Dodaj do ulubionych

Bolek! zamknij wreszcie. tego ...yja

18.12.12, 08:27
Kiedy wiele lat temu obiecałem Wałęsie, że nie przestanę mu patrzeć na ręce i przypominać wszystkie łajdactwa, których się dopuszcza, to nawet znając dobrze obrzydliwość jego natury nie myślałem, że będę to musiał robić tak często. W końcu największe nawet draństwa muszą mieć jakieś granice.

Zaledwie kilka dni temu opublikowałem mój komentarz do jego podłych ataków na Radio Maryja. Najwyraźniej w życiowej filozofii Wałęsy dzień bez podłości jest dniem straconym. Tak więc tym razem, komentując wydarzenia w sądzie po rozprawie zbrodniarzy stanu wojennego, nasz narodowy kapuś postanowił skierować swój bezrozumny i obraźliwy bełkot w stronę osoby Adama Słomki. W tym wypadku nie jest to tylko następny dowód absolutnej głupoty i służalczej postawy wobec komunistycznych zbrodniarzy, z którymi już dawno zawarł swój pakt. W podły sposób zaatakował człowieka, który w desperacji z portretem zamordowanej przez komunistów matki i innych ofiar stanu wojennego, próbował wyrazić swą bezsilność i oburzenie wobec postawy sądu. Postawy, która jest nie tylko zjawiskiem powszechnym, ale również pośród większości Polaków budzi podobne oburzenie. Wałęsa jak zwykle pobiegł do najbliższego mikrofonu by o rozgoryczonym i pełnym usprawiedliwionego poczucia krzywdy człowieku, powiedzieć: „on zawsze grał, był zawsze nieodpowiedzialny i jest dalej i to co zrobił, to skandal”. W innym miejscu nazywa zachowanie Słomki: „lekceważeniem prawa, sądu zamieniającym się w anarchię”.

Adam Słomka został przez sąd skazany na dwa tygodnie aresztu. Gdybyśmy dali wiarę wszystkim bredniom o rzekomej opozycyjnej działalności Wałęsy, to powinniśmy go dzisiaj oglądać protestującego przed budynkiem sądu w obronie skazanego Adama Słomki. Tymczasem ten esbecki donosiciel nie mógł doczekać się możliwości oplucia skrzywdzonego człowieka, tylko po to, by po raz kolejny zaprezentować swój odrażający charakter przed takim czy innym reporterem.

W kilku moich wcześniejszych tekstach dotyczących Wałęsy wspominałem rozprawę w Terenowej Komisji Odwoławczej w której przeszło trzydzieści lat temu nikomu nieznany Wałęsa szukał sprawiedliwości po jego zwolnieniu z pracy. Myślę, że sytuacja ta ma dziś szczególne odniesienie do jego postawy wobec Adama Słomki. Postanowiłem więc przypomnieć jak to wówczas wyglądało.

Wiosną 1980 roku Wałęsa postanowił odwołać się od decyzji zwolnienia go z pracy. Zwolniony został już jakiś czas wcześniej i jak sam przyznawał, ze nie miał żadnego zamiaru wracać do pracy w tamtym zakładzie. Próbował wymusić na dyrekcji tego zakładu jakąś pieniężną rekompensatę. Zakład zarzucał mu pijaństwo i nie przestrzeganie dyscypliny pracy. W tym czasie byłem sam świeżo zwolnionym z pracy WZZtowcem. W przeddzień rozprawy Wałęsy pojawił się u mnie Bogdan Borusewicz prosząc abym zorganizował jakąś grupę i udał się do KTO by wesprzeć odwołującego się Wałęsę. W pierwszym momencie spotkał się z brakiem entuzjazmu z mojej strony. Zwyczajnie dlatego, że podobnie do innych WZZtowskich kolegów miałem wówczas o Wałęsie opinię raczej nie najlepszą. Znając jego zachowania zakładałem, że zarzuty zakładu mogły mieć jakieś pokrycie w prawdzie. Borsuk przekonywał jednak, że w WZZtach bronimy każdego niezależnie od naszych osobistych zastrzeżeń. Z tym argumentem trudno było dyskutować. Zadanie okazało się jednak wcale nie takie łatwe gdyż inni WZZtowscy koledzy nie mogli opuścić dnia w pracy. Miałem jednak wielu przyjaciół na wielkim osiedlu, na którym mieszkałem i wśród nich postanowiłem szukać pomocy. Żaden z nich nie był częścią opozycji chociaż wielu z nich pomagało nam doraźnie w przeszłości. Opowiedziałem im o człowieku zwolnionym z pracy i to im wystarczyło. Byli robotnikami i problemy w pracy nie były im obce. Wyznaczonego dnia pojechaliśmy grupą kilkunastu osób na gdańską starówkę, gdzie na ulicy Piwnej mieścił się właściwy urząd. Sprawy w sądach pracy czy TKO odbywały się z reguły w małych urzędowych pokojach według seryjnego scenariusza. W salce przed trójką sędziów czy ławników, po jednej stronie małego stolika zasiadał odwołujący się, a po drugiej pełnomocnik zakładu. Sędziowie słuchali lub nie, po czym ogłaszali wyrok. Z reguły na korzyść zakładu. Kiedy grupa kilkunastu osób wcisnęła się do niedużej salki powstało poważne zamieszanie, gdyż nie było nawet gdzie usiąść. Staliśmy więc ściśnięci pod ścianą. Sędzina natychmiast pobiegła po instrukcje, a kiedy wróciła zaczęło się prawdziwe przedstawienie. Rzecznik zakładu wraz z innym przedstawicielem dyrekcji siedzieli na przeciwko mocno przyciszonego Wałęsy. Natychmiast przystąpili do ataku mówiąc o różnych przewinieniach byłego pracownika, skupiając się głównie na sprawie nadużywania alkoholu. Pełnomocnicy zakładu wydawali się pewni siebie do chwili, kiedy spod ściany zaczęły lecieć w ich stronę mało wybredne komentarze. Od tego momentu każda ich wypowiedz spotykała się z często nieparlamentarnymi komentarzami, przerywanymi pojedynczymi gwizdami. Jeden z rzeczników zaczął się jąkać, a sędzina próbująca zaprowadzić porządek sama stała się adresatem wielu dosadnych stwierdzeń. Wałęsa natomiast nabierał odwagi kiedy jego wypowiedzi spotykały się z głośnym wsparciem. Sędzina wychodziła z salki kilkakrotnie mocno niezadowolona, grożąc niezdyscyplinowanej publice różnymi karami. Całe to przedstawienie trwało jakiś czas i przypominało bardziej cyrk niż jakąkolwiek instytucję sądu. Oczywiście na koniec zapadł wyrok dla Wałęsy niekorzystny. I chociaż skarżył się on na niesprawiedliwość, to z przebiegu wydarzeń wydawał się bardzo zadowolony, dowcipkując i robiąc żarty z sytuacji. Następnego dnia Bogdan Borusewicz również zadowolony z postawy moich osiedlowych kolegów, przyniósł niedużą sumę pieniędzy, za którą na jego prośbę kupiłem im piwo w ramach podziękowania za wsparcie.

Dla Wałęsy to co się wówczas działo w tej małej salce nie było ani nieodpowiedzialnością, ani skandalem, ani lekceważeniem prawa czy sądu, a już z pewnością anarchią.
A przecież sprawa dotyczyła tylko zwolnienia z pracy na podstawie całkiem zresztą prawdopodobnych zarzutów. Wobec reakcji rozgoryczonego Adama Słomki, który stracił matkę w szczególnie dramatycznych okolicznościach, ówczesne zadowolenie Wałęsy z bałaganu w sądzie według jego własnej logiki należało by uznać właśnie za nieodpowiedzialne jeśli nie skandaliczne.

Tak więc mocno już tym człowiekiem zmęczony zwrócę się jeszcze raz bezpośrednio do niego.

Lechu !
Nie mam żadnych wątpliwości, że twoje zachowanie przez wiele ostatnich lat, gwarantuje ci miejsce w historii jako zdrajca, donosiciel, a przede wszystkim człowiek, który oddał naszą ojczyznę w łapy komunistycznych oprawców, zabierając Polakom podstawowe wolności. Moim zdaniem wśród większości rodaków taki osąd już nastąpił. Mając mocno limitowane zdolności rozumienia otaczającego cię świata być może nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przyjdzie jednak czas, kiedy podobnie jak ci, których dzisiaj bronisz zostaniesz osądzony przez naród, który oszukałeś. Jeśli nie formalnie, to z pewnością moralnie. Nie sądzę abyś mógł w tym zakresie coś zmienić. Możesz jednak próbować szukać łaski Bożej przed nadchodzącym jedynym prawdziwym sądem.
Tak więc: NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE !



Lech Zborowski
Obserwuj wątek
    • warcholski o tym jak bolek komune obalal 18.12.12, 08:33

      Kolejna książka dotycząca naszego narodowego symbolu, zwanego pieszczotliwie Bolkiem, przyniosła oczekiwaną reakcję.

      Na początek jak najszybciej okrzyknięto zawarte w niej informacje jako kontrowersyjne. To już taka stała zagrywka wałęsowych gwardzistów. Po dwóch pierwszych publikacjach zdali sobie oni sprawę z tego, że cokolwiek się w nich ukazuje nie służy wizerunkowi naszego skarbu, a uznanie tych informacji za kłamstwo staje się coraz trudniejsze jeśli nie niemożliwe. Określenie – kontrowersyjne – pozwala powykręcać nieco znaczenie rożnych postaw najsłynniejszego polskiego kapusia i wprowadzić znaczny procent względności przy ich ocenie.
      Przyznać trzeba, że jest to i tak pewien postęp, gdyż jeszcze niedawno takie wyskoki nazywano wytworem chorej wyobraźni pseudo-historyków lub wręcz kłamliwym zamachem na nietykalną świętość. Świętość okazała się jednak już dawno nie tylko mało święta, ale nawet bardziej upaprana w brudzie niż chcieliby tego jej wyznawcy. Tak więc pewne zmiękczenie tonu świętego oburzenia stało się nieuniknione.

      ......
      wiecej:

      naszeblogi.pl/34785-o-tym-jak-walesa-komune-obalal
      • warcholski o tym jak waaaadze przejeli alkocholiki 18.12.12, 09:17
        Bolek sie zarzeka:

        "Ja chyba w życiu nie piłem piwa, ja nie znoszę piwa"


        www.fakt.pl/Lech-Walesa-mowi-ze-nigdy-nie-pil-piwa-ale-sa-jego-zdjecia-z-tym-alkoholem-Lech-Walesa-mija-sie-z-prawda-w-sprawie-picia-piwa-Byly-prezydent-Lech-Walesa-twierdz,artykuly,191650,1.html
        -------------

        Donald Tusk trzynastego grudnia 1981 roku nie był internowany i nie był na liście osób, które Służba Bezpieczeństwa planowała wówczas zatrzymać.

        W czasach PRL Donald Tusk był posiadaczem paszportu uprawniającym do wyjazdu do krajów kapitalistycznych – w latach 80. był m.in. w Norwegii i Niemczech. Służba Bezpieczeństwa nie prowadziła wobec Donalda Tuska żadnego rozpracowania operacyjnego - nie miał założonej teczki, którą mieli inni opozycjoniści m.in Bogdan Borusewicz, Aleksander Hall, Lech Kaczyński.

        Donald sie przyznal:
        „Kiedy tylko dowiedziałem się, że jest stan wojenny, pojechałem do MKZ. Zebrałem kolegów ... I upiliśmy się na pożegnanie. ...

        www.fakt.pl/Co-Donald-Tusk-robil-13-grudnia-1981-roku-,artykuly,139608,1.html
        "Piję panie generale za ta ta ta taaaaaki rząd, gdzie Lech będzie premierem, a pan ministrem spraw wewnętrznych."

        www.youtube.com/watch?v=j_LfBm2xhEU&feature=player_embedded
        • _czosnek_ nie był internowany 18.12.12, 09:25
          buahahaha

          A to przedszkolakow wtedy tez internowano?

          buahahahahaha

          Ty durny cieciu

          buahahahahahahahahahahahahah
    • czoznek warcholsky na 'ikonem' plujesz he he he 18.12.12, 09:13
      się polonus z mcovem zagotują he he he, te ściervva chodzą z bolkiem w klapie wpiętym z nadzieją że ich bohater kiedyś na łono ojczyzny przywróci z godnymi SBeckimi emeryturkami po tylu latach poniewierki zostaną wreszcie nagrodzeni.
      Nic z tego komusze ściervva ślepowron niedługo do piachu a bolek do pierdla!
      • warcholski towarzysze we WSI maja sie dobrze 18.12.12, 09:26
        W otoczeniu Bronisława Komorowskiego znajdują się ludzie, którzy według dokumentów IPN zostali zarejestrowani jako tajni współpracownicy służb specjalnych PRL, wśród nich m.in. Roman Kuźniar, doradca prezydenta ds. międzynarodowych.

        W BBN roi się od ludzi, którzy w czasach PRL byli związani z komunistycznymi służbami specjalnymi, a klasycznym tego przykładem jest szef Biura, gen. Stanisław Koziej. Obecny szef BBN w sierpniu 1987 r. był na zabezpieczanym przez GRU kursie Sztabu Generalnego ZSRS, co w zeszłym roku ujawniła „Gazeta Polska”. Koziej był w tym czasie również członkiem egzekutywy PZPR. Jako żołnierz I Zarządu Sztabu Generalnego w latach 1978–1981 brał udział w opracowaniach planu ataku wojsk Układu Warszawskiego na państwa Europy Zachodniej.


        niezalezna.pl/35515-rosyjskie-wplywy-w-bbn
    • _czosnek_ Re: Bolek! zamknij wreszcie. tego ...yja 18.12.12, 09:23
      Strzel sobie w ten durny cymbal cieciu.

      Tu nikogo twoja choroba nie interesuje.
      Won do psychiatry !!!!!!
      • warcholski Re: Bolek! zamknij wreszcie. tego ...yja 18.12.12, 09:32


        "wrrrrry"...gryziesz tez? pokasz zeby, masz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka