Dodaj do ulubionych

Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa'

IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 02:47

Szybko korzystam z chwilowej obecnosci na tym forum specjalistow od przysmakow.
(Roseanne, Renka, Don i byc moze inni nieznani mi blizej amatorzy dobrych
rzeczy)
Jadlam we Wloszech najwspanialsze lody mego zycia o nazwie rownie pieknej SUPPA
INGLESE.
Do dzis nie wiem, co w nich bylo.Byly waniliowe ale z jakimis nieregularnymi
rozowawymi 'wstawkami'. Smak--tez przedziwny i trudny do opisania.
Co to bylo za cudo?
Jakby ktos z jasnie oswieconych kulinarnie osob podrzucil mi domysl, to moze
natrafilabym na ich slad pod inna , nawet mniej piekna nazwa.

Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' 19.06.02, 03:27
      nie jadlam nigdy wloskiego gelato, buu
    • Gość: jot-23 Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' IP: *.dyn.optonline.net 19.06.02, 03:48
      Gość portalu: alka napisał(a):

      > Jadlam we Wloszech najwspanialsze lody mego zycia o nazwie rownie pieknej SUPPA
      >
      > INGLESE.

      nie wszystko co zimne to lody, Alka. a pisze sie zuppa, tak po polskiemu prawie.
      • Gość: alka Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 04:04
        To byly napewno lody))))
        A poza korekta ortogr.(thx) jakiej wiadomosci na temat tropiony?
        Granita kawowa tez zimna, tez wloska i tez dobra ale kudy jej do tego
        czegos 'inglese'....
      • Gość: Renka Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 19.06.02, 04:11
        Jest przepis na google.com , w oryginalnym wloskim. Zuppa iglesias.Z mojej
        znajomosci wloskiego wynika, ze to tradycyjnie robione lody(gotowane mleko) z
        dodatkiem wermutu i czegos tam jeszcze smile
        • Gość: alka Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 04:42
          Och, dziekuje Renka! Jestes nadzwyczjna!
          Ide tropic te zuppe i nie moge uwierzyc wlasnemu szczesciu!
          Co to za dodatek!!!!????
          • Gość: alka Re: Wloskie GELATO o nazwie 'Angielska zupa' IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 04:59
            • Gość: alka Re:Dziekuje , Renka IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 05:15
              Poprzednie wyslalo sie za wczesnie, ale to z emocji, bo znalazlam dzieki Rence
              poszukiwana zuppe inglese.

              Teraz juz wiem, ze nazwa lodow pochodzi od slynnego ciasta, ktore we Wloszech
              nazywane jest 'bocca di dama', w Anglii- 'biscuit Italien', a w Ameryce po
              prostu 'sponge cake'. Jego niezwyklosc polega na rodzaju nasaczenia.

              W wersji 'kanonicznej' byl to rzadko dzis spotykany likier Alkermes di Firenze
              (?), ale z braku takowego zastepowany bywa ciemnym rumem albo winem Marsala.

              A nazwa?
              Podobno Lady Hamilton, kochanka Nelsona przebywajac ze swoim admiralem w Zatoce
              Neapolitanskiej maskowala swoja slabosc do alkoholu jedzac duze ilosci dobrze
              nasaczonego ciasta. Stad -Zuppa Inglese.
              Tyle legenda wyczytana z linkow podanych zyczliwie przez Renke.
              • Gość: gaga Re:Dziekuje , Renka IP: *.tin.it 19.06.02, 08:34
                Gość portalu: alka napisał(a):

                > Poprzednie wyslalo sie za wczesnie, ale to z emocji, bo znalazlam dzieki Rence
                > poszukiwana zuppe inglese.
                >
                > Teraz juz wiem, ze nazwa lodow pochodzi od slynnego ciasta, ktore we Wloszech
                > nazywane jest 'bocca di dama', w Anglii- 'biscuit Italien', a w Ameryce po
                > prostu 'sponge cake'. Jego niezwyklosc polega na rodzaju nasaczenia.
                >
                > W wersji 'kanonicznej' byl to rzadko dzis spotykany likier Alkermes di Firenze
                > (?), ale z braku takowego zastepowany bywa ciemnym rumem albo winem Marsala.
                >
                > A nazwa?
                > Podobno Lady Hamilton, kochanka Nelsona przebywajac ze swoim admiralem w Zatoce
                >
                > Neapolitanskiej maskowala swoja slabosc do alkoholu jedzac duze ilosci dobrze
                >
                > nasaczonego ciasta. Stad -Zuppa Inglese.
                > Tyle legenda wyczytana z linkow podanych zyczliwie przez Renke.

                Lody wziely nazwe od deseru "Zuppa inglese", ktory stal sie slawny we Florencji
                w XVIII wieku i zostal tak nazwany przez wlasciciela slynnej kawiarni
                florenckiej Doney. A zupa angielska, bo byl to ulubiony deser spolecznosci
                angielskiej przebywajacej we Florencji. Do tej pory zreszta, szczegolnie w
                Toskanii, jest to jeden z popularnych deserow.
                • Gość: alka Re : hi, gaga IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 08:47
                  Gość portalu: gaga napisał(a):

                  > >
                  >
                  > Lody wziely nazwe od deseru "Zuppa inglese", ktory stal sie slawny we Florencji
                  >
                  > w XVIII wieku i zostal tak nazwany przez wlasciciela slynnej kawiarni
                  > florenckiej Doney. A zupa angielska, bo byl to ulubiony deser spolecznosci
                  > angielskiej przebywajacej we Florencji. Do tej pory zreszta, szczegolnie w
                  > Toskanii, jest to jeden z popularnych deserow.



                  Dziekuje, gaga,
                  w podanych linkach bylo kilka legend zwiazanych z niezwykla nazwa( szczegolnie w
                  odniesieniu do lodow), ja zdecydowalam sie na jedna z nich, bo wydala mi sie
                  najzabawniejsza.

                  Nazwa, nazwa, ale czy wiesz moze co to jest za tajemnicza rozowo-wisniowej barwy
                  ingrediencja w tych skonczenie pysznych lodach???
                  Trapi mnie to pytanie od paru lat i ciagle nie mam odpowiedzi...
                  • Gość: gaga Re: Re : hi, gaga IP: *.tin.it 19.06.02, 09:35
                    To wisniowe to Alchermes, liker, kiedys, jak mowia legendy robiony przez zakon
                    Santa Maria Novella (przepiekny kosciol we Florencji), i uznawany jako eliksir
                    dlugiego zycia i afrodyzjak. Mam nadzieje, ze Ci nie obrzydze, ale wisniowy
                    kolor nadaja mu wyschniete robaczki - cocciniglia. Mowi sie tez, ze liker ten
                    pochodzi z Hiszpanii, we Wloszech przyjal sie na dworze Medyceuszy i przez
                    pewien okres byl nazywany "likerem Medyceuszy".
                    • Gość: alka Re: Re : hm, to sie nazywa miec gust... IP: *.oc.oc.cox.net 19.06.02, 20:42
                      Gość portalu: gaga napisał(a):

                      > To wisniowe to Alchermes, liker, kiedys, jak mowia legendy robiony przez zakon
                      > Santa Maria Novella (przepiekny kosciol we Florencji), i uznawany jako eliksir
                      > dlugiego zycia i afrodyzjak. Mam nadzieje, ze Ci nie obrzydze, ale wisniowy
                      > kolor nadaja mu wyschniete robaczki - cocciniglia. Mowi sie tez, ze liker ten

                      > pochodzi z Hiszpanii, we Wloszech przyjal sie na dworze Medyceuszy i przez
                      > pewien okres byl nazywany "likerem Medyceuszy".







                      Czyli tajemnica wyrafinowanego smaku lodow zostala rozwiklana do konca,
                      powiedzialabym nawet-brutalnego konca, bo o gust do robaczkow to bym sie, mimo
                      wszystko, nie byla posadzala.
                      Ale skoro, jak powiadasz, eliksir dlugowiecznosci a nawet afrodyzjak to i tego
                      robaka przelkne....

                      Dziekuje, goga.
                      Zjedz duza porcje robaczkowych lodow zebys dlugo i milosnie zyla.
                      • Gość: gaga Re: Re : hm, to sie nazywa miec gust... IP: 80.116.215.* 20.06.02, 12:04
                        Tak mnie omotalas tymi lodami, ze wczoraj wieczorkiem skoczylam do pobliskiej
                        lodziarni (mam doslownie za rogiem) i pojadlam sobie zuppa inglese. A na
                        tutejsze upaly jak znalazl.
                        Pozdrawiam,
                        gaga
                        • baloo1 Re: Re : hm, to sie nazywa miec gust... 20.06.02, 12:18
                          przepraszam, ze sie wetne w ten smaczny watek... czy czujesz juz jakies ruchy
                          robaczkowe ?
                          Pozdrawiam
                        • Gość: alka Re: to sie nazywa erudycja! IP: *.oc.oc.cox.net 22.06.02, 00:54
                          Gość portalu: gaga napisał(a):

                          > Tak mnie omotalas tymi lodami, ze wczoraj wieczorkiem skoczylam do pobliskiej
                          > lodziarni (mam doslownie za rogiem) i pojadlam sobie zuppa inglese. A na
                          > tutejsze upaly jak znalazl.
                          > Pozdrawiam,
                          > gaga




                          Gaga, podziel sie,prosze, wrazeniami W TRAKCIE konsumpcji 'robaczowych lodow'
                          i PO...
                          Ciekawa jestem czy slawa likieru jest zasluzona, czy ,nie daj bog,reklama klamie?
                          Bylby to cios dla mnie, bo nie trace nadziei, ze kiedys sie jeszcze z tymi lodami
                          spotkam. I te rozbudzone nadzieje. Och!

                          Drze z niecierpliwosci.
                          Drzaco pozdrawiam
                          • baloo1 Re: to sie nazywa zupelnie inaczej ;o) 22.06.02, 01:03
                            gaga juz druga dobe nie odzywa sie... to nie daje Ci nic do myslenia ?
                            Moze robaczki juz w akcji ?
                            ;oD
                            pozdrawiam ...
                            • Gość: alka Re: robak to potega! IP: *.oc.oc.cox.net 22.06.02, 03:44
                              Alez ciemniactwo ze mnie...



                              • Gość: tato Re: robak to potega! IP: *.fastres.net 22.06.02, 12:04
                                ....Na Sardyni jest ser,ktora ma robaczki(Zywe).
                                Jest postrzegany(Ser)jako jeden z lepszych na swiecie.
                                • Gość: gaga Re: robak to potega! IP: *.tin.it 23.06.02, 07:44
                                  Zyje, zyje i dobrze sie miewam. Tutaj troszku (o Mrozku) przygrzalo i udalam
                                  sie na kapielowe szalenstwo. Pisze tez z rana, bo za godzine, dwie komputer
                                  mi sie zacznie zawieszac z upalu (poci sie biedaczek).
                                  Wracajac do lodow, to coz, niebo w gebie, a liker nie jest taki straszny, te
                                  robaczki to tylko do kolorowania, a liker ma taki sklad: alkohol, cukier, woda
                                  rozana, skorki pomaranczowe, wanilia oraz rozne przyprawy (gozdziki, anyzek,
                                  cynamon, kardamon - nie wiem, czy istnieje takie slowo po polsku).
                                  Pozdrowienia.
                                  gaga
                                  • Gość: tato Re: robak to potega! IP: *.fastres.net 23.06.02, 12:59
                                    Gość portalu: gaga napisał(a):

                                    > Zyje, zyje i dobrze sie miewam. Tutaj troszku (o Mrozku) przygrzalo i udalam
                                    > sie na kapielowe szalenstwo. Pisze tez z rana, bo za godzine, dwie komputer
                                    > mi sie zacznie zawieszac z upalu (poci sie biedaczek).
                                    > Wracajac do lodow, to coz, niebo w gebie, a liker nie jest taki straszny, te
                                    > robaczki to tylko do kolorowania, a liker ma taki sklad: alkohol, cukier, woda
                                    > rozana, skorki pomaranczowe, wanilia oraz rozne przyprawy (gozdziki, anyzek,
                                    > cynamon, kardamon - nie wiem, czy istnieje takie slowo po polsku).
                                    > Pozdrowienia.
                                    > gaga

                                    ........Jasny szlak,ludzi jak w Tokyo.Jak normalny czlowiek moze sie kapac.
                                    Ale fajnie tak machnac pare metrow cieplego morza.
                                  • Gość: alka Re: robak to potega! IP: *.oc.oc.cox.net 23.06.02, 23:05
                                    Gaga, nie odbieraj mi zludzen, ze to, co bylo takie och, och to tylko kardamon
                                    z farbka. Ja chce robaka!
                                    U mnie tez goraco. Lody jakies takie slonawe 'Old Fashioned Butter Pecan'.
                                    Eeeeh, ziznj....
                                    Ide do wody. Chlup!
                                • Gość: alka Re: AVANTI, tato IP: *.oc.oc.cox.net 23.06.02, 22:58
                                  Gość portalu: tato napisał(a):

                                  > ....Na Sardyni jest ser,ktora ma robaczki(Zywe).
                                  > Jest postrzegany(Ser)jako jeden z lepszych na swiecie.


                                  Tato, na forum jestes postrzegany jako swiatowiec.
                                  Trudno,to zobowiazuje i nikt nie mowi, ze to nie boli.

                                  Ja nie aspiruje do bycia swiatowcem, bom ze wsi, ale jestem snobem, wiec odwoluje
                                  sie do Twojego poczucia patriotyzmu,wspolnoty z forum itp.itd.,
                                  i namawiam goraco - sprobuj sera z Sardynii i podziel sie niezwlocznie
                                  wrazeniami.
                                  Pomysl, cale forum patrzy na Ciebie, a w koncu, co to takiego robak albo dwa....
                                  Dla Polaka!?
                                  Pikus!
                                  Avanti!
                                  • Gość: tato Re: AVANTI, tato IP: *.fastres.net 23.06.02, 23:03
                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                    > Gość portalu: tato napisał(a):
                                    >
                                    > > ....Na Sardyni jest ser,ktora ma robaczki(Zywe).
                                    > > Jest postrzegany(Ser)jako jeden z lepszych na swiecie.
                                    >
                                    >
                                    > Tato, na forum jestes postrzegany jako swiatowiec.
                                    > Trudno,to zobowiazuje i nikt nie mowi, ze to nie boli.
                                    >
                                    > Ja nie aspiruje do bycia swiatowcem, bom ze wsi, ale jestem snobem, wiec odwolu
                                    > je
                                    > sie do Twojego poczucia patriotyzmu,wspolnoty z forum itp.itd.,
                                    > i namawiam goraco - sprobuj sera z Sardynii i podziel sie niezwlocznie
                                    > wrazeniami.
                                    > Pomysl, cale forum patrzy na Ciebie, a w koncu, co to takiego robak albo dwa...
                                    > .
                                    > Dla Polaka!?
                                    > Pikus!
                                    > Avanti!

                                    .....Taki h.............!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    • Gość: alka Re: AVANTI, tato IP: *.oc.oc.cox.net 23.06.02, 23:07
                                      Cykor,co?
                                      • Gość: tato Re: AVANTI, tato IP: *.fastres.net 23.06.02, 23:14
                                        Gość portalu: alka napisał(a):

                                        > Cykor,co?

                                        .....Daj adres to ci wysle.Dobrze znosi podroz.
                                        • Gość: alka Re; poswiecenie w sluzbie oswiecenia publicznego IP: *.oc.oc.cox.net 25.06.02, 06:01
                                          Ja nie az taka wyrafinowana jak ty, tato.
                                          I ilez tego mozna zjesc w koncu?
                                          Juz zjadlam lody z zywiola, zreferowalam publicznie i chwatit.
                                          Teraz kolej na innych.

                                          A jak sie ten specyjal nazywa?

                                          • Gość: gaga Re: Re; poswiecenie w sluzbie oswiecenia publicznego IP: *.tin.it 25.06.02, 10:09
                                            Sorry, ze sie wcinam w wasze dialogi o robaczkach. Serek, o ktorym mowa nazywa
                                            sie casu marzu, co w dialekcie z Sardynii oznacza zepsute cacio (cacio to
                                            rodzaj sera). Robi sie go z mleka owieczki i pozostawia na pastwe muszki
                                            serowej (Piophila casei), a te robaczki, co siedza w serze, to nic innego jak
                                            larwy tej muszki. Serek jest b.ostry i ma mocny zapaszek. Osobiscie nie
                                            jadlam, ale rozmawialam ze znajoma z Sardynii, ktora stwierdzila, ze jak zjesz
                                            plasterek, to masz dosyc na dlugo.
                                            Smacznego!!!Brrrr!
                                            • Gość: tato Re: Re; poswiecenie w sluzbie oswiecenia publicznego IP: *.fastres.net 25.06.02, 14:40
                                              Gość portalu: gaga napisał(a):

                                              > Sorry, ze sie wcinam w wasze dialogi o robaczkach. Serek, o ktorym mowa nazywa
                                              > sie casu marzu, co w dialekcie z Sardynii oznacza zepsute cacio (cacio to
                                              > rodzaj sera). Robi sie go z mleka owieczki i pozostawia na pastwe muszki
                                              > serowej (Piophila casei), a te robaczki, co siedza w serze, to nic innego jak
                                              > larwy tej muszki. Serek jest b.ostry i ma mocny zapaszek. Osobiscie nie
                                              > jadlam, ale rozmawialam ze znajoma z Sardynii, ktora stwierdzila, ze jak zjesz
                                              > plasterek, to masz dosyc na dlugo.
                                              > Smacznego!!!Brrrr!

                                              ......Troche dziwne bo Sardy slawni sa z sera koziego.
                                          • Gość: tato Re: Re; poswiecenie w sluzbie oswiecenia publicznego IP: *.fastres.net 25.06.02, 14:46
                                            Gość portalu: alka napisał(a):

                                            > Ja nie az taka wyrafinowana jak ty, tato.
                                            > I ilez tego mozna zjesc w koncu?
                                            > Juz zjadlam lody z zywiola, zreferowalam publicznie i chwatit.
                                            > Teraz kolej na innych.
                                            >
                                            > A jak sie ten specyjal nazywa?
                                            >
                                            No to polecam cozze fresche.
                                            • Gość: gaga Re: Re; poswiecenie w sluzbie oswiecenia publicznego IP: 80.116.215.* 25.06.02, 15:31
                                              Gość portalu: tato napisał(a):

                                              >
                                              > > A jak sie ten specyjal nazywa?
                                              > >
                                              > No to polecam cozze fresche.

                                              Malze na surowo czy swieze malze? na surowo nie polecam, a alla marinara z
                                              czosnkiem, natka pietrzuszki i pieprzem sa super, no moze byc z dodatkiem
                                              bialego winka.
                                              • Gość: alka Re: Viva Italia, viva cozze! IP: *.oc.oc.cox.net 25.06.02, 20:27
                                                Gość portalu: gaga napisał(a):

                                                > Gość portalu: tato napisał(a):
                                                >
                                                > >
                                                > > > A jak sie ten specyjal nazywa?
                                                > > >
                                                > > No to polecam cozze fresche.
                                                >
                                                > Malze na surowo czy swieze malze? na surowo nie polecam, a alla marinara z
                                                > czosnkiem, natka pietrzuszki i pieprzem sa super, no moze byc z dodatkiem
                                                > bialego winka.


                                                Jadlam, jadlam dokladnie to ! - cozze z czosnkiem, czyms zielonym(pietrucha a
                                                moze szpinak?) z pasta i winkiem bialym, a jakze.
                                                B.dobrze smakowalo.
                                                Zapamietalam jeszcze przy jedzeniu po raz pierwszy tego dania moje zdziwienie,
                                                kiedy to kelner postawil na srodku stolu niby to krysztalowa ,ogromna, PUSTA
                                                waze. Pozniej okazalo sie, ze to na skorupki.

                                                I jeszcze z wloskich pychotek jedzonych w upalny dzien czule wspominam melon z
                                                prosciutto i bialym, chlodnym winkiem.
                                                Wlosi wiedza, co dobre.
                                                No, moze wyjawszy entomologie w kuchennym zastosowaniu...

                                                Ide sobie wrabac melona. Bez prosciutto. I bez wina.
                                                Upal.
                                                • Gość: tato Re: Viva Italia, viva cozze! IP: *.fastres.net 25.06.02, 20:44
                                                  Gość portalu: alka napisał(a):

                                                  > Gość portalu: gaga napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Gość portalu: tato napisał(a):
                                                  > >
                                                  > > >
                                                  > > > > A jak sie ten specyjal nazywa?
                                                  > > > >
                                                  > > > No to polecam cozze fresche.
                                                  > >
                                                  > > Malze na surowo czy swieze malze? na surowo nie polecam, a alla marinara z
                                                  >
                                                  > > czosnkiem, natka pietrzuszki i pieprzem sa super, no moze byc z dodatkiem
                                                  > > bialego winka.
                                                  >
                                                  >
                                                  > Jadlam, jadlam dokladnie to ! - cozze z czosnkiem, czyms zielonym(pietrucha a
                                                  >
                                                  > moze szpinak?) z pasta i winkiem bialym, a jakze.
                                                  > B.dobrze smakowalo.
                                                  > Zapamietalam jeszcze przy jedzeniu po raz pierwszy tego dania moje zdziwienie,
                                                  > kiedy to kelner postawil na srodku stolu niby to krysztalowa ,ogromna, PUSTA
                                                  > waze. Pozniej okazalo sie, ze to na skorupki.
                                                  >
                                                  > I jeszcze z wloskich pychotek jedzonych w upalny dzien czule wspominam melon
                                                  > z
                                                  > prosciutto i bialym, chlodnym winkiem.
                                                  > Wlosi wiedza, co dobre.
                                                  > No, moze wyjawszy entomologie w kuchennym zastosowaniu...
                                                  >
                                                  > Ide sobie wrabac melona. Bez prosciutto. I bez wina.
                                                  > Upal.

                                                  .....Dobra,sprzedam ci szybka spagetowe.............................
                                                  Makaron,cienki,gotowac...........minut(ile napisane)z sola.
                                                  W garnuszku(hehehe)Troche oleju z oliwek,czosnek,piepz do smaku,sol.
                                                  Czosnek nie spalic tylko przysmazyc!
                                                  Puszke pelati(Pomidory) i pietruszka sucha(Swieza na koncu).(10 min)
                                                  1kg-cozze,zywe(Jak w wodzie zimnej wyplyna to is ded...)
                                                  Tuszyc na malym ogniu 15 min...............
                                                  Dodaj troche na oko.......................
                                                  Spagetti do gara..........wymieszac.......i do gardla........
                                                  • Gość: tato Re: Viva Italia, viva cozze! IP: *.fastres.net 25.06.02, 20:54
                                                    Gość portalu: tato napisał(a):

                                                    > Gość portalu: alka napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: gaga napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Gość portalu: tato napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > > A jak sie ten specyjal nazywa?
                                                    > > > > >
                                                    > > > > No to polecam cozze fresche.
                                                    > > >
                                                    > > > Malze na surowo czy swieze malze? na surowo nie polecam, a alla marin
                                                    > ara z
                                                    > >
                                                    > > > czosnkiem, natka pietrzuszki i pieprzem sa super, no moze byc z dodat
                                                    > kiem
                                                    > > > bialego winka.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Jadlam, jadlam dokladnie to ! - cozze z czosnkiem, czyms zielonym(pietru
                                                    > cha a
                                                    > >
                                                    > > moze szpinak?) z pasta i winkiem bialym, a jakze.
                                                    > > B.dobrze smakowalo.
                                                    > > Zapamietalam jeszcze przy jedzeniu po raz pierwszy tego dania moje zdziwie
                                                    > nie,
                                                    > > kiedy to kelner postawil na srodku stolu niby to krysztalowa ,ogromna, PUS
                                                    > TA
                                                    > > waze. Pozniej okazalo sie, ze to na skorupki.
                                                    > >
                                                    > > I jeszcze z wloskich pychotek jedzonych w upalny dzien czule wspominam
                                                    > melon
                                                    > > z
                                                    > > prosciutto i bialym, chlodnym winkiem.
                                                    > > Wlosi wiedza, co dobre.
                                                    > > No, moze wyjawszy entomologie w kuchennym zastosowaniu...
                                                    > >
                                                    > > Ide sobie wrabac melona. Bez prosciutto. I bez wina.
                                                    > > Upal.
                                                    >
                                                    > .....Dobra,sprzedam ci szybka spagetowe.............................
                                                    > Makaron,cienki,gotowac...........minut(ile napisane)z sola.
                                                    > W garnuszku(hehehe)Troche oleju z oliwek,czosnek,piepz do smaku,sol.
                                                    > Czosnek nie spalic tylko przysmazyc!
                                                    > Puszke pelati(Pomidory) i pietruszka sucha(Swieza na koncu).(10 min)
                                                    > 1kg-cozze,zywe(Jak w wodzie zimnej wyplyna to is ded...)
                                                    > Tuszyc na malym ogniu 15 min...............
                                                    > Dodaj troche na oko.......................
                                                    > Spagetti do gara..........wymieszac.......i do gardla........

                                                    P.S.Cozza dobra to cozza otwarta.....................
                                                    Zobaczysz szybko,maja otwarte ................................
                                                    Jak sos blee blee,to najpierw na patelnie spagettowa z maselkiem,
                                                    potem sos,nie przykrywac...................................
                                                    Az sie wysuszy,tylko nie za bardzo..................................
                                                  • Gość: alka Re: lepszy plan IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.02, 07:28
                                                    Za przepis dziekuje. Nie skorzystam.
                                                    Nie ma moffy!
                                                    Za trudne. I okrutne dla zwierzatek.
                                                    To ja sie z tego wszystkiego chyba zaprzyjaznie z jakims Wlochem. Bedzie
                                                    prosciej.

                                                    I nawet znam jeden przesliczny wierszyk po wlosku, ale niecenzuralny, wiec
                                                    publicznie nie powiem.
                                                    Ale temu Wlochowi, ktory mi zrobi cozze, zarecytuje. Z uczuciem. I z przytupem
                                                    Taki mam kulinarny plan.
                                                  • Gość: alka Re: Wloch dzis na mnie zarobi IP: *.oc.oc.cox.net 25.06.02, 20:56
                                                    Rozjuszyles moje zmysly. Pojde dzis do Wlocha na cozze.
                                                    Coz, jestem hipokrytka. Zjesc, zjem ale zeby samemu zwierzatka na patelnie?!
                                                    O, nie.

                                                    Czy jestes pewien, ze te pomidory sa tam niezbedne?
                                                    Nie lubie czerwonych potraw.
                                                  • Gość: tato Re: Wloch dzis na mnie zarobi IP: *.fastres.net 25.06.02, 21:01
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    > Rozjuszyles moje zmysly. Pojde dzis do Wlocha na cozze.
                                                    > Coz, jestem hipokrytka. Zjesc, zjem ale zeby samemu zwierzatka na patelnie?!
                                                    > O, nie.
                                                    >
                                                    > Czy jestes pewien, ze te pomidory sa tam niezbedne?
                                                    > Nie lubie czerwonych potraw.

                                                    Ty to jak moj brat.................nie lubie szpinaki.................
                                                    ....bo zielone.......................A wpier.............jak slowik.........
                                                  • Gość: alka Re: teraz ptaszki? IP: *.oc.oc.cox.net 25.06.02, 21:31
                                                    Slowik? - Mila ptaszyna. Skadinad.
                                                    I powiedzialam 'czerwone', nie: 'zielone'.
                                                    Robie czasem wyjatki.
                                                    Jak slowik.

                                                    Tato, co to jest 'vondole'?
                                                    Wiem,ze cos dobrego, ale zapomnialam.
                                                    ...jakies morskie frukty?
                                                  • Gość: tato Re: teraz ptaszki? IP: *.fastres.net 25.06.02, 21:36
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    > Slowik? - Mila ptaszyna. Skadinad.
                                                    > I powiedzialam 'czerwone', nie: 'zielone'.
                                                    > Robie czasem wyjatki.
                                                    > Jak slowik.
                                                    >
                                                    > Tato, co to jest 'vondole'?
                                                    > Wiem,ze cos dobrego, ale zapomnialam.
                                                    > ...jakies morskie frukty?

                                                    Czy ja kkkkkkk................a mam supermarket?
                                                    ..To takie malze...Vongole..........malutkie..................
                                                    Mowia ze smaczniejsze,ale ja preferuje cozze...................
                                                  • Gość: alka Re: zuppa (tym razem ) z malzow IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.02, 07:03

                                                    Bez nerw, tatku. Albo jestes swiatowiec, albo nie.(wole, zebys byl)
                                                    I tak sobie juz zobaczylam. VONDOLE = CLAM
                                                    A New England Clam Chowder to bardzo dobra zupka. Amerykanska.
                                                    Wiedzialam, ze to cos dobrego.

                                                    Do Wlocha nie doszlam. Next time.
                                                    Dzis bylam na czyms takim zawijanym u Mexa. Bylo niezle.
                                                  • Gość: tato Re: zuppa (tym razem ) z malzow IP: *.fastres.net 26.06.02, 17:50
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    >
                                                    > Bez nerw, tatku. Albo jestes swiatowiec, albo nie.(wole, zebys byl)
                                                    > I tak sobie juz zobaczylam. VONDOLE = CLAM
                                                    > A New England Clam Chowder to bardzo dobra zupka. Amerykanska.
                                                    > Wiedzialam, ze to cos dobrego.
                                                    >
                                                    > Do Wlocha nie doszlam. Next time.
                                                    > Dzis bylam na czyms takim zawijanym u Mexa. Bylo niezle.

                                                    .....Nie znam zupy z malzow,napisz cos wiecej................
                                                  • Gość: gaga Re: zuppa (tym razem ) z malzow IP: *.tin.it 26.06.02, 18:51
                                                    Napisz wiecej o zupce (ciagle jestesmy w temacie), ja do tego doloze
                                                    schlodzone Vermentino di Sardegna.
                                                  • Gość: alka Re: here you are, czyli voila! IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.02, 20:00

                                                    Ta zuppa jest zawiesista, bialawa, gesta. Jednym slowem - malo letnia.
                                                    Moje mile z nia kontakty odbywaly sie dotad za posrednictwem kelnera badz
                                                    otwieracza do puszek.
                                                    Jednak wyzej wspomniane dobro publiczne (oswiata!, oswiata!) sklonilo mnie do
                                                    poszukiwan tu i owdzie.
                                                    Glowne i niezbedne ingrediencje to
                                                    malze wraz z sokiem, jaki podczas gotowania wydzielaja,
                                                    ziemniaki i sladowo inne jarzyny,
                                                    mleko (najlepiej kondensowane) badz gesta slodka smietana,
                                                    i do tego wszystkiego -
                                                    bekon wysmazony na skwareczki.
                                                    Kombinacja, jak na polski gust, troche ryzykowna, ale efekt znakomity.
                                                    Slynna prawie jak chicken soup i b.amerykanska. Istnieje druga jej odmiana, z
                                                    dodatkiem kukurydzy czy czegos takiego, ale to nie to!

                                                    Przeczytalam, ze dobrze ja robic z dodatkiem wody morskiej.
                                                    I uwaga troche malostkowa dla smakoszy, ale uczciwosc nakazuje mi ostrzec:
                                                    kalorie!
                                                  • Gość: gaga Re: here you are, czyli voila! IP: 80.116.215.* 26.06.02, 20:22
                                                    To ja takowa zupke jadlam w Kanadzie. Jak na moj gust malze plus mleko lub
                                                    smietana to straszny galimatas. Nie lubie mieszac rybek i innych morskosci z
                                                    mlekiem. W kazdym razie posylam wirtualny kieliszek zimnego Vermentino di
                                                    Sardegna i pije Twoje zdrowie!

                                                    PS. Ugotowane malze plus ich sok sa wystarczajaco slone, po co jeszcze woda
                                                    morska?
                                                  • Gość: alka Re: co jest dobre na upaly? IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.02, 21:08
                                                    Dziekuje, gaga, odwzajemnie sie wieczorem. Wlasnie zbliza sie poludnie i przede
                                                    mna jeszcze wiele spraw. Niektore z nich wymagaja trzezwosci, choc inne-wrecz
                                                    przeciwnie.)))

                                                    Clam chowder, w opisie rzeczywiscie moze wygladac nieszczegolnie, ale w
                                                    smaku jest zdecydowanie przyjemny. Coz, kiedy wymaga temperatury nizszej, niz
                                                    ta ktora masz za oknem....
                                                    Wloskie upaly, wilgotnosc plus komary nie usposobiaja przyjaznie do
                                                    zawiesistej zupy. Z bekonem i kartoflami.
                                                    Pomysl o niej zyczliwiej zima albo jesienia.

                                                    Woda morska wystepowala w jakims przepisie, ale gdzie i w jakich proporcjach,
                                                    juz nie wiem. Eksperiencji wlasnej, jak pisalam, nie posiadam.
                                                    Teraz dobre byloby dla Ciebie gazpacho albo bulgarski tarator.
                                                    (To ostatnie wiem jak robic.)
                                                    Ale to chlodne, biale cos w szklaneczce czy kieliszku wydaje sie najlepszym
                                                    wyborem.
                                                    Zdrowie!



                                                  • Gość: gaga Re: co jest dobre na upaly? IP: 80.116.215.* 26.06.02, 21:14
                                                    Przepis na te cuda bulgarskie przyjme chetnie. Czy trzeba duzo gotowac? Bo
                                                    temperatura w domu 30°C i jem wszystko na zimno. O zypce z clamow czy mussels
                                                    pomysle we wrzesniu jak sie atmosfera odswiezy.
                                                    teraz jadam melona z szynka parmenska albo salatke z pomidorow i tunczyka,
                                                    czasem po grecku salatke z feta.
                                                    A winko tylko kieliszek, bo za goraco na wiecej.
                                                  • Gość: alka Re co na upaly? -oczywiscie tarator! IP: *.oc.oc.cox.net 27.06.02, 04:09
                                                    Pewnie teraz spisz, ale jutro przeczytasz.
                                                    Trzesz zielone, swieze ogorki na grubej tarce.
                                                    Zalewasz kwasnym mlekiem, kefirem, jogurtem, czy czymkolwiek co jest mleczne,
                                                    kwaskowe i gestawe.Mozna czesciowo smietane, ale niezdrowo.
                                                    W US - najlepszy do tego jest butter milk.
                                                    Dodajesz czosnku, kopru, soli, pieprzu i na wydaniu wrzucasz do talerza kostki
                                                    lodu.
                                                    A widzisz? Proste,prawda?
                                                    I obylo sie bez gotowania.
                                                    Napisz, czy smakowalo 'szalenie', czy tylko 'bardzo'.
                                                    Mozna przygotowac wieksza porcje i spijac sukcesywnie. Wszystko pojdzie. Nie ma
                                                    obaw.


                                                    Teraz moja kolej.Tez biale. Kalifornijskie savignon blanc.
                                                    Podobno dobrze idzie z seafood. Zobaczymy.
                                                    Twoje zdrowie!
                                                    Ja tu sobie dogadzam a piekna Kalifornia sie pali...Czuje zapach dymu.
                                                  • Gość: gaga Re: Re co na upaly? -oczywiscie tarator! IP: *.27-151.libero.it 27.06.02, 09:46
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    > Pewnie teraz spisz, ale jutro przeczytasz.
                                                    > Trzesz zielone, swieze ogorki na grubej tarce.
                                                    > Zalewasz kwasnym mlekiem, kefirem, jogurtem, czy czymkolwiek co jest mleczne,
                                                    > kwaskowe i gestawe.Mozna czesciowo smietane, ale niezdrowo.
                                                    > W US - najlepszy do tego jest butter milk.
                                                    > Dodajesz czosnku, kopru, soli, pieprzu i na wydaniu wrzucasz do talerza kostki
                                                    > lodu.
                                                    > A widzisz? Proste,prawda?
                                                    > I obylo sie bez gotowania.
                                                    > Napisz, czy smakowalo 'szalenie', czy tylko 'bardzo'.
                                                    > Mozna przygotowac wieksza porcje i spijac sukcesywnie. Wszystko pojdzie. Nie ma
                                                    >
                                                    > obaw.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Teraz moja kolej.Tez biale. Kalifornijskie savignon blanc.
                                                    > Podobno dobrze idzie z seafood. Zobaczymy.
                                                    > Twoje zdrowie!
                                                    > Ja tu sobie dogadzam a piekna Kalifornia sie pali...Czuje zapach dymu.

                                                    Dobry przepis, przypomina greckie tsaziki, ktore lubie i czesto robie (zreszta to
                                                    te same rejony kulinarne). A za winko i zdrowko tez dziekuje. We Wloszech
                                                    kalifornijskie tez sprzedaja, ale jakos malo chetnych, moze dlatego, ze u nas
                                                    wlasnych win zatrzesienie.
                                                  • Gość: tato Re: here you are, czyli voila! IP: *.fastres.net 27.06.02, 03:00
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    >
                                                    > Ta zuppa jest zawiesista, bialawa, gesta. Jednym slowem - malo letnia.
                                                    > Moje mile z nia kontakty odbywaly sie dotad za posrednictwem kelnera badz
                                                    > otwieracza do puszek.
                                                    > Jednak wyzej wspomniane dobro publiczne (oswiata!, oswiata!) sklonilo mnie do
                                                    > poszukiwan tu i owdzie.
                                                    > Glowne i niezbedne ingrediencje to
                                                    > malze wraz z sokiem, jaki podczas gotowania wydzielaja,
                                                    > ziemniaki i sladowo inne jarzyny,
                                                    > mleko (najlepiej kondensowane) badz gesta slodka smietana,
                                                    > i do tego wszystkiego -
                                                    > bekon wysmazony na skwareczki.
                                                    > Kombinacja, jak na polski gust, troche ryzykowna, ale efekt znakomity.
                                                    > Slynna prawie jak chicken soup i b.amerykanska. Istnieje druga jej odmiana, z
                                                    > dodatkiem kukurydzy czy czegos takiego, ale to nie to!
                                                    >
                                                    > Przeczytalam, ze dobrze ja robic z dodatkiem wody morskiej.
                                                    > I uwaga troche malostkowa dla smakoszy, ale uczciwosc nakazuje mi ostrzec:
                                                    > kalorie!

                                                    ..........No dobra,i nic co ludzkie....................
                                                    Troche te skwareczki.....................
                                                    Mowisz ze slawne...............................
                                                    Az kiedys zrobie........................................
                                                  • Gość: alka Re: kto wie? IP: *.oc.oc.cox.net 27.06.02, 04:22
                                                    Tak sie podkrecilam tymi opowiesciami, ze kupilam dzis te clamsy (w puszce) i
                                                    osobno clam's juice, we flaszeczce, chudy bekon, a nawet rozne mleka--chude,
                                                    tluste i stezone. Do dalszego rozpatrzenia.
                                                    Zywizny nie chce, bo mam miekkie serce. Widzialam jak sobie biedule lezaly i
                                                    wzdychaly smetnie...Ja nie Herod!

                                                    Pozostale skladniki chiba sa...
                                                    No, nie wiem. Moze sie rzuce w wir.
                                                    Skutek moze byc wstrzasajacy, w kazdym sensie!

                                                    Gdyby mnie jednak odeszlo, kupilam 3 puszki zupy od 3 roznych producentow.


                                                    Bedzie komunikat z frontu robot.
                                                    Albo nie bedzie.
                                                    Adio
                                                  • Gość: tato Re: kto wie? IP: *.fastres.net 27.06.02, 15:30
                                                    Gość portalu: alka napisał(a):

                                                    > Tak sie podkrecilam tymi opowiesciami, ze kupilam dzis te clamsy (w puszce) i
                                                    > osobno clam's juice, we flaszeczce, chudy bekon, a nawet rozne mleka--chude,
                                                    > tluste i stezone. Do dalszego rozpatrzenia.
                                                    > Zywizny nie chce, bo mam miekkie serce. Widzialam jak sobie biedule lezaly i
                                                    > wzdychaly smetnie...Ja nie Herod!
                                                    >
                                                    > Pozostale skladniki chiba sa...
                                                    > No, nie wiem. Moze sie rzuce w wir.
                                                    > Skutek moze byc wstrzasajacy, w kazdym sensie!
                                                    >
                                                    > Gdyby mnie jednak odeszlo, kupilam 3 puszki zupy od 3 roznych producentow.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Bedzie komunikat z frontu robot.
                                                    > Albo nie bedzie.
                                                    > Adio

                                                    ....Fajnie sie rozmawialo....................
                                    • balool Re: AVANTI, tato 25.06.02, 17:09
                                      Gość portalu: tato napisał(a):

                                      > Gość portalu: alka napisał(a):
                                      >
                                      > > Gość portalu: tato napisał(a):
                                      > >
                                      > > > ....Na Sardyni jest ser,ktora ma robaczki(Zywe).
                                      > > > Jest postrzegany(Ser)jako jeden z lepszych na swiecie.
                                      > >
                                      > >
                                      > > Tato, na forum jestes postrzegany jako swiatowiec.
                                      > > Trudno,to zobowiazuje i nikt nie mowi, ze to nie boli.
                                      > >
                                      > > Ja nie aspiruje do bycia swiatowcem, bom ze wsi, ale jestem snobem, wiec o
                                      > dwolu
                                      > > je
                                      > > sie do Twojego poczucia patriotyzmu,wspolnoty z forum itp.itd.,
                                      > > i namawiam goraco - sprobuj sera z Sardynii i podziel sie niezwlocznie
                                      > > wrazeniami.
                                      > > Pomysl, cale forum patrzy na Ciebie, a w koncu, co to takiego robak albo d
                                      > wa...
                                      > > .
                                      > > Dla Polaka!?
                                      > > Pikus!
                                      > > Avanti!
                                      >
                                      > .....Taki h.............!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                      Gadula i tchorz do tego
                                      balool

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka