Jestem młodym i zdesperowanym człowiekiem

Poważnie, to myślę o opuszczeniu tego miłego kraju i udaniu się do Stanów.
Niedługo skończę studia, a sytuacja w Polsce nie napawa mnie zbyt wielkim
optymizmem.
Chciałbym dowiedzieć się o kilku rzeczach od was, bo jeśli nie wy, to kto?

Jak w ogóle wygląda sytuacja w Stanach, czy jest u was zjawisko bezrobocia?
Czy przylatując tam, zostanę na lodzie juz w pierwszych dniach pobytu, czy mam
szansę otrzymać jakąś pracę? Teraz na 2-3 miesiące, nieważne gdzie, w
przyszłości, moze na całe życie?...
Co pradodawcy w USA wymagają od "przyjezdnych", jakichś szczególnych
certyfikatów językowych, dyplomów obsługi komputerów itp.? Czy można uzyskać je
jeszcze w Polsce, czy tylko w USA?
A taki banał jak Prawo Jazdy. W USA jest pewnie ponowny egzamin, nie dają
raczej nowego w zastaw za stare, polskie Prawo Jazdy?
Po jakim czasie mam szansę na podjęcie legalnej pracy? Co trzeba zrobić, żeby
się zarejestrować? Są tam jakieś "pośredniaki", które oferują pracę?
W którymś z wątków ktoś napisał, iż kościoły i parafie są dobrym punktem do
rozpoczęcia kariery.
Czyli kierować się od razu tam?
Wiem, że dla wielu te pytania mogą byc śmieszne, ale postawcie się w sytuacji
studenta z kraju o bezrobociu sięgającym prawie 20%...
Dzięki za wszystkie odpowiedzi!
Sektor