Dodaj do ulubionych

milosc na obczyznie

IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 19:46
milosc zmusila mnie do emigracji. mam ukochanego, zycie jakiego by mi wiele
pozazdroscilo, prace, a jednak tesknie za starymi sprawdzonymi przyjaciolmi.
jak sobie radzic z taka tesknota i samotnoscia?

Obserwuj wątek
    • cornio Re: milosc na obczyznie 16.06.02, 20:06
      Gość portalu: zielona napisał(a):

      > milosc zmusila mnie do emigracji. mam ukochanego, zycie jakiego by mi wiele
      > pozazdroscilo, prace, a jednak tesknie za starymi sprawdzonymi przyjaciolmi.
      > jak sobie radzic z taka tesknota i samotnoscia?
      >

      Wcake sie nie dziwie: Te zycie to wcale nie takie by ci zazdroscic,praca jak
      praca,irlandia zadna atrakcja a ukochany to tez .....samotnosc ? tesknisz za
      sprawdzonymi przyjaciolmi ? A w czym oni sie tak sprawdzili ? jak pomyslisz nad
      tym ,to dojdziesz do wniosku,ze lepiej bylo nie zaczynac watku.zycie to
      zycie ..A kocham irlandie to piosenka czy cos tam podobnego,ktora napisal ktos
      noe bedac w irlandii nigdy.Pozdrawiam i zycze dalszego dolowania.Na ksiezniczki z
      arystokracji przyzwyczajone do zycia pelnego atrakcji nie ma lekarstwa.
      • ide_na_maksa Re: milosc na obczyznie 16.06.02, 20:20
        Walek wyluzuj siem, swoje lata juz masz przeciesz.
        Jest doprawdy rzeczom niepojetom,zeby facet o takiej
        pozycji spolecznej i zawodowej z tak jasno okreslonom orientacjom
        seksualnom spedzal tyle czasu na utarczkach slownych
        z mlokosami na forum.
        No przeciez ta dziewczyna moglaby byc tfoja wnuczkom.
        Walek!
    • Gość: Jurek Re: milosc na obczyznie IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 16.06.02, 20:24
      rada: rzuc ukochanego, wyjedz z Irlandii, spotkaj sie z przyjaciolmi. Jesli ci
      ta rada nie odpowiada to moze ta: zostan w Irlandii, nie porzucaj ukochanego,
      nie jedz do pryzjaciol. Jeszcze nie? Wez ukochanego, jedz do Polski, spotkaj
      sie ze znajomymi. A propos, czy migreny tez ci sie zdarzaja? A czy sluzaca jest
      z toba w Irlandii czy tez nie?
    • Gość: zielona Re: milosc na obczyznie IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 20:26
      a ja sobie naiwna liczylam na szacunek. nie mam lat nastu, swoje przezylam,
      zylam tu i tam, napislam watek, bo jest chwilowo nieciekawie liczac na jakies
      wsparcie. jesli nie rozumiesz co to sprawdzeni przyjaciele to jest mi ciebie
      zal... zycze szczescia na obczyznie tobie i sobie...
      • Gość: zielona cd IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 20:31
        te, chlopy, to idzie w zupelnie innym kierunku! ja nie mam ochoty porzucac
        ukochanego, ja chce sobie tu ulozyc zycie. w koncu. ksiezniczki siedza na dupie
        w polsce a nie zmagaja sie przeciwnosciami na obczyznie. czy ja nie mam prawa
        na chwile slabosci? no tak, life is tough and full of zasadzkas. kolejna rada
        brzmiec bedzei: powinnas byla wiedziec w co sie pakujesz, czyz nie tak? kocham
        was rodacy!
        • i.p.freely Re: cd 16.06.02, 20:51
          Jak dlugo tam jestes?
          W moim przypadku najlepszym lekarstwem byl czas a pozniej ... wizyta w Polsce.
      • khalif Re: milosc na obczyznie 16.06.02, 20:33
        Gość portalu: zielona napisał(a):

        > a ja sobie naiwna liczylam na szacunek. nie mam lat nastu, swoje przezylam,
        > zylam tu i tam, napislam watek, bo jest chwilowo nieciekawie liczac na jakies
        > wsparcie. jesli nie rozumiesz co to sprawdzeni przyjaciele to jest mi ciebie
        > zal... zycze szczescia na obczyznie tobie i sobie...



        ha ha ha -a cos ty takiego wiekopomnego napisala by zasluzyc na szacunek.albo czy
        ktos z nas ciebie zna by moc ciebie "szanowac" Ty dziekuj bogu ,ze ktokolwiek
        odpisal na twoje pierdoly.I to tylko dlatego ,ze jest niedziela i nuda.Uklony dla
        przyjaciol w miasteczku pewnie strasznie im zaimponowalas tym wyjazdem co-w twoim
        wieku i jeszcze sie udalo !A i uklony dla ukochanego z ktorym jestes samotna.
        • Gość: zielona Re: milosc na obczyznie IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 20:39

          >
          >
          > ha ha ha -a cos ty takiego wiekopomnego napisala by zasluzyc na szacunek.albo c
          > zy
          > ktos z nas ciebie zna by moc ciebie "szanowac" Ty dziekuj bogu ,ze ktokolwiek
          > odpisal na twoje pierdoly.I to tylko dlatego ,ze jest niedziela i nuda.Uklony d
          > la
          > przyjaciol w miasteczku pewnie strasznie im zaimponowalas tym wyjazdem co-w two
          > im
          > wieku i jeszcze sie udalo !.

          rozumiem ze szanujesz tylko tych ludzi ktorych znasz i ktorych warto szanowac.
          cala reszta to malomiasteczkowa masa niczego nie warta. jaki przyklad soba
          dajesz?

          • cornio Re: milosc na obczyznie 16.06.02, 20:51
            Gość portalu: zielona napisał(a):

            >
            > >
            > >
            > > ha ha ha -a cos ty takiego wiekopomnego napisala by zasluzyc na szacunek.a
            > lbo c
            > > zy
            > > ktos z nas ciebie zna by moc ciebie "szanowac" Ty dziekuj bogu ,ze ktokol
            > wiek
            > > odpisal na twoje pierdoly.I to tylko dlatego ,ze jest niedziela i nuda.Ukl
            > ony d
            > > la
            > > przyjaciol w miasteczku pewnie strasznie im zaimponowalas tym wyjazdem co-
            > w two
            > > im
            > > wieku i jeszcze sie udalo !.
            >
            > rozumiem ze szanujesz tylko tych ludzi ktorych znasz i ktorych warto szanowac.
            > cala reszta to malomiasteczkowa masa niczego nie warta. jaki przyklad soba
            > dajesz?
            >


            kobieto ,nie wrabiaj sama siebie.Dajesz tylko okazje do smiechu-poczytaj co
            sama piszesz:i ktorych warto szanowac-a mozna szanowac tych co nie warto?
            jednak ,ktos napisal trafnie-jestes malomiasteczkowa stara ges. smile)
            • Gość: zielona Re: milosc na obczyznie IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 21:02

              > kobieto ,nie wrabiaj sama siebie.Dajesz tylko okazje do smiechu-poczytaj co
              > sama piszesz:i ktorych warto szanowac-a mozna szanowac tych co nie warto?
              > jednak ,ktos napisal trafnie-jestes malomiasteczkowa stara ges. smile)

              zla interpretacja: szanujesz tych, ktorych uwazasz ze warto szanowac
            • Gość: sar Re: milosc na obczyznie IP: *.prem.tmns.net.au 17.06.02, 00:15
              A ty jestes oswieconym chamem i blyskotliwym skurwysynem, ktoremu sie wydaje,
              ze wszystkie rozumy pozjadal i ze ma prawo oceniac KOGOKOLWIEK. Kto ci, cornio
              dal monopol na prawde o ... zyciu, otym kto jest modry a kto glupi, jak inni
              powinni myslec, co robic i co pisac??? Skad u ciebie ta cholerna nieustajaca
              arogancja. Pare blyskotliwych poscikow osmieszajacych wypowiedzi innych i
              prosze : cornio - autorytet, cornio - filozof, cornio -no, na kogo ty sie
              kreujesz..
              Na te mundrosci, ktore tu piszesz, noz sie w kieszeni otwiera, zwykle nie warto
              nawet odpowiadac, ale tymi dwoma postami to mnie naprawde wkurzyles. I nie
              wysilaj sie na odpowiedzi, wiadomo czego sie mozna od ciebie spodziewac, jasnie
              oswiecony, super dowcipny, polinteligencki chamie.
              Jak nie masz czegos sensownego i grzecznego do powiedzenia to sie ZAMKNIJ!!!
              I przepros kobiete, bo jak na razie to tylko ty na szacunek nie zaslugujesz.
              Nikt zreszta, kto traktuje innych w tak arogancki sposob szacunku nie
              wzbudzi... no czyba, ze u podobnych sobie kretynow.

              I nie zastawiaj sie encyklopedia, fakulktetami i zyciowymi osiagnieciami, ani
              nawet super retoryka, bo to niczego nie dowodzi.!!!
              • cornio Re: milosc na obczyznie 17.06.02, 01:33
                Gość portalu: sar napisał(a):

                > A ty jestes oswieconym chamem i blyskotliwym skurwysynem, ktoremu sie wydaje,
                > ze wszystkie rozumy pozjadal i ze ma prawo oceniac KOGOKOLWIEK. Kto ci, cornio
                >
                > dal monopol na prawde o ... zyciu, otym kto jest modry a kto glupi, jak inni
                > powinni myslec, co robic i co pisac??? Skad u ciebie ta cholerna nieustajaca
                > arogancja. Pare blyskotliwych poscikow osmieszajacych wypowiedzi innych i
                > prosze : cornio - autorytet, cornio - filozof, cornio -no, na kogo ty sie
                > kreujesz..
                > Na te mundrosci, ktore tu piszesz, noz sie w kieszeni otwiera, zwykle nie warto
                >
                > nawet odpowiadac, ale tymi dwoma postami to mnie naprawde wkurzyles. I nie
                > wysilaj sie na odpowiedzi, wiadomo czego sie mozna od ciebie spodziewac, jasnie
                >
                > oswiecony, super dowcipny, polinteligencki chamie.
                > Jak nie masz czegos sensownego i grzecznego do powiedzenia to sie ZAMKNIJ!!!
                > I przepros kobiete, bo jak na razie to tylko ty na szacunek nie zaslugujesz.
                > Nikt zreszta, kto traktuje innych w tak arogancki sposob szacunku nie
                > wzbudzi... no czyba, ze u podobnych sobie kretynow.
                >
                > I nie zastawiaj sie encyklopedia, fakulktetami i zyciowymi osiagnieciami, ani
                > nawet super retoryka, bo to niczego nie dowodzi.!!!


                I cos sie tak rozwcieczyla -wypij szklanke wody i gleboki oddech to pomaga.Tobie
                zupelnie sie w makowce porypalo.Czym tak sie przejelas moim zasranym postem na
                zasranym forum ? Ty widocznie juz ocipialas i zaczynasz traktowac to jak realne
                zycie ? Osobiscie mam w dupie i ciebie i te durna ges i jej problemy.jak kazdemu
                tak i mnie mozesz uroczyscie naskoczyc,naiwna babo.A przepraszac to nie mam za
                co.jak ktos sie rozbiera publicznie ,to zawsze komus moze sie niespodobac gruba
                dupa i obwisle cycki.zrozumialas ty wzorze intelektu ? zachecam cie do podobnych
                popisow .Ale slownik masz bogaty-nie bede nic wiecej pisal ,bo zal mi ciebie
          • Gość: elat Re: milosc na obczyznie IP: *.pool.mediaWays.net 16.06.02, 20:51
            mam takie jak i Ty zyciorysowe doswiadczenie.Uplynelo duuuzo lat i jest
            podobnie jak u Ciebie. Nuda mnie nie zzera (pracuje duzo i
            intensywnie),kontakty z krajem w miare czeste i zdrowe uklady rodzinno-
            przyjacielskie, w mojej nowej ojczyznie czuje sie mocno i bezpiecznie i jest to
            moja dobra zyciowa kraina - ale tesknie. Nie mamy dzieci - moze wtedy korzenie
            w nowym kraju sa silniejsze. Pozdrawiam
            • Gość: zielona Re: milosc na obczyznie IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 16.06.02, 21:00
              Gos´c´ portalu: elat napisa?(a):

              > mam takie jak i Ty zyciorysowe doswiadczenie.Uplynelo duuuzo lat i jest
              > podobnie jak u Ciebie. Nuda mnie nie zzera (pracuje duzo i
              > intensywnie),kontakty z krajem w miare czeste i zdrowe uklady rodzinno-
              > przyjacielskie, w mojej nowej ojczyznie czuje sie mocno i bezpiecznie i jest to
              >
              > moja dobra zyciowa kraina - ale tesknie. Nie mamy dzieci - moze wtedy korzenie
              > w nowym kraju sa silniejsze. Pozdrawiam

              otoz to, sama sie zastanawiam, czy nie stane sie ofiara idealizowania wlasnego
              kraju z daleka, czego bylam swiadkiem w stanach. dziekuje za wsparcie.


    • mineta123 Re: milosc na obczyznie 16.06.02, 20:31
      Gość portalu: zielona napisał(a):

      > milosc zmusila mnie do emigracji. mam ukochanego, zycie jakiego by mi wiele
      > pozazdroscilo, prace, a jednak tesknie za starymi sprawdzonymi przyjaciolmi.
      > jak sobie radzic z taka tesknota i samotnoscia?
      >

      Dildo jest nalepsze na tesknote i samotnosc!
      • i.p.freely Re: mineta 17.06.02, 00:38
        Czy masz specyficzny kolor i rozmiar na mysli?
    • Gość: nanka Re: milosc na obczyznie IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.06.02, 01:48
      Gość portalu: zielona napisał(a):

      > milosc zmusila mnie do emigracji. mam ukochanego, zycie jakiego by mi wiele
      > pozazdroscilo, prace, a jednak tesknie za starymi sprawdzonymi przyjaciolmi.
      > jak sobie radzic z taka tesknota i samotnoscia?

      zielona-moge ci tylko powiedziec,co mnie pomoglo,a takze bardzo tesknilam-i tesknie do
      przyjaciol przede wszystkim.
      najpierw-popelnilam blad,czytalam tylko polskie ksiazki,szperalam po internecie itp.przez co
      jakibym sie zawinela w te tesknote i mialam wszelkie szanse na to,ze sie wyalienuje.

      potem:pozapisywalam sie na wszystkie mozliwe kursy.
      nie przestalam przez to tesknic,ale w jakis sposob-jestem bardziej "u siebie".
      zaczelam tez systematycznie szukac roznych milych rzeczy dla przyjaciol.regularnie,raz w
      miesiacu staram sie im to przekazac.takie mile drobnostki.
      oczywiscie takze maile itd.ale to kupowanie drobiazgow zastepuje mi wieczory przy
      herbacie,pleciugowanie do rana,wypady do sklepow po ciuchy...tu robie to wszystko z moim
      facetem.i nie mam zednej przyjaciolki i chyba juz nie bede miala. moje dwie przyjaciolki z
      polski-z czasow ogolniaka i studiow,a to szmat czasu-tez sobie przeciez nie wymienia mnie na
      nowszy modelwink,wiec sie wspieramy w dalszym ciagu-tylko innymi metodami.
      powodzenia.rzuty ostrej tesknicy zdarzaja sie falami.tak to juz jest



      • Gość: kicius Re: milosc na obczyznie IP: *.speed.planet.nl 24.06.02, 15:10
        Tytul watku jakby troche nieadekwatny do tresci,ale to mnie wlasnie
        przyciagnelo,ha,ha.
        Tez wyjechalalm glownie ze wzgledu na mojego faceta i tez czulam sie
        samotnie,w koncu nasi znajomi to byli tylko jego znajomi a ze swoimi moglam
        sobie pogadac przez telefon.Na poczatku spanikowalam,ale pozniej uswiadomilam
        sobie,ze tych najdrozszych przyjaciol ,za ktorymi tak bardzo tesknie tez nie
        poznalam w przeciagu tygodnia czy miesiaca...Dlatego staram sie wychodzic sama
        i poznawac nowe osoby,wczesniej czy pozniej poznam kogos z kim naprawde bede
        chciala sie zaprzyjaznic,mimo,ze,oczywiscie nie mam mowy o wymianie starych
        modeli na nowe...
    • don555 A nogi rozkladasz, kiedy trzeba. 24.06.02, 14:56
      zielona, dobrze pieszes, jestes ozdoba tego forum. Jesze jeden taki post i
      zostaniesz profesorem tego forum.
    • luiza-w-ogrodzie Re: milosc na obczyznie 24.06.02, 15:07
      zielona (irlandio?), nie mozna w zycie na emigracji wchodzic tylem patrzac w
      wizje utraconego raju. Jesli sie zdecydowalas na wyjazd, to powinnas zrobic
      wszystko zeby zbudowac sobie nowe zycie a nie marnowac czas teskniac za starym.
      Zajmij sie kursami, praca, poszukaj nowych przyjaciol, zainteresuj sie tym co
      sie dzieje dookola Ciebie a nie tylko obiadkiem dla ukochanego. Jak napadnie
      Ciebie tesknota, mieszkasz dostatecznie blisko Polski zeby z latwoscia
      podtrzymac kontakt z rodzina, przyjaciolmi - telefony, emajle, wyjazdy
      wakacyjne.

      Mieszkam w Australii od 10 lat, jakos sie dziwnie zlozylo, ze nigdy nie czulam
      sie tu na obczyznie, choc na poczatku nie znajac jezyka mialam wrazenie ze
      wyladowalam nie w tej bajce.. ale jednak bajce, a nie koszmarze. Zamiast
      rozpaczac nad utrata, rzucilam sie na podboj nowego swiata, poznalam wielu
      ludzi, wsrod nich moja najlepsza przyjaciolke, studiowalam, rozwinelam swoje
      zainteresowania. Staralam sie nie utracic znajomosci w kraju, ale z latami one
      podupadaja, bo ja zyje juz w innych warunkach i mam inne problemy, nasze drogi
      sie rozeszly.

      Zycze powodzenia i zadowolenia z zycia
      Luiza-w-Ogrodzie
    • Gość: gaga Re: milosc na obczyznie IP: *.tin.it 24.06.02, 15:33
      Tez poszlam za glosem serca i nie zaluje. Poczatki byly trudne, ale zanim sie
      nie obejrzalam poznalam nowych ludzi, nowe miejsca i z czasem wszystko sie
      dobrze ulozylo. Poza tym moj wyjazd byl egzaminem dla tzw. sprawdzonych
      przyjaciol. Wielu z nich tego egzaminu nie zdalo (czas, odleglosc), a z tymi,
      ktorzy mi pozostali do tej pory utrzymuje kontakt (dzieki internetowi prawie
      codzienny). Jasne, ze czasem lapie mnie okropna tesknota za krajem i wtedy
      chwytam za telefon albo ogladam stare albumy ze zdjeciami i smieje sie sama do
      siebie na wspomnienie roznych wydarzen. A pozniej wstaje slonce i z
      przyjemnoscia rozpoczynam nowy dzien.
      Pozdrawiam,
      gaga
    • Gość: mariusz Re: milosc na obczyznie IP: *.siemens.de / 137.223.134.* 24.06.02, 16:37
      i ja mieszkam za granica i mam podobne problemy.

      pisz maile, listy, dzwon, odwiedzaj, zapraszaj... uwazam, ze to proste.

      po jakims czasie okaze sie, kto z twoich przyjaciol jest przyjacielem, a kto
      tylko kumplem.

      z czasem moze i przyzwyczaisz sie do nowego kraju. mnie to wychodzi
      tylko "srednio".

      pozdrawiam / powodzenia,
      mariusz

    • Gość: mariusz Re: milosc na obczyznie IP: *.siemens.de / 137.223.134.* 24.06.02, 17:03
      to jeszcze raz ja - mariusz.

      wlasnie zauwazylem twoj adres - widze, ze jestes w dublinie... pewno w jakiejs
      kafejce internetowej.

      i ja mieszkam w irlandii, od grudnia 2000. moja dziewczyna jest irlandka i
      mieszkamy w malej miejscowosci - midleton. pracuje w cork. wczesniej mieszkalem
      w dublinie/d4.

      nie jestem specjalnym fanem tego kraju i jestem tu glownie z powodu mojej
      dziewczyny. czasami przeraza mnie fakt jak niskie mniemanie mam o tym kraju i
      ludziach oraz jak to pogodzic z moim zwiazkiem.

      jesli masz ochote - zadzwon / napisz:

      mariusz, 085-7136953, mariusz_wrona@sultanofbrunei.com

      od kiedy tu jestes? co tu robisz?

      pozdrawiam!
      mariusz

    • Gość: theend Re: milosc na obczyznie IP: 213.78.119.* 24.06.02, 17:19
      tak..tes-knoty..a na pytanie osoby calkowicie obcej+kobiety..dzien dobry jestem
      bardzo smutna..nie da sie odpowiedziec inaczej jak ..usmiechnij sie..ja sie
      smialem jak czytalem 'jednoaktowke pt"mr Corn-pop versus dziewczeta'
    • Gość: Florek Re: milosc na obczyznie IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 00:01
      Gość portalu: zielona napisał(a):

      > milosc zmusila mnie do emigracji. mam ukochanego, zycie jakiego by mi wiele
      > pozazdroscilo, prace, a jednak tesknie za starymi sprawdzonymi przyjaciolmi.
      > jak sobie radzic z taka tesknota i samotnoscia?
      >

      > Mnie do emigracji nikt nie zmuszal ale ja zobaczylem,ze w Polsce nie ma szans
      > na normalne zycie i podjalem decyzje o wyjezdzie.Siedze sobie teraz na samym
      > poludniu Florydy i patrze na slonce i palmy.Mam dobrze platna prace a jednak
      > tesknie za wierzbami placzacymi, bocianami, rzekami Narwia i Biebrza oraz
      > naszym proboszczem i naczelnikiem gminy.Myslalem,ze juz nie wytrzymam i chcialem
      > wracac ale wszyscy pisali mnie,ze chyba dostalem porazenia slonecznego,ze takie
      > mysli mnie sie czepiaja.Podobno i bociany juz nie chca przylatywac do Polski.
      > Sam juz nie wiem co robic i myslec.Kuzyn napisal mnie,ze skoro tak cierpie na
      > te nostalgie to najlepiej, zebym przyjechal do Polski na dwa tygodnie i to w
      > zupelnosci wystarczy,zeby sie wyleczyc z tej tesknoty.
      > Co Wy o tym myslicie?.
      • Gość: ciufla Re: milosc na obczyznie IP: 149.142.158.* 25.06.02, 00:47
        Florek, kuzyn ma racje.

        Zielona, ktos Ci dal juz najmadrzejsze rady wiec ja dodam tylko jedna. Takich
        jak Ty jest pelno. Ludzi, ktorzy opuscili kraj, ktory znali i teraz za nim
        tesknia. Niekoniecznie musza byc z Polski, bys mogla sie z nimi dobrze czuc.
        Poszukaj innych emigrantow. Moimi najlepszymi znajomymi jest para hinduska.

        I podnies nos do gory. Znajdz nowych przyjaciol.

        Powodzenia smile))))))
        • Gość: Florek Re: milosc na obczyznie. Re: do ciufla IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 04:24
          Gość portalu: ciufla napisał(a):

          > Florek, kuzyn ma racje.
          >
          > Zielona, ktos Ci dal juz najmadrzejsze rady wiec ja dodam tylko jedna. Takich
          > jak Ty jest pelno. Ludzi, ktorzy opuscili kraj, ktory znali i teraz za nim
          > tesknia. Niekoniecznie musza byc z Polski, bys mogla sie z nimi dobrze czuc.
          > Poszukaj innych emigrantow. Moimi najlepszymi znajomymi jest para hinduska.
          >
          > I podnies nos do gory. Znajdz nowych przyjaciol.
          >
          > Powodzenia smile))))))

          > Dziekuje Ci ciufla. Zostaje i przestaje tesknic.Ide na Miami Beach.
    • Gość: jr Re: milosc na obczyznie IP: 203.129.132.* 25.06.02, 04:39
      hehehe kocham was polacy, te przeklenstwa, sarkazm - dawno sie tak nie usmialem.

      chcesz rade: waz sie za robote!!! rusz te slodka ksiezna dupe i skosztuj
      potu!!! graj sport, pij alkohol, pieprz sie, dorob dziecka - ucz i graj z
      nim/nia, pomoz biednym... jest 100000 rzeczy aby zaponiec o tesknocie!!!!
      wszystko zalezy od ciebie.
      • Gość: zielona Re: milosc na obczyznie IP: *.as3.adl.dublin.eircom.net 25.06.02, 23:11
        czesc! dzieki za odpowiedzi. przez jakis czas nie zagladalam tu, praca, praca,
        a i smutki minely smile macie racje ludziska drogie, tego wlasnie mi bylo
        potrzeba, poczucia ze nie jestem sama na tym lez padole. histeryczna ma natura
        podyktowala mi ten watek, co zrobic. moi przyjaciele w polsce tez zasmakowali
        zycia za granica, wiec moga sie w jakis sposob ze mna utozsamiac i mnie
        zrozumiec, podniesc na duchu, chociazby przez telefon. trafnie to ujal ktos w
        portalu "psychologia": najbardziej smuci na emigracji fakt, ze sie nie dzieli
        juz problemow z przyjaciolmi. moja przyjaciolka jest w ciazy. zobacze ja
        dopiero na boze barodzenie, gdy jej brzucho bedzie jak balon smile nie bede miala
        mozliwosci obserwowac na biezaco jak sie malenstwo rozwija, prowadzic
        nieskonczenie dlugich rozmow w kuchni dywagujac na jeden i ten sam temat: jak
        to jest byc w ciazy. nic nie da sie zrobic, to byla moja decyzja, ten wyjazd
        tutaj. i jestem tego w pelni swiadoma. warto bylo podjac to ryzyko.
        mariusz, dzieki za adres. pytasz co robie. pracuje w amerykanskiej firmie od
        dwoch miesiecy na niemieckim rynku w customer service. ze strony niemcow czuje
        czasem lekka niechec, podyktowana tylko jednym faktem: jestem nowa i w dodatku
        z polski. jest dwoch takich typkow, troche to boli i wprowadza "dyskomfort
        psychiczny" w pracy, delikatnie to ujmujac. dni mam zajete praca, sportem,
        kinem, joga, teatrem (znizki w sobote o 14.00 smile), wycieczkami. wiec dzieje
        sie dzieje, czas wypelniony, a mimo to slowianska dusza czasem sie rwie gdzies
        daleko, do ojczyzny co jest jak zdrowie smile)) i kaze mi takowe watki na forum
        rozpoczynac. pzdr serdecznie!
        przetrwam jakos, dzieki za wsparcia moc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka