(klezmer music)
        > www.bbc.co.uk/radio3/world/awards2004/profile_kroke.shtml
        > Weekend ticket: £95 - all weekend tickets include free camping.
        > Day tickets: Friday £30, Saturday £51, Sunday £46
        > Concessions available. Families are entitled to savings as children aged 13
        > and under can come free if accompanied by an adult.
        >
        > www.josaka.com/Content/2004/WOMAD2004-lineup.htm


        odpowiedzialem na inny post. Tutaj milo byc to

        ''Material do przemyslenia''.
        • izabelski Re: Czy ktos sie wybiera? 14.06.04, 14:47
          czyli mam rozumiec,ze ty nie jestes zainteresowany smile
          • ex-rak Re: Czy ktos sie wybiera? 14.06.04, 14:58
            izabelski napisała:

            > czyli mam rozumiec,ze ty nie jestes zainteresowany smile

            Jeszcze nie wiem, czesciowo tak. Od wielu czynnikow moze to zalezec.
            Zobaczymy co z tego wyniknie.
            • izabelski Re: Czy ktos sie wybiera? 14.06.04, 15:44
              lo matko - gadasz do mnie a ja niekumata....
              • ex-rak Re: Czy ktos sie wybiera? 15.06.04, 09:42
                izabelski napisała:

                > lo matko - gadasz do mnie a ja niekumata....

                postaram sie jeszcze raz, bez swirowania.

                Joanna jak zobaczyla, ze Nigel Kennedy w programie to juz prawie nie chciala
                leciec z Bartkiem do Polski na wakacje. Poniewaz ja bede w lipcu jeszcze na
                Wyspie, to jak pogoda dopisze, gwiazdy sie w korzystna konstelacje uloza,
                czarny kot mi drogi nie przejdzie, to moze bym sie z Wami chetnymi wybral na
                ten festiwal, pod namiotem sobie do woli pofolk(g)owac.
                • izabelski Re: Czy ktos sie wybiera? 15.06.04, 13:12
                  extra - umowimy sie co do szczegolow wkrotce smile
    • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 14:20
      dsl napisał:

      > Szampan sie polal, setak pekla - wracamy do szarego zycia.
      >
      > Ciekawy weekend nam sie zdarzyl:
      > - pilka (w sobote mielismy gosci - jeden z Portugalii, bardzo narzekal ze
      > przegrali z Grecja wink. O niedzieli to nawet nie mowie - ale sie niezle
      > usmialem.
      > - LPR zostalo druga sila polityczna w Polsce wink)) Niech zyje Radio Maryja!
      > Wszystkie babcie do glosowania!
      > - 4 na 5 Polakow komptenie olalo wybory do parlamentu EU... A my sie tutaj
      > tak staralismy...
      > - posprzatalem sobie loft (moze niewielkie zdarzenie w porownaniu do
      > powyzszych ale mnie bardzo cieszy... wink
      >


      Material do przemyslenia.
      • xiv Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 14.06.04, 23:06

        Heyka,

        gorace buziaki dla Bee!

        Piekna zrezygnowala ze swojej posadki. Wcale nie byla taka ciepla. Od srody
        bedzie szukac nowej. I tyle slychowac po tej stronie monitora.
        • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 09:37
          xiv napisał:

          >
          > Heyka,
          >
          > gorace buziaki dla Bee!
          >
          > Piekna zrezygnowala ze swojej posadki. Wcale nie byla taka ciepla. Od srody
          > bedzie szukac nowej. I tyle slychowac po tej stronie monitora.
          >

          Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich sporo,
          ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posadkach,
          przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.

          Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
          • anieatak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 09:51
            ex-rak napisał:

            > xiv napisał:
            >
            > >
            > > Heyka,
            > >
            > > gorace buziaki dla Bee!
            > >
            > > Piekna zrezygnowala ze swojej posadki. Wcale nie byla taka ciepla. Od srod
            > y
            > > bedzie szukac nowej. I tyle slychowac po tej stronie monitora.
            > >
            >
            > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich sporo,
            > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posadkach,
            > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
            >
            > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
            pościel czysta?he
          • xiv Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 14:50
            > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich sporo,
            > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posadkach,
            > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
            >
            > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.

            Praca w takiej agencji jest daleka od cieplej posadki. Laduje tam na przyklad
            panna (typu Barbie) z walizka i bez pieniedzy (no... 50 funtow) prosto z
            Victorii. I chce mieszkania i pracy - "tylko biurowej, bo ona nie po to
            przyjechala do Londynu, aby sprzatac!". Moze sie pochwalic licencjatem z
            prywatnej szkoly, ale sensownego CV nie potrafi sklecic. Jezyk
            angielski? "Umiem, ale sie wstydze teraz rozmawiac"

            Witajcie polskie marzenia w Londynie!

            Jedyne co mozna jej chyba poradzic - "jedz do malej wioski poza Londyn i szukaj
            meza (chlopaka, kochanka)"
            • niejack Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 14:55
              xiv napisał:

              > > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich sporo,
              >
              > > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posadkach
              > ,
              > > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
              > >
              > > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
              >
              > Praca w takiej agencji jest daleka od cieplej posadki. Laduje tam na przyklad
              > panna (typu Barbie) z walizka i bez pieniedzy (no... 50 funtow) prosto z
              > Victorii. I chce mieszkania i pracy - "tylko biurowej, bo ona nie po to
              > przyjechala do Londynu, aby sprzatac!". Moze sie pochwalic licencjatem z
              > prywatnej szkoly, ale sensownego CV nie potrafi sklecic. Jezyk
              > angielski? "Umiem, ale sie wstydze teraz rozmawiac"
              >
              > Witajcie polskie marzenia w Londynie!
              >
              > Jedyne co mozna jej chyba poradzic - "jedz do malej wioski poza Londyn i
              szukaj
              >
              > meza (chlopaka, kochanka)"
              >

              Np do Wokinghamwink))))))
              Gatunek "niebieskich rybek" (blondynek, dla tych co Finding Nemo nie widzieli)
              jak na razie nie podzielil losu dinozaurow i sie na to nie zanosiwink

            • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 14:56
              xiv napisał:

              > > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich sporo,
              >
              > > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posadkach
              > ,
              > > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
              > >
              > > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
              >
              > Praca w takiej agencji jest daleka od cieplej posadki. Laduje tam na przyklad
              > panna (typu Barbie) z walizka i bez pieniedzy (no... 50 funtow) prosto z
              > Victorii. I chce mieszkania i pracy - "tylko biurowej, bo ona nie po to
              > przyjechala do Londynu, aby sprzatac!". Moze sie pochwalic licencjatem z
              > prywatnej szkoly, ale sensownego CV nie potrafi sklecic. Jezyk
              > angielski? "Umiem, ale sie wstydze teraz rozmawiac"
              >
              > Witajcie polskie marzenia w Londynie!
              >
              > Jedyne co mozna jej chyba poradzic - "jedz do malej wioski poza Londyn i
              szukaj
              >
              > meza (chlopaka, kochanka)"
              >

              To moze zamiast rekrutacyjnej otworzycie agencje matrymonialna.
              • niejack Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 15:01
                ex-rak napisał:

                > xiv napisał:
                >
                > > > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest takich s
                > poro,
                > >
                > > > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych posa
                > dkach
                > > ,
                > > > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
                > > >
                > > > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
                > >
                > > Praca w takiej agencji jest daleka od cieplej posadki. Laduje tam na przyk
                > lad
                > > panna (typu Barbie) z walizka i bez pieniedzy (no... 50 funtow) prosto z
                > > Victorii. I chce mieszkania i pracy - "tylko biurowej, bo ona nie po to
                > > przyjechala do Londynu, aby sprzatac!". Moze sie pochwalic licencjatem z
                > > prywatnej szkoly, ale sensownego CV nie potrafi sklecic. Jezyk
                > > angielski? "Umiem, ale sie wstydze teraz rozmawiac"
                > >
                > > Witajcie polskie marzenia w Londynie!
                > >
                > > Jedyne co mozna jej chyba poradzic - "jedz do malej wioski poza Londyn i
                > szukaj
                > >
                > > meza (chlopaka, kochanka)"
                > >
                >
                > To moze zamiast rekrutacyjnej otworzycie agencje matrymonialna.

                A dlaczego matrymonialna?
                Nie lepiej towarzyska?wink
                To dopiero jest biznes, no i zarabia sie na takiej klientce wielokrotniewink
                • magsie Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 15:02
                  > A dlaczego matrymonialna?
                  > Nie lepiej towarzyska?wink
                  > To dopiero jest biznes, no i zarabia sie na takiej klientce wielokrotniewink

                  No tak, typowe, od razu taka niebieska rybke wykorzysta!!wink)
                • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 15.06.04, 15:28
                  niejack napisał:

                  > ex-rak napisał:
                  >
                  > > xiv napisał:
                  > >
                  > > > > Powinna sie udac do jakies agencji rekrutacyjnej. Teraz jest tak
                  > ich s
                  > > poro,
                  > > >
                  > > > > ktore specjalizuja sie w zatrudnianiu Polakow. Panie na cieplych
                  > posa
                  > > dkach
                  > > > ,
                  > > > > przyjmuja rodakow cieplo, z otwartymi ramionami.
                  > > > >
                  > > > > Dobra dosc juz tych makabrycznych zartow.
                  > > >
                  > > > Praca w takiej agencji jest daleka od cieplej posadki. Laduje tam na
                  > przyk
                  > > lad
                  > > > panna (typu Barbie) z walizka i bez pieniedzy (no... 50 funtow) prost
                  > o z
                  > > > Victorii. I chce mieszkania i pracy - "tylko biurowej, bo ona nie po
                  > to
                  > > > przyjechala do Londynu, aby sprzatac!". Moze sie pochwalic licencjate
                  > m z
                  > > > prywatnej szkoly, ale sensownego CV nie potrafi sklecic. Jezyk
                  > > > angielski? "Umiem, ale sie wstydze teraz rozmawiac"
                  > > >
                  > > > Witajcie polskie marzenia w Londynie!
                  > > >
                  > > > Jedyne co mozna jej chyba poradzic - "jedz do malej wioski poza Londy
                  > n i
                  > > szukaj
                  > > >
                  > > > meza (chlopaka, kochanka)"
                  > > >
                  > >
                  > > To moze zamiast rekrutacyjnej otworzycie agencje matrymonialna.
                  >
                  > A dlaczego matrymonialna?
                  > Nie lepiej towarzyska?wink
                  > To dopiero jest biznes, no i zarabia sie na takiej klientce wielokrotniewink

                  Skad wiesz???

                  Chodzi tutaj o princypia (chyba tak sie to pisze). Xiva nie podejrzewam o bycie
                  az tak towarzyskim .
                  A i na prowadzeniu towarzyskiego bisnesu sie za bardzo nie znam. Niech sie tym
                  zajmuja specjalisci w tej dziedzinie.
    • izabelski Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 13:15
      juz pewnie jest - zycze miekkiego ladowania w polskiej rzeczywistosci smile
      • ex-rak Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 13:37
        izabelski napisała:

        > juz pewnie jest - zycze miekkiego ladowania w polskiej rzeczywistosci smile

        Bedzie miekkie: produkt krajowy brutto rosnie, inflacja rosnie, bezrobocie
        maleje, zlotowa sie umacnia, moralnosc krzepnie, pogoda dopisuje itd.
      • Gość: Antypod Re: Bee w drodze do Polski... IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.06.04, 13:53
        wyrwala sie z kregu londynskiej propagandy sukcesu...
      • magsie Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 14:09
        > juz pewnie jest - zycze miekkiego ladowania w polskiej rzeczywistosci smile

        Tak szybko jeszcze nie pozbywajcie sie jej - zostalo jej jeszcze pare tygodni
        na wyspie...
        • izabelski Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 15:45
          a ona juz sie przeciez zegnala smile
          • ex-rak Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 15:48
            izabelski napisała:

            > a ona juz sie przeciez zegnala smile


            tez odnioslem takie wrazenie.
            • izabelski Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 16:16
              wszyscy tu gadaja jakimis kodmi - a ja kodowo niekumata to nie wiem i potem
              bzdurki wypisawszy - eh...
              • niejack Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 16:19
                izabelski napisała:

                > wszyscy tu gadaja jakimis kodmi - a ja kodowo niekumata to nie wiem i potem
                > bzdurki wypisawszy - eh...

                Oj niekumaci strasznie jestesciewink

                Bee na razie znikla z angielskich laczy.
                Wyspe bee opuszcza za 2 tygodnie (tyle pewnie potrzebuje na spakowanie sie;-
                ))...
                • izabelski Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 16:33
                  bo mnie to trza jak tej Mucce przy rowie a nie tam jakies Enigmy od razu...
                • lutz18 Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 17:44
                  > Wyspe bee opuszcza za 2 tygodnie (tyle pewnie potrzebuje na spakowanie sie;-
                  > ))...

                  To malo Was juz zostanie. Kto tu bedzie pisal jak "stare" towarzystwo sie
                  wykrusza lub spotyka w potajemnych gronach poza forumwink)
                  • ex-rak Re: Bee w drodze do Polski... 15.06.04, 20:54
                    lutz18 napisała:

                    > > Wyspe bee opuszcza za 2 tygodnie (tyle pewnie potrzebuje na spakowanie sie
                    > ;-
                    > > ))...
                    >
                    > To malo Was juz zostanie. Kto tu bedzie pisal jak "stare" towarzystwo sie
                    > wykrusza lub spotyka w potajemnych gronach poza forumwink)

                    Zatrudnimy jakas londynska Polonie. Duzo teraz tego. Powiedzmy 10p za
                    siarczystego posta.
    • 3e3 Grrratulassssje z okazji 100!!! 15.06.04, 16:38
      Chorera, niezla skucha z przegapieniem setki i szampanawink) To pewnie przez ten
      dlugi weekend w PL. Fajnie bylo i baaardzo cieplo, ale niestety juz sie
      skonczylo.
      To moze zorganizujemy spotkanie w PL? Wakacje sie zblizaja, pora przelotow na
      ojczysta ziemiewink
      Raku kiedy Joanna sie wybiera na wakacje?
      • ex-rak Re: Grrratulassssje z okazji 100!!! 15.06.04, 17:03
        3e3 napisała:

        > Chorera, niezla skucha z przegapieniem setki i szampanawink) To pewnie przez
        ten
        >
        > dlugi weekend w PL. Fajnie bylo i baaardzo cieplo, ale niestety juz sie
        > skonczylo.

        Widzialem mape pogody, cieplo ale leje. Na na kojejnego szampna trzeba bedzie
        poczekac kilka ladnych lat.

        > To moze zorganizujemy spotkanie w PL? Wakacje sie zblizaja, pora przelotow na
        > ojczysta ziemiewink
        > Raku kiedy Joanna sie wybiera na wakacje?

        Gdzies okolo 20 lipca, a moze nawet dokladnie 20.
        • ex-rak Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 10:10
          DS skarzyles sie, ze twoj PCet stoi zakurzony bezuzytecznie w kacie.

          Mam dla niego zajecie i moze nie tylko dla twojego PC.

          Kazdy ze spotkaniowiczow kto ma komputer (a wiekszosc posiada taka zabawke) i
          dobre checi moze wziac udzial w programie badawczym poszukujacym zwiazkow
          aktywnych w walce z rakiem lub wietrzna ospa.
          Idea uzywania domowych PC-tow do czasochlonnych obliczen zostala zaczerpnietaz
          programu poszukujacego objawow zycia w kosmosie SETI. Moze o tym gdzies
          slyszeliscie. Program taki wykorzystuje nie w pelni uzywane moce waszych
          komputerow. Jest on maly i liczy sobie jako screen saver albo jak sie na kompie
          pracuje, lecz nie uzywa pamieci w calosci. Nie jest wiec uciazliwy.

          W przypadku badan nad nowymi substancjami do walki z najrozniejszymi chorobami
          jest ona firmowana przez Uniwersytet Oksfordzki. Wczoraj mialem okazje
          wysluchac seminarium Prof. Richards-a, ktory tym badaniom szefuje.

          Obecnie w programie tym uczestniczy okolo 1.1 miliona ludzi wykorzystujac 2.5
          miliona komputerow. Polska jest na 12 miejscu, jesli chodzi o wklad w ten
          program badawczy.

          Co ten program robi? Ano stara sie przymierzac czy zwiazki o roznej chemicznej
          strukturze (obliczaja zestaw okolo 3.5 miliarda zwiazkow) pasuja (wiaza sie
          dobrze) do wybranego bialka, ktorego struktura jest znana. Te ktore dobrze
          pasuja i sa interesujace sa dalej badane pod katem potencjalnych lekow przez U.
          Oksford.

          Jesli ktos z Was ma ochote wziac udzial w takim programie badawczym i
          udostepnic swoj komputer to zapraszam. Trzeba sciagnac maly programik ze strony:

          www.grid.org/home.htm

          od czasu do czasu przesylac wyniki obliczen do serwera i pobierac nowe dane do
          przetwarzania.

          Sa chetni?

          Mozemy stworzyc wirtualny zespol badawczy. Stopni naukowych nam w prawdzie nie
          brakuje (MSc-sy, PhD-sy), ale tutaj wazne sa prawdziwe checi, a nie dodatki
          tytularne.

          • dsl Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 10:46
            > DS skarzyles sie, ze twoj PCet stoi zakurzony bezuzytecznie w kacie.
            >
            > Mam dla niego zajecie i moze nie tylko dla twojego PC.

            Moj PC prawie nigdy nie jest wlaczony tak wiec duzo zysku by z niego nie bylo...

            Ale jak zmienie prace moze tam bedzie mozna zainstalowac taki screen saver (tu
            nie mozna). Po drugie Nita pewnie bedzie chciala sobie zainstalowac w pracy -
            moze nawet zorganizuje "podgrupe badawcza" wink

            • ex-rak Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 11:12
              dsl napisał:

              > > DS skarzyles sie, ze twoj PCet stoi zakurzony bezuzytecznie w kacie.
              > >
              > > Mam dla niego zajecie i moze nie tylko dla twojego PC.
              >
              > Moj PC prawie nigdy nie jest wlaczony tak wiec duzo zysku by z niego nie
              bylo..
              > .
              >
              > Ale jak zmienie prace moze tam bedzie mozna zainstalowac taki screen saver
              (tu
              > nie mozna). Po drugie Nita pewnie bedzie chciala sobie zainstalowac w pracy -
              > moze nawet zorganizuje "podgrupe badawcza" wink
              >

              Rzeczywiscie uzywanie komputerow w pracy moze powodowac pewne problemy
              proceduralne, techniczne itd. Do naszej sieci nie mozemy ladowac jakis obcych
              programow. Chociaz dla CRO taka dzialalnosc to moze byc inwestycja w przyszlosc.
              Wiecej kandydatow wiecej roboty.
              • dsl Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 11:34
                > Rzeczywiscie uzywanie komputerow w pracy moze powodowac pewne problemy
                > proceduralne, techniczne itd. Do naszej sieci nie mozemy ladowac jakis obcych
                > programow. Chociaz dla CRO taka dzialalnosc to moze byc inwestycja w
                przyszlosc
                > .
                > Wiecej kandydatow wiecej roboty.

                Nita juz organizuje grupe badawcza.

                U mnie sie nie da zainstalowac bo nie mam takich uprawnien (juz pomijajac fakt,
                ze jest to oczywiscie zabronione wink.
                • izabelski Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 13:32
                  zainstaluje w domu dzis wieczorem
          • niejack Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 14:28
            Szkoda tylko, ze kod tego programu nie jest udostepniony publicznie.
            No i program dziala tylko pod Windowsami i to tez nie wszystkimi.
            Troche to dziwne...

            • ex-rak Re: Obliczenia w Londynie. 16.06.04, 14:39
              niejack napisał:

              > Szkoda tylko, ze kod tego programu nie jest udostepniony publicznie.
              > No i program dziala tylko pod Windowsami i to tez nie wszystkimi.
              > Troche to dziwne...
              >

              Wiesz szczegolow nie znam. Mysle, ze pies pogrzebany moze byc w tym, ze problem
              jest globalny, a firma go obslugujaca nie. Po porstu mogli wybrac najbardziej
              powszechna wersje.
              Co do waznosci kodow. Zupelnie sie na tym nie znam.
    • dsl Straszne... 16.06.04, 14:38
      Zeby tylko do nas Ci bandycie nie przyjechali - granic z Niemcami juz nie ma.
      Polska jest truskawkowa potega tak wiec beda mogli rabowac ile wlezie... wink

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2133226.html
      • ex-rak Re: Straszne... 16.06.04, 14:41
        dsl napisał:

        > Zeby tylko do nas Ci bandycie nie przyjechali - granic z Niemcami juz nie ma.
        > Polska jest truskawkowa potega tak wiec beda mogli rabowac ile wlezie... wink
        >
        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2133226.html


        Moze ona na Truskawkowych Polach sprzedawala Lizaki na Niebie z Diamentami.
        • magsie Re: Straszne... 16.06.04, 15:35
          > > Zeby tylko do nas Ci bandycie nie przyjechali - granic z Niemcami juz nie
          > ma. > > Polska jest truskawkowa potega tak wiec beda mogli rabowac ile
          wlezie... ;
          > -)

          Myslalam ze MY jestesmy w UK i sie bedziesz bardziej przejmowal bezpieczenstwem
          truskawek Made in UKwink)
          • ex-rak Kiedy to tez amerykanskie 16.06.04, 15:47
            korporacje pojda w slad za europejskimi?

            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2132087.html
            Chyba troche jednak propagnda, tak jak z tymi 500tys. miejsc pracy na nas
            czekajacymi z otwartymi ramionami.
            • izabelski Re: Kiedy to tez amerykanskie 16.06.04, 16:11
              ale zawsze cos - jak to mowia...
          • dsl Re: Straszne... 16.06.04, 16:34
            > Myslalam ze MY jestesmy w UK i sie bedziesz bardziej przejmowal
            bezpieczenstwem
            >
            > truskawek Made in UKwink)

            Ja juz jestem jedna noga w Polsce tak wiec martwie sie i za PL i za UK.

            A po drugie tutaj i tak wiekszosc truskawek jest importowana...
            • magsie Re: Straszne... 16.06.04, 17:00
              > Ja juz jestem jedna noga w Polsce tak wiec martwie sie i za PL i za UK.

              A co za sladami bee wracacie do Polski?

              > A po drugie tutaj i tak wiekszosc truskawek jest importowana...

              Skad? Z Berkshire?wink)
              • dsl Re: Straszne... 16.06.04, 17:02
                > > Ja juz jestem jedna noga w Polsce tak wiec martwie sie i za PL i za UK.
                >
                > A co za sladami bee wracacie do Polski?

                Na razie czekamy az te korporacje o ktorych pisal Rak przeniosa sie do Polski ;-
                ). I wtedy do tego kraju (mlekiem i modem plynacego) wrocimy.

                • magsie Re: Straszne... 16.06.04, 17:12
                  >> Na razie czekamy az te korporacje o ktorych pisal Rak przeniosa sie do
                  Polski ;
                  > -
                  > ). I wtedy do tego kraju (mlekiem i modem plynacego) wrocimy.
                  >
                  No to dlugo jeszcze poczekaciewink
                  Do tego czasu juz moze truskawek zabraknacwink
                  • niejack Re: Straszne... 16.06.04, 18:18
                    magsie napisała:

                    > >> Na razie czekamy az te korporacje o ktorych pisal Rak przeniosa sie do
                    >
                    > Polski ;
                    > > -
                    > > ). I wtedy do tego kraju (mlekiem i modem plynacego) wrocimy.
                    > >
                    > No to dlugo jeszcze poczekaciewink
                    > Do tego czasu juz moze truskawek zabraknacwink

                    Zebys tylko indyjskich, albo co gorsza chinskich truskawek jesc nie musialwink
                    Bo jak na razie to nawet w tym rakowym artykule, wiecej o inwestycjach w
                    Indiach niz w Polsce jest napisane...
                    • ex-rak ...... 17.06.04, 13:14
                      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2134756.html
                      • dsl Re: ...... 17.06.04, 14:38
                        .....

                        Co by sie o nim nie mowilo to byl interesujacy czlowiek.
                        • 3e3 Re: ...... 17.06.04, 15:16
                          Dzisiaj rano w Zetce, Olejnik poprosila o wypowiedz pare osob z grona S. i nie
                          tylko, udalo sie nie popasc w cukierkowosc i plycizne emocjonalna.
                          Co by nie mowic lewicowiec, ale nie hipokryta.
                          • xiv Re: ...... 17.06.04, 20:05

                            > Co by nie mowic lewicowiec, ale nie hipokryta.

                            on moze nie, ale wychwalacze pod niebo... Jacek - czerwony druh - napalony (i
                            napojony) Walterowiec... tak, harcerze go bardzo "milo" do dzisiaj wspominaja...
                            • ex-rak Re: ...... 18.06.04, 09:55
                              xiv napisał:

                              >
                              > > Co by nie mowic lewicowiec, ale nie hipokryta.
                              >
                              > on moze nie, ale wychwalacze pod niebo... Jacek - czerwony druh - napalony (i
                              > napojony) Walterowiec... tak, harcerze go bardzo "milo" do dzisiaj
                              wspominaja..
                              > .


                              To, ze harcerze go bardzo ''milo'' wspominaja to wcale sie nie dziwie.
                              Szczegolnie Ci wzrastajacy pod haslami ''Bog, Honor i Ojczyzna''.

                              Tak Kuron byl bez watpienia czerwienszy niz czerwoni. Ideowiec, permanentny
                              rewolucjonista. Co samo w sobie nie jest takie zle.
                              Wszystko zalezy od stosowanych metod i sposobow naprawiania swiata. Jakie one w
                              praktyce byly (szczegolnie w okresie walterowskim) tego tak na prawde nie wiem.

                              Ale harcerze, ktorzy tak ''milo'' wspominaja Kurona przy blasku plonacej watry,
                              powinni sobie przypomniec taka stara, harcerska gawede o Maryscie Magdalenie.
                              Dobrze wplywa na trawienie.

                              Bo ten czerwony, rewolucjonal nie bal sie tez wlozyc paluchow miedzy drzwi, w
                              czasie gdy inni te palce wyciagali w partyjnym pozdrowieniu, lub mieli je
                              schowane gleboko......

                              I walczyl o dosc podobne wartosci, jak kiedys taki jeden nawiedzony druh, co do
                              harcowki wpadl, totemy wywracac zaczal i w dyspupty o harcerskim prawie z
                              druzynowymi sie bezczelnie wdawal. Za co na zlocie hufca przez komendanta
                              choragwi krzyzem piknie nadgodzon zostal.

                              I jak ludziska na miescie gadaja, stoi sobie teraz Jacek Kuronica przed sedzia
                              sprawiedliwym i patrzy ciekawie, jak na szalki zuzytej aptekarskiej wagi
                              kladzione sa jego dobroci i przewiny.

                              I kazdy z nas, z osobna moze sobie w duchu i zgodzie z wlasnym summieniem
                              wyobrazic jaki moze byc efekt takiego wazenia.

    • lutz18 Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 09:43
      Wyspiarze, jak tam emocje po wczorajszym meczu? Jak mogliscie tak brutalnie
      potraktowac serowcowwink)

      • ex-rak Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 10:00
        lutz18 napisała:

        > Wyspiarze, jak tam emocje po wczorajszym meczu? Jak mogliscie tak brutalnie
        > potraktowac serowcowwink)
        >

        Lutz18, mecz byl nudny jak flaki z olejem. Chociaz w taka temperature to sie
        chlopakom nie dziwie, ze im sie biegac nie chcialo i podawali sobie pilke
        glownie w cieniu trybuny. Jeden Szwajcar nawet zalapal szybko czerwona kartke,
        aby byc pierwszy przy automacie z zimna Cola.
        • lutz18 Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:13
          > Lutz18, mecz byl nudny jak flaki z olejem.

          Szczerze, to nie wiem, nie ogladalamwink) Maz sie jednak ucoeszyl i stad wiem
          jaki byl wynikwink
        • magsie Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:16
          Skoro jestesmy przy temacie pilkowym, to tak dla rozweselenia przyklad
          wyspiarskiego poczucia humoruwink)

          An Englishman, an Australian and a Frenchman are all in Saudi Arabia,
          sharing a smuggled crate of booze when, all of a sudden, Saudi police rush
          in and arrest them.
          The mere possession of alcohol is a severe offence in Saudi Arabia, so for
          the terrible crime of actually being caught consuming the booze, they are
          all sentenced to death!
          However, after many months and with the help of very good lawyers, they are
          able to successfully appeal their sentences down to life imprisonment. By a
          stroke of luck, it was a Saudi national holiday the day their trial
          finished, and the extremely benevolent Sheikh decided they could be released
          after receiving just 20 lashes each of the whip.
          As they were preparing for their punishment, the Sheikh announced: It's my
          first wife's birthday today, and she has asked me to allow each of you one
          wish before your whipping.
          The Australian was first in line, he thought for a while and then said:
          "Please tie a pillow to my back."
          This was done, but the pillow only lasted 10 lashes before the whip went
          through. When the punishment was done he had to be carried away bleeding and
          crying with pain.
          The Frenchman was next up. After watching the Australian in horror he said
          smugly: "Please fix two pillows to my back". But even two pillows could only
          take 15 lashes before the whip went through again and the Frenchman was soon
          led away whimpering loudly.
          The Englishman was the last one up, but before he could say anything, the
          Sheikh turned to him and said:
          You are from a most beautiful part of the world and your culture is one of
          the finest in the world. For this, you may have two wishes! Thank you, your
          Most Royal and Merciful highness, The Englishman replied. In recognition of
          your kindness, my first wish is that you give me not 20,
          but 100 lashes.
          Not only are you an honourable, handsome and powerful man, you are also very
          brave. The Sheikh said with an admiring look on his face.
          If 100 lashes is what you desire, then so be it. And your second wish, what
          is it to be? the Sheikh asked.
          Tie the Frenchman to my back.
          • dsl Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:27
            Okrutne...

            Ale, ale - Mags z tego co pamietam ty zawsze darzylas Francuzow duza sympatia?
            Jak mozesz opowiadac takie okrutne zarty...
            • magsie Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:36
              > Okrutne...
              >
              > Ale, ale - Mags z tego co pamietam ty zawsze darzylas Francuzow duza sympatia?
              > Jak mozesz opowiadac takie okrutne zarty...

              nadal ich darze duza symapatia, moja najlepsza przyjaciolka jest Zabojadka ale
              to mi wcale nie przeszkadza w opowiadaniu okrutnych zartow - w koncu jestem
              wyspiarkawink)

              • niejack Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:52
                Mags to przyklad radosnego kibica.
                Anglia przegrywa Mags sie jako polszkotka cieszywink
                Anglia wygrywa Mags sie jako wyspiarka cieszywink
                Francja wygrywa - frogs rulesmile
                Francja przegrywa - dobrze zabojadomwink
                itd...
                • magsie Re: Spotkanie w Londynie nr 101 (c.d.) 18.06.04, 11:58

                  > Mags to przyklad radosnego kibica.
                  > Anglia przegrywa Mags sie jako polszkotka cieszywink
                  > Anglia wygrywa Mags sie jako wyspiarka cieszywink
                  > Francja wygrywa - frogs rulesmile
                  > Francja przegrywa - dobrze zabojadomwink
                  > itd...

                  Jestem po prostu open minded and flexiblewink))
                  • ex-rak Lotniczy boom. 18.06.04, 13:25
                    To tak abscie mieli co czytac przy/po lunchu.

                    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2133815.html
                    • niejack Re: Lotniczy boom. 18.06.04, 13:35
                      ex-rak napisał:

                      > To tak abscie mieli co czytac przy/po lunchu.
                      >
                      > gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2133815.html

                      Wszystko ladnie pieknie, tylko nie wroze powodzenia Sky Europe na tych liniach
                      krajowych. Air polonia szybko sie wycofala z tego pomyslu...
    • dsl Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 13:25
      "Zimm nie trafil jeszcze na odpowiednie dla siebie forum. Ale to kwestia czasu,
      lada dzien odkryje Spotkanie w Londynie nr (), tam bedzie wsrod swoich. Ania"

      Aniu? Naprawde tak zle z nami? To dlatego tutaj nie piszesz? Bo jestesmy banda
      aroganckich snobow? sad

      Sciagniete z:

      londynek.net/dyskusje/message?message_id=123157&forum_id=3184
      • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:14
        dsl napisał:

        > "Zimm nie trafil jeszcze na odpowiednie dla siebie forum. Ale to kwestia
        czasu,
        >
        > lada dzien odkryje Spotkanie w Londynie nr (), tam bedzie wsrod swoich. Ania"
        >
        > Aniu? Naprawde tak zle z nami? To dlatego tutaj nie piszesz? Bo jestesmy
        banda
        > aroganckich snobow? sad
        >
        > Sciagniete z:
        >
        > londynek.net/dyskusje/message?message_id=123157&forum_id=3184


        Wyglada na to ze tak, bo MY juz jestesmy - ONI.

        To pewnie przez to, ze przestalem jadac w McDonaldzie i pod wplywem uderzenia
        wody sodowej przerzucilem sie na PizzaHut. Co bede sie z tluszcza mieszal!!!
        • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:22
          > Wyglada na to ze tak, bo MY juz jestesmy - ONI.
          >
          > To pewnie przez to, ze przestalem jadac w McDonaldzie i pod wplywem uderzenia
          > wody sodowej przerzucilem sie na PizzaHut. Co bede sie z tluszcza mieszal!!!

          A ja ide szukac restauracji gdzie placi sie 100-200 funtow od pary... Bo czuje,
          ze nie dorastam do wyznaczonych nam standardow forumowych...
          • izabelski Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:32
            nie zapomnijmy o Porszaku - przynajmniej nie na litere F smile
            • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:41
              > nie zapomnijmy o Porszaku - przynajmniej nie na litere F smile

              Rzeczywiscie, zapomnialem...

              Ale nie ma tragedii - sprawdzilem szybko na sieci i jakis taki mniej popularny
              model z lat 80' mozna dostac za 2-4 tysiace...
              Moze troche stary ale czego sie nie robi dla "image"...

              Moze sie zlozymy i kazdy bedzie jezdzil w innym tygodniu? wink
              Wtedy bedziemy mogli mowic, ze kazdy na naszym watku ma Porszaka. Dopiero
              bedzie pieknie...
              • magsie Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:48
                > Moze sie zlozymy i kazdy bedzie jezdzil w innym tygodniu? wink
                > Wtedy bedziemy mogli mowic, ze kazdy na naszym watku ma Porszaka. Dopiero
                > bedzie pieknie...

                Eeeee tam Porsche, podjedz do Canary Wharf na motorexpo i zobaczysz czym to
                dopiero ludziska powinny jezdzic. Nie mowie o tych samochodzikach na trawie,
                tylko tych wewnatrz: Aston Martin, Maseratti etc etcwink
          • magsie Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:39
            > A ja ide szukac restauracji gdzie placi sie 100-200 funtow od pary... Bo
            czuje,
            >
            > ze nie dorastam do wyznaczonych nam standardow forumowych...
            >
            Polecam Nobu albo Blue Elephantwink W razie czego mozna zawsze na kolacje
            wyskoczyc do Paryza i do Jules Verne na Eiffel Towerwink)
            • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:45
              > Polecam Nobu albo Blue Elephantwink W razie czego mozna zawsze na kolacje
              > wyskoczyc do Paryza i do Jules Verne na Eiffel Towerwink)

              Dzieki!
              Juz zaczynam polerowac mojego czarnego AmEx'a!
          • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:49
            dsl napisał:

            > > Wyglada na to ze tak, bo MY juz jestesmy - ONI.
            > >
            > > To pewnie przez to, ze przestalem jadac w McDonaldzie i pod wplywem uderze
            > nia
            > > wody sodowej przerzucilem sie na PizzaHut. Co bede sie z tluszcza mieszal!
            > !!
            >
            > A ja ide szukac restauracji gdzie placi sie 100-200 funtow od pary... Bo
            czuje,
            >
            > ze nie dorastam do wyznaczonych nam standardow forumowych...
            >

            Pospiesz sie wstretny outsiderze, bo my juz som przy deserze.
            • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:54
              > Pospiesz sie wstretny outsiderze, bo my juz som przy deserze.

              Nie moge tak nagle bo mnie ten luksus zadusi... wink
              Na razie w ramach przyzwyczajania sie, poszedlem do Benjy's na "Ciabatte z
              mozarrela" (2.20). Brzmi tak jakby dzisiaj samolotem z Wenecji przyfrunela...

              Tylko obsluga jakos tak zaciagala po slowiansku...
              • magsie Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 14:59

                > Nie moge tak nagle bo mnie ten luksus zadusi... wink
                > Na razie w ramach przyzwyczajania sie, poszedlem do Benjy's

                No wlasnie, powoli. Z Benjy's trzeba najpier powolutku awansowac na Pret a
                potem marzyc o bigger and better thingswink)

              • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:01
                dsl napisał:

                > > Pospiesz sie wstretny outsiderze, bo my juz som przy deserze.
                >
                > Nie moge tak nagle bo mnie ten luksus zadusi... wink
                > Na razie w ramach przyzwyczajania sie, poszedlem do Benjy's na "Ciabatte z
                > mozarrela" (2.20). Brzmi tak jakby dzisiaj samolotem z Wenecji przyfrunela...
                >
                > Tylko obsluga jakos tak zaciagala po slowiansku...

                Fakt. Coraz trudniej znalezc na miescie cos szykownego, z klasa, charakterem i
                koniecznie z natury drogiego. Swiat staje na glowie.
                • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:12
                  > Fakt. Coraz trudniej znalezc na miescie cos szykownego, z klasa, charakterem
                  i
                  > koniecznie z natury drogiego. Swiat staje na glowie.

                  A jak Maybachem pod restauracje podjedziesz to nikt nie wychodzi zeby go
                  zaparkowac tylko jakies brudasy do mycia szyb sie biora...
                  Dobrze Pan szanowny mowi... swiat na psy schodzi...

                  Jeszcze dodam, ze jak kiedys rachunek w restauracji wydal mi sie razaco za maly
                  i chcac wyrownac niesprawiedliwosc dyskretnie wsunalem kelnerce pare
                  banknocikow 50 funtowych to ta od razu gdzies mnie ciagnac zaczela i do
                  oblapiania sie nawet brala... Sodoma i Gomora... Tfu...
                  • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:18
                    Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzotycznymi
                    nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana, znaczy sie ci
                    od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac.
                    • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:29
                      > Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzotycznymi
                      > nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana, znaczy sie ci
                      > od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac.

                      I tym sposobem, szpanerski mit naszego watku przepadl bezpowrotnie...

                      To ja juz sie przyznam, ze u nas na wsi jest tylko jeden pub ale ze smietany
                      taworzyskiej juz nie mamy (krowy dawno zezarli albo sprzedali) to i pusto w
                      nim... Kto by tam zreszta wydawam taki majatek na piwo jak zawsze mozna cztery
                      puszki Strong Brew pod koszula z pobliskiego Tesco wyniesc...
                      • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:32
                        dsl napisał:

                        > > Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzotycznymi
                        > > nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana, znaczy sie
                        > ci
                        > > od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac.
                        >
                        > I tym sposobem, szpanerski mit naszego watku przepadl bezpowrotnie...
                        >
                        > To ja juz sie przyznam, ze u nas na wsi jest tylko jeden pub ale ze smietany
                        > taworzyskiej juz nie mamy (krowy dawno zezarli albo sprzedali) to i pusto w
                        > nim... Kto by tam zreszta wydawam taki majatek na piwo jak zawsze mozna
                        cztery
                        > puszki Strong Brew pod koszula z pobliskiego Tesco wyniesc...

                        Ponoc w Lindlu taniej sie wynosi. Probowales?
                        • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:38
                          > > > Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzotyczn
                          > ymi
                          > > > nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana, znacz
                          > y sie
                          > > ci
                          > > > od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac.
                          > >
                          > > I tym sposobem, szpanerski mit naszego watku przepadl bezpowrotnie...
                          > >
                          > > To ja juz sie przyznam, ze u nas na wsi jest tylko jeden pub ale ze smieta
                          > ny
                          > > taworzyskiej juz nie mamy (krowy dawno zezarli albo sprzedali) to i pusto
                          > w
                          > > nim... Kto by tam zreszta wydawam taki majatek na piwo jak zawsze mozna
                          > cztery
                          > > puszki Strong Brew pod koszula z pobliskiego Tesco wyniesc...
                          >
                          > Ponoc w Lindlu taniej sie wynosi. Probowales?

                          Tam mnie juz znaja... I mnie zawsze taki murzyn obszukuje przy wyjsciu, tak
                          wiec tylko zupki w proszku moge wynosic...
                          Zreszta teraz zupek tez juz nie wynosze bo w jedynej toalecie publicznej na wsi
                          ciepla wode pozakrecali to jak mam je niby rozrobic?
                          • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:47
                            dsl napisał:

                            > > > > Przepraszam Kolezanki i koledzy, ze nie moge rzucic jakimis egzo
                            > tyczn
                            > > ymi
                            > > > > nazwami szpanerskich lokali, ale u nas na wsi to cala smietana,
                            > znacz
                            > > y sie
                            > > > ci
                            > > > > od krow, chodzi ''Pod Jelenia'' kase muzykom do czola przylepiac
                            > .
                            > > >
                            > > > I tym sposobem, szpanerski mit naszego watku przepadl bezpowrotnie...
                            > > >
                            > > > To ja juz sie przyznam, ze u nas na wsi jest tylko jeden pub ale ze s
                            > mieta
                            > > ny
                            > > > taworzyskiej juz nie mamy (krowy dawno zezarli albo sprzedali) to i p
                            > usto
                            > > w
                            > > > nim... Kto by tam zreszta wydawam taki majatek na piwo jak zawsze moz
                            > na
                            > > cztery
                            > > > puszki Strong Brew pod koszula z pobliskiego Tesco wyniesc...
                            > >
                            > > Ponoc w Lindlu taniej sie wynosi. Probowales?
                            >
                            > Tam mnie juz znaja... I mnie zawsze taki murzyn obszukuje przy wyjsciu, tak
                            > wiec tylko zupki w proszku moge wynosic...
                            > Zreszta teraz zupek tez juz nie wynosze bo w jedynej toalecie publicznej na
                            wsi
                            >
                            > ciepla wode pozakrecali to jak mam je niby rozrobic?

                            To jak w efekcie wynosisz w proszku, zawiesinie czy w zoladku?

                            A w Lindlu rzeczywiscie sie oplaca robic zakupy.
                            Jak maja oferte to mozna czasem wyniesc trzy w cenie dwoch.
                          • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 16:11
                            > Tam mnie juz znaja... I mnie zawsze taki murzyn obszukuje przy wyjsciu, tak
                            > wiec tylko zupki w proszku moge wynosic...
                            > Zreszta teraz zupek tez juz nie wynosze bo w jedynej toalecie publicznej na
                            wsi
                            >
                            > ciepla wode pozakrecali to jak mam je niby rozrobic?

                            To co ds, jutro gramy? Jak zwykle na Centralnym?
                            Chyba jakies zawody co prawda tam zaczynaja, ale moga chyba Henmana
                            na ''osemke'' przesunac. Musze tam zadzwonic.
                            • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 16:14
                              > To co ds, jutro gramy? Jak zwykle na Centralnym?
                              > Chyba jakies zawody co prawda tam zaczynaja, ale moga chyba Henmana
                              > na ''osemke'' przesunac. Musze tam zadzwonic.

                              Tym razem musimy koniecznie!
                              Mam nadzieje, ze nie bedzie lalo. Ale z drugiej strony korty nie sa trawiaste
                              tak wiec nawet jak sie uprzemy to nawet w deszcz pogramy...

                              Z Timem grasz na trawie tak wiec moze mu powiedz zeby zaczekal na lepsza
                              pogode...
                              • magsie Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 16:30
                                Nie mozecie jutro grac! Przeciez jest ostatni dzien Royal Ascot – rezygnujecie
                                z zaproszenia do Royal Enclosure?wink)
                                • dsl Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 17:08
                                  > Nie mozecie jutro grac! Przeciez jest ostatni dzien Royal Ascot – rezygnu
                                  > jecie
                                  > z zaproszenia do Royal Enclosure?wink)

                                  Sila wyzsza...
                                  Po drugie ile razy mozna tam chodzic...

                    • izabelski Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:31
                      ee tam - napewno w Essex jest cos odpowiedniego dla osob na naszym poziomie...
                      • magsie Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 15:55
                        biale stilettos?wink))
                      • ex-rak Re: Aniu, naprawde jestesmy az TACY zli? 18.06.04, 16:07
                        izabelski napisała:

                        > ee tam - napewno w Essex jest cos odpowiedniego dla osob na naszym poziomie...

                        Jest, jest. A juz na pewno na moim i Jacka poziomie.
    • niejack No moze w koncu teraz kobiety nas zrozumia:-) 18.06.04, 17:32
      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2137755.html
      • magsie Re: No moze w koncu teraz kobiety nas zrozumia:-) 18.06.04, 17:40
        > serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2137755.html

        Ha! Nieekonomiczne!
        Jak zrobisz takie porzadne cost/benefit analysis to sie zastanowie nad ta
        nieekonomicznosciawink)
      • ex-rak Re: No moze w koncu teraz kobiety nas zrozumia:-) 21.06.04, 10:53
        niejack napisał:

        > serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2137755.html

        25-letnia Hanka Szczepek z Ursynowa wspomina swoją mękę sprzed dwóch lat. -
        Tłumaczyłam swojemu "byłemu": to nieestetyczne i niehigieniczne zostawiać deskę
        na górze. Kiedy korzystam z ubikacji po tobie, najpierw muszę deskę położyć na
        sedesie, a potem jeszcze umyć ręce, żeby móc się higienicznie załatwić. Jak
        grochem o ścianę. Rzuciłam go. Na szczęście mój obecny chłopak jest porządnym
        facetem i problem deski nie istnieje.

        Droga Pani Haniu:

        Prosze mi w swej madrosci powiedziec co ma robic higieniczny facet jak w
        potrzebie wpada do ubikacji ''po tobie''i za kazdym razem widzi deske ''na
        dole''.

        - Podniesc nie moze, bo moze sobie raczki pobrudzic i pozniej doznac wstrzasu
        myjac je za kazdym razem.

        - Przez obrecz sie zalatwic nie moze.

        - W nogawke nie wypada.

        Albo sobie w leb strzelic, albo niehigieniczna babe rzucic.

        Prosze o szybka odpowiedz, gdzyz stoje przed tym dylematem i mi zaraz pecherz
        rozerwie.

        Zalaczam wyrazy szacunku,

        ex-rak

        P.S. Moze by tak pomyslec o rownoopuszczaniu?
    • izabelski WONTEK ZAMKNIENTY n/t 21.06.04, 09:58

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka