Dodaj do ulubionych

Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co nie"

IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 14.05.02, 12:24
Australia Dwa tez sie zrobila dluuuuga smile

a wlasnie myslalem zeby napisac cos co zacytowalem z jednego z postow...

Przedwczoraj mielismy ,,parapetowe" (kupilismy dom) i sie zgadalo:
,,co nam sie podoba".

Tu ludzie naprawde chetni sa do pomocy...
Kiedys na Great Ocean Road z gapiostwa zajechalem silnik...

Stoimy - odludzie, 2-ga w nocy...
Jeszcze dobre pare lat temu, nie mielimy mobila (smile dla nie-kangurow ,,telefou
komorkowego smile).

Przejezdajacy tubylec zatrzymal sie, zadzwonil po RACV (automobilklub - swietny
deal dla kazdego) i... czekal z nami przez ok.1,5 godz. zeby byc pwewnym ze
RACV przyjechalo!!!

Marek, nasz znajomy mial podobne zdarzenie.
braklo mu benzyny. Poslal syna z przejezdnym tubylcem po benzyne, i tamten (po
przywiezieniu juniora) czkal az Marek odpali i ruszy...

Szczerze mowiac w podobnych sytuacjach my zwykle bysmy tylo zadzwonili, albo
porzucili kogos po benzyne (w najlepszym razie). Ale czekanie az przyjedzie
pomoc czy samochod odpali...


A co mi sie nie podoba:
aroganckie korporacje

1. Telstra.
Po upadu One-tel zglosilismy sie do Telstry - WYRAZNIE POWIEDZIALEM ze nie chce
przenosic rozmow miedzynarodowych (Alphacall byl znacznie tanszy).

A oni co?
przeniesli do siebie...
Dwa razy drozej!

ale to dopiero poczatek.

najpierw - odkrecenie tego.
Pierwsza rozmowa - obiecali anulowac swoj priorytet (wymuszone przjecie romow)
i zredukowac cene do poziomu konkurecji (,,match the price")

Ale.. nie zrobili tego.

Druga rozmowa (i ze trzy dodatkowe) - wypieraja sie wczesniejszej oferty,
zwalaj na nas.

dlugo nie odpowiadali na skarge, a potem przyslali ,,grozbe": placic, albo
rozlaczymy telefon!"

Dopiero przez ACCC (ochrona konsumenta) odzyskalismy nadplacone pieniadze: a
wlasciwie obietnice smile

W rozmowie ze mna (po interwencji ACCC) obiecali zwrocic pieniadze czekiem, to
samo napisali do ACCC.

Ale - nie oddali.

Tyle ze dali kredyt na konto.

niby niewiele, ale wolalbym miec pieniadze na swoim koncie, a nie finasowac
wielka korporacje...

2. Optus: przenosimy kabel i TV do nowego domu (20 kwiet.).

kabel: daja na dwa rachunki: stare konto i ,,nowe konto".
I w OBU kaza placic za maj z gory! a jak przegapisz, ze zostalo naplacone za
10 dni kwietnia i nie kazesz przeniesc na nowe konto to Twoja strata...
(niby tylko $12, ale...)

3. TV: wprowadzili ,,Statement fee".
oplata za wystawienie rachunku!!!
(pamietam bylo cos takiego w opowiesciach K.Maya bylo takie cudo.
Ale jako dowod rozpasania w czasch ,,goraczki zlota"...

4. TXU - elekrycznosc ,,disconection fee" - plac, za to ze juz nie chcesz byc
ich klientem (wprowadzoen od roku)...

OK - nie jest zle w tej Au, te rzeczy sa drobne i nijak sie maja do ludzkich
tragedii, ale.. wkurzaja!

was nie?

pozdrowko

PawelD


Obserwuj wątek
    • Gość: Dojarz Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co nie IP: 168.143.113.* 14.05.02, 14:52
      seks analny.
    • pawel_z_melb Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co nie" 14.05.02, 21:49
      aaha,
      jeszcze jedna rzecz: z niedzieli.

      popsula nam sie pompka elktryczna do pokojowej fonatanny.

      gdzie ja cos takigo kupie?

      Bylem w Deer Park robiac zakupy na parapetowe - i przy okazji zarzalem do
      Cooperat.

      Widze - tez maja podobne fontanny. Pytam - co jesli klientowi sie pospuje pomka.

      A panienka: popsula Ci sie? {to w90% wszyscy mowia sobie ,,na ty"}
      - tak
      A masz ,receit'?
      - nie i nie tu kupowne
      Poczkaj chwile!

      wykonala telfon i...
      wyciaga spod biurka podobna pompke.
      ,,masz" - mowi.

      Co? tak za darmo?? - nie moge uwierzyc
      - tak, nie ma sprawy...

      I jak tu nie kochac tego kraju???

      I druga rzecz: PELS - taki post-grad HECS.

      czyli - robisz studia podyplomowe, a placisz za to dopiero jak dobrze
      zarabisz...
      i to w korzystnych ratach (odsetki tylko pokrywaja inflacje...)
      maja cos takiego w Kanadzie?

      (jedyny powazny konkurent na dobra mijesce na emigrcaje...

      pozdrowka

      Pawel

    • Gość: ozpol Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co nie IP: 153.51.21.* 15.05.02, 01:27
      Gratuluje kupna domu i tak dobrego spojrzenia na ten kraj, ale sadze ze humor
      bedziesz mial zepsuty jak dorwie cie Bozenka i inni.
      Prawda jest ze ludzie sa sobie pomocny na drodze - bo to taki zwyczaj
      historyczny - wszedzie daleko.
      Ja w Queenslandzie zalalem samochod - powodz i lalo jak z cebra i odrazu mialem
      pomoc zeby wypchnac samochod i odwilgocic silnik - maja tutaj taki spray do
      tego.
      Ale mialem tez niesamowita przygode i to byl pierwszy samochod w Australii Ford
      okrutnie stary i padly mi chamulce i stalem w bocznej uliczce czekajac na Pomoc
      Drogowae (NRMA w NSW) i nagle zjawilo sie 2 cwaniakow zeby podprowadzic mi
      kola, bo niewidzieli ze ja siedze w srodku - mieli klucze ze soba i byli
      niemile zaskoczeni.
      Chyba tez zauwazyles inna kulure jazdy poza miastem czy w miescie - choc
      Melbourne nie jest tak agresywne jak Sydney.
      Kochana nasza Telstra to temat chyba na inny watek - jak firmy telefoniczne
      traktuja konsumentow - i moze warto by cos uslyszec z reszty swiata.
      Moj kolega ktory spedzil 15 lat w Poludniowej Afryce i 3 lata w Nowej Zelandii
      nie mogl zrozumic Telstry i Optusa.
      • Gość: Up Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 04:33

    • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 05:09
      Mam juz dosc i chce wyjechac z Australii jak tylko bede mogl i wszystkim,
      ktorzy sie zastanawiaja czy tu przyjechac - odradzam. Lepiej zyc i mieszkac w
      Europie, a tutaj przyjechac na krotkie wakacje, wtedy kraj sie bedzie podobal.
      Ludzie sa prymitywni i glupi, nastawieni materialistycznie. Moze ci pomoga jak
      samochod stanie, ale nic poza tym. nie da sie z nimi o niczym porozmawiac
      oprocz tego co kupili albo co zamierzaja kupic - nie wiedza nic o swiecie, nie
      interesuje ich nic poza telewizja.
      Ale moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
      biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj nagle
      moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu, cale zycie spedzac na zakupach
      i uwazaja, ze to jest swietne miejsce???
      Nie sa to tylko moje opinie - zaden z mlodych, majacych prace w kraju polakow
      ktorzy tu przyjechali w ciagu ostatnich 2 lat nie chcial zostac. Zostaja tylko
      ci ktorzy na ogol nic nie potrafia i tutaj wlasnie maja szanse zlapac posade
      cleanera za 12AUD za godzine.
      Moim zdaniem - chcesz miec ciekawe zycie - jedz do Europy, chcesz zarobic jedz
      do USA, chcesz trafic do duzego Wachacka z supermarketami - przyjezdzaj do
      Australii!
      • lolo27 Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co 17.10.02, 05:22
        Gość portalu: me napisał(a):

        > Mam juz dosc i chce wyjechac z Australii jak tylko bede mogl i wszystkim,
        > ktorzy sie zastanawiaja czy tu przyjechac - odradzam. Lepiej zyc i mieszkac
        w
        > Europie, a tutaj przyjechac na krotkie wakacje, wtedy kraj sie bedzie
        podobal.
        > Ludzie sa prymitywni i glupi, nastawieni materialistycznie. Moze ci pomoga
        jak
        > samochod stanie, ale nic poza tym. nie da sie z nimi o niczym porozmawiac
        > oprocz tego co kupili albo co zamierzaja kupic - nie wiedza nic o swiecie,
        nie
        > interesuje ich nic poza telewizja.
        > Ale moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
        > biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj
        nagle
        > moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu, cale zycie spedzac na
        zakupach
        >
        > i uwazaja, ze to jest swietne miejsce???
        > Nie sa to tylko moje opinie - zaden z mlodych, majacych prace w kraju
        polakow
        > ktorzy tu przyjechali w ciagu ostatnich 2 lat nie chcial zostac. Zostaja
        tylko
        > ci ktorzy na ogol nic nie potrafia i tutaj wlasnie maja szanse zlapac posade
        > cleanera za 12AUD za godzine.
        > Moim zdaniem - chcesz miec ciekawe zycie - jedz do Europy, chcesz zarobic
        jedz
        > do USA, chcesz trafic do duzego Wachacka z supermarketami - przyjezdzaj do
        > Australii!
        ___________________________________________________________
        <>Jestem wstrzasniety.
        Juz nigdy zlego slowa o luizie,mezu,ozpol-u.
        Biedni ludzie-jak walcza o przetrwanie.
        12AUD=7Euro.....chyba.To bieda.Jak mozna zrobic zakupy za taka kase?
        To dlatego maz pije...
        • Gość: maz Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.arach.net.au 17.10.02, 06:19
          lolo27 napisała:

          > Gość portalu: me napisał(a):
          >
          > > Mam juz dosc i chce wyjechac z Australii jak tylko bede mogl i wszystkim,
          > > ktorzy sie zastanawiaja czy tu przyjechac - odradzam. Lepiej zyc i mieszka
          > c
          > w
          > > Europie, a tutaj przyjechac na krotkie wakacje, wtedy kraj sie bedzie
          > podobal.
          > > Ludzie sa prymitywni i glupi, nastawieni materialistycznie. Moze ci pomoga
          >
          > jak
          > > samochod stanie, ale nic poza tym. nie da sie z nimi o niczym porozmawiac
          > > oprocz tego co kupili albo co zamierzaja kupic - nie wiedza nic o swiecie,
          >
          > nie
          > > interesuje ich nic poza telewizja.
          > > Ale moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
          > > biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj
          > nagle
          > > moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu, cale zycie spedzac na
          > zakupach
          > >
          > > i uwazaja, ze to jest swietne miejsce???
          > > Nie sa to tylko moje opinie - zaden z mlodych, majacych prace w kraju
          > polakow
          > > ktorzy tu przyjechali w ciagu ostatnich 2 lat nie chcial zostac. Zostaja
          > tylko
          > > ci ktorzy na ogol nic nie potrafia i tutaj wlasnie maja szanse zlapac posa
          > de
          > > cleanera za 12AUD za godzine.
          > > Moim zdaniem - chcesz miec ciekawe zycie - jedz do Europy, chcesz zarobic
          > jedz
          > > do USA, chcesz trafic do duzego Wachacka z supermarketami - przyjezdzaj do
          >
          > > Australii!
          > ___________________________________________________________
          > <>Jestem wstrzasniety.
          > Juz nigdy zlego slowa o luizie,mezu,ozpol-u.
          > Biedni ludzie-jak walcza o przetrwanie.
          > 12AUD=7Euro.....chyba.To bieda.Jak mozna zrobic zakupy za taka kase?
          > To dlatego maz pije...

          Tere fere kuku !!!!!!
          Nie tak dawno Lolo27 sam staral sie o przyjazd do Au.
          Niewposcili go ,to teraz ,chyba z zemsty i zlosci ,wypisuje brednie
          tu na forum.
          Wydaje mie sie ze motywy tego "me" sa takie same.
          Chcesz wyjechac ???? To tak jak Pawel napisal:"Szerokiej drogi"
          jednego narzekacza ktory jest nigdzie niezadowolony mniej.
          I bardzo dobrze.
          • lolo27 Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co 17.10.02, 15:11
            Gość portalu: maz napisał(a):

            > lolo27 napisała:
            > > ___________________________________________________________
            > > <>Jestem wstrzasniety.
            > > Juz nigdy zlego slowa o luizie,mezu,ozpol-u.
            > > Biedni ludzie-jak walcza o przetrwanie.
            > > 12AUD=7Euro.....chyba.To bieda.Jak mozna zrobic zakupy za taka kase?
            > > To dlatego maz pije...
            >
            > Tere fere kuku !!!!!!
            > Nie tak dawno Lolo27 sam staral sie o przyjazd do Au.
            > Niewposcili go ,to teraz ,chyba z zemsty i zlosci ,wypisuje brednie
            > tu na forum.
            > Wydaje mie sie ze motywy tego "me" sa takie same.
            > Chcesz wyjechac ???? To tak jak Pawel napisal:"Szerokiej drogi"
            > jednego narzekacza ktory jest nigdzie niezadowolony mniej.
            > I bardzo dobrze.
            _____________________________________________________________
            <>Maz-niestety,wpierdoliles sie w bagno i niechcesz sie przyznac.
            ....Nieladnie.
            p.s.nigdy nie staralem sie o wize do AU...bo jej nie potrzebuje(ruch bez
            wizowy).
      • Gość: PawelD znam innych... szerokiej drogi! IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 05:23
      • larson Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co 17.10.02, 05:42
        Gość portalu: me napisał(a):

        > Mam juz dosc i chce wyjechac z Australii jak tylko bede mogl i wszystkim,
        > ktorzy sie zastanawiaja czy tu przyjechac - odradzam.

        Faktycznie, musisz byc niezla lajza, jak siedzisz w tej okropnej Australii,
        narzekasz, biadolisz a nie mozesz sie z niej ruszyc. Uprzedzam tylko, ze lajza
        pozostanie lajza w Europie, US, czy Wachocku.
        • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 05:47
          Czasami tak bywa, ze sie czlowiek zwiaze kontraktem np na 3 lata i musi odpekac
          do konca. Zanim przyjechalem, myslalem ze moze zostane, teraz wiem ze bym nie
          zostal nawet jakby mnie oplacali smile Bylem w paru krajach i ten jest najgorszy,
          nie biadole tylko mowie jak to widze.
          • Gość: banan Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.ncr.com 17.10.02, 07:27
            Gość portalu: me napisał(a):

            > Czasami tak bywa, ze sie czlowiek zwiaze kontraktem np na 3 lata i musi
            odpekac
            >
            > do konca. Zanim przyjechalem, myslalem ze moze zostane, teraz wiem ze bym nie
            > zostal nawet jakby mnie oplacali smile Bylem w paru krajach i ten jest
            najgorszy,
            > nie biadole tylko mowie jak to widze.
            Ty chyba byles w Woomerze palancie przetracony, bo takich kutasow to nawet na
            lodke nielegalnych nie wpuszcza. Ty nie maz zadnego pojecia o tym kraju i
            piszesz na podstawie swego rynsztokowego i przesranego zycia w US czy kanadzie.
            Jesli masz strua to dupa pojzdzij po betonie to moze odroznisz glowe od dupy,
            palanice posrany
      • Gość: maciek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 212.244.128.* 17.10.02, 14:12
        Gość portalu: me napisał(a):

        > Ale moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
        > biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj
        nagle
        > moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu, cale zycie spedzac na
        zakupach

        Dlaczego obrazasz akurat ludzi z Bialegostoku???
        Czyzbys tam rowniez sie nie sprawdzil???
        • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 16:34
          Gość portalu: maciek napisał(a):

          > Dlaczego obrazasz akurat ludzi z Bialegostoku???
          > Czyzbys tam rowniez sie nie sprawdzil???

          a takie znane rozne opowiesci kraza, ze spod bialegostoku cale wsie emigrowaly
          i przenosily swoje zwyczaje na nowe tereny i rozne zabawne sytuacje z tego
          wynikaly.
          osobiscie nigdy tam nie bylem ani nic nie mam do bialegostoku.
          nie jest rowniez moja wina, ze np. wegiel pochodzi ze slaska, a bursztyn z
          baltyku.
          • Gość: maciek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 212.244.128.* 18.10.02, 11:42
            Wyczuwam w tobie zal do swiata i pogarde wobec ludzi, ktorych nawet nie znasz.
            Obawiam sie, ze bez zmiany twojego myslenia na bardziej konstruktywne nie
            znajdziesz miejsca, w ktorym bylbys naprawde szczesliwy.
            Obym sie mylil.


            Gość portalu: me napisał(a):

            > Gość portalu: maciek napisał(a):
            >
            > > Dlaczego obrazasz akurat ludzi z Bialegostoku???
            > > Czyzbys tam rowniez sie nie sprawdzil???
            >
            > a takie znane rozne opowiesci kraza, ze spod bialegostoku cale wsie
            emigrowaly
            > i przenosily swoje zwyczaje na nowe tereny i rozne zabawne sytuacje z tego
            > wynikaly.
            > osobiscie nigdy tam nie bylem ani nic nie mam do bialegostoku.
            > nie jest rowniez moja wina, ze np. wegiel pochodzi ze slaska, a bursztyn z
            > baltyku.
      • Gość: gagatek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.dialup.warszawa.pl 17.10.02, 17:57
        Jestem "starym polanskim" ktory mieszka w Au. od 20-latek. Jakos sie juz
        przyzwyczailem do tubylcow i ich zachowan. Poczatkowo mnie razilo duzo spraw,
        ale z czasem przyzwyczailem sie i kocham ten kraj. Supermarkety i konsumpcyjny
        styl zycia jest wszedzie nie tylko w Au.Co do polonii australijskiej
        uwazam ,ze i tak nie jest najgorsza w porownaniu z amerykanska (nie mamy
        Jackowa i Greenpoint'u).Telstra jak kazdy monopolista tworzy problemy. Ja
        jestem z nia od 20 lat i nigdy nie mialem problemow (pomimo wielu
        przeprowadzek). Nadal uwazam ,ze jest to odpowidni kraj do emigracji.
        Gratulacje dla posiadacza domu w N/S!!!!!!!




        Gość portalu: me napisał(a):

        > Mam juz dosc i chce wyjechac z Australii jak tylko bede mogl i wszystkim,
        > ktorzy sie zastanawiaja czy tu przyjechac - odradzam. Lepiej zyc i mieszkac
        w
        > Europie, a tutaj przyjechac na krotkie wakacje, wtedy kraj sie bedzie
        podobal.
        > Ludzie sa prymitywni i glupi, nastawieni materialistycznie. Moze ci pomoga
        jak
        > samochod stanie, ale nic poza tym. nie da sie z nimi o niczym porozmawiac
        > oprocz tego co kupili albo co zamierzaja kupic - nie wiedza nic o swiecie,
        nie
        > interesuje ich nic poza telewizja.
        > Ale moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
        > biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj
        nagle
        > moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu, cale zycie spedzac na
        zakupach
        >
        > i uwazaja, ze to jest swietne miejsce???
        > Nie sa to tylko moje opinie - zaden z mlodych, majacych prace w kraju
        polakow
        > ktorzy tu przyjechali w ciagu ostatnich 2 lat nie chcial zostac. Zostaja
        tylko
        > ci ktorzy na ogol nic nie potrafia i tutaj wlasnie maja szanse zlapac posade
        > cleanera za 12AUD za godzine.
        > Moim zdaniem - chcesz miec ciekawe zycie - jedz do Europy, chcesz zarobic
        jedz
        > do USA, chcesz trafic do duzego Wachacka z supermarketami - przyjezdzaj do
        > Australii!
        • Gość: Darek Re: Australia 3: pytanie IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 17.10.02, 19:28
          Gagatek, moglbys napisac o typowych warunkach zycia w Australii?
          Jakie jest przecietne bezrobocie, czy opieka zdrowotna jest uspolecznione, ile
          z reguly dostaje sie wakacji, emerytury itd itp?

          Dziekuje za info

          Darek
          • Gość: gagatek Re: Australia 3: pytanie IP: *.dialup.warszawa.pl 18.10.02, 16:43
            Witaj!
            Oto garsc informacji o ktore prosiles
            Jezeli posiadasz dobry zawod, to nie ma problemu ze znalezieniem pracy!
            Bezrobocie jes w granicach 6,5% tj. ok.650000 tys. osob!Ubezpieczenie jest
            powszechne placisz 1,5% od swoich zarobkow brutto!Urlop w zaleznosci od firmy
            4-5 tygodni.Szkolnictwo wyzsze platne z odroczana platnoscia do czasu
            rozpoczecia pracy. Emerytura jest od 65 roku mezczyzni, kobiety 60. Pracodawca
            placi skladke emerytalna w wysokosci 9% zarobkow brutto.Mozesz rowniez
            dobrowolnie placic skladke dodatkowa tak jak w Polsce.Statystyczne zarobki w
            Au. to 960$A tyg.
            Pozdrawiam gagatek


            Gość portalu: Darek napisał(a):

            > Gagatek, moglbys napisac o typowych warunkach zycia w Australii?
            > Jakie jest przecietne bezrobocie, czy opieka zdrowotna jest uspolecznione,
            ile
            > z reguly dostaje sie wakacji, emerytury itd itp?
            >
            > Dziekuje za info
            >
            > Darek
    • Gość: jr Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.129.132.* 17.10.02, 08:21
      kocham:
      WYLUZOWANIE
      rownozednosc
      bezintersowna i szczera serdecznosc
      mangos
      mozliwosci zawodowe
      plaze

      nie kocham:
      izolacje

      o tym materializmie, chorobowym ukochaniem robienia zakupow, zadko spotykanym
      cwaniactwie (telstra) co tu powyzej pieprzycie to ma jedno do powiedzenia:
      TO TE PALANTY Z EUROPY, AZJI I AMERYKI to wszystko przynosza. zadziwiajace ze
      CEO telstry ma polskie nazwisko!
      ten caly komercjalizm, fashion, to cale patrzenie jak inny wygladaja,
      obgadywanie itp TO WSZYSTKO PRZYNIESIONE PRZEZ CIULI Z WROCLAWIA, TEPAKOW Z
      WLOCH, SMIERDZACYCH ARABOW ITD ITD. "GO BACK TO YOUR COUNTRIES" a australia
      znowu bedzie rajem na ziemi.
      • Gość: Sar Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 144.138.249.* 17.10.02, 08:32
        Gość portalu: jr napisał(a):

        >TO WSZYSTKO PRZYNIESIONE PRZEZ CIULI Z WROCLAWIA, TEPAKOW Z
        > WLOCH, SMIERDZACYCH ARABOW ITD ITD. "GO BACK TO YOUR COUNTRIES"


        Czy Ty tak na serio, jr???

        A gdzie sie tacy jak Ty rodza???



        • Gość: PawelD Sar, milo Cie znowi widziec :)))) IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 09:36
      • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 168.143.113.* 17.10.02, 10:33
        Hehe, ale z was palanty! Wlasnie wylazi cale to
        prostactwo w tych tepych bluzgach smile O to chodzilo! Ale
        jedziemy dalej! Ilu Australi dostalo Nobla? Dlaczego
        lepsi naukowcy, artysci itd wypierdalaja stad do Stanow
        i Europy jak tylko moga? Dlaczego sciaga tu coraz wiecej
        takich kolesi, ktorzy kochaja ten kraj bo im ktos da
        pommpke do fontanny za darmo? smile Hehe, myslcie,
        misiaczki!

        ps. piszesz

        > WYLUZOWANIE
        australe sa tak wyluzowani jak polscy ksieza na
        pielgrzymkach. nie ma bardziej ograniczonego i
        konserwatywnego narodu pochodzenia europejskiego.
        (dzieci w mundurach, kierowcy w mundurach, imprezy
        wszystkie takie same dno, itd)

        > rownozednosc
        spytaj azjatow co o tym mysla.

        > bezintersowna i szczera serdecznosc
        uch, wszyscy maja wszystkich w dupie, nie znaja nawet
        swoich sasiadow, sporobuj pozyczyc $5, itd... oni tylko
        udaja takich milusich

        > mangos
        marchewka z cukrem. do kupienia chyba wszedzie na swiecie


        > mozliwosci zawodowe
        cabbie? cleaner? wybitni profesjonalisci stad uciekaja...

        > plaze
        a to sie zgadza - jak pisalem dla celow turystycznych to
        bardzo ciekawy kraj...
        • xurek Dlaczego 17.10.02, 10:43
          odmienne wypowiedzi nie moga byc skwitowane dodatkowymi pytaniami, jezeli sie
          czegos nie rozumie albo pominiete milczeniem, albo krotka wzmianka "nie zgadzam
          sie z toba", byc moze jeszcze uzupelniona wstawka "poniewaz moje
          doswiadczenia...". Dlaczego ktos, kto piszcze cos innego niz meanstream musi na
          tym forum ZAWSZE zostac zmieszany z blotem, wyzwany od najgorszych
          i "zanalizowany psychologicznie" z zawsze tym samym wynikiem, mianowicie ze
          jest dupa wolowa i nieudacznikiem zyciowym?
          Ja nie bylam nigdy w Australii i niewiele wiem na jej temat, ale wydaje mi sie,
          ze czysto statystycznie rzecz biorac znajda sie cudzoziemcy, ktorzy Australie
          pokochaj i tacy, dla ktorych bedzie okropna. I zaden z nich nie musi byc
          idiota, pijakiem, nieudacznikiem albo innym takim. Ludzie maja rozne hierarhie
          wartosci i rozne poglady na zycie. Od kazdego mozna sie czegos dowiedziec albo
          nauczyc. Czy naprawde tak trudno kogos, kto ma inne zdanie, nie obrzucic
          stekiem obelg?

          Xurek misjonarz
          • Gość: PawelD xurku sliczny spojrz jeszcze raz IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 11:28
            Dlaczego ktos, kto piszcze cos innego niz meanstream musi na
            > tym forum ZAWSZE zostac zmieszany z blotem, wyzwany od najgorszych
            > i "zanalizowany psychologicznie" z zawsze tym samym wynikiem, mianowicie ze
            > jest dupa wolowa i nieudacznikiem zyciowym?

            ...............
            xurku sliczny spojrz jeszcze raz na te 'odmienna opinie'"
            .............
            Ludzie sa prymitywni i glupi,
            ............
            moze jest raj dla ludzi takich jak najgorszy rodzaj polonii - na ogol
            biedoty spod bialegostoku, ktorzy mieszkali w glinianych chatach i tutaj nagle
            moga sobie sprawic samochod czy fontanne w domu,
            .........

            czy dziwi Cie ze takie teksty budza agresje?

            ???

            Pawel
            • xurek drogi Pawle, 17.10.02, 11:48
              Nie, nie dziwi. Choc skadinnad agresja to wielkie slowo wyrazajace gwaltowna
              tresc. Ja osobiscie zamienilabym je na „pewien niesmak“.
              Cytat stanowil ok 25% wypowiedzi Me.

              A teraz inny cytat, ktory stanowi cala wypowiedz Banana:

              „Ty chyba byles w Woomerze palancie przetracony, bo takich kutasow to nawet na
              lodke nielegalnych nie wpuszcza. Ty nie maz zadnego pojecia o tym kraju i
              piszesz na podstawie swego rynsztokowego i przesranego zycia w US czy kanadzie.
              Jesli masz strua to dupa pojzdzij po betonie to moze odroznisz glowe od dupy,
              palanice posrany “

              Jakie uczucia budzi ten cytat w Tobie? We mnie podobne co pierwszy, ale
              znacznie intensywniejsze.

              A przeciez mozna inaczej, n.p. tak jak Ty to zrobiles, napisac krotki,
              nieobrazliwy a jednak wyrazajacy wlasna opinie tytul i zakonczyc dyskusje. I o
              to wlasnie mi chodzi.

              Agresja rodzi agresje, moze wiec na odwrot kultura zrodzilaby kulture?


              Xurek misjonarz
              • Gość: PawelD Re: drogi Pawle, IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 13:28

                > Nie, nie dziwi. Choc skadinnad agresja to wielkie slowo wyrazajace gwaltowna
                > tresc. Ja osobiscie zamienilabym je na „pewien niesmak“.
                > Cytat stanowil ok 25% wypowiedzi Me.

                to prawda; ale wyobraz sobie smile jestes na kulturalnym obiedzie 'bon ton' i
                nagle w trakcie dyskusji ktos ci mowi: 'tylko prymitywna kretynka moze cos
                takiego twierdzic'

                i niech to bedzie 1% konwersacji...

                widzisz, ze tu statystyka nie dziala???

                >
                > A teraz inny cytat, ktory stanowi cala wypowiedz Banana:
                > Jesli masz strua to dupa pojzdzij po betonie to moze odroznisz glowe od dupy,
                > palanice posrany “
                >
                > Jakie uczucia budzi ten cytat w Tobie? We mnie podobne co pierwszy, ale
                > znacznie intensywniejsze.

                smile nie da sie ukryc - tyle ze na kazdy atak odpowiedz bezie bardziej gwalwona
                (jak tez kazda kontr-reakcja...

                po prostu eskalacja...

                > A przeciez mozna inaczej, n.p. tak jak Ty to zrobiles, napisac krotki,
                > nieobrazliwy a jednak wyrazajacy wlasna opinie tytul i zakonczyc dyskusje.

                dzieki, ale to wymaga ciezkiej pracy wink)

                i wlasciewie mozna tego oczekiwac jedynie od misjonarzy i kwalifikowanych
                psychologow (i to jedynie sluzbowo - bo prywatnie...)

                >
                > Agresja rodzi agresje, moze wiec na odwrot kultura zrodzilaby kulture?

                fajnie, ale znow: widzisz inne posty? no. niejaki 'CW'?
                poczatkowo dosc kulturany pan teraz rozsmakowal w chamstwie i wali na prawo i
                lewo... i wielu innych...
                to niestety nielatwe...
                ale - co mnie 'uruchomilo' - to wrazenie ze zarzucasz 'nam' kangurom hurtem ze
                nie tolerujemy odmiennych pogladow...

                well... jak Kuba Bogu tak Bog Kubie smile)

                a tak powaznie - wydaje mi sie ze sluszniej byloby zadac kulturalnego
                formulowania swoich pogladow niz zglaszanie pretensji ze reakcje nie
                sa ... 'misjonarskie'

                Pawel - mediator smile
        • larson Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co 17.10.02, 11:10
          Gość portalu: me napisał(a):

          Nie lubie tworzyc dlugich postow, ale tym razem sie nie opanuje.

          > Hehe, ale z was palanty! Wlasnie wylazi cale to
          > prostactwo w tych tepych bluzgach smile

          twoje bluzgi sa wyjatkowo wyrafinowane rzecz jasna. My, palanty, mamy tylko
          tepe bluzgi.

          > jedziemy dalej! Ilu Australi dostalo Nobla?

          tak, to zdecydowanie jest kryterium. Zanim sie przenosze do jakiegos kraju
          najpierw sprawdze ile maja noblistow (per capita rzecz jasna). Polska wysuwa
          sie przed Australie, a nawet przed RPA. Rosja tez bije Australie na glowe.

          > Dlaczego
          > lepsi naukowcy, artysci itd wypierdalaja stad do Stanow
          > i Europy jak tylko moga?

          Do Stanow - po wieksza kase. To ani tajemnica ani jedyny wyznacznik jakosci
          zycia. Do Europy? Chyba cos ci sie pomylilo.

          > > WYLUZOWANIE
          > australe sa tak wyluzowani jak polscy ksieza na
          > pielgrzymkach. nie ma bardziej ograniczonego i
          > konserwatywnego narodu pochodzenia europejskiego.
          > (dzieci w mundurach, kierowcy w mundurach, imprezy
          > wszystkie takie same dno, itd)

          Za dlugo cie w pierdlu trzymali. Same mundury widzisz. Swiat jest nieco
          bardziej kolorowy na wolnosci.

          Imprezy takie same? Nie chce ciagnac wieziennych zlosliwosci ale imprezy masz
          takie jakich masz znajomych. To ze wszystkie imprezy na ktorych byles to takie
          samo dno swiadczy tylko o tobie i twoim towarzystwie.

          > > rownozednosc
          > spytaj azjatow co o tym mysla.

          Aha, a w US to bija Murzynow, nie?

          > > bezintersowna i szczera serdecznosc
          > uch, wszyscy maja wszystkich w dupie, nie znaja nawet
          > swoich sasiadow, sporobuj pozyczyc $5, itd... oni tylko
          > udaja takich milusich

          Pomylka i kolejne uogolnienie. Wszyscy maja nie wszystkich ale CIEBIE w dupie.
          Jak widzisz we wczesniejszych wpisach inni maja inne wrazenia. Jak rzygasz
          zolcia i jestes ze wszystkiego niezadowolony, win siebie za to ze nikt ci nie
          chce pozyczyc $5.

          > cabbie? cleaner? wybitni profesjonalisci stad uciekaja...

          No, nie sadz wszystkich wg siebie. To ze ty machasz szczotka nie upowaznia do
          takich uogolnien.
          • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 14:42
            larson napisał:

            > Nie lubie tworzyc dlugich postow, ale tym razem sie nie opanuje.

            Oh, co za uniesienie!



            > twoje bluzgi sa wyjatkowo wyrafinowane rzecz jasna. My, palanty, mamy tylko
            > tepe bluzgi.

            Slabo polszczyzna wladacie i pomyslowosci brakuje. Typowo australisjka tepa
            rabanka bez cienia finezji.




            > tak, to zdecydowanie jest kryterium. Zanim sie przenosze do jakiegos kraju
            > najpierw sprawdze ile maja noblistow (per capita rzecz jasna). Polska wysuwa
            > sie przed Australie, a nawet przed RPA. Rosja tez bije Australie na glowe.

            Nie, ale to o czyms swiadcy. Narod prawie 20 mln, ktory wyprodukowal tylko
            Kylie Minogue i basenowe mutanty, to hehehe - sam sobie dopisz co to jest smile




            > Do Stanow - po wieksza kase. To ani tajemnica ani jedyny wyznacznik jakosci
            > zycia. Do Europy? Chyba cos ci sie pomylilo.

            To przeciez nawet ten badziewiasty "the Australian" dramatycznie stale opisuje
            drenaz mozgow i exodus mlodych zdolnych do UK... ale juz jeden punkt wspolny
            mamy - w stanach lepsza kasa, tak.. czy mozemy dodac ze takze zaplecze
            uniwersytetow jest tam lepsze, mozliwosci rozwoju itd?





            > Za dlugo cie w pierdlu trzymali. Same mundury widzisz. Swiat jest nieco
            > bardziej kolorowy na wolnosci.

            Dzieci do szkoly - jak spod maszyny w tych kombinezonach i kapeluszach z XIXw.
            Taksowkarze, kierowcy autobusow, kelnerzy, ekspedientki, sprzatacze, itd - ci
            strasznie wyluzowani australijczycy kogo sie tylko da ubieraja w uniform. A to,
            ze np do zwyklej dyskoteki (nie do kasyna czy restauracji) nie mozna nieraz w
            najwiekszy upal w sandalach wejsc to tez oznaka fascynacji kultura hipisowskiej
            swobody?




            > Imprezy takie same? Nie chce ciagnac wieziennych zlosliwosci ale imprezy masz
            > takie jakich masz znajomych. To ze wszystkie imprezy na ktorych byles to
            takie
            > samo dno swiadczy tylko o tobie i twoim towarzystwie.

            Juz przestalem chodzic na dretwe australijskie housewarmingi, bbq i festivy.
            Teraz juz chodze tylko na normalne bibki z kolegami europa & reszta swiata,
            towarzystwo sie zmienia, jedni przyjezdzaja inni wyjezdzaja, a jak sie czasami
            jakis austral przypaleta to jedziemy po tepaku az mu mozg paruje.




            > Aha, a w US to bija Murzynow, nie?

            I nikt nie mowi, ze nie. A tutaj jest rasizm a do wyrzygania, ale nikt sie w
            bezposredniej rozmowie nie chce przyznac i pieja te swoje multicultral bzdety.
            Hipokryci i pozeranci. Moja znajoma z Tajwanu opowiedziala mi wlasnie, ze u
            niej w uni WSZYSCY azjatyccy studenci z grupy nie zdali jednego przedmiotu u
            jednej baby. Ciekawe co by bylo w stanach jakby sie prasa dowiedziala...



            > Pomylka i kolejne uogolnienie. Wszyscy maja nie wszystkich ale CIEBIE w
            dupie.
            > Jak widzisz we wczesniejszych wpisach inni maja inne wrazenia. Jak rzygasz
            > zolcia i jestes ze wszystkiego niezadowolony, win siebie za to ze nikt ci nie
            > chce pozyczyc $5.

            Nie musze pozyczac, ale obserwuje co sie dzieje dookola. Nikt nie ma mnie w
            dupie, bo nie szukam kontaktow z miejscowymi. To ja mam ich w dupie!




            > > cabbie? cleaner? wybitni profesjonalisci stad uciekaja...
            >
            > No, nie sadz wszystkich wg siebie. To ze ty machasz szczotka nie upowaznia do
            > takich uogolnien.

            Przeczytaj jeszcze raz co napisales, jak ta odpowiedz jest typowo po
            australijsku glupia tzn belkot blablah blah nie odnoszacy sie logicznie do
            tresci. Albo mi wytlumacz co chciales powiedziec, na jakiej podstawie
            wnioskujesz ze ja mialbym machac szczotka?
        • Gość: PawelD to zalezy, gdzie sie obracasz, ... ale jedno... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 22:00
          Mt. Isa? Calgoorie?
          ale jedno Ci moge wyjasninic:
          .........> swoich sasiadow, sporobuj pozyczyc $5, itd... oni tylko
          > udaja takich milusich
          --------
          tutaj od cos 10 lat kazdy ma karte kredytowa ktora nieomal wszedzie mozesz
          zaplacic;

          a w Milkbarze czy nawet slowiaskim sklepiku 'chlebek' i wedlinka (nie przyjmuja
          kart)mozna zapytac :,, moge zaplacic nastepnym razem?' - a Hun Sung czy pani
          Basia sie zgodzi...

          musiales psaskudnie zle trafic...

          odwiedz Melbourne smile))

          pozdrowienia

          Pawel



          > > mangos
          > marchewka z cukrem. do kupienia chyba wszedzie na swiecie
          >
          >
          > > mozliwosci zawodowe
          > cabbie? cleaner? wybitni profesjonalisci stad uciekaja...
          >
          > > plaze
          > a to sie zgadza - jak pisalem dla celow turystycznych to
          > bardzo ciekawy kraj...
    • luiza-w-ogrodzie Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co 17.10.02, 10:50
      Pawel, to jest temat na caly wieczor przy piwie.
      Kocham tutejsza przyrode - za piekno. Krzyz Poludnia. Ocean, plaze - don't get
      me started...
      Swobode zycia nie naruszana przez waaadze.
      Projektantow tkanin.
      Przyjaciol, ktorych tu mam.
      Polityczny spokoj a nawet wrecz indolencje ;-(
      Tolerancje rasowa - wieksza niz w Europie.
      Aukcje starych mebli (szczegolnie te stare, jak toporkiem robione meble
      australijskie) i grafik.
      Ratownikow, oczywiscie... ;-D
      ...i duzo innych rzeczy

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 14:21
        A moze to odwrocimy? Moze to wy jestescie (co postronny czytelnik latwo
        zauwazy) rozczarowani i sfrustrowani tym co zastaliscie, ale musicie robic
        dobra mine do zlej gry? Moja sytuacja jest taka ze nie musze, ale bede
        wyjezdzal stad, jak zakoncze swoje sprawy, a moje wystepy na tym forum traktuje
        jako forme ostrzezenia dla ludzi, ktorzy sie wahaja czy tu nie zladowac. Sam
        kiedys sie zastanawialem dokad wyjechac i padlem ofiara tej australijskiej
        propagandy, o tym raju i wyluzowaniu. Teraz, po kilkuletnim pobycie moge
        powiedziec ze jest to degenerujacy sie kraj pozerantow - ludzi zyjacych mitami
        np. o wlasnym wyluzowaniu, demokracji i potedze ekonomicznej, podczas gdy jest
        to naprawde siedlisko prostactwa i zasciankowsci z mocnymi punktami takimi jak
        rasizm, skrajny konserwatyzm, glupota, brud i wyjatkowo ograniczone horyzonty
        itd. Na wierzchu niby wszystko cacy, ale jak sie blizej pozna to widac jacy ci
        ludzie naprawde sa otepieni, zagubieni, sfrustrowani i nieszczesliwi, chociaz w
        internecie czy na wyjazdach beda zachwalac, ze jest odwrotnie - trudno sie
        przyznac ze sie siedzi w gownie po uszy. To jest wlasnie ta roznica - bieda,
        glupota i rasizm sa na calym swiecie, ale w pieprzonej Australii dziala sprawna
        propaganda w stylu sowieckim i wszyscy sie zapluwaja w zaprzeczaniu tego co
        widac, jesli sie umie patrzec, chociaz troche obiektywnie. Poczytajcie sobie
        statystki ilu wybijajcych sie ludzi, studentow jak tylko moze wypruwa stad do
        usa, kanady, uk, a zostaja ci najtepsi zeby szczekac na pokaz o australisjkim
        raju. Uwazam ze za pare lat ten kraj sie rypnie jak ansett czy one-tel i
        bedziecie jak szczury z tonacego okretu uciekac stad i pluc na to badziewie,
        ale na razie, dopoki wam daja pompki za darmo i mozecie sobie worek avocado w
        colsie po promocji kupic, bedzie wysylac listy do rodzinnych wiosek z fotkami z
        raju. Tak pisze bo was trochie poznalem mieszkajac tutaj co nie?
      • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 15:01
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Pawel, to jest temat na caly wieczor przy piwie.
        > Kocham tutejsza przyrode - za piekno. Krzyz Poludnia. Ocean, plaze - don't
        get
        > me started...

        Uwaga ludzieeeee! Nie wierzcie jej! Odpisze tylko na jeden z tych ckliwych
        frazesow, bo na reszte szkoda mi czasu.

        > Swobode zycia nie naruszana przez waaadze.

        Tak??? W stanie, w ktorym mieszkam:
        - nie wolno sprzedawac alkoholu (lacznie z piwem) poza paroma wyznaczonymi
        miejscami, ktore sie zamyka o 20:00, (np nie ma piwa w sklepach i
        supermarketach smile
        - nie wolno sprzedawac alkoholu w barach po godzinie 2 w nocy do 8 rano,
        - nie wolno sprzedawac alkoholu osobom bez dokumentow, nawet jesli wygladaja na
        30 lat a sie nie spodobaja sprzedawcy, ani wpuszczac ich do lokalow z
        wyszynkiem,
        - nie wolno miec otwartej butelki piwa w samochodzie, nawet jesli sie jedzie na
        tylnym siedzeniu
        - nie wolno spozywac alkoholu poza punktami scisle wyznaczonymi, czyli np nie
        mozna pic browca spacerujac spokojnie po malej uliczce w swoim suburbie,
        - nie wolno pic alkoholu w kinie, parku, na plazy itd,
        - nie wolno samemu destylowac alkoholu (zakazne oprocz piwa i wina w
        ograniczonych ilosciach)
        - itd tego jest cala masa, wszystkich nawet nie pamietam, ale wszystkie sa
        surowo przestrzegane i sa czeste kontrole na imprezach.
        Poza tym inne atrakcje - nawet jak po swoim ogrodku jezdzisz na rowerku
        dziecinnym musisz miec kask (nie mowiac juz o ulicy), pasy oczywiscie w aucie
        na tylnym siedzeniu - obowiazkowe, na ulicy policja zatrzymuje cie i moga cie
        przeszukac bez zadnego powodu itd, a nie ma tu tajkichs jazd gangsterskich...
        nie chce mi sie pisac juz dalej...
        W kazdym razie, jak wam beda australe pisali ze tu jest "swoboda zycia
        nieograniczona przez wladze" to czytajcie to jako "getsapowski terror" smile
        • Gość: maciek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 212.244.128.* 17.10.02, 16:29
          No to sproboj przeniesc sie do innego stanu! moze Queensland, NSW.
          Nie znam okolic Ballarat, mieszkam daleko od Ciebie, "w glinianej chatce w
          Bialymstoku", ale zalatwiam wize. Doceniam to, ze chcesz ostrzec ludzi przed
          tym, co Cebie spotkalo na drugiej polkoli, ale nie generalizujmy. W Polsce
          wielu ludziom sie powiodlo - nie rusza sie stad za zadne skarby, ale wiekszosc
          chcialaby stad wyjechac. I jedni i drudzy maja w moim przekonaniu racje, bo ich
          decyzje dotycza ICH zycia.
          • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 17.10.02, 16:38
            Gość portalu: maciek napisał(a):

            > No to sproboj przeniesc sie do innego stanu! moze Queensland, NSW.
            > Nie znam okolic Ballarat, mieszkam daleko od Ciebie, "w glinianej chatce w
            > Bialymstoku", ale zalatwiam wize. Doceniam to, ze chcesz ostrzec ludzi przed
            > tym, co Cebie spotkalo na drugiej polkoli, ale nie generalizujmy. W Polsce
            > wielu ludziom sie powiodlo - nie rusza sie stad za zadne skarby, ale
            wiekszosc
            > chcialaby stad wyjechac. I jedni i drudzy maja w moim przekonaniu racje, bo
            ich
            >
            > decyzje dotycza ICH zycia.

            ok, powiem tak - uczciwie - ze gdybym wiedzial jak tu jest naprawde, gdyby to
            mi ktos wczesniej mogl tak opisac, jak ja to teraz probuje opisac, tobym sie
            chyba tutaj nie wybral, ale jak juz przyjechalem to absolutnie nie zaluje,
            staram sie dobrze bawic i znalezc cos pozytywnego w calej tej sytuacji. ale
            kiedy tylko wyplacze sie z roznych zobowiazan formalnych, to bede stad
            wyjezdzal.
            • Gość: maciek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 212.244.128.* 17.10.02, 16:52
              > ok, powiem tak - uczciwie - ze gdybym wiedzial jak tu jest naprawde, gdyby to
              > mi ktos wczesniej mogl tak opisac, jak ja to teraz probuje opisac, tobym sie
              > chyba tutaj nie wybral,

              A jednak CHYBA?
              Ja tez nie wiem, co mnie tam czeka. Ale to co zrobiles - emigracja jest dla
              ludzi odwaznych. Zaczales pisac z sensem. Wszystko co przezyles, to jest Twoje.
              Co nas nie zabije - to nas wzmocni.
              Zeby nie wiem co, to perspektywa legalnego wyjazdu jest w moim przypadku
              lepsza, niz zycie tutaj. Aha! odnosnie alkoholu, to podobnie jest w Polsce.
              Tylko z przepisow nikt sobie tutaj nic nie robi, zas policja widzac na ulicy
              bande nawalonych wyrostkow zaczepiajacych ludzi woli poszukac samochodu, ktory
              zle zaparkowal, by wlepic mandat czlowiekowi, ktory im nie odpyskuje.
              Dobrze zrobiles, ze wyjechales. Nie zaluj tego. Jak Ci zle - wyjedz. Za pare
              miesiecy w Balymstoku zwolni sie mieszkanie.
              • Gość: me Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 203.87.62.* 18.10.02, 12:48
                Gość portalu: maciek napisał(a):

                > > ok, powiem tak - uczciwie - ze gdybym wiedzial jak tu jest naprawde, gdyby
                > to
                > > mi ktos wczesniej mogl tak opisac, jak ja to teraz probuje opisac, tobym s
                > ie
                > > chyba tutaj nie wybral,
                >
                > A jednak CHYBA?

                Wydarzylo sie tu mnostwo ciekawych rzeczy, jednak nie za sprawa
                australijczykow. Mam mnostwo znajomych, ktorzy tu trafili na pale jak ja i maja
                podobna opinie na temat tego co sie dzieje dookola i sobie wspolnie umilamy
                pobyt smile Nie moge tego przekreslac i zycze ci, zebys po przyjezdzie tutaj i po
                spotkaniu z tubylcami i polonia od pompek mogl spotkac podobnych no-oz
                przyjaciol jak ja.




                > Ja tez nie wiem, co mnie tam czeka. Ale to co zrobiles - emigracja jest dla
                > ludzi odwaznych. Zaczales pisac z sensem. Wszystko co przezyles, to jest
                Twoje.
                > Co nas nie zabije - to nas wzmocni.

                Dziwne i chyba nieuzasadnione.
                Gdybys w to wierzyl to zostalbys w Polsce albo wyjechal na Bialorus zeby nabrac
                krzepy smile



                > Zeby nie wiem co, to perspektywa legalnego wyjazdu jest w moim przypadku
                > lepsza, niz zycie tutaj. Aha! odnosnie alkoholu, to podobnie jest w Polsce.

                Nie wiem, zalezy co robisz i co chcialbys robic. Zalezy czego oczekujesz i co
                jest dla ciebie wazne. W kazdym razie to co ci opowiadaja o Australii podziel
                przez 20, dodaj ogolny prymitywizm i ograniczenia o ktorych ci nie opowiadaja i
                wtedy podejmij decyzje czy akurat tutaj jest twoje miejsce.




                > Tylko z przepisow nikt sobie tutaj nic nie robi, zas policja widzac na ulicy
                > bande nawalonych wyrostkow zaczepiajacych ludzi woli poszukac samochodu,
                ktory
                > zle zaparkowal, by wlepic mandat czlowiekowi, ktory im nie odpyskuje.
                > Dobrze zrobiles, ze wyjechales. Nie zaluj tego. Jak Ci zle - wyjedz. Za pare
                > miesiecy w Balymstoku zwolni sie mieszkanie.

                Dzieki, ale uciekam zawsze do przodu smile
                Pozdrawiam i zycze powodzenia
                • Gość: maciek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.euro / *.euro-net.pl 18.10.02, 23:05
                  > > Co nas nie zabije - to nas wzmocni.
                  >
                  > Dziwne i chyba nieuzasadnione.
                  > Gdybys w to wierzyl to zostalbys w Polsce albo wyjechal na Bialorus zeby
                  nabrac krzepy smile
                  -Krzepy nabralem juz tutaj. Nigdy w zyciu nie dostalem za darmo zadnej pompki.

                  >... W kazdym razie to co ci opowiadaja o Australii podziel
                  >przez 20, dodaj ogolny prymitywizm i ograniczenia o ktorych ci nie opowiadaja
                  >i wtedy podejmij decyzje czy akurat tutaj jest twoje miejsce.

                  -Na szczescie (lub niestety) decyzje podejme po przezyciu paru lat w AU.
                  Mam nadzieje, ze dam sobie rade. W koncu nabralem krzepy.

                  > Dzieki, ale uciekam zawsze do przodu smile
                  -Tak jak i ja... Ale z tego co piszesz wynika, ze Bialystok jest o niebo
                  lepszy od tej dziury, gdzie miales nieszczescie wyladowac. Ale to miejsce mam
                  nadzieje nie jest reprezentatywne dla calej Australii. Naprawde znam Australie
                  z opowiadan znajomych ludzi ktorzy tam sie spelnili oraz tych, ktorzy jej
                  wcale nie chwala. Jednak nikt z nich nie mieszkalby za nic w Polsce. Ja sam
                  myslalem o Stanach i Kanadzie, ale na pewno tulaczke zaczne od Australii (i
                  mam nadzieje tam ja zakonczyc)

                  > Pozdrawiam i zycze powodzenia
                  - Tez Ciebie pozdrawiam i zaluje, ze sie rozminiemy. Moze trzeba zaczac robic
                  za granica jakis polski lobbying. Prawie wszystkie nacje na to wpadly, a my
                  toniemy w klotniach.
        • Gość: Bolo Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 193.212.132.* 17.10.02, 17:05
          Z tym alkoholem to tak jak w Norwegii, a ta sie znalazla po raz drugi an 1
          miejscu na liscie najepszych krajow do mieszkania. Wniosek taki, ze dostepnosc
          alkoholu nie idzie w parze z szczesliwoscia ludzi.

          Ale mniejsza z tym. Chcialem powiedziec, ze w Oslo padal juz snieg. Moze ktos
          sie chce ze mna zamienic na Australie?
          • Gość: Aussie Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 17:25
            Oni tam sniegu nie maja w ogole! Wyobraz sobie Nowy Rok w 35-cio
            stopniowym upale ... wole sambe w Rio przez dwa tygodnie i powrot do
            normalnosci ... jak Polak moze sie przywyczajic do klimatu pustynnego?
            • Gość: PawelD tyle wiesz... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 18.10.02, 02:10
              tereny sniezne w Australii sa wieksze NIZ CALA SZWAJCARIA! (sprawdz w
              przewodnikach po Australii smile)

              a co z tego ze w lipcu?

              P.
              • Gość: maz Re: tyle wiesz... IP: *.arach.net.au 18.10.02, 03:23
                Zostawcie tego calego "me" w spokoju
                bo tak naprawde to mysle ze trzeba sie litowac nad tego rodzaju ludzmi.
                Prosze mi wytlumaczyc ,jesli ktos potrafi,jak czlowiek ,ktory sam pisze ze
                unika kontaktow z tybulcami i doklada ze ma ich w dupie,moze cokolwiek
                powiedzec na temat kraju w ktorym mieszka ?????????????
                Widzac takie ograniczenie umyslowe ,Larson dobrze wydedukowal ze to ktos kto
                macha sciera ,lub poprostu mu sie nie udalo i teraz narzeka na wszystko i
                wszystkich wokolo.
                Posadzenie ze robimy dobra mine do zlej gry jest tak bzdurne ze ukazyje caly
                bardzo nieskomplikowany jego proces myslenia.
                Bardzo chcalbym zeby ktokolwiek mi powiedzial PO CO ,DLACZEGO lub W JAKIM CELU
                mielibysmy to robic ?????????????
                Jestesmy ludzmi wolnymi.Paszporty u wiekszosci z nas leza w szufladach i droga
                jest otwarta na caly swiat. Wiec co ????Wszyscy mieszkajacy tu to masochisci
                ktorzy traca zycie tylko dlatego zeby takiemu "me" udowodnic ze jest
                ograniczony umyslowo???????
                Powtarzam jeszcze raz:nie podoba mu sie to smirkzerokiej Drogi.
                Jednego pechowca mniej.
                • Gość: WC Waldek czyto TY? IP: *.sympatico.ca 18.10.02, 05:06
                • Gość: ME-REVENGER Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 18.10.02, 11:11
                  Gość portalu: maz napisał(a):

                  maz - nie dziwie sie ze z ciebie wszyscy szydza tutaj. Wez ty sobie kup
                  sixpacka vb usiadz przed tv i oszczedz nam swoich wypocin zalosnych... Po
                  prostu sie blaznisz maksymalnie smile




                  > Prosze mi wytlumaczyc ,jesli ktos potrafi,jak czlowiek ,ktory sam pisze ze
                  > unika kontaktow z tybulcami i doklada ze ma ich w dupie,moze cokolwiek
                  > powiedzec na temat kraju w ktorym mieszka ?????????????

                  Juz ci tlumacze - tak nie bylo od poczatku. Tak sie stalo, kiedy sie
                  zorientowalem z kim mam do czynienia, kiedy zauwazylem, ze australijczycy
                  ktorych cenie i szanuje wyjezdzaja stad jeden po drugim, a na pogaduszki, z
                  tymi co zostaja po prostu szkoda mi czasu i mnie nudza



                  > Widzac takie ograniczenie umyslowe ,Larson dobrze wydedukowal ze to ktos kto
                  > macha sciera ,lub poprostu mu sie nie udalo i teraz narzeka na wszystko i
                  > wszystkich wokolo.

                  Wcale nie na wszystko, austroszolomie




                  > Posadzenie ze robimy dobra mine do zlej gry jest tak bzdurne ze ukazyje caly
                  > bardzo nieskomplikowany jego proces myslenia.
                  > Bardzo chcalbym zeby ktokolwiek mi powiedzial PO CO ,DLACZEGO lub W JAKIM CELU
                  > mielibysmy to robic ?????????????

                  No kurwa a po co sie zostaje z gruba zona??? Ze strachu, z przyzwyczajenia,
                  zgnusnienia, z wlasnego cieniactwa. Po prostu wiecie, ze jestescie zbyt ciency
                  zeby ze swoimi niklymi umiejetnosciami osiagnac cos w innym kraju, a tu juz
                  sobie kupiliscie auto na raty i pompki wam daja za darmo. Az strach sie ruszac,
                  mimo ze dusza boli, wiec powtarzacie te swoje farmazony o raju, w ktorym
                  jestescie bo chcecie smile





                  > Jestesmy ludzmi wolnymi.Paszporty u wiekszosci z nas leza w szufladach i
                  droga
                  > jest otwarta na caly swiat. Wiec co ????Wszyscy mieszkajacy tu to masochisci
                  > ktorzy traca zycie tylko dlatego zeby takiemu "me" udowodnic ze jest
                  > ograniczony umyslowo???????

                  Rozne sa powody - rodzina, kredyty, wlasna lazjowatosc... Ja sam nie moge
                  wyjechac tak szybko jakbym chcial, bo sie w pare austrogowienek wtopilem... i
                  nikogo nie oskarzam, sam bylem wtedy glupi smile





                  > Powtarzam jeszcze raz:nie podoba mu sie to smirkzerokiej Drogi.
                  > Jednego pechowca mniej.

                  Widzisz kolezko - nic nie zrozumiales. Jestem czlowiekiem sukcesu. Ten kraj
                  daje ci mozliwosci do pewnej barierki, jak powyzej niej podskoczysz choc na
                  chwile (dla was to niewyobrazalne), to sie zglaszaja po ciebie ze Stanow i
                  Europy i cie kupuja. Wlasnie dlatego ja stad wyjezdzam, ze mi sie otworzyly
                  lepsze propozycje gdzie indziej, a nie dlatego ze mi tu nie wyszlo (powiem
                  nawet ze osiagnalem tutaj sukces, o jakim pewnie wiekszosc z was by mogla
                  marzyc, tylko wlasnie ten sukces stal sie dla mnie furtka do wyjazdu, a nie do
                  zapuszczania glebszych korzeni). No i jade. Ale mam kurwa opowiadac, ze
                  australia jest swietna do zycia, bo sa plaze, kangury, krzyz poludnia (ktory
                  slabo widac zreszta) albo projektanci taknin zachwycajajcy??? Puknij sie w
                  czolo kolezko, nie wiem jaki jest twoj zawod, ale podejrzewam, ze nic
                  spektakularnego, bo bys sie pochwalil, ale na pewno w tym co robisz jestes
                  zalosna miernota i nawet w Polsce bys nie wytrzymal konkurencji z mlodymi.

                  Koncze moja przygode australijska i na tym forum i zawsze bede mowil - fajny
                  kraj na wizyte, fajne krajobrazy, ale bez picu - oszczedzcie swoim rodakom tych
                  oszustw, ze tu jest luz, swoboda, dostatek i mnostwo fajnych ludzi.

                  Za pare lat to runie wszystko (juz widac poczatki), bede z daleka ogladal, jak
                  wracacie ze swoimi darmowymi pompkami smile
                  • luiza-w-ogrodzie ME jaki ty jestes smutny 18.10.02, 12:00
                    ME
                    Pawel pytal sie w tym watku, co kochamy w Australii, a co nie, i staramy sie
                    trzymac tematu. Ty wylewasz watrobiana zolc - rozumiem, ze Tobie tu zle, a moze
                    i nie potrafiles sobie znalezc miejsca, wiec teraz racjonalizujesz decyzje
                    wyjazdu - Twoja sprawa. Tylko po co twierdzic, ze ci, ktorzy sie tu dobrze
                    czuja to jakies polglowki etc? Jakos do Ciebie nie dociera ze sa tacy, ktorzy
                    lubia Australie?

                    Bywalam w Stanach wielokrotnie, moglabym tam mieszkac i pracowac, i zarabiac
                    WIECEJ niz w Australii, ale co poradze na to, ze Stany mi sie nie podobaja (a
                    szczegolnie Amerykanie!!!), a Australia tak? Z Europy zawsze wyjezdzam z ulga,
                    jak juz MUSZE tam pojechac. Z tego powodu nie pluje na Stany ani na Europe, ani
                    tez nie przekonuje nikogo, ze Australia jest najlepsza.

                    Skoro jestes taki nieszczesliwy w Australii, to wyjezdzaj predziutko, jestem
                    nawet chetna pojsc na lotnisko i rzewnie pomachac Tobie snieznobiala
                    chusteczka, po czym wroce do domu na zboczu wzgorza, z wielkim eukaliptusem w
                    ogrodzie.

                    Pozdrawiam i zycze znalezienia sobie miejsca, z ktorego bedziesz zadowolony
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    • Gość: me isaura jak ty nic kumasz IP: 203.87.62.* 18.10.02, 12:28
                      luiza-w-ogrodzie napisała:

                      > ME
                      > Pawel pytal sie w tym watku, co kochamy w Australii, a co nie, i staramy sie
                      > trzymac tematu. Ty wylewasz watrobiana zolc - rozumiem, ze Tobie tu zle, a
                      moze

                      Nie wylewam zolci tylko na spokojnie pietnuje falszywe mitologie, bo akurat mam
                      pare dni free smile




                      > i nie potrafiles sobie znalezc miejsca, wiec teraz racjonalizujesz decyzje
                      > wyjazdu - Twoja sprawa. Tylko po co twierdzic, ze ci, ktorzy sie tu dobrze
                      > czuja to jakies polglowki etc? Jakos do Ciebie nie dociera ze sa tacy, ktorzy
                      > lubia Australie?

                      Rozumiem, ze ktos lubi, ale dlaczego musi kity wciskac, ze lubi bo wladze
                      gwarantuja swobode?




                      > Bywalam w Stanach wielokrotnie, moglabym tam mieszkac i pracowac, i zarabiac
                      > WIECEJ niz w Australii, ale co poradze na to, ze Stany mi sie nie podobaja (a
                      > szczegolnie Amerykanie!!!), a Australia tak? Z Europy zawsze wyjezdzam z
                      ulga,
                      > jak juz MUSZE tam pojechac.

                      Puste przechwalki. Sama dobrze wiesz, ze to nieprawda.




                      > Skoro jestes taki nieszczesliwy w Australii, to wyjezdzaj predziutko, jestem
                      > nawet chetna pojsc na lotnisko i rzewnie pomachac Tobie snieznobiala
                      > chusteczka, po czym wroce do domu na zboczu wzgorza, z wielkim eukaliptusem w
                      > ogrodzie.

                      Wow! Po trzykroc wow! Masz nawet wielki eukaliptus!
                      Chusteczke sobie daruje (typowo australijska zyczliwosc - pozorowana chec
                      wyswiadczenia przyslugi, ktora tak naprawde nie jest mi potrzebna a ciebie nic
                      nie kosztuje, ale wyglada ze jestes mila i serdeczna smile Ale jesli przejmiesz
                      moje zobowiazania, to jestem gotowy wyjechac w ciagu 24 godzin smile




                      > Pozdrawiam i zycze znalezienia sobie miejsca, z ktorego bedziesz zadowolony
                      > Luiza-w-Ogrodzie

                      Jestem zadowolny smile
                      W kazdym kraju sa ludzie szczesliwi i zadowoleni bo to nie zalezy od sluzb
                      socjalnych i od tego czy daja pompki za darmo czy nie.
                      Mi chodzi o te propagande, ze w tym kraju zadowolnym po prostu byc trzeba, bo
                      cie okresla pod razu jako "łindżera" - kazda krytyka australii spotyka sie z
                      diagnoza, ze jesli ktos komu sie nie podoba ubozejace panstwo policyjne to jest
                      wg was chory, wylewa zolc, nie potrafi sie odnalezc. Tego tu brakuje -
                      dystansu, porcji zdrowej krytyki, spojrzenia, ze to moze jest przyzwoity kraj,
                      mozna dostac za darmo pomke do fontanny pokojowej czy RACV sprawnie dziala, ale
                      w zadnym wypadku nie jest to raj, potega ekonomiczna, oaza swobod obywatelskich
                      czy komuna ludzi zyczliwych i serdecznych.
                      • xurek Do Me, 18.10.02, 12:56
                        z czystej ciekawosci i naprawde nie ironicznie. Co ty robisz zawodowo w
                        Australii i dokad sie z niej wybierasz? W ktorym miejscu Australii mieszkasz?
                        Jaki kraj (oprocz pewnych czesci Brazylii) uwazasz za mily do mieszkania?

                        Xurek
                        • Gość: Sar Re: Do Me, IP: *.prem.tmns.net.au 18.10.02, 14:01
                          a ja sobie siedze tutaj, na Magnetic Island, wlasciwie to nawe nie siedze, ale
                          leze rozwalona na kanapie na werandzie, butelka szampana zw zasiegu reki i
                          slucham calkiem niezlego jazzu ( z tej werandy wlasnie). Nie obchodza mnie tzw.
                          hoony, ktorych pozostawilam gdzies w NT czy Cargoorlie, a co do ktorych
                          zalozyciel watku ma tyle zastrzezen.
                          Jazz daje mi wiele przyjemnosci, dobrze ze to na zywo, zdaje sie ze smietanka
                          jazzu australijskiego z Morrisonem na czele jest tutaj, ale:- Who, kurwa,
                          cares???

                          Jutro moze znajde sie na tzw. doll(zapomodze) a moze nie... Moglabym sie
                          zalapac na robote za 45.000 rocznie co razem z zarobkami mojeco chlopa... ho
                          h!! ale nie chce, wole sobie byc "freelancerem" tzn. robic to co lubie, nawet
                          jesli nie daje to tzw. security. NIe mam zapewnionej emerytury w kwocie 4000
                          miesiecznie, ale , kto k-wa wie czy jej w ogole dozyje..

                          Tak sobie mysle wiec, czytajac te przepychanki - o co wam wlsciwie chodzi??? O
                          pieniadze??? O zycie????? o Rodzine??? O co???


                          A tak wlasciwie to zawsze chcialam wyjechac na Wyspy Salomona- na stale,
                          oczywiscie -i zyc bez calego tego zachodniego gowna,

                          Pozdrowienia dla money lenders .... czy jak tam Was, zwa...( Pawel ID, to nie o
                          Ciebie chodzi, mimo ze wlasciwie wykonujesz ten job. Money lenders to dla
                          mnie "state of mind" , iA Ty nie podlegasz chyba( a raczej na pewno) pod ta
                          kategorie

                          JAk widac od dwoch wiekow nie wiele sie zmienilo...
                          Ja tam wciaz lubie tego czlowieka z krzyzem na plecach, w sandalkach...
                          Ten koles byl OK, szkoda tylko, ze popaprancy sie do niego podlaczyli


                          No coz bez skladu moze, ale oczekuje zrozumienia - piatek - Australia-
                          butelka szampana na glowe... no i to cholerne forum, ktore jest jedynym, kuz..a
                          lacznikaiem z Polska w ciagu ostatnich 8-iu lat. To juz moja kumpela, Monika
                          byla lepsza, choc czepiala sie sie mojego meza (paru innych ludzi).
                          Tak wiec wybaczcie...

                          I jesli nie lubicie AU ... Wasza sprawa, ja tez nie cierpie US...

                          Sar

                          Hej, ten jazz jest coraz bardziej penetrujacy... ide na werande a wy sie ty
                          kloccie...

                      • Gość: australopitek troche to wszystko szczeniackie... IP: 203.212.150.* 18.10.02, 13:23
                        Gość portalu: me napisał(a):

                        > w zadnym wypadku nie jest to raj, potega ekonomiczna, oaza swobod
                        obywatelskich
                        >
                        > czy komuna ludzi zyczliwych i serdecznych.

                        A kto twierdzi ze jest???

                        Kraj o ktorym marzysz po prostu nie istnieje.

                        Zobacz, mieszkales w au, pracowales, cos osiagales i NAGLE dostales propozycje
                        pracy na innym kontynencie. W tym momencie zaczyna sie proces ublotniania
                        wszystkiego co Tobie tu przyjemne, dobre, obojetne, byle jakie i do dupy.

                        Wydajesz sie mlodym czlowiekiem ktory szuka swego miejsca na ziemi.
                        To dobrze, ale staraj sie nauczyc nie srac w swoje gniazda, czy to polskie czy
                        inne ktory Ci daly szanse.

                        Au wcale nie jest taka zla dla nas emigrantow; spojrz obiektywnie, w
                        wiekszosci wypowiedzi, statystyk, czy indywidualnych spostrzezen ten kraj
                        jednak w odmetach XXI wieku ma cos do zaoferowania dla zwyklego czlowieka
                        pragnacego zwyczajne zyc.

                        Jesli tego nie widzisz obawiam sie ze za kilka miesiecy, lat, pojawi sie
                        nastepna Twoja wypowiedz jak to jest paskudnie w kraju gdzie akurat mieszkasz
                        a jak wspaniale tam gdzie sie wlasnie przenosisz...

                        Nikt Tobie nie odbiera prawa do krytyki ale takie palenie mostow i wysmiewanie
                        wszytkich ktorzy ten kraj jednak zaakceptowali to ... troche to wszystko
                        szczeniackie...

                        Plyn w sina dal i abys nie musial czlonkow swoich gryzdz w bolesci...


                        Australopitek

                        • Gość: czytacz Do admina! IP: 203.40.169.* 18.10.02, 13:56
                          Co sie stalo z wczorajszymi postami na tym watku zainicjowanymi przez Baloo pod
                          nazwa "Szukam Raju na Ziemi"?Ciekawe w jaki sposob akurat tylko te zniknely?
                          • zeflik Australia 18.10.02, 16:42

                            Kazdy ma prawo do swojego zdania. Prawda jest , ze wiekszosc Polonusow tu w
                            Australii nie toleruje zadnej krytyki tego kraju.
                            Zal mi tych co czuja sie tu nieszczesliwi i z roznych powodow nie moga
                            wyjechac gdzie undziej ,albo wrocic do ojczyzny.
                            Ale jeszcze bardziej mi zal tych co na kazda krytyke Australii reaguja
                            histerycznie i atakuja oponenta sloganami typu "droga wolna , nastepny
                            narzekacz, nieudacznik itp.
                            Australia nie jest rajem dla nikogo. Jest jednym z wielu panstw na Swiecie.
                            Nie ma najlepszej na swiecie sluzby zdrowia (ale i nie najgorszej),ani
                            najzdrowszej zywnosci . Prawo tez tu nie jest najlepsze. Rzad doji podatnikow
                            ile tylko moze.
                            Arogancja , agresja ,chamstwo jak gdzie indziej.
                            Mozna tu znalesc tyle samo zyczliwych i przyjaznych ludzi jak w innych krajach.
                            Co ciekawe , to glownie Polacy tu sa tak agresywni dla rodakow ,gdy
                            slysza "narzekania"
                            Australijczycy sa na to mniej alergiczni.
                            Mnie sie tu podoba pozna wiosna , lato i wczesna jesien ,bo lubie cieplo.
                            Narzekam nieraz , ale mam prawo ,bo tak samo place podatki jak ci zadowoleni
                            ze wszystkiego.
                            Zeflik
                            • Gość: marcee Re: pieknie sie was czyta wszystkich IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 16:52
                              musze pzryznac ze na tzw Frakcje Australijska zawsze mozna lizcyc jesli sie
                              chce dobrze poczytac , w sensie roznorodnosci postaw , opinii

                              ja i tak wolalabym miec roze w ogrodzie niz eukaliptusa , nie mam wprawdzie
                              ogrodu, ale chcialabym miec roze
                              • roseanne z ta roza 18.10.02, 18:10
                                to nie problem - kup sobie miniaturke w doniczce, bardzo ladnie rosnie w domu smile
                                • Gość: marcee Re: roseanne IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 19:17
                                  czesc Kucharo. Dobrze sie odchrzaknelas. Nie ma co. Nie bawi mnie donicowanie.
                                  Zapewniam.
                                  Ale juz ci napisze. Wychowywalam sie w najpierw w domu nad dzikim Dunjcem z
                                  dwoma ogrodami, sadem i ogromnym wazrywniakiem. POtem w dzielnicy krakowskiej
                                  Salwator w pieknej secesyjnej willi mego dziadka. Tam mieszkaja takie nazwiska
                                  jak np Malczewski.
                                  Teraz zyje w bloku na 4 pietrze bez zadnych donic. Nie nazrekam na to wcale.
                                  jak mam ochote to wpadam do domu brata i rodzicow w Bielanach pod Lasem
                                  Wolskim albo nad dziki Dunajec (juz nie ma tam ogrodow niestety)
                                  Posiadanie ogrodu nie jest moja obsesja, gdyby bylo to bym go miala. Wczesniej
                                  czy pozniej
                                  • roseanne Re: roseanne 18.10.02, 19:52
                                    chcialabym miec kogos, kogo moglabym odwiedzac w okolicach Lasku Wolskiego.
                                    Jak tam sie wspaniale lamalo sanki!!!!

                                    pozdrawiam,
                                    jeszcze tylko 8 mies i wszystkie ulubione miejsca przetuptam osobiscie
                              • Gość: PawelD mamy przepiekne roze w ogrodzie, kwitna nieomal IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 18.10.02, 23:14
                                caly rok, a eukaliptusy przed domem...

                                dobrze jest poznac kraj i wyrobic sobie na miejscu opinie nie ograniczajac sie
                                do bardziej lub miniej trafnych wyobrazen...

                                machajac przeogromnym pekiekm rozy (chyba wszystkie rosliny sa tu jakos wieksz)


                                pozdrawiam

                                Pawel
                                • Gość: Jolka ciekawy temat IP: *.dialup.optusnet.com.au 19.10.02, 04:36
                                  Musze przyznac, ze ME jest nie tylko dobrym obseratorem ale i obiektywnym.
                                  Faktem jest, ze zdolnych i wyksztalconych ludzi ten kraj nie potrafi
                                  wykorzystac. Tacy ludzie wyjezdzaja stad zanim zdziadzieja.
                                  Oczywistym jest tez, ze lepiej tu kopac doly lub stemplowac znaczki niz w
                                  Polsce.
                                  Ale zachowywanie sie jak cenzura, mieszanie Me z blotem za jego opinie jest
                                  przykre. Niektorzy z Was przypominaja mi Polonusow z USA, ktorych prawda i
                                  krytyka bardzo szczypie w oczy.
                                  Ciekawe dlaczego tak jest?
                                  A to gadanie 'wyjedz stad jak ci sie nie podoba' to tez bzdurne podejscie. Bez
                                  takich ludzi jak Me Australia nigdy be nie wyszla ze swojego zacofania.
                                  Posluchajcie sobie czasami opowiesci starej Polonii, jak tu przyjechali w
                                  latach 40-tych i 50-tych i co tu bylo. Gdyby ci europejscy emigranci z tamtych
                                  lat pogodzili sie ze stanem rzeczy jaki wowczas panowal w Australii, byli
                                  bierni i jak niektorzy z Was mowili ze wszystko jest cacy, to do dzisiaj
                                  wcinalibyscie tylko steaki z piwem, chodzili w lachach, mieszkali w domach z
                                  dykty i nie wiedzieli nic o swiecie oprocz Wielkiej Brytanii.
                                  Przemyslcie to zanim zaczniecie krytyke w tak wulgarny sposob.
                                  • Gość: Dorek Ciekawy temat - LUISA! IP: *.sympatico.ca 19.10.02, 07:39
                                    Najjasniejsza Ogrodowa zawsze wie lepiej , ona jest juz taka kurwa,
                                    ponadziemska. Ale dzienym trafem stalej i poslusznej rurki znalezc nie
                                    moze ... i nie znajdzie, frajerze! A to czemu? Boc to zaden kawaler dzisiaj
                                    w ciemno nie idzie, nie wiedziales. A jam to myslal, ze gdyby ciemno
                                    bylo, to moze i bym poszedl ... hehehe!

                                    • Gość: me Re: Ciekawy temat IP: 203.87.62.* 20.10.02, 04:51
                                      Witam, nie jestem w stanie odpowiedziec na wszystkie posty indywidualnie, ale
                                      chcialem wyjasnic, ze to co najbardziej mi dokucza tutaj to sa sprawy
                                      kulturowe, zwiazane z mentalnoscia ludzi, a nie materialne i finansowe. Wiem,
                                      ze nie ma raju na ziemi i nie szukam go gdzie indziej, jak ktos mi powyzej
                                      imputuje - tam gdzie pojade, tez beda rozne sprawy nieprzyjemne, ale zauwazylem
                                      ze ludzie z innych krajow na ogol potrafia rozmawiac o problemach i nie ma az
                                      takiej pompy na wlasne przodownictwo. (Zobacz jaki kompleks maja australijczycy
                                      wobec USA, jak ich nienawidza - dlatego ze USA w wielu statystykach potrafi
                                      pokazac gdzie jest miejsce wspolczesnej Australii, co sie kloci z tym co uczy
                                      szkola i mowi telewizja. Albo ta ich postawa: "Skad jestes" "Z Polski" "O to
                                      swietnie, zostajesz w australii?" - ich reakcja zawsze jest odnoszenie sie do
                                      siebie, swojego "raju" - przyjechalem np. do pracy na kontrakt a nie jako
                                      emigrant, a oni pod razu zakladaja ze kazdy na swiecie musi marzyc zeby tu sie
                                      osiedlac na stale, jednoczesnie zupelnie ignorujac kraj, z ktorego
                                      przyjechalem, nie pytaja co tam jest dobrego, a co zlego - ich po prostu w
                                      ogole to nie interesuje.)
                                      Wg mnie australia jest dobrym krajem dla ludzi, ktorzy nie maja za duzego
                                      potencjalu i zadowoli ich zaspokojanie podstawowych potrzeb na raczej
                                      standardowym poziomie (miec dom, rosliny, pic na werandzie, pojsc na plaze i
                                      wrocic), ale to nie bedzie trwalo w nieskonczonosc i raczej zbliza sie wielkie
                                      bum, kryzys i bolesny upadek mitu, niz rozwoj i prosperity. Golden years
                                      minely, Australia mocno trzeszczy i to juz widzi coraz wiecej osob.
                                      Ale wracajac do tematu - jesli np. dla mnie od samotnego picia na werandzie czy
                                      zakupow z darmowymi bonusami (pomka smile, duzo wazniejsze sa codzienne kontakty z
                                      ludzmi, ktorzy podrozuja, czytaja, maja niekonwencjonalne opinie i sa
                                      bezposredni i swobodni, to trafilem bardzo zle. A z zewnatrz wygladalo, ze
                                      aussies beda wlasnie wyluzowani i niekonwencjonalni. Oczywiscie ze poznalem
                                      pare fajnych osob (starsi ode mnie), ale oni sa na ogol nieszczesliwi tutaj,
                                      izoluja sie i jada na atydepresantach. Inni wyjechali albo wyjezdzaja.
                                      Moze to wszystko jest kwestia dostosowania, ale porownujac kulture tutejsza (i
                                      lecaca w dol) z tym w co wierze, szanuje, co widzialem i poznalem, to mowie -
                                      nie chce sie do tego dostosowywac, do stylu australijskiego, ani nie chce z tym
                                      walczyc i tego zmieniac, bo to nie jest moj kraj. Dlatego chce wyjechac.
                                      Napisalem to wszystko nie zeby kogos draznic, bo moze lepiej zeby ktos sie w
                                      spokoju cieszyl z pompki w au niz siedzial w Polsce na zasilku, ale dlatego
                                      zeby przekazac moje doswiadczenia i obserwacje tym, ktorzy planuja sprzedac
                                      wszystko i zainwestowac to tutaj albo moze jak ja wahaja sie - 'Jestem
                                      nienormalny bo chcialbym STAD wyjechac, gdziez ach gdziez byloby lepiej niz pod
                                      Krzyzem Poludnia?". Jesli tu przyjedziesz i zaczniesz zapieprzac - imho -
                                      przynajmniej jeszcze przez jakis czas poprawia sie warunki mieszkaniowe,
                                      dostaniesz karte kredytowa, kupisz auto i bilet na samolot raz na rok, ale
                                      bedzie cie wkurzalo sztywniactwo, tepota, stagnacja i bezmyslne ograniczenia
                                      bedzie to wkurzalo coraz bardziej i bardziej i albo - zeby zostac w zgodzie ze
                                      soba i ustal konflikt wyjedziesz, albo dostosujesz sie i zamiast wyjsc gdzies
                                      sie posmiac, czy pogadac z sasiadem przez plot, bedziesz pil sam w ogrodzie
                                      dziwnych roslin i w srodku nocy wchodzil na polskie forum gazety i pisal
                                      megabajty emaili z kolegami z liceum. smile Hehe, wole mieszkac w kraju, gdzie
                                      ludzie nie uwazaja, ze wszystko jest swietnie i maja najlepsze uslugi,
                                      swiadczenia, gospodarke, nauke i demokracje, gdzie znaja jezyki obce i czytaja
                                      ksiazki i w futbol graja nogami a nie rekami. A jak ktos lubi pic sam i ceni
                                      sobie zielen, to moze zostac gajowym w Bieszczadach smile
                                      Pozdrawiam wszystkich i zycze sehr viel good luck wherever you are smile
                                      • Gość: Arek Re: Ciekawy temat IP: *.sympatico.ca 20.10.02, 07:48
                                        No wlasnie! A kogo to ma obchodzic skad jestes? Nawet Eliza bedac w
                                        Polsce, musiala drzec ryja na Marszalkowskiej (tramwaje), ze jest z Ozzie.
                                        Polacy tez nie sa idealni, nie przesadzajmy. Pamietam jak pewna laska w
                                        kinie mnie ugryzla (robiac mi loda) ... a ubezpieczenie? Tego tam nie
                                        znaja, wiec nie nalezy uogolniac! A OZPOL, jego szpital ... szkoda gadac!
                                        • Gość: marcel_prostak Re: do Pawła IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 07:57
                                          no wlasnie, wieksze czy mniejsze roze to male piwko

                                          ale zaintrygowalo mnie zdanie Me o srodkach antydepresyjnych, pamietam jak sam
                                          pisales o tym odnosnie swojej drogi tam w australii
                                          tez pozdr
                                          • Gość: Mimek Do Pawla Woronicza! IP: *.sympatico.ca 20.10.02, 08:13
                                            Bylem kiedys w tym Zeancie w Krakowie na drodze wylotowej do Kielc ...
                                            no kurwa palce lizac. Dwie laski mnie zaczepily i od razu do rzeczy! A ja?
                                            Potem na tej stacji BPi ... gosciu trombi w tej furgonetce, ze az w dupie zal
                                            sciska. No ale co mialem zrobic? Tam nawet w kajzerkach teraz prozak
                                            dosypujom ... zobaczymy do czego to doprowadzi ... hehehe!
                                            • Gość: marcel_prostak Re: mimek wucet IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 08:19
                                              a ty znowu sie nachlełes? bo cos belkoczesz...
                                              • Gość: Mimek Re: mimek wucet IP: *.sympatico.ca 20.10.02, 08:25
                                                To chyba z zalu ... Marcee mnie zwyczajnie olewa! Tak dalej byc nie moze!
                                      • Gość: Jacek Re: Ciekawy temat IP: *.qld.bigpond.net.au 20.10.02, 08:39
                                        Tak Me. Masz racje. Australia jest fantastycznym krajem dla chlopo-robotnikow
                                        z Polski, bo standard zycia tu jest wyzszy niz w Polsce dla tej klasy
                                        spolecznej, a i tacy ludzie nie osiagneliby i nie otoczyliby sie tyloma
                                        dobrami materialnymi jak tylko w Australii. Ci ludzie sa zadowoleni. Poza tym
                                        czuja sie swietnie, bo sa przeciez miedzy swoimi!!! Jakby nie bylo, to
                                        kulturowo Australia jest bardzo nisko. Sztuka, literatura, dobry film - nie z
                                        Video Ezy tylko, dobre jedzenie, ciekawe konwersacje sa tu malo znane. Zycie
                                        jest tak proste jak drut. Dlatego na wakacje jest tu OK. Ale dla ludzi
                                        wyksztalconych, szczegolnie tych w Europie jest tu gehenna. Gdyby nie
                                        rozkrecenie biznesu zagranica i z tym zwiazanych czestych eskapad z tej wyspy
                                        zeslancow, to bym sie stad tez zupelnie wyniosl. A tak przyjezdzam tu z
                                        powrotem jak na wakacje. Poza tym mieszkam w ladnym miejscu, a nie motlochu w
                                        stylu Sydney. Jezeli jestes wyksztalcony to musisz stad od czasu do czasu
                                        wyjechac by odetchnac.
                                        Pozdrawiam serdecznie.
                                        • Gość: Setka Re: Ciekawy temat IP: *.sympatico.ca 20.10.02, 08:47
                                          No to tak jak w Stanach lub Kanadzie - Polacko kurwa nigdy nie
                                          dogodzisz! A ja jestem numer 100!
                                        • starywiarus Re: Ciekawy temat 20.10.02, 14:54
                                          Gość portalu: Jacek napisał(a):

                                          Jakby nie bylo, to
                                          > kulturowo Australia jest bardzo nisko. Sztuka, literatura, dobry film - nie z
                                          > Video Ezy tylko, dobre jedzenie, ciekawe konwersacje sa tu malo znane. Zycie
                                          > jest tak proste jak drut. Dlatego na wakacje jest tu OK. Ale dla ludzi
                                          > wyksztalconych, szczegolnie tych w Europie jest tu gehenna.


                                          Zebys tylko taka gehenne w zyciu przechodzil, rodaku.

                                          No tak - przyjechalo polskie panisko z EUROPEJSKIM wyksztalceniem (nie Oxford
                                          raczej i nie Sorbona, juz predzej Wyzsza Szkola Nauczycielska w Siedlcach albo
                                          Politechnika Czestochowska, albo filia Uniwersytetu Warszawskiego w
                                          Bialymstoku) a tu nikt sie do nog nie rzuca, nie pedzi z ofertami
                                          ciekawej ,lekkiej i swietnie platnej pracy. Przeciwnie, z kwasna mina grzebia w
                                          papierach, osmielaja sie pytac "a tak w ogole, to co umiesz robic", chca zeby
                                          do nich mowic poprawnie po angielsku, a jeszcze w dodatku - horror nad
                                          horrorami - osmielaja sie zatrudnic Hindusa lub Chinczyka zamiast BIALEGO!!!

                                          Przyjacielu, dawno juz nie ma takich krajow, w ktorych podstawa Twojego sukcesu
                                          mialoby byc, ze jestes bialy, mowisz po polsku, masz polski dyplom, i nic ci
                                          sie nie podoba. Nie mozesz w tej cholernej Australii pokazac, co jestes wart,
                                          bo nikt sie na tobie nie poznal? OK - no to pokaz gdzie indziej. Gdzie chcesz;
                                          Stany, Kanada, Szwajcaria, Skandynawia - swiat dzis znacznie bardziej jest
                                          otwarty niz byl.

                                          Tyle, ze takim jak ty nie bedzie dobrze nigdzie - zawsze wszystko jest wam nie
                                          tak, w poprzek, powietrze nie takie, woda nie taka, slonce pod jakims dziwnym
                                          katem swieci, wszyscy cie szykanuja, nie daja co ci sie od Boga i Historii
                                          nalezy, kaza mowic w obcym jezyku i wszystko to jakies takie, cholera,
                                          falszywe, nikt cie na misiaczka nie sciska i buzi z jezyczkiem nie daje...

                                          Przyjmij wyrazy serdecznego wspolczucia.
                                          • Gość: maciek Re: Ciekawy temat IP: *.euro / *.euro-net.pl 20.10.02, 23:48
                                            starywiarus napisał:

                                            > No tak - przyjechalo polskie panisko z EUROPEJSKIM wyksztalceniem (nie
                                            Oxford
                                            > raczej i nie Sorbona, juz predzej Wyzsza Szkola Nauczycielska w Siedlcach
                                            albo
                                            > Politechnika Czestochowska, albo filia Uniwersytetu Warszawskiego w
                                            > Bialymstoku)

                                            No nieee, Stary!!
                                            Ja ukonczylem ten ostatni... Chyba nie masz nic przeciwko temu, ze w Twoim
                                            Sidneju zawitam? Paniskiem chyba nie jestem...
                                      • luiza-w-ogrodzie Re: Ciekawy temat 21.10.02, 01:53
                                        Gość portalu: me napisał(a):

                                        > Witam, nie jestem w stanie odpowiedziec na wszystkie posty indywidualnie, ale
                                        > chcialem wyjasnic, ze to co najbardziej mi dokucza tutaj to sa sprawy
                                        > kulturowe, zwiazane z mentalnoscia ludzi, a nie materialne i finansowe.

                                        Fakt, ze wiele osob na to narzeka. Ale zalezy od tego, co kto rozumie przez
                                        kulture. Jedni koncerty rockowe, inni opere a jescze inni kluby jazzowe. W
                                        Sydney i ogolnie w Australii jest tego typu wydarzen pewnie mniej niz w
                                        Europie, ale mozna znalezc, jak sie chce (i kupuje SMH, wydanie piatkowe wink)

                                        >Wiem, ze nie ma raju na ziemi

                                        Pewnie, ze nie. Australia jezeli przypomina raj, to najbrdziej temperatura i
                                        roslinnoscia ;-D

                                        >i nie szukam go gdzie indziej, jak ktos mi powyzej imputuje - tam gdzie
                                        pojade, tez beda rozne sprawy nieprzyjemne, ale zauwazylem ze ludzie z innych
                                        krajow na ogol potrafia rozmawiac o problemach i nie ma az takiej pompy na
                                        wlasne przodownictwo.

                                        Eee, z tym przodownictwem Australii - od kogo to slyszales? Typowa kielbasa
                                        wyborcza. O problemach sie rozmawia jak wszedzie, choc zgodnie ze wzorcem
                                        angielskim kazdy woli prowadzic "smalltalk" o pogodzie, ale jak lepiej poznasz
                                        ludzi, widac, co kto o Australii mysli.

                                        >>(Zobacz jaki kompleks maja australijczycy wobec USA, jak ich nienawidza -
                                        dlatego ze USA w wielu statystykach potrafi pokazac gdzie jest miejsce
                                        wspolczesnej Australii, co sie kloci z tym co uczy
                                        > szkola i mowi telewizja.

                                        Tego nie zauwazylam - a juz na pewno nie w tym, czego uczy szkola. Nienawisci
                                        do USA nie zanotowalam. Moje doswiadczenie mowi mi,ze NIEKTORZY Australijczycy
                                        maja kompleks nizszosci wobec USA. To, co w telewizji - hm, czyzbys ogladal
                                        tylko wystapienia politykow? Oni mowia to, co pozwoli im wygrac w wyborach,
                                        niezaleznie od tego, co jest prawda.

                                        Albo ta ich postawa: "Skad jestes" "Z Polski" "O to
                                        > swietnie, zostajesz w australii?" - ich reakcja zawsze jest odnoszenie sie do
                                        > siebie, swojego "raju" - przyjechalem np. do pracy na kontrakt a nie jako
                                        > emigrant, a oni pod razu zakladaja ze kazdy na swiecie musi marzyc zeby tu
                                        sie osiedlac na stale, jednoczesnie zupelnie ignorujac kraj, z ktorego
                                        > przyjechalem, nie pytaja co tam jest dobrego, a co zlego - ich po prostu w
                                        > ogole to nie interesuje.)

                                        Przesadzasz - albo Twoje doswiadczenie dotyczy kregu ludzi w zawodach gdzie
                                        jest duzo kontraktorow (IT?). Moich znajomych interesuje co jest w Polsce i
                                        innych krajach, skad przyjechali ich znajomi imigranci. A pytanie, "czy
                                        przyjechales na stale, czy na kontrakt" zadaja rowniez Polacy (hy, hy, hy) -
                                        byc moze, aby Ciebie umiejscowic i dowiedziec sie czy jestes tylko przelotnym
                                        ptakiem, czy tez ze beda mieli szanse zeby Ciebie lepiej poznac.

                                        > Wg mnie australia jest dobrym krajem dla ludzi, ktorzy nie maja za duzego
                                        > potencjalu i zadowoli ich zaspokojanie podstawowych potrzeb na raczej
                                        > standardowym poziomie (miec dom, rosliny, pic na werandzie, pojsc na plaze i
                                        > wrocic)

                                        Przesadzasz... Zauwaz, ze wiekszosc ludzi zadowala sie tym, co opisales, i ze
                                        czesto nie maja szans na takie zycie w innych krajach. A ci, ktorzy szukaja
                                        czegos wiecej, nie tylko Australijczycy, kraza po swiecie, az znajda
                                        miejsce,ktore lubia. ALbo i nie.

                                        >> ale to nie bedzie trwalo w nieskonczonosc i raczej zbliza sie wielkie bum,
                                        kryzys i bolesny upadek mitu, niz rozwoj i prosperity. Golden years minely,
                                        Australia mocno trzeszczy i to juz widzi coraz wiecej osob.

                                        Ze zlote lata minely, mowi sie o tym od lat osmiu, wiec Ameryki tu nie
                                        odkryles. Mowi sie wszedzie o mozliwej recesji, IT zwalnia ludzi od ponad roku,
                                        Reserve Bank ostrzega przed braniem pozyczek ponad stan... zadnej w tym
                                        tajemnicy.

                                        > Ale wracajac do tematu - jesli np. dla mnie od samotnego picia na werandzie
                                        czy zakupow z darmowymi bonusami (pomka smile, duzo wazniejsze sa codzienne
                                        kontakty z ludzmi, ktorzy podrozuja, czytaja, maja niekonwencjonalne opinie i
                                        sa bezposredni i swobodni, to trafilem bardzo zle.

                                        Wspolczuje. Moze trafiles w nieciekawe srodowisko zawodowe? Np wielu pijacych
                                        samotnie na werandzie to informatycy - najmniej przystosowani do zycia
                                        spolecznego, jesli wierzyc statystykom psychiatrycznym. Ja spotkalam w OZ
                                        wiecej ludzi podrozujacych i czytajacych niz w Polsce i USA. Szczegolnie
                                        Amerykanie sa bardzo zaglebieni w kontemplacji wlasnego pepka (mowie o USA jako
                                        pepku swiata ;-D) i malo zainteresowani tym, co sie dzieje na zewnatrz.

                                        A z zewnatrz wygladalo, ze
                                        > aussies beda wlasnie wyluzowani i niekonwencjonalni. Oczywiscie ze poznalem
                                        > pare fajnych osob (starsi ode mnie), ale oni sa na ogol nieszczesliwi tutaj,
                                        > izoluja sie i jada na atydepresantach.

                                        To masz wytlumaczenie: depresja i poczucie izolacji sa w wieksosci przypadkow
                                        wrodzone, ci co maja depresje w OZ beda ja mieli i gdzie indziej. Rade zmienic
                                        towarzystwo, chyba, ze na potwierdzenie wlasnej decycji o wyjezdzie szukasz
                                        kompanii innych nieszczesliwych i narzekajacych?

                                        >>Inni wyjechali albo wyjezdzaja. Moze to wszystko jest kwestia dostosowania,
                                        ale porownujac kulture tutejsza (i lecaca w dol) z tym w co wierze, szanuje, co
                                        widzialem i poznalem, to mowie -
                                        > nie chce sie do tego dostosowywac, do stylu australijskiego, ani nie chce z
                                        tym walczyc i tego zmieniac, bo to nie jest moj kraj. Dlatego chce wyjechac.

                                        Mnie rowniez nie wszystko sie podoba i tez nie bede z tym walczyc ani zmieniac,
                                        ale daleko mi do wyjazdu. Umiejetnosci zdobycia sobie przyjaciol jest chyba
                                        najwazniejsza w zyciu emigranta.

                                        > Napisalem to wszystko nie zeby kogos draznic, bo moze lepiej zeby ktos sie w
                                        > spokoju cieszyl z pompki w au niz siedzial w Polsce na zasilku, ale dlatego
                                        > zeby przekazac moje doswiadczenia i obserwacje tym, ktorzy planuja sprzedac
                                        > wszystko i zainwestowac to tutaj albo moze jak ja wahaja sie - 'Jestem
                                        > nienormalny bo chcialbym STAD wyjechac, gdziez ach gdziez byloby lepiej niz
                                        pod Krzyzem Poludnia?".

                                        Krzyz Poludnia faktycznie nie jest najlepsza motywacja do wyjazdu.

                                        Jesli tu przyjedziesz i zaczniesz zapieprzac - imho -
                                        > przynajmniej jeszcze przez jakis czas poprawia sie warunki mieszkaniowe,
                                        > dostaniesz karte kredytowa, kupisz auto i bilet na samolot raz na rok, ale
                                        > bedzie cie wkurzalo sztywniactwo, tepota, stagnacja i bezmyslne ograniczenia
                                        > bedzie to wkurzalo coraz bardziej i bardziej i albo - zeby zostac w zgodzie
                                        ze soba i ustal konflikt wyjedziesz, albo dostosujesz sie i zamiast wyjsc
                                        gdzies
                                        > sie posmiac, czy pogadac z sasiadem przez plot, bedziesz pil sam w ogrodzie
                                        > dziwnych roslin i w srodku nocy wchodzil na polskie forum gazety i pisal
                                        > megabajty emaili z kolegami z liceum. smile

                                        Ale to wszystko jest Twoje IMHO, co nie znaczy ze tak jest. Nie dla wszystkich
                                        Australia tak wyglada.

                                        Hehe, wole mieszkac w kraju, gdzie
                                        > ludzie nie uwazaja, ze wszystko jest swietnie i maja najlepsze uslugi,
                                        > swiadczenia, gospodarke, nauke i demokracje, gdzie znaja jezyki obce i
                                        czytaja
                                        > ksiazki i w futbol graja nogami a nie rekami.

                                        Alez to wlasnie Australia,moj drogi ME!
                                        Jak juz pisalam, nie wiem, skad wziales przeswiadczenie o rzekomej wyzszosci
                                        Australijczykow. Moze zbyt krotko tu jestes? Poza tym u nas nogami gra sie w
                                        Soccer! Nie wiesz o tym?

                                        > Pozdrawiam wszystkich i zycze sehr viel good luck wherever you are smile

                                        I nawzajem - niech sie Tobie wiedzie tam, gdzie chcesz byc!
                                        Luiza-w-Ogrodzie
                                        • Gość: me Re: Ciekawy temat IP: 203.87.62.* 21.10.02, 11:48
                                          luiza-w-ogrodzie napisała:

                                          Witam,

                                          ) Fakt, ze wiele osob na to narzeka. Ale zalezy od tego, co kto rozumie przez
                                          ) kulture. Jedni koncerty rockowe, inni opere a jescze inni kluby jazzowe.

                                          A ja "rozumiem przez kulture" wszystko to, co wymienilas plus jeszcze pare
                                          innych wariantow. Lubie jak jest mozliwosc wyboru i otwarci ludzie, ktorzy moga
                                          raz pojsc na to, raz na to, jesli jest cos ciekawego. Wg moich obserwacji
                                          australijczycy duzo bardziej sami sie klasyfikuja jako np. fanow rocka
                                          (kolorowe wlosy, przeklute twarze, lancuchy) albo jazzu (czarne swetereki,
                                          brodki, berety) i unikaja innych opcji i tego samego wymagaja od ciebie.




                                          ) Pewnie, ze nie. Australia jezeli przypomina raj, to najbrdziej temperatura i
                                          ) roslinnoscia ;-D

                                          Niczym sa te outbacki przy bogactwach dorzecza Amazonki smile




                                          ) Eee, z tym przodownictwem Australii - od kogo to slyszales? Typowa kielbasa
                                          ) wyborcza. O problemach sie rozmawia jak wszedzie, choc zgodnie ze wzorcem
                                          ) angielskim kazdy woli prowadzic "smalltalk" o pogodzie, ale jak lepiej
                                          poznasz
                                          ) ludzi, widac, co kto o Australii mysli.

                                          Stale slysze, ze w australii jest najlepsza demokracja, najlepszy system
                                          swiadczen spolecznych, najlepsze warunki do zycia, najlepsze plaze itd. Czesto
                                          sa to ogolne i rozmyte opinie, z ktorymi trudno sie polemizuje. "Moja mama jest
                                          najladniejsza " itd.




                                          ) Tego nie zauwazylam - a juz na pewno nie w tym, czego uczy szkola. Nienawisci
                                          ) do USA nie zanotowalam. Moje doswiadczenie mowi mi,ze NIEKTORZY
                                          Australijczycy
                                          ) maja kompleks nizszosci wobec USA. To, co w telewizji - hm, czyzbys ogladal
                                          ) tylko wystapienia politykow? Oni mowia to, co pozwoli im wygrac w wyborach,
                                          ) niezaleznie od tego, co jest prawda.

                                          To my chyba rzeczywiscie bardzo roznie trafilismy. Zdecydowana wiekszosc moich
                                          australijskich znajomych najbardziej ze wszystkich ludzi nienawidzi amerykanow
                                          wlasnie - moze nie stricto nienawidzi, ale raczej pogardza, nie cierpi itd.
                                          W czasie II wojny swiatowej nawet byly 2 przypadki duzych strzelanin (na
                                          kilkaset osob) miedzy australijczykami i zolnierzami amerykanskimi
                                          stacjonujacymi tutaj. Nie wiem czy to skutek czy jedna z przyczyn, ale wielu
                                          moich znajomych potwierdza te spostrzezenia, ze Amerykanie sa tu strasznie
                                          nielubiani.






                                          ) Przesadzasz - albo Twoje doswiadczenie dotyczy kregu ludzi w zawodach gdzie
                                          ) jest duzo kontraktorow (IT?). Moich znajomych interesuje co jest w Polsce i
                                          ) innych krajach, skad przyjechali ich znajomi imigranci. A pytanie, "czy
                                          ) przyjechales na stale, czy na kontrakt" zadaja rowniez Polacy (hy, hy, hy) -
                                          ) byc moze, aby Ciebie umiejscowic i dowiedziec sie czy jestes tylko przelotnym
                                          ) ptakiem, czy tez ze beda mieli szanse zeby Ciebie lepiej poznac.

                                          Jeszcze raz powtorze - w takim razie bardzo roznie trafilismy, bo ja nie mialem
                                          za duzo okazji o Polsce opowiadac, za to moj status residenta i plany na
                                          przyszlosc (NIE ZOSTAJE!!!) strzeszczalem juz na tylu imprezach, ze nawet
                                          pomyslalem, zeby wydac na xero broszurke i wreczac natretom smile





                                          ) Przesadzasz... Zauwaz, ze wiekszosc ludzi zadowala sie tym, co opisales, i ze
                                          ) czesto nie maja szans na takie zycie w innych krajach. A ci, ktorzy szukaja
                                          ) czegos wiecej, nie tylko Australijczycy, kraza po swiecie, az znajda
                                          ) miejsce,ktore lubia. ALbo i nie.

                                          Tylko, ze poza komunistycznymi skansenami nie znam innego narodu, ktory by
                                          pompowal taka pusta propagande na swoj temat i mial takie nieuzasadnione opinie
                                          o swojej wlasnej atrakcyjnosci i doskonalosci. Wszyscy pewnie znacie te
                                          pseudorockowa reklame Telstry (i am australiaaaaan). dla mnie to jest
                                          socrealizm w najgorszym wydaniu dostosowany do tej lokalizacji geograficznej. A
                                          miejscowym sie podoba i nuca smile






                                          ) Ze zlote lata minely, mowi sie o tym od lat osmiu, wiec Ameryki tu nie
                                          ) odkryles. Mowi sie wszedzie o mozliwej recesji, IT zwalnia ludzi od ponad
                                          roku,
                                          )
                                          ) Reserve Bank ostrzega przed braniem pozyczek ponad stan... zadnej w tym
                                          ) tajemnicy.

                                          Mowia ci, ktorzy czytaja i kumaja troche wiecej. Reszta jest nadal zachwycona i
                                          pieje, dopoki mozna pompke dostac za darmo.






                                          ) Wspolczuje. Moze trafiles w nieciekawe srodowisko zawodowe? Np wielu pijacych
                                          ) samotnie na werandzie to informatycy - najmniej przystosowani do zycia
                                          ) spolecznego, jesli wierzyc statystykom psychiatrycznym. Ja spotkalam w OZ
                                          ) wiecej ludzi podrozujacych i czytajacych niz w Polsce i USA. Szczegolnie
                                          ) Amerykanie sa bardzo zaglebieni w kontemplacji wlasnego pepka (mowie o USA
                                          jako
                                          )
                                          ) pepku swiata ;-D) i malo zainteresowani tym, co sie dzieje na zewnatrz.

                                          Ameryka to jest Ameryka - osobny rozdzial. Moze 90% z nich to napchani
                                          hamburgerami debile, ale pozostale 9% potrafi wygrywac olimpiady, zgarniac
                                          Noble, penetrowac przestrzec kosmiczna, odkrywac nowe rzeczy itd, i przyciagac
                                          pozostaly 1% geniuszy z calej planety, takze z australii. A nie odwrotnie.
                                          A to ze zle trafilem akurat tu gdzie jestem, jak mowicie, to coraz bardzie
                                          rozwazam i biore pod uwage. Ale tez nie do konca wam wierze smile
                                          PS. Nie pracuje bezposrednio w IT, ale w dziedzinie mocno zblizonej, a
                                          znajomosci towarzyskich nie utrzymuje wg klucza zawodowego.




                                          ) To masz wytlumaczenie: depresja i poczucie izolacji sa w wieksosci przypadkow
                                          ) wrodzone, ci co maja depresje w OZ beda ja mieli i gdzie indziej. Rade
                                          zmienic
                                          ) towarzystwo, chyba, ze na potwierdzenie wlasnej decycji o wyjezdzie szukasz
                                          ) kompanii innych nieszczesliwych i narzekajacych?

                                          Nie, jak pisalem na brak towarzystwa nie narzekam. Tylko jest tak, ze wszyscy z
                                          moi znajomi to sa jak ja ludzie nie-stad. I stale ktorys stad wyjezdza, wraca
                                          do siebie; co chwile kolejny.
                                          A w ogole wyglada to tak - jestem np na imprezie i podchodzi do mnie austral ze
                                          szklaneczka, nastawiam sie pozytywnie, zaczynamy dialog i sorry nie poradze na
                                          to - nudzi mnie to co on mowi, mowi ogolnie, owija w bawelne, zarciki mnie nie
                                          smiesza, brakuje mu jaj, a to co kupil czy chce kupic mnie nie interesuje.
                                          Odchodze pod pretekstem oddania moczu i spotykam kolege (wychowanego w innej
                                          kulturze), z ktorym od razu moge inaczej porozmawiac, nadajemy na podobnych
                                          falach i dlatego tak sie zrobilo, ze teraz spotykam sie tylko z nimi, a na
                                          australijskie spedowy przestalem uczeszczac.






                                          ) Mnie rowniez nie wszystko sie podoba i tez nie bede z tym walczyc ani
                                          zmieniac,
                                          )
                                          ) ale daleko mi do wyjazdu. Umiejetnosci zdobycia sobie przyjaciol jest chyba
                                          ) najwazniejsza w zyciu emigranta.

                                          Najlepszymi przyjaciolmi emigranta sa inni emigranci smile
                                          Poza tym podkreslam - nie jestem emigrantem. Jestem obywtalem polskim ,czasowo
                                          tutaj, z mozliwoscia zostania, ale mi sie az tak bardzo nie podoba, mimo ze
                                          pare rzeczy jest fajnych smile





                                          ) Ale to wszystko jest Twoje IMHO, co nie znaczy ze tak jest. Nie dla
                                          wszystkich
                                          ) Australia tak wyglada.

                                          Dlatego nie napisalem na ten temat rozprawy socjologicznej do powaznego
                                          magazynu, tylko rzucielm pare spostrzezen na forum gazety, zeby zobaczyc co sie
                                          stanie. Ty mowisz jak ty to widzsz, ja mowie jak ja. Nikt chyba nie planuje
                                          opisac tu calej prawdy uniwersalnej i obiektywnie poznawalnej.






                                          ) Alez to wlasnie Australia,moj drogi ME!
                                          ) Jak juz pisalam, nie wiem, skad wziales przeswiadczenie o rzekomej wyzszosci
                                          ) Australijczykow. Moze zbyt krotko tu jestes? Poza tym u nas nogami gra sie w
                                          ) Soccer! Nie wiesz o tym?

                                          Przeswiadczenie o wyzszosci Australijczykow nad reszta swiata jest dla mnie
                                          najbardziej dominujaca cecha tej nacji. Wszystko co jest inne, jest dla
                                          nich "ethnic, strange albo rude". A tutejszy soccer ledwo zipie i jest uwazany
                                          przez nich za sport dla "kobiet i pederastow, ktorzy boja sie bolu, a po
                                          strzeleniu gola obamcuja sie i zdejmuja koszulki". A ja pieprze ich kretynskie
                                          gry z krykietem na pierwszym miejscu smile



                                          ) I nawzajem - niech sie Tobie wiedzie tam,
                                          • luiza-w-ogrodzie Re: Ciekawy temat 21.10.02, 12:16
                                            Gość portalu: me napisał(a):

                                            ) luiza-w-ogrodzie napisała:
                                            )
                                            ) Witam,
                                            )
                                            ) ) Fakt, ze wiele osob na to narzeka. Ale zalezy od tego, co kto rozumie przez
                                            ) ) kulture. Jedni koncerty rockowe, inni opere a jescze inni kluby jazzowe.
                                            )
                                            ) A ja "rozumiem przez kulture" wszystko to, co wymienilas plus jeszcze pare
                                            ) innych wariantow. Lubie jak jest mozliwosc wyboru i otwarci ludzie, ktorzy
                                            moga) raz pojsc na to, raz na to, jesli jest cos ciekawego. Wg moich obserwacji
                                            ) australijczycy duzo bardziej sami sie klasyfikuja jako np. fanow rocka
                                            ) (kolorowe wlosy, przeklute twarze, lancuchy) albo jazzu (czarne swetereki,
                                            ) brodki, berety) i unikaja innych opcji i tego samego wymagaja od ciebie.

                                            ME, to naprawde jest kwestia towarzystwa. Zreszta zgadzam sie, ze w Australii
                                            na pweno nie ma takiego wyboru, jak w luniejszych krajach (np w USA jest ponad
                                            10 razy tyle ludzi, sama Polska ma dwa razy tyle ludnosci). Liczby sa na nasza
                                            niekorzysc, z drugiej strony, rozmaitosc kultur ubarwia krajobraz.

                                            ) ) Pewnie, ze nie. Australia jezeli przypomina raj, to najbrdziej temperatura
                                            i roslinnoscia ;-D

                                            ) Niczym sa te outbacki przy bogactwach dorzecza Amazonki smile

                                            A byles w naszej strefie tropikalnej? Nad Amazonka uwazaj na piranie!
                                            )
                                            ) ) Eee, z tym przodownictwem Australii - od kogo to slyszales? Typowa kielbasa
                                            ) ) wyborcza. O problemach sie rozmawia jak wszedzie, choc zgodnie ze wzorcem
                                            ) ) angielskim kazdy woli prowadzic "smalltalk" o pogodzie, ale jak lepiej
                                            ) poznasz
                                            ) ) ludzi, widac, co kto o Australii mysli.
                                            )
                                            ) Stale slysze, ze w australii jest najlepsza demokracja, najlepszy system
                                            ) swiadczen spolecznych, najlepsze warunki do zycia, najlepsze plaze itd.
                                            Czesto
                                            ) sa to ogolne i rozmyte opinie, z ktorymi trudno sie polemizuje.

                                            "Stale" slyszysz - ale gdzie???

                                            ) ) Tego nie zauwazylam - a juz na pewno nie w tym, czego uczy szkola.
                                            Nienawisci
                                            )
                                            ) ) do USA nie zanotowalam. Moje doswiadczenie mowi mi,ze NIEKTORZY
                                            ) Australijczycy
                                            ) ) maja kompleks nizszosci wobec USA. To, co w telewizji - hm, czyzbys ogladal
                                            ) ) tylko wystapienia politykow? Oni mowia to, co pozwoli im wygrac w wyborach,
                                            ) ) niezaleznie od tego, co jest prawda.
                                            )
                                            ) To my chyba rzeczywiscie bardzo roznie trafilismy. Zdecydowana wiekszosc
                                            moich
                                            ) australijskich znajomych najbardziej ze wszystkich ludzi nienawidzi
                                            amerykanow
                                            ) wlasnie - moze nie stricto nienawidzi, ale raczej pogardza, nie cierpi itd.
                                            ) W czasie II wojny swiatowej nawet byly 2 przypadki duzych strzelanin (na
                                            ) kilkaset osob) miedzy australijczykami i zolnierzami amerykanskimi
                                            ) stacjonujacymi tutaj. Nie wiem czy to skutek czy jedna z przyczyn, ale wielu
                                            ) moich znajomych potwierdza te spostrzezenia, ze Amerykanie sa tu strasznie
                                            ) nielubiani.

                                            Z tego co zalapalam, Amerykanie sa nielubiani w OZ za narzucanie swojej
                                            kultury, a troche byc moze za to, ze sa Wielkim Bratem Australii.

                                            ) ) Przesadzasz - albo Twoje doswiadczenie dotyczy kregu ludzi w zawodach gdzie
                                            ) ) jest duzo kontraktorow (IT?). Moich znajomych interesuje co jest w Polsce i
                                            ) ) innych krajach, skad przyjechali ich znajomi imigranci. A pytanie, "czy
                                            ) ) przyjechales na stale, czy na kontrakt" zadaja rowniez Polacy (hy, hy, hy) -

                                            ) ) byc moze, aby Ciebie umiejscowic i dowiedziec sie czy jestes tylko
                                            przelotnym
                                            )
                                            ) ) ptakiem, czy tez ze beda mieli szanse zeby Ciebie lepiej poznac.
                                            )
                                            ) Jeszcze raz powtorze - w takim razie bardzo roznie trafilismy, bo ja nie
                                            mialem
                                            )
                                            ) za duzo okazji o Polsce opowiadac, za to moj status residenta i plany na
                                            ) przyszlosc (NIE ZOSTAJE!!!) strzeszczalem juz na tylu imprezach, ze nawet
                                            ) pomyslalem, zeby wydac na xero broszurke i wreczac natretom smile

                                            W Twojej sytuacji z broszurka to dobry pomysl ;-D

                                            ) ) Przesadzasz... Zauwaz, ze wiekszosc ludzi zadowala sie tym, co opisales, i
                                            ze czesto nie maja szans na takie zycie w innych krajach. A ci, ktorzy szukaja
                                            ) ) czegos wiecej, nie tylko Australijczycy, kraza po swiecie, az znajda
                                            ) ) miejsce,ktore lubia. ALbo i nie.
                                            )
                                            ) Tylko, ze poza komunistycznymi skansenami nie znam innego narodu, ktory by
                                            ) pompowal taka pusta propagande na swoj temat i mial takie nieuzasadnione
                                            opinie o swojej wlasnej atrakcyjnosci i doskonalosci. Wszyscy pewnie znacie te
                                            ) pseudorockowa reklame Telstry (i am australiaaaaan). dla mnie to jest
                                            ) socrealizm w najgorszym wydaniu dostosowany do tej lokalizacji
                                            geograficznej.

                                            Nie wiesz, ze reklamy w stylu bujnego socrealizmu najlepiej trafaiaja do
                                            szerokiej rzeszy odbiorcow? Ale na Twoim miejscu nie czerpalabym wiadomosci
                                            stosunku Australijczykow do ich wlasnego kraju z wytworow dzialalnosci agencji
                                            reklamowych. BTW, amerykanskie reklamy sa jeszcze gorsze...

                                            ) ) Ze zlote lata minely, mowi sie o tym od lat osmiu, wiec Ameryki tu nie
                                            ) ) odkryles. Mowi sie wszedzie o mozliwej recesji, IT zwalnia ludzi od ponad
                                            ) roku,
                                            ) )
                                            ) ) Reserve Bank ostrzega przed braniem pozyczek ponad stan... zadnej w tym
                                            ) ) tajemnicy.
                                            )
                                            ) Mowia ci, ktorzy czytaja i kumaja troche wiecej. Reszta jest nadal zachwycona
                                            i pieje, dopoki mozna pompke dostac za darmo.

                                            ME, tak jest wszedzie - mala grupka zainteresowanych i uswiadomionych, reszta
                                            cieszy sie tym, co w lape wpadnie i wierzy w to, co w dzienniku powiedzieli.

                                            ) ) Wspolczuje. Moze trafiles w nieciekawe srodowisko zawodowe? Np wielu
                                            pijacych samotnie na werandzie to informatycy - najmniej przystosowani do zycia
                                            ) ) spolecznego, jesli wierzyc statystykom psychiatrycznym. Ja spotkalam w OZ
                                            ) ) wiecej ludzi podrozujacych i czytajacych niz w Polsce i USA. Szczegolnie
                                            ) ) Amerykanie sa bardzo zaglebieni w kontemplacji wlasnego pepka (mowie o USA
                                            ) jako pepku swiata ;-D) i malo zainteresowani tym, co sie dzieje na zewnatrz.
                                            )
                                            ) Ameryka to jest Ameryka - osobny rozdzial. Moze 90% z nich to napchani
                                            ) hamburgerami debile, ale pozostale 9% potrafi wygrywac olimpiady, zgarniac
                                            ) Noble, penetrowac przestrzec kosmiczna, odkrywac nowe rzeczy itd, i
                                            przyciagac
                                            ) pozostaly 1% geniuszy z calej planety, takze z australii. A nie odwrotnie.

                                            Znowu prawo liczb sie klania, a takze historia - Australia to byla kolonia
                                            karna, Ameryka to ziemia obiecana zaludniona przez przybyszow z wlasnej woli,
                                            przedsiebiorcow szukajacych nowych drog rozwoju. Zreszta w zyciu codziennym w
                                            Ameryce nie stykasz sie z geniuszami, ale glownie z "90% napchanych
                                            hamburgerami debilami", zas mnie jakos debilizm australijski wydaje sie
                                            lagodniejszy w formie i mniej znosny od hurrapatriotycznego debilizmu
                                            amerykanskiego.

                                            ) A to ze zle trafilem akurat tu gdzie jestem, jak mowicie, to coraz bardzie
                                            ) rozwazam i biore pod uwage. Ale tez nie do konca wam wierze smile

                                            A ja Tobie wierze, ze sie w OZ zle czujesz...

                                            ) PS. Nie pracuje bezposrednio w IT, ale w dziedzinie mocno zblizonej, a
                                            ) znajomosci towarzyskich nie utrzymuje wg klucza zawodowego.

                                            IT i dziedziny mocno zblizone to swoiste getto. Nic dziwnego, ze od tego
                                            uciekasz - ale dokad? Jak dobierasz przyjaciol?

                                            ) ) To masz wytlumaczenie: depresja i poczucie izolacji sa w wieksosci
                                            przypadkow wrodzone, ci co maja depresje w OZ beda ja mieli i gdzie indziej.
                                            Radze zmienic towarzystwo, chyba, ze na potwierdzenie wlasnej decycji o
                                            wyjezdzie szukasz kompanii innych nieszczesliwych i narzekajacych?
                                            )
                                            ) Nie, jak pisalem na brak towarzystwa nie narzekam. Tylko jest tak, ze wszyscy
                                            z moi znajomi to sa jak ja ludzie nie-stad. I stale ktorys stad wyjezdza, wraca
                                            ) do siebie; co chwile kolejny.
                                            ) A w ogole wyglada to tak - jestem np na imprezie i podchodzi do mnie austral
                                            ze
                                            )
                                            ) szklaneczka, nastawiam sie pozytywnie, zaczynamy dialog i sorry nie poradze
                                            na
                                            ) to - nudzi mnie to co on mowi, mowi ogolnie, owija w bawelne, zarciki mnie
                                            nie
                                            ) smiesza, brakuje mu jaj, a to co kupil czy chce kupic mnie nie interesuje.
                                            ) Odchodze pod pretekstem oddania moczu i spotykam kolege (wychowanego w innej
                                            • Gość: me Re: Ciekawy temat IP: 203.87.62.* 23.10.02, 09:43
                                              luiza-w-ogrodzie napisała:

                                              > ) ) Eee, z tym przodownictwem Australii - od kogo to slyszales? Typowa
                                              kielbasa
                                              >
                                              > ) ) wyborcza. O problemach sie rozmawia jak wszedzie, choc zgodnie ze wzorcem
                                              > ) ) angielskim kazdy woli prowadzic "smalltalk" o pogodzie, ale jak lepiej
                                              > ) poznasz
                                              > ) ) ludzi, widac, co kto o Australii mysli.

                                              Zeby jalowo nie ciagnac tego watku, proponuje zrob najpierw prosty eksperyment.
                                              zacznij rozmowe na icq czy na chacie z australami, symulujac ze jestes skadinad
                                              i planujesz tu przyjechac - zapytaj jak jest z praca, cenami, ludzmi, zyciem
                                              itd. A potem sprobuj powtorzyc to samo z innymi nacjami.




                                              > ) Stale slysze, ze w australii jest najlepsza demokracja, najlepszy system
                                              > ) swiadczen spolecznych, najlepsze warunki do zycia, najlepsze plaze itd.
                                              > Czesto
                                              > ) sa to ogolne i rozmyte opinie, z ktorymi trudno sie polemizuje.
                                              >
                                              > "Stale" slyszysz - ale gdzie???

                                              W australii - na imprezach, w pracy, w przypadkowych rozmowach na ulicy - kiedy
                                              wyrazam swoje watpliwosci polonia reaguje "nie podoba ci sie gnoju to
                                              wypierdalaj" a australe "prezentujesz komunistyczny sposob myslenia, tak jak
                                              jest teraz jest wlasciwie i niczego nie trzeba zmieniac, a my australijczycy
                                              jestesmy wyluzowani, szczerzy i bezposredni nie dbamy o kase tak jak ci
                                              wstretni amerykanie". Upraszczam to wszystko, ale nie wierze, ze tego nie
                                              znasz.






                                              > ) ) do USA nie zanotowalam. Moje doswiadczenie mowi mi,ze NIEKTORZY
                                              > ) Australijczycy
                                              > ) ) maja kompleks nizszosci wobec USA. To, co w telewizji - hm, czyzbys
                                              ogladal
                                              >
                                              > ) ) tylko wystapienia politykow? Oni mowia to, co pozwoli im wygrac w
                                              wyborach,

                                              Wlasnie polityka zagraniczna australii jest skrajnie proamerykanska i rzad
                                              wlazi im w dupe az za mocno, natomiast narod z ulicy amerykanow nie trawi i
                                              mowi o nich co najmniej obrazliwie.






                                              > ME, tak jest wszedzie - mala grupka zainteresowanych i uswiadomionych, reszta
                                              > cieszy sie tym, co w lape wpadnie i wierzy w to, co w dzienniku powiedzieli.

                                              Tak, tylko na ogol przypisuja to wlasnemu sprytowi, znajomosciom, chwilowemu
                                              ukladowi, okazji itd, a nie od razu pisza "ze kochaja kraj". tak pisali
                                              komsomolcy wdzieczni stalinowi za swiatowy pokoj.




                                              > ) ) To masz wytlumaczenie: depresja i poczucie izolacji sa w wieksosci
                                              > przypadkow wrodzone, ci co maja depresje w OZ beda ja mieli i gdzie indziej.

                                              To chyba nieprawda. Przy okazji - australia ma jeden z najwyszych (chyba po
                                              trzeci rosji i kims tam jeszcze) wspolczynnik samobojstw mlodych ludzi. zoabcz
                                              ilu tu jest pederastow i pseudopederastow. chyba jeszcze nie spotkalem
                                              australijki, ktora nie miala za soba kontaktow lesbijskich, zeby nie mowic o
                                              roznych innych zboczkach, piercingowcach itd. troche za duzo tego wszystkiego,
                                              zeby to przypadkiem wytlumaczyc. Do tego - moglbym wymieniac przyklady, kiedy
                                              miejscowi wyczuwajac, ze jestem troche inaczej nastowiony zwierzali mi sie ze
                                              swoich osobistych problemow. Czulem sie zazenowany, bo nie mam inklinacji
                                              psychologicznych ani duszpasterskich, ale tu po prostu panuje taka falszywa,
                                              powierzchowna forma dialogu, ze oni naprawde miedzy soba maja problemy z
                                              porozumiewaniem. Tak to zreszta pozniej sami uzasadniali smile





                                              > Radze zmienic towarzystwo, chyba, ze na potwierdzenie wlasnej decycji o
                                              > wyjezdzie szukasz kompanii innych nieszczesliwych i narzekajacych?

                                              Znajomych nie dobieram wg takiego klucza. Dobieram wg moich zainteresowan,
                                              temperamentu, umiejetnosci spojrzenia odmiennego niz wyuczone w stadzie. I tak
                                              sie sklada, ze ludzie o podobnych do mnie zaineteresowaniach i temperamencie
                                              maja najczesciej zblizone do mojego zdanie na temat tego co sie tutaj dzieje. I
                                              tak sobie analizujemy i dekonstruujemy, ale nie narzekamy i nie jestesmy
                                              nieszczesliwi, az tak jak ci szczesliwi australijczycy na prozacu.
                  • Gość: maciek Re: tyle wiesz... IP: *.euro / *.euro-net.pl 20.10.02, 14:48
                    Gość portalu: ME-REVENGER napisał(a):

                    >(...) ale na pewno w tym co robisz jestes
                    > zalosna miernota i nawet w Polsce bys nie wytrzymal konkurencji z mlodymi.

                    ZWLASZCZA W POLSCE

                    Co roku setki tysiecy mlodych zdolnych i ambitnych ludzi konczy edukacje i
                    przy 20% bezrobociu pracodawcy maja w czym wybierac. Dlatego wielu mlodych
                    ludzi decyduje sie na emigracje. Dzieki tobie obraz maja pelniejszy i moga
                    rozwazac nie tylko "ZA" ale i tak dadza stad noge, bo tutaj sa po prostu
                    zbedni.
                    Moim pierwszym etapem bedzie Australia. Chcialbym, aby mi sie tam spodobalo.
                    Sam pisales, ze jest to krok "do przodu".
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Kunta Re: tyle wiesz... IP: 24.157.125.* 20.10.02, 17:03
                      W Australii nie mieszkam ... tym co nie znaja przypomne takie cos "Przyjechal
                      biznesmen na piekna wyspe, usiadl na pieknej plazy pod palma i zagaduje do
                      tubylca lezacego za sloncu...Mowi - wisz, jeszcze 10-20 lat takiej harowki w
                      mojej firmie po 12 godzin i w koncu bede mogl lezec sobie tak jak ty pod palma
                      caly dzien nic nie robiac ".Kazy buduje sobie alasne zycie.Brakuje ci tej
                      EUROPEJSKIEJ KULTURY to wracaj do Europy.Mowienie ze ktos kto ma dom z
                      ogrodkiem i zyje w szczesliwym, spokojnym kraju to POLSKI BIEDAK bez
                      wyksztalcenia swiadczy o tym ze masz brain damage ty kretynie.Spojrz w lusto i
                      zabytaj ten durnej mordy czego ty chcesz od zycia.Jak nie znajdziesz odpowiedzi
                      to wracaj do butelki ty idioto
                      • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 21.10.02, 12:07
                        Gość portalu: Kunta napisał(a):

                        > W Australii nie mieszkam ... tym co nie znaja przypomne takie cos "Przyjechal
                        > biznesmen na piekna wyspe, usiadl na pieknej plazy pod palma i zagaduje do
                        > tubylca lezacego za sloncu...Mowi - wisz, jeszcze 10-20 lat takiej harowki w
                        > mojej firmie po 12 godzin i w koncu bede mogl lezec sobie tak jak ty pod
                        palma
                        > caly dzien nic nie robiac ".Kazy buduje sobie alasne zycie.Brakuje ci tej
                        > EUROPEJSKIEJ KULTURY to wracaj do Europy.Mowienie ze ktos kto ma dom z
                        > ogrodkiem i zyje w szczesliwym, spokojnym kraju to POLSKI BIEDAK bez
                        > wyksztalcenia swiadczy o tym ze masz brain damage ty kretynie.Spojrz w lusto
                        i
                        > zabytaj ten durnej mordy czego ty chcesz od zycia.Jak nie znajdziesz
                        odpowiedzi
                        >
                        > to wracaj do butelki ty idioto


                        Co za buta cwoku! Nawet nie mieszkasz w australii, a sie wypowiadasz na ten
                        temat, nie prosilem cie o rady, a mi ich udzielasz, nie rozumiesz prostych zdan
                        pisanych po polsku, a mnie bluzgasz prostaku jeden...
                        Sprawa nie jest taka prosta jak nieudane 2tygodniowe wczasy w Karpaczu. Nieraz
                        to sa zyciowe decyzje, nie mozna tak sobie latac i zmieniac kontynentow jak
                        dyskotek w sobote w nocy. Tu wchodza w gre rozne ograniczenia formalne,
                        finasowe itd. Trafilem tutaj nie wiedzac jak bedzie, skuszony falszywymi
                        opiniami rozpowszechnianymi m.in. przez polonusow. Teraz sobie tutaj gawedze co
                        jest tylko moim wrazeniem, a co faktem, ktory potwierdza inni czytelnicy. Nie
                        zawsze mozna latwo wjechac, nie zawsze latwo wyjechac, jesli tego nie
                        rozumiesz, to raczej twoj mozg potrzebuje specjalistycznej diagnozy.

                        Ale najwazniejsze to jest to, ze Australia ma moze domki do zycia, ale nie jest
                        to zycie ani spokojnie ani szczesliwe, chociaz ich mieszkancy daja cale pare
                        zeby takie udawac. That's my point, mate.
                    • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 21.10.02, 11:57
                      Gość portalu: maciek napisał(a):

                      > Co roku setki tysiecy mlodych zdolnych i ambitnych ludzi konczy edukacje i

                      Od razu kwestionuje ich zdolnosci i ambicje. Jesli ktos ma naprawde talent i
                      nie wyszukuje sztucznych przeszkod to w Polsce moze dobrze prosperowac, nawet
                      teraz.



                      > przy 20% bezrobociu pracodawcy maja w czym wybierac. Dlatego wielu mlodych
                      > ludzi decyduje sie na emigracje. Dzieki tobie obraz maja pelniejszy i moga
                      > rozwazac nie tylko "ZA" ale i tak dadza stad noge, bo tutaj sa po prostu
                      > zbedni.

                      Moje spojrzenie na kwestie bezrobocia jest takie, ze jesli wynosi w
                      statystykach 20%, to znaczy ze na 10 osob 2 beda bezrobotne. Te 2 to sa
                      alkoholicy, osoby z organicznymi uszkodzeniami kory mozgowej, frustraci,
                      dezperaci itd. Nigdy ja, nigdy ty.







                      > Moim pierwszym etapem bedzie Australia. Chcialbym, aby mi sie tam spodobalo.
                      > Sam pisales, ze jest to krok "do przodu".
                      > Pozdrawiam

                      W kwestii zatrudnienia moze ci sie nawet spodobac, szczegolnie na poczatku.
                      Ale jak mawiali nasi przodkowie "nie samym chlebem czlowiek zyje" i zaczynaja
                      dochodzic inne kwestie (nie mowie o nostalgii, tesknotach, nie chodzi o tanie
                      emocje).
                      Pozdrawiam
                      • Gość: czytacz Do Jacka-Ryska IP: 203.40.162.* 21.10.02, 16:56
                        Jacek!-Przeciez Ty jestes Rysiek,wiec zdecydyj sie kim jestes,po Twoich
                        glupotach wypisywanych w "Pierwsze chwile na Ziemi Obiecanej" 12-08-2002
                        zmieniasz imie?Wtedy wlasnie wypisywales,ze aby nie zostac angolem to
                        przesiadujesz w domu,siedzisz na internecie sluchajac radia z Polski.Nie ma sie
                        co dziwic,ze tak jak Me znasz Au,masz przyjaciol,niekoniecznie emigrantow i
                        niekoniecznie polakow.Natomiast czemu Ty siedzisz juz tutaj od 1988?
                        Powiedzmy,ze Me ma kontrakt,musi swoje odwalic,ale TY?Juz 14 lat placzesz jakie
                        tutaj dziadostwo,ze co dwa miesiace musisz wyjezdzac aby sie odchamic
                        itd.Czlowieku,wiesz ile zaoszczedzisz jak raz na zawsze wyjedziesz do tego
                        miejsca gdzie tak 6x w roku jezdzisz?
                        Nikt tu nie twierdzi,ze to raj na ziemi ale nie p..cie glupot o mundurkach
                        szkolnych,kierowcow taksowek,autobusow i godz.otwarcia sklepow z nafta.Nie
                        macie innych problemow?.A nawiasem mowiac system socjalny jest gdzies lepszy
                        (opieka lekarska,swiadczenia na kazda okazje itp)?Macie problemy z tutejsza
                        kultura?To jest pdstawa kazdej emigracji-ptrzeba sie z tym bylo liczyc,ze tu
                        nie polskie nawyki niestety(i cale szczescie!)Wydaje mi sie,ze powinniscie
                        zaczac ten problem od siebie wpierw bo cos mi tutaj nie pasuje.
                        Nikt tu w poprzednich postach nie staral sie udowodnic wyzszosci Swiat W.N nad
                        B.N. ale Wasze argumenty sa akurat smieszne,mundurki,futbol i najbardziej ta
                        pomka.Aby nie mieszkac w Polsce bylem w paru innych krajach,wczesniej tez w Au
                        i jednak tu wrocilem.Dlatego ew.moge zrozumiec Me,prawdopodobnie mlody i
                        gniewny,tylko zamien argumenty na powiedzmy pieniadze i jedz do US,no problem
                        ale Jacek-Rysiek?To juz typowe malkontenctwo i zawracanie tzw.dupy.
                        Lacze pozdrowienia.I powodzenia w poszukiwaniach raju.
                        • Gość: me Re: Do Jacka-Ryska IP: 203.87.62.* 23.10.02, 09:48
                          Gość portalu: czytacz napisał(a):

                          > Jacek!-Przeciez Ty jestes Rysiek,wiec zdecydyj sie kim jestes,po Twoich
                          > glupotach wypisywanych w "Pierwsze chwile na Ziemi Obiecanej" 12-08-2002
                          > zmieniasz imie?Wtedy wlasnie wypisywales,ze aby nie zostac angolem to
                          > przesiadujesz w domu,siedzisz na internecie sluchajac radia z Polski.Nie ma
                          sie
                          >
                          > co dziwic,ze tak jak Me znasz Au,masz przyjaciol,niekoniecznie emigrantow i
                          > niekoniecznie polakow.Natomiast czemu Ty siedzisz juz tutaj od 1988?
                          > Powiedzmy,ze Me ma kontrakt,musi swoje odwalic,ale TY?Juz 14 lat placzesz
                          jakie
                          >
                          > tutaj dziadostwo,ze co dwa miesiace musisz wyjezdzac aby sie odchamic
                          > itd.Czlowieku,wiesz ile zaoszczedzisz jak raz na zawsze wyjedziesz do tego
                          > miejsca gdzie tak 6x w roku jezdzisz?
                          > Nikt tu nie twierdzi,ze to raj na ziemi ale nie p..cie glupot o mundurkach
                          > szkolnych,kierowcow taksowek,autobusow i godz.otwarcia sklepow z nafta.Nie
                          > macie innych problemow?.A nawiasem mowiac system socjalny jest gdzies lepszy
                          > (opieka lekarska,swiadczenia na kazda okazje itp)?Macie problemy z tutejsza
                          > kultura?To jest pdstawa kazdej emigracji-ptrzeba sie z tym bylo liczyc,ze tu
                          > nie polskie nawyki niestety(i cale szczescie!)Wydaje mi sie,ze powinniscie
                          > zaczac ten problem od siebie wpierw bo cos mi tutaj nie pasuje.
                          > Nikt tu w poprzednich postach nie staral sie udowodnic wyzszosci Swiat W.N
                          nad
                          > B.N. ale Wasze argumenty sa akurat smieszne,mundurki,futbol i najbardziej ta
                          > pomka.Aby nie mieszkac w Polsce bylem w paru innych krajach,wczesniej tez w
                          Au
                          > i jednak tu wrocilem.Dlatego ew.moge zrozumiec Me,prawdopodobnie mlody i
                          > gniewny,tylko zamien argumenty na powiedzmy pieniadze i jedz do US,no problem
                          > ale Jacek-Rysiek?To juz typowe malkontenctwo i zawracanie tzw.dupy.
                          > Lacze pozdrowienia.I powodzenia w poszukiwaniach raju.

                          Jesli dla ciebie wiek to jest argument pomagajacy obiektywnie oceniac sytuacje,
                          to moge uwazac, ze jestescie starzy wypaleni, przyzwyczajeni i nie potraficie
                          tej ocenic sytuacji, tak jak ktos mlody, zdolny do oceny na swiezo i kto wie ze
                          nie musi tu zostawac.

                          A mundury to moze nie prawda jest??? Nie znosze mundurow i w nigdy tylu nie
                          widzialem co tutaj.

                          A dzieci w mundurach to juz najwiekszy przewal.
                      • Gość: maciek Re: tyle wiesz... IP: *.euro / *.euro-net.pl 21.10.02, 19:07
                        Szkoda,ze niezbyt dokladnie odczytales intence mego listu. Napisalem;
                        "ZWLASZCZA W POLSCE" (...bys nie wytrzymal konkurencji z mlodymi...)

                        A co powiesz na zarobki rzędu 1000PLN (400AUD/mies) - pensja nauczyciela,
                        naukowca, lekarza - wszyscy po studiach. W wielu miastach koszty zycia nie sa
                        wiele mniejsze niz na Zachodzie.
                        • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 23.10.02, 09:56
                          Gość portalu: maciek napisał(a):

                          > Szkoda,ze niezbyt dokladnie odczytales intence mego listu. Napisalem;
                          > "ZWLASZCZA W POLSCE" (...bys nie wytrzymal konkurencji z mlodymi...)

                          To za dlugi temat do pisania. Mam inne zdanie, ale nie mowie, ze nie masz
                          racji, bo w Polsce jest nierowny rozklad mozliwosci (geograficzny). Czasami
                          moze wystarczy miasto zmienic.


                          > A co powiesz na zarobki rzędu 1000PLN (400AUD/mies) - pensja nauczyciela,
                          > naukowca, lekarza - wszyscy po studiach. W wielu miastach koszty zycia nie sa
                          > wiele mniejsze niz na Zachodzie.

                          E tam, tych lekarzy w Polsce, ktorych znam, to szczerze powiem, ze chetnie bym
                          sie z nimi zamienil na konta bankowe. Poza tym to wszystko sie zmienia i mysle,
                          ze za 10 lat w Polsce bedzie duuuuzo lepiej, a w Australii duuuuuzo gorzej -
                          pod kazdym wzgledem, ktory sie dla mnie liczy.
                          • Gość: tajemnica Re: tyle wiesz... IP: *.prem.tmns.net.au 23.10.02, 10:58
                            ja tam sie zgadzam ze wszystkimi, me tez ma racje. Jak mnie najdzie to widze te
                            geby CEO tym czym sa - prymitywnymi pyskami niedouczonych karierowiczow. I
                            widze, ze chocbys nie wiem jaki byl madry, to i tak z anglosasem nie wygrasz,
                            choc ty polski magister a on vacuum cleaner salesman. jeszcze cie uwali na
                            egzaminie w TAFE, gdzie posiada pozycje "wykladowcy" od grafiki komputerowej (
                            bo zprojektowal jeden plakat0 i pochodzi z UK.

                            To wszystko prawda,ale po latach paru, nauczyzs sie jak traktowac trepa i jego
                            malzonke (dumna z faktu posiadania meza wykladowcy i z faktu zdobycia
                            kwalifikacji menagerskich dzieki dlugoletniemu stazowi jako barmanka w pubach
                            LONDYNU!!! i piastowania obecnie stanowiska "deputy principal" w jednej z
                            zapadlych szkol - ciogle upierajac sie przy nalepkach "do not switch off
                            moniter" na monitorach szkolnych) i zaczniesz doceniac "fine things in life"

                            Ja na przyklad bardzo lubie rozkoszowac sie faktem, iz od lat kilku nie
                            pamietam jak wygladaja klucze od mego domu. Nie "zakluczam" bowiem drzwi, nawet
                            ja wybieram sie gdzies na dwa - trzy dni. Nic mi nigdy z domu nie zginelo,
                            nawet rzeczone klucze.. Ale to tylko tu gdzie ja mieszkam. Moi znajomi w Perth
                            nawet siedzac przy porannej kawie nie podchodza do drzwi frontowych
                            (zamknietych na 7 spustow) w pojedynke.


                            Jest pare innych rzeczy, ktore kocham, ale ...
                            Co do malkontentow - oni nigdy i nigdzie zadowoleni nie beda.

                            A propo's, me, czy jest jekies miejsce, ktore lubisz ( nie mowie"lubisz bez
                            zastrzezen", bo w Twoim pprzypadku to raczej niemozliwe)


                            nie loguje sie nickiem, bo to dzrwi niezamykanie mogloby byc pzryneta
                            dla "wszystkich Polakow to zlodziei"
                            • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 23.10.02, 12:07
                              > geby CEO tym czym sa - prymitywnymi pyskami niedouczonych karierowiczow. I
                              > widze, ze chocbys nie wiem jaki byl madry, to i tak z anglosasem nie wygrasz,
                              > choc ty polski magister a on vacuum cleaner salesman. jeszcze cie uwali na
                              > egzaminie w TAFE, gdzie posiada pozycje "wykladowcy" od grafiki komputerowej
                              (
                              > bo zprojektowal jeden plakat0 i pochodzi z UK.

                              dokladnie. ale nawet niech ktos sobie bedzie bucem i sie puszy jesli mu to
                              potrzebne i sie lepiej czuje, ale zeby chociaz taki ktos byl zabawny, mial
                              nikla swiadomosc co wyprawia i np dla rekompensaty fajne kawaly opowiadal czy
                              znal sie dobrze na czyms innym, a tacy goscie sa niesttey tylko wielka nuda,
                              nadeciem i sztucznoscia...





                              > Ja na przyklad bardzo lubie rozkoszowac sie faktem, iz od lat kilku nie
                              > pamietam jak wygladaja klucze od mego domu. Nie "zakluczam" bowiem drzwi,
                              nawet
                              >
                              > ja wybieram sie gdzies na dwa - trzy dni. Nic mi nigdy z domu nie zginelo,
                              > nawet rzeczone klucze.. Ale to tylko tu gdzie ja mieszkam. Moi znajomi w
                              Perth
                              > nawet siedzac przy porannej kawie nie podchodza do drzwi frontowych
                              > (zamknietych na 7 spustow) w pojedynke.

                              trafilem pomiedzy. nie musze spac z pistoletem, ale na ulicy wyciagalem cudza
                              reke z wlasnej kieszeni, nie zdazylem zapobiec kradziezy torebki mojej
                              przyjaciolki, "ginela" mi poczta itp - ale na to sie nie uskarzam, bo tak jest
                              chyba juz we wszystkich duzych miastach na swiecie.




                              > Jest pare innych rzeczy, ktore kocham, ale ...
                              > Co do malkontentow - oni nigdy i nigdzie zadowoleni nie beda.
                              >
                              > A propo's, me, czy jest jekies miejsce, ktore lubisz ( nie mowie"lubisz bez
                              > zastrzezen", bo w Twoim pprzypadku to raczej niemozliwe)

                              "miejsce" jako samo miejsce to moglbym nawet australie lubic, ale jesli chodzi
                              o kulture i ludzi to moje ulubione bylyby: europa srodkowa (polacy, slowacy,
                              czesi, wegrzy, niemcy-nordwest, francuzi itd) i ameryka poludniowa, a takze
                              wielu mam przyjaciol i znajomych amerykanow. tu w australii poznalem tez paru
                              okolicznych wyspiarzy - wydaja mi sie w porzadku ludzie, ale za malo pozalem
                              zeby generalizowac. na ogol jak na tych ludzi trafiam to sie bardzo dobrze
                              czuje i nawiazuje serdeczne porozumienie na glebokim poziomie w bardzo krotkim
                              czasie. z australami moge mieszkac czy pracowac przez wieki i ni chuchu,
                              codziennie wymieniamy grzecznosciowe banaly, a potem kontakt sam usycha.
                          • Gość: maciek Re: tyle wiesz... IP: *.euro / *.euro-net.pl 24.10.02, 00:14
                            > To za dlugi temat do pisania. Mam inne zdanie, ale nie mowie, ze nie masz
                            > racji, bo w Polsce jest nierowny rozklad mozliwosci (geograficzny). Czasami
                            > moze wystarczy miasto zmienic.

                            Miasta nie zmienię na inne w Polsce. Bialystok nie jest zly, a tani w
                            utrzymaniu. Od paru lat nie zszedlem ponizej kilkakrotnej sredniej krajowej.
                            Jak na USA czy AU to zapewne smieszna suma, ale tu pozwala spokojnie sie
                            utrzymac, odlozyc i pojechac 2 razy do roku na niezle wakacje. Problem polega
                            na tym, ze latwiej jest zmienic kraj, czy kontynent, niz miasto w Polsce.
                            Pomysl emigracji zrodzil sie we mnie przed paroma laty. Wtedy, przyznaje, byly
                            to wzgledy ekonomiczne. Dopiero z uplywem czasu przekonalem sie, ze tak
                            naprawde nie o pieniadze tu chodzi.
                            Po prostu nie wyobrazam sobie spedzenia zycia wylacznie tutaj. Wiem, ze czeka
                            mnie w pierwszych miesiacach (latach?) spadek standardu zycia. Mna, jak i
                            wieloma podobnymi mi osobami kieruje zwykla ciekawosc i niezwykla chec
                            totalnej zmiany wszystkiego.
                            Nie bylbym zbyt pochopny w ocenianiu ludzi, ktorzy stad emigruja, bo nie maja
                            szans sie spelnic w Polsce. NIEPRAWDA, ze wystarczy byc zdolnym i ambitnym,
                            aby miec interesujaca i dobrze platna prace. Sam znam wielu wspanialych ludzi
                            popadajacych w depresje, pracujacych za marne pieniadze. Oni naprawde szukaja
                            innej pracy. Niektorzy w ogole jej nie maja. Pracy nie ma. Bez koneksji
                            znalezienie dobrej pracy ganiczy z cudem. Powtarzam - to nie sa moje
                            doswiadczenia zyciowe - ja pracowalem juz na studiach i zawsze mialem prace.
                            Przewaznie mialem pare zrodel dochodu.
                            Z pare dni wybory samorzadowe. Mowie ci, szkoda ze tego nie widzisz! Nigdy
                            jeszcze taka wataha nie pchala sie do koryta. Za tej kadencji wchodzimy do
                            Unii! Nawet PSL jest proeuropejski. To jest kasa - to sa dotacje!!
                            No i to w koncu sa posady do rozdania dla znajomych.

                            Naprawde, sadze, ze przezywasz cos w rodzaju amnezji. To naturalny odruch
                            obronny - zapominanie przezyc przykrych. Mam nadzieje wlasnie cos takiego
                            przezyc w Australii - z ta roznica, ze tam chcialbym byc mniej spostrzegawczy
                            i nie widziec tego, co Ciebie w Antypodach drazni.
                            To, co tak pietnujesz (taras i piwko) jest jak na razie moim marzeniem.
                            Moze w Australii bede mial inne...


                            > E tam, tych lekarzy w Polsce, ktorych znam, to szczerze powiem, ze chetnie
                            > bym sie z nimi zamienil na konta bankowe.

                            Z lapownikami tez bym sie zamienil (tylko na konta, bo bardziej cenie sobie
                            moja droge zdobywania pieniedzy i szczescia w ogole). Z wiekszoscia znajomych
                            lekarzy - moich rowiesnikow, raczej bym sie nie zamienil.

                            > Poza tym to wszystko sie zmienia i mysle,
                            > ze za 10 lat w Polsce bedzie duuuuzo lepiej

                            Mam nadzieje, ze tak

                            > a w Australii duuuuuzo gorzej -
                            > pod kazdym wzgledem, ktory sie dla mnie liczy.

                            Mam nadzieje ze nie

                            Pozdrawiam
                            • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 24.10.02, 14:09
                              Gość portalu: maciek napisał(a):

                              > Po prostu nie wyobrazam sobie spedzenia zycia wylacznie tutaj. Wiem, ze czeka
                              > mnie w pierwszych miesiacach (latach?) spadek standardu zycia. Mna, jak i
                              > wieloma podobnymi mi osobami kieruje zwykla ciekawosc i niezwykla chec
                              > totalnej zmiany wszystkiego.

                              No to dokladnie tak jak ja. Tez wyjechalem nie z powodow ekonomicznych ani
                              politycznych tylko raczej z zadzy przygod i checi odmiany. Moze dlatego mi nie
                              po drodze z australami, ktorzy sa potomkami uchodzcow / wygnancow / zeslancow /
                              zbiegow / etc.
                              W kazdym razie fajnie jest mieszkac w innym kraju, wszystko jest nowe, rozne
                              doswiadczenia itd, na pewno polecam.





                              > Nie bylbym zbyt pochopny w ocenianiu ludzi, ktorzy stad emigruja, bo nie maja
                              > szans sie spelnic w Polsce. NIEPRAWDA, ze wystarczy byc zdolnym i ambitnym,
                              > aby miec interesujaca i dobrze platna prace. Sam znam wielu wspanialych ludzi
                              > popadajacych w depresje, pracujacych za marne pieniadze. Oni naprawde szukaja
                              > innej pracy. Niektorzy w ogole jej nie maja. Pracy nie ma. Bez koneksji
                              > znalezienie dobrej pracy ganiczy z cudem. Powtarzam - to nie sa moje
                              > doswiadczenia zyciowe - ja pracowalem juz na studiach i zawsze mialem prace.
                              > Przewaznie mialem pare zrodel dochodu.

                              Tylko mi sie wydaje mimo wszystkich roznic ekonomicznych to australiczycy sa
                              ofiarami depresji zbiorowej a nie Polacy...
                              W poprzednim poscie wymieniales nauczycieli i naukowcow, ktorzy salbo
                              zarabiaja - teraz mi sie skojarzylo, ze tutaj tez jest problem bo nauczyciele
                              miejscowi masowo wyjezdzaja do UK, gdzie maja 2-3 krotnie wieksze pensje.






                              > Z pare dni wybory samorzadowe. Mowie ci, szkoda ze tego nie widzisz! Nigdy
                              > jeszcze taka wataha nie pchala sie do koryta. Za tej kadencji wchodzimy do
                              > Unii! Nawet PSL jest proeuropejski. To jest kasa - to sa dotacje!!
                              > No i to w koncu sa posady do rozdania dla znajomych.

                              Naogladalem sie w innych krajach, nawet sam posrednio uczestniczylem, w takich
                              przewalach publicznych pieniedzy i dotacji, ze polscy ludowcy mnie nie zaskocza.





                              > Naprawde, sadze, ze przezywasz cos w rodzaju amnezji. To naturalny odruch
                              > obronny - zapominanie przezyc przykrych. Mam nadzieje wlasnie cos takiego
                              > przezyc w Australii - z ta roznica, ze tam chcialbym byc mniej spostrzegawczy
                              > i nie widziec tego, co Ciebie w Antypodach drazni.

                              Tak - mnie to drazni, ale inni to uwielbiaja.




                              > To, co tak pietnujesz (taras i piwko) jest jak na razie moim marzeniem.
                              > Moze w Australii bede mial inne...

                              Tylko ze na ogol to jest pusty rytual. Cos jak w Polsce picie na wiejskich
                              weselach. Masz byc Aussie, masz byc free, jesc pie, pic vb na werandzie,
                              chodzic w klapkach, pokazywac wszystkim zeby i powtarzac "no worries". Po
                              prostu masz, bo jak nie, to jest "łindżer" albo "etnik".






                              > Z lapownikami tez bym sie zamienil (tylko na konta, bo bardziej cenie sobie
                              > moja droge zdobywania pieniedzy i szczescia w ogole). Z wiekszoscia znajomych
                              > lekarzy - moich rowiesnikow, raczej bym sie nie zamienil.

                              No tak, Polska sie dopiero zaczyna rozwijac.




                              > > Poza tym to wszystko sie zmienia i mysle,
                              > > ze za 10 lat w Polsce bedzie duuuuzo lepiej
                              >
                              > Mam nadzieje, ze tak
                              >
                              > > a w Australii duuuuuzo gorzej -
                              > > pod kazdym wzgledem, ktory sie dla mnie liczy.
                              >
                              > Mam nadzieje ze nie

                              To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne - skoro w
                              Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc gorzej smile

                              Pozdrawiam
                              • Gość: czytacz Maciek- me IP: 203.40.169.* 24.10.02, 18:18
                                ja znam to z autopsji o czym Maciek pisze i dokladnie to wlasnie spowodowalo
                                moja emigracje ponad 20 lat temu,nic sie nie zmienilo obecnie,jesli nawet nie
                                na gosze i dlatego tak wiele osob chcialoby gdzies wyjechac,niekoniecznie do
                                Au.Natomiast wyglada na to,ze Ty em nie za bardzo w sumie wiesz czego
                                szukasz.Jacy zeslancy,kryminalisci itp.?to bylo 200 pare lat temu(za ukradzenie
                                chleba np.)?Ale to w sumie zupelnie nie o to chodzi,niech sobie beda CEO i inne
                                glaby(z naszego i oczywiscie jedynego punktu widzenia)ale co mnie to tak
                                naprawde obchodzi?Za Au ekonomie nie martw sie za bardzo i z tego co piszesz to
                                sadze,ze $AU predko zamienisz na PLzl.Powodzenia.Nie wydaje mi sie abysmy mieli
                                tu jakies depresje,a juz napewno zbiorowa.Odnosnie nauczycieli,sluchasz
                                czlowieku wszystkiego(wszedzie lepiej gdzie nas nie ma) wiecej zarabiaja ale
                                troche wiecej musz placic za tamtejszy pobyt(moja siostra wlasnie jako
                                nauczycielka wlasnie z Angli wrocila).
                                Pozatym oczywiscie wiek w migracji oczywiscie odgrywa role,wydaje mi sie,ze nie
                                dostales jeszcze w zyciu po dupie,rodzice za duzo sponsorowali,co?smile)Wreszcie
                                cos Ci powiem,nie szukaj dziury w calym.






                                wrocila
























                                • Gość: me Re: Maciek- me IP: 203.87.62.* 25.10.02, 10:01
                                  Gość portalu: czytacz napisał(a):

                                  > Au.Natomiast wyglada na to,ze Ty em nie za bardzo w sumie wiesz czego
                                  > szukasz.Jacy zeslancy,kryminalisci itp.?to bylo 200 pare lat temu(za
                                  ukradzenie chleba np.)?

                                  Czymze jest 200 lat wobec wieku gwiazd! A to tutaj mialo spory wplyw na
                                  mentalnosc miejscowych, np tzw 'mateship' (ktory pan premier Howard chcial
                                  wpisac do konstytucji australijskiej) wywodzi sie bezposrednio z tego zjaiwska
                                  wlasnie. Mozna zaobserwowac, ze to ma spory wplyw na to, co sie dzieje obecnie,
                                  podobnie jak np rozbiory Polski (podobna odleglosc w czasie) wplywaja na wiele
                                  dziedzin zycia w Polsce (np. podzialy geograficzne w Polsce, sprawa wejscia do
                                  UE itd)








                                  Odnosnie nauczycieli,sluchasz
                                  > czlowieku wszystkiego(wszedzie lepiej gdzie nas nie ma) wiecej zarabiaja ale
                                  > troche wiecej musz placic za tamtejszy pobyt(moja siostra wlasnie jako
                                  > nauczycielka wlasnie z Angli wrocila).

                                  Szwagierka kuzynki znajomej mojej sasiadki wrocila do Polski, zaczela uczyc
                                  angielskiego i swietnie jej sie powodzi. Argument???





                                  > Pozatym oczywiscie wiek w migracji oczywiscie odgrywa role,wydaje mi sie,ze
                                  nie
                                  >
                                  > dostales jeszcze w zyciu po dupie,rodzice za duzo sponsorowali,co?smile)Wreszcie
                                  > cos Ci powiem,nie szukaj dziury w calym.

                                  A mi sie wydaje, ze tym masz chyba problemy ze swoimi dziecmi, skoro tak
                                  uparcie problemy swiata interpretujesz wg wieku kogos kto przekazuje swoje
                                  opinie a nie odnosisz sie do tych opinii.

                                  Pozdrawiam
                              • Gość: maciek Re: tyle wiesz... IP: *.euro / *.euro-net.pl 24.10.02, 23:29
                                Gość portalu: me napisał(a):

                                > Tylko ze na ogol to jest pusty rytual. Cos jak w Polsce picie na wiejskich
                                > weselach. Masz byc Aussie, masz byc free, jesc pie, pic vb na werandzie,
                                > chodzic w klapkach, pokazywac wszystkim zeby i powtarzac "no worries". Po
                                > prostu masz, bo jak nie, to jest "łindżer" albo "etnik".

                                Kto Ci mowi "Masz byc Aussie"? A jesli mowi, to co robisz?
                                a) Stajesz sie Aussie
                                b) Wkurzasz sie, ze ktos Ci kaze byc Aussie
                                c) Olewasz to, smiejesz sie i nie zaprzatasz sobie glowy dupkiem - problem nie
                                istnieje
                                d) Na zlosc jemu stajesz sie eskimosem i przestajesz byc free

                                Ja wybieram raczej odpowiedz c) a Ty?


                                > To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne - skoro w
                                > Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc gorzej smile

                                Ahaaa... To nie moze byc lepiej i w Polsce i w Australii?

                                Mimo wszystko cenie sobie Twoje wskazowki. Zawsze im mniej wyidealizowany
                                obraz masz na starcie, tym mniej pozniej rozczarowan. Z tym ze wniosek nasuwa
                                sie jeden: Sa ludzie i ludziska, i to wszedzie. W AU, USA, PL, EU, NZ i ONZ...
                                Zawsze znajdziesz takich, ktorzy Cie wkurza. Pisze to tak na wszelki wypadek,
                                abys w nowym kraju uniknal rozczarowan...

                                Pozdrawiam
                                • Gość: me Re: tyle wiesz... IP: 203.87.62.* 25.10.02, 10:16
                                  Gość portalu: maciek napisał(a):

                                  > Kto Ci mowi "Masz byc Aussie"?

                                  Nie tyle mowi expresis verbis, tylko ogolnie - albo jestes trendy aussie jak
                                  oni lubia, albo chcesz zostac soba, kosztem tego, ze twoje relacje
                                  miedzyludzkie zgrzytaja mocno przy kazdym kontakcie, jak dwa niedopasowane
                                  elementy kazdej innej ukladanki, ktora ktos na sile, w imie ideologii chce
                                  zlozyc w jedna calosc. Tutaj spiewaja "We are one, but we are many" smile
                                  Australijczycy wszystkich krajow - laczcie sie!





                                  > A jesli mowi, to co robisz?
                                  > a) Stajesz sie Aussie
                                  > b) Wkurzasz sie, ze ktos Ci kaze byc Aussie
                                  > c) Olewasz to, smiejesz sie i nie zaprzatasz sobie glowy dupkiem - problem
                                  nie
                                  > istnieje
                                  > d) Na zlosc jemu stajesz sie eskimosem i przestajesz byc free
                                  >
                                  > Ja wybieram raczej odpowiedz c) a Ty?

                                  Tez wybieram c, ale konsekwencja c jest kolejny wybor:
                                  Olewam zaproszenie na BBQ(nudziarski grill) dupkow, olewam opinie dupkow na
                                  temat miejscowych (ale w ich pojeciu uniwersalnych) rytualow savoir-vivru,
                                  olewam usmiechnietego dretwego nudziarza jednego, drugiego trzeciego, az w
                                  koncu:
                                  a) mam juz dosyc i staje sie Aussie
                                  b) mam juz dosyc pije sam na werandzie
                                  c) mam juz dosyc i wyjezdzam
                                  d) mam juz dosyc, zostaje i zamykam sie w gettcie imigrantow

                                  i znowu wybieram c smile





                                  > > To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne - skoro
                                  > w
                                  > > Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc gorzej
                                  > smile
                                  >
                                  > Ahaaa... To nie moze byc lepiej i w Polsce i w Australii?

                                  Relatywne, to znaczy jedno wzgledem drugiego. Jasio moze byc wyzszy niz
                                  Malgosia, ale Malgosia wtedy nie moze byc wyzsza od Jasia. Za to oboje moga byc
                                  wyzsi od Helenki i nizsi od Bolka.




                                  > Mimo wszystko cenie sobie Twoje wskazowki. Zawsze im mniej wyidealizowany
                                  > obraz masz na starcie, tym mniej pozniej rozczarowan. Z tym ze wniosek nasuwa
                                  > sie jeden: Sa ludzie i ludziska, i to wszedzie. W AU, USA, PL, EU, NZ i ONZ...
                                  > Zawsze znajdziesz takich, ktorzy Cie wkurza. Pisze to tak na wszelki wypadek,
                                  > abys w nowym kraju uniknal rozczarowan...

                                  Tez nie traktuje tego jak wskazowki, chyba nie warto wierzyc nikomu, bo swoje
                                  opinie sa najwazniejsze i mozesz tu znalezc cos czego ani ja ani nikt inny nie
                                  dostrzega. Bardziej mialem ochote pogadac, posluchac jakie sa inne opinie, a
                                  nie wymadrzac sie i udzielac porad. Ale staram sie mowic prawde, nieraz
                                  przejaskrawiam, zeby cos lepiej zilustrowac, ale naprawde - dla mnie Australia
                                  bylaby najwiekszym rozczarowaniem gdyby nie moi znajomi z innych krajow.
                                  Poniewaz coraz wiecej z nich wyjezdza, ja wyjezdzam razem z nimi smile

                                  Pozdrawiam!
                              • Gość: PawelD well, well IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 25.10.02, 00:14
                                1.
                                > Tylko mi sie wydaje mimo wszystkich roznic ekonomicznych to australiczycy sa
                                > ofiarami depresji zbiorowej a nie Polacy...

                                faktem jest, ze EMIGRACJA bywa bardzo bolesna - 50% rozwodow, 50% ludzi pracuje
                                ponizej swoich kwalifikacji

                                ale twierdzenie ze " australiczycy sa > ofiarami depresji zbiorowej "
                                to GRUUUBE nieporozumienie;
                                tyle dowodow zyczliwosci - i w postaci usmiechu na ulicy czy w sklepie,
                                gotowosci posiwiecenia innym swojego czasu - malo gdzie spotkasz

                                2 przyklady
                                - nasza przyjaciolka przez dlugi okres miala darmowe lekcje angielskiego z
                                sasiadem-emerytem (on polka z mezem i dziecmi)

                                najnowszy z mojej wlasnej praktyki - zeszly tydzien;
                                moj klient ( a jednoczesnie drukarz u ktorego robie swoje ulotki, Turek
                                zreszta)
                                zostal grubo przelicytowany i nie kupil domu ktory planowal

                                A wygrzebalem im swietne odsetki dla 'SELF-employed' byl tez maly zamiach i
                                rzeczywiscie wszystkiego ladnie dopilnowalem..)

                                Mowi mi wiec tak - sluchaj - bardzo doceniam wysilek ktorzy wlozyles

                                to my ci wydrukujemy za te same pieniadze 5,000 ulotek zamiast 3,000

                                i jeszcze raz niech do ciebie dotrze - nie chodzi (nawet) o pienidze - chodzi o
                                gest, nastawienie wyraz dobrej woli..

                                > W poprzednim poscie wymieniales nauczycieli i naukowcow, ktorzy salbo
                                > zarabiaja - teraz mi sie skojarzylo, ze tutaj tez jest problem bo nauczyciele
                                > miejscowi masowo wyjezdzaja do UK, gdzie maja 2-3 krotnie wieksze pensje.


                                ale mimo wszystko nauczyciela stac na ladny domek i wakcje - jak nie na Bali
                                (brr) to na Gold Cost...
                                chociaz 'casusal teachers' maja przechlapane... (to jedna z tragedii edukacji
                                w Australii - razem z 'corporatization of education'
                                >
                                >
                                >> > To, co tak pietnujesz (taras i piwko) jest jak na razie moim marzeniem.
                                > > Moze w Australii bede mial inne...


                                powiem ze przez 8 lat nie zauwazylem takiego obyczaju - a zauwazylem wiele
                                innych rzeczy..

                                >
                                > Tylko ze na ogol to jest pusty rytual. Cos jak w Polsce picie na wiejskich
                                > weselach. Masz byc Aussie, masz byc free, jesc pie, pic vb na werandzie,
                                > chodzic w klapkach, pokazywac wszystkim zeby i powtarzac "no worries". Po
                                > prostu masz, bo jak nie, to jest "łindżer" albo "etnik".
                                >

                                rzeczywisci - powierdzam - jak bedzisz chodzil w kolko i narzekal na kraj to
                                bedzisz wkurzal ludzi. Ale zaloze sie ze spotka cie to w kazdym kraju...




                                > To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne - skoro w
                                > Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc gorzej smile

                                ale tu to logika szwankuje sad((
                                bo
                                moze byc jeszcze tak
                                a) dystans sie zmniejsza - wiec nie 'gorzej' ale 'lepiej' zamiast' duuuzo lepiej
                                b) dystans zostaje
                                c)dystans sie zwieksza mimo postepu w obu krajach...

                                ........
                                ale - wybacz cos co mnie wczescniej uderzylo:
                                to co piszesz:

                                >
                                Moje spojrzenie na kwestie bezrobocia jest takie, ze jesli wynosi w
                                statystykach 20%, to znaczy ze na 10 osob 2 beda bezrobotne. Te 2 to sa
                                alkoholicy, osoby z organicznymi uszkodzeniami kory mozgowej, frustraci,
                                dezperaci itd. Nigdy ja, nigdy ty.
                                ...............

                                to niestety - wybacz okropna ignorancja pomieszana z arogancja; sa wsrod nich
                                na pewno alkoholicy i chorzy umyslowo...
                                ale wstydz sie mowic z pogarda o tych ktorzy sa mniej szczesliwi od ciebie,
                                moze nawet sa mniej sprytni, mniej inteligntnym, a moze po prostu mieli pecha...
                                Naprawde, to sie nie godzi...

                                I pomysl chwile na statystyka - przy OFICJALNYM 20% (mowi sie o 30% realnie)
                                gdzies masz 5% a w wielu regionach jest to powyzej 35%

                                wszystkiego dobrego
                                - i pomysl chwile o 'Slubach Panienskich' - zgadniesz jak sie do tego maja???


                                Pozdrawiam -

                                Pawel
                                • borigo Re: well, well ... co? 25.10.02, 00:21
                                  Gos´c´ portalu: PawelD napisa?(a):

                                  > moj klient ( a jednoczesnie drukarz u ktorego robie swoje ulotki, Turek
                                  > zreszta) zostal grubo przelicytowany i nie kupil domu ktory planowal

                                  Z nimi musisz uwazac! Ja rozumiem, chcesz mu pomoc, dobrze zrobic ...
                                  Posluchaj mnie, on zaraz bedzie do Ciebie znowu lecial z jakas sprawa.
                                  Oni juz tacy upierdliwi sa. Skad wiem? Bo mi kumpel z Hamburga
                                  wszystko powiedzial ... a cieplo tam u Was?
                                • Gość: me Re: well, well IP: 203.87.62.* 25.10.02, 10:53
                                  Gość portalu: PawelD napisał(a):

                                  > faktem jest, ze EMIGRACJA bywa bardzo bolesna - 50% rozwodow, 50% ludzi
                                  pracuje

                                  Akurat na emigracje nie narzekam, podoba mi sie w podrozy i chce jechac gdzies
                                  dalej.


                                  > ale twierdzenie ze " australiczycy sa > ofiarami depresji zbiorowej "
                                  > to GRUUUBE nieporozumienie;
                                  > tyle dowodow zyczliwosci - i w postaci usmiechu na ulicy czy w sklepie,
                                  > gotowosci posiwiecenia innym swojego czasu - malo gdzie spotkasz

                                  Tu sie wlasnie nie zrozumielismy. Nigdy nie mowilem, ze australe sa szortskimi
                                  i opryskliwymi gburami. Jest dokladnie przeciwnie - sa niezwykle uprzejmi,
                                  mili, usmiechnieci, tylko ze to pusta fasada na pokaz, za nia nie ma nic, ani
                                  szczerej checi kontaktu z czlowiekiem, zainteresowania, checi pomocy czy
                                  zwyklej rozmowy. To sa puste formulki, niektore wyrazane przez slowa (How are
                                  ya going today mate) a inne przez usmiech czy wydanie darmowej pompki, ale
                                  nigdy bym nie powiedzial, ze to jest narod zyczliwych ludzi (w porownaniu
                                  oczywiscie z zyczliwymi ludzmi, ktorych poznalem). A np. skladanie obietnic bez
                                  pokrycia i ich niedotrzymywanie to moglby byc jeden ze sztandarowych przykladow.


                                  > najnowszy z mojej wlasnej praktyki - zeszly tydzien;
                                  > moj klient ( a jednoczesnie drukarz u ktorego robie swoje ulotki, Turek
                                  > zreszta)
                                  > zostal grubo przelicytowany i nie kupil domu ktory planowal
                                  > A wygrzebalem im swietne odsetki dla 'SELF-employed' byl tez maly zamiach i
                                  > rzeczywiscie wszystkiego ladnie dopilnowalem..)
                                  > Mowi mi wiec tak - sluchaj - bardzo doceniam wysilek ktorzy wlozyles
                                  > to my ci wydrukujemy za te same pieniadze 5,000 ulotek zamiast 3,000
                                  > i jeszcze raz niech do ciebie dotrze - nie chodzi (nawet) o pienidze -
                                  chodzi
                                  > gest, nastawienie wyraz dobrej woli..

                                  Wg mnie, chodzi bardziej o to, ze to byl Turek, a nie Australijczyk smile
                                  Moglbym podac 5 przykladow z tego tygodnia jacy oni sa niezyczliwi lub tepi
                                  (mimo ze niezwykle grzeczni), tylko po co?


                                  > rzeczywisci - powierdzam - jak bedzisz chodzil w kolko i narzekal na kraj to
                                  > bedzisz wkurzal ludzi. Ale zaloze sie ze spotka cie to w kazdym kraju...

                                  To bys zaklad ten przegral. Jestes mocno zaustralijczony - wcale nie narzekam
                                  jak mi sugerujesz, tylko jestem przyzwyczajony do takiego stylu rozmowy, ktora
                                  nie jest jalowym klepaniem o zakupach i zaletach kraju w ktorym sie zyje ale
                                  stymulacja do jakiegos wysilku, zeby cos zauwazyc inaczej niz przedtem, zeby
                                  nauczycy sie widziec jak ktos inny. Tutaj jest to niepojete, kazdy kto nie
                                  pieje z zachwytu jest "łindżerem", nieudacznikiem i narzeka. Dlatego sa tacy
                                  glupi, nawet nie probuja rozwijac na codzien myslenia krytycznego, ktore nijak
                                  sie ma do bezmyslnego narzekania.
                                  Pomysl sobie, ze mi ta ich kultura sie nie podoba tak samo jak film StarWars
                                  part III, ze jest zle zrobiona, kiepscy aktorzy, fabula i realizacja
                                  niepotrzebnie pompatyczna i nudna i slabo udaje cos czym nie jest. A na filmy
                                  sie nie narzeka, filmy sie analizuje i krytykuje.


                                  > > To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne - skoro
                                  > w
                                  > > Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc gorzej
                                  > smile
                                  >
                                  > ale tu to logika szwankuje sad((
                                  > bo
                                  > moze byc jeszcze tak
                                  > a) dystans sie zmniejsza - wiec nie 'gorzej' ale 'lepiej' zamiast' duuuzo
                                  lepie
                                  > j
                                  > b) dystans zostaje
                                  > c)dystans sie zwieksza mimo postepu w obu krajach...

                                  Jak jedna druzyna spada z ligi wyzszej do nizszej, a w tym czasie druzyna-rywal
                                  z nizszej do wyzszej awansuje to jak to wg twojej logiki interpretujesz? a, b
                                  czy c?


                                  > Moje spojrzenie na kwestie bezrobocia jest takie, ze jesli wynosi w
                                  > statystykach 20%, to znaczy ze na 10 osob 2 beda bezrobotne. Te 2 to sa
                                  > alkoholicy, osoby z organicznymi uszkodzeniami kory mozgowej, frustraci,
                                  > dezperaci itd. Nigdy ja, nigdy ty.
                                  > ...............
                                  >
                                  > to niestety - wybacz okropna ignorancja pomieszana z arogancja; sa wsrod nich
                                  > na pewno alkoholicy i chorzy umyslowo...
                                  > ale wstydz sie mowic z pogarda o tych ktorzy sa mniej szczesliwi od ciebie,
                                  > moze nawet sa mniej sprytni, mniej inteligntnym, a moze po prostu mieli
                                  pecha..

                                  Oczywiscie nie wzialem takze pod uwage zwiazkow karmicznych, Woli Bozej i
                                  ukladu gwiazd w momencie narodzin. A na powaznie, to jest to mocno uproszczone,
                                  wiadomo, ze rozne sytuacje sie zdarzaja i powoduja, ze ktos jest bez pracy,
                                  tylko ze tu chodzilo o inne zjawisko. Mi bardziej chodzilo o pozytywne
                                  nastawienie, o to, ze jesli 8 na 10 osob ma prace, to zeby zawsze znalezc sie z
                                  tymi 7, a nie z ta jedna bez pracy. Nieraz oznaczac to bedzie wykonywanie
                                  zadan, ktorych sie nie lubi czy gorzej platnych, ale to juz inny temat.


                                  > I pomysl chwile na statystyka - przy OFICJALNYM 20% (mowi sie o 30% realnie)
                                  > gdzies masz 5% a w wielu regionach jest to powyzej 35%

                                  Heheh, oficjalne w Polsce? Prawie wszyscy 'bezrobotni', ktorych znalem i ktorzy
                                  nie byli rzeczywiscie alkoholikami traktowali zasilek jak latwy dodatek do
                                  lewej pensji czy roznych fuch, a ze przy okazji nabijali statystyki to nikogo
                                  specjalnie nie martwilo.
                                  Ok, to jest powazne zjawisko, teraz sie pogorszylo na pewno, nie jestem w
                                  stanie na odleglosc o tym uczciwie opowiadac ani nie chce szydzic, bo na pewno
                                  wiele osob znalazlo sie w nieciekawej sytuacji. Mimo wszystko czasami wystarczy
                                  wykonac pare ruchow zeby odmienic swoje polozenie, znalezc sie wsrod tych osmiu
                                  osob oznacza byc lepszym od dwoch, to chyba nie jest trudne dla kogos kto
                                  posluguje sie internetem i czyta wyborcza smile



                                  > wszystkiego dobrego
                                  > - i pomysl chwile o 'Slubach Panienskich' - zgadniesz jak sie do tego maja???

                                  Nie za bardzo kojarze do czego.
                                  A ty co na to:

                                  Wchodzi klient do sklepu, pyta o pompke, ekspedientka wrecza mu w prezencie
                                  darmowa jedna sztuke. Klient wraca do domu,
                                  jesli byl Polakiem, mowi do zony: "Ale mialem dzisiaj szczescie, udalo mi sie
                                  dostac pomke i nic nie zaplaciem!'
                                  jesli byl Niemcem, mowi do wspolpracownika: "Dzisiaj bylem w sieci sklepow X,
                                  pytalem o pompke i dostalem za darmo, widze ze potrafia dbac o klienta i od
                                  teraz bede kupowal tylko w sklepach X"
                                  jesli byl Francuzem, mowi do kolegi "Bylem dzisiaj w sklepie i wpadlem w oko
                                  jednej laluni, z ktora pogawedzilem troszke i tak z nia pogadalem, ze pomke
                                  dala mi za darmo"
                                  jesli byl Afganczykiem, mowi do wspolwyznawcy "Dzisiaj Allah sprawil, ze
                                  ekspedientka mimo calej swej nieczystosci dostrzegla we mnie poboznego
                                  muzulmanina i wreczyla mi darmowa pompke"
                                  jelsi byl Australijczykiem, loguje sie do sieci i wrzeszczy na caly
                                  swiat "DOSTALEM POMPKE, KOCHAM TEN KRAJ!" smile

                                  zgadnij co chcialem opisac smile
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: PawelD Re: well, well IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 25.10.02, 23:21
                                    hej, piszesz:
                                    > Nigdy nie mowilem, ze australe sa szortskimi
                                    > i opryskliwymi gburami. Jest dokladnie przeciwnie - sa niezwykle uprzejmi,
                                    > mili, usmiechnieci, tylko ze to pusta fasada na pokaz, za nia nie ma nic, ani
                                    > szczerej checi kontaktu z czlowiekiem, zainteresowania, checi pomocy czy
                                    > zwyklej rozmowy. To sa puste formulki, niektore wyrazane przez slowa (How are
                                    > ya going today mate) a inne przez usmiech czy wydanie darmowej pompki, ale
                                    > nigdy bym nie powiedzial, ze to jest narod zyczliwych ludzi

                                    jakos strasznie wybiorczo czytasz; przoczyles dosc duzy fragment, przytocze:
                                    Tu ludzie naprawde chetni sa do pomocy...
                                    Kiedys na Great Ocean Road z gapiostwa zajechalem silnik...

                                    Stoimy - odludzie, 2-ga w nocy...
                                    Jeszcze dobre pare lat temu, nie mielimy mobila (smile dla nie-kangurow ,,telefou
                                    komorkowego smile).

                                    Przejezdajacy tubylec zatrzymal sie, zadzwonil po RACV (automobilklub - swietny
                                    deal dla kazdego) i... czekal z nami przez ok.1,5 godz. zeby byc pwewnym ze
                                    RACV przyjechalo!!!

                                    Marek, nasz znajomy mial podobne zdarzenie.
                                    braklo mu benzyny. Poslal syna z przejezdnym tubylcem po benzyne, i tamten (po
                                    przywiezieniu juniora) czkal az Marek odpali i ruszy...

                                    Szczerze mowiac w podobnych sytuacjach my zwykle bysmy tylo zadzwonili, albo
                                    porzucili kogos po benzyne (w najlepszym razie). Ale czekanie az przyjedzie
                                    pomoc czy samochod odpali...
                                    .................................................


                                    >A np. skladanie obietnic bez > pokrycia i ich niedotrzymywanie to moglby byc
                                    jeden ze sztandarowych przykladow


                                    rozumiem, ze Ci sie to trafilo, lub trafia - mnie tez. Ale nie mam poczucia
                                    zeby to bylo jakos tragicze -
                                    Ciekaw jestem jakie sa doswiadczenia innych???
                                    > .

                                    > > rzeczywisci - powierdzam - jak bedzisz chodzil w kolko i narzekal na kraj
                                    > to > > bedzisz wkurzal ludzi. Ale zaloze sie ze spotka cie to w kazdym
                                    kraju... > To bys zaklad ten przegral.

                                    pozwole sobie miec inna opinie smile

                                    Jestes mocno zaustralijczony - wcale nie narzekam > jak mi sugerujesz, tylko
                                    jestem przyzwyczajony do takiego stylu rozmowy, ktora > nie jest jalowym
                                    klepaniem o zakupach i zaletach kraju w ktorym sie zyje

                                    chyba znowu przeoczyles - proponowalem dyskusje o DWOCH STRONA CH AUSTRALII:

                                    Tutaj jest to niepojete, kazdy kto nie
                                    > pieje z zachwytu jest "łindżerem", nieudacznikiem i narzeka. Dlatego sa tacy
                                    > glupi, nawet nie probuja rozwijac na codzien myslenia krytycznego, ktore
                                    nijak > sie ma do bezmyslnego narzekania.
                                    > Pomysl sobie, ze mi ta ich kultura sie nie podoba tak samo jak film StarWars
                                    > part III, ze jest zle zrobiona, kiepscy aktorzy, fabula i realizacja
                                    > niepotrzebnie pompatyczna i nudna i slabo udaje cos czym nie jest. A na filmy
                                    > sie nie narzeka, filmy sie analizuje i krytykuje.


                                    Zgadzam sie z ocena Star Wars III - analogia? nie! widziales 'Steel City?' -
                                    generalnie twierdzilbym ze wiele Austalijskich filmow jest duzo lepszych,
                                    glaebszych od hollywoodzkiej papki..
                                    >
                                    >
                                    > > > To sie wyklucza wzajemnie smile Chodzilo mi o "pogorszenie" relatywne -
                                    > skoro > > w
                                    > > > Polsce bedzie lepiej, to znaczy ze w Australii sila rzeczy musi byc g
                                    > orzej > > smile
                                    > >
                                    > > ale tu to logika szwankuje sad((
                                    > > bo
                                    > > moze byc jeszcze tak
                                    > > a) dystans sie zmniejsza - wiec nie 'gorzej' ale 'lepiej' zamiast' duuuzo
                                    > lepieb) dystans zostaje
                                    > > c)dystans sie zwieksza mimo postepu w obu krajach...
                                    >
                                    > Jak jedna druzyna spada z ligi wyzszej do nizszej, a w tym czasie druzyna-
                                    rywal > z nizszej do wyzszej awansuje to jak to wg twojej logiki
                                    interpretujesz? a, b
                                    > czy c?

                                    bardzo trafne pytnie, bo pokazuje podstawowa sprawe: Ty traktujesz to jak gre o
                                    sumie zerowej ; ja nie. Model jest wiec zle zastosowany: ani ekonomia ani
                                    zycie szerzej nie jest gra sumie zerowej

                                    i tyle...
                                    trzymaj sie, sprobuj przetrwac smile)

                                    P
                                    • gagapizda Re: well, well 26.10.02, 00:16
                                      Gos´c´ portalu: PawelD napisa?(a):

                                      > Kiedys na Great Ocean Road z gapiostwa zajechalem silnik...
                                      >
                                      > Stoimy - odludzie, 2-ga w nocy...
                                      > Jeszcze dobre pare lat temu, nie mielimy mobila (smile dla nie-kangurow
                                      > ,,telefou komorkowego smile).
                                      >
                                      > Przejezdajacy tubylec zatrzymal sie, zadzwonil po RACV (automobilklub -
                                      >
                                      > swietny deal dla kazdego) i... czekal z nami przez ok.1,5 godz. zeby byc
                                      > pwewnym ze RACV przyjechalo!!!

                                      No kurwa ile razy bedziesz sie tym gapiostwem chwalil? Zajechales silnik,
                                      to zajechales. Madry Polak po szkodzie ... pewnie to jakis ciulasty Ford
                                      montowany przez Kangurow, nie?
                                      Ten tubylec to byl Aborygen?
                                      • asfalt Re: well, well 26.10.02, 00:49
                                        > Gos´c´ portalu: PawelD napisa?(a):
                                        >
                                        > > Kiedys na Great Ocean Road z gapiostwa zajechalem silnik...
                                        > >
                                        > > Stoimy - odludzie, 2-ga w nocy...
                                        > > Jeszcze dobre pare lat temu, nie mielimy mobila (smile dla nie-kangurow
                                        > > ,,telefou komorkowego smile).
                                        > >
                                        > > Przejezdajacy tubylec zatrzymal sie, zadzwonil po RACV (automobilklub -
                                        > >
                                        > > swietny deal dla kazdego) i... czekal z nami przez ok.1,5 godz. zeby byc
                                        > > pwewnym ze RACV przyjechalo!!!

                                        Czekac poltorej godziny!?! Ale jaja! I to jest swietny deal w Australii???
                                        • gagapizda Re: well, well 26.10.02, 00:55
                                          asfalt napisa?a:

                                          > Czekac poltorej godziny!?! Ale jaja! I to jest swietny deal w Australii???

                                          Tam jest duzo Angoli, a oni wiadomo: tomorrow is another day ...
                                          Swoja droga, to za dupek zajezdza silnik ... moze w Polsce nie mial nic?
        • Gość: agnieszka Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 3* / *.mega.tmns.net.au 18.10.02, 01:59
          Czy alkohol jest Twoim jedynym wyznacznikiem zycia w danym kraju?
          Wiesz, nie wiem jaki jestes,ale poswiecenie prawie calej wypowiedzi na to, ze
          nie mozna kupic butelki w sklepie spozywczym i tego rodzaju wypowiedzi
          strasznie mnie odrzucaja!
          Czy zyjesz tylko dlatego aby pic? Czy woda jest najwazniejsza? Czy to zwyczaje
          przywiezione tutaj z Polski?
          Wiesz, ja od takich jak Ty staram sie zawsze trzymac z daleka.
          Jak slysze, jak ludzie w autobusie na caly glos gadaja ile to sie "nachlali" na
          ostatniej imprezie, to od razu nie przyznaje sie ze jestem z Polski.

          A tak na marginesie. Kazdy kraj ma plusy i minusy.
          Wiele rzeczy mi sie podoba, ale tez wiele rzeczy nie jestem w stanie
          zaakceptowac. Ale przeciez jest tak wczesnie.

          Pozdrawiam cieplo z Sydney
          Agnieszka
        • Gość: bradley.st Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: 68.24.3.* 18.10.02, 04:50

          me, jezeli miernikiem swobody zycia jest dla ciebie dostepnosc alkoholu, to
          mozna ci tylko wspolczuc. na osiem punktow, ktore podales, siedem odnosi sie do
          spozywania badz produkcji C2H5OH. moze jednak masz jakies glebsze
          spostrzezenia?
          poza tym, jest tyle pieknych krajow, gdzie znajdziesz 'swobode zycia' w twoim
          rozumieniu. taka bialorus na przyklad. raj na ziemi. bedziesz mogl spozywac,
          destylowac i konsumowac nie tylko na tylnym siedzeniu samochodu, ale nawet
          prowadzac.
        • luiza-w-ogrodzie ME, Ty naprawde nie lubisz Australii... 18.10.02, 12:17
          Gość portalu: me napisał(a):
          > Uwaga ludzieeeee! Nie wierzcie jej! Odpisze tylko na jeden z tych ckliwych
          > frazesow, bo na reszte szkoda mi czasu.
          >
          > > Swobode zycia nie naruszana przez waaadze.
          >
          > Tak??? W stanie, w ktorym mieszkam:
          > - nie wolno sprzedawac alkoholu (lacznie z piwem) poza paroma wyznaczonymi
          > miejscami, ktore sie zamyka o 20:00, (np nie ma piwa w sklepach i
          > supermarketach smile

          Bull. Chyba nigdy nie kupowales alkoholu. A ze go nie sprzedaja w
          supermarketach? Bardzo dobrze!!!

          > - nie wolno sprzedawac alkoholu w barach po godzinie 2 w nocy do 8 rano,
          > - nie wolno sprzedawac alkoholu osobom bez dokumentow, nawet jesli wygladaja
          na > 30 lat a sie nie spodobaja sprzedawcy, ani wpuszczac ich do lokalow z
          > wyszynkiem,

          Dzieki Bogu.

          > - nie wolno miec otwartej butelki piwa w samochodzie, nawet jesli sie jedzie
          na> tylnym siedzeniu

          Przepraszam, a po co mialbys miec otwarta butelke piwa na tylnym siedzeniu? Bo
          piles jako pasazer, czy tez pil kierowca, dla ktorego ta butelke trzymasz?
          PRZED czy W CZASIE jazdy? Poza tym piwo sie strasznie lepi jak sie rozleje,
          nawet na skorzana tapicerke. Nie, stanowczo piwo w samochodzie to glupi
          pomysl...

          > - nie wolno spozywac alkoholu poza punktami scisle wyznaczonymi, czyli np nie
          > mozna pic browca spacerujac spokojnie po malej uliczce w swoim suburbie,

          Dzieki Bogu i madrym przepisom... chcialbys, zeby Australia wygladala jak
          Polska?

          > - nie wolno pic alkoholu w kinie, parku, na plazy itd,

          Jak wyzej. Szczegolnie podoba mi sie zakaz picia w kinie (ach, widze tu Twoja
          tesknote za swojskimi zapaszkami i bekaniem z ciemnosci foteli)i na plazy,
          gdzie nawet na trzezwo topi sie wystarczajaco duzo ludzi. Wiesz, na oceanie sa
          duze fale i niebezpieczne prady, latego latwo sie utopic. Zreszta moze siedzac
          w budkach z piwem lub nad nielegalnym zacierem nie zdazyles jeszcze pojsc na
          plaze?

          > - nie wolno samemu destylowac alkoholu (zakazne oprocz piwa i wina w
          > ograniczonych ilosciach)

          Tesknisz za zapaszkiem zacieru?

          > - itd tego jest cala masa, wszystkich nawet nie pamietam, ale wszystkie sa
          > surowo przestrzegane i sa czeste kontrole na imprezach.

          Widze z powyzszej listy, ze masz problem alkoholowy...

          > Poza tym inne atrakcje - nawet jak po swoim ogrodku jezdzisz na rowerku
          > dziecinnym musisz miec kask (nie mowiac juz o ulicy),

          Moj syn mial wypadek pod domem na rowerze. Gdyby nie kask, peklaby mu czaszka.
          Zapytaj sie jakiegokolwiek lekarza pogotowia z Polski, jak sie nazywa
          rowerzystow (w Polsce kaski nie sa obowiazkowe). Otoz nazywaja ich dawcami
          nerek, bo przy byle upadku czesto zdarzaja sie uszkodzenia mozgu, ale reszta
          ciala zyje i swietnie mozna z nich wypreparowac czesci zamienne.

          >pasy oczywiscie w aucie na tylnym siedzeniu - obowiazkowe,

          Pasy ratuja zycie, golabeczku. gdybys tyle sie nie zajmowal przepisami
          dotyczacymi alkoholu i czytal co innego, niz godziny otwarcia sklepow
          monopolowych, wiedzialbys o tym.

          na ulicy policja zatrzymuje cie i moga cie
          > przeszukac bez zadnego powodu itd, a nie ma tu tajkichs jazd gangsterskich...
          > nie chce mi sie pisac juz dalej...
          > W kazdym razie, jak wam beda australe pisali ze tu jest "swoboda zycia
          > nieograniczona przez wladze" to czytajcie to jako "getsapowski terror" smile

          Waaaadza nie wtraca mi sie w moje zycie prywatne, urzedow panstwowych wogole
          nie musze ogladac o srodka (ostatnio bylam w urzedzie jakies 6 czy 7 lat temu).
          Przepisy sa jak wszedzie, niektore dobre, niektore niezyciowe albo ustalone pod
          presja wyborcow (na szczescie glupich przepisow jest malo). Porownujac z
          Polska, stanem Washington, Niemcami, stanem Jersey oraz Anglia, wole juz
          przepisy i wladze australijska.

          Pozdrawiam z mojego ulubionego kraju
          Luiza-w-Ogrodzie
    • baloo1 Szukam Raju na Ziemi.... 17.10.02, 14:34
      .. ktokolwiek wiedzialby cos na temat jego lokalizacji, proszony jest o
      wpisanie adresu na tym watku.
      • Gość: me Re: Szukam Raju na Ziemi.... IP: 203.87.62.* 17.10.02, 14:43
        baloo1 napisał:

        > .. ktokolwiek wiedzialby cos na temat jego lokalizacji, proszony jest o
        > wpisanie adresu na tym watku.

        pewne rejony brazylii
        • baloo1 Re: Szukam Raju na Ziemi.... 17.10.02, 14:46
          Malo precyzyjnie troche ...
          Szukanie miedzy Rio de Janeiro a przedgorzem Andow moze mi zabrac troche
          czasu ;oD
          • Gość: me Re: Szukam Raju na Ziemi.... IP: 203.87.62.* 17.10.02, 15:02
            baloo1 napisał:

            > Malo precyzyjnie troche ...
            > Szukanie miedzy Rio de Janeiro a przedgorzem Andow moze mi zabrac troche
            > czasu ;oD

            pojedz tam, otworz swe serce, a raj sam cie znajdzie smile
            • jot-23 Re: Szukam Raju na Ziemi.... 17.10.02, 15:05
              Gość portalu: me napisał(a):

              > baloo1 napisał:
              >
              >
              > pojedz tam, otworz swe serce, a raj sam cie znajdzie smile

              tylko nie jedz taksowka! bo mozliwe ze bedziesz zmuszony otworzyc takze swoja
              kieszen.
              • Gość: me Re: Szukam Raju na Ziemi.... IP: 203.87.62.* 17.10.02, 15:07
                jot-23 napisał:

                > tylko nie jedz taksowka! bo mozliwe ze bedziesz zmuszony otworzyc takze swoja
                > kieszen.

                Już uzupełniam: Idź tam, kędy taksówki jechać nie chcą. Jeśli nogi cie rozbolą,
                wynajmij osiołka.
                • Gość: czytacz Re: Szukam Raju na Ziemi.... IP: 203.40.162.* 17.10.02, 15:42
                  Hej me,chyba nie robisz takiej kasy na jaka liczyles na antypodach w trakcie
                  tego kontraktu,przyznaj sie.A moze dowiedziales sie wlasnie,ze Twoje podanie o
                  pobyt staly zostalo odrzucone,co??Wyobraz sobie,ze mamy sie tutaj dobrze,a
                  twoje wyliczanki o terrorze to sa w 90% ograniczenia sprzedazy alkocholu i
                  wyjasniaja wiekszosc Twoich problemow w tym naszym "dretwym" zyciu,bimbru nie
                  musimy pedzic i z godz. otwarcia sklepow z trunkami jakos sobie radzimy.
                  Pzdr.
                  Bywam w cywilizowanej Europie dosc czesto i zawsze wracam do domu radosnie.
                  A USA jakos mnie nie pociaga,nasze A$$ wystarczaja mi znakomicie.
                  • Gość: Aussie Re: Wracajac do tematu ... IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 16:03
                    Jak Wam sie podoba sluzba zdrowia w Australii? Ja kiedys rozmawialem
                    z mlodym chlopakiem z Sydney, ktory przyjechal na wymiane studencka do
                    Ottawy i jego opinie byly takie sobie. Narzekal na w miare droga benzyne,
                    drogie samochody i abstrakcyjnie drogie domy w Sydney. Nawet dom na
                    przedmiesciach, lecz bez Azjatow (jego slowa!) to dalej ok. AUD 600 tys.
                    (ok. USD 300 tys.). Chlopak byl juz pare razy w Stanach i mieszkal w
                    Ottawie przez 6 miesiecy ... bez bluzgow SVP!
                    • roseanne z czystej babskiej ciekawosci 17.10.02, 16:18
                      przez ktore 6 mies w Ottawie?
                      • Gość: Aussie Re: z czystej babskiej ciekawosci IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 16:41
                        To bylo na wiosne, wiec mysle ze przez ostatni rok szkolny ... dlaczego
                        pytasz? Tylko przez "czysta" babska ciekawosc?
                        • roseanne Re: z czystej babskiej ciekawosci 17.10.02, 17:23
                          z czystej babskiej smile
                          Bylam w Ottawie kilka razy ,ale zawsze tylko w lecie. Cieka jestem jak tam jest
                          w innych porach roku, ot tyle
                          • Gość: Aussie Re: z czystej babskiej ciekawosci IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 17:38
                            Lato juz znasz, wiec? Goraco i wilgotno przez jakies 2 miesiace. Jesien
                            bardzo ladna i dluga - duzo lasow i teren pagorkowaty (Dolina Ottawy)
                            powoduje, ze to raj dla fotografow (zolcie, czerwienie, brazy!); dosc cieplo
                            do konca pazdziernika. Zimy to duzo sniegu i mrozu - Kanal Rideau jest
                            zamarzniety do lutego, wiec ludzie tam zawsze na lyzwach jezdza z
                            dzieciakami. Wiosna jest dosc krotka, bo lato juz w polowie maja sie
                            zaczyna. Obecnie troche slabiej tam z tyrka, ale tzw. GP programmers
                            zawsze mieli tam swietnie (Nortel, JDS Uniphase, Corel) ... to chyba
                            jednak nie tak jak w Melbourne?

                            PS. Co to jest "czysta" babska ciekawosc?
                            • roseanne co to czysta babska ciekawosc 17.10.02, 17:49
                              baby, czyli kobiety lubia duzo wiedziec i draza i draza, az odpowiedz dostanasmile
                              czysta - bo nie mam zamiaru tego w zaden sposob wykorzystywac, nie mam niecnych
                              zamiarow i nie bede obrzucac blotem




                              A kiedy w Ottawie zaczyna sie robic zimno? przeciez to jedna z najzimniejszych
                              stolic swiata.

                              mieszkam w jednym z cieplejszych rejonow Kanady
                              • Gość: Aussie Re: co to czysta babska ciekawosc IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 17:57
                                roseanne napisa?a:

                                > baby, czyli kobiety lubia duzo wiedziec i draza i draza, az odpowiedz
                                > dostanasmile czysta - bo nie mam zamiaru tego w zaden sposob
                                > wykorzystywac, nie mam niecnych zamiarow i nie bede obrzucac blotem

                                To by wyjasnialo dlaczego tak wiele kobiet dostaje nagrody Nobla ...

                                > A kiedy w Ottawie zaczyna sie robic zimno? przeciez to jedna z
                                > najzimniejszych stolic swiata.

                                Eee, Sztokholm, Oslo, Helsinki, Ryga, Moskwa ... itd., itp.

                                > mieszkam w jednym z cieplejszych rejonow Kanady

                                Nie, chyba nie mieszkasz w Windsor?
                                • roseanne Re: co to czysta babska ciekawosc 17.10.02, 18:03
                                  nie w Windsor,
                                  Niagara Peninsula - uwielbiam winnice
                    • lolo27 Re: Wracajac do tematu ... 17.10.02, 16:18
                      <>Au-niestety to prawie bankrut.
                      Wystarczy posluchac wiadomsci ekonomicznych.Kryzys goni kryzys i gdyby nie
                      USA,bylo by gorzej.
                      Bezrobocie i spadek waluty lokalnej,dopelniaja obraz nedzy.
                      Nikt-juz w Europie,nie nabiera sie na ten raj(chyba ze Polak).
                      Dzisiaj to musztarda po obiedzie(tak jak Argentyna-byla kiedys bogata).
                  • Gość: me Re: Szukam Raju na Ziemi.... IP: 203.87.62.* 17.10.02, 16:29
                    Gość portalu: czytacz napisał(a):

                    Bez obrazy personalnej czytacz, ale na to samo kopyto piszesz - zastanawia mnie
                    jak dokladnie macie przeprane mozgi, ze kazda krytyke waszego paradisu
                    interpretujecie jako jakies moje osobiste niepowodzenie, niedostatek, chorobe,
                    pobyt w wiezieniu itd. Nie moze mi sie tutaj po prostu nie podobac, co rzeczowo
                    opisuje dlaczego mi sie tu nie podoba? Nie lubie prymitywizmu, ktory z powodu
                    ignorancji swojej uwaza sie za swiatowy szczyt wyrafinowania, nie lubie
                    materialistycznych cwaniaczkow, otepialych gburow, rowno przystrzyzonych
                    trawniczkow, kurzu, upalu i ruchu lewostronnego. Nie moze sie komus nie podobac
                    nowy jork albo wlochy albo lazurowe wybrzeze? Mi sie kurdebalans nie podoba
                    australia i to nie oznacza, ze cos ze mi dolega.




                    > Hej me,chyba nie robisz takiej kasy na jaka liczyles na antypodach w trakcie
                    > tego kontraktu,przyznaj sie.

                    A to prawda smile Strasznie kiepsko tu jest pod tym wzgledem, w wielu dziedzinach
                    kangurstwo odstaje od przyzowitego poziomu





                    > A moze dowiedziales sie wlasnie,ze Twoje podanie o
                    > pobyt staly zostalo odrzucone,co??Wyobraz sobie,ze mamy sie tutaj dobrze,a
                    > twoje wyliczanki o terrorze to sa w 90% ograniczenia sprzedazy alkocholu i
                    > wyjasniaja wiekszosc Twoich problemow w tym naszym "dretwym" zyciu,bimbru nie
                    > musimy pedzic i z godz. otwarcia sklepow z trunkami jakos sobie radzimy.

                    W podobny sposob wyjasniaja mieszkancy kuby i korei polnocnej gosciom - nie
                    musimy, nie potrzebujemy, wszyscy jestesmy bardzo szczesliwi w naszej pieknej
                    ojczyznie.
                    To mnie wlasnie najbardziej obrzydzilo australie, bo ja jestem ogolnie
                    wyluzowany i sobie cenie swobode i np. do iranu bym sie nie pchal czy innej
                    japonii, ale oni tam nie obiecuja niczego takiego. Trafilem przez przypadek
                    skuszony opowiesciami o wolnosci i dostatku, a okazalo sie ze tutaj zbudowali
                    cala mitologie w oparciu o te idealy, ktore podzielam, ale zjebali to tak i
                    wypaczyli, ze sie noz w kieszeni otwiera jak sie zobaczy na wlasne oczy te
                    osiemnastowieczne rozwiazania i slyszy ze oni mysla, ze sa ostoja luzu,
                    nowoczesnosci, niezaleznosci i swobody.
                    No i jeszcze ta kasa smile Az sie unosze oburzeniem, jak czytam, ze ktos kocha ten
                    piekny i wolny kraj, bo mu kurwa POMPKE DO FONTANNY za darmo dali. slowianska
                    krew we mnie wrze jak takie cos czytam smile
                    O alkoholu to jako przyklad pisalem, moge przyblizyc rodakom wiecej wspanialych
                    australijskich przepisow z innych dzien zycia, podkreslajacych ogolnie panujacy
                    luz i swobode gwarantowana przez demokratycznie i OBOWIAZKOWO wybierane wladze
                    nie mieszajace sie do zycia obywateli smile Kurde wy piszecie to wszystko jak
                    komsomolcy do kolegow pionierow i nie widzicie tego smile


                    > Pzdr.
                    > Bywam w cywilizowanej Europie dosc czesto i zawsze wracam do domu radosnie.
                    > A USA jakos mnie nie pociaga,nasze A$$ wystarczaja mi znakomicie.

                    Ok, spotkalem tez szczesliwych rumunow. Zalezy co ktos lubi. Mi chodzi o pewna
                    rownowage, ogolnie to wszyscy sie brandzluja nad tym krajem, opisuja przez
                    internet ze jest im dobrze, bo sa plaze i projektanci taknin w ogrodzie, to
                    komus moze sie wydawac, ze to naprawde jakis zakatek raju sie tu uplasowal na
                    pacyfiku. No wiec staram sie, w miare swoich skromnych mozliwosci, przyblizyc
                    inne oblicza krainy, w ktorej pompki do fontann domowych daja za darmo.
                    Chyba moge, don't ya reckon mate?
                    • Gość: Aussie Sprawa pompki do fontanny raz jeszcze ... IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 16:39
                      Zaden sklep, ktory chce pozostac w biznesie przez jakis normalnie
                      akceptowany czas nie bedzie rozdawal pompek ludziom ot tak sobie.
                      Tego typu przyklad nadaje sie do prasy Murdocha!
                      Sa istotniejsze sprawy - materialne i niematerialne. Dochod narodowy
                      (wzrost czy znizka?), sluzba zdrowia, szkolnictwo, sadownictwo, podatki
                      czy nawet emerytury!
                      • Gość: czytacz Szukam Raju na Ziemi,me IP: 203.40.162.* 17.10.02, 17:41
                        Rozumie twoje rozterki w Au,po pierwsze trzeba tu nieco dluzej pomieszkac aby
                        go pokochac,pozatym nie musisz.Baloo z tego wlasnie powodu zapytal sie o Raj na
                        Ziemi.Nie nysle aby taki istnial ale Au jest zaraz tago blisko,zalezy czego sie
                        szuka.I nie jestesmy wcale tacy obrazalscy na krytyke tutejszej rzeczywistosci,
                        wystarczy bywac wlasnie w odpowiednim srodowisku ale jednoczesnie trudno jest
                        przyjac twoja argumentacje calkowitej negacji wszystkiego.Jest to kraj
                        kapitalistyczny i pewne reguly sa stosowane,kazdy ma swoje zycie takie jakie mu
                        odpowiada i pozyczanie $5-ki nie jest po prostu tutaj przyjete,od tego sa
                        banki,daj spokoj tej pompce,powtarzasz to przez kilka postow,tu chodzilo o
                        zupelnie inna sprawe,chec pomocy,moze marketingu itd,to nie ma takiego znowu
                        znaczenia,chodzi o codzienne podejscie do klienta.Nie wiem gdzie sie obracasz
                        ale Twoje spostrzezenia sa troche jednostronne,niemniej zycze powodzenia.
                        Ps.A Ozi nie sa wcala tacy glupi na jakich w/g Ciebie wygladaja.
                        • baloo1 Re: Szukam Raju na Ziemi,me 17.10.02, 17:56
                          Przepraszam, wywalilo mnie z dyskusji, wlasnie zarabialem na szynke do chleba.

                          Tak , niestety czytacz zdemaskowal moj wredny charakter ;oD. Tak zdaje mi sie,
                          ze beda klopoty ze znalezieniem Raju , a zwlaszcza z uzgodnieniem pogladow na
                          ten temat N ludzi, gdy Nɭ .

                          No i ostatnio mam taki odruch, wyniesiony z lykendowego nadzorowania swoich
                          szakali na placyku zabaw, ze mieszam sie , gdy widze, jak dwie piaskownice
                          kloca sie o to , ktora lepsza ;oD

                          Dla mnie np. "moj" nudny Szwajc jest bliski idealu, a pewni znajomi po niecalym
                          roku pobytu tutaj i plucia na wszystko wokol, w koncu wzieli dupe w troki i sie
                          zmywaja do innego kraju (nb takiego, ktorego tez nie lubia ;oD)

                          Niektorym wszedzie bedzie zle, to tez jest inna prawda (za to bardzo odkrywcze
                          stwierdzenie przepraszam ).

                          Klaniam

                          PS : a swoja droga przyznam sie , ze Australia i Canada sa nieustannie
                          obiektami moich cichych westchnien, ale to akurat nie ma tu nic do rzeczy.
                          • baloo1 gupie erratum 17.10.02, 17:59
                            cholera..
                            mialo byc N > 1, czyli N wieksze od 1.(ciekawe, czy teraz sie wyswietli ?)
                          • Gość: Aussie Re: Szukam Raju na Ziemi,me IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 18:03
                            Jak Hlasko kiedys wspominal, Niemcy i Szwajcaria to temat dla slusarza
                            a nie dla piszacego ... czytajac Twoje teksty nie mozna nie dojsc do
                            jedynego slusznego wniosku - to odpowiednie miejsce dla kogos jak Ty.
                            Tak trzymaj!
                            • baloo1 Re: Szukam Raju na Ziemi,me 17.10.02, 18:05
                              aha. tez bym sie napil.
                              • Gość: Aussie Re: Szukam Raju na Ziemi,me IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 18:18
                                Doprawdy? To idz sie zalej, jak tam dancigi nawet zaraz po 22-giej
                                zamykaja, hehe! Ponadto sasiedzi mogliby Cie zawsze na Polizei
                                podpieprzyc i z obywatelstwa nici ... co kraj to obyczaj.
                                Szwajcarow zaczalem naprawde "cenic", jak sie dowiedzialem o tym
                                zydowskim zlocie z czasow Adolfa. Smutne, ale prawdziwe ...
    • Gość: PawelD me.. 'you are missing the point' IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 17.10.02, 22:06
      to nie chodzilo o pompke za darmo...

      chodzilo o zyczliwy stosunek do ludzi ktorego pompka byla wyrazem...

      o usmiech na ulicy, zyczliwosc zamias obelg...

      moze zaczniesz na Au i swiat patrzec inaczej gdy to zrozumiesz...



      czego Tobie i innym podobnym najserdeczniej zycze

      Pawel
      • Gość: ME U R missing me IP: *.sympatico.ca 17.10.02, 22:08
        Pagawarim jak wytrzezwiejesz! Australia to zbyt piekny kraj, zeby tu po
        bejcu tracic czas!
    • Gość: Jacek Re: Australia 3: ,,powiedz co kochasz tutaj a co IP: *.qld.bigpond.net.au 18.10.02, 03:53
      Jestem zdziwiony wypowiedziami niektorych z was. Czy jest to hipokryzja z
      waszej strony, czy wy po prostu nie widzicie rzeczy naokolo w obiektywnym
      swietle???
      Wydaje mi sie, ze ME ma dosc obiektywne spostrzezenia. Polacy mieszkajacy w
      Australii po pewnym czasie dziadzieja i zaczynaja wierzyc, ze jest to
      najlepszy kraj na Ziemi, tak jak im to mowiono gdy tu przyjechali. A
      Australijczycy sa w tym dobrzy - nie toleruja krytycyzmu, nawet zdrowego. Dla
      nich wszystko jest tu najlepsze, nie widza swoich wad, i kazdego kto sprobuje
      cos powiedziec nie po ich mysli 'skopia'.
      Zapewne jest lepiej kopac doly tu w Australii, czy stemplowac znaczki na
      poczcie, niz w Polsce. Ale dla ludzie wyksztalconych nie jest to sprzyjajacy
      kraj. Wielu moich znajomych, takze Australijczykow, pracuje w Europie, USA i
      Azji, na zagranicznych kontraktach, bo tu nie mogli nic znalezc. Ja robie to
      samo - ten kraj nie ma i nie daje mozliwosci zeby wykorzystac ludzi
      utalentowanych i z wyksztalceniem. Stad ME ma racje piszac, ze wiekszosc
      wyjezdza i osiaga slawe i satysfakcje zagranica.
      Ktos tu wspomnial o rownosci, czy rownorzednosci w Australii. Tak mialo byc -
      bezklasowe spoleczenstwo. Niestety, wszyscy wiemy, ze pieniadz i znajomosci tu
      rzadza, i w pewnym momencie czlowiek uderza w szklany sufit - jak wszedzie na
      swiecie. Pewnych szczebli nie da sie przeskoczyc... A to jak czuja sie i sa
      traktowani przybysze z Azji, czy po prostu ludzie 'z akcentem' to chyba tez
      nie musze tlumaczyc.
      Jestem bardzo ciekawy waszych wyksztalcen i zawodow, gdy piszecie o Australii.
      Rowniez waszego poprzedniego miejsca zamieszkania w Polsce i klasy spolecznej.
      To ma decydujacy wplyw na to jak postrzegacie wasza druga ojczyzne.
    • Gość: jr Re: do szczekacza - me IP: 203.129.132.* 18.10.02, 03:55
      jestem WYLUZOWANY dzis w robocie to odpisze temu meeeeeee:

      “ilu Australi dostalo Nobla? Dlaczego
      lepsi naukowcy, artysci itd wypierdalaja stad do Stanow
      i Europy jak tylko moga?”

      jak ktos wspomnial: chcesz charowac jak wol jedz do usa, chcesz zyc w dostatku
      I byc zrelaksowanym – jedz do au.

      “nie ma bardziej ograniczonego i
      konserwatywnego narodu pochodzenia europejskiego.
      (dzieci w mundurach, kierowcy w mundurach, imprezy
      wszystkie takie same dno, itd)”

      “mundury” przedszkolakow I kierowcow to pozostawie tobie a ja sie zadowloe
      widokiem dziewczyn w bikini.

      “> rownozednosc
      spytaj azjatow co o tym mysla.”

      I z powodu tej rownozednosci wala drzwiami I oknami do au! ty chyba naprawde
      zyjesz w woomera.

      “uch, wszyscy maja wszystkich w dupie, nie znaja nawet
      swoich sasiadow, sporobuj pozyczyc $5, itd... oni tylko
      udaja takich milusich”

      tutaj nikt nie pozycza od sasiadow bo nie ma takiej potrzeby. pozyczanie od
      sasiadow to zwyczaj znany tylko w krajach 3 swiata…

      “marchewka z cukrem. do kupienia chyba wszedzie na swiecie”

      kwestia gustu I smaku – zazwyczaj prostacy o tym wiele nie wiedza…

      “> mozliwosci zawodowe
      cabbie? cleaner? wybitni profesjonalisci stad uciekaja...”

      ty na wybitnego nie wygladasz to lepiej sie ciesz ze masz robote jako
      sprzatacz. dla tych cp chca jest wiele innych mozliwosci…

      “Nie, ale to o czyms swiadcy. Narod prawie 20 mln, ktory wyprodukowal tylko
      Kylie Minogue i basenowe mutanty, to hehehe - sam sobie dopisz co to jest smile

      jestem ciekaw ilu za swieci slucha kylie, midnight oil, ac/dc, powder finger
      itd – a ilu lady pank czy gorskiej. nie chce sie tu bawic w dzieciece
      wyliczanki ale co powiesz o aktorach grajacych w duzych filmach? co o bilansie
      medalowym na olimpiadzie??? ej! au to syf bo nie zakwalyfikowali sie do ms w
      pilce noznej! ot rozumowanie – ciul z wroclawia wychodzi!

      “Juz przestalem chodzic na dretwe australijskie housewarmingi, bbq i festivy.
      Teraz juz chodze tylko na normalne bibki z kolegami europa & reszta swiata, “

      iprezy domowe to zwyczaj panstw z 3 swiata tu sie chodzi do klubow nocnych.
      zapomnialem ze w woomerze ich nie macie – sorry!

      “Nie musze pozyczac, ale obserwuje co sie dzieje dookola. Nikt nie ma mnie w
      dupie, bo nie szukam kontaktow z miejscowymi. To ja mam ich w dupie!”

      typowe podejscie ciula z wroclawia – ja mam was w dupie ale wy powinniscie mnie
      kochac! hehehe to tutaj nie dziala tluku!

      “Moja sytuacja jest taka ze nie musze, ale bede
      wyjezdzal stad, jak zakoncze swoje sprawy,”

      juz placze!

      “ludzi zyjacych mitami
      np. o wlasnym wyluzowaniu, demokracji i potedze ekonomicznej,”

      proponuje emigracje do azji, eu czy afryki.

      “podczas gdy jest
      to naprawde siedlisko prostactwa i zasciankowsci z mocnymi punktami takimi jak
      rasizm, skrajny konserwatyzm, glupota, brud i wyjatkowo ograniczone horyzonty
      itd”

      jak wspomniale to tepaki I debile jak ty przynosza syf do au, ALE na szczesci
      jedziecie spowrotem do wszego syfu bo nie dorosliscie do wolnosci, cywilizacji
      I mozliwosci jakie ofiaruje wam au. coz trudno nauczyc malpe jak obslugiwac
      komputer… hehehe

      “Na wierzchu niby wszystko cacy, ale jak sie blizej pozna to widac jacy ci
      ludzie naprawde sa otepieni, zagubieni, sfrustrowani i nieszczesliwi, chociaz w
      internecie czy na wyjazdach beda zachwalac, ze jest odwrotnie - trudno sie
      przyznac ze sie siedzi w gownie po uszy”

      pewnie my siedzimy w gownie po uszy! bezrobocie 5% (leniowce je ten me co nie
      chca znalezc pracy I zeruja na zasilkach) I na czele listy panstw o najwyzszym
      standardzie zycia na swiecie! hehehe syf tu taki !!!

      “Uwazam ze za pare lat ten kraj sie rypnie jak ansett czy one-tel i
      bedziecie jak szczury z tonacego okretu uciekac stad i pluc na to badziewie,
      ale na razie, dopoki wam daja pompki za darmo i mozecie sobie worek avocado w
      colsie po promocji kupic, bedzie wysylac listy do rodzinnych wiosek z fotkami z
      raju. Tak pisze bo was trochie poznalem mieszkajac tutaj co nie? “

      nic lepszego jak ekspertyza fachowca!!! oparta na realiach I sprawdzalnych
      argumentach!!! – coz sprzatacze w mundurach wiele o tym nie wiedza… hehehe

      zrelaksowany w ten piekny piatkowy dzien – jr.
    • Gość: jr Re: ciezar komuny IP: *.flow.com.au 18.10.02, 23:32
      “Ale jeszcze bardziej mi zal tych co na kazda krytyke Australii reaguja
      histerycznie i atakuja oponenta sloganami typu "droga wolna , nastepny
      narzekacz, nieudacznik itp.”

      Bo marudza jak moj 8 miesieczny synek w czasie zabkowania! Pakujcie smieci I
      WON! Nikt was tu nie potrzebuje I nie chce.


      “Australia nie jest rajem dla nikogo.”

      Wszystkozalezy od ciebie. Dla mnie au jest rajem! – jest tylko jeden problem -
      IZOLACJA. Poza tym to raj na ziemi. Ale mamisynki tu sie nie sprawdzaja

      “Nie ma najlepszej na swiecie sluzby zdrowia (ale i nie najgorszej),ani
      najzdrowszej zywnosci . Prawo tez tu nie jest najlepsze. Rzad doji podatnikow
      ile tylko moze. :

      nie ma to jak stwirdzenia eksperta poparte rzeczowymi argumentami! Hehehe.

      “Arogancja , agresja ,chamstwo jak gdzie indziej”

      tak wielu zgnusnialych imigrantow (jak me) przynosz nic tylko syf!

      “Co ciekawe , to glownie Polacy tu sa tak agresywni dla rodakow ,gdy
      slysza "narzekania"”

      wiecej pozytywizmu! Wiem ze ciazy na was pietno komuny ale czas sie obudzic!

      “Australijczycy sa na to mniej alergiczni.”

      Masz racje to my przynosimy syf do raju!

      “Narzekam nieraz , ale mam prawo ,bo tak samo place podatki jak ci zadowoleni
      ze wszystkiego.”

      Nie narzekaj a raduj sie zyciem! Tu w au szanse sa nieograniczone.
    • Gość: jr Re: co do chu..???? IP: *.flow.com.au 18.10.02, 23:34
      gdzi sa moje posty? czyzby lepper z bznda innych ciuli blokowal server?

      “Ale jeszcze bardziej mi zal tych co na kazda krytyke Australii reaguja
      histerycznie i atakuja oponenta sloganami typu "droga wolna , nastepny
      narzekacz, nieudacznik itp.”

      Bo marudza jak moj 8 miesieczny synek w czasie zabkowania! Pakujcie smieci I
      WON! Nikt was tu nie potrzebuje I nie chce.


      “Australia nie jest rajem dla nikogo.”

      Wszystkozalezy od ciebie. Dla mnie au jest rajem! – jest tylko jeden problem -
      IZOLACJA. Poza tym to raj na ziemi. Ale mamisynki tu sie nie sprawdzaja

      “Nie ma najlepszej na swiecie sluzby zdrowia (ale i nie najgorszej),ani
      najzdrowszej zywnosci . Prawo tez tu nie jest najlepsze. Rzad doji podatnikow
      ile tylko moze. :

      nie ma to jak stwirdzenia eksperta poparte rzeczowymi argumentami! Hehehe.

      “Arogancja , agresja ,chamstwo jak gdzie indziej”

      tak wielu zgnusnialych imigrantow (jak me) przynosz nic tylko syf!

      “Co ciekawe , to glownie Polacy tu sa tak agresywni dla rodakow ,gdy
      slysza "narzekania"”

      wiecej pozytywizmu! Wiem ze ciazy na was pietno komuny ale czas sie obudzic!

      “Australijczycy sa na to mniej alergiczni.”

      Masz racje to my przynosimy syf do raju!

      “Narzekam nieraz , ale mam prawo ,bo tak samo place podatki jak ci zadowoleni
      ze wszystkiego.”

      Nie narzekaj a raduj sie zyciem! Tu w au szanse sa nieograniczone.
    • Gość: j_r co jest grane IP: *.flow.com.au 18.10.02, 23:39
      gdzie sa moje posty!!!! musze uzywac innej ksywki bo ktos je kasuje!!!
      KOMUNA WRACA DO POLSKI!!!!


      “Ale jeszcze bardziej mi zal tych co na kazda krytyke Australii reaguja
      histerycznie i atakuja oponenta sloganami typu "droga wolna , nastepny
      narzekacz, nieudacznik itp.”

      Bo marudza jak moj 8 miesieczny synek w czasie zabkowania! Pakujcie smieci I
      WON! Nikt was tu nie potrzebuje I nie chce.


      “Australia nie jest rajem dla nikogo.”

      Wszystkozalezy od ciebie. Dla mnie au jest rajem! – jest tylko jeden problem -
      IZOLACJA. Poza tym to raj na ziemi. Ale mamisynki tu sie nie sprawdzaja

      “Nie ma najlepszej na swiecie sluzby zdrowia (ale i nie najgorszej),ani
      najzdrowszej zywnosci . Prawo tez tu nie jest najlepsze. Rzad doji podatnikow
      ile tylko moze. :

      nie ma to jak stwirdzenia eksperta poparte rzeczowymi argumentami! Hehehe.

      “Arogancja , agresja ,chamstwo jak gdzie indziej”

      tak wielu zgnusnialych imigrantow (jak me) przynosz nic tylko syf!

      “Co ciekawe , to glownie Polacy tu sa tak agresywni dla rodakow ,gdy
      slysza "narzekania"”

      wiecej pozytywizmu! Wiem ze ciazy na was pietno komuny ale czas sie obudzic!

      “Australijczycy sa na to mniej alergiczni.”

      Masz racje to my przynosimy syf do raju!

      “Narzekam nieraz , ale mam prawo ,bo tak samo place podatki jak ci zadowoleni
      ze wszystkiego.”

      Nie narzekaj a raduj sie zyciem! Tu w au szanse sa nieograniczone.
    • Gość: PawelD me, juz nie moge - powtorze sie po raz ostatni IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 20.10.02, 15:44
      1. powtorze sie po raz ostatni
      pompka byla przykladem BEZINTERESOWNEJ zyczliczliwosci - a NIE BONUSEM: dotrze
      to kiedys do Ciebie???
      bonus - to wtedy gdy na oslode, gdy cos innego kupujesz - zgadza sie???


      a ja tam NIE NIE KUPOWALEM kapisz??

      2. pogramowo nie moge sie pogodzic ze zdaniem ze tak ogolnie mozna walnac na
      temat ludzi jakiegokolwiek kraju ze
      ,,Ludzie sa prymitywni i glupi"
      bo taka teza (wybacz brutalnosc) zwykle swiadczy przedewszystkim o autorze...

      3. a jak mowisz ze ,, nastawieni materialistycznie' to bym zapytal ,,w
      porownaniu z kim??'
      daj prosze przyklady 2 krajow gdzie ludzie sa mniej nastawieni materialistycznie
      - tylko prosze miej na uwadze ze mam dwoje dzieci i nie chcialbym peknac ze
      smiechu... (ew. jaki bylyby dowody/przejawy )

      jeszcze raz: pytanie gdzie i z kim sie obracasz...


      ja NAPRAWDE poznalem wielu kulturalnych, sympatycznych ludzi - a sa w srod nich
      emigranci z Europy, chin i np. profesor z USa (zreszta rewalacyjny facet, bylem
      pod duzym wrazeniem jego wykladu na Melbourne Uni - co NAPRAWDE rzadko mi sie
      juz zdarza..)

      P.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka