Dodaj do ulubionych

Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwyczaic

IP: *.24.11.vie.surfer.at 07.01.05, 11:02
Witam! 1,5roku temu zakochalam sie i postanowilam zostac (Austria). Przez ten
czas czesto odwiedzalam rodzine i przyjaciol w Polsce. Teraz bedzie to juz
niemozliwe (na pewno nie czesciej jak 1-2 razy do roku) W Austrii poza
austryjackim narzeczonym i jego rodzina (ktora widuje od czasu do czasu)nie
mam nikogo. Wszystko zaczynam tu od poczatku. Nie bardzo wiem jak sie do tej
calej rzeczywistosci przystosowac. Jak wam sie zylo na poczatku?
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 07.01.05, 11:40
      Przede wszystkim przestan uzywac slowa "obczyzna". Nawet jesli na poczatku
      czujesz sie jeszcze nieswojo. Jestes teraz w innej czesci Europy, ale nie na
      obczyznie! Tym bardziej, ze jestes przy kochanym czlowieku. Zacznij sie
      intensywniej uczyc otoczenia, interesowac sie zyciem w Austrii. To Twöj nowy
      kraj i nawet jesli pozostaniesz na zawsze Polka zwiazana z Polska, to powinnas
      wiedziec wszystko o zyciu w nowym kraju. A jesli to zycie poznasz, to
      znajdziesz w nim opröcz negatywöw, röwniez wiele pozytywnych stron. Staraj sie
      Austrie polubic. Nie wyszukuj tylko negatywnych przykladöw poröwnujac zycie w
      Polsce do zycia w Austrii. Wiadomo, ze co kraj to obyczaj. Austria jest piekna,
      ludzie przewaznie serdeczni. Czy mieszkasz w duzym miescie? Napisz cos
      blizszego.
      A swoja droga ciekawa jestem czy opröcz mojej, dostaniesz jeszcze jakas
      normalna odpowiedz? To forum znane jest z kpiarzy, ktörym kazdy temat kojarzy
      sie z d***
    • prawdziwystarywiarus Zakochac sie zawsze jest ryzykownie 07.01.05, 13:03
      ... ale w koncu nie ma rozy bez kolcow i wszystko ma jakies skutki uboczne. Ta
      baba dobrze ci radzi, przestan myslec o sobie jako o Emilii Plater na wygnaniu,
      jestes tam teraz u siebie. Nie ma zadnej gwarancji, czy jakbys w Polsce zostala
      to byloby ci lepiej. Wczesny katzenjammer emigranta przechodzi po pierwszych 10
      latach.
      • Gość: VIP-1 Re: Zakochac sie zawsze jest ryzykownie IP: 142.46.53.* 07.01.05, 13:09
        prawdziwystarywiarus napisał:

        > Wczesny katzenjammer emigranta przechodzi po pierwszych 10 latach.
        niektorym nigdy nie przechodzi
        • doupa_nazi Re: Zakochac sie zawsze jest ryzykownie 07.01.05, 13:32
          Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

          > niektorym nigdy nie przechodzi

          tak jak tobie ochota na obce chooye w doopie, hehehe, cw..u
          • Gość: VIP-1 Re: Zakochac sie zawsze jest ryzykownie IP: 142.46.53.* 07.01.05, 14:01
            glodnemu chleb na mysli
      • nadau Re: Zakochac sie zawsze jest ryzykownie 08.01.05, 00:49
        "Wczesny katzenjammer emigranta przechodzi po pierwszych 10
        latach."

        Ta teza dotyczy emigrantów w Australii. Niektórzy częstgo mylą te kraje.
        Australijczycy nawet myślą, że brali udział w rozbiorze Polski razem z Rosją i
        Niemcami. Tam wszystko jest do góry nogami.
        Austria to co innego. Piękny kraj, w Europie i blisko polski.
        W Austrii katzenjammer nie przychodzi wcale.
        Zastroszczę Ci. Ja do Austrii jeżdżę co roku w lutym na deski.
        Ale nikt nie chce się we mnie zakochać, tak jak ja zakochałem się w Alpach.
        • Gość: tow. kapelan Szkoda, że Alpy nadau was majom w dupie, nadau.... IP: *.dyn.optonline.net 08.01.05, 04:45
          Zastroszczę Ci. Ja do Austrii jeżdżę co roku w lutym na deski. Ale nikt nie chce się we mnie zakochać, tak jak ja zakochałem się w Alpach.
          • Gość: narciarz Re: Szkoda, że Alpy nadau was majom w dupie, nada IP: 200.141.76.* 09.01.05, 01:39
            mowie ci, wroci na deskach, z kotwica gipsowa w rekach.
        • Gość: Pawel NADAU KTO BY CIE TAM CHCIAL, TY ZYDOWSKI WYPIERDKU IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 10.01.05, 22:59
          MAMUTA
    • Gość: VIP-1 Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: 142.46.53.* 07.01.05, 13:15
      przestan sie dziecino tak rozczulac nad soba
      albo wracaj z powrotem do kolchozu szczescia szukac
    • Gość: Pimp Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.rurallink.net / *.rurallink.net 07.01.05, 13:56
      Wiesz to normalne jak sie zostaje na lasce jednego czlowieka. Teraz masz
      statsu "narzeczonej", tak? I nastepuje porbkowanie "materialu"? Tak? A wyjazdy
      ro Polski sie skonczyly bo sie forsa skonczyla, tak? No to jak myslisz teraz
      narzeczony potraktuje fakt ze mu kura przestala znic zlote jajka? Ty bys o tym
      ot tak sobie zapomniala?

      A najgorsze ze jak juz nauczysz sie tego lokalnego narzecza Hitlera to w
      zasadzie nie ma on zastosowani na swiecie tylko w obrebie Mariahilfestrasse.

      Skopalas sobie 1.5 roku zycia dotychczas, skopalas sobie rowniez cale zycie
      poczynajac od 2005 do przodu. Teraz jedyne wyjscie to dac sie napompowac komus
      ale musisz miec dobre podkladki ze to dziecko przulatac klientowi.
    • Gość: Down Undroos Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.01.05, 15:59
      najpierw wyjedz gdzies dalej, bo Austria to zadna zagranica wink
    • jot-23 Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 07.01.05, 16:16
      Gość portalu: Kinia napisał(a):

      > Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwyczaic?

      duzo, duzo pic, a moze i ladowac w zyle.
    • Gość: basia553 do wiarusa IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.05, 17:37
      uprzejmie zawiadamiam, ze nie jestem babom.
      • Gość: VIP-1 Re: do wiarusa IP: 142.46.53.* 07.01.05, 18:17
        Gość portalu: basia553 napisał(a):

        > uprzejmie zawiadamiam, ze nie jestem babom.
        napewno?
        • Gość: basia553 Re: do wiarusa IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.05, 18:46
          mam podac swiadköw?smile)))
          • tepiciel_wiesniakow Re: do wiarusa 07.01.05, 20:12
            nie musisz, cw..u, hehehehe
      • nadau Re: do wiarusa 08.01.05, 00:50
        A nie czasem babą?
        • Gość: tow. kapelan Pilnujta swego własnego nosa, nadau IP: *.dyn.optonline.net 08.01.05, 03:31
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=19229993&a=19231274
      • ertes Re: do wiarusa 08.01.05, 05:09
        Basia, nie przejmuj sie tym co przegrany sku..synek wypisuje.
        To tylko belkot stuknietego starca.
        • Gość: PESEL.ca Ercio, napisalibyśta cóś w jenzyku kanadyjskim IP: *.dyn.optonline.net 08.01.05, 05:32
          to byśmy się se pośmialiśmy.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=11306620&a=11454714
          • starypierdola Ercio ani po kanadyjsku ani po polsku. 08.01.05, 08:07
            A po slonsku to juz wogole ...

            jak ona ze Slonska to baba cala geba.
        • Gość: Fan Klub Re: do wiarusa IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.05, 16:01
          Qoorwa, rycerz sie znalazł. Radze uwazac, bo basia bardzo dobrze rozpoznaje
          skuu..synow!
          • Gość: peter Re: do wiarusa IP: *.oc.oc.cox.net 08.01.05, 16:30
            widze ze masz doswiadczenie
            • Gość: Fan Klub Do petera IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.05, 20:36
              Ertes, nareszcie!
              Piter to ksywka, ktora pasuje i do ciebie, i do twojego babinca.
          • basia553 Re: do wiarusa 08.01.05, 17:58
            Masz racje Fan Klubie: natychmiast cie rozpoznalam....
            • Gość: Fan Klub Do kierowniczki psiarnii IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.05, 20:40
              Basia, zajmij sie lepiej swoja psiarnia, bo ci ratlerek i ten pinczer z
              kalafiornii nogi obszczajom!
          • gadupa Basia-kutasia, jest sama jednym.. 10.01.05, 16:00
            skuu..synem.
            Moze corka, ale zawsze skuu..
            • basia553 Re: No wiesz, gadupku! 10.01.05, 16:48
              cos sie do mnie przychrzanil???? jeszczesmy sie nigdy nie klöcili...
              idz do konta i przemysl to, a potem przepros!
    • Gość: poleczka Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 17:44
      Po pierwsze: gratuluję odnalezienia drugiej połówki, Kiniu!
      Po drugie: nie przejmuj się głupimi/wulgarnymi uwagami, które są już niestety
      stałym elementem forum gazety
      Po trzecie: zaakceptuj swój nowy kraj takim jaki jest,
      naucz się języka,
      ludzi poznawaj tak jak to robiłaś do tej pory w Polsce (jesli
      mieszkasz w dużym mieście to codziennie mijasz setki ludzi, spróbuj ich poznać).
      Kontakt z Polską (superważny) dadzą Ci na pewno media (TVPolonia i internet) -
      wiem, że to mało, ale są kraje gdzie jest jeszcze gorzej.
      Trzymam za Ciebie kciuki, na pewno będzie dobrze!
      • tepiciel_wiesniakow Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 07.01.05, 20:13
        od razu widac ze poleczka do kobieta z miasta.
    • Gość: poleczka Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 21:53
      tak, ale niedużego...
      (zato wszędzie mam blisko)
      zapraszam...
    • pawel_z_melb Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 08.01.05, 00:24
      dokladnie tak jak juz ktos powiedzial: nie mow 'obczyzna';

      zdecyduj, gdzie chesz spedzic nasepny okres zycia
      - i zdefiniuj swoje priorytety;

      'wejdz w nowe srodowisko' przez kontynuacje swoich zainteresowan
      sport/hobby,
      poszukaj prfesjonalnego stowarzyszenia (jesli Ciebie to dotyczy)...


      pzdr

      P.
    • ratpole Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 08.01.05, 01:46
      Gość portalu: Kinia napisał(a):

      > Witam! 1,5roku temu zakochalam sie i postanowilam zostac (Austria).

      Sraty taty, znam takie "zakochane", ale dam ci dobra rade.
      Bedzie ci sie latwiej przyzwyczaic i wiecej kasy zgarniesz jak bedziesz zmieniala
      klientow czesciej niz raz na 1.5 roku
      • chcem_zostac_w_usa Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 08.01.05, 19:52
        i tak trzeba te glupie cipy walic po oczach!
    • life_like_hell Austria a co bys powiedziala o Australii?????????? 08.01.05, 02:04
      Z Wiednia do Krakowa kilka godzin jazdy samochodem albo 20 minut samolotem.
      Pomysl o tych co odwalaja wyrok w Australii 27 godzin samolotem albo 6 tygodni
      statkiem.
      Bilet 3000 dolarow na osobe, wiec z cala rodzina nigdy bys sie nie wybrala do
      Polski.
      Niektorzy w Australii dlatego udaja ze nie chca jezdzic do Polski (np.
      paszportowy mit) inaczej zostalo by im tylko harrrrrrrakiri.
      • maxxim Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? 08.01.05, 03:04
        Gdyby Wiarus mieszkal w Austrii, nie mial by nic do paszportow. To wiecej niz pewne.
        • flipflap Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? 08.01.05, 03:26
          Wy się Wiarusem nie przejmujta chłopaki. Daje sobie doskonale radę i wielkim
          lobem leje na wasze zaczepki.

          Dziewczyna to ma rzeczywiście problem. Półtora roku mieszka u chłopaka. Znaczy
          się zna go trochę dłużej. Chłopak nie w ciemnie bity bo jak by chciał się
          ożenić to by już to dawno zrobił, a dziewcze nie wie co ma zrobić. Niby tu,
          niby tam, taka trochę zawieszona w próżni.
          • odebrau Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? 08.01.05, 04:04
            no a w miedzyczasie musi obslugiwac klientow.
            • leb_jak_sklep Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? 08.01.05, 05:51
              odebrau napisał:

              > no a w miedzyczasie musi obslugiwac klientow.

              Odebrau ci rozum
              • Gość: nadau Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: 200.141.76.* 08.01.05, 06:17
                nie, nadau mi rozum.
                • Gość: E.T. Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: *.dyn.optonline.net 08.01.05, 07:33
                  Gość portalu: nadau napisał(a):

                  > nie, nadau mi rozum.

                  Fajne to forum, mozna sie odstresowac. Z "naszego" pogonilysmy niejakiego cmoka i nie ma sie na
                  kim wyzywac wink)


                  Kinia, tylko nie porownuj pomiedzy Polska a Austria, a bedzie dobrze smile Najwiecej sie teskni przez
                  pierwsze dwa lata, a potem (o ile zna sie jezyk i nie jest sie ciagle na "nie") jest sie juz u siebie.
                  • Gość: salceson.qreski Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 08.01.05, 08:45
                    zrob sobie dziecko
                    albo 2 dzieci
                    minie ci tesknota
                    • Gość: Kinia Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: *.24.11.vie.surfer.at 08.01.05, 10:49
                      Dzieki za odpowiedzi. Chyba rzeczywiscie musze zmienic nastawienie. Do
                      wszystkiego podchodze na "nie" juz odpoczatku, bo w przeciwienstwie do
                      wiekszosci nie planowalam wyjazdu z Polski na stale, ew. zamieszkanie za
                      granica. Chcialam w Austrii zostac tylko rok do czasu jak skonczy sie moj
                      program EU. Pracowalam tu z mlodzieza i od poczatku uczylam sie tu obcego wtedy
                      jeszcze dla mnie jezyka. Mloda jestem, ale to dobrze bo moge pozwolic sobie
                      jeszcze na zaczynanie czegos od poczatku. Zwlaszcza jak sie ma przy sobie
                      ukochana druga polowke. Dzieki. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy sa w podobnej
                      sytuacji. A swoja droga, mieszka ktos w Austrii?
                      • Gość: BeKa Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.05, 11:36
                        O ile dobrze zrozumiałem żyjesz w Austrii już 1,5 roku. I teraz zadajesz takie
                        pytanie: pierwsze 2 lata na obrzyźnie - jak się przywyczaić? W dodatku do
                        wszystkiego podchodzisz na nie, i to mimo kontaktu z Austriakami i austrackim
                        życiem.
                        Nie chcę Cię martwić, ale w domu to Ty będziesz się czuła tylko w Polsce, a
                        wszędzie indziej tylko gościem z zewnątrz. Odpowiedz sobie sama, czy chcesz tak
                        przeżyć całe życie?
                        No, chyba że małżeństwo odmieni tą sytuację, czego niniejszym życzę.
                      • Gość: eeeee Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? IP: *.server.ntli.net 08.01.05, 14:09

                        najwazniejsze na "obczyznie" jest poznanie nowych przyjaciol i, co rownie
                        wazne, nie moga to byc Polacy!

                        trzymaj sie od Polakow z daleka a wszystko sie ulozy



                        ---
                        a w Nowej Hucie nadal bandytyzm
        • nadau Re: Austria a co bys powiedziala o Australii????? 09.01.05, 10:46
          Gdyby wiarus mieszkał w Austrii to na tym forum byłoby nudno.
          Poza tym z czego by tam żył? Tam trzeba siano zarabiać albo wydawać.
          Rząd za darmo nic nie daje.
          • kolonialne_bydlo wy sie nadau nie martwcie o Wiarusa i Australie 09.01.05, 11:21
            juz wam to wielokrotnie radzono. Zajmijcie sie tematem "pysznej Wiedenskiej
            Kawy". I oczywiscie czekamy na rewelacyjne opisy jakosci papieru toaletowego w
            wiedenskich sraczach.
    • Gość: poleczka Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 13:55
      Nie mieszkam w Austrii, więc towarzystwa Ci nie dotrzymam. Bywam tam (Wiedeń,
      Graz, góry) 3-4 razy do roku, raczej na krótko, choć jadąc nigdy nie wiem na
      jak długo.
      Koniecznie zmień nastawienie! Trochę więcej optymizmu i otwarcia na otaczającą
      Cię rzeczywistość a reszta jakoś sama się ułoży.
      Pozdrawiam
    • chcem_zostac_w_usa Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 09.01.05, 00:18
      sprobuj wziac dwie dodatkowe zmiany w robocie: wiecej klientow to wiecej szmalu
      i tak jakosc przeplaczesz swoje zycie z klientami. jak klient zobczy ze sie
      wzruszasz to powiedz mu " bo taki jestes fajny i szkoda ze zaraz odchodzisz".
      Podwojne napiwki murowane!
      • Gość: Śmiechacz Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.05, 00:49
        Opisujesz swoje wlasne doswiadczenia? Ladnie cie naciagaja te twoje....
        • Gość: bywalec Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: 200.141.76.* 09.01.05, 01:38
          fakt ze tanie to nie sa, only hte best, hehehehe
          • pia.ed Re: Do Kinia................. 09.01.05, 02:24
            A jak sie przedstawia w tej chwili Twoja sytuacja?
            Chyba nie najlepiej bo prawdopodobnie nie masz pracy, i nie masz slubu
            z tym Austriakiem.
            W takiej sytuacji trudno sie czuc "w domu" jesli sie tak luzno siedzi...
            Faktycznie to nie wiesz, gdzie bedziesz znajdowala sie za pol roku i stad
            Twoja rozterka i watpliwosci.

            Piszesz ze pracowalas z mlodzieza. Musialas wiec miec znajomych.
            Czy wyjechalas stamtad do jakiegos malego miasteczka i stracilas
            z nimi kontakt?
            Miloscia dlugo nie pozyjesz jesli nie bedziesz pracowac.

            Dostalas dobre rady aby jak najwiecej poznawac Austrie, zapisac sie do
            jakiegos stowarzyszenia, pojsc na kurs chocby gotowania czy szycia,
            byleby tylko poznac nowych ludzi.

            A kiedy planujecie slub?
            Bo jesli o tym nie mowicie, to ciezko ci bedzie, nie bedac pewna
            przyszlosci w tym kraju.
            • Gość: kinia Re: Do Kinia................. IP: *.24.11.vie.surfer.at 09.01.05, 03:57
              Slub planujemy na 2006 rok, o prace wlasnie sie staram: do konca 2004 jeszcze
              studiowalam, a do Polski przyjezdzalam tylko na egzaminy, dlatego teraz
              rzadziej bede odwiedzac stare katy. Na forum napisalam dopiero teraz, bo do
              wrzesnia mieszkalam w malym miasteczku, gdzie mialam wielu znajomych i gdzie
              czas po prostu plynie wolniej, teraz mieszkam w Wiedniu, znajomi zostali na
              koncu Austrii a rodzina i reszta przyjaciol w Polsce. Misio jest kochany ale
              nie potrafie jeszcze do niczego sie przyzwyczaic, moze dlatego ze zawsze
              staralam sie kierowac rozumem a nie sercem, nie wiem co przyniesie mi jutro i
              troche czuje sie niepewnie nie majac jeszcze stalego meldunku, pracy etc. Mam
              nadzieje ze wkrotce sie wszystko zmieni... na lepsze. Wykorzystam wiekszosc rad
              na pewno. Dzieki raz jeszcze. Kinia z Wiednia.
              • Gość: Misio co to jest IP: 200.141.76.* 09.01.05, 04:51
                ze kazda dupa nazywa swojego facet Misio albo Misiu. Czy to jest jakies
                przedluzenie okresu dziecinstwa z Puchatkiem?

                Zacznij handlowac szmatami w lumpeksie i zaraz znajdziesz pelno znajomych.
                • Gość: legalny Re: co to jest IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 09.01.05, 05:10
                  Slub planujemy na 2006 rok, haahahahahahaahahahhahahahahha
                  hahahahahhaaaahahahahahha
                  buhahahahahahahahahahahah
                  je..e a zzzenic sssie niechce
                  nietaaaki glupi ten misio
                  haahahahaahahaahaahaahahahhaaahah
              • Gość: misio Re: Do Kinia................. IP: *.proxy.aol.com 09.01.05, 06:11
                niezle cie ten Misio rolujesmile
                gotujesz i opierasz go tez za darmo czy tylko cie puka?
                pozdrowienia dla Misia, juz go lubie.
                • flipflap Re: Do Kinia................. 09.01.05, 06:38
                  Dziewcze napisało że nie pracuje, czyli jest na utrzymaniu. Chłopak po
                  przyjściu chce mieć obiat podany i czysto w chałupie. Potem powie że kocha,
                  podupczy i pójdzie do knajpy albo spać. Jak od święta dojdzie do dyskusji o
                  ślubie to sprytnie odpowie że data jest już ustalona.
                  "Najważniejsze żebyśmy do czegoś doszli" i dalej " Bo już się
                  kochamy", "Chyba że ty czujesz inaczej" albo coś w tym stylu.
                  Podoba mi się ten misiu. Mówisz że ślub już 2006 roku. Pod koniec, tak?
                  Nie znam jednego faceta na tej ziemi, który byłby tak zorganizowany,żeby
                  planować ślub z takim wyprzedzeniem. Chyba że to pisda jakich mało. Tak czy
                  siak masz przesrane.
                  • Gość: Kinia Re: Do Kinia................. IP: *.24.11.vie.surfer.at 09.01.05, 10:21
                    Nie jestem na jego utrzymaniu. Mam jeszcze swoje oszczednosci, troche pomaga mi
                    rodzina. Jak pisalam dopiero od paru tygodni nie studiuje. Teraz staram sie o
                    prace. Poczatek 2006 to wcale nie taka odlegla data, tym bardziej ze studia
                    skonczylam wczesniej, a slub planowalismy zaraz po moich egzaminach. Ja nie
                    chce slub na szybko, dla papierow, chce miec czas na wszystko. a Misio jest
                    Misio bo na imie ma Michael i tak mi sie podoba do niego mowic. Zreszta co ja
                    sie tlumacze. Nie pisalam w sprawie swojego zwiazku (tu uklada sie bardzo
                    dobrze) ale o pobycie za granica.
                    • kolonialne_bydlo Re: Do Kinia.................co to za imie, qrva? 09.01.05, 11:32
                      "Slub planujemy na 2006 rok, haahahahahahaahahahhahahahahha
                      hahahahahhaaaahahahahahha
                      buhahahahahahahahahahahah
                      je..ko i ssanko to tak a zenic sie nie chce
                      nie taki glupi ten misio
                      haahahahaahahaahaahaahahahhaaahah+hahahahaha^999


                      Gość portalu: Kinia napisał(a):

                      > Nie jestem na jego utrzymaniu.
                      Mam jeszcze swoje oszczednosci, troche pomaga mi
                      >
                      > rodzina.
                      ==rodzina inwestuje w cciebie, tak? Ty naiwana cipo, ukada sie dobrze jemu jak
                      mu ulozysz, hehehehe. Gowno bedziesz miala a nie slub o, naiwne ciele!


                      Jak pisalam dopiero od paru tygodni nie studiuje. Teraz staram sie o
                      > prace.
                      ==momentan ist schlecht.

                      Poczatek 2006 to wcale nie taka odlegla data,
                      ==nie, qrva, to tylko 12 miesiecy. No, facet sie fajnie urzadzil bo je..ie
                      debilki za darmo przez rok. Potem bedzie lipiec a potem grudzien 2006. Wtedy
                      date przesunie sie na 2007 bo nie ma pieniedzy. Po siedmiu latch napisz jeszcze
                      raz jak sie to wam uklada.

                      tym bardziej ze studia
                      > skonczylam wczesniej,
                      == a co ty moglas skonczyc, ze piszesz ze skonczylas studia? Wicie koszykow
                      wiklinowych czy jakas pomaturalna obslugi klienta?


                      a slub planowalismy zaraz po moich egzaminach.
                      ==ty, co to za egzaminy do jakiejs szkolki niedzielnej?

                      Ja nie
                      > chce slub na szybko, dla papierow, chce miec czas na wszystko.
                      ==tzn na co chcesz miec czas? Na organizacje wesela dla 100 osob z Polski?

                      a Misio jest
                      > Misio bo na imie ma Michael
                      ==i co drugi facet to tez Michael.

                      i tak mi sie podoba do niego mowic.
                      ==Krotko mowic zaczyna sie jak zawsze a pakujesz sie w gowno.

                      Zreszta co ja
                      > sie tlumacze.
                      == nie tlumacz sie, podaj tylko jakie to studia, hehehe, bo mam wrazenie ze
                      nieciekawie z tym.

                      Nie pisalam w sprawie swojego zwiazku (tu uklada sie bardzo
                      > dobrze) ale o pobycie za granica.
                      ==zwiazekuklada sie bardzo dobrze... jak lezycie w lozku, tak?
                      • Gość: E.T. Re: Do Kinia.................co to za imie, qrva? IP: *.dyn.optonline.net 09.01.05, 20:49
                        Kinia, nie odpowiadaj na durne komentarze!
                        • Gość: tow Proboszcz Re: Do Kinia.................co to za imie, qrva? IP: 200.141.76.* 10.01.05, 02:23
                          a wy co, nagle nawroceni po sumie?
    • Gość: GIT Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: 207.134.76.* 09.01.05, 18:20
      Wydaje mi sie ,ze wszystko zalezy od osoby, ja zle sie czulem poza krajem i
      tesknilem pierwsze 6 miesiecy, pozniej nic z tego nie zostalo. Wazne, aby byc
      z miejscowymi od samego poczatku i nauczyc sie biegle jezyka. Wtedy
      zasymilujesz sie zupelnie. Ja znam takich, ktorzy mieszkaja poza Polska 20 lat,
      szukaja wylacznie znajomych wsrod Polakow i nie mowia miejscowym jezykiem. W
      ten sposob sami skazuja sie na polskie getto i zle traktowanie, bo jak
      traktowac kogos, kot nie mowi jezykiem kraju w ktorym mieszka. Nie popelniaj
      takiego bledu.
      • kan_z_oz Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy 10.01.05, 01:51
        Kinia napisala; ...Zreszta co ja sie tlumacze. Nie pisalam w sprawie swojego
        zwiazku (tu uklada sie bardzo dobrze) ale o pobycie za granica.

        Kazdy tutaj wypowiada swoje opinie, ktore sa oparte na wlasnych
        doswiadczeniach. Jakie doswiadczenia takie rady. Strach innych przed slubem lub
        zwiazkiem na stale z druga osoba, jest w rzeczywistosci strachem innych ludzi i
        nie powinnien miec nic wspolnego z Toba. Skoncentruj sie wiec na tym co dla
        Ciebie/Was jest najwazniejsze. Zdecydowalas sie zostac w Austrii bo sie
        zakochalas?, skoncentruj sie wiec na tej milosci i nie martw sie wiele o to jak
        to sie stanie. Nie martw sie to znaczy przestan o tym mowic, pisac i z czasem
        myslec ( mam na mysli problem). Znajdz prace, poznaj nowych ludzi, zapisz sie
        na dodatkowe kursy czyli jak ktos juz powiedzial - zorganizuj sobie czas. Czas
        tez wszystko rozwiaze i moze nie pozostaniecie w Austrii?

        Nigdy nie musialam sie przyzwyczajac do emigracji. Byla to swiadoma decyzja,
        ale taka od serca. Dlatego bylo to bardzo latwe i dla mnie i dla meza. Moze to
        jeszcze nie jest czas dla ciebie i stad sa te rozterki. Pomysl sobie, ze
        wszystko co sie dzieje jest dla Twojego/Waszego dobra, chociaz nie tak jak
        zaplanowalas.
        Zycze powodzenia.

        • Gość: przeszla mwiele Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: 200.141.76.* 10.01.05, 02:26
          fajnie piszesz a to ciele zaraz wlezie w austriackie gowno w imie czegos co
          jest okreslane stanem chorobowym czyli miloscia. Sama sie wmoczylas to innych
          oszczedz.
    • Gość: Ania JESTES TAM JUZ DLUGO DZIEWCZYNO.... IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 10.01.05, 22:50
      1.5 roku w Austrii i piszesz o poczatkach?????/ Mysle, ze to wystarczajacy czas
      aby sie zaadoptowac w miare. No a co zrobisz jesli twoj zwiazek sie rozpadnie?
      Masz jakis plan? Myslalas o tym? Czy tez napiszesz ze to absolutnie niemozliwe?
      Dlaczego taki odlegly termin slubu? To chyba bardziej jego pomysl, nieprawdaz?
      Twoj problem to nie imigracja, lecz to ze nie masz tam zadnej pozycji. Siedzisz
      na grzaskim gruncie i sie boisz. Nie jestes ani obywatelka ani zona. Czyli
      zalezysz totalnie od faceta. Jaki on bedzie mial za ten rok czasu motyw aby sie
      z toba ozenic????? Wszak nic wiecej wniesc juz nie mozesz, oprocz tego ze mu
      bardziej spowszedniejesz.
      • expert_paszportowy Re: JESTES TAM JUZ DLUGO DZIEWCZYNO.... 10.01.05, 23:03
        dyma dziewuche za darmo, jakis wielki cwaniak.
        • flipflap Re: JESTES TAM JUZ DLUGO DZIEWCZYNO.... 11.01.05, 00:57
          Jaki tam wielki cwaniak. Normalny chłop. Jak się daj tak się kraje.
          Dziewczynie to pasuje. Ona coś powinna zacząć robić. Nie wiem na ile Polacy
          po wejsciu do UE mogą pracować w Austrii. Podejżewam że status narzeczonej do
          niczego nie uprawnia. W półtora roku to już powinnaś dobrze szwargotać po
          ichniemu. Nawiązać kontakty z ludzmi, nowi znajomi, itd. Nie tracić czasu na
          siedzenie w domu.
      • Gość: E.T. Re: JESTES TAM JUZ DLUGO DZIEWCZYNO.... IP: *.dyn.optonline.net 11.01.05, 07:03
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Dlaczego taki odlegly termin slubu?

        Coscie sie tak przyczepili? Nawet w Polsce miejsce w dobrej restauracji i termin w porzadnym kosciele
        trzeba zaklepywac na rok z gory! www.slubinfo.pl/porady/terminarz.htm W USA zaplanowanie
        slubu to minimum rok, w Austrii pewnie tez.
        • schwinski_ryj Re: JESTES TAM JUZ DLUGO DZIEWCZYNO.... 11.01.05, 15:16
          kto za ten poyebski welon placi? A tu jak uniknac tych problemow (glupie baby
          proszone o nieczytanie)

          Poprosić rodziców narzeczonej o zgodę na ślub
          ==jak starzy nie maja forsy to kij im w plecy, nie ma co znimi gadac.
          Ustalić datę ślubu - profilaktycznie dwa terminy
          ==te sprawy nie sa az tak reglamentowane jak sie ludziom wydaje: Nevad, Gretna
          Green to sa mozliwosci na FIFO (first in first out) type of marriage.

          Zaaranżować spotkanie rodziców narzeczonych
          ==only if they are rich to reward them

          Ustalenie terminu podróży poślubnej
          ==nie ma sie co wyglupiac: yebac mozna sie wszedzie. podroz poslubna potrzebna
          jest pannie zeby nie wyszlo za szybko ze wiecej juz naprawde nie moze i nie ma
          naprawde na to ochoty (co i tak wyjdzie na jaw po powrocie) i jest obliczenie
          na odebranie sil mlodemu zawodnikowi wcale tez nie jakis zawodowiec czy co.

          Kalkulacja kosztów związanych z uroczystością
          ==jakie koszty? Zadnych kosztow, toz przeciez czytac nie umieta?

          Sporządzić wstępną listę gości
          ==jacy goscie? Jacys nadzwyczajnie bogaci? Takich cudow nie ma.

          Wizyta w USC związana z niezbędnymbnymi formalnościami
          ==Gretna Green i Nevada, cioly nie umiejace czytac.

          Wizyta w Parafi związana z niezbędnymbnymi formalnościami
          ==a do tych squrvieli to po co? Przeciez czarni to maja takie pojecie o
          malzenstwie jak panna mloda o yebaniu po slubie, hehehehe.

          Wybór świadków narzeczonych
          ==bez przesady, pelno przechodniow za darmo. Kazdy zechce swiadczyc ze drugi
          sie wmoczyl. Swiadkow nie brak na tym swiecie (Mark Twain)

          » 5 - Miesięcy Wcześniej «
          ==ten doradca weselny to jakis retard czy co?

          Rezerwacja terminu w USC lub Kościele
          ==no prosze, jak sie mnie poslucha to od razu mniej do roboty.

          Wybór i wstępna rezerwacja Hotelu dla gości
          ==jacy goscie? Forse przeslac na konto i won.

          Wybór i wstępna rezerwacja Restauracji
          ==Bez przesady, Burger King and McDOnalds sa wszedzie i ostatnio jak
          sprawdzalem to nie wymagali rezerwcji.

          Załatwienie formalności w USC
          ==Rozumieta slowa Grena Green i Nevada?

          Zapis na Kurs Przedmałżeński
          ==czarny ekspert bedzie uczyl jak zakaldac, hehehe?

          » 4 - Miesiące Wcześniej «
          ==Nie bojta sie, mlodzi juz dobrze wiedza co i jak pasuje.

          Wybór sukni ślubnej wraz z wszelkimi dodatkami
          == na ch. jej biala suknia? Maszkarona trzeba przybrac? Szminke na swinie?

          Wybór męskiego ubioru (Smoking, Frak, Garnitur)
          ==Kogos niezle pokrecilo z ta lista. Wchodzi sie i wychodzi sie: tak samo jak w
          ze stara to be.

          Decyzja o podróży ślubnej - okres letni konieczność rezerwacji !!!
          ==niektorzy to ciagle zyja w czasach reglamentacji PRL.

          Rezerwacja zespołu muzycznego
          ==zeby nam przygrywali Mazurka spod Lopoczna?

          Ustalenie terminu z fotografem i kamerzystą
          ==uwaga, bo te zdjecia moga byc dowodem w sadzie.

          » 2 - Miesiące Wcześniej «
          i==i rok pozniej. Najdalej dwa.

          Wybór i kupno obrączek
          ==two things are wrong: wybor i kupno. Juz lepiej zrobic kupe instead.

          Zadbać o nocleg dla gości
          ==ch. strzelil gosci.

          Zamówienie zaproszeń oraz ich wysłanie
          ==jeszcze czego, darmozjady.

          Sporządzenie listy prezentów
          ==jaka lista? Dawac forse na konto i won.

          » 4 - Tygodnie Wcześniej «
          ==rok wczesniej. Przeciez sie zaczyna sprawe na rok wczesniej, tak?

          Ustalenie z Restauracją kolejność podawania potraw
          ==McD i Burger joint. ALbo KFC. I tak wiadomo jakie podle zarcie jest na
          weselach wiec po co sie wyglupiac.

          Zamówienie tortu i ciast weselnych
          ==zamowienie teatru? Toz teatr juz tam jest!

          Aaaa, tortu? Zeby zayebac pannie mlodej tortem w ryj? hehehe

          Rezerwacja Fryzjera, Wizażysty na dzień ślubu
          ==nie wiem co to jest wizazysta ale na wszelki wypadek radze trzymac dokladnie
          zamkniete drzwi.

          Ostatnie poprawki sukni w salonie ślubnym
          ==ubrac te swinie dobrze i kredka podmalowac plamki po poprzedniczce ze sie
          zlala ze szczescia.

          Wizyta u kosmetyczki, solarium, itp.
          ==Zeby jej podmasowac cipe zeby nie wyla z bolu za pare godzin.

          Ostatnie poprawki ubioru męskiego
          ==Panu mlodemu stanal akurat i zadna druzka sie tym nie zajmuje...

          Plan wieczoru panieńskiego i kawalerskiego
          ==i ostatnie porady po ch. sie mlody w te kabale pakuje.

          Omówić plan zabawy weselnej z zespołem muzycznym
          ==i moze jeszcze im zaplacic, co?

          » 2 - Tygodnie Wcześniej «
          =nie, rok naprzod. Jak rok to rok? Moze cos umknac.

          Sprawdzenie budżetu weselnego smile
          ==a co tu sprawdzac? I tak za malo i nie warto.

          Zamówiene wiązanki ślubnej
          ==i tak zostanie rzucona w kat zeby sie te inne zazdrosne malpy pozabijaly.

          Przygotowania do podróży poślubnej
          ==nie liczcie na pana mlodego. ten juz ledwie zipie ale stara tez do niczego.

          Ostateczna kontrola oczekiwanych gości
          ==raczej sprawdzic wplywy na konto. proponuje spreadsheet.

          » 1 - Tydzień Wcześniej «
          ==nie, rok wczesniej, zeby sienie wymigali.

          Sprawdzenie wszystkich niezbędnych dokumentów
          ==stara sprawdzi, nie ma obawy.

          Przygotować obrączki
          ==nie ma obraczki bo i tak heca trwa najwyzej rok.

          Dostarczenie tortu i ciast weselnych do Restauracji
          ==jakiej restauracji? McD, BurgerK czy KFC. McD ma deal dwa ciacha za $1
          (cherry or apple. Stara woli cherry, pan mlody apple)

          Wpólnie ze świadkami omówić przebieg dnia ślubu
          == i powiedziec tej maszkarze ze wygldala slicznie? Swinia ze szminka?
          No chyba!
          • schwinski_ryj acha, najwazniejsze: 11.01.05, 15:19
            www.givemepink.com/31168168/iWizyta w USC związana z niezbędnymbnymi
            formalnościamindex.html
        • Gość: Ania E.T. CO SIE TAK CZEPIASZ LUDZI WIDZACYCH TU PROBLE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.01.05, 18:39
          A ty co sie tak czepiasz ze inni widza w ty problem? Wszak ona z nim siedzi juz
          1.5 roku, a nie 1 tydzien. To chyba bedzie 2.5 roku do tego slubu a nie rok.
          Zreszta nikt nie musi brac slubu jesli nie chce. Tu chodzi o to ze facet nie
          daje jej poczucia bezpieczenstwa i stad watpliwosci. Nie sprowadzaj wszystkiego
          do poziomu zalatwiania.
    • Gość: Aniek Re: Pierwsze 2 lata na obczyznie- jak sie przyzwy IP: *.server.ntli.net 13.01.05, 18:49
      Witaj!

      Mam podobny problem do Twojego, ale wolalabym nie wdawac sie w szczegoly na tym
      forum. Jesli masz ochote "porozmawiac" to podaj mi swoj adres mailowy. Oto
      moj: aniek_u@o2.pl

      Pozdrawiam,
      Aniek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka