Dodaj do ulubionych

USPolonus w Europie

18.05.05, 20:15
Wlasnie wrocilismy z urlopu w Europie. Zona od dawna wiercila dziure w
brzuchu, ze musi ten Paryz koniecznie obejrzec, wiec troche pooszczedzalismy,
odchudzilismy sie, by jako tako wygladac (co okazalo sie tez pozyteczne, o
czym za chwile) i pojechalismy.

Ogolnie bylo, jak mialo byc: w Londynie lalo, w Paryzu kwitly kasztany, a Mona
Lisa wisiala, ale za szyba.

Ale pare rzeczy mnie zaskoczylo:

W Londynie w kazdej restauracji pracuje przynajmniej jeden Polak. Oprocz
hinduskiej, bo tam wszyscy byli w turbanach, ale moze sie maskowal.

Francuzi dalej odmawiaja mowienia po angielsku (bo ze nie znaja, nie wierze).
Nawet na miedzynarodowym lotnisku CDG. Ale na migi da sie z nimi dogadac.

Drozyzna straszna. Nawet uwzgledniajac upadek dolara (a wiec przeliczajac
1:1). I to wszystko: benzyna, jedzenie, ciuchy. Korkociag za 7.50!
(pojechalismy do Francji bez korkociaga smile

Hotele chyba sa dla krasnoludkow. Ja rozumiem, ze amerykanie sa utuczeni jak
swinki, ale kabina prysznicowa miala 65 x 75 cm (zmierzylem!) - tu odchudzanie
sie przydalo smile

Zona strasznie narzekala na toalety publiczne w Paryzu. Powiedziala, ze
nastepnym razem bierzemy ze soba papier toaletowy (bo trafila jej sie taka
jedna bez).

W restauracji, gdy placilem karta kredytowa, kelner przylatywal do stolika z
jakims urzadzeniem i kasowal (cholera, jak to jest po polsku "charge" ?)
karte, tak bym mogl patrzec mu na rece. Rozumiem, ze chcial pokazac, ze mnie
nie oszukuje. To u nas w USA jest wieksze zaufanie do czlowieka smile

Zonie strasznie sie podobalo i juz planuje nastepny urlop.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • francis3557 Re: USPolonus w Europie 18.05.05, 20:28
      Mnie sie rowniez podobalo w Paryzu smile
      W Londynie mniej........
      Ta maszynka sluzy do tego zeby kelnerzyna nie sklonowal karty. "Czardzuje" wiec
      przy Tobie, zebys nie musial karty spuszczc z oczu. Pomaga- jak umarlemu
      kadzidlo. We Wiedniu i tak mi sklonowali karte i pociagneli na 5000 dolarow.
      Kabiny i lozka sa male w gorszych hotelikach, a w lepszych sa duze. Prosta
      regula smile
      Drozyzna to fakt niezaprzeczalny a ze Franki po angielsku nie chca mowic?? Jak
      oni do mnie po francusku, to ja do nich po polsku. Jakos sobie przypominali
      troche angielskiego.
    • waldek.usa Re: USPolonus w Europie 18.05.05, 21:04
      xjkw napisał:

      >
      > Ale pare rzeczy mnie zaskoczylo:
      >
      > W Londynie w kazdej restauracji pracuje przynajmniej jeden Polak. Oprocz
      > hinduskiej, bo tam wszyscy byli w turbanach, ale moze sie maskowal.
      >
      ► tylko?

      > Francuzi dalej odmawiaja mowienia po angielsku (bo ze nie znaja, nie wierze).
      > Nawet na miedzynarodowym lotnisku CDG. Ale na migi da sie z nimi dogadac.
      >
      ► nieprawda. W zeszlym roku lecialem przez CDG, barmanka mowila - tylko
      troche, ale zawsze. Dwoch mudurowych z ochrony tez, na pytanie, gdzie moge
      szybko znalezc kacik na papierosa, wyjasnili, ze nigdzie, palenie zabronione,
      ale
      moge isc do tej tam knajpki i abym im sie nie dal zlapac. Obsluga w duty-free
      tez mowila po angielsku.
      Oni nie mowia, jezeli nie chca.

      > Drozyzna straszna. Nawet uwzgledniajac upadek dolara (a wiec przeliczajac
      > 1:1). I to wszystko: benzyna, jedzenie, ciuchy. Korkociag za 7.50!
      > (pojechalismy do Francji bez korkociaga smile
      >
      ► trzeba bylo kupic normalny, a nie Descorjet.

      > Hotele chyba sa dla krasnoludkow. Ja rozumiem, ze amerykanie sa utuczeni jak
      > swinki, ale kabina prysznicowa miala 65 x 75 cm (zmierzylem!) - tu odchudzanie
      > sie przydalo smile
      >
      ► jest to podyktowane real estate (tak, tak), ktorego chronicznie brak,
      szczegolnie w najstarszych "quartiers".

      > Zona strasznie narzekala na toalety publiczne w Paryzu. Powiedziala, ze
      > nastepnym razem bierzemy ze soba papier toaletowy (bo trafila jej sie taka
      > jedna bez).
      >
      ► zapraszam do Bostonu. Znalezienie publicznego wychodka jest sztuka.

      > W restauracji, gdy placilem karta kredytowa, kelner przylatywal do stolika z
      > jakims urzadzeniem i kasowal (cholera, jak to jest po polsku "charge" ?)
      > karte, tak bym mogl patrzec mu na rece. Rozumiem, ze chcial pokazac, ze mnie
      > nie oszukuje. To u nas w USA jest wieksze zaufanie do czlowieka smile
      >
      ► tu masz pan racje, hehehe.

      > Zonie strasznie sie podobalo i juz planuje nastepny urlop.
      >
      > Pozdrawiam
      • xjkw Re: USPolonus w Europie 18.05.05, 21:58
        > ► nieprawda. W zeszlym roku lecialem przez CDG, barmanka mowila - tylko
        > troche, ale zawsze. Dwoch mudurowych z ochrony tez, na pytanie, gdzie moge
        > szybko znalezc kacik na papierosa, wyjasnili, ze nigdzie, palenie zabronione,
        > ale moge isc do tej tam knajpki i abym im sie nie dal zlapac. Obsluga w
        duty-free tez mowila po angielsku.
        > Oni nie mowia, jezeli nie chca.
        >

        No wiec wlasnie, dalej niektorzy nie chca. Przed wyjazdem przeczytalem w
        przewodniku, ze czasy gdy Francuzi odmawiali mowienia po angielsku minely z de
        Gaullem. Ze teraz trzeba do nich grzecznie, "Bonzur, parle wu engliz", i wtedy
        mowia. Wiec stwierdzilem, ze to nie prawda. Niektorzy z duma mowia, ze nie znaja
        angielskiego.

        Nie zebym sie czepial. Gdyby Francuz sprobowal po francusku w USA (no moze poza
        Nowym Orleanem, ale tez nie wiem, bo tam nie bylem), to tez by sie nie dogadal.

        Poza tym byli bardzo sympatyczni. Gdy przyjechalismy do Paryza i stalem z mapa
        probujac sie zorientowac w ktora strone do metra, za chwile podeszedl do mnie
        tybylec (mowil po angielsku, ale slabo), zaprowadzil za raczke, pomogl kupic
        bilet tygodniowy (Carte Orange) i upewnil sie ze wsiadlem do dobrego metra.

        > > Drozyzna straszna. Nawet uwzgledniajac upadek dolara (a wiec przeliczajac
        > > 1:1). I to wszystko: benzyna, jedzenie, ciuchy. Korkociag za 7.50!
        > > (pojechalismy do Francji bez korkociaga smile
        > >
        > ► trzeba bylo kupic normalny, a nie Descorjet.

        To byl najtanszy, w malym sklepiku w Montparnasse.

        > ► zapraszam do Bostonu. Znalezienie publicznego wychodka jest sztuka.

        Problem nie byl ze znalezieniem, tylko ze byly niezbyt czyste, no i ten brak
        papieru. Wydawalao mi sie, ze gdzie, jak gdzie, ale w Paryzu, to elegancja
        Francja smile

        I jeszcze jedno wrazenie. Po calym dniu latania po tych kilometrach schodow w
        muzeach i metrze, nogi nam odpadaly. Uswiadomilismy sobie, ze nogi nie sluza
        tylko do naciskania pedalu gazu i hamulca smile


        Pozdrawiam





        • terra-nova Re: USPolonus w Europie 21.05.05, 05:43
          Mimo,ze mowie po francusku niezle nie lubie jezdzc do Francji a zwlaszcza
          Paryza, z powodu niekonczacego sie francuskiego snobizmu. Uwazam, ze ci, ktorzy
          nie znaja jezyka francuskiego sa w duzo lepszej sytuacji niz ci co znaja,
          poniewaz nie slysza glupich uwag i szyderstwa, jakie powszechnie panuje w
          stosunku do cudzoziemcow a tych zza Oceanu zwlaszcza. Wwazajcie w
          restauracjach, powszechni panujacym obyczajem jest plucie w danie amerykanskich
          turystow i to nie jest zart ale najprawdziwsza prawda.
          Milego pobytu w Paryzu.
          • prawdziwystarywiarus Re: USPolonus w Europie 21.05.05, 16:43
            terra-nova napisała:

            > Mimo,ze mowie po francusku niezle nie lubie jezdzc do Francji a zwlaszcza
            > Paryza, z powodu niekonczacego sie francuskiego snobizmu. Uwazam, ze ci, ktorzy
            >
            > nie znaja jezyka francuskiego sa w duzo lepszej sytuacji niz ci co znaja,
            > poniewaz nie slysza glupich uwag i szyderstwa, jakie powszechnie panuje w
            > stosunku do cudzoziemcow a tych zza Oceanu zwlaszcza. Wwazajcie w
            > restauracjach, powszechni panujacym obyczajem jest plucie w danie amerykanskich
            >
            > turystow i to nie jest zart ale najprawdziwsza prawda.
            > Milego pobytu w Paryzu.

            W stołówce twojej jednostki amerykańskich turystów nie ma, a też plują w zupę...
            • cmok_wawelski Re: USPolonus w Europie 22.05.05, 02:11
              Podroz po Europie polecam za pomoca pociagow.
              Amerykanski model podrozowania czyli pozyczanie auta na lotnisku jest w Europie
              beznadziejny bo potem to auto to czesto jak kula u nogi - cos jak w duzym
              amerykanskim miescie.
              Jest kilka takich serwisow n.p. EuroPass czy Eurorail. Bilet trzeba jednak
              kupic poza Europa bo takie sa zasady. Glowna korzysc poza relatywnie przystepna
              cena: Dworce kolejowe sa z reguly w samym centrum miast co daje mnostwo
              zaoszczedzonego czasu na dojazdy z lotnisk gdzyby to samo chciec pokonywac
              samolotami. Jedna wada takiego systemu to ze hotele w centrum sa z reguly
              drogie ale wystarczy zaplanowac na koniec dnia wyjazd pociagiem poza centrum
              czy wrecz na prowincje. Druga wada to ze trzeba miec b. maly bagaz typu maly
              plecak czyli do minimum ograniczyc garderobe itp. Takim systemem w ~ dwa
              tygodnie mozna naprawde sporo zobaczyc a odpoczywac w pociagach pomiedzy
              kolejnymi atrakcjami. Polske raczej mozna sobie w tym systemie podarowac bo
              kolej zrobila sie tam tragiczna a zabytkow wcale nie przybylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka