Dodaj do ulubionych

Potencjalny emigrant do au

22.03.02, 03:54
Postanowilem zalozyc nowy watek na tym forum jako odpowiedz na list od
potencjalnego emigranta do austrlii. Odpowiedz umieszczam publicznie, bo
podobne pytania widzialem tutaj juz kilkakrotnie. Ponadto zaznaczam, ze moje
spostrzezenia sa tylko moimi spostrzezeniami i choc osobiscie jestem
przekonany, ze mam racje, pewnosci nie mam. Inni pewne sprawy moga widziec
inacej.

Pierwsze to moj (tylko lekko zartobliwy) komentarz, napisalem: "Z naszego
punktu widzenia, cala europa to sa kraje komunistyczne choc one sie do tego
nie przyznaja". Co przez to rozumiem? Ogolnie, mozna by to nazwac podejscie
obywatela do panstwa i panstwa do obywatela.

W australii rzad (zarowno stanowy jak i federalny) nic odemnie nie chce. Jest
tutaj kilka wyjatkow. Istnieje obowiazek brania udzialu w wyborach (na
poziomie federalnym, stanowym i dzielnicowym), rzad federalny domaga sie
odemnie corocznego rozliczenia podatkowego a stanowy chce odemnie pieniedzy
(co 5 lat) za odnowienie prawajazdy. Na tym sie nasze kontakty koncza. W
zamian za to ja od nich nic nie chce. Jezeli jego postepowanie mi sie nie
podoba, bede glosowal przeciwko niemu. Nic mi sie od rzadu nie nalezy i
niczego nie chce.

Kilka miesiecy temu znajomy zamieszkaly w danii opowiadal mi o przepisach
panujacych w tym kraju. Podaje tutaj tylko dwa przyklady. Jemu, jako
obywatelowi danii, nie wolno prowadzic samochodu z obca rejestracja chyba, ze
wlasciciel jest rowniez w samochodzie. Drugie to ze, jezeli kiedys pojade do
danii i zamieszkam u niego, on bedzie musial placic podatek od dochodu, ktory
moglby miec, gdyby ten pokoj wynajal (choc ja za niego nie place). Nie
chcialbym byc zle zrozumiany. Rozumiem, ze takie przepisy maja swoje podstawy
i fakt, ze ja ich nie rozumiem, nie znaczy, ze sa zle. Jednak w tym raju rzad,
ktory by cos podobnego probowal wprowadzic, zostal by wysmiany z urzedu.

Sam pamietam z europy takie pomysly jak obowiazek meldunkowy (odnosi sie to
nie tylko do polski, choc zdaje sobie sprawe, ze nie w kazdym kraju eu cos
takiego istnieje) czy tez noszenie ze soba paszportu bo policja moze tego
zazadac. Gdyby policjant podszedl do mnie i zarzadal paszportu, ze zdziwienia
opadla by mi szczeka. Gdybym jednak ten paszport mial przy sobie i mu podal,
szczeka by opadla jemu (bo dlaczego mam przy sobie paszport?). Takich
przykladow jest bardzo duzo. Wiekrzosci (cale szczescie) juz nie pamietam.

Nastepna sprawa o jaka potencjalny emigrant pyta to, cytuje: "Problem kryzysu
malzenskiego po przyjezdzie do Australii dotyczy niestety WSZYSTKICH malzenstw
z polski. Wedlug mojej oceny okolo 50% potrafi to przetrwac i kolysac sie
razem duzo dluzej."

Moje spostrzezenia na ten temat sa nastepujace: Kryzys malzenski dotyczy duzej
ilosci emigrantow nie tylko z polski, choc polacy wydaja sie tutaj przodowac.
Nie zgadzam sie z tym, ze dotyczy to wszystkich malzenstw a jezeli nawet tak,
to tylko w sensie, ze kazde malzenstwo przechodzi przez jakis tam kryzys
(czyzby na ciebie zona nigdy nie krzyczala?).

Prawda jest, ze wiekszosc moich znajomych jest po przynajmniej jednym
rozwodzie. Wedlug mnie jest kilka roznych powodow, ktore to, niezadko, sie
kumuluja. Zaznaczam jeszcze raz, ze pisze tylko o swoich wlasnych
obserwacjach, nie opartych na zadnych publikacjach czy tez wiedzy zawodowej.

Pierwsze to "nowy kraj, nowa zona, nowy maz, nowe dzieci". Podejscie takie
zauwazylem wielokrotnie. Nastepna sprawa to warunki mieszkaniowe. Nie wiem jak
sie to odnosi do czasow dzisiejszych, ale za moich czasow w polsce (epoka
poznego edzia i wczesnego jaruzela), bardzo wiele malzenstw nie rozwodzilo
sie, bo nie mieli by gdzie mieszkac. Sprawy mieszkaniowe byly dla wielu osob
glownym powod wyjazdu. Po emigracji, problem ten przestaje istniec. Po
wyjezdzie problem typu "rozwiodl bym sie, ale co powiem ksiedzu jak przyjdzie
po koledzie?" rowniez nie istnieje.

Nie bez znaczenia jest rowniez sprawa traktowania wspolmalzonka, zwlaszcza
kobiet. Nie mowie tutaj o drastycznych przypadkach bicia. Jezeli mnie pamiec
nie zawodzi, w polsce istniala ogomna ilosc zwiazkow, w ktorych kobieta nie
miala zupelnie nic do powiedzenia - i nie sadze, zeby w tej materii nastapila
jakas ogromna zmiana w ostatnich latach. Nie mogla sama wyjsc chyba, ze na
zakupy spozywcze, nie mogla sama zadecydowac, co sobie kupic do ubrania, nie
wspominajac juz o tak waznych decyzjach jak udzial w wystoju mieszkania czy
wychowywaniu dzieci. Po przyjezdzie do australii, taka kobieta szybko sie
orientuje, ze angielskie okresienie "abused wife" mozna przetlumaczyc nie
tylko jako "bita zona". Szybko sie rowniez orientuje, ze bedac jedna z nich
(abused wives), dostanie spora pomoc od panstwa. Moze dostac mieszkanie
kwaterunkowe (housing commision), zasilek dla niepracujacych matek, dojscie do
kursow zawodowych a w drastycznych przypadkach, pomoc policji.

W jednym przypadku, ktory spotkalem, facet byl po prostu pedalem. W polsce nie
mogl sie do tego przyznac (chyba nawet przed soba); oznaczalo by to smierc
towarzyska i zawodowa. W tej chwili mieszka z innym facetem o czym wiedza
wszyscy jego znajomi i wspolpracownicy i nikt tego nie komentuje.

Reasumujac, wydaje mi sie, ze glownym powodem duzej ilosci rozwodow jest
wieksza swiadomosc swoich wlasnych mozliwosci i aspiracji.

Jezeli natomiast chodzi o alkoholizm - zwlaszcza wsrod kobiet (jako
rekompensata za problemy malzenskie) - nigdy sie z tym nie spotkalem co,
oczywiscie, nie znaczy, ze on nie istnieje. Znam wiele osob, ktore pija zbyt
duzo, jest wsrod nich wiele kobiet ale czy problemy malzenskie sa tego
powodem, tego nie wiem. Osobiscie jednak watpie.

Jeszcze jedna uwaga ogolna, ktora juz raz kiedys poruszylem przy innej okazji.
Nie kazdy nadaje sie na emigracje. Jezeli nie jestes calkowicie przekonany o
slusznosci swojej decyzji, istnieje bardzo duza szansa, ze w australii nie
bedzie ci sie podobalo. Mysle rowniez, ze ta uwaga odnosi sie do emigracji do
kazdego kraju.

Tyle na razie, pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • Gość: boss Re: Potencjalny emigrant do au IP: *.tnt17.ewr3.da.uu.net 22.03.02, 04:03
      Dreptak - pamietam cie z rozsadnych postow , ale tym razem pale przegioles. Ty
      myslisz ze ktos czyta takie tasiemce ?? nikt na to nie ma czasu ani ochoty, to
      sa tematy walkowane 2 miliony razy dookola na tym Forum a juz szczegolnie
      Australia. Powodzenia !!!
      • dreptak2k Re: Potencjalny emigrant do au 22.03.02, 04:24
        Gość portalu: boss napisał(a):

        > Dreptak - pamietam cie z rozsadnych postow , ale tym razem pale przegioles.

        To nie jest ze mna az tak zle, udalo mi sie kiedys cos rozsadnego napisac!

        A powaznie, jest to odpowiedz na bardzo dokladnie zadane pytanie. Nie
        przypominam sobie, zebym widzial cos takiego; dlatego takie dlugie (i nic
        dzisiaj nie pilem).
    • Gość: YYZ Re: Potencjalny emigrant do ... IP: *.netcom.ca 22.03.02, 04:37
      Powiem szczerze, ze nie czytalem rownie inteligentnej wypowiedzi w
      kwestii problemow emigracyjnych na tym Forum, a pisze i czytam tutaj te
      bzdety juz przez jakis czas! Moim zdaniem ujales to uczciwie i solidnie.
      Wielu ludzi wyjechalo z Kraju i przez wiele lat nie wiedzialo tak naprawde
      dlaczego. Tego typu listy sklaniaja, co poniektorych, do glebszego
      zamyslu nad tym co to jest emigracja, po co ja "wymyslono" i dla kogo. Na
      pewno nie dla kazdego!

      PS. Nie wiedzialem, ze Wy macie OBOWIAZEK glosowania. Ja myslalem,
      i tak to jest tutaj odbierane, ze to jest prawo.
      • Gość: maz Re: Potencjalny emigrant do ... IP: *.arach.net.au 22.03.02, 04:47
        Niestety w Australii glosowanie jest OBOWIAZKIEM ,ale jesli chodzi o W.Australie
        to tylko na szczeblu federalnym i stanowym ,w dzielnicach to juz jak kto chce,
        choc chodza glosy o tym zeby zrobic to tez OBOWIAZKIEM ,bo przewaznie nikt nie
        chce glosowac.
        Z tym OBOWIAZKIEM ,to tez roznie bywa , ja sie od niego wymigalem ,ale to juz
        inny temat.
    • komentator Re: Potencjalny emigrant do au 22.03.02, 07:18
      dreptak2k napisał(a):

      > Pierwsze to moj (tylko lekko zartobliwy) komentarz, napisalem: "Z naszego
      > punktu widzenia, cala europa to sa kraje komunistyczne choc one sie do tego
      > nie przyznaja". Co przez to rozumiem? Ogolnie, mozna by to nazwac podejscie
      > obywatela do panstwa i panstwa do obywatela.

      Zgadza sie. Wynika to z tego ze Europa to spoleczenstwa stare,
      od wiekow zyjace w ukladach i tradycji. Ba, czesc z nich to
      monarchie z dworem! W porownaniu Australia i inne nowe kraje
      sa jak dworzec lotniczy: kupa luda usmiechnietego i grzecznego
      zajetego swoimi sprawami. Chyba byles w muzeum Australii w
      Sydney? Tam pokazuja jak ludzie staja sie Australijczykami,
      czyli jak przechodza proces identyfikowania sie z tym lotniskiem.


      > W australii rzad (zarowno stanowy jak i federalny) nic odemnie nie chce. Jest
      > tutaj kilka wyjatkow. Istnieje obowiazek brania udzialu w wyborach (na
      > poziomie federalnym, stanowym i dzielnicowym), rzad federalny domaga sie
      > odemnie corocznego rozliczenia podatkowego a stanowy chce odemnie pieniedzy
      > znajomy zamieszkaly w danii opowiadal mi o przepisach
      > ...
      > panujacych w tym kraju. Podaje tutaj tylko dwa przyklady. Jemu, jako
      > obywatelowi danii, nie wolno prowadzic samochodu z obca rejestracja chyba, ze
      > wlasciciel jest rowniez w samochodzie. Drugie to ze, jezeli kiedys pojade do
      > danii i zamieszkam u niego, on bedzie musial placic podatek od dochodu, ktory
      > moglby miec, gdyby ten pokoj wynajal (choc ja za niego nie place). Nie
      >...
      > chcialbym byc zle zrozumiany. Rozumiem, ze takie przepisy maja swoje podstawy
      > i fakt, ze ja ich nie rozumiem, nie znaczy, ze sa zle. Jednak w tym raju rzad,
      > ktory by cos podobnego probowal wprowadzic, zostal by wysmiany z urzedu.

      No ale tak samo jak ktos chcialby w Danii czy w Polsce wprowadzic
      obowiazkowe wybory zostal by wysmiany. W Polsce obowiazkowe
      wybory kojarzylyby sie z jakas SUPER-KOMUNA bo tego NAWET za
      komuny nie bylo!!!

      Nawiasem mowiac przepisy dunskie sa pochodna innego faktu:
      ekstremalnie wysokich podatkow. Jezeli auta kosztuja krocie
      to ludzie oczywiscie chcieliby obejsc przepisy jezdzac na
      pozyczonych autach zagranicznych. W koncu wychodzi wiec na
      biurokratyczny absurd do ktorego Dunczycy sie przyzwyczaili
      bo nie ma sily politycznej ktora chcialaby to zmienic.

      > Sam pamietam z europy takie pomysly jak obowiazek meldunkowy (odnosi sie to
      > nie tylko do polski, choc zdaje sobie sprawe, ze nie w kazdym kraju eu cos
      > takiego istnieje) czy tez noszenie ze soba paszportu bo policja moze tego

      No wiec porownawczo przecietnemu Polakowi-Europejczykowi szczeka
      opada gdy slyszy o obowiazkowych wyborach. Mozna sie zalozyc
      ze nie zamienilby obowiazku meldunkowego na obowiazkowe wybory
      bo mialby na ten temat straszne skojarzeniasmile

      Oczywiscie ten australijski przepis mozna zrozumiec bo w kraju
      ktory jest dworcem lotniczym z ktorym ludzie sie slabo identyfikuja
      nie ma innego dobrego wyjscia jak wprowadzic przymusowa demokracje.

      Wynika z tego jednak ze wszedzie sa rozne dziwne przepisy
      do ktorych trzeba sie dostosowac.


      > Jeszcze jedna uwaga ogolna, ktora juz raz kiedys poruszylem przy innej okazji.
      > Nie kazdy nadaje sie na emigracje. Jezeli nie jestes calkowicie przekonany o
      > slusznosci swojej decyzji, istnieje bardzo duza szansa, ze w australii nie
      > bedzie ci sie podobalo. Mysle rowniez, ze ta uwaga odnosi sie do emigracji do
      > kazdego kraju.

      Nic dodac, nic ujac.
      Dziekujemy za rzeczowa wypowiedz.

      • starywiarus Obowiazkowe glosowanie 22.03.02, 12:32
        komentator napisał(a):

        >
        > No wiec porownawczo przecietnemu Polakowi-Europejczykowi szczeka
        > opada gdy slyszy o obowiazkowych wyborach. Mozna sie zalozyc
        > ze nie zamienilby obowiazku meldunkowego na obowiazkowe wybory
        > bo mialby na ten temat straszne skojarzeniasmile
        >

        No to ja sie z toba zaloze, tylko jak rozstrzygniesz? W porownaniu z obowiazkiem
        meldunkowym, hipotetyczna grozba 50-dolarowej grzywny za nieglosowanie to
        doprawdy bardzo male piwo.

        Jak ktos nie glosuje tutaj jakichs pobudek zasadniczych, to z cala
        przyjemnoscia "cierpi za swoje przekonania" wplacajac ta potworna grzywne
        (rownowartosc jednego obiadu w knajpie albo dwoch kartonow (24x375ml) piwa). A
        jak ktos ma nie glosowac bo mu sie nie chce wylazic z wyra, to sobie przypomni te
        48 piw i wylazi.

        W zamian za tolerowanie takiego "nieludzkiego rezimu" wolni jestesmy raz na
        zawsze od glupich dyskusji, jak w USA, czy posiada moralny mandat narodu
        prezydent, na ktorego oddalo glosy 20% populacji uprawnionej do glosowania, albo
        od wiecznego miedlenia, jak w Polsce, w jakim stopni rzad wybrany przy frekwencji
        wyborczej 46% stanowi odbicie rzeczywistych oczekiwan spolecznych. Byc moze
        dlatego protestow przeciwko obowiazkowemu glosowaniu w zasadzie nie ma.

        Ale masz racje, to sie u ciebie nie przyjmie - wyborami o frekwencji ponad 75%
        cholernie trudno manipulowac, nawet wynajawszy sobie dobrych konsultantow od PR,
        wiec klasa polityczna RP nie bedzie zainteresowana ta egzotyczna nowinka.

        Stary
        • starywiarus Minimalistyczne panstwo 22.03.02, 12:40
          No i jako maksymalista panstwowy i zwolennik nadregulacji wszystkiego,
          komentatorze nie zrozumiesz jeszcze jednej rzeczy:

          pragmatycznego panstwa minimalistycznego, w ktorym interakcja obywatela z
          panstwem ma miejsce raz na trzy lata przy wyborach, raz do roku przy skladaniu
          (zreszta poczta lub coraz powszechniej przez siec) zeznania podatkowego i raz
          na piec (w niektorych stanach dziesiec) lat przy odnawianiu prawa jazdy. I na
          tym naprawde koniec! Nie sadze, bys mogl zmiescic w glowie panstwo, w ktorym
          pieczatka jest przedmiotem rzadkim i malo uzywanym.
          • Gość: YYZ Minimalistyczne panstwo a przymusowe wybory IP: *.netcom.ca 22.03.02, 18:20
            Stary, Stary! Wszyscy wiemy, ze Australia ma diametralnie inny profil
            administracyjny niz Polska. Naprawde nie ma potrzeby, zebys nam o tym
            jeszcze raz przypominal (get off your cross, we need the wood, buddy).
            Gwoli scislosci, to obowiazkowe wybory sa akurat wyjatkiem w koncepcji
            minimalistycznego panstwa demokratycznego i nie upieraj sie jak starzec, u
            ktorego nastapuje regress umyslowy!

            Ten watek jest o czyms znacznie wazniejszym! Jego autor moglby spokojnie
            stawic czola niejednemu renomowanemu dziennikarzowi. Obawiam sie, ze
            niepredko uda sie tutaj przeczytac cos rownie dobrego.

            Dlatego Stary, daj sobie siana z tym wychwalaniem Australii. Wszyscy juz
            znamy te wszystkie "plusy dodatnie" pobytu Down Unda. Przeczytaj lepiej
            jeszcze raz poczatek tego watku. Przyjemnej lektury!

          • komentator Re: Minimalistyczne panstwo 25.03.02, 07:53
            starywiarus napisał(a):

            > No i jako maksymalista panstwowy i zwolennik nadregulacji wszystkiego,
            > komentatorze nie zrozumiesz jeszcze jednej rzeczy:
            > pragmatycznego panstwa minimalistycznego, w ktorym interakcja obywatela z
            > panstwem ma miejsce raz na trzy lata przy wyborach, raz do roku przy skladaniu
            > (zreszta poczta lub coraz powszechniej przez siec) zeznania podatkowego i raz
            > na piec (w niektorych stanach dziesiec) lat przy odnawianiu prawa jazdy. I na
            > tym naprawde koniec! Nie sadze, bys mogl zmiescic w glowie panstwo, w ktorym
            > pieczatka jest przedmiotem rzadkim i malo uzywanym.

            No wiec jesli mamy dokladnie liczyc to w Polsce:

            - wybory raz na 4 lata i NIEOBOWIAZKOWE hehe

            - zeznanie podatkowe tak samo raz na rok (poczta a jakze siec rowniez nadchodzi)

            - prawo jazdy na dluugo

            - nie ma podatku od wyjazdu zagranice


            Twoja dzialalnosc propagadowa przypomina zywcem Radio Jerewan.
          • ya_bolek Re: Minimalistyczne panstwo?????? 25.03.02, 08:13
            Minimalistyczne panstwo, ktore z podatkow zabranym obywatelom funduje samotnym
            matkom mieszkania? Nie wiem jakie sa podatki w Polsce, ale jesli macie tam tak
            wszechmocna opieke, to jest to taka sama gowniana komuna jak i w europie
            zachodniej. Pozatym europa zachodnia bije was na glowe w podejsciu do alkoholu.
            Minimalistyczne panstwo nie mowi mi, gdzie co i o jakiej porze wolno mi pic.
            Daleko Wam do minimalistycznego panstwa, jeszcze dalej niz europie.



            starywiarus napisał(a):

            > No i jako maksymalista panstwowy i zwolennik nadregulacji wszystkiego,
            > komentatorze nie zrozumiesz jeszcze jednej rzeczy:
            >
            > pragmatycznego panstwa minimalistycznego, w ktorym interakcja obywatela z
            > panstwem ma miejsce raz na trzy lata przy wyborach, raz do roku przy skladaniu
            > (zreszta poczta lub coraz powszechniej przez siec) zeznania podatkowego i raz
            > na piec (w niektorych stanach dziesiec) lat przy odnawianiu prawa jazdy. I na
            > tym naprawde koniec! Nie sadze, bys mogl zmiescic w glowie panstwo, w ktorym
            > pieczatka jest przedmiotem rzadkim i malo uzywanym.

    • drapieznik Dreptak2k 22.03.02, 07:37
      W pierwszej chwili tez myslalem, ze to chyba troche za dlugi tekst, ale po
      kilku sekundach twoje pisanie wciagnelo mnie, co mi sie na tym forum rzadko
      zdarza - doczytalem do konca i wtedy z zalem zdalem sobie sprawe, ze to
      niestety juz koniec... Temat ujales fascynujaco.
    • Gość: Delphi Re: Potencjalny emigrant do au IP: *.opgdirect.com 22.03.02, 21:26
      dreptak2k napisał(a):

      > Postanowilem zalozyc nowy watek na tym forum jako odpowiedz na list od
      > potencjalnego emigranta do austrlii. Odpowiedz umieszczam publicznie, bo
      > podobne pytania widzialem tutaj juz kilkakrotnie. Ponadto zaznaczam, ze moje
      > spostrzezenia sa tylko moimi spostrzezeniami i choc osobiscie jestem
      > przekonany, ze mam racje, pewnosci nie mam. Inni pewne sprawy moga widziec
      > inacej.
      >
      > Pierwsze to moj (tylko lekko zartobliwy) komentarz, napisalem: "Z naszego
      > punktu widzenia, cala europa to sa kraje komunistyczne choc one sie do tego
      > nie przyznaja". Co przez to rozumiem? Ogolnie, mozna by to nazwac podejscie
      > obywatela do panstwa i panstwa do obywatela.
      >
      > W australii rzad (zarowno stanowy jak i federalny) nic odemnie nie chce. Jest
      > tutaj kilka wyjatkow. Istnieje obowiazek brania udzialu w wyborach (na
      > poziomie federalnym, stanowym i dzielnicowym), rzad federalny domaga sie
      > odemnie corocznego rozliczenia podatkowego a stanowy chce odemnie pieniedzy
      > (co 5 lat) za odnowienie prawajazdy. Na tym sie nasze kontakty koncza. W
      > zamian za to ja od nich nic nie chce. Jezeli jego postepowanie mi sie nie
      > podoba, bede glosowal przeciwko niemu. Nic mi sie od rzadu nie nalezy i
      > niczego nie chce.
      >
      > Kilka miesiecy temu znajomy zamieszkaly w danii opowiadal mi o przepisach
      > panujacych w tym kraju. Podaje tutaj tylko dwa przyklady. Jemu, jako
      > obywatelowi danii, nie wolno prowadzic samochodu z obca rejestracja chyba, ze
      > wlasciciel jest rowniez w samochodzie. Drugie to ze, jezeli kiedys pojade do
      > danii i zamieszkam u niego, on bedzie musial placic podatek od dochodu, ktory
      > moglby miec, gdyby ten pokoj wynajal (choc ja za niego nie place). Nie
      > chcialbym byc zle zrozumiany. Rozumiem, ze takie przepisy maja swoje podstawy
      > i fakt, ze ja ich nie rozumiem, nie znaczy, ze sa zle. Jednak w tym raju rzad,
      > ktory by cos podobnego probowal wprowadzic, zostal by wysmiany z urzedu.
      >
      > Sam pamietam z europy takie pomysly jak obowiazek meldunkowy (odnosi sie to
      > nie tylko do polski, choc zdaje sobie sprawe, ze nie w kazdym kraju eu cos
      > takiego istnieje) czy tez noszenie ze soba paszportu bo policja moze tego
      > zazadac. Gdyby policjant podszedl do mnie i zarzadal paszportu, ze zdziwienia
      > opadla by mi szczeka. Gdybym jednak ten paszport mial przy sobie i mu podal,
      > szczeka by opadla jemu (bo dlaczego mam przy sobie paszport?). Takich
      > przykladow jest bardzo duzo. Wiekrzosci (cale szczescie) juz nie pamietam.
      >
      > Nastepna sprawa o jaka potencjalny emigrant pyta to, cytuje: "Problem kryzysu
      > malzenskiego po przyjezdzie do Australii dotyczy niestety WSZYSTKICH malzenstw
      > z polski. Wedlug mojej oceny okolo 50% potrafi to przetrwac i kolysac sie
      > razem duzo dluzej."
      >
      > Moje spostrzezenia na ten temat sa nastepujace: Kryzys malzenski dotyczy duzej
      > ilosci emigrantow nie tylko z polski, choc polacy wydaja sie tutaj przodowac.
      > Nie zgadzam sie z tym, ze dotyczy to wszystkich malzenstw a jezeli nawet tak,
      > to tylko w sensie, ze kazde malzenstwo przechodzi przez jakis tam kryzys
      > (czyzby na ciebie zona nigdy nie krzyczala?).
      >
      > Prawda jest, ze wiekszosc moich znajomych jest po przynajmniej jednym
      > rozwodzie. Wedlug mnie jest kilka roznych powodow, ktore to, niezadko, sie
      > kumuluja. Zaznaczam jeszcze raz, ze pisze tylko o swoich wlasnych
      > obserwacjach, nie opartych na zadnych publikacjach czy tez wiedzy zawodowej.
      >
      > Pierwsze to "nowy kraj, nowa zona, nowy maz, nowe dzieci". Podejscie takie
      > zauwazylem wielokrotnie. Nastepna sprawa to warunki mieszkaniowe. Nie wiem jak
      > sie to odnosi do czasow dzisiejszych, ale za moich czasow w polsce (epoka
      > poznego edzia i wczesnego jaruzela), bardzo wiele malzenstw nie rozwodzilo
      > sie, bo nie mieli by gdzie mieszkac. Sprawy mieszkaniowe byly dla wielu osob
      > glownym powod wyjazdu. Po emigracji, problem ten przestaje istniec. Po
      > wyjezdzie problem typu "rozwiodl bym sie, ale co powiem ksiedzu jak przyjdzie
      > po koledzie?" rowniez nie istnieje.
      >
      > Nie bez znaczenia jest rowniez sprawa traktowania wspolmalzonka, zwlaszcza
      > kobiet. Nie mowie tutaj o drastycznych przypadkach bicia. Jezeli mnie pamiec
      > nie zawodzi, w polsce istniala ogomna ilosc zwiazkow, w ktorych kobieta nie
      > miala zupelnie nic do powiedzenia - i nie sadze, zeby w tej materii nastapila
      > jakas ogromna zmiana w ostatnich latach. Nie mogla sama wyjsc chyba, ze na
      > zakupy spozywcze, nie mogla sama zadecydowac, co sobie kupic do ubrania, nie
      > wspominajac juz o tak waznych decyzjach jak udzial w wystoju mieszkania czy
      > wychowywaniu dzieci. Po przyjezdzie do australii, taka kobieta szybko sie
      > orientuje, ze angielskie okresienie "abused wife" mozna przetlumaczyc nie
      > tylko jako "bita zona". Szybko sie rowniez orientuje, ze bedac jedna z nich
      > (abused wives), dostanie spora pomoc od panstwa. Moze dostac mieszkanie
      > kwaterunkowe (housing commision), zasilek dla niepracujacych matek, dojscie do
      > kursow zawodowych a w drastycznych przypadkach, pomoc policji.
      >
      > W jednym przypadku, ktory spotkalem, facet byl po prostu pedalem. W polsce nie
      > mogl sie do tego przyznac (chyba nawet przed soba); oznaczalo by to smierc
      > towarzyska i zawodowa. W tej chwili mieszka z innym facetem o czym wiedza
      > wszyscy jego znajomi i wspolpracownicy i nikt tego nie komentuje.
      >
      > Reasumujac, wydaje mi sie, ze glownym powodem duzej ilosci rozwodow jest
      > wieksza swiadomosc swoich wlasnych mozliwosci i aspiracji.
      >
      > Jezeli natomiast chodzi o alkoholizm - zwlaszcza wsrod kobiet (jako
      > rekompensata za problemy malzenskie) - nigdy sie z tym nie spotkalem co,
      > oczywiscie, nie znaczy, ze on nie istnieje. Znam wiele osob, ktore pija zbyt
      > duzo, jest wsrod nich wiele kobiet ale czy problemy malzenskie sa tego
      > powodem, tego nie wiem. Osobiscie jednak watpie.
      >
      > Jeszcze jedna uwaga ogolna, ktora juz raz kiedys poruszylem przy innej okazji.
      > Nie kazdy nadaje sie na emigracje. Jezeli nie jestes calkowicie przekonany o
      > slusznosci swojej decyzji, istnieje bardzo duza szansa, ze w australii nie
      > bedzie ci sie podobalo. Mysle rowniez, ze ta uwaga odnosi sie do emigracji do
      > kazdego kraju.
      >
      > Tyle na razie, pozdrowienia.

      Bardzo dobry tekst, sam bym lepiej tego wszystkiego nie ujal.
      Nawiasem mowiac jest dla mnie rzecza dziwna, ze w 13 lat po odzyskaniu przez
      Polske niepodleglosci, wiele z bzdur wynikajacych z logiki (a raczej jej braku)
      panstwa totalitarnego, typu obowiazek meldunkowy nadal istnieje. Nie tylko
      istnieje, ale przez znakomita wiekszosc rodakow w kraju nie jest nawet
      postrzegany jako anachronizm, o czym mialem wielokrotnie okazje przekonac sie.

      Z drugiej strony wydaje mi sie, ze obowiazek brania udzialu w wyborach jest juz
      przegieciem. Moze jednak popelniliscie blad wyjezdzajac do Australii...tutaj w
      Kanadzie jest znacznie lepiej...zadnego obowiazku meldunkowego, zadnego obowiazku
      brania udzialu w wyborach, wystarczy tylko rozliczyc sie z fiskusem raz do roku
      (i to tez nie koniecznie, zalezy od sytuacji)...poza tym, co piec lat trzeba
      odnowic paszport, co jakis czas prawo jazdy...poza tym z panstwem ma sie jedynie
      do czynienia przy przekraczaniu granicy...i to by bylo na tyle...poza tym, jestes
      wolny jak ptak, mozesz robic co Ci sie zywnie podoba...



    • dreptak2k Obowiazek glosowania 24.03.02, 02:52
      Kazdy kraj ma swoja lokalna egzotyke. W Australii nie jest nim obowiazek
      glosowania; obowiazek glosowanie jest jego efektem. Glownym punktem lokalnej
      egzotyki jest to, ze przecietny australijczyk nie interesuje sie polityka do
      stopnia chyba nie spotykanego nigdzie indziej. Doszlo do tego, ze w latach
      20stych tak malo ludzi bralo udzial w wyborach, ze niektorzy zaczeli
      kwestionowac legalnosc wladzy.

      Politycy tutejsi nie roznia sie od politykow w innych krajach. Bardzo nie
      lubia, gdy ktos kwestionuje ich posady. Druga cecha politykow calego swiata
      jest to, ze zawsze staraja sie rozciagnac najwieksza kontrole nad obywatelamu.
      Gdy wiec dwie te rzeczy zbiegly sie na raz, politycy z obu stron zapomnieli o
      tym, ze sie wzajemnie nienawidza, uchwalili odowienie prawo i przepchneli je
      przez parlament.

      Od tego czasu minelo wiele lat. Co kilka lat obserwuje dyskusje w gazetach nad
      bezsensownoscia obowiazku glosowania. Zgadzaja sie z tym wszyscy - z wyjatkiem
      politykow. Ci siedza cicho i czekaja az dyskusja unilknie. Dlaczego wiec oni
      milcza? Znow, jest tutaj kilka powodow.

      Po pierwsze, nikt nie chce byc pierwszym, ktory sie na ten temat oficjalnie
      odezwie. Nastepnym powodem jest to, ze kazdy z nich sadzi, ze ludzie, ktorzy
      na niego glosowali, sa glupsi niz ludzie, ktorzy glosowali na jego
      przeciwnika. Nie mala role rowniez odgrywa nastepne hobby politykow wszelkiego
      gatunku. Jest nim czytanie wynikow badan opinii publicznej. W kraju, w ktorym
      istnieje obowiazek glosowanie, wyniki takich badan jest znacznie latwiej
      przelozyc na wyniki przyszlych wyborow.

      Efekty tego obowiazku sa dosyc dziwne. W kazdym innym kraju demokratycznym
      istnieje pewne podobienstwo wzorow glosowania. Ludzie mlodsi maja tendencje do
      glosowania na lewice, starsi glosuja na konserwatystow. Nie przenosi sie to na
      nasze warunki, gdzie sposob glosowania jest bardziej tradycja rodzinna.
      Wielokrotnie juz slyszalem powiedzenie typu: "u mnie w domu zawsze sie
      glosowalo na tych, ja tego nie bede zmienial".

      Konsekwencja tego jest, ze politycy moga sobie pozwolic (i pozwalaja sobie) na
      rzeczy, ktore w kazdym innym kraju zakonczyly by karjere tagiego facena na
      zawsze. Jeden premier federalny, dal sie zlapac reporterom wychodzac bez
      spodni z pokoju jakiejs kobiety - nie przeszkodzilo mu to wygrac nastepnych
      wyborow. Inny, popiwszy sobie troche, plakal przed kamerami telewizyjnymi - i
      to do tego dwukrotnie. Tenze sam, dal sie zlapac przed kamera telewizyjna jak
      komentowal pewnego, starszego juz obywatela zmartwionego nie najlepsza
      gospodarka, mowiac "silly, old bugger".

      Od czasu do czasu pojawiaja sie prawdziwe perelki. Jako przyklad podam taka
      oto historie. Kilka lat temu prezydent usa przyjechal z oficjalna wizyta do
      au. Byl to Clinton albo poprzedni Bush (juz nie pamietam). Gdy wsiadal do
      samolotu w waszyngtonie, u nas milosciwie panowal Bob Hawk. Gdy wysiadal na
      lotnisku w sydney, przywital go milosciwie nam panujacy Paul Keating.
      Najwiekszym jednak wydazeniem w polityce, ktore sie wydazylo od federacji i
      ktore nawet troche ruszylo przecietnego czlowieka bylo to, ze ktoregos dnia
      (lata siedemdziesiate) gubernator generalny po prostu wyrzucial z pracy caly
      rzad federalny, parlament i senat!

      Znalazlo by sie pewnie jeszcze kilka ciekawych rzeczy, ale to juz zupelnie
      inny temat.

      Pozdrowienia dla wsztystkich and God Save the Queen (jako, ze jestem
      monarchista).
      • Gość: MW Re: Obowiazek glosowania IP: *.hay.dialup.connect.net.au 24.03.02, 05:14
        Syn otrzymal kare za to ,ze nie glosowal w wyborach lokalnych do South Sydney
        Council ( ok.2 lata temu). Stawka wzrosla z 50 do 120 dolarow. Wprawdzie
        wybronil sie z tego oswiadczajac , ze nikt go o tych wyborach nie powiadomil i
        poza tym SSC go nie interesuje , gdyz wiekszy wplyw na nasze zycie ma Sydney
        City Council (mieszkamy na granicy obu ).
        Ja tez uwazam , ze zmuszanie do wyborow kloci sie z demokracja ( podobno z
        krajow "demokratycznych" tylko w Szwajcarii i Australii wybory sa
        obowiazkowe).

      • Gość: YYZ Re: Obowiazek glosowania IP: *.netcom.ca 24.03.02, 05:31
        Tu mnie troche zdziwiles tymi sympatiami do Queenie. Pracowalem
        kiedys z gosciem z Francji (lubij zapalic dobrego "skreta"), ktory w czasie
        przysiegi na obywatelstwo odmowil slubowania Jej Krolewskiej Osci.
        Powiedzial im, ze nie moze slubowac bezwarunkowego posluszenstwa
        Krolowej. Co bedzie gdy Ona zazada, zeby sie "pochylil" dla jej synka
        Andrzeja? Nie dostal obywatelstwa, ale on to i tak olewal. Tutaj rezydent
        ma takie same prawa jak obywatel, z wyjatkiem PRAWA do glosowania. A
        pomyslec, ze to jest to samo Krolestwo!
        • bartkowa Pytanie 08.04.02, 14:31
          Troche przesadzacie z tym obowiazkiem meldunku. W praktyce on nie istnieje, w
          kazdym razie ja ani razu nigdzie sie nie meldowalam od czasu, kiedy
          wyprowadzilam sie od rodzicow, czyli od 12 latsmile)) Jedyny bol to taki, ze
          wszelkie oficjalne sprawy (wydanie paszportu - wiecie, ze za oplata 100 zl? to
          dopiero skandal!, dowodu, zlozenie zeznania podatkowego, rejestracja firmy,
          glosowanie w wyborach) trzeba zalatwiac w miejscu zameldowania, dla mnie od
          tych 12 lat roznego od miejsca pobytu. Chodzi wiec nie tyle o obowiazek
          meldunku, a o "rejonizacje".

          Co do obowiazku glosowania - nie przeszkadzalby mi wcale, i tak biore udzial w
          kazdych wyborach. W Polsce lepiej go nie wprowadzac, wtedy juz na pewno
          rzadzilanu Samoobrona z LPR do spolkisad(((

          Na koniec pytanie: czy wiecie, czy do dokumentow imigracyjnych do Australii
          konieczne jest zdanie IELTS, czy wystarczy moj Certificate in Advanced English?
          I czy moj maz tez musi zdac ten egzamin, nawet jesli prawdopodobnie go nie zda
          i trzeba bedzie zaplacic za kurs w Australii? (ksiazeczka o imigracji jest tak
          napisana, ze nic z niej jasno nie wynika... raz pisza, ze malzonek musi zdac, w
          innym miejscu, ze jesli nie wykaze sie znajomoscia jezyka, trzeba zaplacic
          rownowartosc 2000 ASD). Ponadto - czy ktos z obecnych na forum wysylal juz
          dokumenty do Adelajdy i wie, ile sie czeka? (od 11.2001 wnioski rozpatruje
          Adelajda, a nie ambasada, a szkoda)
          • columb Re: Pytanie 08.04.02, 15:22
            bartkowa napisał(a):

            Witaj!
            [...cut...]
            (o obowiazkowym meldowaniu)

            > Co do obowiazku glosowania - nie przeszkadzalby mi
            wcale, i tak biore udzial w
            > kazdych wyborach. W Polsce lepiej go nie wprowadzac,
            wtedy juz na pewno
            > rzadzilanu Samoobrona z LPR do spolkisad(((

            A tu sie zgadzam! Ja tez biore udzial - a wiesz? Nie
            wydaje mi sie ze mamy tylu w Polsce prawicowcow. Na
            szczescie!
            Niech bedzie jak jest- chociaz SLD moglo by miec wieksze
            poparcie... I wiecej mandatow, bo z LPRami tego kraju sie
            nie uratuje.
            Wiesz, ze ONI WCIAZ NIECHCA DO EU?
            Ale na szczescie NAS to interesuje coraz mniej wink))

            >
            > Na koniec pytanie: czy wiecie, czy do dokumentow
            imigracyjnych do Australii
            > konieczne jest zdanie IELTS, czy wystarczy moj
            Certificate in Advanced English?
            >

            TAK! Koniczne. Zaden inny egzamin, papierek, cokolwiek.
            Musisz zdac IELTS!!! I to minimum z kazdego 5,5 punktu...

            > I czy moj maz tez musi zdac ten egzamin, nawet jesli
            prawdopodobnie go nie zda
            > i trzeba bedzie zaplacic za kurs w Australii?
            (ksiazeczka o imigracji jest tak
            > napisana, ze nic z niej jasno nie wynika... raz pisza,
            ze malzonek musi zdac, w
            >
            > innym miejscu, ze jesli nie wykaze sie znajomoscia
            jezyka, trzeba zaplacic
            > rownowartosc 2000 ASD). Ponadto - czy ktos z obecnych
            na forum wysylal juz

            Zdawac nie musi- ale wtedy MUSICIE zaplacic z gory za
            kurs jezykowy smile))
            I nie $AU2000 tylko ponad $AU2300. No roznica nieznaczna,
            ale jednak smile
            Dokladnie jest to wytlumaczone na www.immi.gov.au

            > dokumenty do Adelajdy i wie, ile sie czeka? (od 11.2001
            wnioski rozpatruje
            > Adelajda, a nie ambasada, a szkoda)

            Tak, szkoda.
            Ja bylem sie dowiadywac o rozne zeczy w Ambasadzie i przy
            okazji zapytalem o "czas"...
            I wiesz? Podobno JESZCZE nikt nie dostal odpowiedzi- tak
            przynajmniej poinformowala mnie przemila Pani, ktora
            wlasnie w zeszlym roku zajmowala sie rozpatrywaniem
            wnioskow emigracyjnych...

            To chyba tyle. Jesli masz jakies inne pytania albo uwagi,
            to rowniez mozesz pisac na priva smile
            Chociaz forum tez czytuje REGULARNIEsmile)

            A!
            I obowiozkowo (jesli tego jeszcze nie zrobiliscie)
            zapraszam na naprawde dobra strone prowadzona przez
            fantastycznego emigranta, ktory od ponad 6 lat mieszka w Oz.
            Znajdziesz tam wieeeele wskazowek i odpowiedzi smile)
            A adres to:

            www.zbe.prv.pl (albo - ten sam tylko ze dluzszy:
            republika.pl/australia_zbe )

            Pozdrawiam,
            Krzys
            • bartkowa Re: Pytanie 08.04.02, 15:40
              Dzieki, Krzys, za odpowiedz! Tak, ten kurs kosztuje 2388 ASD zdaje sie, jakos
              tak, i tak kupa kasy (ok. 5 000 zl), ale chyba lepiej porzadnie nauczyc sie tam
              niz w Polsce, nawet za wieksze pieniadze.
              Pani w ambasadzie jest rzeczywiscie szalenie mila, konsul tez. Az szkoda, ze
              juz nie rozpatruje wnioskow. (Przypomnialo mi sie - jesli by ktos szukal banku,
              ktory wystawi czek do zaplaty w Australii, to robi to tylko Pekao SA).

              Co do obowiazkowych wyborow - ja wrecz sadze po cichu (bo wstyd tak mowic), ze
              trzeba wprowadzic cenzus wieku i placenia podatkow. Przymus glosowania dla
              placacych podatki (CIT, ups, a co z rolnikami?) i dla osob w wieku od 18 lat do
              przejscia na emeryture lub zasilek przedemerytalny lub rente. Dla reszty -
              zakaz glosowania. Ale to taka utopia...

              Mam nadzieje, ze, jak napisales, to juz nie bedzie nasze zmartwienie, czy
              rzadzi SLD, czy Samoobrona... Trzymam kcuki za nas!
              • columb Re: Pytanie 08.04.02, 18:06
                bartkowa napisał(a):

                > Dzieki, Krzys, za odpowiedz! Tak, ten kurs kosztuje
                2388 ASD zdaje sie, jakos
                > tak, i tak kupa kasy (ok. 5 000 zl), ale chyba lepiej
                porzadnie nauczyc sie tam
                >

                Dokladnie smile))
                I wiesz? To zawsze mniej, jesli sie nie placi tego 560 zl
                za egzam w Polsce.

                > niz w Polsce, nawet za wieksze pieniadze.
                > Pani w ambasadzie jest rzeczywiscie szalenie mila,
                konsul tez. Az szkoda, ze

                Tak!
                Tam jakas ogolnie taka bardzo mila atmosfera..
                Jesli tak jest w urzedach w AU, to nam naprawde bardzo
                duuuzo brakuje.
                Nie to co w ambasadzie USA, gdzie bylem dwa razy i
                wszystkich Polakow traktowano gorzej niz szmaty (Krakow,
                ale nie rotrzasajmy przypadkow. Mi sie udalo zachowac
                krzte godnosci. Ale niektorym wspolczulem...)
                Niewazne.

                A Pani Ambasador niestety nie mialem przyjemnosci poznac. sad
                Moze kiedys? smile)
                Fakt- faktem. Jest tam niezwykle milo... I potrafia wiele
                wyjasnic!

                > juz nie rozpatruje wnioskow. (Przypomnialo mi sie -
                jesli by ktos szukal banku,
                >
                > ktory wystawi czek do zaplaty w Australii, to robi to
                tylko Pekao SA).

                smile))
                Hihihihi.
                Ja kiedys mialem problem z dolarami US i placilem je w
                CITIBANKU. Niestetry, mam jak najgorsze zdanie bo nie
                przeslali kwitka ze zapalcilem i dobrze ze ze soba do USA
                wziolem potwierdzenie...

                >
                > Co do obowiazkowych wyborow - ja wrecz sadze po cichu
                (bo wstyd tak mowic), ze
                > trzeba wprowadzic cenzus wieku i placenia podatkow.
                Przymus glosowania dla
                > placacych podatki (CIT, ups, a co z rolnikami?) i dla
                osob w wieku od 18 lat do
                >
                > przejscia na emeryture lub zasilek przedemerytalny lub
                rente. Dla reszty -
                > zakaz glosowania. Ale to taka utopia...

                Pssssss. Zaraz wszyscy Polacy prawicowi zza oceanow
                wszelakich sie odezwa! I beda sie domagac prawa do
                glowsowania w naszych sprawach!
                No tak- ale co Oni wiedza o SLD?
                Co oni wiedza o AWS?
                Co oni teraz wiedza o Polsce?

                >
                > Mam nadzieje, ze, jak napisales, to juz nie bedzie
                nasze zmartwienie, czy
                > rzadzi SLD, czy Samoobrona... Trzymam kcuki za nas!

                Oby.
                Ja rowniez trzymam kciuki!
                Pozdrawiam serdecznie!
                Krzys.

                PS. Dodam, iz jestem czlonkiem SLD. A wiec moje opinie
                nie sa obiektywne- chociaz naprawde staram sie jak moge.
                Ale prosze, nie rostrzasajcie tego. Ja poprostu jestem
                SOCJALDEMOKRATA, nie mam nic wspolnego z komuna (bo i
                jak?) i twierdze, ze rzady prawicowe to wielka zguba dla
                naszego kraju (co widac na zalanczonym obrazku- ilez jest
                na tym forum prosb o pomoc zwiazana z emigracja?)
                z mojej strony EOT jak ktos ma checi dysputowac o
                polityce- to albo osobny watek, albo na priva smile
                • Gość: Patriota Re: Pytanie IP: *.client.attbi.com 08.04.02, 22:39
                  Ale ty columb jestes debil.
                  Jestes czlonkiem SLD a nie komunista.
                  Debilu zmienic nazwe partii i sie przefarbowac to nie wystarczy. Tam sa ci sami
                  ludzie, ktorzy strzelali do robotnikow i mordowali niewinnych Polakow, ktorych
                  jedynym grzechem bylo to ze nie chcieli poddac sie wladzy czerwonych bandytow.
                  Twoi kolesie z SLD wymyslili nazwe prawica dla Solidarnosci tylko po to zeby
                  ta nazwa kojarzyla sie nam z nieudolnoscia, prywata, zlodziejstwem itd.
                  Solidarnosc idioto miala tyle wspolnego z prawica co ty masz z demokracja.
                  To byli ludzie zwiazani ze zwiazkami zawodowymi a jeszcze nigdzie na swiecie nie
                  widzialem prawicowych zwiazkow zawodowych.
                  Jestescie i byliscie mistrzami klamstwa i dezinformacji.
                  Siedz lepiej w Polsce bo w Australii kariery raczej nie zrobisz ty szmato
                  czerwona
                  • Gość: !!! Re: Pytanie IP: *.tnt2.newcastle.au.da.uu.net 09.04.02, 01:47
                    Gość portalu: Patriota napisał(a):

                    > Ale ty columb jestes debil.
                    > Jestes czlonkiem SLD a nie komunista.
                    > Debilu zmienic nazwe partii i sie przefarbowac to nie wystarczy. Tam sa ci sami
                    > ludzie, ktorzy strzelali do robotnikow i mordowali niewinnych Polakow, ktorych
                    > jedynym grzechem bylo to ze nie chcieli poddac sie wladzy czerwonych bandytow.
                    > Twoi kolesie z SLD wymyslili nazwe prawica dla Solidarnosci tylko po to zeby
                    > ta nazwa kojarzyla sie nam z nieudolnoscia, prywata, zlodziejstwem itd.
                    > Solidarnosc idioto miala tyle wspolnego z prawica co ty masz z demokracja.
                    > To byli ludzie zwiazani ze zwiazkami zawodowymi a jeszcze nigdzie na swiecie ni
                    > e
                    > widzialem prawicowych zwiazkow zawodowych.

                    ..i Solidarnosc ruch zwiazkow zawodowych(w wiekszosci robotnikow)wprowadzil
                    w Polsce system kapitalistyczny!!!!!


                    > Jestescie i byliscie mistrzami klamstwa i dezinformacji.
                    > Siedz lepiej w Polsce bo w Australii kariery raczej nie zrobisz ty szmato
                    > czerwona

                  • bartkowa Re: Pytanie 09.04.02, 12:09
                    Gość portalu: Patriota napisał(a):

                    > Ale ty columb jestes debil.
                    > Jestes czlonkiem SLD a nie komunista.
                    > Debilu zmienic nazwe partii i sie przefarbowac to nie wystarczy. Tam sa ci sami
                    > ludzie, ktorzy strzelali do robotnikow i mordowali niewinnych Polakow, ktorych
                    > jedynym grzechem bylo to ze nie chcieli poddac sie wladzy czerwonych bandytow.
                    > Twoi kolesie z SLD wymyslili nazwe prawica dla Solidarnosci tylko po to zeby
                    > ta nazwa kojarzyla sie nam z nieudolnoscia, prywata, zlodziejstwem itd.
                    > Solidarnosc idioto miala tyle wspolnego z prawica co ty masz z demokracja.
                    > To byli ludzie zwiazani ze zwiazkami zawodowymi a jeszcze nigdzie na swiecie ni
                    > e
                    > widzialem prawicowych zwiazkow zawodowych.
                    > Jestescie i byliscie mistrzami klamstwa i dezinformacji.
                    > Siedz lepiej w Polsce bo w Australii kariery raczej nie zrobisz ty szmato
                    > czerwona

                    Columb prosil o rozmowe o polityce na priva. Ja tez mu sie dziwie, ze nie widzi
                    zwiazku miedzy SLD a przyzwyczajeniami rodem z komunizmu (pomysl z KGT itd.), ale
                    doprawdy lepsze SLD niz LPR czy Samooborona. I szanuje jego wybor.
                    A jesli ktos, kto rzuca inwektywami jak wyzej, podpisuje sie "patriota", to
                    naprawde jestem coraz bardziej pewna, ze moja decyzja o wyjezdzie jak najdalej od
                    takich patriotow jest jak najbardziej sluszna.
                    • columb Re: Pytanie 09.04.02, 15:09
                      bartkowa napisał(a):

                      Witaj!
                      Niestety, godnosc mi tamtej wypowiedzi nie pozwala
                      skomentowac.

                      Pragnol bym tylko, Szanownego Pana Patriote z bledu
                      wyprowadzic, poniewaz ze znajomoscia u Niego historii
                      najnowszej Polski widac niezaciekawie jest sad

                      Ale do rzeczy:
                      Nigdzie nie napisalem ze Solidarnosc to prawica, szanowny
                      Panie.
                      Napisalem o AWS- czyli byla Akcja Wyborcza Solidarnosc,
                      potem (SIC!!!) Akcja Wyborcza Solidarnosc PRAWICY.
                      Pod przewodnictwem wtedy Pana Prof. J. Buzka.
                      Polacy, w wolnych, rownych i bezposrednich wyborach
                      dokazali, iz conajmniej na przyszle 4 lata z prawica chca
                      miec spokoj, bo ok. 5 %(jesli sie myle to przpraszam)
                      glosow dla ekipy rzadzacej chyba mowi samo za siebie.
                      Nie przekroczylio progu wyborczego.
                      Rowniez niechcieli Polacy prawicowego prezydenta!
                      Pozostal milosciwie nam panujacy Prezydent Kwasniewski.
                      I to w pierwszej turze.
                      A kto na bierzaco sledzi zycie w Polsce, ten wie iz tego
                      prawicowego kandydata do dzis po sadach targaja za
                      przekrety finansowe po sadach. Oj, nie wesolo ma Pan
                      Krzaklewski...

                      Dodam tylko, iz Solidarnosc sama okresla sie mianem
                      prawicowego ugrupowania.
                      Po czterech latach ich rzadow my, w Polsce, widzimy jak
                      latwo mozna kraj do ruiny doprowadzic. 4 nieudane
                      reformy, bieda i coraz wieksze bezrobocie.
                      Odbija sie to dobitnie na tym forum: coraz wiecej ludzi
                      chce emigrowac, coraz wiecej ludzi jest za granicami
                      naszej ojczyzny.
                      A ty Szanowny Patrioto? Co porabiasz w USA? Dlaczego nie
                      placisz Polsce podatkow? I dlaczego nie mieszkajac tu,
                      zabierasz glos w sprawach Ciebie nie dotyczacych?
                      Jakis kompleks?
                      Cos sie w zyciu nie udalo?
                      O ew. odp. prosze juz na priva- doprawdy, nie meczmy tego
                      szanownego forum naszymi prywatnymi sprawami...
                      Jesli chodzi natomiast o moje preferencje: coz ja w wieku
                      24 lat moge miec z komunisty? Z przeszlosci?

                      A w sprawie Australii: czy bylbys na tyle laskawy, aby
                      pozwolic Rzadowi Australii -jako najbardziej
                      zainteresowanemu moja osoba- wypowiedziec sie na ten temat?
                      Ja staram sie legalnie, jako fachowiec. Nie kombinuje i
                      nie oszukuje.
                      Rowniez nie licze na szczescie (green card) wink

                      >
                      > Columb prosil o rozmowe o polityce na priva. Ja tez mu
                      sie dziwie, ze nie widzi

                      Tak, o to prosze- bo to nie jest watek do tego.
                      Bartkowo, widzisz ze sa ludzie ktozy z braku argumentow,
                      jedyne co potrafia to zmieszac czlowieka z blotem.
                      I to za jego poglady.
                      Ehhh, przykre to.
                      Naprawde przykre.

                      >
                      > zwiazku miedzy SLD a przyzwyczajeniami rodem z
                      komunizmu (pomysl z KGT itd.), a
                      > le
                      > doprawdy lepsze SLD niz LPR czy Samooborona. I szanuje
                      jego wybor.

                      Dziekuje za uszanowanie mojego wyboru.
                      Dodam tylko, iz narazie ok. 40% Polakow popiera SLD.
                      A tam gdzie ja sie obracam (niestety, dla co poniektorych
                      , nie jestem szeregowym czlonkiem- piastuje juz dosyc
                      wazne funkcjie) jest NAPRAWDE baaardzo duuzo mlodych ludzi!
                      Ktorzy komune znaja tylko z opowiadan... Rowniez przez
                      prawicowcow gloszonych-
                      jerdnak niezawsze zle sie mowi o tamtym ustroju.
                      (CHOCIAZ JA GO NIE POPIERAM!!!!!! SOCJALDEMOKRACJA TO
                      NAPRAWDE CO INNEGO!!!)

                      > A jesli ktos, kto rzuca inwektywami jak wyzej,
                      podpisuje sie "patriota", to
                      > naprawde jestem coraz bardziej pewna, ze moja decyzja o
                      wyjezdzie jak najdalej
                      > od
                      > takich patriotow jest jak najbardziej sluszna.

                      smile))
                      Widzisz, to mozna latwo wytlumaczyc: zazdrosc (my
                      zalatwiamy to legalnie, na podstawie naszych NIEWATPLIWIE
                      wysokich kwalfikacji), mamy bardzo duze szanse na
                      prowadzenie w miare dostatniego i spokojnego zycia w AU.
                      Dla tych, ktorym nie wyszlo to sol w oku...
                      A wiesz, ze w Polsce jeszcze funkcjonuje opinia:
                      "Ja nie ma to i On nie bedzie mial! Niech sie mu noga
                      powinie!!!"
                      To jest straszne!

                      A wiesz jak niektorzy Polacy potrafia sie ponizyc w USA?
                      Bylem, widzialem!!
                      (dodam tylko, ze NIEKTORZY!!!! Znam wielu naprawde
                      wspanialych ludzi!)
                      Wiecej nie napisze juz na temat polityki- szkoda slow.
                      Jesli ma ktos jednak ochote- zapraszam na priva.
                      Rowniez w sprawach AU smile Moze akurat cos bede mogl pomoc?

                      Bartkowo, przepraszam Ciebie ze to pod Twoim postem tyle
                      tego napisalem.

                      Przykro mi, ze sa tu tak bardzo niewychowani ludzie, iz
                      zmuszaja innych do czytania takich inwektyw.
                      Coz, ja Ciebie - a takze wszystkie szanowne forumowiczki
                      i forumowiczow - przepraszam , iz musieliscie byc kochani
                      swiadkami tak niecnego zachowania naszego rodaka.
                      To jest smutne.
                      Mysle, iz pora zakonczyc te spory.
                      Z mojej strony to juz NAPRAWDE KONIEC jesli chodzi o
                      polityke w tym watku.

                      Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
                      Szczegolnie Bartkowa smile
                      A jak tam przygotowania? Walizeczki juz pakujecie? smile)
                      Trzymam kciukismile
                      Do zobaczenia w AU!!
                      Krzys

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka