Gość: Stary
IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au
23.04.02, 14:19
Dyplomacja RP ostrzega - to grozi ruiną!
Janusz Wach, radca Ambasady RP i konsul RP w Ottawie, Kanada, w
programie "Polish Studio", Rogers TV, Channel 22 Ottawa, niedziela 21 kwietnia
2002 roku Program powtorzony zostanie w piątek, 26 kwietnia o godzinie 18:00
(6pm) na kanale 22 telewizji w Ottawie
Transkrypt z taśmy video:
----------
Prowadzący program:
"Osoba, ktora na stale mieszka poza granicami Polski gubi swoj
polski paszport lub zostaje jej skradziony w czasie pobytu
w Polsce Jaka jest wtedy procedura wyrabiania paszportu?
Do kogo sie nalezy zwracac?"
Konsul:
"Niezaleznie od tego, co sie pisze i mowi na temat tego rodzaju sytuacji,
nie ulega watpliwosci, ze jest to sytuacja bardzo nieprzyjemna, bardzo
stresujaca, gdziekolwiek by sie ona nie zdazyla, czy to w Polsce czy poza
granicami kraju Natomiast co trzeba zrobic? Przede wszystkim trzeba
zwrocic sie do urzedu wojewodzkiego, badz do jednego z jego organow
paszportowych, tzn wydzialow terenowych paszportowych, wlasciwych ze
wzgledu na miejsce zamieszkania Jesli sie mieszka w hotelu to w recepcji
powinni powiedziec, gdzie sie miesci ten najblizszy urzad paszportowy
Jesli mieszka sie u rodziny, wtedy rodzina na pewno wie, gdzie paszporty
wyrabia sie lokalnie Tam trzeba sie zglosic i tam po prostu wystapic
o wyrobienie nowego paszportu w zamian za paszport, ktory sie utracilo
Jest cala procedura, ktora przewiduje skladanie konkretnych dokumentow
sluzacych wyrobieniu paszportu
No i wtedy przychodzi czas na to, azeby doprowadzic do tego, zeby ten dokument
byl wydrukowany i dostarczony na czas, azeby moc w zaplanowanym terminie
opuscic Polske, udajac sie w droge powrotna do domu Jest oczywiscie rowniez
polecane przez konsulow wszedzie na swiecie, zeby w podobnych sytuacjach
zawsze rowniez sprobowac skontaktowac sie faksem lub telefonicznie z konsulem
urzedu konsularnego, w ktorym utracony paszport byl wydawany poza granicami
kraju Wtedy mozna troszke zaoszczedzic na czasie, wysylajac wszystkie
potwierdzenia wymagane przez urzad wojewodzki bezposrednio do kraju, bez
czekania na zapytania ze strony tego urzedu co do dokumentu, jaki sie danej
osobie wystawilo, itd"
Prowadzący program:
"Jak dlugo moze trwac taki proces zalatwiania paszportu?
Konsul:
"Nie ma na to wlasciwej odpowiedzi Po pierwsze termin uzyskania paszportu
zalezy przede wszystkim od kolejki i od osob oczekujacych na te paszporty
i tak jest praktycznie rzecz biorac wszedzie na swiecie Istnieja tam jakies
mozliwosci skracania tego terminu, ale to za dodatkowa oplata i to wylacznie
tylko wtedy, kiedy urzad jest w stanie wywiazac sie z tego krotszego terminu
Natomiast ze swoich wlasnych oberwacji i doswiadczen konsula, moze to trwac
od kilku dni, albowiem takie przypadki mial, ze osoba pojechala do kraju
i stracila paszport i trwalo to kilka dni Ale moze to trwac niestety rowniez
do kilku tygodni, albowiem jesli sie trafi do Warszawy, Krakowa lub do innych
duzych miast w Polsce, gdzie kolejki oczekujacych sa duze, to sytuacja bedzie
duzo inaczej wygladala niz w wydziale paszportow np w Suwalkach, gdzie
z przyczyn obiektywnych kolejki sa znacznie krotsze"
----
Jeśli jeszcze ktoś miał jakieś wątpliwości, to dyplomacja III RP właśnie
potwierdziła oficjalnie, że zgubienie lub kradzież paszportu polskiego podczas
podróży do Polski może się skończyć uwięzieniem podróżnego z podwójnym
obywatelstwem w granicach RP na kilka tygodni lub kilka miesiecy
Konsul opowiedział o tym przyjemnymi, okrągłymi zdaniami:
"Tam trzeba się zgłosić i tam po prostu wystapic o wyrobienie nowego paszportu
w zamian za paszport, ktory sie utracilo Jest cala procedura, ktora przewiduje
skladanie konkretnych dokumentow sluzacych wyrobieniu paszportu"
"Po prostu wystapic o wyrobienie nowego paszportu " "Procedura, ktora
przewiduje skladanie konkretnych dokumentow" Po prostu? Po prostu, znaczy, że
nie ma żadnego problemu?
Nie całkiem.
Konsul strategicznie zaniedbał dodać, ze w Polsce "procedura, ktora
przewiduje", przewiduje między innymi przedstawienie w celu wyrobienia
paszportu: dowodu osobistego, numeru identyfikacyjnego PESEL i dowodu stalego
zameldowania. Przepisy nie czynią w tej mierze żadnej różnicy pomiędzy osobami
zamieszkałymi na stałe w Polsce i zamieszkałymi na stałe za granicą.
Jeśli Polak z Kanady, Australii czy USA, mieszkający tam stale od 20, 30 czy 50
lat, da się nabrać na wakacje w Polsce na paszporcie RP, i da sobie ten
paszport ukraść lub go zgubi, to zanim właściwy urząd krajowy wyda mu nowy
paszport, to będzie musiał wyrobić sobie nowy dowód osobisty, niektorzy takze
i książeczkę wojskową (mężczyżni w wieku 18-60 lat nie mogą wyrobić nowego
dowodu bez książeczki wojskowej), otrzymać numer ewidencyjny PESEL i zameldować
sie pod jakimś adresem stałego zamieszkania w Polsce (u kogo?).
Dla osoby, której przy wydawaniu paszportu PRL dwadzieścia parę lat temu,
zgodnie z ówczesnymi przepisami zabrano "do depozytu" dowód osobisty i
książeczkę wojskową, wyrobienie nowych w warunkach oszalałej biurokracji RP
wymagać będzie kilku tygodni do kilku miesięcy szamotania się z urzędami.
A jak się już o ten paszport wystąpi, to konsul z księżycowym spokojem
radzi: "No i wtedy przychodzi czas na to, azeby doprowadzic do tego, zeby ten
dokument byl wydrukowany i dostarczony na czas, azeby moc w zaplanowanym
terminie
opuscic Polske, udajac sie w droge powrotna do domu"
Niestety, konsul nie wgłębia się w to, jak można "doprowadzić do tego" Jasne,
jako wytrawny dyplomata nie powie przecież wprost: "nooo wicie… rozumicie…
trzeba dać w lapę…", ale sens jest jasny dla każdego Jak się da, to się zrobi
Przy następnym pytaniu zresztą okazuje się, że czy da, czy nie da, raczej i
tak nikt do domu w zaplanowanym terminie nie pojedzie Nie tylko bowiem termin
powrotu do pracy i kosztowny bilet lotniczy prawdopodbnie już dawno diabli
wzięli, z powodu szamotania się z Rzeczpospolitą o nowy dowód osobisty i
książeczkę wojskową, ale jeszcze w dodatku:
Prowadzący program:
- "Jak dlugo moze trwac taki proces zalatwiania paszportu?"
Konsul:
- "Nie ma na to wlasciwej odpowiedzi Po pierwsze termin uzyskania paszportu
zalezy przede wszystkim od kolejki i od osob oczekujacych na te paszporty i tak
jest praktycznie rzecz biorac wszedzie na swiecie Istnieja tam jakies
mozliwosci skracania tego terminu, ale to za dodatkowa oplata i to wylacznie
tylko wtedy, kiedy urzad jest w stanie wywiazac sie z tego krotszego terminu"
Tu polski dyplomata nie tylko przymawia się o pieniądze, ale jeszcze ostrzega,
że jak kto nie da łapówki, to mu to grozi ponurymi konsekwencjami, bo jeśli
polski urząd "nie jest w stanie się wywiązać", to petent do domu za oceanem
nie zdąży na czas, czyli zanim go w Kanadzie nie wyrzucą z pracy Dyplomata
polski udaje, że nie wie, że ambasady Kanady, USA i Australii w Warszawie
odtwarzają zagubione lub skradzione paszporty swoich obywateli w ciagu 24-48
godzin, przy pomocy jednego e-mailu do własnych biur paszportów, lub
sprawdzając na miejscu kopię odpowiedniej bazy danych Ale na kanadyjskim,
australijskim czy amerykańskim paszporcie Rzeczpospolita podwójnego obywatela
ze swoich granic NIE WYPUŚCI Ma sobie wyrobić polski, ile by to nie trwało A
może potrwać, bo jak dalej ze spokojem prawi polski dyplomata:
"Ale moze to trwac niestety rowniez do kilku tygodni, albowiem jesli sie trafi
do Warszawy, Krakowa lub do innych duzych miast w Polsce, gdzie kolejki
oczekujacych sa duze" Znaczy, sytuacja w Suwałkach to jest przyczyna obiektywna
do stania w kolejce, ale groźba utraty pracy i ewentualnej ruiny finansowej w
Kanadzie to nie jest żadna przyczyna obiektywna, żeby dostać duplikat
ukradzionego polskiego paszportu bez ceregieli.
My sobie, NIESTETY, komfortowo stoimy w komfortowo st