Gość: VIP-1
IP: *.cwshs.com
21.06.04, 14:43
donk_ey, choc ostrozny, alec chuc dokucza,
Wypatrzywszy jeziorka w okolicy Zbrucza,
Gdzie sie panny pluskaly, skradl im przyodzienie.
Wyszly wreszcie - szukaja; slyszy biadolenie.
Idzie zatem, a dziewki zakrywaja lona,
Jedna piersi chwyta, inna zawstydzona
Rzycia sie odwrócila i do wody zmyka;
On tymczasem z rozporka wyjmuje konika.
"Jesli chcecie sie - rzecze - z odzieniem pogodzic,
Któras bedzie musiala onemu wygodzic,
Przejechac sie na tym koniu, co figlarnie bryka?"
To mówiac grzecznie glaszcze reka basalyka.
Rada w rade, alisci trudno zdecydowac,
Któras przecie musiala wreszcie pofolgowac,
Boc do dom bez odzienia nieprzystojnie wrócic;
Przyszlo im tedy na mysl, aby losy rzucic.
Na Jagne jak raz padlo; piersi ma bez szpary,
A uda rozlozyste jak debu konary.
Troche sie wstydala lecz idzie na koniec.
donk_ey na jej wdzieki zerkajac lakomie,
Pociagnal ja do lasku za pobliskie krzaki,
Oparl przodem o drzewo, ustawil okrakiem,
Raz przymierzyl i nuze wpychac basalyka;
Ciezko idzie, a Jagna z bólu ledwie dycha,
Acz nie krzyczy, nie placze, zacisnela zeby,
A swawolnik co rychlej wbija sie w jej kleby.
Rzygnie wreszcie, poteznie spusciwszy nadzienie
I pomalu wyciaga z rzyci przyrodzenie.
Nagle czuc smród jakis. Czy to spod darniny
Zapach go dolatuje jakowejs padliny?
Nosem kreci donk_ey, obwachuje lapy,
Weszy, niucha, a fetor az go bije w chrapy.
"A cóz to - krzyknie wreszcie - moja panno mila?
Czyzbys mi sie tutaj pod chujem zebzdzila?"
Zasmieje mu sie Jagna: "Mój panie chojraku,
Przyjzyj sie ino dobrze - masz gówno na ptaku.
Napalonys z rozpedu - ty chlopisko glupie -
Miast cipe wychedozyc, wygodziles mej dupie."
eeeh! co za zboczeniec glupi, hehehe
nic tylko w zawsze w dupe wali