Gość: Mirko
IP: 65.206.44.*
14.05.02, 16:08
Jakiś czas temu PLL "LOT" latał na Daleki Wschód: Pekin, Bangkok, New Delhi a
nawet Singapur o rzut beretem o Australii. (Mówiło się wtedy nawet o lataniu do
Australii!)
Samoloty były pełne i o miejsca było trudno.
I NIE OPŁACAŁO się. Jedno po drugim - połączenia zlikwidowano.
Sytuację miał poprawić układ ze Swissairem - poprawiło na moment sprzedanie
kilku Lot-owskich nieruchomości i wszystkich dużych Boeingów (i następnie
wzięcie ich w "leasing", bo czymś trzeba latać, no i były od razu pomalowane na
biało-niebiesko).
Jak LOT wyszedł na układzie ze Swissairem to tylko LOT wie.
Pojawił się następny pomysł: "Star Alliance" czyli dokładnie: LUFTHANSA.
Uwaga: od czerwca poczynając w ramach "Star Alliance" LOT zwiększa do
kilkunastu (16) ilość połączeń do Niemiec. Samoloty z Polski do Niemiec póki co
latają i tak półpuste. Pełne są natomiast te z/do Polski przez Atlantyk. I to
jest dla LUFTHANSY łakomy kąsek.
Przewiduję, że za rok od dzisiaj NIE BĘDZIE atlantyckich połączeń LOT-u a do
N.Jorku czy Toronto będzie się leciało a jakże "Guten Tag" przez Frankfurt.
Sami Polacy będą Niemcom podwozili swoich pasażerów.
Pies lizał patriotyzm. Chodzi mi o geszeft.
Kilkanaście milionów Polonii i wszystkich tych dodatkowych chętnych na lot z
Polski.
W jakiś (nieprędki) czas po wejściu do EU Amerykanie i Kanadyjczycy zniosą
wreszcie wizy dla Polaków, tak jak znieśli dla niewiele bardziej bogatych niż
Polacy - Portugalczyków.
PLL "Lot" - który z trudem bo z trudem lądował w N.Jorku nawet za
najciemniejszej Komuny - niestety nie doczeka.
Już dzisiaj jest najdroższy a w momencie kiedy Niemcy wskoczą za kilka lat z
600 - osobowym Airbusem spalającym 3 litry paliwa na 100 km/pasażera - "Lot-
owi" pozostanie nic innego jak tylko zrezygnować z przedłużenia "leasingu"
rozpadających się już wtedy i przestarzałych B767.